27.12.09, 12:40
przewodnik.onet.pl/1207,1660,1591232,0,1,artykul.html
Wciąż mówią językiem Jezusa

Maher Hasan

Mój kraj kojarzy się przeciętnemu człowiekowi z gorącym Bliskim
Wschodem, islamem i terroryzmem. Tym bardziej zorientowanym - z
pięknymi zabytkami i starymi kulturami.


Mimo prześladowań w przeszłości, w dzisiejszym Damaszku, sercu
islamskiego świata, żyje około 120 tys. chrześcijan, skupionych
wokół trzech patriarchów: grecko-katolickiego, grecko-prawosławnego
i syryjsko-prawosławnego. Działają tu zakony franciszkanów, jezuitów
i lazarystów.

Pasterstwo jest jednym z podstawowych zajęć mieszkańców wiejskich
regionów Syrii – stada kóz i owiec skubią wyschniętą trawę jak za
biblijnych czasów.

Moje zainteresowanie chrześcijańskim dziedzictwem Syrii zaczęło się
po pielgrzymce Jana Pawła II w 2001 r. Syria to 11 odłamów
chrześcijaństwa, to trzech papieży, to działalność m.in. św. Pawła,
św. Piotra, św. Szymona Słupnika, Jana Chrzciciela, św. Efrema i św.
Jerzego. Damaszek i Aleppo są siedzibami kilku biskupstw.

Tymi uliczkami chodził św. Paweł
Wstaję rano i słyszę trąbienie samochodów, czuję charakterystyczny
zapach arabskiego miasta. Postanawiam przejść się na spacer, poznać
miasto, które liczy sobie już 6 tys. lat. Przechadzam się
malowniczymi, wąskimi uliczkami, które tworzą istny labirynt.
Wchodzę do pobliskiej kawiarenki, aby spróbować prawdziwej arabskiej
kawy.
Tu poznaję Ahmeda i Georga, którzy grają w tradycyjną grę tawela.
Ahmed jest taksówkarzem, a George złotnikiem. Syryjczycy niezależnie
od tego czy są muzułmanami, czy chrześcijanami, są dumni ze swojej
historii, mówią, że Syria jest kolebką cywilizacji. Mało kto wie, że
właśnie w Syrii rodziło się chrześcijaństwo. Wraz z nowymi znajomymi
zwiedzamy Damaszek.

Naszą wędrówkę śladami chrześcijaństwa zaczynamy od barwnego suku
Hamidije, jednego z największych na Bliskim Wschodzie, którym
dochodzimy do Meczetu Omajjadów, jednego z najświętszych miejsc
islamu. Meczet został wzniesiony na miejscu kultu Aramejczyków,
potem Rzymianie postawili tu świątynię ku czci Jowisza, a po chrzcie
imperatora Konstantyna, zastąpiła ją bazylika poświęcona Janowi
Chrzcicielowi. Od VIII w. ich miejsce zajmuje meczet.

Przed wejściem zdejmujemy obuwie. Wnętrze zapiera dech w piersiach.
Obok wielu interesujących obiektów znajduje się kaplica z relikwią
św. Jana Chrzciciela, którego islam uznaje za jednego ze swych
wielkich proroków. Warto w tym miejscu wspomnieć, że w trakcie
pielgrzymki śladami św. Pawła, Jan Paweł II, jako pierwszy papież
przekroczył próg tej świątyni.
...
Obserwuj wątek
    • corrina_f1 Re: SYRIA 26.01.10, 13:29
      aisza5 napisała:

      > przewodnik.onet.pl/1207,1660,1591232,0,1,artykul.html
      > Wciąż mówią językiem Jezusa

      A no mówią, szczególnie w Maloula :
      www.pbase.com/corrina/maloula
      :)
    • aisza5 Odkrycia archeologiczne w Damaszku 20.02.10, 10:54
      www.bezdroza.com/serwis/main.php?action=newsy_pokaz&id=10665&newsletter

      Odkrycia archeologiczne w Damaszku


      Ostatnie odkrycia ekspedycji archeologicznych na stanowiskach w
      Damaszku i okolicach świadczą o głębokich korzeniach i różnorodności
      cywilizacji, rozwijających się na obszarze dzisiejszej stolicy
      Syrii - donosi serwis internetowy Global Arab Network.

      Główny Urząd Archeologii i Muzeów Syrii opublikował raport o
      ostatnich odkryciach dokonanych przez syryjskie, zagraniczne i
      mieszane ekspedycje archeologiczne na stanowiskach położonych w
      Damaszku i jego najbliższych okolicach.

      Wśród najnowszych znalezisk w Damaszku znajdują się 4 komory
      grobowe, pochodzące z czasów rzymskich, zawierające wyroby z
      ceramiki i szkła. Jeden z rzymskich grobowców został odkryty na
      terenie jednego ze szpitali podczas prac ziemnych przy budowie
      fundamentów szpitalnego magazynu.

      W pobliżu Meczetu Umajjadów, wzniesionego w latach 706-715 w miejscu
      dawnych świątyń Hadada i Jowisza oraz katedry pod wezwaniem św. Jana
      Chrzciciela, archeolodzy odkryli wbudowane w mury rzymskie kolumny z
      naniesionymi na nich greckimi inskrypcjami, pochodzące z ok. 150 r.
      n.e.

      Na stanowisku Tal al-Samaka podczas badania stanu murów miejskich,
      okalających starą część miasta, naukowcy odsłonili fragment ich
      fundamentów z czasów islamskich oraz skorupy naczyń z czasów
      rzymskich i islamskich.

      W raporcie poinformowano również o zakończeniu badań stanu murów
      Starego Miasta w Damaszku i przygotowaniach do odremontowania
      niektórych odcinków murów z udziałem ekspertów z Włoch.

      Natomiast na stanowisku Tal al-Bahariya w pobliżu Damaszku na wschód
      od miasta zespół syryjskich archeologów odkrył starożytne obiekty,
      pochodzące z VI, V i IV tysiąclecia p.n.e.

      Damaszek jest prawdopodobnie najstarszym nieprzerwanie zamieszkanym
      miastem na świecie, w którym pierwsze ślady osadnictwa pochodzą z
      III tysiąclecia p.n.e., a pierwsze ślady obecności człowieka w tym
      miejscu pochodzą z VIII tysiąclecia p.n.e.
    • aisza5 Przyjdź do mojego domu- O Aleppo 14.03.10, 12:59

      www.rp.pl/artykul/275010,445968_Przyjdz_do_mojego_domu.html
      Spór o to, które z dwóch największych miast Syrii – Damaszek czy
      Aleppo – jest najdłużej nieprzerwanie zamieszkałym miastem na Ziemi
      trwa przynajmniej od kilkudziesięciu lat. Mieszkańcy każdego z nich
      uważają, że to ich miejsce może się poszczycić tym chlubnym mianem.
      Na szczęście spór ogranicza się do trwających godzinami dyskusji i
      uszczypliwości, nie przeradzając się w ostry zatarg.

      Naukowcy skłaniają się do tego, by palmę pierwszeństwa oddać
      dzisiejszej stolicy Syrii. Damaszek, będący obecnie szybko
      rozwijającą się metropolią, jest zamieszkiwany przypuszczalnie od
      około 7 tys. lat. Aleppo, położone niedaleko północnej granicy
      kraju, też nie jest młodzieniaszkiem. Większość badaczy uznaje
      jednak, że zostało założone nieco później. Na pewno w XVIII w.
      p.n.e. było już prężnym ośrodkiem miejskim. Nauka nie dysponuje
      dowodami bezspornie określającymi wiek każdego z miast.

      – No dobrze, może i Damaszek jest starszy – godzi się w końcu
      Abdallah. – Ale Aleppo prawdziwsze.

      Oba miasta są do siebie podobne. Rzeczywiście jednak większość
      turystów uznaje Aleppo za bardziej autentyczne, a więc ciekawsze. Za
      bramami Starego Miasta niewiele się zmieniło od tysięcy lat.
      Wchodząc przez nie, zostawia się za sobą hałas samochodów i gęste
      spaliny. Po uliczkach suku – ogromnego bazaru – płynie rzeka ludzi.
      Tłum przesuwa się wolno, przystając przy stoiskach z jedzeniem,
      biżuterią, materiałami, słodyczami i przyprawami usypanymi w
      kolorowe stożki. Kobiety zakryte od stóp do głów długimi szatami
      poszukują przedmiotów przydatnych w domu, ich mężowie rozglądają
      się, gdzie mogliby się napić kawy lub słodkiej herbaty. Sklepikarze
      przepychają się z załadowanymi wózkami, żebracy oczekują na datki, a
      rzeźnicy kroją połcie mięsa lub, opierając się o zawieszone na
      hakach zwierzęce tusze, patrzą na ten korowód.

      Syria od zawsze żyła handlem, a Aleppo leżało na skrzyżowaniu
      szlaków kupieckich. Sprzedawcy nie są jednak nachalni, nie zaciągają
      do sklepów jak w Maroku czy Egipcie, nie czują się też urażeni, gdy
      niczego nie kupimy. Czekają na klientów, uśmiechając się od ucha do
      ucha, a gdy widzą turystę, bardziej interesuje ich to, z jakiego
      kraju przyjechał i czy podoba mu się w Syrii, niż to, czy coś u nich
      kupi.


      Drzemka w meczecie

      Opracowany ponad 50 lat temu plan rozwoju miasta zakładał radykalną
      przebudowę starówki w Aleppo. Część budynków miała zostać wyburzona,
      a w ich miejscu pojawić się miały szerokie ulice wzorowane na
      arteriach miast zachodnich. Na szczęście miłośnikom historii udało
      się odwieść rząd od tych zamiarów – nowe aleje pojawiły się tylko
      wokół Starego Miasta.

      Starówka Aleppo jest ogromna. Teren otoczony murem pamiętającym X w.
      zajmuje prawie 365 hektarów. Z zachodu na wschód przecina go uliczka
      Suk Bab Antakya, przechodząca później w Suk al-Saqatiye, Suk al-
      Attarin i Suk Al-Zarb. We wszystkich kierunkach rozchodzą się od
      tego szlaku liczne wąskie uliczki.

      O uwagę zwiedzającego walczą także meczety, dawne szkoły koraniczne
      (medresy), zabytkowe łaźnie (hammamy) i świetnie zachowane chany
      (zajazdy kupieckie). Aby spokojnie przyjrzeć się szczegółom
      architektonicznym, najlepiej przyjść tu w piątek, dzień wolny dla
      muzułmanów, gdy stoiska są zamknięte i ludzi niewielu.

      Wielki Meczet (Jama’a al-Kebir) w północnej części Starego Miasta,
      zwany też Meczetem Ummajadów, powstał na miejscu greckiej agory
      około 715 r., jej fundatorem był kalif Walid I. Od tego czasu
      świątynia była wielokrotnie przebudowywana. Na ogromnym, wyłożonym
      marmurowymi płytami dziedzińcu stoją fontanny ablucyjne. Po
      rytualnym oczyszczeniu wierni zmierzają do niskiej, trójnawowej sali
      modlitw z podłogą wyłożoną dywanami. Można tu się zatopić w
      modlitwie, przestudiować Koran, porozmawiać, a nawet się przespać. W
      chronionej kratą wnęce znajduje się duży sarkofag, w którym
      przechowywana jest ponoć głowa Zachariasza – ojca Jana Chrzciciela,
      którego muzułmanie uważają za proroka.

      Główny trakt Starego Miasta kończy się od wschodu ogromną cytadelą
      otoczoną głęboką fosą. Za czasów greckich była w tym miejscu
      świątynia Zeusa, od IV w. p.n.e. zaczęto rozbudowywać fortecę, a
      obecny kształt zyskała w XII w. Ściany monumentalnej budowy wyłożono
      gładkimi płytami marmuru,

      które utrudniały atakującym sforsowanie murów. Jedyne wejście
      prowadzi przez wsparty na przęsłach most i solidną basztę, z
      korytarzem załamującym się kilkakrotnie pod kątem prostym. Ułatwiało
      to obronę – atakujący musieli pokonać wąskie przejście, w którym
      stanowili łatwy cel dla strzelców.

      Wnętrze cytadeli było niegdyś gęsto zabudowanym, samowystarczalnym
      miastem. Do dziś zachowały się fundamenty domów, fragmenty łaźni,
      cystern, meczetów, a także zrekonstruowana sala tronowa.


      Życie na słupie

      Wiem, wiem, wszyscy jesteśmy terrorystami – Waddah uśmiecha się
      trochę gorzko. Poznaliśmy się zaledwie przed kilkunastoma minutami,
      a już siedzimy w jego sklepie z antykami i popijamy arak – mocną
      wódkę anyżową. Waddah, podobnie jak większość mieszkańców Syrii,
      zdaje sobie sprawę, że Bliski Wschód jawi się ludziom Zachodu jako
      miejsce pełne muzułmańskich ekstremistów i wylęgarnia następców bin
      Ladena. Dopiero na miejscu turyści odkrywają, że ludzie są tu
      gościnni i przyjaźni, a kraj bezpieczny. Działalność terrorystów nie
      znajduje u mieszkańców Syrii poparcia.

      Następnego dnia Waddah zabiera mnie na wycieczkę. Po sutym
      tradycyjnym śniadaniu (solony jogurt z oliwą, oliwki, hummus z
      ciecierzycy, pasta z bakłażanów, kozi ser, mocna kawa z kardamonem)
      wyruszamy jego samochodem w stronę granicy z Turcją.

      Mijamy nieliczne wioski. Teren robi się lekko pofałdowany, pojawiają
      się nagie wapienne skały. Około 35 km od Aleppo, na wzgórzu pomiędzy
      drzewami piniowymi, znajduje się Qal’at Siman – miejsce, w którym na
      wysokiej kolumnie Szymon Słupnik spędził prawie 40 lat życia.

      Pustelnik w 412 r. zamieszkał w położonym niedaleko klasztorze,
      który jednak niebawem porzucił, przeprowadzając się na kolumnę. Z
      początku mierzyła ona zaledwie 3 metry wysokości, z czasem jednak
      została podwyższona do około 18 metrów. Słup zwieńczony był
      platformą, która stanowiła całą przestrzeń życiową ascety. Szymon,
      żywiąc się tym, co przynieśli mu ludzie, oddawał się modlitwie,
      umartwianiu, z czasem zaczął głosić kazania. Tak w każdym razie
      wynika ze źródeł literackich, naukowcy wciąż się jednak się
      spierają, na ile są one wiarygodne i czy pustelnik rzeczywiście
      spędził na kolumnie tyle lat życia. Pewne jest, że jego sława szybko
      rosła, podobnie jak liczba przybywających do niego pielgrzymów. A po
      jego śmierci w miejscu tym zbudowano świątynię.

      Bizantyjska budowla wzniesiona na planie greckiego krzyża zachowała
      się w doskonałym stanie, dekoracyjne drobne ornamenty nad szerokimi
      łukami, niemal klasyczne kapitele i ozdobne krzyże nad oknami i
      portalami sprawiają wrażenie, jakby przed chwilą odeszli od nich
      rzemieślnicy. Na środku ośmiobocznego dziedzińca, w miejscu, w
      którym niegdyś znajdował się słynny słup, leży teraz duży głaz,
      ponoć część słupa. Ze wzgórza rozciąga się widok na całą okolicę,
      tureckie góry Dur Naglari na zachodzie i las od wschodu. Wokół nie
      widać żadnych zabudowań, panuje cisza.


      Bawełniane marzenia

      Wschodni i centralny rejon Syrii to płaskie pustynne tereny, pełne
      rdzawego żwiru, piachu i kamieni. Niewiele tu roślinności, niewielu
      też ludzi. Pojedyncze wioski to skupiska małych domków, zwykle
      wzniesionych z gliny. Większość ludności to Beduini. Gdzieniegdzie
      można zobaczyć obłe, zwężające się ku górze domy z cegieł pokrytych
      od zewnątrz warstwą wyschniętego błota
      • aisza5 Re: Przyjdź do mojego domu- O Aleppo c.d. 14.03.10, 13:00

        Zostań moim gościem

        Chodź do nas, napijemy się kawy – machają sprzedawcy owoców na
        ulicznym straganie. Gdy idę ulicami Dayr az-Zaur, najdalej
        wysuniętego na wschód miasta nad Eufratem, wciąż słyszę kolejne
        zaproszenia. Mechanicy samochodowi umorusani smarem wystawiają przed
        warsztat stolik i krzesła i zaparzają aromatyczną kawę; stara
        babinka siedząca przed niewielkim domem na obrzeżach miejscowości
        macha, by wstąpić do niej pogadać, choć przecież ona nie zna
        angielskiego, a ja arabskiego; stojąca przede mną w kolejce w
        piekarni rodzina, jak się później okazuje nauczycieli, chce, bym
        przyszedł do ich domu na obiad.

        Dayr az-Zaur, miasto z żelaznym wiszącym mostem na rzece zbudowanym
        przez Francuzów ponad 80 lat temu, nie jest wyjątkiem. Niezależnie
        od tego, czy będzie to mała mieścinka zagubiona gdzieś na pustyni
        czy duży ośrodek miejski, jak Damaszek czy Aleppo, przybysz wszędzie
        spotyka się z życzliwością. Syryjczycy są gościnni, okazują radość
        na widok turysty, zagadują, częstują posiłkami, a nawet obsypują
        podarkami.

        Na stole pojawiają się kolejne dania – szawarma, czyli kawałki mięsa
        z rusztu z dodatkiem kiszonego ogórka (o dziwo, takiego samego jak w
        Polsce), smażone w głębokim tłuszczu kulki z mielonej ciecierzycy,
        placki manaeesh z kozim serem i duszonymi pomidorami, pasta z
        bakłażanów i czosnku, doskonała baranina opiekana nad rozżarzonymi
        węglami, hummus, czyli purée z ciecierzycy z cytryną i oliwą, a do
        tego cienki chleb pita i różne sosy. Na deser świeże daktyle,
        ciastka z pistacjami, gęsta kawa z kardamonem. Po posiłku gospodarz
        przynosi fajkę wodną, nargilę. – Jestem dumny, że mogłem cię
        zaprosić do mojego domu – mówi. Na jego twarzy maluje się prawdziwe
        wzruszenie. W oparach słodkiego dymu, leniwie gawędząc, spędzamy
        kolejne godziny, a ja wiem, że trudno mi będzie niebawem rozstać się
        z tym krajem i jego mieszkańcami
    • aisza5 Damaszek - miasto, które nigdy nie zasypia 20.05.10, 18:34

      www.podroze.pl/wyprawa/relacja/damaszek-miasto-ktore-nigdy-nie-zasypia,1857/

      Z dziennika podróży:

      Gdy nad pełnym ruchu i chaosu miastem rozbrzmiewa głos muezina,
      czuję się jak w filmie z Jamesem Bondem. Jeszcze bardziej atmosfera
      jest niesamowita rano, gdy śpimy w zaciemnionym pokoju i nagle ciszę
      przecina nawoływanie do modlitwy. To zapowiedź budzącego się dnia i
      hałasu, który za kilka godzin pochłonie bez reszty ulice. Chwile po
      modlitwie to najbardziej cichy czas doby, to spokój, skupienie, czas
      natchnienia. Tu nie ma ciszy nocnej. Noc zdaje się być wzmożonym
      ruchem po dniu upalnego rozleniwienia. Noc niesie chłód, czas na
      jedzenie, spotkanie z przyjaciółmi. To wesołe zabawy dzieci,
      pokrzykiwania i klaksony, które wieczorem stają się jeszcze bardziej
      intensywne, niemal ciągłe.

      pieniądze
      Kurs walutowy: 1 USD – 45 SYP

      nocleg
      Zależnie od budżetu można znaleźć nocleg zarówno w jednym z drogich
      sieciowych hoteli, jak i przespać się na dachu za kilka dolarów.
      Wybierając pokój warto zrezygnować z widoków na ulicę na rzecz
      zapyziałego i brudnego podwórka, gdyż ruch w Damaszku naprawdę nie
      słabnie w nocy, a przy hałasie dobiegającym z ulicy trudno zmrużyć
      oko. Pokój 2-osobowy z łazienką w hotelu klasy turystycznej – 1.500 -
      1.700 SYP.

      dojazd
      Do Damaszku kursują regularnie samoloty m.in. czeskich, węgierskich,
      rosyjskich linii lotniczych. Koszt biletu 1.200 – 1.400 zł.

      bezpieczeństwo
      Syryjczycy są bardzo otwarci, życzliwi i pomocni. W mieście można
      czuć się bardzo bezpiecznie.

      zakupy
      Nieprzypadkowo Arabowie są uznawani za najlepszych kupców. Samo
      targowanie warto potraktować jako jeden z elementów podróży i
      kultury Bliskiego Wschodu, nie mniej ważny jak zwiedzanie zabytków.
      Na niektórych straganach ceny towarów są podane, ale uwaga: cyfry
      arabskie zapisuje się inaczej! Warto poznać je przed wyjazdem. Co
      kupić? Damasceński bazar jest pełen niezwykłości i każdy znajdzie
      coś dla siebie. Można polecić szale, dywany, przyprawy, mydła z
      oliwy z oliwek, prażone orzeszki, wyroby z miedzi, ciekawą
      biżuterię. Przed zakupami warto popytać o ceny w kilku miejscach, bo
      mogą się różnić o kilkaset procent!

      zabytki
      Damasceńska starówka ma niezwykłą atmosferę; można poruszać się
      kilkoma znakowanymi szlakami (np. szlakiem warsztatów
      rzemieślniczych); bilety wstępu dla obcokrajowców do większości
      muzeów i atrakcji turystycznych kosztują 150 SYP. Warto odwiedzić
      Muzeum Narodowe. Sposób prezentacji jest dość archaiczny i
      niekonsekwentny (część opisów w języku angielskim, część we
      francuskim, a część tylko w arabskim), ale zbiory archeologiczne są
      bardzo ciekawe i uzmysławiają bogatą historię tej części świata.

      gastronomia
      Wspaniała syryjska kuchnia jest tym, co najczęściej wspominamy z tej
      podróży. Bez żadnych przykrych, zdrowotnych konsekwencji jedliśmy
      surowe warzywa w smacznych sałatkach, owoce, piliśmy świeżo
      wyciskane soki. Najtaniej zaspokoimy głód w małych ulicznych
      jadłodajniach, sprzedających falafele (smażone sezamowe kotleciki ze
      świeżymi warzywami, zawijane w arabski chleb) czy shormę (grillowane
      mięso drobiowe lub jagnięce z kiszonym ogórkiem, zawinięte w arabski
      chlebek – 50 SYP). Warto przysiąść na herbatę w jednej z lokalnych
      knajpek, gdzie przy fajce wodnej można obserwować życie miasta.

      transport lokalny
      Po mieście najlepiej poruszać się taksówkami. Są tanie; zawsze przed
      rozpoczęciem podróży trzeba ustalić koszt (wielu kierowców rozumie
      angielski, w ostateczności zawsze można dogadać się za pomocą rąk :-)


      Lądujemy na lotnisku w Damaszku o 1.30 tutejszego czasu. Scenki na
      lotnisku takie jak wszędzie: ludzie z bagażami w kolejce do odprawy,
      zmęczone twarze, dzieci przysypiające na ramionach rodziców, sklepy
      z identycznymi towarami. Może tylko napisy w języku arabskim,
      kobiety w hidżabach i mężczyźni w dżalabijach zwiastują inny,
      egzotyczny świat, który czeka na nas za murami terminala.
      Przechodzimy kolejne kontrole paszportów, odbieramy bagaż. Teraz
      tylko pozostaje wymienić trochę pieniędzy i zamówić taksówkę. Zbyt
      zmęczeni na negocjacje przystajemy na cenę zaproponowaną przez
      działającą na lotnisku firmę taksówkową i już po chwili zmierzamy do
      oddalonego o 25 km Damaszku. Po drodze mijamy rozpędzony motorower
      okupowany przez 4-osobową rodzinę. To zapowiedź dziwów
      komunikacyjnych, których będziemy świadkami i których przyjdzie nam
      też doświadczać w podróży po Syrii. Wjeżdżamy do miasta. W oczy
      rzucają się rozświetlone zielonym światłem wieże minaretów. Obok nas
      przemykają rozpędzone samochody. Im bliżej centrum tym ruch zdaje
      się narastać. Jest już prawie 3.00 rano. To nie sen - mijamy
      kawiarenki, w których siedzą ludzie, w sklepie z kolorową chińską
      odzieżą i obuwiem nasz kierowca pyta o drogę. W moim zmęczonym
      umyśle nieśmiało rodzi się pytanie, kto w środku nocy może chcieć
      kupić plastikowe klapki? Nie próbuję znaleźć odpowiedzi, gdyż
      właśnie cofamy na dwupasmowej, szerokiej drodze w centrum miasta i
      nie jestem pewna, czy mknące na nas samochody uwzględniły ten
      manewr. Narastający dźwięk klaksonu to dobra wróżba. Jesteśmy
      widziani, choć może nie do końca to się podoba. Ale co tam, właśnie
      udało nam się dotrzeć pod drzwi hotelu. Cicho pukamy. Sympatyczna
      twarz mężczyzny wita nas w progu. Szybko dostajemy klucze i hotelik
      znów pogrąża się we śnie. Z ulicy dochodzi przytłumiony szum
      przejeżdżających samochodów i dialogi klaksonów. Nasz pokoik nie ma
      okien, jest malutki. Łazienka to mistrzostwo świata w
      zagospodarowaniu powierzchni. Według naszych standardów łazienka na
      tej powierzchni nie mogłaby się zmieścić. Nie mogłaby, a jednak
      jest... z toaletą, prysznicem, umywalką. Kładziemy się wyczerpani.
      Pogrąża nas sen. Miasta nie udaje mu się uciszyć. W ciemności
      rozlega się nawoływanie muezina. Przenika do naszego pokoju.
      Zwiastuje nowy dzień. Dla nas trwa jeszcze noc, czas odpoczynku.

      Budzą nas głosy dobiegające z małego hotelowego dziedzińca. Jest już
      jasno i możemy przyjrzeć się temu, co nas otacza. Hotelik
      zlokalizowany jest w starym arabskim domu. Pokoje wychodzą na
      zadaszony wewnętrzny dziedziniec, na którym w środku cichutko
      szemrze woda w fontannie. Daje uczucie chłodu i spokoju. Z zewnątrz
      docierają pomruki miasta: szum samochodów i nigdy nie milknące
      klaksony. Nasze pierwsze syryjskie śniadanie składa się z jajka na
      twardo, humusu, kilku oliwek, serka topionego i dżemu. Ten zestaw
      będzie się powtarzał do znudzenia codziennie, niezależnie od
      standardu hotelu. Czas wyjść do miasta. Po otwarciu drzwi zalewa nas
      słońce, gorące powietrze i hałas. Nie bardzo wiemy, gdzie jesteśmy i
      jak dotrzeć do starego miasta. Nie bardzo wiemy, jak zapytać o
      drogę. Z pomocą przychodzi niezawodny kompas. Ustalamy kierunek, w
      którym powinno być centrum. Idziemy wzdłuż ruchliwej ulicy. Panuje
      na niej nieopisany zgiełk. Trudno dostrzec w chaosie jakiekolwiek
      zasady i logikę. Wszędzie ludzie coś sprzedają. Nieważne czy to losy
      loterii, długopisy czy świeże pistacje. Sprzedaje się na straganach,
      stolikach ustawionych przy chodniku lub prosto z toreb. Obok nas
      przeciskają się samochody załadowane towarem i ludźmi.

      Przejeżdżają stare, kolorowe skanie, przypominające te na zdjęciach
      z Indii czy Pakistanu. Jadą małe ciężarówki z ogromnymi stosami
      pakunków na pace. Nazywam je "ciężarówkami IKEA", bo przypominają
      obrazki z reklam tej firmy. Wszędzie widać żółte taksówki. Przy
      głównej ulicy mijamy policjanta, który usiłuje nad tym wszystkim
      zapanować. Obserwując go, nie możemy odgadnąć jego roli. Napewno nie
      jest stróżem przepisów ruchu drogowego, bowiem samochody nagminnie
      przejeżdżają na czerwonym świetle, zatrzymują się w najbardziej
      nieoczekiwanych mi
    • aisza5 "Syria przeciwko chuście" GW 21.07.10, 15:55


      Syria przeciwko chuście
      Marta Urzędowska
      Muzułmanki zasłaniające twarz nie będą miały wstępu na uczelnie
      wyższe - zdecydował syryjski rząd. Coraz częściej świeckie władze na
      Bliskim Wschodzie, walcząc z chustą, próbują zapobiec religijnemu
      radykalizmowi
      Decyzję o zakazie studiowania z zasłoniętą twarzą ogłosił syryjski
      minister wyższej edukacji Gijat Barakat - Nikab (chusta zasłaniająca
      twarz) jest niezgodny z tradycjami i akademickimi wartościami kraju -
      przekonywał. Twierdzi, że rozporządzenie jest następstwem licznych
      próśb ze strony studentów i ich rodziców. Od kilku miesięcy
      ministerstwo dyskretnie usuwało też ze szkół publicznych
      zasłaniające twarz nauczycielki.

      Zakaz dotyczy nielicznej mniejszości, bo choć na ulicach Damaszku
      rzeczywiście widać coraz więcej kobiet zakrywających włosy, jednak
      liczba tych, które zasłaniają twarz, jest ciągle bardzo mała


      Nikaby to sól w oku nie tylko syryjskich władz. W styczniu egipski
      sąd administracyjny potwierdził, że studentkom nie wolno zasłaniać
      twarzy w czasie egzaminów. Kilka miesięcy wcześniej szejk Said
      Muhammad Tantawi, szef kairskiego uniwersytetu Al-Azhar i jeden z
      największych autorytetów świata islamu, wizytując szkołę, zbeształ
      uczennicę za zasłanianie twarzy. - Nie wiesz, że nikab nie ma nic
      wspólnego z islamem? - pytał. Niedługo potem zabronił zasłaniać
      twarz uczennicom i studentkom w szkołach i uczelniach powiązanych z
      Al-Azharem, a rząd natychmiast przyklasnął temu pomysłowi.

      Awantura przetoczyła się też przez Turcję, choć tu dotyczyła zasłon
      włosów, a nie twarzy. W 2008 r. rządząca partia AKP o
      islamistycznych korzeniach doprowadziła do zmiany konstytucji,
      uchylając zakaz wchodzenia na uniwersytety w chuście.

      Chociaż świeckie rządy Egiptu czy Syrii tłumaczą się względami
      bezpieczeństwa, walka z zasłoną to próba ograniczenia rosnącej
      radykalizacji społeczeństwa. Władzom nie w smak jest rosnąca
      popularność sił konserwatywnych, jak choćby Braci Muzułmanów, którzy
      w Egipcie stanowią główną opozycję w stosunku do rządu.

      Jednak takie zakazy mają znaczenie czysto symboliczne, bo poza
      krajami Zatoki Perskiej nikaby stanowią wielką rzadkość na Bliskim
      Wschodzie. Większość tamtejszych muzułmanek zasłania tylko włosy,
      choć ich liczba rzeczywiście rośnie z roku na rok.

      Zwykle jest to świadomy wybór młodych wykształconych muzułmanek, a
      nie - jak wyobrażają sobie mieszkańcy Zachodu - wyraz zniewolenia.
      Spacer po ulicach i kawiarniach Kairu czy Damaszku nie pozostawia
      wątpliwości, że chusta ma dziś niewiele wspólnego ze skromnością:
      szpilki, obcisła bluzka, a na głowie chusta idealnie dopasowana do
      stroju i często wyzywającego makijażu...

      Islam nie nakazuje zasłaniania przez muzułmankę twarzy czy
      włosów. "Powiedz wiernym kobietom, aby spuściły wzrok i strzegły
      swej czystości; niech nie pokazują ozdób" - mówi Koran. Reszta to
      efekt interpretacji jego tekstu.


      Więcej...
      wyborcza.pl/1,75248,8158566,Syria_przeciwko_chuscie.html?utm_source=Nlt&utm_medium=Nlt&utm_campaign=2015058#ixzz0uKD8r8br

      Więcej...
      wyborcza.pl/1,75248,8158566,Syria_przeciwko_chuscie.html?utm_source=Nlt&utm_medium=Nlt&utm_campaign=2015058#ixzz0uKCVXd00
    • aisza5 Slajdy o Syrii 10-11 o 19.00 07.11.10, 15:05

      Slajdy o Syrii
      2010-11-10 @ 19:00
      Przy muzyce arabskiej Marciak i Noura opowiedzą o swoim miesięcznym pobycie w Syrii. Marciak zaprezenuje Syrię z perspektywy szarego Polaka, który zamieszkał w syryjskim domu, poznał wspaniałych ludzi, odkrył, że ma dziesięciu syryjskich braci, jedną siostrę i niezliczone ilości matek, ciotek i dziadków. Noura, rodowita Syryjka, uzupełni jego opowieść.



      Łysy Pingwin
      ul. Ząbkowka 11

      www.totutotam.net
    • aisza5 Syria. Damaszek - raj na ziemi 15.11.10, 15:39

      Syria. Damaszek - raj na ziemi

      Jeśli raj miałby istnieć na ziemi, bez wątpienia byłby nim Damaszek, jeśli zaś istnieje w niebie - on właśnie jest jego ziemskim odpowiednikiem...


      Fot. Roman Czejarek
      Plac przed Wielkim Meczetem Umajjadów


      Fot. Alicja Dąbrowska
      Uliczny sprzedawca soku z granatów więcej zdjęć
      ZOBACZ TAKŻE
      Bolonia - podróż kulinarna (15-11-10, 11:48) Maroko. Szafranowe złoto (25-10-10, 06:00) Egipt - fakty i mity (24-09-10, 12:59) Południowa Jordania. Na ziemi Beduinów (01-05-07, 00:00) Zamykam oczy i czuję słodko-kwaskowy smak gęstego soku z granatów wyciśniętego przed chwilą przez właściciela ulicznej "sokowirówki" na kółkach. Od zapachów aż kręci w nosie: kawa z kardamonem, herbata z miętą, nieodzowna w kuchni kolendra i wszędobylski jaśminek, który zdaje się kwitnąć przez okrągły rok. No i jeszcze szisze - wodne fajki o wielu smakach, ciastkarnie z piramidami łakoci z orzeszków i migdałów polanych słodkim syropem, piekarnie z kopułami glinianych pieców, pod sufitami których pieką się płaskie chlebki. Zdarza mi się podążać za ich zapachem...

      Raj na ziemi

      "Jeśli raj miałby istnieć na ziemi, bez wątpienia byłby nim Damaszek, jeśli zaś istnieje w niebie - on właśnie jest jego ziemskim odpowiednikiem" - pisał w XII w. Said Ibn Jubair, arabski geograf i podróżnik z Andaluzji. Kilka wieków później wtórował mu Mark Twain: "Damaszek nie odmierza czasu dniami, miesiącami i latami, lecz królestwami, które oglądał w ich rozkwicie i w upadku. To byt nieśmiertelny - widział wszystko, co zdarzyło się na Ziemi, i wciąż żyje. Spoglądał na wyschnięte kości tysiąca imperiów i ujrzy kolejny ich tysiąc, nim sam umrze".

      Jedno z najstarszych miast na ziemi (a być może najdłużej bez przerwy zamieszkane) istnieje co najmniej od czwartego tysiąclecia p.n.e. Po raz pierwszy wspomniane na glinianych tabliczkach z Mari około 2500 r. p.n.e. Podbite przez biblijnego króla Dawida, potem we władaniu Egipcjan, Aramejczyków, babilońskiego Nabuchodonozora, Asyryjczyków, Persów, Aleksandra Wielkiego, Greków, Rzymian i Bizantyjczyków. Kwitnąca stolica kalifatu Umajjadów, bezskutecznie oblegana przez krzyżowców, w 1401 r. niemal zrównana z ziemią przez Mongołów pod wodzą Tamerlana (mieszkańców wymordował, a najlepszych rzemieślników zabrał do Samarkandy), pod rządami wielu arabskich dynastii, w tym Mameluków, wreszcie tureckich Ottomanów... Od 1946 r. stolica Syrii. Prawdziwy kulturowy przekładaniec, a dziś jedno z najświętszych miast islamu (obok Mekki, Medyny i Jerozolimy), od 1979 r. na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Leży na skraju Pustyni Syryjskiej, na wschodnich stokach gór Antylibanu, gdzie biją źródła rzeki Barada, nad którą wyrosło. Przez wieki słynna była damasceńska stal, z której kuto miecze i szable damascenki oraz matowobłyszcząca jedwabna tkanina zwana adamaszkiem...

      Jak więc opisać to niezwykłe miasto, skoro już sama nazwa hipnotyzuje, a historia onieśmiela? Jego żywiołowość oszałamia tak samo, jak życzliwość mieszkańców wobec obcych. Tak zresztą jest w całej Syrii, tym wyjątkowym królestwie gościnności. Syryjczycy okazują przybyszom (niekrępujące) zainteresowanie, pospieszą z pomocą, ugoszczą. Nagabywani o swoje zajęcia, zaraz zaczną wszystko objaśniać choćby na migi, pozwolą robić zdjęcia i filmować. Oczywiście Damaszek to również hałas i zgiełk, tłum na sukach i natrętni handlarze, zapuszczone stare kwartały oraz nieciekawe nowe dzielnice z szerokimi drogami i betonową, pozbawioną wdzięku, architekturą. W końcu to przecież kilkumilionowa bliskowschodnia metropolia (moi syryjscy przyjaciele mówią nawet o 6 mln).

      Stary Damaszek

      Najlepiej więc od razu zanurzmy się w starym Damaszku, do którego łatwo trafić i przemierzać na piechotę - otacza go bowiem długi na 5 km łańcuch średniowiecznych murów z siedmioma dziś bramami. Wiekowe domostwa spowijają bugenwille, winorośle i glicynie, ale też plątanina kabli i anten. Ruch pojazdów ograniczony, trzeba tylko lawirować w tłumie przechodniów i turystów, wśród sklepików i kramów zajmujących każdy skrawek. W labiryncie uliczek i suków łatwo się zagubić - i o to właśnie chodzi. Tym bardziej że i łatwo się odnaleźć - wcześniej czy później natkniemy się na Decumanus Maximus, oś rzymskiego miasta. Dziś to Straight Street, ciąg ulic przecinających ze wschodu na zachód stary Damaszek, którego sercem jest Wielki Meczet Umajjadów z VIII w. (za ich panowania, 661-750, miasto przeżywało czasy świetności) z sanktuarium, w którym ma spoczywać głowa Jana Chrzciciela. Wyrósł zresztą na miejscu poświęconego mu kościoła, ten zaś wzniesiono na gruzach świątyni Zeusa Damaskenosa, która zastąpiła jeszcze starszą, semickiego Hadada, zwanego też Baalem. Jeden z trzech jego minaretów, południowo-wschodni, nosi imię Jezusa Chrystusa, bo ma on tu zstąpić na ziemię. Olbrzymi wewnętrzny dziedziniec, cały w marmurze, otaczają lśniące od mozaik portyki. Zawsze pełno tu ludzi. Spacerują całymi rodzinami, modlą się lub drzemią. I ja zasypiam wsparta o kolumnę - za wiele wrażeń

      turystyka.gazeta.pl/Turystyka/1,81959,8661920,Syria__Damaszek___raj_na_ziemi.html--
      krajearabskie.prv.pl
      عائشة
    • aisza5 Odkryto ruiny świątyni 18.12.10, 07:49

      Odkryto ruiny świątyni
      wiadomosci.onet.pl/nauka/odkryto-ruiny-swiatyni-sprzed-tysiecy-lat,1,4084813,wiadomosc.html
      Archeolodzy prowadzący wykopaliska na stanowisku w południowo-zachodniej Syrii odkryli ruiny świątyni z czasów królestwa Nabatejczyków sprzed około 2100 lat - informuje serwis internetowy "People's Daily Online".

      Odkrycia dokonano na stanowisku archeologicznym w Suwajdzie, stolicy prowincji o tej samej nazwie w południowo-zachodniej części kraju, oddalonej 106 kilometrów na południe od Damaszku.

      Naukowcy odsłonili ruiny świątyni pochodzącej z czasów królestwa Nabatejczyków, które istniało na terenach między Półwyspem Synaj a Półwyspem Arabskim w okresie 169 r. p.n.e. - 106 r. n.e.).

      ...
    • aisza5 Masowe demonstracje w Syrii. Wiele zabitych i rann 31.12.11, 13:43

      fakty.interia.pl/raport/rewolucja-w-krajach-islamskich/news/masowe-demonstracje-w-syrii-wiele-zabitych-i-rannych,1740939,7407
      Masowe demonstracje w Syrii. Wiele zabitych i rannych
      Sobota, 31 grudnia (07:44)
      Co najmniej 12 demonstrantów i pięciu żołnierzy zginęło wczoraj w Syrii podczas tłumienia manifestacji. Ponad ćwierć miliona ludzi wyszło na ulice protestując przeciw rządom prezydenta Baszara el-Asada - poinformowała opozycja
      ....

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka