Dodaj do ulubionych

Typowy polski nowojorczyk

22.04.04, 16:59
Na jednym z forow chcialem opisac postac typowego polskiego nowojorczyka, ale
to nie wzbudzilo entuzjazmu wsrod "nowojorczykow" . Moze tu bedzie lepiej.

Odcinek pierwszy.

Ameryka to wspanialy kraj. Kiedys jak byla dyskoteka w pobliskiej remizie,
musialem ostro kombinowac skad tu wziac na kwasika. Teraz mam ucho gorzaly za
2 godziny pracy.
A ciuchy? Nareszcie chodze w firmowych od stop do glowy. Nawet skarpetki mam
firmy Nike.
Fura? To nic, ze troche wiekowa - ale ten silnik, obnizone podwozie,alufelgi,
koncowka rury wydechowej, subwoofer, i inne bajery! To jest to! Jak jade w
sobote po Greenpoincie, to muza ma maksa az szyby w oknach drza
Panienki na to leca, mam przeciez greencard. Prawde mowiac greencard bede
mial dopiero za 2-3 lata, ale mowie wszystkim, ze mam, bo inaczej niczego bym
nie wyrwal. To nic ze ostatni raz mialem panienke 4 miesiace temu - niedlugo
bedzie weekend i moze cos znowu wyrwie. Mam na oku taka kelnerke - 2 lata
temu tu przyjechala. Podobno ostro wciaga koks. Kupie wiec 2 torebki po dwie
dychy i do niej uderze. Moze sie uda.
Bylem tez 2 razy na Florydzie i 3 razy na nartach. Na Florydzie byly takie
dupy, za glowa mala. Gdybym tak nie drinkowal, to na pewno bys cos wyrwal.
Wprawdzie z angielskim u mnie ciezko, ale kasa jest i karty kredytowe tez.
Lubie tak niby od niechcenia wyjac portfel - mysle ze te karty robia na
ludziach wrazenie.
I ten mooj telewizor - 52 cale, DVD, home theatre. Kogo w Polsce na to stac.
To nic, ze nie mam czasu ogladac, ale wazne ze mnie stac.
Moja komorka ma takie bajery, dzwonki i kolorowe swiatelka. Student mi mowil,
ze w Europie maja bardziej zaawansowane, ale ja w to nie wierze. Ze w Polsce
tez maja komorki? A kogo tam stac - przeciez tam bieda i syf.

ciag dalszy moze nastapi...


Obserwuj wątek
    • habitus Re: Typowy polski nowojorczyk 22.04.04, 22:33
      Zaczyna się smutno. zakompleksiony jakiś ten polski nowojorczyk. Biedaczek...
      • anahella Re: Typowy polski nowojorczyk 22.04.04, 22:44
        habitus napisała:

        > Zaczyna się smutno. zakompleksiony jakiś ten polski nowojorczyk. Biedaczek...

        Moze dawno w kraju nie byl i oszczedza na telefonach do rodziny?
        • ralston Re: Typowy polski nowojorczyk 22.04.04, 23:38
          No co Ty? Przecież jest dziany. Plastiki ma w portfelu...
          Czekam na ciąg dalszy przygód. A tak zupełnie przy okazji przypominam się
          niektórym z przygodami Bolasa ;)
          • anahella Re: Typowy polski nowojorczyk 24.04.04, 00:47
            ralston napisał:

            > No co Ty? Przecież jest dziany. Plastiki ma w portfelu...

            Oszczedza to jest dziany.
    • brutt Re: Typowy polski nowojorczyk 23.04.04, 16:50
      Przykro mi ze sie obracasz w takim srodowisku.
      Pozdr.
    • kotwicz69 Re: Typowy polski nowojorczyk 23.04.04, 17:22
      Dzieki Bogu w Bostonie jest troche inaczej.
      Zdarzaja sie osoby o pokroju przedstawionym powyzej, ale bylbym daleki do
      okreslenia tych postaci mianem typowych.

      Kotwicz
      • oka4 Re: Typowy polski nowojorczyk 23.04.04, 19:29
        Podpisuje sie pod tym.
    • ogabignac Re: Typowy polski nowojorczyk 24.04.04, 05:19
      Typowy monachijczyk.
      Typowy bo takich tu najwięcej - mieszkaniec przepełnionego pokoju, często
      po 5-6 łożek - nawet piętrowych.
      Ze słabą znajomością języka, zamknięty na otaczający go świat, z silnym
      poczuciem więzi grupowych.
      Nie dbający o wygląd zewnętrzny, o czystość i stan uzębienia.
      Nie dbający o podnoszenie swoich kwalifikacji, naukę języka czy założenie
      własnej firmy. Ciągle narzekający.
    • all2 Re: Typowy polski nowojorczyk 24.04.04, 11:32
      A mafia łomżyńska to jeszcze istnieje??? :)))
      • habitus Re: Typowy polski nowojorczyk 24.04.04, 11:36
        Mafia jest jak grzyb. Odradza się z plechy (starych imigrantów). I z
        zarodników - nowych przyjezdnych.
        • jarek-ny wkrotce drugi odcinek 24.04.04, 23:26
          Moj bohater nie jest reprezentatywny dla calej Polonii, ale wlasnie z takimi
          sie zetkniecie, gry przyjedziecie na Greenpoint, wielu ich jest tez Ridgewood i
          Maspeth.

          Zobacze jak moj bohater spedzi weekend i niezwlocznie opisze. Sam jestem ciekaw
          jak mu sie powiedzie z ta kelnerka. Pozniej troche powspominamy.
          • jarek-ny drugi odcinek 27.04.04, 23:44
            Lubie piatki i soboty. W piatek dostaje czek. W soboty boss kupuje ucho gorzaly
            i gdy wracamy vanem, to pijemy, snujemy plany na wieczor. Ja tym razem nic sie
            nie odzywalem, bo juz mialem swoje plany. Zadne tam Exity czy tez Europy, ale
            knajpka i kelnerka Beata. Wypilem ze Studentem i Lysym troche gorzalki i piwa
            dla kurazu, dwa redbulle zeby nie zasnac, dobrze schowalem dwie male torebki i
            poszedlem do knajpy. Tam spotkalem znajomych, troche wypilem. Pozniej usiadlem
            przy barze i porozmawialem z Beata. Jakos gladko poszlo. Umowilismy sie, ze po
            zamknieciu baru pojedziemy do mnie. Tak tez sie stalo. Gdy bylismy u mnie, to
            wypilismy kilka drinkow. Wyjalem koks, ona z tego zrobila 4 linie. Ja
            wciagnalem jedna, ona trzy. Pozniej ona wypila jeszcze dwa drinki i
            powiedziala, ze dobrze byloby jeszcze cos zalatwic. Powiedzialem, ze pozniej.
            Chcialem z nia zatanczyc, powiedziala, ze O.K. tylko zadzwoni. Wyjela komorke i
            zadzwonila gdzies. Pozniej zatanczylismy. Ach co to byl za taniec! Tak sie we
            mnie wtulila, ze malo co nie zwariowalem. Wtedy zadzwonil dzwonek do drzwi.
            Poszedlem otworzyc, ona wziela torebke i poszla ze mna. Zdebialem! W drzwiach
            stal jakis gacho i pytal sie o moja Beate. Zanim cos zdazylem powiedziec, ona
            mnie minela w drzwiach i powiedziala, ze juz musi leciec i jutro do mnie
            zadzwoni. Myslalem, ze sie wsciekne! Ja ja karmilem koksem a jakis gacho z tego
            skorzysta? Bylo juz po czwartej. Spac mi sie nie chcialo. Koks, redbulle i ten
            taniec sprawily, ze musialem jeszcze wychylic 6 mocnych drinkow zanim zasnalem.

            Cala prawie niedziele przelezalem pijac piwo. Wieczorem wrocil Lysy z ryb i
            wrzucil mi do zamrazalnika kilka sztuk. Mowie wam - kazda z nich wazyla ladnych
            pare funtow. Nie to, co w Polsce. Te co mi dal nazywaja sie bluefish czy cos
            takiego. Wypilismy po drinku, ja opowiedzialem mu jak minal weekend. Lysy sie
            strasznie smial ze mnie. Dwie torebki? Z taka iloscia to mozesz uderzyc do
            studentki, ktora dopiero z Polski przyjechala a nie do Beaty. Przeciez wiesz,
            ze ona wciaga kilka lat.
            W nocy nie moglem zasnac. Przypomniala mi sie Kasia - moja pierwsza dziewczyna
            w Stanach. Chyba do tej pory bardziej ja kocham niz nienawidze.

            ciag dalszy (moze) nastapi

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka