Dodaj do ulubionych

13 - Mrouh

11.03.03, 21:56
Mam nadzieję, że się nie pogniewasz...
Twoje liściki rozsypały sie w szufladzie.
Zostały więc pozgarniane na jeden stosik i do jednej przegródki schowane.
Łatwiej Ci będzie je znajdować smile)
A teraz pisz i dokładaj! aaa i do saloników zaglądaj jak najczęściej smile)
Obserwuj wątek
    • aniouek1 O listach - 07-03-2003 11.03.03, 22:01
      O listach
      Autor: mrouh@NOSPAM.gazeta.pl
      Data: 07-03-2003 21:04 + dodaj do ulubionych wątków

      Zawsze mi się wydawało, że nie jestem
      zwyczajna. Zmieniało się tylko to, że albo byłam z tego
      powodu dumna, albo nieszczęśliwa. Jednym z przejawów
      mojej niezwyczajności jest to, że kilkanaście (już!!!)
      lat temu wpadłam w nałóg pisania listów. Zdaje się, że
      nie było innej drogi dla mnie. Pisałam, żeby sobie
      wytłumaczyć świat, listy do przyjaciół były oczywiście
      listami do mnie samej w trzech czwartych. Może to nie
      fair, ale nikt nie narzekałsmile.Dopóki czegoś nie
      napisałam, to do mnie na dobre nie docierało, istniało
      tylko to, co zapisane. Nie wierzyłam zbytnio w to,
      czego nie napisałam. Myślałam, pisząc, rozumowałam,
      filozofowałam…Stawałam się z każdą linijką, tworzyłam
      siebie. Nie po to, żeby udawać przed kimś. To, co sobie
      sama wpoiłam, do czego sama siebie w tamtych listach
      przekonałam, co sobie sama tłumaczyłam, zostało we mnie
      do dziś i nic się tu nie zmieniło. Listy mnie uratowały
      przed wielkimi tarapatami, pomogły zachować spokojne,
      rozsądne spojrzenie w dramatycznych czasach, w
      przerażeniu i rozpaczy zacisnąć zęby i dożyć do dziś.

      Dziś listy to przeważnie zwątpienie i
      smutek. Cichy krzyk w kartkę, zaciśnięte zęby, żal,
      pragnienie świętego spokoju. Dziś już nie umiem ich
      wysłać, dlatego zalegają szuflady… w szafach książek,
      bo tam właśnie je przechowuję, chowam przed sobą,
      wstydząc się, że musiałam je napisać, wykrzyczeć coś.
      Listy to dziś również obowiązek, bo ci, do których
      pisałam kiedyś jeszcze czasem się odezwą. A ja nie
      umiem już im odpisać, musiałabym się przyznać do
      własnej rozpaczy. Próbuję pisać kilka razy, ale te
      listy coś ukrywają przede mną i przed nimi; tak, że już
      nie czuję, że to ja pisałam, nie czuję do tych listów
      nic. Wyrzuty sumienia tylko czasem, że mija szósty
      miesiąc, a list nawet nie dotarł na pocztę. Tym
      sposobem jestem szufladkową pisarką listów, które coś
      przede mną ukrywają.
    • aniouek1 smutne popołudnie i straszny ranek -08-03-2003 12.03.03, 00:02
      smutne popołudnie i straszny ranek
      Autor: mrouh@NOSPAM.gazeta.pl
      Data: 08-03-2003 16:06 + dodaj do ulubionych wątków

      Milczę. Nie umiem przy nim myśleć, kiedy jestem
      zraniona. Sztywnieję. Boję się powiedzieć czegoś, czego
      będę żałować. Nie mówię nic, coś stoi w gardle i
      zatrzymuje słowa. Nie mówię nic i też żałuję.
      Tym razem samo nie minęło. Rozmowa kłująca bardziej
      niz ta wczoraj. Tyle wysiłku w wypuszczaniu słów na nic
      się nie zdało. Miałam się czego bać. Wczorajsza rana
      nie tylko nie zaleczona, wręcz odwrotnie. Nie mogłam
      wstać. Chciałam spać jeszcze, zawsze.
      Jak przestać milczeć. Nie pogodzę się z tym, co zadało
      mi cios. Uważam, że nie żądam za wiele. Gardło dzis
      jeszcze bardziej zaciśnięte. Nawet pytanie o herbatę
      nie chce z niego wyjść.
      To miała być miła sobota, a jest czarna dziura.

      Snił mi się wielki lęk wysokości. Miałam sen z XIX
      wieku. Piękny i straszny. Byłam jednym z dzieci, które
      wprowadzano stromymi schodami, po niezliczonej ilości
      stopni,na wielką wieżę na środku morza. Ktoś tam u góry
      miał ogłosić, że darowano nam życie. Bałam się tej
      wysokości tak, że nie potrafiłam stanąć na wieży,
      wszystko wirowało. Spadłam. W dzień. W uwierające
      przebudzenie. Może jak zasnę znów, przyśni mi się
      lepszy sen i jutro będzie miła niedziela.
      • mrouh Znowu piątek 14.03.03, 18:44
        Jutro znowu do Krakowa, a mi te studia już bokiem
        wychodzą. Podobało i się, bardzo mi się podobało. Tak mi
        się pan Sternberg podobał, a teraz po prostu mam to
        gdzieś, nie chce mi się i już. Mam ochotę iść na kurs
        bukieciarstwa, rysować i kartki pocztowe majstrować,
        czytać książki i uczyć się słówek, słuchać FIPa, gotować
        i chodzić na spacery, znowu odzyskać kontakt z samą
        sobą, robić na drutach, wymyślać kolejne wynalazki. Znowu
        się czymś pasjonować, ale bez zamęczania się tą pasją,
        nie chcę, żeby ktoś sprawdzał, czy wystarczająco mocno
        sie czymś pasjonuję. Nie chcę, żeby ktoś oczekiwał ode
        mnie czegokolwiek w związku z tą pasja, jaka by nie była,
        to mi odbiera całą przyjemność i zapał i pasja pęka jak
        bańka mydlana. Chcę wiedzieć wszytko o herbacie, nauczyć
        się katalońskiego, wrócić do hiszpańskiego, przypomnieć
        sobie angielski. Chcę rozmawiać, słuchać muzyki...I nie
        chcę już słyszeć, że ktoś się spodziewał dużo więcej, a
        to co robię jest do dupy (przepraszam siebie samą, to nie
        ja tak mówię, to był cytat).
        A jutro znowu piątek. Same piątki i to takie gorzkie...A
        soboty jeszcze gorsze. Czwartek, to jest dzień, dlaczego
        nie ma samych czwartków i dzieciaczków z siódmej godziny?
        Już mnie brzuch z nerwów boli i kręgosłup...jak pomyślę o
        tych godzinach siedzenia jutro.
        Co za życie.
        • mrouh Na szczęśćie sobota się kończy 15.03.03, 23:23
          W Krakowie znów mi sie nie udało, nawet bardziej niż
          zwykle, ale jestem szczęśliwa, że na dwa tygodnie mam to
          z głowy.
          Znowu zabieram się do roboty juz dziś i planuję, że
          zrobię wszytko co powinnam, a potem nagle BUDZE się w
          kolejny piątek i wiem, że nic nie zrobiłam i chciałabym
          cofnąć czas. Wiem, że powinnam planować swój każdy krok,
          akurat dla mnie to dobre, nie ma obawy, że nie będę
          umiała bez tego żyć i wszytko zawsze będzie wg planu, bez
          planu za to- nic. To mi nie grozi, nie mi.
          Czyli, na dobry początek:

          Pobudka o 9:00
          Notatka z wykładu
          Sprawdzian przygotować
          Napisać synteze
          Zadzwonić do Kasi
          xero notatek Kaśki i Irenki-odesłać

          Ale roboty!

          No, ale skoro napisałam to tutaj, to może wrszcie to mnie
          zmobilizuje, żeby wypełnić swój dzień pracą. Mam
          nadzieję, że forum nie poczuje się zaniedbane, bo to
          wszytko oznacza, że nie będę siedzieć tu cały dzien.
          • mrouh popłudnie z Trójką 23.03.03, 15:57
            Kiedy słyszę Evę Cassidy, wydaje mi się, że wszystko
            jest po staremu...I z Trójką, i ze mną. Lubiłam słuchać w
            sobotę do południa Markomanii, najbardziej pasowała mi
            właśnie taka pogoda, jak teraz: chłodno i słonecznie. Ten
            zbieg miłych okoliczności zawsze mnie ... niemal
            uszczęśliwiał. Czułam jakoś swoją moc, zdawało mi się, że
            mogę wszystko. Że jestem warta tej dobrej, orzeźwiającej
            pogody. Jednocześnie ogarniała mnie jakaś tęsknota, która
            kazała mi działać, myśleć. Teraz to nie Markomania tylko
            Kydryński. A właściwie w tej chwili to Peter Gabriel
            Don't Give up. Porusza jakąś czuła strunę, tylko jest mi
            tak, jakby już było za późno. Brzmi we mnie bezdźwięcznie
            Hors saison. C'est le silence qui se remarque le plus.
            • mrouh Słońce może mnie uzdrowi 24.03.03, 19:33
              Było dziś tak ładnie, kiedy szłam do pracy. Może to
              jednak był dołek zimowy i wszystko mi przejdzie, jeśli
              pozwolę się naświetlić słońcu. Było mi lekko i
              niewytłumaczalnie szczęśliwie, choć od wczoraj nic, a nic
              się nie zmieniło. Byłam cała w skowronkach, jak gdyby to
              był 3 sierpnia '95, jak gdyby to był 7 stycznia środa
              '93, jak gdyby to był 8 czerwca '96. Zabrakło plam
              słonecznej mozaiki na pniach sosen w Toruniu, ale uczucie
              było to samo.
              Może jeśli wiosna już przyjdzie na dobre ja znajdę drogę
              powrotną do siebie, może po prostu światła mi brak.
              • mrouh powoli, powoli- 26.03.03, 23:00
                Witaj
                Myślę, że jeszcze troche i dojrzeję do napisania wreszcie
                całego listu papierowego, doniosę go na pocztę nawet.
                Egzemplarzy ma już z milion, żaden na razie nie jest
                kompletny, ale coś mi sie zdaje, że w końcu się jakis
                wykluje.
                Mam nadzieję, że poczekasz jeszcze kilka miesięcy.
                Wprawdzie boję się, że znowu będę Cie szukac za woda, a
                Ty już będziesz gdzie indziej.
                Najbardziej chciałabym, żebyśmy znowu poszły w święta na
                spacer, wtedy jakoś samo wszystko płynie. Napisac trochę
                mi wstyd, dasz wiarę, wstydzę sie trochę, co Ty sobie
                pomyślisz... Oh, wiem, że nie musze sie bac. A jednak
                głupio mi,że Cię rozczaruje, myślisz, że sobie daje rade.
                A tu średnio raczej.Ale z drugiej strony, ja tez mam
                takie rozterki, podobne do Twoich. Czy to nie zabawne, w
                końcu Ty tam, ja tu, dwa światy.
                Dobranoc, Sylwio. Poczekaj jeszcze, proszę...
                • mrouh Co TERAZ będzie 27.03.03, 22:16
                  Passez notre amour a la machine
                  Faites-le bouillir
                  Pour voir si les couleurs d'origine
                  Peuvent revenir
                  Est-ce qu'on peut ravoir a l'eau de Javel
                  Des sentiments, la blancheur
                  que l'on croyait eternelle
                  Avant?
                  • mrouh święta,święta... 28.03.03, 06:56
                    Chciałabym do was przyjechać. Ale nie wiem, jak spojrzeć
                    wam w oczy. Zostałaś z tym wszystkim sama. Ja jak zwykle,
                    ja, jak zawsze nie mogę Ci wiele pomóc. Jest mi wstyd, że
                    nie mogę, jest mi wstyd, że nie wiem, co się u Was dzieje
                    w każdej minucie. Wiem, że nawet gdybym była wszystko
                    byłoby tak samo, nie mogę zmienić niczego poza sobą. Mimo
                    wszystko żle się czuję z tym, że mnie tam nie ma.
                    jednocześnie boję się, jak dawniej, nie chcę już nigdy w
                    życiu tego przeżywać. Boję się, strach sciska mi żołądek,
                    więc Ty... Czy kiedyś będzie normalnie?
                    • mrouh Przepraszam 01.04.03, 08:03
                      Wiem, że nie wszsytko teraz bedzie dobrze, to nie
                      wystarczy, ale przynajmniej nie jest mi tak ciezko...
                      Jeszcze nawet nie ruszyłam śniadania. Nie chce mi sie.
                      Mam przyjemniejsze sprawy na głowie! Dziękuję Ci Słońce.
                      I przepraszam za wszystko. Jak to sie stało, że sie
                      zapetlilismy... Naprawde zrobie wszystko, tylko czasem
                      smutek i ból po zranieniu zaciemniaja obraz...Przepraszam.
    • mrouh porządki wiosenne 15.05.03, 19:16
      Zrobiłam porządki wiosenne w głowie, na biurku, w
      szafach... Znalazłam mnóstwo zagubionych rzeczy i nawet
      jednego człowieka. Niektóre wyrzuciłam, bo nie sa mi
      potrzebne. Inne zostały, bo je lubię choć mogę bez nich
      żyć, skoro tak długo żyłam. A kubełek z odłamanym uszkiem
      może być tylko sentymentalną pamiątką, nie zacznę go z
      powrotem używać, tylko dlatego, że go odnalazłam. Spojrzę
      na niego z ciepłym uśmiechem, będzie sobie stał w pobliżu
      i dodawał otuchy.To przeież i tak dość odpowiedzialne
      zadanie jak dla zwykłego Kubulka...
      • mrouh I znowu porządki... 11.06.03, 13:22
        Nictoś mnie goni do sprzątania!

        To napiszę do siebie. Mrouh, weź się w garść. W
        płetwiastą łapkę. Albo lepiej w pazur.
        No.smile
    • mrouh Re: 13 - Mrouh 07.07.03, 15:44
      Mówi się że po tylu latach razem wszystko powszednieje,
      robi się zwykłe, już nie w tak intensywnych barwach się
      żyje... Sama tak często myślę, często to niestety prawda.
      Ale czy uwierzysz, że dziś po tych smutnych słowach... po
      prostu boję się tego co mówisz, bo może za dzień lub dwa
      to będzie dotyczyć mnie. To co mówisz rani mnie, choć
      dziś jeszcze mnie nie dotyczy. Boję się Ciebie takiego,
      bo takiego Cię nie znam. Jesteś dobrym człowiekiem, tak
      Cię widzę; chwilami, kiedy słucham jak mówisz takie
      rzeczy, mam wrażenie, że robisz to tylko po to, żeby
      podsycić dyskusję, traktujesz mnie jak zabawkę, którą
      można zdenerwować i patrzeć, jak się wije, nie potrafiąc
      się bronić, nie chcąc z kolei ranić Ciebie. Po prostu nie
      wierzę, że możesz wierzyć w to, co mówisz... Jestem tym
      przerażona. A jednak dziś, kiedy ten ból rozpłynął się
      już trochę we śnie... pewnie nie uwierzyłbyś, ale tęsknię
      za Tobą. Bo nie widziałam Cię rano, bo czuję, że byłeś
      wczoraj tak daleko. To tylko parę godzin, ale chciałabym
      zobaczyć Cię już, wiedzieć, że jesteś. Wczoraj byłam
      pewna, że powinnam jednak wyjechać. To wciąż jest
      prawda,dobrze by nam to zrobiło, tylko jak widać, nie
      jestem w stanie. Nie wyobrażam sobie. Więc jest tak jak
      myślałam: nie potrafię gniewać się na Ciebie nawet przez
      jeden dzień. Parfois, j'ai peur de toi, mais je t'aime
      plus que je m'en rends compte.
      • mrouh Re: 13 - Mrouh 31.07.03, 18:44
        Deszcz pada tak bardzo
        mam wrażenie, ze wejdzie do domu przez okno
        Woda leje się z nieba jak z konewki
        grubymi sznurami strug
        Na szybie mam wodospad
        Jeden wielki plusk
        • mrouh 16 w rocznicę 01.08.03, 15:52
          Tak bardzo chciałabym wiedzieć co myślisz naprawdę.
          Okazji coraz mniej, żeby to powiedzieć. Mam tyle myśli
          skłębionych, zawstydzonych. Większości nawet w głowie,
          bezgłośnie, boję się sformułować, bo a nuż okażą się
          prawdą? Zanim coś powiem, obracam każde słowo w palcach
          tysiąc razy, aż straci sens. Aż ucichnie we mnie. Pytania
          nie pomagają im wyjść, Na Twoje pytania reaguję jak
          mimoza. Może dlatego, że tak bardzo pobrzmiewa w nich
          zniecierpliwienie? Dotykasz mnie pytaniem, a ja zwijam
          się w kulkę. Wiem już że wielka rozmowa jest konieczna,
          ale wciąż czuję opór. Moim naturalnym odruchem jest
          odsunąć się nie robiąc zamieszania. Tylko nie potrafię
          złamać przysięgi danej sobie. Siłą woli zostaję, choć
          coraz mniej szans na to, żeby nie zostać odprawioną z
          kwitkiem. Zbyt wielle czuję chłodu, żeby go nie zauważać.
          Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale to już niedługo.
          Jeśli nie znajdziesz czasu i cierpliwości na to by słowa
          obracane w palcach i ważone wydobyć, po prostu zabiorę je
          ze sobą w ciszy. Nie chcę , żeby to brzmiało groźnie.
          Chcę, żeby zostało usłyszane.
          • mrouh Wróciłam 28.08.03, 21:19
            Do szuflady ciepłej i przytulnejsmile
            • mrouh ************************************************** 06.10.03, 12:44
              Aniouek przypomina, że trzeba odświeżyć swoje szufladki. Nie wiem, co mam
              napisać... Wszystko jest takie pokręcone... Już się wydaje że będzie lepiej, ale
              znowu nie jest. Dziś jakby jaśniej, mimo zimna za oknem. Może już tak zostanie?
              Trochę cieplej, trochę nadziei, ale i groźne słowa w powietrzu zawisły i
              zbliżają się jak ciemne chmury.

              Czekam na wiatr co roztrwoni
              Ciemne, sklebione zaslony,
              Stane wtedy na raz
              Ze sloncem twarza w twarz.
              Czekam na wiatr co roztrwoni
              Ciemne, sklebione zaslony,
              Stane wtedy na raz
              Ze sloncem twarza w twarz.
              Ulice mglami spowite
              Tona w slepych kaluzach.
              Przez okno patrze znuzona,
              Z tesknota mysle o burzy...

              (krakowski spleen- Maanam)
    • aniouek1 [...] 04.04.06, 15:00
      Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
    • aniouek1 Re: 13 - Mrouh 08.03.07, 16:55

    • marucha1 Re: 13 - Mrouh 02.03.08, 21:32
      wpis ratunkowy
    • skrzat11 Re: 13 - Mrouh 16.02.09, 16:17
      zamrouhczy albo da mi w leb
    • megxx Re: 13 - Mrouh 16.02.10, 23:39
      up

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka