W ten weekend doznalam szoku. Slyszalam o przypadkach uciszania na kabatach
glosniejszych imprez przez wylewanie wody - czystej badz z octem - na ludzi
przebywajacych na "imprezowym balkonie" ale bylam przekonana ze to wymysly...
dopoki sama nie bylam swiadkiem takiej akcji.. sobota, impreza andrzejkowa,
bylo dosc kameralnie bez glosnej muzyki - po prostu pogaduch przy winie ...
palacze wychodzili na chmurke na balkon... zrobilo sie pozno, stoimy na
balkonie na dymku i nagle strumien wody leje sie na nas z gory... moze
faktycznie bylismy za glosno ale zeby w taki sposob uciszac impreze? mysle ze
naprawde wystarczylo zejsc pietro czy dwa nizej i po ludzku zwrocic uwage ze
jest za glosno a nie lac wode i w tym samym czasie dzwonic po policje... no
chyba ze takie czasy i tak obecnie buduje sie relacje z sasiadami? Smutne to