Dodaj do ulubionych

Gdzie tkwi problem?

22.10.10, 12:09
Witam serdecznie. Odkąd skończyłam studia, a było to pięć lat temu, nie mogę znaleźć stałej pracy, trafiają mi się jedynie krótkie okresy podczas których pracowałam, potem następowała redukcja etatów lub tym podobne zdarzenia.
Gdzie szukać problemu i przyczyny w horoskopie? Czy aktualne tranzyty sprzyjają znalezieniu jakiejś w marę dobrej i stałej pracy? Powoli się załamuję...gdyby ktoś mógł pomóc i zerknąć w horoskop to byłabym bardzo wdzięczna.

27.02.1978
godz 4:30
Częstochowa
Obserwuj wątek
    • princesswhitewolf Re: Gdzie tkwi problem? 22.10.10, 12:49
      to nie jest kwestia Twojego horoskopu tylko ale milionow aktualnie. Podlegasz procesom spolecznym po prostu.
      • euzebiuszka Re: Gdzie tkwi problem? 22.10.10, 13:20
        Niestety tak właśnie jest . I chyba przyjdzie mi umrzeć z głodu....jest naprawdę źle.
        • princesswhitewolf Re: Gdzie tkwi problem? 22.10.10, 17:42
          euzebiuszka napisała:

          > Niestety tak właśnie jest . I chyba przyjdzie mi umrzeć z głodu....jest naprawd
          > ę źle.


          masz chyba prawo do zasilku, masz chyba rodzicow, rodzine kogokolwiek??

          ja place od lat ubezpieczenie od straty pracy jakie potem daje mi pewna kwote polowy mojej pensji przez 12 miesiecy. Przezorny zawsze ubezpieczony.
      • foudre Re: Gdzie tkwi problem? 22.10.10, 13:30
        Są jednak ludzie, którzy podczas kryzysu nie tracą pracy. Są też tacy, którzy podczas kryzysu awansują lub dostają podwyżkę. A to przecież zależy od horoskopu natalnego, tranzytów, etc.
      • lwi2 Re: Gdzie tkwi problem? 22.10.10, 13:31
        W horoskopie widać, że nie masz żywiołu ziemi i jakości stałej też dość mało. Chyba do tej zmienności w pracy powinnaś się przyzwyczaić. Moja babcia nie miała żywiołu ziemi w horoskopie i dopóki tego nie dojrzałam nie mogłam pojąć dlaczego tak często zmieniała pracę.
        Spojrzałam w Twój horoskop w ZET8Lite, max. orby i ciekawie wygląda, spójrz sama, ZET8Lite można załadować bezpłatnie.
        Konfiguracje jakie tworzy Twój horoskop - Wielki Krzyż i 2 bisekstyle, angażują właśnie domy 6 i 2, czyli pracę i zarobkowanie. Sama spójrz co tam się dzieje. W sumie dobrze, ale napięcia duże z tym związane (kardynalny Wielki Krzyż z Lilith w 6 domu).
        Masz jednak recepcję wzajemną Merkury - Jowisz (Jowisz w Bliźniętach 5/6 dom, Merkury w Rybach 1/2 dom), Merkury jest równo na Słońcu - to ciekawy układ. Jowisz przez recepcję ląduje Ci na Słońcu także, czyli .. jednak masz to koło ratunkowe. Już był na forum podobny horoskop, ścisła koniunkcja Słońce-Merkury wskazuje na rodzaj pracy, który Ci pasuje, to dość szczególny układ, sama pomyśl czy prace których szukasz spełniają wymagania tej ścisłej koniunkcji. Nie napisałaś co robisz.
        Generalnie horoskop wskazuje na dużą zmiennośćw tej dziedzinie jaką jest praca, ale powinnaś lądować jednak na 4 łapy w tym wszystkim o ile praca będzie właściwie dobrana, coś takiego. ufff... Po prostu nie bój się tej zmienności, nie porozmawiam już z babcią dlaczego co roku gdzie indziej pracowała, ale też była Ryba z zero ziemi w horoskopie.

        Lwi
        • euzebiuszka Re: Gdzie tkwi problem? 22.10.10, 15:09
          Bardzo dziękuję Lwismile Co do żywiołu ziemi to mam jedynie ASC w Koziorożcu i IC w Byku, tylko tyle.
          Z wykształcenia i zamiłowania jestem plastyczką, nie jeden raz usiłowałam zdobyć pracę w moim zawodzie ale się nie udawało. Z samej sprzedaży obrazów raczej nie wyżyję...
          do tej zmienności pracy już się przyzwyczaiłam ale zaczynam po prostu pomału się obawiać tej swojej sytuacji bo mam 32 lata i brak pracy powoduje że jestem jak dziecko-bezradna i bez szans kierowania własnym losem.
          • princesswhitewolf Re: Gdzie tkwi problem? 22.10.10, 17:43
            Z wykształcenia i zamiłowania jestem plastyczką, nie jeden raz usiłowałam zdobyć pracę w moim zawodzie ale się nie udawało. Z samej sprzedaży obrazów raczej nie wyżyję...

            I tu jest pies pogrzebany. My tu mamy aktualnie inzynierow na tym forum co nie moga dostac pracy, a co dopiero plastycy... Tym to ciezko o prace bylo nawet w okresie hossy gospodarczej
            • lwi2 Re: Gdzie tkwi problem? 22.10.10, 19:00
              Zadałaś pytanie gdzie tkwi problem - tkwi w bardzo szczególnej pracy, którą musisz znaleźć, a która by pasowała do Twojego horoskopu. Nie wiem na ile znasz astrologię i sama potrafisz odczytać te wskazówki z horoskopu. Wypisałam je w poprzednim meilu tak z biegu, spróbuj się temu przyjrzeć.
              Planety na granicy 1/2 dom i 5/6 dom - to ciekawe, temu też bym się przyjrzała.
              1/2 - Ty zarabiasz jakby "sobą", 5/6 - twórcze i podporządkowane, na przykład takie hasła.
              Koniecznie ta koniunkcja ścisła Słońce-Merkury (odtwarzasz coś, odwzorowujesz).
              Lilith w Wielkim Krzyżu też jest ważna.
              To naprawdę może być wiele, np. przewodnik po mieście (nie wiem czy pasuje tak mi się "chlapło").

              Te granice domów to na własnym przykładzie mówię, też mam Słońce na granicy dwóch domów (8/9) i Neptuna (władca 6 domu) na granicy 1/2. Słońce ważne w horoskopie w sprawie pracy oczywiście. Mam Słońce w kwinkunksach do Neptuna i Saturna (3 dom władca 4 domu), można rzecz, że żadnej pracy z takim "uwieszeniem" do Słońca nie znajdę bo takiej nie ma. I wyszło, że wyceniam nieruchomości, pasuje?
              Teraz myślę co jeszcze pasuje bo z tą wyceną teraz też krucho.

              Lwi
              • foudre Re: Gdzie tkwi problem? 22.10.10, 19:05
                Lilith w wielkim krzyżu? czy euzebiuszka ma wielki krzyż w horoskopie?
          • foudre Re: Gdzie tkwi problem? 22.10.10, 18:49
            Swój problem z pracą tworzysz ty sama, a nie horoskop. Horoskop jest zaledwie mapą tego problemu, nijak się do niego nie przyczynia. Poniżej wypisałam kilka pobieżnych spostrzeżeń odnośnie twojego horoskopu:
            - żywioł ziemi jest zaznaczony w twoim horoskopie - ascendent jest przecież w Koziorożcu, poza tym mocne obsadzenie domów ziemskich (5 planet) tę ewentualną nierównowagę kompensuje
            - masz silny znak Ryb, które akurat nie są demonami praktyczności
            - Uran blisko MC - zmiany pracy, nieumiejętność skoncentrowania swoich wysiłków na jednym, konkretnym zajęciu, niecierpliwość
            - Wenus w Rybach w II domu w kwadraturze do Neptuna w XI - czy jesteś wystarczająco asertywna, aby walczyć o to, co ci się należy - w tym przypadku o zapłatę za swoją pracę?
            - władca ascendentu Saturn w szerokiej kwadraturze do MC - wycofanie, blokady, niskie poczucie własnej wartości jako osoby zasługującej na osiągnięcia w świecie zewnętrznym
            - wspaniały wielki trygon - Wenus w II ziemskim domu, Mars w VII domu oraz Uran blisko wierzchołka X ziemskiego domu; trygon ten zapowiada polepszanie się twojej sytuacji finansowej (także dzięki partnerowi)
            - Neptun z Chironem są teraz w ścisłej opozycji do władcy twojego horoskopu, stąd poczucie, że jesteś "bezradna jak dziecko"; to ostatnie, trzecie przejście tych planet do twojego Saturna, więc mgła wkrótce zacznie się rozrzedzać.
    • juja05 Re: Gdzie tkwi problem? 22.10.10, 19:46
      Mam dla ciebie dobrą radę: szukaj przede wszystkim kontaktów, nie analizuj horoskopu, bo nic to nie da. W tej chwili jest bardzo duże bezrobocie i najłatwiej dostać pracę przez kontakty. Jeżeli już wiesz czego szukasz, to poszukaj ludzi, którzy mają podobne zainteresowania i już gdzieś pracują. Popytaj wśród znajomych, zapisz się gdzieś na jakiś kurs( w miarę możliwości), szukaj nowych znajomości albo odnów stare kontakty, zaloguj się na jakimś portalu społecznościowym. Niestety, ale ten mechanizm działa w większości firm- w pierwszej kolejności są osoby z polecenia, a jak nie ma akurat nikogo lub jest więcej stanowisk do obsadzenia, to przyjmują ludzi z zewnątrz.
      • euzebiuszka Re: Gdzie tkwi problem? 22.10.10, 19:56
        Bardzo Wam Wszystkim dziękuję za porady i spojrzenie w horoskopsmile
        Astrologią interesuję się od lat, ale taka dobra jak Wy jeszcze nie jestem. Wiele rzeczy się zgadza no i bardzo cieszę się że ta mgła bezradności niedługo zacznie się rozrzedzać. Już od dość dawna nie szukam pracy zgodnej z moim zawodem, opieram się również na znajomościach ale jak na razie niewiele to dało, dlatego ostatnimi czasy mam poczucie bycia pechowcem.
        Ale może już niedługo się to zmieni, obysmile
        • potrek Re: Gdzie tkwi problem? 23.10.10, 07:47
          Witaj Ezebiuszka
          Obecnie Saturn tranzytuje twój 9 dom horoskopu ( dom wyszej edukacji) . Tranzyt ten ukazuje że może masz za małe kwalifikacje by znaleźć prace. Każdy plastyk z wyższym wykształceniem kończy określoną specjalizacje. Czas pobytu Saturna w domu 9 powinno się wykorzystać do podniesienia własnych kwalifikacji. Jest to czas wytężonej nauki by otrzymać nagrodę w postaci dyplomu, awansu gdy Saturn zrobi koniunkcje z Mc. Radził bym poszukać kursu lub szkolenia, który zawodowo dałby ci szanse na znalezienie zajęcia niekoniecznie związanego z kierunkiem studiów, jaki ukończyłaś.
          Życzę powodzenia
          Piotr.R
          • nuvvo Re: podczepiam watek 23.10.10, 09:05
            podczepiam sie z podobnym problemem.
            za kilka dni konczy mi sie umowa
            forum.gazeta.pl/forum/w,11132,109546942,117266195,Re_znowu_to_samo.html
      • foudre Re: Gdzie tkwi problem? 23.10.10, 09:24
        Ja też mam dobrą radę dla euzebiuszki - można szukać kontaktów i zarazem analizować swój horoskop. Chyba na forum astrologicznym nie trzeba nikogo przekonywać, że analizowanie własnego horoskopu jednak "coś daje".
        • lwi2 Re: Gdzie tkwi problem? 23.10.10, 11:15
          Napisałaś, że już od dość dawna nie szukasz pracy związanej ze swoim zawodem. A to niby dlaczego? Masz moim zdaniem wybitne predyspozycje na:
          kopieobrazow.blox.pl/html
          Taki zawód można wyczytać z Twojego horoskopu jak najbardziej, czyli duże szanse na sukces w tej dziedzinie. Może trzeba się podkształcić, nie zaszkodzi, jak Potrek zauważył Saturn idzie do góry, w dziedzinie historii sztuki jakieś dalsze studia podyplomowe, dobrze śledzić co w tej dziedzinie jest i będzie oferowane na rynku studiów, itd.

          Jeszcze dodatkowe uzasadnienie byłoby w takim nowym obiekcie nienazwanym co go teraz w horoskopie śledzę (choć to już hochsztaplerka astrologiczna zdaję sobie sprawę), tc302, masz go w 8.01. Barana, czyli w ścisłym bardzo półsekstylu do Słońca, Merkurego (i Jowisza przez recepcję). A jednocześnie w Wielkiim Krzyżu (Lilith, Węzły i Ceres), w koniunkcji z Węzłem Płd., czyli przeszłość. Ten tc302 m.in. pasuje do wielkiej wielkiej sztuki, przekazywania związanych z tym emocji, itd. (jest pochodną Neptuna, obiekt transneptunowy). A kopiowanie obrazów to nie tylko odwzorowanie, ale i przekazanie tych "emocji", prawda? Dlatego może Ci pasować taka praca. Coś z przeszłości przekazujesz w przyszłość (Węzły, Lilith w 6 domu).

          Lwi
          • euzebiuszka Re: Gdzie tkwi problem? 23.10.10, 11:29
            Bardzo cenna uwaga Lwi, jestem całkiem dobra w kopiowaniu obrazów (jednym z moich ulubionych filmów jest "Vinci" Machulskiego,czyli coś w temaciesmile ) i być może zbyt szybko się poddałam kiedyś. Chyba będę musiała spróbować coś zrobić w tym kierunku.
            Potrek, właśnie od dłuższego czasu czuję że powinnam poszerzyć swoje kwalifikacje, czuję się jeszcze jakaś taka niepełna, ten Saturn w 9 dobrze to określa.
        • juja05 Re: Gdzie tkwi problem? 23.10.10, 12:03
          foudre napisała:

          > Ja też mam dobrą radę dla euzebiuszki - można szukać kontaktów i zarazem analiz
          > ować swój horoskop. Chyba na forum astrologicznym nie trzeba nikogo przekonywać
          > , że analizowanie własnego horoskopu jednak "coś daje".

          ok., analizowanie horoskopu może być b. przydatne w przypadku, kiedy szukamy drogi zawodowej, bo horoskop dużo mówi o naszych predyspozycjach do wykonywania określonego zawodu. A chyba rzeczą najważniejszą jest dokładna wizja tego, co chcemy robić, wtedy już więcej niż połowa sukcesu. Czy np. jeśli ktoś chce się przekwalifikować, to horoskop może dać odpowiedź czy w danym kierunku to się powiedzie. Jeśli chodzi o bezrobocie, to przecież obecnie tysiące ludzi z wyższym wykształceniem jest bez pracy i w każdym horoskopie jest coś nie tak?

          Teraz tu mogłoby się zapisać do analizy naprawdę tysiące młodych ludzi z wyższym wykształceniem bez pracy, wystarczy spojrzeć ile osób aplikuje na jedno miejsce do pracy- mniej niż 200/jedno miejsce tylko w przypadku naprawdę wąskich specjalizacji bądź na stanowiska wymagające określonych b. konkretnych studiów i znajomości dwóch języków biegle. Do zwykłej pracy biurowej na różne stanowiska aplikuje średnio 1000 osób na jedno miejsce. Kto się dostaje? Albo naprawdę najlepsi i con. 5 letnim doświadczeniem, 2 kierunkami studiów, podyplomówkami, i szeregiem dodatkowych kursów, 2 językami biegle albo po znajomości z niższymi kwalifikacjami. Pozostali muszą mieć naprawdę dużo szczęścia.
          • foudre Re: Gdzie tkwi problem? 23.10.10, 13:14
            Rozumienie swojego horoskopu może byc przydatne także pod kątem tranzytów, progresji, cyklów życiowych, etc., a nie tylko pod kątem radiksu i szukania w nim drogi życiowej. Czy zatem ci, którzy swoją drogę znaleźli, nie powinni patrzeć w swój horoskop, bo nie ma to sensu? Oczywiście, rozumienie horoskopu nie zastapi konkretnych czy mniej konkretnych działań, które należy wykonać, aby pracę zdobyć. Poza tym, jest to forum astrologiczne - roztrząsamy zagadnienia pod kątem astrologicznym, a nie pod kątem np. finansowym, chemicznym czy socjologicznym (jak ty to próbujesz robić). W każdym razie radę "nie analizuj swojego horoskopu, bo to nic nie da" uważam za kiepską, tym bardziej że euzebiuszka wydaje się mieć całkiem konstruktywne (nielękowe) podejście do problemu i stara się zrozumieć, jak jej rzeczywiste doświadczenia są obrazowane przez mapę zwaną horoskopem.
            Zdanie "wszyscy młodzi tak mają, bo jest kryzys" też nie jest konstruktywne. Euzebiuszka ma 32 lata, takim zupełnym podlotkiem już nie jest wink Tak jak pisałam, są ludzie, którzy w dobie kryzysu pracy nie tracą, wręcz przeciwnie.
            • juja05 Re: Gdzie tkwi problem? 23.10.10, 13:51
              foudre napisała:

              Poza tym, jest to forum astrologiczne - roztrząsamy zagadnienia pod kątem
              > astrologicznym, a nie pod kątem np. finansowym, chemicznym czy socjologicznym
              > (jak ty to próbujesz robić). W każdym razie radę "nie analizuj swojego horoskop
              > u, bo to nic nie da" uważam za kiepską, tym bardziej że euzebiuszka wydaje się
              > mieć całkiem konstruktywne (nielękowe) podejście do problemu i stara się zrozum
              > ieć, jak jej rzeczywiste doświadczenia są obrazowane przez mapę zwaną horoskope
              > m.

              ok. , jeśli to w czymś może pomóc- mi parę lat temu niewiele pomogło. Jeśli chodzi o analizowanie horoskopu, to zapewne wiesz, że duże znaczenie ma połączenie wszystkich elementów, bez nich sam horoskop to tylko ogólne tendencje. Muszą być brane pod uwagę czynniki ekonomiczne i społeczne panujące w danym regionie. Przykładowo ta sama osoba mieszkająca w innym regionie może pracę dostać od ręki, bo tam akurat takich osób poszukują.
              > Zdanie "wszyscy młodzi tak mają, bo jest kryzys" też nie jest konstruktywne. Eu
              > zebiuszka ma 32 lata, takim zupełnym podlotkiem już nie jest wink Tak jak pisała
              > m, są ludzie, którzy w dobie kryzysu pracy nie tracą, wręcz przeciwnie.
              Ja nie pisałam, że wszyscy młodzi tak mają. Przeciwnie, jeśli ktoś ma znajomości, to nawet przy bezrobociu sięgającym 80% pracę znajdzie lub jeśli ma świetne kwalifikacje, zna biegle języki, ma doświadczenie, to też dużego problemu nie będzie. Zgadza się, że są ludzie, którzy w czasie kryzysu awansują, tylko że niekoniecznie to są osoby o cudownych horoskopach. Po prostu mają wieloletnie doświadczenie, inni świetne układy i to nie zależy od horoskopu...

              Mam nadzieję, że euzebiuszka znajdzie pracę.

              Chyba ostatnio faktycznie bardzo racjonalnie patrzę na wszystko, ale jako zodiakalny byk tak już mam, choć dłuższy czas kwadratura tranzytującego Neptuna do Słońca zaburzała mi racjonalne widzenie świata i wierzyłam, że wszystko tkwi w horoskopach, numerologii i wróżbach.
              Pozdrawiam wszystkichsmilesmilesmile

              • aarvedui Re: Gdzie tkwi problem? 23.10.10, 15:53
                juja05 napisała:

                > Jeśli cho
                > dzi o analizowanie horoskopu, to zapewne wiesz, że duże znaczenie ma połączeni
                > e wszystkich elementów, bez nich sam horoskop to tylko ogólne tendencje. Muszą
                > być brane pod uwagę czynniki ekonomiczne i społeczne panujące w danym regionie.
                > Przykładowo ta sama osoba mieszkająca w innym regionie może pracę dostać od rę
                > ki, bo tam akurat takich osób poszukują.

                dokładnie. sporządzenie dokładnego, OSOBISTEGO horoskopu to sporo pracy i doświadczenia.
                dlatego jeśli chcemy dokładny horoskop to idziemy do dobrego astrologa, płacimy pieniążki i wymagamy.
                na forum zaś dyskutujemy, przerzucamy się luźnymi uwagami, dzielimy doświadczeniem, które przecież nie uwzględnia całości radiksów. dominują spontaniczne spostrzeżenia i pobieżne analizy.
                publiczne forum = dyskusja i wymiana doświadczeń.
                prywatny astrolog = dokładna analiza i uwzględnienie "połączenia wszystkich elementów".
                • juja05 Re: Gdzie tkwi problem? 23.10.10, 18:42
                  Ok. chodziło mi tylko o uwzględnienie aktualnej sytuacji na rynku pracy. Nie działamy w próżni, tylko w konkretnej sytuacji społecznej i ekonomicznej w kraju, i nie sposób o tym zapominać. Wiem, że forum służy wymianie doświadczeń, dlatego podzieliłam się również swoimi spostrzeżeniami.
                  Foudure napisała: "Poza tym, jest to forum astrologiczne - roztrząsamy zagadnienia pod kątem astrologicznym, a nie pod kątem np. finansowym, chemicznym czy socjologicznym (jak ty to próbujesz robić)" - jak można zagadnienia analizować w oderwaniu od realnego życia?
                  pisać sobie o takich czy innych aspektach nie uwzględniając aktualnie panujących warunków.
                  Rozmowa o bezrobociu dot. rynku pracy w Polsce i konkretnego zawodu będzie inna od rozmowy na ten sam temat z osobą poszukująca pracy w Anglii czy Niemczech. Zgadzam się, że na forum nikt profesjonalnej analizy osobistego horoskopu nie zrobi, ale myślę, że sytuację na rynku pracy w danym regionie uwzględnić warto.
                  tak samo ogólniki typu inni w czasie kryzysu pracy nie tracą albo awansują , pewnie wszystko "wina" horoskopu czy tranzytów. Wiadomo, że przy np. redukcji etatów pracę stracą ci, którzy nie nie mają stałej umowy ( na czas nieokreślony), albo że awansują ci, którzy przez lata ciężko harowali i są pilnie poszukiwanymi specjalistami lub/i ci, którzy mają układy. Nie ma co doszukiwać się w tym jakiś tajemnych "gwiezdnych" przyczyn.

                  Autorka tematu zadała pytanie gdzie tkwi problem? Moim zdaniem na pewno nie w takim czy innym horoskopie, czy tranzytach, tylko w obecnej, bardzo trudnej sytuacji na rynku pracy, z która boryka się tysiące ludzi niezależnie od wykształcenia czy wieku. Jakie rozwiązania: wyjście do ludzi, poszerzenie swojej wiedzy ew. przekwalifikowanie się - tutaj horoskop może dać jakieś wskazówki, co do predyspozycji, złego/dobrego momentu na podjęcie takich czy innych działań.
                  • foudre Re: Gdzie tkwi problem? 23.10.10, 19:04
                    "Jestem z spod zn.Byka(II dektant), ascendent w Baranie- w koniunkcji z Księżycem i Merkurym,tworzy trygon do Saturna w Lwie (szczyt w 6 domu). Szczyt MC mam w znaku Koziorożca.Co taki układ mówi o możliwościach pracy? Czy ów Saturn na szczycie 6 domu wskazuje na jakieś trudności zawodowe? Przyznam ze długo nie mogłam znaleźć pracy, dopiero pół roku temu coś się ruszyło. Dodam iż Urana mam w znaku Skorpiona(opozycja do Słońca),zaś Neptuna w zn. Strzelca. Czy ktoś mógłby pomóc w interpretacji takiego układu? Pozdrawiam"

                    Juja, taki post wysłałaś ze 2 lata temu na tym forum. A więc analizujesz swoje możliwości zawodowe pod kątem astrologicznym, a nie tylko pod kątem aktualnych przemian społecznych i szerokości geograficznej. Nie uważam, żeby gwiezdne "przyczyny" były tajemne, zwróć uwagę, że już 2 razy napisałam, że horoskop jest mapą, a nie przyczyną czegokolwiek. Dużo bardziej tajemna wydaje mi się spiskowa teoria dziejów pt. "dostał awans, bo ma układy".
                    Oczywiście, że horoskop dostarcza wskazówek, co dana osoba może zrobić w danej sytuacji. Ty poradziłaś euzebiuszce, żeby tworzyła sieć kontaktów, co dla osoby z Saturnem w VII domu, Marsem w Raku na desc. i w kwadraturze do Księżyca oraz z silnym znakiem Ryb jest radą dość chybioną. Mam wrażenie, że nawet nie zadałaś sobie trudu, żeby wklepać jej dane do programu, lecz postanowiłaś udzielić jej porady o wpływach społecznych. Nikt tutaj tych wpływów nie podważa, ale też jakoś szczegółowo nie analizuje, bo jest to forum ASTROLOGICZNE, a nie forum dotyczące poradnictwa zawodowego.
                    • juja05 Re: Gdzie tkwi problem? 23.10.10, 19:28
                      Tak, pisałam już o tym, że kiedyś wierzyłam w gwiezdne wpływy i nic mi to nie dało. Przez 2 lata wiele się zmieniło w spojrzeniu na różne zjawiska, teraz jestem bardziej racjonalna. Pisałam przecież , że kiedyś mocno wierzyłam w astrologię i numerologię. Nie umiesz czytać ze zrozumieniem? Owszem uwzględniałam ówczesną sytuację ekonomiczną, szukałam też dziury w całym, a rozwiązanie okazało się bardzo proste. Dlatego odradzałam euzebiuszce szukanie przyczyn w samym horoskopie.
                      Są jednak ludzie, którzy podczas kryzysu nie tracą pracy. Są też tacy, którzy podczas kryzysu awansują lub dostają podwyżkę. A to przecież zależy od horoskopu natalnego, tranzytów, etc.

                      Dużo bardziej tajemna wydaje mi się spiskowa
                      > teoria dziejów pt. "dostał awans, bo ma układy".
                      Nie twierdze , że wszyscy, dostają awans dzięki układom, ale takie są realia, zejdź na ziemię, świat nie jest idealny. Chyba nigdy nie pracowałaś w dużej firmie, więc pewnie nie masz pojęcia jak to hula, ale nie ważne, wierz sobie w co chcesz.
                      Ty poradziłaś euzebiuszce, żeby tworzyła sieć kontaktów, co dla osoby
                      > z Saturnem w VII domu, Marsem w Raku na desc. i w kwadraturze do Księżyca oraz
                      > z silnym znakiem Ryb jest radą dość chybioną.
                      bzdury piszesz, nie będę tego komentować, zawsze warto wyjść do ludzi szukać kontaktów.Takie czasy, siedź w domu, a znajda cię jest chybione w dzisiejszych czasach.

                      Nikt tutaj tych wpływów nie podważa, ale też
                      > jakoś szczegółowo nie analizuje, bo jest to forum ASTROLOGICZNE, a nie forum do
                      > tyczące poradnictwa zawodowego.
                      to znaczy, że twoje " analizy" nie są specjalnie użyteczne. Czemu służy ta astrologiczna gimnastyka, jeśli nie " poradnictwu zawodowemu"-czyli doradzenie, co zrobić, by zmienić sytuację, co laik z tego wyniesie, że takie czy inne planety tworzą kwadratury, czy inne ciekawe figury. Nic,. może ewentualnie zracjonalizować sobie problem na zasadzie nie mam pracy, bo są trudne aspekty itp.

                      Ps. Cieszę się, ze zadałaś sobie trud, żeby "poznać" moją skromną osobęsmilesmilesmile to miłe.
                      • foudre Re: Gdzie tkwi problem? 23.10.10, 20:47
                        a propos czytania ze zrozumieniem, na górze tego forum jest napis "Wszystkim mesjaszom, nawracaczom i podobnej masci krzyzowcom dziekujemy". Po prostu źle wybrałaś forum.
                      • aarvedui Re: Gdzie tkwi problem? 24.10.10, 02:01
                        juja05 napisała:

                        > Tak, pisałam już o tym, że kiedyś wierzyłam w gwiezdne wpływy

                        parafrazując : w astrologie się nie wierzy, na astrologii trzeba się znać.

                        to raz.

                        dwa : Gwiazdy nakłaniają, lecz nie przymuszają.

                        trzy: Astrologia nie determinuje nic ostatecznie. Pozostaje prymat wolnej woli i wyboru. Jednakże astrologia pomaga określić charakter. A co określa nasze losy w życiu bardziej, niż nasz charakter?
                        Pytasz - dlaczego nie ma prac a inni mają. Zapytaj raczej - co zrobiłaś WCZEŚNIEJ w życiu, że jesteś w takim punkcie określonej drogi życiowej. Gdzie był początek, co było po drodze, jakie wybory, jakie konsekwencje.
                        Czy inni, którzy np mają pracę, udzieliliby takiej same odpowiedzi?

                        Astrologia może pomóc właśnie w analizie tej drogi, i planowaniu drogi przyszłej. Tylko tyle i aż tyle.

                        Jak może to pomóc w szukaniu pracy?
                        A jak mapa może pomóc komuś, kto znalazł się na środku pustyni i nie ma wody?
                        Raczej nie obejdzie się bez wysiłku własnego, ale chociaż może pomóc w określeniu dobrego kierunku. O ile umiesz czytać mapę i nie ulegniesz jakiejś fatamorganie.

                        Można też zadać sobie pytanie - jak ktoś znalazł się na środku pustyni bez wody, kiedy inni są nad rzeczką lub mają pełne manierki...może trzeba było regularnie spoglądać na mapę, GPS, gwiazdy i sekstant, czy co tam kto używa do planowania swojej drogi?
                        Trochę to bez sensu obwiniać coś, z czego się nie korzysta....
                        • foudre Re: Gdzie tkwi problem? 24.10.10, 09:58
                          Dzięki aarvedui, bo mi już trochę ręce opadły.
                          Zwykle kiedy na tym forum powstaje wątek dotyczący szukania pracy, od razu jest kierowany w stronę poradnictwa zawodowego, co oczywiście nie jest niczym złym, ale ja, osoba, która podczytuje sobie z przyjemnością forum ASTROLOGICZNE, przestaję ten wątek w ogóle czytać. Na możliwości zawodowe danej osoby wpływa mnóstwo zmiennych - trzeba zapytać o płeć, wiek, miejsce zamieszkania - kraj (gdyby ktoś nie wiedział - inaczej się szuka pracy w Finalandii, inaczej w Kambodży, a jeszcze inaczej w Polsce), region tego kraju, wieś czy miasto (stolica, duże miasto, mniejsze miasto czy takie zupełnie malutkie miasteczko), wykształcenie (gdyby ktoś nie wiedział - inaczej szuka pracy programista, inaczej artysta plastyk, a jeszcze inaczej krawcowa), studia zaoczne czy dzienne (to też ma znaczenie), szkoła renomowana czy z Koziej Wólki, wykształcenie dodatkowe, studia podyplomowe, znajomość języków (biegła, średnia, podstawowa), stan cywilny, dzieci (liczba, w jakim wieku), dyspozycyjnoś, gotowość do przekwalifikowania, gotowość do wyemigrowania, gotowość do pracy poniżej kwalifikacji, gotowość do częstych wyjazdów, i tak dalej w ten deseń.
                          Wiem, co czuje osoba szukająca pracy, miałam takie sytuacje w życiu. Zaczynałam pracę w latach 90-tych, kiedy bezrobocie w Polsce sięgało powyżej 20%, o studiach dziennych mogłam sobie tylko pomarzyć, od razy po liceum zaczęłam karierę jako pomoc sklepowa. Teraz jestem całkiem spełniona zawodowo, pracuję na kierowniczym stanowisku w dużej, międzynarodowej firmie. Potrzebowałam kilkunastu lat, żeby znaleźć się w tym punkcie. I rozumienie mojego horoskopu bardzo mi pomogło - choćby poprzez rozumienie Saturna na szczycie VI domu i na wierzchołku półkrzyża czy poprzez Wenus w VI domu w wielkim trygonie do MC, Księżyca i Jowisza.
                          Reasumując jeśli osoba szuka pracy i pisze na forum astrologicznym, to zwykle potrzebuje porad opartych na danych astrologicznych (data i miejsce urodzenia). Można oczywiście dopytać o jakieś znaczące informacje, bo przecież nie analizujemy horoskopu w oderwaniu od rzeczywistości. Jednak na forum astrologicznym nie analizujemy trudnej rzeczywistości w oderwaniu od horoskopu.
                          • juja05 Re: Gdzie tkwi problem? 24.10.10, 12:11
                            brawo!!! szybko się uczysz, właśnie te wszystkie zmienne trzeba brać pod uwagę, żeby coś sensownie napisać. Dokładnie o tych zmiennych pisałam w postach powyżejsmilesmilesmile
                            Nie dziwę się, że tak wysoko awansowałaś, z pomocy sklepowej na kierownika, szybko wyciągasz wnioski. Ciesze się, że pomogłam.

                            PS. Nie denerwuj się, za bardzo wszystkim się przejmujesz, wyluzuj, bo się spalisz.

                            Pozdrawiam serdeczniesmile
                            • foudre Re: Gdzie tkwi problem? 24.10.10, 13:16
                              Jeśli chcesz te wszystkie zmienne brać pod uwagę bez patrzenia w horoskop osoby, która pyta o swoją sytuację zawodową, to udzielaj się na innym forum, bo to jest forum ASTROLOGICZNE.
                              • juja05 Re: Gdzie tkwi problem? 24.10.10, 13:52
                                ok. , czasem jest tak, że osoby mające problemy, szukają odpowiedzi na różnych forach, czasem faktycznie powinny szukać gdzie indziej, tylko , że tonący brzytwy się chwyta- sama tak miałam.
                                na tym forum pojawiają się również odpowiedzi nie tylko sensu scricto astrologiczne- poczytaj posty w tym temacie princesswhitewolf oraz z drugiego wątku, którego autorem jest bezpracy0 .... widzisz tu astrologiczne analizy princesswhitewolf?poczytaj spokojnie wypowiedzi princess, zanim ją też będziesz chciała "wyrzucić " na inne forawink bo udziela porad z życiowych, a nie pod kątem astrologii.
                                • foudre Re: Gdzie tkwi problem? 24.10.10, 17:48
                                  ok. , czasem jest tak, że osoby mające problemy, szukają odpowiedzi na różnych forach, czasem faktycznie powinny szukać gdzie indziej, tylko , że tonący brzytwy się chwyta- sama tak miałam.
                                  To tylko pokazuje twoje intencje do zajęcia się astrologią. W podobny sposób ludzie, których rzeczywistość zaczyna w jakimś momencie przytłaczać, sięgają np. po narkotyki, próbując od tej rzeczywistości uciec. I jeśli potraktujemy astrologię jako taki właśnie narkotyk, będący remedium na nasz kryzys, to owa "astrologia" musi rozczarować. Tak jak ciebie rozczarowała - oczekiwałaś od niej czegoś, czego ona po prostu nie może zapewnić. Są na tym forum ludzie (także princess) zajmujący się astrologią wiele, wiele lat, w lepszych i gorszych chwilach zycia. I traktują ją tak, jak ta wspaniała wiedza na to zasługuje (jakkolwiek to górnolotnie brzmi), a nie jak brzytwę, której człowiek musi się chwycić, bo... nie ma innego wyboru.
                                  • juja05 Re: Gdzie tkwi problem? 25.10.10, 14:06
                                    A jednak nie opanowałaś podstawowej umiejętności- czytania ze zrozumieniem i jesteś ślepo przekonana o swoich racjach, z taką osobą nie da się o czymkolwiek dyskutować, bo ma tylko swój wąski horyzont, niestety.
                                    Faktycznie astrologia jest w jakimś sensie moim narkotykiem (tylko nie czytaj dosłowniesmilesmile) , ponieważ uwielbiam analizować i zgłębiać różne potencjały, możliwości, ukryte w osobistym horoskopie, ale mam do tego duży dystans i zupełnie brak u mnie tendencji ucieczkowych, ale każdy sądzi według siebie...
                                    W sytuacjach granicznych, takich jak utrata pracy, czy strata kogoś bliskiego, ludzie tracą grunt pod nogami i zdolność logicznego myślenia też nieco słabnie, stąd porównania do tonącego... Szuka się wtedy na wszelkie sposoby zracjonalizowania trudnej sytuacji, i to jakoś tam pomaga np. ktoś nie dostał podwyżki, bo ma niekorzystne tranzyty, a ktoś dostał bo ma dobry układ planet itp.
                                    Astrologia jako taka mnie nie rozczarowała, tylko z czasem, mam do niej większy dystans niż wcześniej, biorę pod uwagę więcej czynników, niezależnych do numerologii czy astrologii. Numerologią i astrologią zainteresowałam się dużo wcześniej, nie wtedy gdy miałam kłopoty. Nie wszystko się da objaśnić na podstawie astrologii, bo życie jest zbyt skomplikowane, żeby posługiwać się głównie astrologią w wyjaśnieniu czegokolwiek. Dlatego też traktuję astrologię czysto rozrywkowo, chętnie dyskutuję na różne tematy z nią związane, a na zasadzie luźnej wymiany poglądów. Jeśli chodzi o poważne kwestie, to raczej to szybko schodzę na ziemię, i szukam konkretnych rozwiązań. Unikam w czymkolwiek fanatyzmu...
                                    Są problemy, które polegają po prostu szerszym procesom, być może znajduje to odzwierciedlenie w astrologii, ale już nie indywidualnej- jak zauważyła princesswhitewolf, której próbujesz też na siłę wciskać swoje racje (jak w ostatnim poście).
                                    PS. Dajmy temu spokój, to nie jest w tym wątku istotne, ważne żeby euzebiuszka znalazła pracę, mam nadzieję, że jej się uda.

                                    Do euzebiuszki:
                                    Euzebiuszko, trzymam za Ciebie kciuki, poszerz krąg poszukiwań, a na pewno się udasmile Spróbuj na portalach społecznościowych, lub innych forach o interesującej cię tematyce, może akurat ktoś coś podpowie, znajdziesz jakiś punkt zaczepienia.


                                    • euzebiuszka Re: Gdzie tkwi problem? 25.10.10, 16:27
                                      Bardzo dziękuję, szukam konsekwentnie cały czas i wierzę że się uda bo po prostu nie ma innego wyjścia. Pozdrawiam Wszystkich bardzo serdeczniesmile
                        • juja05 Re: Gdzie tkwi problem? 24.10.10, 12:02
                          Oczywiste rzeczy piszesz, wiadomo, że astrologia mówi tylko o potencjalnych możliwościach, predyspozycjach- to oczywista oczywistość
                          we wszystko co się robi trzeba wierzyć, bo inaczej jaki sens? znam się trochę na astrologii, bo spędziłam trochę czasu na analizach, ale gdybym nie wierzyła w astrologię- mówiąc łopatologicznie, że to ma sens, to nie traciłabym na to czasu.
                          > Pytasz - dlaczego nie ma prac a inni mają. Zapytaj raczej - co zrobiłaś WCZEŚNI
                          > EJ w życiu, że jesteś w takim punkcie określonej drogi życiowej. Gdzie był pocz
                          > ątek, co było po drodze, jakie wybory, jakie konsekwencje.

                          Ja nie pytałam dlaczego jedni mają prace, a inni nie, bo znam odpowiedź. Twoje porady chyba dla kogoś innego, coś pomyliłaś.... lepiej przeczytaj mojej posty, to zobaczysz o czym pisałam. Ok. napisze jeszcze raz. Ludzie latami pracują na sukces i to jest albo konsekwencja ich wcześniejszych wyborów, konkretnych działań lub/i dobrych układów-jeden znany copywriter wprost powiedział, że w pierwszej kolejności wśród znajomych się szuka,i nie ma to żadnych konotacji negatywnych. Po prostu jedna osoba poleca drugą-sprawdzoną, i to ma być mniejsze ryzyko, niż branie kogoś z ulicy. Takie są realia, a nie żadna teoria spiskowa- jak sugerowała foudre, podobnie jest z awansami, zawsze koszula bliska ciału
                          Jak może to pomóc w szukaniu pracy?
                          > A jak mapa może pomóc komuś, kto znalazł się na środku pustyni i nie ma wody?
                          > Raczej nie obejdzie się bez wysiłku własnego, ale chociaż może pomóc w określen
                          > iu dobrego kierunku. O ile umiesz czytać mapę i nie ulegniesz jakiejś fatamorga
                          > nie.
                          tak, dlatego we wcześniejszych postach pisałam- w tym miejscu wkleję wcześniejszy post, bo nie chce się powtarzać-ok., analizowanie horoskopu może być b. przydatne w przypadku, kiedy szukamy drogi zawodowej, bo horoskop dużo mówi o naszych predyspozycjach do wykonywania określonego zawodu. A chyba rzeczą najważniejszą jest dokładna wizja tego, co chcemy robić, wtedy już więcej niż połowa sukcesu.
                          Są na szczęście inne rodzaje map, z którymi łatwiej dojść do celu i nie trzeba przejmować się tym, że np. wg foudre bezsensowne jest szukanie kontaktów przez osobę z określonym horoskopem: :
                          > z Saturnem w VII domu, Marsem w Raku na desc. i w kwadraturze do Księżyca oraz
                          > z silnym znakiem Ryb jest radą dość chybioną.

                          po prostu trzeźwa ocena sytuacji i konkretne działanie. Łatwiej jest dojść do celu, jeśli wiemy dokąd zmierzamy, ale o tym też pisałam.

                          >
                          > Astrologia może pomóc właśnie w analizie tej drogi, i planowaniu drogi przyszłe
                          > j. Tylko tyle i aż tyle.

                          dokładnie! O tym właśnie pisałam, nie będę po raz wtóry kopiować, masz powyższejsmilesmilesmile
                          > Trochę to bez sensu obwiniać coś, z czego się nie korzysta....
                          A kto obwinia? Po prostu w moim przypadku tylko konkretne działanie przyniosło efekt. Tylko trzeźwe spojrzenie i realna ocena sytuacji może pomóc. Zabrałam głos w dyskusji, ponieważ już wiem, że zagłębianie się w astrologiczne meandry w przypadku bezrobocia nic nie da. Chyba że ktoś nie wie jaką drogę wybrać, chce odnaleźć swoją drogę zawodową, powołanie, chce się przekwalifikować , ale autorka wyraźnie napisała
                          Gdzie szukać problemu i przyczyny w horoskopie? Czy aktualne tranzyty sprzyjają znalezieniu jakiejś w marę dobrej i stałej pracy? Powoli się załamuję...gdyby ktoś mógł pomóc i zerknąć w horoskop to byłabym bardzo wdzięczna.
                          Moim zdaniem przyczyna nie tkwi w jakim czy innym horoskopie, czy tranzytach. I jeśli dziewczyna pisze, że powoli się załamuje, to trzeba coś doradzić.

                          princesswhitewolf napisała:
                          to nie jest kwestia Twojego horoskopu tylko ale milionow aktualnie. Podlegasz procesom spolecznym po prostu
                          .
                          i dalsze jej wywody, zgadzam się w 100%, nie ma co szukać dziury w całym.

                          pozdrawiamsmilesmilesmile

                    • princesswhitewolf Re: Gdzie tkwi problem? 25.10.10, 14:30
                      Dużo bardziej tajemna wydaje mi się spiskowa teoria dziejów pt. "dostał awans, bo ma układy".
                      oj foudre, toz to fakty na porzadku dziennym. Bylam obserwatorem takowych wydarzen wielokrotnie. Ktos kogos lubi/ nielubi bo to i tamto wiec TEN a nie tamten dostal awans, czy zwolnienie a w sumie niejednokrotnie niekoniecznie byly to posuniecia w pelni uczciwe.
                      Nepotyzm i usuwanie niewygodnych osob sa na porzadku dziennym swiata jak dlugi on od Uralu do Falklandow.
                      • foudre Re: Gdzie tkwi problem? 25.10.10, 15:11
                        Ktoś dostaje awans, bo wpisuje się jakoś w strukturę firmy - ma odpowiednie kwalifikacje albo brak kwalifikacji (i wtedy np. nie zagraża swojemu przełożonemu), jest koleżeński albo chamski (zależy czego akurat firma potrzebuje), etc. Czy to są układy? Bo słowo "układy" rozumiem w sensie pejoratywnym. Nie, to normalne ludzkie decyzje, ludzkie czyli kompletnie subiektywne i oparte na emocjach.
                        • princesswhitewolf Re: Gdzie tkwi problem? 25.10.10, 18:54
                          foudre, czasem ow ktos wpisuje sie w plan szefa bo szef gustuje w brunetkach przy kosci a nie blondynkachsmile)) Mimo ze blondynka ma lepsze kwalifikacje i wyksztalcenie.
                        • juja05 Re: Gdzie tkwi problem? 25.10.10, 21:31
                          foudre napisała:

                          > Ktoś dostaje awans, bo wpisuje się jakoś w strukturę firmy - ma odpowiednie kwa
                          > lifikacje albo brak kwalifikacji (i wtedy np. nie zagraża swojemu przełożonemu)
                          > , jest koleżeński albo chamski (zależy czego akurat firma potrzebuje), etc. Czy
                          > to są układy? Bo słowo "układy" rozumiem w sensie pejoratywnym. Nie, to normal
                          > ne ludzkie decyzje, ludzkie czyli kompletnie subiektywne i oparte na emocjach. - to jest dopiero pejoratywne!
                          Sama strzeliłaś sobie w piętę...Najpierw tym szefem, który podejmuje normalne decyzje subiektywnie pod wpływem emocji- nie wiem co jest gorsze te emocje czy układy, choć nierzadko jedno z drugim się łączy- np. szef przyjął do firmy syna kolegi, jest kiepski, zupełnie sobie nie radzi, ale go nie zwolni, bo może na tym ucierpieć wieloletnia przyjaźń z kolegą. Cały team zasuwa za niego po godzinach. Również przy rozdzielaniu nagród emocje wchodzę w grę, czyli np. daje się nagrodę nie tyle najlepszemu, co temu którego się najlepiej lubi- normalne ludzie emocje "nic złego"...
                          Wreszcie, żeby dostać awans za- jak piszesz- brak kwalifikacji, bo wtedy taka osoba nie zagraża swojemu przełożonemu i uważasz, że to normalne, bo jakoś wpisuje się w strukturę firmy- to no comments!

                          Na marginesie: jaki interes miałby szef, zakładając, że nie ma tu żadnych układów, żeby awansować pracownika, któremu brak kwalifikacji? Takich pracowników albo się zwalnia albo jeśli ma jakieś układy to siedzi na swoim miejscu, nie awansuje tylko przez kilka następnych lat np. klepie faktury . Chyba że szef jest idiotą albo ten biedny bez kwalifikacji pracownik jest mu do czegoś potrzebny- tu przypomina mi się film " Szpiedzy tacy jak my" winkwinksmile
                • princesswhitewolf Re: Gdzie tkwi problem? 24.10.10, 12:43
                  dokładnie. sporządzenie dokładnego, OSOBISTEGO horoskopu to sporo pracy i doświadczenia.
                  dlatego jeśli chcemy dokładny horoskop to idziemy do dobrego astrologa, płacimy pieniążki i wymagamy.

                  zgadzam sie absolutnie
            • nuvvo Re: Gdzie tkwi problem? 23.10.10, 13:55
              foudre napisała:

              > Rozumienie swojego horoskopu może byc przydatne także pod kątem tranzytów, prog
              > resji, cyklów życiowych, etc., a nie tylko pod kątem radiksu i szukania w nim d
              > rogi życiowej. Czy zatem ci, którzy swoją drogę znaleźli, nie powinni patrzeć w
              > swój horoskop, bo nie ma to sensu? Oczywiście, rozumienie horoskopu nie zastap
              > i konkretnych czy mniej konkretnych działań, które należy wykonać, aby pracę zd
              > obyć. Poza tym, jest to forum astrologiczne - roztrząsamy zagadnienia pod kątem
              > astrologicznym, a nie pod kątem np. finansowym, chemicznym czy socjologicznym
              > (jak ty to próbujesz robić). W każdym razie radę "nie analizuj swojego horoskop
              > u, bo to nic nie da" uważam za kiepską, tym bardziej że euzebiuszka wydaje się
              > mieć całkiem konstruktywne (nielękowe) podejście do problemu i stara się zrozum
              > ieć, jak jej rzeczywiste doświadczenia są obrazowane przez mapę zwaną horoskope
              > m.
              > Zdanie "wszyscy młodzi tak mają, bo jest kryzys" też nie jest konstruktywne. Eu
              > zebiuszka ma 32 lata, takim zupełnym podlotkiem już nie jest wink Tak jak pisała
              > m, są ludzie, którzy w dobie kryzysu pracy nie tracą, wręcz przeciwnie.

              Racja. Ale euzebiuszka zapytala o cos jeszcze
              • princesswhitewolf Re: Gdzie tkwi problem? 25.10.10, 14:26
                > Zdanie "wszyscy młodzi tak mają, bo jest kryzys" też nie jest konstruktywne. Eu
                > zebiuszka ma 32 lata, takim zupełnym podlotkiem już nie jest wink Tak jak pisała
                > m, są ludzie, którzy w dobie kryzysu pracy nie tracą, wręcz przeciwnie.


                No ale foudre poza indywidualnymi przypadkami sa pewne trendy kto traci a kto nie traci. Ekonomia to domino gdzie dziala determinizm skutku i przyczyny. Pracy nie straci latwo w wyniku redukcji etatow lekarz, zolnierz, farmaceuta czy nauczyciel. Wszystko jest kwestia indywidualnych wyborow. Jesli ktos chce rozwijac pasje malarska to musi sie pogodzic z faktem, iz jest wielce prawdopodobne, ze pieniedzy na tym nei zarobi. Jesli ktos chce pewnosci zawodu to moze powinien pomyslec o innych.
    • princesswhitewolf Re: Gdzie tkwi problem? 24.10.10, 12:49
      euzebiuszka, kwestia bezrobocia, recesji jest widoczna w tranzytach planet transsaturnicznych . Jestes tylko jedna z milionow osob jakich horoskop osobisty jest uwiklany w tranzyty planet transsaturnicznych i owocuje to bezrobociem.

      W czasie 2 wojny swiatowej ktos by zapytal dlaczego musi isc na front. Tranzyty byly dla calych spolecznosci takie a nie inne, ze wszyscy mlodzi mezczyzni szli na wojne.

      Daze do tego aby powiedziec Ci, ze podstawa astrologii jest fakt, ze jestesmy tylko czastkami wiekszych konstelacji wplywajacych na cale spoleczenstwa, na cale narody, a nasz indywidualny horoskop to tylko waska realizacja tego.
      • foudre Re: Gdzie tkwi problem? 25.10.10, 11:09
        Oprócz planet transsaturnicznych mamy w horoskopie planety od Słońca do Saturna i to one przedstawiają indywidualne losy. Nawiązując do tego przykładu z frontem - tysiące ludzi szły na front, część z nich zginęła, część została kalekami, a jeszcze inni zostali bohaterami wojennymi. Procesy społeczne symbolizowane przez planety transsaturniczne nie kasują indywidualnych procesów, są dla nich tłem, mniej lub bardziej wyraźnym, dlatego indywidualnego losu pana X nie można uzasadniać recesją i kwadraturą Plutona do Urana. Wszyscy oczywiście wiemy, że jest (czy był) kryzys - dla jednego będzie to oznaczać brak podstawowych środków do życia, drugi zachowawczo kupi auto za 300 tys. zamiast za 1 mln. A te "drobne" różnice widać w horoskopie indywidualnym.
        • princesswhitewolf Re: Gdzie tkwi problem? 25.10.10, 14:19
          foudre napisała:

          > Oprócz planet transsaturnicznych mamy w horoskopie planety od Słońca do Saturna
          > i to one przedstawiają indywidualne losy.


          Nikt tu temu nie zaprzecza. To o czym pisze to fakt, ze indywidualne losy wpisuja sie jako element ukladanki w duzym stopniu zaleznym od losow spolecznych.

          A te "dro> bne" różnice widać w horoskopie indywidualnym.
          No to chyba oczywiste i o tym pisalam. W analizie tranzytow spolecznych procesow w aspektach do horoskopu indywidualnego czyli taki przyklad: jak Saturn Uran opozycja( aspekt spoleczny)h wpisala sie w aspekty w danym horoskopie.


          Nikt nie powinien analizowac horoskopu indywidualnego w oderwaniu od poteznych tranzytow dotyczacych calych spoleczenstw. Jestesmy jak rosyjskie babuszki gdzie jeden poziom zawiera drugi. Makroastrologia wplywa na mikroindywidualna astrologie wydarzen danego osobnika

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka