26.06.05, 12:24
W piątek w granicach godziny 14.00 doszlo do bardzo przykrego zdarzenia. Na
codzień mieszkam w mieście, ale na wsi mam letni domek. Skoro rozpoczęly się
wakację postanowilam na weekent wyskoczyć tam. Przed wyjazdem zrobilam zakupy
w hipermarkecie i w towarzystwie mojego ojca wyruszylam w podróż moim
samochodem. Jechalam prawidlowo, nie przekraczam prętkości. Mijając pewną
wieś z bocznej drogi wyjechal bialy "maluch". Jechal dość szybko, ja za nim
zachowując pewną odleglość. Nigdy nie trzymam się blisko innych samochodów. W
pewnym momencie bez sygnalizowaniem migaczem "maluch" ten zatrzymal się na
środku szosy, żeby skręcić w lewo, wciąż bez wlączonego światla. To byly
ulamki sekund, ojciec krzyknąl hamuj i z piskiem opon zatrzymalam się nie
uderzając "malucha", niestety samochód za mną nie zahamowal i uderzyl w mój
tyl. Wlaściciel "malucha" natychmiast uciekl z miejsca wypadku, chociaż to z
jego winy do tego doszlo, stworzyl bezmyślnie sytuację zagrażającą. NIe
zdążyliśmy zapisać nawet numerów samochodu tego cholernego idioty z "malucha".
Facet, który mnie uderzyl, spisal oświadczenie. Jutro jadę do
ubezpieczyciela, a potem będę szukać blacharza.
Nie bylo mojej winy. Zastanawiam się jakie aspekty astrologiczne za tym
stoją. Aktualnie saturn tranzyutowy jest w koniunkcji z natalnym slońcem i
merkurym, do tego ukladu dolączyla tranzytowa wenus i merkury . Jowisz na IC,
a mars na MC. Uran robi mi opozycję do plutona urodzeniowego. Mam trygon
neptuna do urodzeniowego księżyca.
Obserwuj wątek
    • nataszencja Re: Wypadek 26.06.05, 13:37
      sarna, watki wypadkowe na tym forum nie maja chyba sensu,bo zaraz ktos sie
      zbulwersuje ze glupstwami sie zajmujemy.
      ech...
      pozdrawiam serdecznei,
      natasza
      • romy_sznajder Re: Wypadek 26.06.05, 14:00
        a to chyba mniej o tranzyty chodzi, raczej o lęk przed prowadzeniem pojazdu.
        Myśle tak:
        -prowadzić mimo wszystko!
        -wizualizować!
        -wmawiać sobie: -Ja, Sarna, jestem znakomitym, spokojnym kierowcą.
        Wszyscy kierowcy na mojej drodze są doświadczeni i uwazni.

        [Prowadzenie pojazdu to chyba związki Marsa i Saturna, a orientacja na drodze -
        Marsa i Merkurego?]
        • sarna34 Re: Wypadek 26.06.05, 14:42
          > a to chyba mniej o tranzyty chodzi, raczej o lęk przed prowadzeniem pojazdu.
          > Myśle tak:
          > -prowadzić mimo wszystko!
          > -wizualizować!
          > -wmawiać sobie: -Ja, Sarna, jestem znakomitym, spokojnym kierowcą.
          > Wszyscy kierowcy na mojej drodze są doświadczeni i uwazni.

          Dzięki!
      • sarna34 Re: Wypadek 26.06.05, 14:40
        > sarna, watki wypadkowe na tym forum nie maja chyba sensu,bo zaraz ktos sie
        > zbulwersuje ze glupstwami sie zajmujemy.
        > ech...
        wink)) Wypadek samochodowy to chyba nie glupota. Pewnie ten neptun tworząc
        trygon do mojego urodzeniowego księżyca nasyla mi samych idiotów na drodze.

    • sarna34 Re: Wypadek 26.06.05, 14:52
      Piątek wogóle byl zwariowany. Prócz wypadku, byly też inne niespodzianki.

      Pewna koeżanka z pracy, której początkowo nie akceptowalam, bo trudna i ciężko
      się bylo za nią dogadać, okazala się ze mną blisko spokrewniona. Okazuje się,
      że nasze babcie byly siostrami. Nie znalam wcześniej tej rodziny. Więc mam
      kuzynkę...wink Na dodatek okazuje się, że wielu mężczyzn z tej części rodziny,
      której nie znalam wtąpilo do różnych zakonów. Ale szalona rodzinka wink

      A ponadto pewnien dużo mlodszy facet z pracy robi do mnie "slodkie oczy", do
      którego wzdycha moja "świeżo odnaleziona" kuzynka. Czyżby to uran w trygonie do
      mojej natalnej wenus, a może neptun do natalnego księżyca, bo koniunkcji
      saturna, wenus, merkurego z natalnym slońcem i merkurym nie podejrzewam.
      Ciekawe jakie jeszcze czekają m nie niespodzianki?
      • zeta23 Re: Wypadek 26.06.05, 20:01
        Wypadki mi sie zdarzają przy nieharmonijnym władcy ASC, a ponieważ jest nim
        mars to przeważnie on jest sprawcą dziwnych okolicznośći różnych zdarzeń.
        Ostatnio to było jakoś niecałe 2 miesiące temu- Spojrzałam w mandalę i patrzę,
        a tam mój marsik cały w kawdratach i opozycjach. Pomyślałam sobie "Czym mnie
        zaskoczysz marsiku ?" Świadomie zanegowałam astrologię i mówię sobie tak;
        jestem na urlopie, nie wsiadam w samochód, nie pozwolę się sprowokować do
        żadnej kłótni i nie będę się złoscic na nikogo! I poszłam na zakupy..wracając
        ze sklepu z pełnymi siatami, rozglądałam się za moją córką bawiącą sie na placu
        zabaw i....... już leżałam na chodniku, bo nie patrzyłam pod nogi i nie
        zauważyłam wielkiego głazu, którego nigdy w tym miejscu nie było! Efekt-
        stłuczone kolana, podarte rajstopy, obtarte ręce i łokcie do krwi.
        Cudnie...ubawiłam sie sama z siebie po pachy. Pewnie jak bym siedziała w domu
        to nadziałabym się na widelec, albo żyrandol by mi spadł na łeb...ehh
        Co najdziwniejsze wielokrotnie przechodziłam tą drogą po tym "wypadku" i nie
        widziałam tego głazu!! Czyżby ktoś chciał ze mnie zakpić? Ale kto?
        Przeznaczenie? hehehe

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka