sarna34
26.06.05, 12:24
W piątek w granicach godziny 14.00 doszlo do bardzo przykrego zdarzenia. Na
codzień mieszkam w mieście, ale na wsi mam letni domek. Skoro rozpoczęly się
wakację postanowilam na weekent wyskoczyć tam. Przed wyjazdem zrobilam zakupy
w hipermarkecie i w towarzystwie mojego ojca wyruszylam w podróż moim
samochodem. Jechalam prawidlowo, nie przekraczam prętkości. Mijając pewną
wieś z bocznej drogi wyjechal bialy "maluch". Jechal dość szybko, ja za nim
zachowując pewną odleglość. Nigdy nie trzymam się blisko innych samochodów. W
pewnym momencie bez sygnalizowaniem migaczem "maluch" ten zatrzymal się na
środku szosy, żeby skręcić w lewo, wciąż bez wlączonego światla. To byly
ulamki sekund, ojciec krzyknąl hamuj i z piskiem opon zatrzymalam się nie
uderzając "malucha", niestety samochód za mną nie zahamowal i uderzyl w mój
tyl. Wlaściciel "malucha" natychmiast uciekl z miejsca wypadku, chociaż to z
jego winy do tego doszlo, stworzyl bezmyślnie sytuację zagrażającą. NIe
zdążyliśmy zapisać nawet numerów samochodu tego cholernego idioty z "malucha".
Facet, który mnie uderzyl, spisal oświadczenie. Jutro jadę do
ubezpieczyciela, a potem będę szukać blacharza.
Nie bylo mojej winy. Zastanawiam się jakie aspekty astrologiczne za tym
stoją. Aktualnie saturn tranzyutowy jest w koniunkcji z natalnym slońcem i
merkurym, do tego ukladu dolączyla tranzytowa wenus i merkury . Jowisz na IC,
a mars na MC. Uran robi mi opozycję do plutona urodzeniowego. Mam trygon
neptuna do urodzeniowego księżyca.