Dodaj do ulubionych

Nowa znajomosc, i co dalej?

27.07.05, 19:05
Poznajecie kogos, jestescie z roznych wzgledow zainteresowani ta osoba i co
dalej?
Wyciagacie dane do kolka w celu sporzadzenia porownawczego?

Robie to dosc czesto. Mnostwo ludzi, gdy dowiaduje sie o mojej pasji, sama
przynosi dane.
Jest chyba zwyczajem, ze dwoje astrologow na dzien dobry wymienia sie danymi.

A jak jest u Was?
Obserwuj wątek
    • panto Re: Nowa znajomosc, i co dalej? 27.07.05, 19:16
      Powiedz mi gdzie masz swoją Wenus, a ja ci powiem gdzie mam swojego Marsa. - To
      niczym piosenka astro-polo. Oczywiście do nikogo nie piję, bo sam ją śpiewałem
      na astrolabijnym zlocie... Hehe smile
      • anahella Re: Nowa znajomosc, i co dalej? 27.07.05, 20:10
        Hm... jeszcze nigdy nie proponowalam zadnemu mezczyznie: "pokaz mi swojego
        Marsa" wink
    • uranika Re: Nowa znajomosc, i co dalej? 27.07.05, 19:52
      Oj,z tym jest różnie. Na początku,będąc jeszcze w okresie fascynacji
      astrologią,poznając nowe osoby czyniłam mimochodem takie "wtręty" zodiakalne.
      Oczywiście,gdy było warto zdobywałam dokładniejsze dane,ot tak dla ćwiczeń.
      Teraz widzę,że po latach pochylania się nad zodiakiem ma się to coś w oczach,
      co inni wyczuwają,chociaż teraz(już celowo)nie dzielę się tą królewską wiedzą
      z "obcymi".Dobrze,gdy trafi się na bratnią duszę w tym temacie,wtedy noc
      nie ma końca,zresztą sami wiecie jak to jest....
      • anahella Re: Nowa znajomosc, i co dalej? 27.07.05, 20:12
        NO tak, ale mi chodzilo o sytuacje, w ktorej poznajemy kogos nie
        zainteresowanego astrologia. Np. pani-astrolog poznaje pana-nie astrologa i
        jest nim zainteresowana erotycznie. Albo osoba 1 poznaje osobe 2 w nowej pracy
        i beda ze soba scisle wspolpracowac.
        • aarvedui Re: Nowa znajomosc, i co dalej? 28.07.05, 00:31
          oczywiście ze tak robię.
          to doskonały sposób na zdobycie nowych doświadczeń.
          ...chociaż parę razy nie poszedłem za wskazówkami astrologicznymi...i się
          zawiodłem.(chodzi o relacje partnerskie wink )
          sceptyk powiedziałby,że to była samospełniajaca sie przepowiednia.
          więc z drugiej strony czasem wolę poczekać i najpierw poznać kogoś a potem robić
          radix - bo mimo wszystko jest we mnie trochę sceptyka,trochę astrologa wink
          więc przydaje się dystans.
          warto sprawdzać radiksy bo można zweryfikować swoją wiedzę i jej zastosowanie w
          praktyce.
          poza tym są względy praktyczne- ostrzeżony-uzbrojony. wink
          • uranika Re: Nowa znajomosc, i co dalej? 28.07.05, 23:02
            aarvedui napisał:
            > warto sprawdzać radiksy bo można zweryfikować swoją wiedzę i jej zastosowanie
            w
            > praktyce

            Tak,o ile to tylko taka przyjemna znajomość i nic więcej.Spotykamy się,
            przyglądamy się sobie itd.Inaczej jest,gdy coś nas trafi.Wtedy jest napięcie,
            gonitwa myśli i często chcemy dopatrzyć się w kółku,że nareszcie to przyszło.
            Typowe,że jak zawiruje,to na początku zupełnie nie jesteśmy obiektywni.
            Dobrze wtedy sprawdzić u innego astro.jak to widzi.
            > poza tym są względy praktyczne- ostrzeżony-uzbrojony. wink

            Dla mnie w tym temacie niebezpieczna jest nadmierna ostrożność.Nastawienie
            takie ogranicza,usztywnia i pozbawia wielu okazji na szczery kontakt.
            • aarvedui Re: Nowa znajomosc, i co dalej? 28.07.05, 23:47
              w moim poscie dosc wyraźnie o tym też pisałem.żeby sie nie uprzedzac suspicious
              zreszta ostatnie zdanie bylo z "wink" jakby ktoś nie zauważył smile
    • monkamaj Re: Nowa znajomosc, i co dalej? 29.07.05, 09:12
      witam
      niestety tak, tajniki astrologiczne są mi jeszcze za mało znane aby robić
      profesjoinany porównawczy ale zazwyczaj wrzucam dane i porównuję sobie
      położenie planet, czy w podobnych żywiołach czy nie, tak dla ogólnej
      orientacji, aha i dodam, że robię tak z danymi wiekszosci ludzi - rodziną,
      przyjaciółmi czy nowymi znajomymi
    • zeta23 Re: Nowa znajomosc, i co dalej? 29.07.05, 13:46
      Dla mnie to świetna zabawa-Poznaję kogoś nowego ten ktos jest dla mnie na tyle
      interesujący, że zaglądam mu w "kółko" (oczywiscie za jego aprobatą lub....nie)
      Robie porównawczy i okazuje sie, ze mamy harmonijne powiązania osiowe,żywiołow
      lub planet osobistych. Wcale mnie to nie usztywnia, nie roztkliwia ani nie
      zmienia stosunku do tej osoby.Zupełnie nie.Poprostu ciekawość.Astrologia
      wchodzi w moje życie i sprawia mi to ogromną radochesmile
      Choć zdaję sobie sprawę ile jeszcze nauki przede mną.
      • uranika Re: Nowa znajomosc, i co dalej? 29.07.05, 15:47
        Każdy z nas posiadaną wiedzę wykorzystuje w sobie tylko
        właściwy sposób.Jeżeli nie sprawiamy innym przez to cierpienia,
        to ok. Na szczęście nikogo nie musimy pytać,czy możemy
        eksperymentować na sobie. Ba,nawet dla przyzwoitości od siebie
        wypada zacząć,bo jak zaboli,to wiemy jakie zastosować antidotum.
        • zeta23 Re: Nowa znajomosc, i co dalej? 29.07.05, 22:36
          uranika napisała:

          > Każdy z nas posiadaną wiedzę wykorzystuje w sobie tylko
          > właściwy sposób.Jeżeli nie sprawiamy innym przez to cierpienia,
          > to ok.

          Nawet jak widzę coś "trudnego" np koniunkcja tranz. plutona przez marsa,urana i
          saturna w koniunkcji u znajomej/go to nigdy nie mam odwagi czlowiekowi
          powiedzieć "Słuchaj to jest straszny tranzyt.Wydarzy sie jakieś okropieństwo"
          Po pierwsze dlatego,że tak naprawde to nie jestem pewna czy dla tej osoby
          będzie to straszne.
          Po drugie,że nie mam na tyle śmiałosci,żeby wzbudzać w kimś poczucie strachu
          po trzecie wierzę, ze jak komuś przekazujesz złą energię to ona do ciebie wróci
          i po czwarte wierzę w astrologię humanistyczną, która uczy, a nie wywołuje
          tragedie w zyciu.
          Sama od niedawna wreście pozbyłam się irracjonalnego lęku przed tranzytem
          saturna, plutona itp i moje myślenie w tej kwestii poszło duzo duzo naprzód
          Nauczyłam sie tego sama analizując wiele horoskopow, tranzytów ludzi i teraz
          wiem, że to był tylko strach. Sama podświadomie sie straszyłamsmile
          a przecież nie chcę sie bać tylko uczyć astrologii , bo jakiż to miałby sens?
          • wasza_bogini Re: Nowa znajomosc, i co dalej? 29.07.05, 23:14
            a co myslisz o opozycji plutona trnazytujacego nat. saturna.?
            • aarvedui Re: Nowa znajomosc, i co dalej? 30.07.05, 02:38
              wasza_bogini napisała:

              > a co myslisz o opozycji plutona trnazytujacego nat. saturna.?

              jeśli ktoś Cie tym straszy to są to tylko kazuistyczne sofizmaty i tyle tongue_out
            • anahella Re: Nowa znajomosc, i co dalej? 30.07.05, 10:30
              To jest proba sil pomiedzy tym co stare (Saturn) i nowe (Pluton). Konfrontacja
              odbywa sie w dziedzinach wyznaczonych przez domy tej opozycji, oraz dom z
              ktorego wychodzi Pluton (czyli natalne polozenie).

              Przy kazdym tranzycie Plutona trzeba wiedziec ze od teraz nic w danym temacie
              nie bedzie takie jak przedtem i liczyc sie z konsekwencjami tego. Tu nie
              ma "jakos to bedzie". Tu potrzebna jest swiadomosc tego, ze diametralnie
              zmieniamy swoje zycie.
            • zeta23 Re: Nowa znajomosc,i co dalej 30.07.05, 11:39
              wasza_bogini napisała:

              > a co myslisz o opozycji plutona trnazytujacego nat. saturna.?



              Moge ci powiedzieć jak przeszłam opozycje tranz. saturna do natalnego plutona.
              Tranzyt dotyczył mojego "przejscia na swoje", wyprowadziłam sie z mojego
              rodzinnego domu i dokładnie na tej opozycji urodziłam dziecko. Nie był to dla
              mnie szczególnie trudny okres,absorbował mnie wtedy dom i dziecko, co dokładnie
              pokrywało sie z "domami" w moim horoskopie.
              Pozdro.
              • wasza_bogini Re: Nowa znajomosc,i co dalej 30.07.05, 12:53
                a wiec jakich domow dotyczyl ten tranzyt?

                opozycje plutona do saturna ma sie przez kilka lat.
                ja tam nei wiem czy w tym okresie zmienilam jakos swoje zycie, chociaz rozne
                rzeczy sie dzialy ale to raczej z pomoca tranzytow urana, szczegolnie do wenuswink
                tranzyt plutona do saturna byl jednak dla mnie bardzo ciezki. sytuacje
                wspomagal tranzyt jowisza- trygon do slonca.
                zmiany zaszly dopiero kiedy pluton znalazl sie w koniunkcji ze sloncem.
                tutaj zmiany zachodza dosc glebokie, bo przy jednoczesnym sekstylu do urana.
                ale zmiany zostaly zapoczatkowane bardzo zlym tranzytem saturna.
                to byl chyba najgorszy czas w moim zyciu- zamkniecie krzyza przez saturna.

                a wiec jesli zachodza zmiany pozytywne w zyciu to saturn moze wszytsko
                schrzanic przy negatywnych tranzytach i kierunek pozytywu zmieni sie w negatyw.
                czy mam racje?
                • zeta23 Re: Nowa znajomosc,i co dalej 30.07.05, 14:12
                  wasza_bogini napisała:

                  > a wiec jakich domow dotyczyl ten tranzyt?

                  IV, V, X
                  >
                  > opozycje plutona do saturna ma sie przez kilka lat.
                  > ja tam nei wiem czy w tym okresie zmienilam jakos swoje zycie, chociaz rozne
                  > rzeczy sie dzialy ale to raczej z pomoca tranzytow urana, szczegolnie do
                  wenus;
                  > )
                  > tranzyt plutona do saturna byl jednak dla mnie bardzo ciezki. sytuacje
                  > wspomagal tranzyt jowisza- trygon do slonca.
                  > zmiany zaszly dopiero kiedy pluton znalazl sie w koniunkcji ze sloncem.
                  > tutaj zmiany zachodza dosc glebokie, bo przy jednoczesnym sekstylu do urana.
                  > ale zmiany zostaly zapoczatkowane bardzo zlym tranzytem saturna.
                  > to byl chyba najgorszy czas w moim zyciu- zamkniecie krzyza przez saturna.

                  Rzeczywiscie jeśli przy cięzkich tranzytach towarzyszy trudny układ planetarny
                  tj półkrzyż, czy krzyż to z pewnością taką lekcję możemy zapamiętać na całe
                  życie.
                  W moim przypadku był to tranzyt plutona przez puste ramię pólkrzyża, który był
                  trudnym okresem w moim życiu,wymagającym ode mnie duzo zimnej
                  krwi ,cierpliwości i stale podejmowania decyzji.

                  >
                  > a wiec jesli zachodza zmiany pozytywne w zyciu to saturn moze wszytsko
                  > schrzanic przy negatywnych tranzytach i kierunek pozytywu zmieni sie w negatyw
                  > czy mam racje?

                  Podobno jest tak,że tranzyty przez aspekty harmonijne przyczyniają sie do
                  pomyślnych wydarzeń, pomyślności, natomiast tranzyty przez aspekty nieharmonijne
                  wywołują niepowodzenia i kłopoty, ale ja bym sie do końca z tym nie zgodziła,bo
                  patrząc na swoje życie wstecz zauważyłam np. przy tranzycie saturna, który był
                  w aspektach nieharmonijnych do innych planet to pomimo że był to okres ciężkiej
                  harówy po latach oceniłam go jako bardzo pozytywny i rozwijający w sposób
                  praktyczny, materialny.
                  A saturn wyciągnie na wierzch i zmaterializuje, włoży w ramy - organizacyjne,
                  czasowe to co posiadamy czasami ukryte, niezauważalne to co chcemy wypchnąć z
                  naszej świadomości, bo wg. nas nie pasuje to do nas.
                  Po prostu przychodzi czas, że on upomina sie o swoj haracz, bo życie człowieka
                  nie jest czymś wiecej, niż tym , co streściło się w jego dzieciństwie w
                  momencie urodzenia.
                  Duzo zależy od tego czy wykażemy silną wolę w przetrwaniu nieharmonijnych
                  tranzytów i jakie wyciągniemy z nich wnioski. Na ogół poprzez przeżycia
                  doskonalimy sie wewnętrznie i nalewamy sobie oleju do glowy czyli nabieramy
                  tzw.mądrości życiowej.

          • anahella Re: Nowa znajomosc, i co dalej? 30.07.05, 10:25
            zeta23 napisała:

            > "Słuchaj to jest straszny tranzyt.Wydarzy sie jakieś okropieństwo"
            Nie musi wydarzyc sie zadne okropienstwo.

            U kilku moich znajomych tranzyt Plutona przez Marsa byl w mlodosci i miala
            miejsce inicjacja seksualna. W wiekszosci przypadkow (wylaczajac gwalty) to nie
            jest zadne okropienstwo, a nawet rzeklabym wprost przeciwniesmile


            > Sama podświadomie sie straszyłamsmile
            > a przecież nie chcę sie bać tylko uczyć astrologii , bo jakiż to miałby sens?

            Widac mialam wiecej szczescia, bo trafilam na astrologow, od ktorych sie
            uczylam, i na samym poczatku mojej nauki wyjasnili mi ze pojecie "malefik" jest
            symboliczne. Oczywiscie nie mozna wszystkiego cukierkowac, nieharmonijne
            tranzyty Plutona sa trudne, ale nie zawsze bywaja nieszczesciami.
            • neptus Re: Nowa znajomosc, i co dalej? 03.08.05, 16:48
              malefik, benefik to sprawa bardzo wzgledna. Ja osobiscie odbieram maleficznie
              tranzyty Jowisza, a tranzyty Plutona kocham...
    • greg50 Re: Nowa znajomosc, i co dalej? 06.08.05, 02:40
      Tak robiłem kiedyś. Potem zacząłem sprawdzać swoje odczucia wobec drugiej osoby
      po jakimś czasie. Trudno czasami oddzielić w tym fachu to kim się jest od tego
      co mamy w głowie. wysoki stopień ryzyka zakałapućkania.
    • neptus Re: Nowa znajomosc, i co dalej? 06.08.05, 15:56
      anahella napisała:

      > Poznajecie kogos, jestescie z roznych wzgledow zainteresowani ta osoba i co
      > dalej?
      > Wyciagacie dane do kolka w celu sporzadzenia porownawczego?
      >
      > Robie to dosc czesto. Mnostwo ludzi, gdy dowiaduje sie o mojej pasji, sama
      > przynosi dane.
      > Jest chyba zwyczajem, ze dwoje astrologow na dzien dobry wymienia sie danymi.
      >
      > A jak jest u Was?

      Jeśli to coś ważnego, to oczywiście, przyglądam się horoskopowi i udaje mi się
      czasem uniknąć kłopotów. Jeśli to nic ważnego, uwielbiam popatrzeć np. na
      drobne tranzyty spotkania i potem obserwować, jak one się realizują. To dobra
      szkoła. Oczywiście, jeśli nie staramy się "dopasować" do prognozy. Nie zawsze
      udaje sie dokładnie trafić w to, co będzie, bo jest wiele sposobów realizacji i
      nie zawsze wpadniemy na własciwą, ale zawsze to "coś" pasuje idealnie do
      sytuacji na niebie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka