Dodaj do ulubionych

punkt szczęścia

29.04.06, 14:15
słyszałem, ze punkty arabskie podobno nie mają wiekszego znaczenia. Czy
rzeczywiście? wielu astrologów jednak chyba się nimi posługuje. Jakie jest
Wasze zdanie. O czym w teorii mówi ten punkt? Na co wskazuje? Ma jakieś
znaczenie w synastrii?
Natknąłem się na horospkop pary, w której jej punkt szczęścia wypadał tuz
przy jego księzycu a jego punkt szczęscia przy jej dsc. Zastanawiam się czy
to przypadek? Pewnie tak?
Obserwuj wątek
    • anahella Re: punkt szczęścia 29.04.06, 14:49
      A czym wedlug Ciebie jest szczescie? Czym jest szczescie wedlug wlascicieli
      horoskopow, ktorych przyklad przytoczyles?

      Moim zdaniem punkty arabskie moga dzialac, pod warunkiem ze umiemy zdefiniowac
      pojecia, o kotrych one opowiadaja.
    • ofiara-saturna Re: punkt szczęścia 29.04.06, 21:16
      Ja się zetknęłam z opinią, że punkty arabskie mają znaczenie właśnie w
      synastrii, jeżeli są jakoś ciekawie aspektowane, oraz w prognozie, przy
      bezpośrednich tranzytach. Ale o ile się nie mylę uważa się je za element
      trzecioplanowy, powiedzmy. Ja osobiście rzucam na nie okiem przy interpretacji
      i jak jest coś ciekawego, to mogę tego użyć do jej uzupełnienia, razem z innymi
      drobniejszymi szczegółami.
      W przypadku pary, o której mówisz faktycznie bym się trochę zainteresowała tym
      punktem szczęścia pani przy księżycu pana, ale interpretacja znaczenia tego
      asp. zależałaby od innych asp., np. tego księżyca właśnie.
      • mii.krogulska Re: punkt szczęścia 30.04.06, 00:29
        Witam serdecznie,
        punkty arabskie zwane są arabskimi, ale nie są arabskim wynalazkiem. W
        literaturze arabskiej opisywane są jako wynalazek babiloński. Ich pochodzenie
        nie jest znane.
        Punkt szczęścia zwany jest punktem fortuny. Używany był podczas interpretacji
        horoskopu urodzeniowego. Dzisiaj są praktycznie zapomniane, choć na fali
        renesansu dawnej astrologii wróżę na nie nadchodzącą sporą modę. Ja się jej już
        poddałam smile

        Pozdrawiam, Mii
        • mii.krogulska Re: punkt szczęścia 30.04.06, 00:56
          Częściowo dzisiaj odpowiadając na pytanie Bawołka (bo późno już), dopowiem, że
          punkt szczęścia nie mówi o poczuciu szczęścia, tak jak je potocznie rozumiemy.
          Jest to bardziej punkt fortuny, która może sprzyjać - a może nie sprzyjać.
          Punkt ten jest różnie opisywany przez dawnych autorów. Dzisiaj rozumiany jest
          jako punkt realizacji indywidualnego przeznaczenia; losu, który wkracza i
          ingeruje w nasze życie. Punkt ten wskazuje, gdzie przeczuwany tą ingerencję i w
          tym sensie przynalezy do nurtu bardziej "duchowej" niż "wydarzeniowej"
          astrologii. Popularnie robi się tak, że patrzy się gdzie jest władca punktu
          szczęscia - jego dom wskaże dziedzinę życia, w której działanie punktu będzie
          się manifestować. Tyle najprościej.

          Pozdrawiam, Mii
          • am98 Re: punkt szczęścia 30.04.06, 01:04
            mii.krogulska napisała:

            > Częściowo dzisiaj odpowiadając na pytanie Bawołka (bo późno już), dopowiem, że
            > punkt szczęścia nie mówi o poczuciu szczęścia, tak jak je potocznie rozumiemy.
            > Jest to bardziej punkt fortuny, która może sprzyjać - a może nie sprzyjać.
            > Punkt ten jest różnie opisywany przez dawnych autorów. Dzisiaj rozumiany jest
            > jako punkt realizacji indywidualnego przeznaczenia; losu, który wkracza i
            > ingeruje w nasze życie. Punkt ten wskazuje, gdzie przeczuwany tą ingerencję i
            w
            > tym sensie przynalezy do nurtu bardziej "duchowej" niż "wydarzeniowej"
            > astrologii. Popularnie robi się tak, że patrzy się gdzie jest władca punktu
            > szczęscia - jego dom wskaże dziedzinę życia, w której działanie punktu będzie
            > się manifestować. Tyle najprościej.
            >
            > Pozdrawiam, Mii

            Wspaniale.
            Punkt szczęścia mam w V domu w końcówce Lwa. Słońce - władca V domu w
            koniunkcji z Saturnem i Merkurym w drugim.


        • piotrowski_piotr Re: punkt szczęścia 30.04.06, 02:56
          mii.krogulska napisała:

          > Witam serdecznie,
          > punkty arabskie zwane są arabskimi, ale nie są arabskim wynalazkiem. W
          > literaturze arabskiej opisywane są jako wynalazek babiloński. Ich pochodzenie
          > nie jest znane.

          PP. Punkty zwane arabskimi wymyślili Grecy, a mówimy na nie "arabskie", bo to
          Arabowie je upowszechnili, tworząc dla nich teoretyczny wzorzec.

          Piotr Piotrowski

          • mii.krogulska Re: punkt szczęścia 30.04.06, 10:29
            Witam serdecznie,
            nie Piotrze, to nie do końca jest tak, że wymyślili je Grecy. System jest
            starszy i przez autorów arabskich nie jest przypisywany Grekom. Grecy obok
            punktów arabskich mieli też własny system zwany dzisiaj dotsami (dots) - w
            odróżnieniu od klasycznych punktów arabskich (parts).

            Pozdrawiam, Mii
            • mii.krogulska Re: punkt szczęścia 30.04.06, 10:42
              Witam poniwnie,
              punky to jest kolejny wielki, zapomniany temat. Zbieram powoli moje notatki i
              przemyślenia na ten temat, grzebię w źródłach, bo muszę przygotować się do
              wykładu na ten temat. Jest to ciekawsze i szersze, niż na pierwszy rzut oka sie
              wydaje. Polskich źródeł praktycznie nie ma, a to co jest, jest uproszczeniem sprawy.

              Pozdrawiam serdecznie, Mii
            • piotrowski_piotr Re: punkt szczęścia 30.04.06, 14:17
              System nie może być starszy, bo to Grecy wprowadzili pojęcie ascendentu, na
              którym przecież opierają się kalkulacje tzw. "punktów arabskich" (grecki "Lot",
              później "Pars"). Wiadomo przecież, że to Grecy wprowadzili Punkt Szczęścia i
              inne tzw. klasyczne punkty. A wiemy o tym nie z tekstów arabskich, tylko
              greckich, które były wcześniejsze.

              Tym niemniej z pewnością daje się tutaj uchwycić wpływy rozwiązań babilońskich,
              ale bardziej dotyczy to nie tyle kwestii techniczno-obliczeniowych, ile pewnego
              rodzaju myślenia o zodiaku i Księżycu. W taki sam sposób doszukujemy się w
              astrologii babilońskiej rudymentów astrologii mundalnej czy prognostycznej. Ale
              to są zaledwie zalążki, intuicje, które dopiero później steoretyzowano i nadano
              im miano reguł, a więc pewnego systemu.

              Piotr Piotrowski
              • mii.krogulska Re: punkt szczęścia 30.04.06, 16:05
                Witam serdecznie,
                system szukania odległości między punktami zodiaku może być starszy, bo nie
                każdy punkt arabski czy grecki bazuje na osiach (niektóre punkty liczy się od
                MC, nie ASC). Na przykład u Al Biruniego jest podany punkt służących, władcy,
                zwolnienia (rezygnacji), czy koronacji u Alchabitiusa, które nie opierają się na
                ascenencie ani żadnym domu. Zestawy punktów arabskich i parsów czy dotsów
                greckich się różnią.
                Nie wiemy na pewno, czy Grecy wprowadzili punkt fortuny. Wiemy, że opisał go
                Ptolemeusz, ale nie wiemy wcale, czy go znał, czy go "wynalazł".

                Pozdrawiam smile
                Mii
                • makaryna Re: punkt szczęścia 30.04.06, 16:36
                  mii.krogulska napisała:

                  > system szukania odległości między punktami zodiaku może być starszy, bo nie
                  > każdy punkt arabski czy grecki bazuje na osiach (niektóre punkty liczy się od
                  > MC, nie ASC).

                  Nie jestem ekspertem, ale jezeli liczy sie cos od MC, to czy nie implikuje to znajomosci ASC ?
                  • mii.krogulska Re: punkt szczęścia 30.04.06, 16:57
                    makaryna napisała:
                    > Nie jestem ekspertem, ale jezeli liczy sie cos od MC, to czy nie implikuje to z
                    > najomosci ASC ?

                    MC implikuje znajomość ASC wtedy, kiedy znasz szerokość geograficzną, potrzebną
                    do wyznaczenia ASC.
                    MC liczy się z południka, czyli potrzebujesz wiadmości o długości geograficznej
                    miejsca oraz o czasie miejscowym. Do ASC potrzebujesz wiadomości o szerokości
                    geograficznej miejsca.
                    Popatrz w Tablice Domów: masz podane MC dla stopni i minut na zodiaku oraz w
                    kolumnie po lewej szerokość geograficzną - na podstawie tych danych wyznaczasz
                    ASC oraz wierzchołki domów. Czyli można obliczyć sobie samo MC - ale nie można
                    obliczyć samego ASC, bo najpierw oblicza się MC smile
                    Chodziło mi o to, że są punkty liczone od ASC, są punkty liczone od MC lub
                    wierzchołków domów. Czyli nie każdy punkt jest zależny tylko od ASC, choć te od
                    wierzchołków dmów będą w pośredni sposób od znajomości ASC zależne. Jesli jednak
                    sa punkty liczone tylko z planet, a więc pomysłodawcy metody dopuszczali takie
                    rozwiązanie. Czyli przed "wynalezieniem" ASC i MC jakieś punkty mogły być
                    liczone, przynajmniej teoretycznie.

                    Pozdrawiam serdecznie, Mii
                • piotrowski_piotr Re: punkt szczęścia 30.04.06, 18:01
                  mii.krogulska napisała:

                  > Witam serdecznie,
                  > system szukania odległości między punktami zodiaku może być starszy, bo nie
                  > każdy punkt arabski czy grecki bazuje na osiach (niektóre punkty liczy się od
                  > MC, nie ASC).

                  PP. Dlatego napisałem wcześniej, że zalążki tego typu liczenia (tzn. sumowania
                  różnych odległości) można znaleźć w astrologii przedgreckiej. Ale tzw. "punkty
                  arabskie", które liczy się od MC, z pewnością nie należą do tradycji greckiej,
                  ani już tym bardziej wcześniejszej, tylko arabskiej - Grecy nie przywiązywali
                  wagi do MC. Teoria Medium Coeli rozwinęła się później. Najpierw wyznaczano ASC,
                  a dopiero potem "odkryto" MC (nie odwrotnie).

                  > Na przykład u Al Biruniego jest podany punkt służących, władcy,
                  > zwolnienia (rezygnacji), czy koronacji u Alchabitiusa, które nie opierają się
                  na ascenencie ani żadnym domu. Zestawy punktów arabskich i parsów czy dotsów
                  > greckich się różnią.

                  PP. Oczywiście, że się różnią. Grecy znali tylko 7 podstawowych "lot". To
                  Arabowie to rozwinęli, ale teorię wyjściową wzięli od Greków.


                  > Nie wiemy na pewno, czy Grecy wprowadzili punkt fortuny.

                  PP. Wiemy to na pewno. Grecy jako pierwsi wyznaczali Punkt Szczęścia, ale
                  początkowo brano pod uwage nie konkretny stopień, ale cały znak.

                  >Wiemy, że opisał go
                  > Ptolemeusz, ale nie wiemy wcale, czy go znał, czy go "wynalazł".

                  PP. Na pewno go nie "wynalazł", bo w gruncie rzeczy Ptolemeusz (jako astrolog)
                  niczego nie wynalazł, tylko całą dostępną mu wiedzę uststematyzował i opisał.

                  Piotr Piotrowski

                  • mii.krogulska Re: punkt szczęścia 30.04.06, 22:24
                    Witam,
                    Piotrze, nie wiem, czy ja piszę niedokładnie, czy Ty niedokładnie czytasz...

                    napisałeś Ty:
                    > różnych odległości) można znaleźć w astrologii przedgreckiej. Ale tzw. "punkty
                    > arabskie", które liczy się od MC, z pewnością nie należą do tradycji greckiej,
                    > ani już tym bardziej wcześniejszej, tylko arabskiej - Grecy nie przywiązywali
                    > wagi do MC. Teoria Medium Coeli rozwinęła się później. Najpierw wyznaczano ASC,
                    > a dopiero potem "odkryto" MC (nie odwrotnie).

                    a ja napisałam, że są punkty, które liczą się tylko według planet, bez ASC, MC -
                    co moim zdaniem może dowodzić starszego rodowodu punktów. I o to mi chodziło, że
                    do punktów arabskich potrzebny jest ASC, jak można było wywnioskowac z Twojej
                    wypowiedzi. Ty To określasz jako zalążki liczenia, i niech Ci będzie. Tak czy
                    owak, nie znamy tych zalązków. Dzisiaj horoskop liczymy najpierw od MC, potem
                    Ascendent, więc nie mąć Makarynie w głowie.
                    Jak chcesz ze mną podyskutować kiedy co wynaleziono, to ja chętnie smile Chętnie
                    też się dowiem, jak praktycznie używasz punktów i których smile

                    Pozdrawiam smile
                    Mii
                    • makaryna Re: punkt szczęścia 01.05.06, 00:42
                      mii.krogulska napisała:

                      > więc nie mąć Makarynie w głowie.

                      Mnie kochani w glowie nie macicie, bo juz mam dostatecznie zamacone smile
                      przez podany przeze mnie ponizej kalkulator do punktow arabskich
                      www.noendpress.com/pvachier/arabicparts/index.php
                      Cos on mi sie nie podoba,
                      To ze w ktoryms momencie w sprawie punktu bankructwa dodawalo sie Jowisza do.....Jowisza zebu
                      odjac od Urana, to jeszcze przelknelam. No coz sprawy techniczne.
                      Jednak w zalaczniku namnozyli tyle tych punktow, ze zabraklo widac mozliwosci ich dalszego
                      odejmowania czy dodawania smile
                      I tak wyczytalam, ze :
                      Loneliness =ASC + Jupiter - Venus
                      a nizej
                      Mother, Love & Marriage =ASC + Jupiter - Venus

                      Hmmmm......byc moze wiaze sie to z faktem, ze posiadajac dzieci i bedac w zwiazku rowniez mozna
                      byc samotnym....

                      >Chętnie
                      > też się dowiem, jak praktycznie używasz punktów i których smile

                      Rowniez z przyjemnoscia o tym przeczytam, bo mi sie metlik juz w glowie zrobil...
                      Na innej juz stronie znalazlam inny sposob obliczania i juz nie wiem jak !!!!
                      www.astrologycom.com/parts.html
                      A poza tym ktore z tych punktow sa bardziej wazne, a ktore sa tylko jakims dodatkiem ?
                  • mii.krogulska Re: punkt szczęścia 30.04.06, 22:40
                    Witam,
                    jeszcze, zanim pójdę na kolację, nasunęła mi się jedna uwaga.
                    piotrowski_piotr napisał:
                    > ani już tym bardziej wcześniejszej, tylko arabskiej - Grecy nie przywiązywali
                    > wagi do MC. Teoria Medium Coeli rozwinęła się później. Najpierw wyznaczano ASC,
                    > a dopiero potem "odkryto" MC (nie odwrotnie).

                    Piszesz o astronomicznym MC. Pierwsze greckie MC to był po prostu początek 10
                    domu. Domy liczono co 30 stopni od Ascendentu, dlatego można było mieć domy bez
                    astronomicznego MC.

                    Pozdrawiam smile
                    Mii
                    • piotrowski_piotr Re: punkt szczęścia 30.04.06, 23:30
                      Miłka, nie mącę Makarynie w głowie, tylko dyskutuję z Tobą. Więc do rzeczy.

                      Napisałaś, że „w literaturze arabskiej opisywane są jako wynalazek babiloński.
                      Ich pochodzenie nie jest znane.” Nie wiem, jaką literaturę masz na myśli, ale ja
                      Ci odpowiedziałem, że pochodzenie tzw. „punktów arabskich” jest znane, bo
                      wymyślili je Grecy (7 klasycznych „lots”wink. Do wyznaczania „punktów arabskich”
                      standardowo używa się ASC, który również wymyślili dopiero Grecy, jak i cały
                      system 12 domów. Ty mi na to, że są takie punkty, które wyznacza się przez
                      sumowanie MC, co ma dowieść, że „punkty arabskie” są jednak starsze niż greckie
                      teorie na ten temat. Tymczasem MC jest „odkryciem” później astrologii
                      hellenistycznej, więc każdy „punkt arabski”, do wyznaczenia którego używa się
                      MC, siłą rzeczy musi być „wynalazkiem” nowszym, przypuszczalnie arabskim.

                      Jak wiesz, astrologia arabska rozwijała się pod wpływem astrologii
                      hellenistycznej (również żydowskiej), indyjskiej oraz babilońskiej. Arabowie
                      rozwinęli teorię Greków na temat tzw. „lots” albo „pars” i to właśnie z tego
                      powodu mówimy o tych punktach jako o „arabskich”.

                      Tak więc doszukiwanie się ich pochodzenia w Babilonii albo w jakiś nieznanym
                      źródle jest - według mojej znajomości tematu - niepoprawne. Co nie znaczy, że
                      astrologia babilońska nie podejmowała prób sumowania pozycji planet, co mogło
                      naprowadzić Greków na pomysł tego, o czym tu mówimy. Ale Babilończycy nie mogli
                      wyznaczać „punktów arabskich”, bo zwyczajnie nie mieli teoretycznego zaplecza,
                      żeby móc to robić. A przynajmniej nie tak, jak robili to Grecy, a później Arabowie.

                      Czy to jest jasne?

                      Piotr Piotrowski


                      • mii.krogulska Re: punkt szczęścia 01.05.06, 00:12
                        Piotrze, to, co piszesz jest jasne, ale NIE napisałam Ci, że:

                        >są takie punkty, które wyznacza się przez
                        > sumowanie MC, co ma dowieść, że „punkty arabskie” są jednak starsze
                        > niż greckie

                        Bo nie napisałam, że punkty arabskie są starsze niż greckie i że użycie MC tego
                        dowodzi!
                        Napisałam Ci, że niektóre punkty wyznacza się bez użycia ASC, a z wykorzystaniem
                        samych planet (i czasami MC), więc nie wmawiaj mi, że przypisuję babilończykom
                        używanie osi w naszym dzisiejszym rozumieniu.
                        Moim zdaniem istnienie punktów wyliczanych bez ŻADNYCH osi dowodzi, że wynalazek
                        ten może mieć swoje pochodzenie wcześniej niż opisał to Ptolemeusz, a więc nie
                        musiały być odkryte przez Greków. Grecy mogli system udoskonalić i nadać mu
                        formę, którą potem dalej rozwijali Arabowie. Być może najpierw były punkty jako
                        midpunkty planet, a potem po rozwinięciu koncepcji ascendentu powstały punkty.
                        Nie jestesmy w stanie tego ani potwierdzić, ani temu zaprzeczyć, bo nie mamy
                        źródeł. Możemy sobie podociekać.

                        > Co nie znaczy, że
                        > astrologia babilońska nie podejmowała prób sumowania pozycji planet, co mogło
                        > naprowadzić Greków na pomysł tego, o czym tu mówimy.

                        O to mi właśnie chodzi.

                        > Ich pochodzenie nie jest znane.” Nie wiem, jaką literaturę masz na myśli,
                        > ale ja
                        > Ci odpowiedziałem, że pochodzenie tzw. „punktów arabskich” jest zna
                        > ne, bo
                        > wymyślili je Grecy

                        Powołuję się to cytat Zollera z Albumassara, bo nie mam jeszcze sprowadzonych
                        Koniunkcji, więc korzystam z omówienia. Albumassar twierdził, że punkty były
                        używane przez Egipcjan i Babilończyków "jak można zobaczyć w ich książkach".
                        Niestety, nie podał w jakich, zresztą i tak ich dzisiaj nie ma. Tym niemniej,
                        wg. Zollera, jest to wskazówka, że idea punktów jest starsza, niż grecka.

                        Pozdrawiam i zaraz tu wrócę, Mii
                        • piotrowski_piotr Re: punkt szczęścia 01.05.06, 00:52
                          mii.krogulska napisała:

                          >
                          > Bo nie napisałam, że punkty arabskie są starsze niż greckie i że użycie MC tego
                          > dowodzi!

                          PP. W postach wyżej napisałaś tak: "system szukania odległości między punktami
                          zodiaku może być starszy, bo nie każdy punkt arabski czy grecki bazuje na osiach
                          (niektóre punkty liczy się od MC, nie ASC)".
                          Stąd wywnioskowałem, że chciałaś powiedzieć, że znajomość MC implikowała
                          wcześniejszy czas pochodzenia "punktów arabskich". A to nie było tak.

                          >
                          > Moim zdaniem istnienie punktów wyliczanych bez ŻADNYCH osi dowodzi, że wynalaze
                          > k
                          > ten może mieć swoje pochodzenie wcześniej niż opisał to Ptolemeusz [...] Być
                          może najpierw były punkty jako
                          > midpunkty planet, a potem po rozwinięciu koncepcji ascendentu powstały punkty.
                          > Nie jestesmy w stanie tego ani potwierdzić, ani temu zaprzeczyć, bo nie mamy
                          > źródeł. Możemy sobie podociekać.

                          PP. Źródeł zbyt wielu nie mamy - to prawda, ale nie przypuszczam, żeby
                          Babilończycy znali midpunkty. Jak już pisałem, Grecy pierwotnie sumowali całe
                          znaki, dlatego początkowo "punkt arabski", a właściwie Punkt Szczęścia, nie był
                          punktem (w sensie stopnia), lecz całym znakiem. I to prawdopodobnie wskazuje na
                          pochodzenie babilońskie. Por. teorię "miejsca Ksiezyca" w astrologii babilońskiej.

                          >
                          >
                          > Powołuję się to cytat Zollera z Albumassara,

                          PP. A o jakiej książce Zollera mówisz?

                          Piotr Piotrowski

                          • mii.krogulska Re: punkt szczęścia 01.05.06, 01:29
                            Witam,
                            napisałam:
                            "Na przykład u Al Biruniego jest podany punkt służących, władcy,
                            zwolnienia (rezygnacji), czy koronacji u Alchabitiusa, które nie opierają się na
                            ascenencie ani żadnym domu."

                            Ty napisałeś:
                            > PP. Źródeł zbyt wielu nie mamy - to prawda, ale nie przypuszczam, żeby
                            > Babilończycy znali midpunkty.

                            Jeżeli znali stopnie i minuty zodiaku, to nie ma powodu, żeby ktoś z nudów nie
                            wpadł na pomysł midpunktów smile

                            PP: Jak już pisałem, Grecy pierwotnie sumowali całe
                            > znaki, dlatego początkowo "punkt arabski", a właściwie Punkt Szczęścia, nie był
                            > punktem (w sensie stopnia), lecz całym znakiem.

                            Zdaje się, że tak jest u Firmicusa. Rano sprawdzę smile
                            Pozdrawiam smile

                            Mii
                            • mii.krogulska Re: punkt szczęścia 01.05.06, 01:31
                              PP. A o jakiej książce Zollera mówisz?

                              O "The Arabic Parts in Astrology", pierwsza część to hipoteza numerologiczna,
                              druga ciekawsza, ale zawiera głównie wypiskę z Bonattiego.

                              Pozdrawiam, Mii
                            • piotrowski_piotr Re: punkt szczęścia 01.05.06, 02:55
                              mii.krogulska napisała:

                              > Witam,
                              > napisałam:
                              > "Na przykład u Al Biruniego jest podany punkt służących, władcy,
                              > zwolnienia (rezygnacji), czy koronacji u Alchabitiusa, które nie opierają się
                              na ascenencie ani żadnym domu."

                              PP. Zgadza się. Ale to niczego nie dowodzi, bo przecież Al Biruni wymyślił chyba
                              ze sto "punktów arabskich", a tylko kilka z nich nie opiera się na ASC czy
                              innych wierzchołkach domów.

                              >
                              > Jeżeli znali stopnie i minuty zodiaku, to nie ma powodu, żeby ktoś z nudów nie
                              > wpadł na pomysł midpunktów smile

                              PP. Może i ktoś wpadł, ale nic o tym nie wiemy. W astrologii zachodniej
                              midpunkty pojawiły się dopiero w XVIII wieku. To późno, zważywszy na fakt, że my
                              dłużej niż Babilończycy znamy zodiak i stopnie. Więc gdyby rzeczywiście w
                              astrologii babilońskiej kombinowano coś z midpunktami, to przypuszczam, że coś
                              byśmy na ten temat wiedzieli.

                              Piotr Piotrowski

      • bawolek Re: punkt szczęścia 30.04.06, 01:33
        Przyjrzałem się temu bliżej. U wspomnianej pary aktualnie oba punkty szczęścia
        podlegają tranzytowi Urana, który tworzy koniunkcję z jego słońcem oraz jej dsc
        i węzłem płn(tu jednoczesnie znajduje się jego punkt szczęścia)i ścisły
        półsekstyl z jego księżycem (tu jej punkt szczęscia). Jej Uran, który w
        synastrii lezy na jego dsc aspektuje trygonem ten jego księzyc związany z jej
        punktem szczęścia...
          • bawolek Re: punkt szczęścia 30.04.06, 02:02
            Trudno powiedzieć..., sam się zastanawiam nad tym układem. Dotychczas mało
            słyszałem o punktach arabskich zwłaszcza w praktycznej interpretacji, a juz w
            synastrii w ogóle .Dostrzegam jedynie powiązanie, które wywołało uraniczne
            iskrzenie ale trudno powiedziec jakie znaczenia ma sam tranzyt przez apsekty
            planetarno-osiowe a jaka rola przypada punktom szczęscia, które tez jakoś się w
            tą konfigurację wpisują?..
            • lwi2 Re: punkt szczęścia 30.04.06, 10:24
              Punkt szczęścia jako kombinacja Ascendentu, Słońca i Księżyca, czyli
              najważniejszych punktów horoskopu, jest czymś co można obrazować opisać - "nów
              na Ascendencie" (ale tylko w sensie ważności takiego połączenia). Znak w którym
              się znajduje jest bardzo ważny, R. Hand poleca patrzeć na planety które są w
              tym znaku i na władcę tego znaku.
              Od 0 stopnia znaku w którym znajduje się Punkt Szczęścia buduje się odrębny
              horoskop, z równymi domami, dom 1 to ten gdzie Punkt Szczęścia.
              Jeśli w domu 1 lub 11-tym tego horoskopu znajduje się Merkury (lub włada
              którymś z nich), to ... można być astrologiem (Merkury jako antyczny patron
              astrologii kiedy nie było Urana), zdaniem R. Handa ta reguła potwierdza się i
              teraz.
              Pozdrawiam
              Lwi
                • am98 Re: punkt szczęścia 30.04.06, 12:40
                  mii.krogulska napisała:

                  Witam,
                  reguła ciekawa, ale nie potwierdza mi się sad
                  trudno, zawodu nie zmienię!
                  Pozdrawiam, Mii


                  Mnie również się nie potwierdza. Zgodnie z tą regułą mój XI dom wypada w
                  Bliźniętach, w którym to dodatkowo znajduje się Merkury, a "z zawodu nie jestem
                  astrologiem".
                  • lwi2 Re: punkt szczęścia 30.04.06, 13:36
                    To z Merkurym znaczy nie tyle zawód, ile że astrologia przyniesie komuś
                    szczęście, fortunę, itp. Tak ja to rozumiem. Nie trzeba być z zawodu
                    astrologiem żeby to się stało. Po prostu planety w znaku Punktu Szczęścia (i w
                    odpowiednim domu horoskopu Punktu Szczęścia) tak działają. Poza tym nigdy nie
                    wiadomo czy się nie zostanie astrologiem w przyszłości, a jak Merkury spełnia
                    ten warunek, to może warto się zastanowić (???).
                    Lwi
                      • am98 Re: A jak go liczycie? 30.04.06, 14:56
                        anahella napisała:

                        > Bo nie pamietam co sie dodaje a co odejmuje?
                        > I zwracacie uwage a urodzenie nocne i dzienne?


                        Nie umiem liczyć, a pokazuje mi ten punkt ZET7. Wiem, "Vademecum polskiego
                        astrologa" podaje sposób wyliczenia punktów arabskich. Niestety nie wzięłam tej
                        książki ze sobą, więc nie mogę pomóc.
                      • makaryna Re: A jak go liczycie? 30.04.06, 16:33
                        na astro.com trzeba tylko zaznaczyc "Pars Fortunae" i automatycznie sie ustawia smile
                        Ale mozna tez kozystac z "automatycznego kalkulatora":
                        www.noendpress.com/pvachier/arabicparts/index.php
                        Przy czym musze zauwazyc, ze mnie wychodzi na odwrot, tzn. urodzilam sie po poludniu, ale
                        wychodzi mi ten punkt na wlasciwym miejscu jezeli zaznacze "przed poludniem".... zreszta, ktore
                        jest to wlasciwe ?!
                        Jest tam tez cala masa najrozniejszych punktow, do wyboru i koloru. Nawet sie sprawdza, co po
                        niektore.... Moj punkt milosci jest o 4 minuty od Slonca mojego pierwszego malzonka, znaczy sie
                        mam "czarno na bialym", ze bylam zakochana smile

                        Co do Pars Fortunae, to jest rzecza wzgledna na ile jest to "szczescie", a na ile jego brak !!!
                        U mnie jest ono w XII domu i szczescia wcale nie oznacza sad(((( zeby go z tamtad wyrzucic
                        musialabym sie przeprowadzic do Sydney albo do Buenos Aires smile

                        Tu jest link do opisu Pars Fortunae w roznych domach. Jezeli chodzi o mnie, to niestety sie zgadza sad
                        esoterism.ro/english/pars-fortunae.php
                        • lwi2 Re: Punkt szczęścia 30.04.06, 20:01
                          Jeszcze jednego linka podrzucam:
                          members.aol.com/terriastro/fortune.htm
                          Ciekawe przemyślenia naprawdę.
                          Dom a znak Punktu Szczęścia, interesujące zależności.
                          Sama mam bardzo dziwnie, bo dom IX i znak Raka, wydawałoby się, że to się
                          wyklucza. I faktycznie trudno znaleźć dziedziny, które taki układ zadowoli,
                          warto jednak poszukać albo ... poobserwować siebie.
                          Ciekawi mnie jeszcze jak to jest w synastrii, ale skoro elementy Punktu
                          Szczęścia są podstawą (aspekty Słońca, Księżyca i Ascendentu), to tym bardziej
                          sam Punkt Szczęścia. Taki sekstyl Punktów Szczęścia to chyba ładnie? Jak to
                          sextyle!
                          Lwi
                • arcoiris1 Re: punkt szczęścia 02.05.06, 16:05
                  a u mnie lezy na 21 st Wodnika w domu 1, w 3 * opozycji do Slonca; Uran
                  górujacy w 9- i tak sobie mysle, że zainteresowałam sie astrologią, kiedy Uran
                  tranzytował w okolicy punktu szczęscia i był w opozycji do Merkurego z którym
                  natalnie w sekstylu. (a jeśli urodziłam sie 10 minut pozniej, to Uran jest
                  dokładnie na punkcie szczęscia i w opozycji do Merkurego)
    • belladyna Re: Ciekawe.. 01.05.06, 00:22
      A jak tlumaczyc punkt szczescia na Desc, koniunkcja 1 st. Cos co lezy pomiedzy
      domem 6 a 7 ? Jako realizacje szczescia poprzez prace? Czy zwiazek? A moze
      zwiazek zawodowy?:=)
        • anahella Re: Ciekawe.. 01.05.06, 00:40
          mii.krogulska napisała:

          > Buuu, a ja się łudziłam, że ktoś się chociaż zapyta, które to były te greckie
          > siedem wink

          Ja sie pytamsmile
          Przeczytam jutro, bo mnie obowiazek wobec ojczyzny zniszczyl fizycznie (na
          poczcie glownej sauna, i tlum ludzi) wiec klade sie spac.
        • piotrowski_piotr Re: Piotrze, siedem klasycznych bardzo prosimy :) 01.05.06, 03:01
          mii.krogulska napisała:

          > Piotrze, napisałeś:
          >
          > "pochodzenie tzw. „punktów arabskich” jest znane, bo
          > wymyślili je Grecy (7 klasycznych „lots”wink"
          >
          > Rozumiem, że chodzi Ci tu o klasyczne punkty planet (punkt Wenus etc)? Ciekawe,
          > co nam teraz z tego wyjdzie wink ?

          PP. Chodzi tu o to, że z każdą planetą wiązano jakiś "lot" - punkt w horoskopie,
          który wyznaczano inaczej dla dziennego, a inaczej dla nocnego urodzenia.

          Te punkty są bardzo znane, na pewno masz to opracowane, skoro przygotowujesz się
          do wykładu o midpunktach. Nie mam tego po polsku, musiałby to tłumaczyć, a teraz
          jest na to za późno.

          Piotr Piotrowski

          • mii.krogulska Re: Piotrze, siedem klasycznych bardzo prosimy :) 02.05.06, 02:09
            Witam,
            dobrze, Tobie się nie chce, bo weekend wink a ja i tam muszę te regułki sprawdzić,
            mam na to miesiąc, więc przebadam na większej próbce i przy okazji sprawdzę, co
            programy źle liczą. Zwykle korzystam z ptk szczęścia, miłości, pasji,
            małżeństwa, córki, syna, wrogów i kilku innych wink też w wektorach. Mam pewność i
            dowody, że do punktów trzeba stosować domy equal, czyli po polsku równe, żebyś
            się nie czepiał wink Jutro, jak znajdę czas, napiszę więcej. Teraz śledzę, kto
            pierwszy w greckiej astrologii zastosował nie tylko punkty planet, ale i domów.
            Wydaje mi się, że weszliśmy na wysoki poziom abstrakcji.

            Pozdrawiam, Mii
            • piotrowski_piotr Re: Piotrze, siedem klasycznych bardzo prosimy :) 02.05.06, 16:23
              mii.krogulska napisała:

              > Teraz śledzę, kto
              > pierwszy w greckiej astrologii zastosował nie tylko punkty planet, ale i domów.

              PP. Obawiam się, że w greckiej astrologii nikogo nie znajdziesz. Ale jeśli okaże
              się inaczej, wyprowadź mnie z błędu.

              > Wydaje mi się, że weszliśmy na wysoki poziom abstrakcji.

              PP. A mnie się wydawało, że rozmawiamy o faktach z historii astrologii.

              Piotr Piotrowski

              • mii.krogulska Re: Piotrze, siedem klasycznych bardzo prosimy :) 03.05.06, 01:04
                Witam smile

                > PP. Obawiam się, że w greckiej astrologii nikogo nie znajdziesz. Ale jeśli okaż
                > e
                > się inaczej, wyprowadź mnie z błędu.

                Zapewne nie znajdę smile ale będę miała dobry pretekst, żeby sobie nad tym
                posiedzieć. Przy okazji pewnie znajdę kilka innych interesujących tematów.

                U Doroteusa z Sydonu, początek naszej ery, występują następujące punkty:
                braci, ilości rodzeństwa, śmierci rodzeństwa, dzieci, urodzenia dziecka, syna,
                córki, chorób przewlekłych, daemona, ojca, matki, małżeństwa, wesela i
                oczywiście fortuny. A więc więcej niż siedem.
                Te, które zapewne nazywasz klasycznymi siedem, to Fortuny i Daemona (związane ze
                Słońcem i Księżycem), Miłości (z Wenus), Potrzeby (z Merkurym), Zuchwałości (z
                Marsem), Zwycięstwa (z Jowiszem), Kary (z Saturnem), opisane przez Pawła z
                Aleksandrii 378 rok n.e.

                > > Wydaje mi się, że weszliśmy na wysoki poziom abstrakcji.
                >
                > PP. A mnie się wydawało, że rozmawiamy o faktach z historii astrologii.

                Eee, nuda i abstrakcja... o konkretach wszyscy rozmawiają, czyli o własnych
                horoskopach wink

                Pozdrawiam, Mii
                • piotrowski_piotr Re: Piotrze, siedem klasycznych bardzo prosimy :) 03.05.06, 23:08
                  mii.krogulska napisała:

                  >
                  > U Doroteusa z Sydonu, początek naszej ery, występują następujące punkty:
                  > braci, ilości rodzeństwa, śmierci rodzeństwa, dzieci, urodzenia dziecka, syna,
                  > córki, chorób przewlekłych, daemona, ojca, matki, małżeństwa, wesela i
                  > oczywiście fortuny. A więc więcej niż siedem.

                  PP. A to ciekawe. Wiedziałem, że Doroteusz wprowadził jakieś "punkty arabskie",
                  ale nie sądziłem, że aż tyle. Byłoby dobrze sprawdzić, czy znajdują się one w
                  spisie Al Biruniego albo Ali ben Ragela.

                  > Te, które zapewne nazywasz klasycznymi siedem, to Fortuny i Daemona (związane z
                  > e
                  > Słońcem i Księżycem), Miłości (z Wenus), Potrzeby (z Merkurym), Zuchwałości (z
                  > Marsem), Zwycięstwa (z Jowiszem), Kary (z Saturnem), opisane przez Pawła z
                  > Aleksandrii 378 rok n.e.

                  PP. Tak. Dokładnie to miałem na myśli. W literaturze przedmiotu zwykle to
                  właśnie one występują jako "klasyczne" i w róznych opracowaniach stoją na
                  pierwszym miejscu. Ale nie wiem, czy wymyślił je Paweł z Aleksandrii, czy były
                  one znane już wcześniej. Przypuszczam, że mogły być znane wcześniej, chociaż
                  Ptolemeusz o nich nie wspomina. Pisze za to o Punkcie Szczęścia, uproszczając
                  jego sposób liczenia (bez rozróżnienia na urodzenie nocne i dzienne). To właśnie
                  stąd całe to zamieszanie, jak liczyć. Czy uwzględniać porę urodzenia, czy nie.

                  I tu odpowiadam Anahelii, która o to pytała. Obecnie nie uwzględnia się tego
                  rozróżnienia, ale w astrologii antycznej i średniowiecznej przykładano do tego
                  dużą wagę.
                  Tak więc dla dziennego urodzenia Punkt Szczęścia to ASC + Księżyc - Słońce.
                  Dla nocnego, odwrotnie: PS = ASC + Słońce - Księżyc.

                  Analogicznie liczy się solarny Punkt Daemona (dajmoniona, albo punkt ducha, w
                  sensie "spirit", niem. "Geist") - bo lunarny jest Punkt Szczęścia. Dzienny Punkt
                  Ducha liczy się tak jak nocny Punkt Szczęście i odwrotnie.

                  Piotr Piotrowski


                  • mii.krogulska Re: Piotrze, siedem klasycznych bardzo prosimy :) 04.05.06, 00:05
                    Witam,
                    > PP. A to ciekawe. Wiedziałem, że Doroteusz wprowadził jakieś "punkty arabskie",
                    > ale nie sądziłem, że aż tyle. Byłoby dobrze sprawdzić, czy znajdują się one w
                    > spisie Al Biruniego albo Ali ben Ragela.

                    Z "Carmen" Dorotheusa wypisałam na szybko, ale więcej nie ma, zaufaj Merkuremu z
                    Saturnem. Fanką Dorotheusa jest Iza, ale teraz bawi w Pradze, więc nie pomoże.
                    Al Biruniego mam tu Book of Instruction, ben Ragela nie mam, może Iza ma.
                    Punkty często nazywaja się podobnie, ale inaczej autorzy je liczą.

                    > PP. Tak. Dokładnie to miałem na myśli. W literaturze przedmiotu zwykle to
                    > właśnie one występują jako "klasyczne" i w róznych opracowaniach stoją na
                    > pierwszym miejscu. Ale nie wiem, czy wymyślił je Paweł z Aleksandrii, czy były
                    > one znane już wcześniej.

                    James Herschel podaje je jako klasyczne siedem według Pawła z Aleksandrii.
                    Trochę lat minęło, mogły sie stać klasyczne przez zasiedzenie. Tyle nowych
                    tłumaczeń się robi, że podręczniki nie nadążają. I jak z każdym dawnym tekstem -
                    nie wiemy, czy autor napisał, co wymyślił, czy co wiedział.
                    Tylko u Ptolemeusza nie ma rozróżnienia na Szczęścia dzienny i nocny. U
                    Dorotheusa jest, podobnie jak wszystkie inne punkty. Ja liczę dzienny i nocny,
                    wedle urodzenia.

                    Pozdrawiam smile
                    Mii
                  • mii.krogulska Re: Piotrze, siedem klasycznych bardzo prosimy :) 04.05.06, 00:08
                    I jeszcze się odezwę:

                    PP:
                    > Obecnie nie uwzględnia się tego
                    > rozróżnienia, ale w astrologii antycznej i średniowiecznej przykładano do tego
                    > dużą wagę.

                    Obecnie to się mówi, że "dawne regułki nie działają", a nikt nie zna tych
                    regułek i nie sprawdził ich działania, bo to wymaga pewnego wysiłku. Nie lubię
                    tego "obecnie" wcale.

                    Mii
                    • anahella Re: Piotrze, siedem klasycznych bardzo prosimy :) 04.05.06, 00:18
                      mii.krogulska napisała:

                      > Obecnie to się mówi, że "dawne regułki nie działają", a nikt nie zna tych
                      > regułek i nie sprawdził ich działania, bo to wymaga pewnego wysiłku. Nie lubię
                      > tego "obecnie" wcale.

                      Ooo weszlas na goracy dla mnie temat reguleksmile Jak zapewne wiesz, walcze na
                      forum z regulkomania. Tylko jak odroznic cos co sie komus wydaje ze sprawdzonymi
                      regulami? I ktore regulami sa nimi naprawde, a ktore swobodna tworczoscia
                      autorow podrecznikow?
                      • mii.krogulska Re: Piotrze, siedem klasycznych bardzo prosimy :) 04.05.06, 00:42
                        Witam,

                        anahella:
                        > Ooo weszlas na goracy dla mnie temat reguleksmile Jak zapewne wiesz, walcze na
                        > forum z regulkomania.

                        Temat jest "gorący", ale moim zdaniem pozornie. Gorące coś jest wtedy, kiedy
                        odnosi się to personalnie do siebie i swojego horoskopu. Mnie, kiedy się zajmuję
                        astrologią dla samej siebie, interesują zasady jako takie i ich pochodzenie.
                        Nie odnoszę ich do siebie i mojego postrzegania świata w danej chwili.
                        Kiedy, jako mała w sumie dziewczynka, zainteserowałam się astrologią, miałam
                        przedwojenne wydawnictwa Prengla do dyspozycji. Nie mogłam policzyć własnego
                        horoskopu aż do 15 roku życia i w sumie myślę, że to była dobra ścieżka kształcenia.

                        Regułkomania jest, moim zdaniem, błędem w edukacji, którego ciężko się pozbyć.
                        Jest brakiem wiedzy i samodzielnego myślenia. Ale pochodzenie regułek powinniśmy
                        znać, z szacunku dla naszej dziedziny. Ostatnio J.G. narzekał, że ma grupę,
                        która miała kurs dla początkujących po pewnym nauczycielu i doszliśmy do
                        wniosku, że to dodatkowe dwa lata pracy wink aby im wykorzenić pewne nawyki i
                        regułki właśnie.
                        Zresztą z jakimi regułkami walczymy: Pronay, Konaszewska (bardzo szkodliwe),
                        skrypty Szumana? To wszystko nie są prawdziwe "regułki". To są omówienia omówień
                        regułek. Jak przykładowy punkt szczęscia. Połowa programów liczy go źle. Kto
                        sobie zada trud policzenia dobrze ręcznie? Jak policzy źle, to nie zadziała. A
                        więc pisze nowomodna regułka, że nie działa.
                        Moim zdaniem przyszłość astrologii leży w ponownym odczytaniu dawnych tekstów,
                        których w sumie nikt nie zna. W Polsce żaden mieliśmy do nich dostęp. Moja półka
                        książek na jedno piętro polskie, kilkanaście zagranicznych.
                        Ale ja mam Merkurego, Wenus i Saturna w koniunkcji w Bliźniętach, więc skoro nie
                        skończyłam na historii sztuki ze specjalizacją starodruki, więc się musi mi sie
                        to inaczej zrealizować wink

                        anahella:
                        > Tylko jak odroznic cos co sie komus wydaje ze sprawdzonym
                        > i
                        > regulami? I ktore regulami sa nimi naprawde, a ktore swobodna tworczoscia
                        > autorow podrecznikow?

                        Trzeba to przeczytać, przemyśleć, policzyć i sprawdzić, a potem przemyśleć.
                        Według mnie, proste smile

                        Pozdrawiam, Mii
                        • anahella Re: Piotrze, siedem klasycznych bardzo prosimy :) 04.05.06, 01:18
                          mii.krogulska napisała:

                          > Temat jest "gorący", ale moim zdaniem pozornie.
                          > Gorące coś jest wtedy, kiedy
                          > odnosi się to personalnie do siebie i swojego horoskopu.

                          No wlasniesmile Kilka razy zostalam obrzucona niegrzecznymi komentarzami w
                          antyregulkowej kampanii.

                          > Regułkomania jest, moim zdaniem, błędem w edukacji, którego ciężko się pozbyć.
                          > Jest brakiem wiedzy i samodzielnego myślenia.
                          > Ale pochodzenie regułek powinniśmy
                          > znać, z szacunku dla naszej dziedziny.

                          Czyli zgodzisz sie ze mna, ze kolejnosc uczenia sie astrologii jest
                          najwazniejsza? Moim zdaniem nie ma sensu czytac o aspektach, jesli nie wie sie
                          czy Wodnik jest znakiem wodnym czy powietrznym.

                          > Zresztą z jakimi regułkami walczymy: Pronay, Konaszewska (bardzo szkodliwe),
                          > skrypty Szumana? To wszystko nie są prawdziwe "regułki".

                          No dobrze, skad wziac zatem te prawdziwe?

                          > Moja półka
                          > książek na jedno piętro polskie, kilkanaście zagranicznych.

                          Tylko pozazdroscicsmile
                    • piotrowski_piotr Re: Piotrze, siedem klasycznych bardzo prosimy :) 04.05.06, 01:07
                      mii.krogulska napisała:

                      > >
                      > Obecnie to się mówi, że "dawne regułki nie działają", a nikt nie zna tych
                      > regułek i nie sprawdził ich działania, bo to wymaga pewnego wysiłku. Nie lubię
                      > tego "obecnie" wcale.

                      PP. Absolutnie się z Tobą zgadzam. Napisałem "obecnie", mając na myśli obiegowe
                      reguły tzw. nowoczesnej astrologii. Nie twierdzę, że się z tym zgadzam. Jestem
                      jak najbardziej za sięganiem w głąb historii astrologii po to, by zrozumieć,
                      skąd się pewne rzeczy biorą. Właśnie dlatego dyskutowałem z Tobą na temat
                      pochodzenia "punktów arabskich".

                      Piotr Piotrowski

                      • mii.krogulska Re: Piotrze, siedem klasycznych bardzo prosimy :) 04.05.06, 01:17
                        Witam,
                        cieszę się, że tak uważasz smile
                        taka dyskusja według mnie jest konstruktywna, bo prowadzi do zbadania źródła i w
                        następstwie tego wyrobienia opinii. Czy dawne reduły działają, czy nie - to inna
                        sprawa. Nie dowiemy się tego, póki nie zbadamy, jak dawni autorzy je stosowali.
                        Moim zdaniem "nowoczesna astrologia" pogubiła masę spostrzeżeń i wciąż mam
                        wrażenie, że korzystamy z pewnego procentu tej wiedzy. Nie, żebym narzekała i
                        potępiała wszystko "dzisiejsze", ale mam straszną presję na temat tego, skąd się
                        te "regułki" wzięły i co z nich w praktyce może wynikać.

                        Pozdrawiam, Mii smile
                        • am98 Re: Piotrze, siedem klasycznych bardzo prosimy :) 04.05.06, 01:29
                          mii.krogulska napisała:

                          > Witam,
                          > cieszę się, że tak uważasz smile
                          > taka dyskusja według mnie jest konstruktywna, bo prowadzi do zbadania źródła
                          i
                          > w
                          > następstwie tego wyrobienia opinii. Czy dawne reduły działają, czy nie - to
                          inn
                          > a
                          > sprawa. Nie dowiemy się tego, póki nie zbadamy, jak dawni autorzy je
                          stosowali.
                          > Moim zdaniem "nowoczesna astrologia" pogubiła masę spostrzeżeń i wciąż mam
                          > wrażenie, że korzystamy z pewnego procentu tej wiedzy. Nie, żebym narzekała i
                          > potępiała wszystko "dzisiejsze", ale mam straszną presję na temat tego, skąd
                          si
                          > ę
                          > te "regułki" wzięły i co z nich w praktyce może wynikać.
                          >
                          > Pozdrawiam, Mii smile

                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11132&w=41086280&a=41118328
                        • piotrowski_piotr Refleksja ogólna 05.05.06, 21:47
                          mii.krogulska napisała:

                          >
                          > Moim zdaniem "nowoczesna astrologia" pogubiła masę spostrzeżeń i wciąż mam
                          > wrażenie, że korzystamy z pewnego procentu tej wiedzy. Nie, żebym narzekała i
                          > potępiała wszystko "dzisiejsze", ale mam straszną presję na temat tego, skąd
                          się te "regułki" wzięły i co z nich w praktyce może wynikać.
                          >

                          PP. To prawda. Tzw. „nowoczesna” astrologia, zwłaszcza z jej silny piętnem
                          specyficznie rozumianego psychologizmu, oddaliła się od korzeni, z których
                          wyrosła. Ten swoisty powrót do źródeł, który nazywasz modą, obserwuje się nie
                          tylko na gruncie światowych trendów astrologii, lecz także różnych dyscyplin
                          naukowych (choć oczywiście w innym zakresie), które nagle przypomniały sobie,
                          skąd pochodzą i jakie są ich początki.

                          Moim zdaniem nie chodzi tu tylko o sprawdzanie klasycznych regułek, o to czy one
                          działają, czy nie, lecz przede wszystkim o bogactwo zapomnianego materiału, jaki
                          stanowią teksty źródłowe „ojców założycieli” astrologii. Być może teksty te mają
                          znikomą wartość praktyczną, bo powstawały jednak w czasach, kiedy inaczej
                          myślano o człowieku i świecie. Ale mogą mieć ogromną wartość poznawczą, ukazując
                          współczesną astrologię jako dziedzictwo wyjątkowych myślicieli świata
                          antycznego, średniowiecznego, renesansowego i późniejszego, a nie tylko
                          dziedzictwo jednego nauczyciela czy jednej szkoły, która powstała na fali
                          ezoteryzmu w XX wieku.

                          Temat ten nadaje się jednak do osobnego wątku.

                          Piotr Piotrowski
                          • mii.krogulska Re: Refleksja ogólna 06.05.06, 01:47
                            Witam,
                            mądrze piszesz i o to mi właśnie chodzi.

                            > PP. To prawda. Tzw. „nowoczesna” astrologia, zwłaszcza z jej silny
                            > piętnem
                            > specyficznie rozumianego psychologizmu, oddaliła się od korzeni, z których
                            > wyrosła.

                            Ciekawe jest to, że ten psychologizm często odkrywa zasady "astrologiczne" od
                            nowa i męczy się nad biednym indywiduum do całkowitego wyczerpania. A co do
                            "nowoczesnej astrologii" to mam wrażenie, że czerpanie z "psychologizmu" trochę
                            się wyczepało. Od lat, każda książka Liz Green jest taka sama i nic nowego nie
                            wnosi, bez urazy dla fanów wink Ale na ostatnim A.A Conference na warsztat z Liz
                            Green zapisało się 60 osób, bo było o własnych horoskpach, na Handa o
                            średiowiecznych solar return 8, bo było o cudzych. Nie, żebym potępiała
                            dywagacje na temat animy i animusa, bo sama w nich siedzę po uszy, ale mam
                            wrażenie, że w astrologii jest jeszcze coś. I to coś siedzi i cichutko woła:
                            przeczytaj mnie, sprawdź mnie, ożyw mnie wink

                            > Moim zdaniem nie chodzi tu tylko o sprawdzanie klasycznych regułek, o to czy on
                            > e
                            > działają, czy nie, lecz przede wszystkim o bogactwo zapomnianego materiału, jak
                            > i
                            > stanowią teksty źródłowe „ojców założycieli” astrologii. Być może t
                            > eksty te mają
                            > znikomą wartość praktyczną,

                            Być może tak, bo z jednej strony to niezła filozoficzna jazda, ale z drugiej
                            strony myślę sobie tak: jeśli byłam w stanie nauczyć się wiele i wyciągnąć wiele
                            praktycznych wniosków z dostępnych "nowych tekstów", to i ile więcej mogę
                            nauczyć się i poznać z tych starych. I wszyscy możemy. Pamiętam, jak z dziesięć
                            lat temu liczyłam w pocie czoła potrójne koniunkcje Saturna i Jowisza w
                            dekanatach i byłam w szoku, że są prawidłowości. A ktoś to policzył półtora
                            wieku temu i porządnie opisał smile aż się poczułam malutką częścią pewnej
                            wspólnoty wink
                            Dlatego sądzę, że warto to zbadać, aby nie przepadło w zapomnienie. I teraz
                            metody liczenia nieszczęsnych arabskich zawładnęły moją wyobraźnią. Już się od
                            tego nie uwolnię smile

                            Pozdrawiam serdecznie, Mii
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka