06.05.06, 16:11
czy wierzycie, że można wpłynąć na jakąś sytuację siłą ducha, afirmacją itd., przyklady mogą być różne, ale mozna mieć ogromną potrzebę czegośkolwiek, nie móc załatwić tego w tzw. bezpośredni sposób, sprowokować myślami i pragnieniami pożądany bieg wydarzeń. Kiedys już przyszło mi to do głowy, zauważyłam, że jak tak bardzo jestem pewna czegoś i mocno chcę, to to jakby samo z siebie się dzieje - splot wydarzeń losowych, co do których mam przeczucie, że sprowokowałam je własnym skoncentrowanymi myślami, co o tym sądzicie? A astrologia, wyjaśnia też takie zjawiska?
Pozdrawiamsmile

PS. mam teraz tranzyt Neptuna: kwadrat do Księżyca, trygon z Wenuswink
Obserwuj wątek
    • undyna Re: moc? 06.05.06, 16:25
      jeśli chodzi o tranzyty Neptunowe, to jest jeszcze lepiejwink Neptun tranzytuje kwadratem Księżyc, trygonem Wenus, a Wenus tranzytuje Neptuna trygonem, a Księżyc akurat jak napisałam ten post właśnie jest w kwadracie do mojego natalnego Neptuna, czyli "poczwórny" nelsonwink
      no tak, hmmmmmm, to chyba nawet się nie zdziwię jak mnie nikt poważnie nie potraktuje
    • lockaps Re: moc? 06.05.06, 16:37
      ja wierze jak najbardziej smile właśnie, co w horoskopie może wskazywac na takie
      zdolności np na dużą intuicję, zdolności telepatyczne i inne medium ?
      • all2 Re: moc? 06.05.06, 17:30
        to, to Neptun, najlepiej z Księżycem, ale myślę, że Undyna pisze o czymś innym.

        Neptunowa intuicja nie ma siły sprawczej, jest raczej bierna, jeśli człowiek daje się jej nieść, to ominie uliczkę gdzie akurat biją, choć zawsze nią chodził, itp. Ale to nie tak, że bardzo czegoś chce i to się staje. To podłączenie do mocy to dla mnie Jowisz z Plutonem, ale nie jestem całkiem pewna, ciekawa jestem, czy potraficie jakoś takie momenty dookreślić astrologicznie.
        Też znam takie przeżycia i takie ciągi wydarzeń, jest to niezwykły stan umysłu, absolutna pewność, że stanie się właśnie tak, jak chcę, żeby się stało.
        Najbardziej wyraziste takie sytuacje przytrafiały mi się w okolicach liceum, niestety nie potrafię teraz odtworzyć dat, ale przykład taki: lekcja wf, gramy w koszykówkę. Nigdy nie byłam w tym specjalnie dobra, raczej pałętałam się po boisku dla zasady. Pewnego razu coś się dziwnego dzieje i wszystko, po prostu wszystko wychodzi mi idealnie - robię z piłką co chcę, trafiam w kosz z dowolnego miejsca, przodem, tyłem, z boku, z drugiego końca boiska - w ogóle nie patrzę, gdzie rzucam, a i tak wiem, że będzie piękny czysty kosz. Normalnie trans i pokazówka smile Nie było wtedy takiej możliwości, żebym nie trafiła. Pozostałe dziewczyny najpierw stanęły z opadniętymi szczękami, a potem do końca gry już tylko podawały mi piłkę.
        Nie wiem, co to było, ale uczucie kompletnie mistyczne, moc absolutna, pamiętam do dziś. Załowałam wtedy, że ten moment tak się zmarnował na głupią koszykówkę, gdybym wiedziała wcześniej, to zaplanowałabym sobie coś ważniejszego smile No i nie potrafię odtworzyć daty.
        Ten sam okres. Był koncert, na którym bardzo chciałam być, ale nie miałam szans na bilety. I konkurs muzyczny w radiu z tymi właśnie biletami do wygrania... W tych czasach jeszcze załatwiało się to kartkami pocztowymi, nie telefonicznie.
        Odpowiedzi na pytania znałam, wysłałam kartkę i w dniu losowania rano dopadłam radia wiedząc z góry, że bilet jest mój. Od początku, odkąd usłyszałam pytania, wiedziałam, że bilet będzie mój smile I oczywiście, był mój. Słuchanie tego losowania było jak deja vu, z góry wiedziałam, co będzie za chwilę smile
        A co najciekawsze, to w końcu na ten koncert nie dotarłam, bo po drodze strasznie się namąciło - i tu już zdecydowanie zadziałał Neptun smile

        I jeszcze jedna taka dłuższa historia przychodzi mi na myśl, gdy "zbierałam moc" do czegoś przez kilka lat - długo się nie udawało, głową w mur, aż w końcu zaskoczyło i poczułam, że teraz już się kręci, moc jest moja i nic i nikt nie jest mi w stanie przeszkodzić w zdobyciu tego co chcę. Właśnie tak, jak pisze Undyna, magicznym sposobem klocki same zaczęły się ustawiać we właściwych miejscach, wszystko zaczęło się dziać samo, ja już nic nie musiałam robić, tylko patrzeć z zapartym tchem i nie przeszkadzać. Poukładało się wtedy tak, jak wcześniej nawet nie potrafiłam sobie wymarzyć. I miałam bardzo mocne odczucie, że to właśnie działa ta zgromadzona wcześniej moc.
        Tu już mam parametry astrologiczne. Dużo mi się wtedy działo w horoskopie, ale za najważniejsze dla sprawy uważam: tranzyt Plutona przez IC, równocześnie przejście tamtędy Księżyca progresywnego, i do tego powrót Jowisza na (silną) urodzeniową pozycję. Jowisza i Plutona mam natalnie w trygonie.
        • undyna Re: moc? 06.05.06, 17:49
          ja Jowisza z Plutonem w kwadracie, dokładnie to co opisałaś All, chodzi mi też o coś innego, o coś złego w tej mocy, kiedyś w ogromnej złości na pewną osobę, myślałam przez ok. półgodziny b. intensywnie, zeby stało jej się coś nieprzyjemnego, potem jak furia pomięszana z rozpaczą zelżała przestraszyłam się tego co robię i równie intensywnie to odwoływałam, a jednak tego dnia przytrafiło się tej osobie coś b. niefajnego delikatnie mówiąc, wiem, że muszę uważać z takimi myślami, ale niesmak do siebie pozostał, a z drugiej strony wątpliwość czy rzeczywiście to ja.
          • queenmaya Re: moc? 06.05.06, 21:42
            Lepiej Undyna uważaj, znałam jedną taką, co miała koniunkcję i miała wielką moc,
            niestety negatywną. I niestety, korzystała z niej świadomie. Połączenie Jowisza
            z Plutonem to naprawdę potęga. Dobrze, jeśli umiesz to wykorzystać w pozytywny
            sposób, ale broń Boże nie próbuj więcej takich sztuczek.
            • romy_sznajder Re: moc? 06.05.06, 21:48
              a co sie stalo z "taka jedna"?
              • undyna Re: moc? 06.05.06, 22:44
                powiedziałabym Ci, ale ...smile
                Ta osoba zna mojego nicka i sama często "rzuca złe zaklęcia"
              • queenmaya Re: moc? 07.05.06, 19:17
                romy_sznajder napisała:

                > a co sie stalo z "taka jedna"?

                Miała już swoje lata i zeszła z tego świata (ale mi się rymowanka ułożyła smile)
                Zeszła w wieku niekoniecznie bardzo podeszłym, ale za to w bardzo złym stanie
                zdrowia, co jak wiadomo ma związek ze stosunkiem do życia i bliźnich.
            • undyna Re: moc? 06.05.06, 22:12
              uważam, chociaż trudno, bo jedyną osobistą planetą zamieszaną aspektami w ten układ jest Mars, a jak się u mnie w jedynie słusznym gniewie Mars nakręci (nie dość, że Lew, to jeszcze w VIII domu), to ręka noga mózg na ścianie, jednak od tego czasu zdarzyło mi się raz puścić złe zaklęcie, jednak wtedy szybko się zreflektowałam, zaraz jak sobie pomyślałam i zaczęłam odkręcać (człowiek uczy się na błędach), także nic się nie stało, a nawet właściwie coś tam miłego przydarzyło się tej osobie, także nie jest tak źle ze mną mam nadzieję, zresztą teraz mam astrodojrzewanie, Saturn przyszedł do Merkurego, Słońce w wielkim trójkącie z trygonem Uran/Jowisz, Pluton zbliża się do ascendentu i Neptun też kwadratem po Księżycu, trygonem po Wenus, progresje wzmacniają ten układ, Solariusz na przyszły rok tym samym będzie dość interesujący.
              To było dla mnie b. wstrząsające wydarzenie, myślę, że niezła nauczka.
            • am98 Re: moc? 06.05.06, 23:56
              queenmaya napisała:

              Lepiej Undyna uważaj, znałam jedną taką, co miała koniunkcję i miała wielką moc
              ,niestety negatywną. I niestety, korzystała z niej świadomie. Połączenie Jowisza
              z Plutonem to naprawdę potęga. Dobrze, jeśli umiesz to wykorzystać w pozytywny
              sposób, ale broń Boże nie próbuj więcej takich sztuczek.


              Znam taką jedną osobę: koniunkcja Pluton - Jowisz w kwadracie do Saturna.
              Trygonem do Saturna podłącza się Uran, a Neptun kwadratem do Urana i sextylem
              do kon. Pluton - Jowisz. Do tej konfiguracji podłączone są oczywiście planety
              osobiste (Słońce opozycja Księżyc).
              Tam toczy się walka na śmierć i życie, dnia z nocą, nieustanna. Życie na
              pograniczu. Skoki i upadki. Odbicie się od dna. Wzloty. Lot. Stany wizyjne.
              Wizje. Proroctwa. Głęboka, świadoma alienacja i przeraźliwe osamotnienie.
              Niesamowita, głęboka, ponadprzeciętna wrażliwość. Filantrop. Poczucie
              wyjątkowości- "jam jest Alfa i Omega"; czasami trzeba pójść do "klubu", by
              życiem poczuć zwykłych ludzi, zanurzyć się w zwykłe, szare życie. Klucznik z
              Notre Dame. Delirium i zdrowe życie. Piękna i Bestia. Biały gołąb. Głębia
              myśli. Siła życia. Delikatność i ciepło. Szorstkość. Psycholog. Filozof.
              Twórca. Dziecko zanurzone w puchu. Niezłomność złączona z bezradnością. Sny na
              jawie. Wiatr w oczy. Jedność z czasem i światem. Życie pod prąd. Chadzam swoimi
              ścieżkami. Szyderstwo i kpina. Jestem. Trwam. Żyję. Dokąd? Ja jestem.
              Anioł.
            • bawolek Re: moc? 08.05.06, 00:39
              czy to może dotyczyc też Jowisza w Skorpionie czy raczej to inna bajka, jak
              myślicie?
          • lockaps Re: moc? 06.05.06, 22:57
            teraz sobie zerknełam na dane kuzynki mojej, która mi kiedys opowiadała o
            jednym zdarzeniu, tez była zła na jedną osobę i intensywnie myslała
            nienajlepiej o tejże osobie i sie wszystko sprawdziło w ciagu tygodnia,
            przypadek jakikolwiek wykluczam, bo az takich przypadków to nie ma, aha kuzynka
            tez ma ową kwadrature plutona do jowisza
          • all2 Re: moc? 07.05.06, 23:02
            undyna napisała:

            > ja Jowisza z Plutonem w kwadracie, dokładnie to co opisałaś All, chodzi mi też o coś innego, o coś złego w tej mocy, kiedyś w ogromnej złości na pewną osobę, myślałam przez ok. półgodziny b. intensywnie, zeby stało jej się coś nieprzyjemnego, potem jak furia pomięszana z rozpaczą zelżała przestraszyłam się tego co robię i równie intensywnie to odwoływałam, a jednak tego dnia przytrafiło się tej osobie coś b. niefajnego delikatnie mówiąc, wiem, że muszę uważać z takimi myślami, ale niesmak do siebie pozostał, a z drugiej strony wątpliwość czy rzeczywiście to ja.

            Ha, ostatnio posłałam w myślach niezłą wiązkę temu komuś, kto ukradł mi rower, a i głośno życzyłam, żeby połamał sobie na nim nogi... a co gorsza, skłamałabym, gdybym powiedziała, że mam z tego powodu wielkie wyrzuty sumienia smile No ale raczej się nie przekonam, czy rzeczywiście te nogi połamał.

            A serio - nie wiem, może chodzi tu o różnicę między kwadraturą a trygonem, ale ja takiego stanu chcenia nigdy nie potrafiłam wzbudzić w sobie na zawołanie i to magiczne poczucie mocy było czymś, co mi się po prostu przydarzało od czasu do czasu - więc jakoś nigdy nie traktowałam tego jako swoją własność, raczej to było uczucie podłączenia do czegoś co mnie mocno przerasta. Może dlatego nie kusiło mnie, żeby to wykorzystywać do załatwiania osobistych porachunków. Jakoś czuę, że to byłoby działanie na kredyt i ten kredyt trzeba by później spłacać. Pluton to 8 dom, bankowość, dysponowanie nie swoją mocą, do której czasowo zyskujemy dostęp. Znowu się tu Saturn wprasza jako kontroler, hehe smile Jak zwykle jest potrzebny do bezpiecznej obsługi transsaturników. Myślę, że przy koniunkcji czy kwadraturze rzeczywiście może być trudno nad tym zapanować, to bardzo wymagające aspekty. Ale jak się człowiek za bardzo wychyli to Saturn zaraz spróbuje go przywołać do porządku, rykoszety lecą szybko.
        • moris6 Re: moc? 06.05.06, 19:29
          all2 napisała:

          >.. tranzyt Plutona przez IC, równocześnie ...
          A ja na tym tranzycie wydłuzałem sobie palec, dodam że skutecznie. Działo się to
          pod wpływem kursu Silvy. Dodatkowo miałem SAturna tranzyt na Saturnie radix oraz
          Marsa tranzyt na koniuncji z Uranem. Dom V i VI jest rządzony u mnie przez
          Koziorożca i Wodnika.
          moris
        • dafne04 Re: moc? 07.05.06, 14:23
          all2 napisała:

          "To podłączenie do mocy to dla mnie Jowisz z Plutonem, (...) Też znam takie
          przeżycia i takie ciągi wydarzeń, jest to niezwykły stan umysłu, absolutna
          pewność, że stanie się właśnie tak, jak chcę, żeby się stało."

          Mam takie samo odczucie, że "sprawcami"smile są głównie jowisz i pluton. Znam dwie
          osoby ze ścisłą koniunkcją jowisz pluton (znam od czasów, gdy jeszcze nie
          interesowała mnie astrologia i odbierałam te osoby bardzo podobnie. Nie ma dla
          nich rzeczy niemożliwych - to prawdziwi magowie, co ciekawe tę moc daje się
          wyczuć nawet w zwykłej rozmowie.W przypadku osób z opozycją pluton-jowisz, wiem
          że ich dobre i niestety także złe życzenia spełniają się (np. są w stanie
          wywołać kolizję samochodową lub pożar i to naprawdę nie bajki, ani zbieg
          okoliczności).Jedna z tych osób, wiem że pracuje nad sobą i stara się nie
          wysyłać złych wibracji , mając na uwadze, że wszystko wcześniej czy później
          wróci. Druga osoba, chyba nie jest do końca świadoma swoich potencjałów i
          reaguje bardzo ciekawie, mianowicie jeśli trafia na osobę, kóra potrafi
          stworzyć sobie zaporę dla jej, delikatnie mówiąc, niezbyt przyjaznych energii,
          posądza ją o czarną magię, zapomina, że to po prostu jej własna odbita "fala".
          Często zdarzają mi się kontakty z jowiszowo-plutonowymi (u mnie nie ma takich
          połaczeń), może to za sprawą silnie obsadzonego XII domu o czym pisała Sarna?


          • sarna34 Re: moc? 07.05.06, 16:20
            dafne04 napisała:

            > all2 napisała:
            >
            > "To podłączenie do mocy to dla mnie Jowisz z Plutonem, (...) Też znam takie
            > przeżycia i takie ciągi wydarzeń, jest to niezwykły stan umysłu, absolutna
            > pewność, że stanie się właśnie tak, jak chcę, żeby się stało."
            >
            > Mam takie samo odczucie, że "sprawcami"smile są głównie jowisz i pluton. Znam
            dwie
            >
            > osoby ze ścisłą koniunkcją jowisz pluton (znam od czasów, gdy jeszcze nie
            > interesowała mnie astrologia i odbierałam te osoby bardzo podobnie. Nie ma
            dla
            > nich rzeczy niemożliwych - to prawdziwi magowie, co ciekawe tę moc daje się
            > wyczuć nawet w zwykłej rozmowie.W przypadku osób z opozycją pluton-jowisz,
            wiem
            >
            > że ich dobre i niestety także złe życzenia spełniają się (np. są w stanie
            > wywołać kolizję samochodową lub pożar i to naprawdę nie bajki, ani zbieg
            > okoliczności).Jedna z tych osób, wiem że pracuje nad sobą i stara się nie
            > wysyłać złych wibracji , mając na uwadze, że wszystko wcześniej czy później
            > wróci. Druga osoba, chyba nie jest do końca świadoma swoich potencjałów i
            > reaguje bardzo ciekawie, mianowicie jeśli trafia na osobę, kóra potrafi
            > stworzyć sobie zaporę dla jej, delikatnie mówiąc, niezbyt przyjaznych
            energii,
            > posądza ją o czarną magię, zapomina, że to po prostu jej własna
            odbita "fala".
            > Często zdarzają mi się kontakty z jowiszowo-plutonowymi (u mnie nie ma takich
            > połaczeń), może to za sprawą silnie obsadzonego XII domu o czym pisała Sarna?
            >
            >

            Jestem przekonana, że 12 dom... pozwala gromadzić moc. Tam też można się ukryć
            przed atakiem.
            Myślę, że posiadam moc i to sporą, choć pilnuję się, żeby nie rzucać jej na
            innych.
            Przeżyłam kilka ataków mentalnych na własną osobę. Udało mi się stworzyć
            barierę ochronną.
            Pierwszy raz, próbowała mnie zniszczyć kobieta, która ubzdurała sobie, że
            przeze mnie odszedł od niej facet. Nie było to prawdą, bo facet miał jej
            serdecznie dość. Poznałam go, gdy już nie byli razem. Zemsta miała uderzyć we
            mnie i tego mężczyznę. Od samego początku przyjęłam zasadę: nie nawiązywanie z
            nią dialogu, bierny opór mentalny, żadnych myśli na jej temat, żadnych nowin z
            miasta, żadnych rozmów na jej temat. Nie wiedziałam nic, co złego nagadała na
            mnie, co zmierza, jak mnie zniszczy. Zrobiłam to świadomie, żeby jej słowa nie
            docierały do mojej podświadomości. Zawsze nosiłam ze sobą bryłkę soli, igłę i
            lusterko. Lusterko kładłam też na parapecie okna. Zapałałam świecę. Nie było mi
            łatwo, ale przez cały czas wierzyłam, ze to się skończy.

            Co robiła przeciw mnie? Nie wszystkie szczegóły są mi znane. Po czasie
            mimochodem się dowiedziałam, ze odczyniała coś na cmentarzu. Podrzucała pod
            moje okna jakieś przedmioty, zgnile mięso, rozlewała wodę na progu itp. Ataki
            trwały parę lat. Mnie nie uczyniła żadnej szkody. Nie zniszczyła, bo po jakimś
            czasie moja sytuacja poprawiła się. Natomiast zniszczyła tego mężczyznę i jego
            matkę (która zmarła), dziś jest wrakiem człowieka. Zapadał na różne choroby,
            traci pracę, aż żal na niego patrzeć. Gdy go czasem spotkam, mówi mi, ze wrócił
            z piekła. A ona, zapadła na jakąś chorobę, podobno guz mózgu, a może to tylko
            plotki. Zniknęła z pola widzenia, nie wiem, gdzie teraz jest i co robi. Nie
            interesuje mnie to.

          • lwi2 Re: moc? 08.05.06, 20:29
            Koniunkcja Jowisz Pluton, która w progresjach się zacieśnia - jest coś takiego
            w horoskopie osoby, której osobiście nie znam, ale napotykam efekty jej
            obecności i słucham legendy jaką tworzy. Albo oszut i hochsztapler, genialny,
            albo ... no właśnie, większość osób mu wierzy. Że zna te wszystkie znane osoby,
            w imieniu których działa, itd., itd. Ja uważam, że pierwsza wersja jest
            prawdziwa, ale pewności nie mam żadnej. A teraz po tym wątku,
            zatytułowanym "moc", to już sama nie wiem, może to ja nie mam racji, nie oszust
            i hochsztapler tylko ... prawdziwy mag (??).
            Pozdrawiam
            Lwi
    • hermes-mitzrael Re: moc? 06.05.06, 17:35
      W książkach o Stopniach Sabianskich można znaleźć takie pdpowiedzi smile
      Także w książkach Leona Zawadzkiego są odpowiedzi o które pytacie np.
      Astrologu czy Adriadnie 3 tom. Ale sądze że odpowiedzi znajdziecie na forum
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=33730
      Pozdrawiam Hermes-Mitzrael.
    • paulia Re: moc? 06.05.06, 20:57
      Undyno,
      Cale moje zycie prowokuje rozne wydazenie myslami!!!!
      KIlka lat temu przeczytalam pewna ksiazke np. "Creating power" napisana przez Karima Hajee. I to
      potwierdzilo moje odczucia, ze tak nalezy wlasnie robic smile I wlasnie wtedy uswiadmialm sobie, ze ja to
      wlasciwie robilam odkad pamietam. Dodatkowo jestem super optymistyczna i pozytywnie nastawiana
      do zycia osoba i to naprawde pomaga. Wszak to dziala w dwie strony. Jak jestesmy optymistyczni to
      jest dobrze, a jak negatywni to wszystko idzie jak po grudzie. Mam na to wiele przkladow.
      Natalnie mam Neptuna w trygonie do Ksiezyca.
      Pozdrawiam
      Paulia
      • ggossia do Undyny 06.05.06, 21:14

        wyslalam Ci maila...jesli mozesz odpisz bo nie wiem czy skrzynka mi nawala czy
        co wink...
        • undyna Re: do Undyny 06.05.06, 23:23
          odpisałamsmile
          mam nadzieję, że będziesz zadowolona Ggossiusmile
    • wodniczek7 Re: moc?ksiezyc+pluton 06.05.06, 22:05
      wszyscy mamy taka moc ale jak juz kiedys wczesniej pisalam szczegolnie osoby
      ktore maja ksiezyc podlaczone pod plutona szczegolnie koniunkcja(jest tu pare
      osob z takim aspektem to moze sie wypowiedzą ja takowy mam(koniunkcja)i mysle ze
      tak rzeczywiscie jest,ale tez ksiezyc z neptunem.tranzyty takie tez chyba moga
      to uaktywnic.pisze o tym chyba tracy Marks w 'astrologii glebi ze gdy mamy
      neptuna tranzyt to dobrze go wtedy wykorzystac do wizualizacji.
      • sarna34 Re: moc?ksiezyc+pluton 06.05.06, 22:41
        > wszyscy mamy taka moc ale jak juz kiedys wczesniej pisalam szczegolnie osoby
        > ktore maja ksiezyc podlaczone pod plutona szczegolnie koniunkcja(jest tu pare
        > osob z takim aspektem to moze sie wypowiedzą ja takowy mam(koniunkcja)i mysle
        z
        > e
        > tak rzeczywiscie jest,ale tez ksiezyc z neptunem.tranzyty takie tez chyba moga
        > to uaktywnic.pisze o tym chyba tracy Marks w 'astrologii glebi ze gdy mamy
        > neptuna tranzyt to dobrze go wtedy wykorzystac do wizualizacji.

        > wszyscy mamy taka moc ale jak juz kiedys wczesniej pisalam szczegolnie osoby
        > ktore maja ksiezyc podlaczone pod plutona szczegolnie koniunkcja(jest tu pare
        > osob z takim aspektem to moze sie wypowiedzą ja takowy mam(koniunkcja)i mysle
        z
        > e
        > tak rzeczywiscie jest,ale tez ksiezyc z neptunem.tranzyty takie tez chyba moga
        > to uaktywnic.pisze o tym chyba tracy Marks w 'astrologii glebi ze gdy mamy
        > neptuna tranzyt to dobrze go wtedy wykorzystac do wizualizacji.

        Nie mam żadnego z tych wyżej wymienionych aspektów, a także posiadam moc.
        Jedynie luźną kwadraturę księżyca i plutona (9 stopniową, więc się nie liczy).
        Swoją moc odkryłam w LO... zawsze wiedziałam, czy danego dnia będę wywołana do
        odpowiedzi, czy też nie.
        Jednak moc sprawczą poznałam na studiach, po wykładzie z psychologii na temat
        samo spełniającego się proroctwa. Myśl ma moc. Zgadzam się z tym.
        Zrobiłam eksperyment. Przed jednym z egzaminów zaczęłam intensywnie myśleć o
        pytaniach, jakie chciałam dostać. Sprawdziło się. Jednak sadziłam, ze to może
        przypadek. Jednak przy następnych egzaminach powtórzyło się to. Do dziś stosuję
        tę metodę. Można bardzo wiele... bardzo. Jednak kij ma dwa końce. Parę razy
        wyobraziłam sobie jakieś głupie lub przykre sytuacje, ot, tak z nudów, np.
        kłótnię. Po pewnym czasie zdarzyła się, prawie identyczna kłótnia, albo
        spotykając się z mężczyzną, wyobraziłam sobie, że nakrywam go z inną, niestety
        scenariusz się urzeczywistnił.
        Mam bardzo silną intuicję, kilka razy uratowała mnie przed złodziejami czy
        innymi ludźmi, ze złymi intencjami. Kiedyś ktoś próbował zaszkodzić mi czarną
        magią, nie wiem skąd, ale umiałam wytworzyć wokół siebie barierę. Wyszłam cało
        z opresji. Pluton chyba u mnie nie miesza się, raczej neptun ale do wenus. Może
        ma tu związek 12 dom. Teraz przechodzę trygon neptuna do księżyca, więc pewnie
        moje odczucia się pogłębią.
        Nigdy nie sięgnęłam po złe myśli, żeby komuś zaszkodzić. Podejrzewam, ze byłyby
        skuteczne.
        • wodniczek7 Re: moc?ksiezyc+pluton 06.05.06, 23:46

          >
          > Nie mam żadnego z tych wyżej wymienionych aspektów, a także posiadam moc.
          >
          wlasnie to napisalam ze kazdy ma taką moc niezaleznie od aspektow,ale sa pewne
          aspekty ktore to wzmagają wlasnie te pluton+jowisz,pluton+slonce P+ksiezyc
          ksiezyc+neptun itd.tak mysle
    • wodniczek7 Re: moc? 06.05.06, 22:10
      prosperita.terramail.pl/afirmacja.html
      • limetka77 Re: moc - księżyc+ pluton 07.05.06, 02:18
        Jeśli taka koniunkcja jest jednocześnie podłączona pod jakąś kwadraturę, np. ze
        Słońcem jak u mnie, obserwuję niestety swego rodzaju negatywną moc sprawczą. U
        mnie urzeczywistnia się niestety to, czego najbardziej się obawiam. W szczególny
        sposob sprowadzam na siebie realizację swoich lęków właśnie przez to, że za
        bardzo staram się im zapobiec. Ale kilka razy zaobserwowałam też przykłady
        pozytywne - gdy czegoś NAPRAWDĘ bardzo chciałam, a jednocześnie było dla mnie
        korzystne, czasem wystarczało tylko nieco poczekać, a nadarzała się okazja.
        Natomiast jeśli nic nie wychodziło z mojego marzenia, później zwykle zdawałam
        sobie sprawę, że w ostatecznym rozrachunku bardzo źle bym wyszła na jego
        spełnieniu i że tak naprawdę cudem uniknęłam poważnych kłopotów. Nieraz też
        zdarzało mi się wyśnić coś, co później się urzeczywistniało - czasem bardzo
        szybko i bardzo dosłownie.
    • dori7 Re: moc? 07.05.06, 10:04
      Ja jestem zdecydowanie biernym neptunicznym przypadkiem, zywiacym gdzies w
      glebi duszy przekonanie, ze swiat jest dobry i nie da mnie skrzywdzic. I nie
      daje smile) Przypadki, ze nie wiadomo czemu siadam w prawie pustym autobusie z
      przodu, zamiast jak zwykle z tylu, i akurat z tylu wybucha krwawa bojka, to
      standard. Ale najwiecej wsparcia idzie od przyjaciol, znajomych i znajomych
      znajomych (w 11 domu rezydencja Neptuna w natalnym, w trygonie do Slonca;
      ksiezyc w Rybach w 1 domu; mocny 8 dom). W momencie, gdy zalamuje sie brakiem
      pieniedzy zawsze jakis kolega zadzwoni, ze potrzebuje ludzi do pracy, albo
      kogos na zastepstwo. Jesli szukam i szukam jakiejs ksiazki, to w ktoryms
      momencie esemesuje przyjaciolka, ze znalazla za grosze w antykwariacie i kupila
      dla mnie. Kiedys jako nastoletni dzieciak modlilam sie w owczesnej perfumerii
      Empik do kosztujacego na moje owczesne pojecie majatek flakonu pieknych perfum,
      i oczywiscie dostalam je - prawie polowe wielkiej flachy, bo akurat jakiejs
      znajomej ciotki sie znudzil. Itd., itd. Bardzo to przyjemne smile) Staram sie nie
      zamykac obiegu energii i robic drugiemu, co mnie milo tongue_out i jakos sie caly czas
      tak kreci smile)

      Bezposredniego sterowania wydarzeniami juz w takich okolicznosciach zwyczajnie
      nie potrzebuje tongue_out
    • praktyczna_panienka Re: moc? 07.05.06, 11:29
      Hmmm... Ja mam niby od groma takich aspektów... Pluton w trygonie do Słońca,
      sekstylu do Księżyca, trygonie do Merkurego, kwadracie do Jowisza, trygonie do
      Saturna i sekstylu do Neptuna. Poza tym Neptun w sekstylu do Słońca, trygonie
      do Księżyca i opozycji do Saturna.
      Żadnych szczególnych zdolności u siebie nie zauważyłam. Raz siłą wzroku
      stłukłam lampę (z nudów, na lekcji w podstawówce). A - i przed wakacjami
      ułozyłam wierszyk na tablicy kończący się słowami, że ta szkoła nie doczeka
      zimy - i nie doczekała, dach w sali gimnastycznej się zawalił...
      To wszystko.
      Mam trochę szczęścia w życiu, ale bez przesady. Zdarzają mi się też
      dziwne "telepatie", np. dzwonię do od lat nie widzianego znajomego dokładnie w
      momencie, w którym rodzi mu się dziecko, albo akurat ta osoba (o czym nie
      wiedziałam) nazajutrz po raz pierwszy od lat wybiera sie do Warszawy, i będzie
      można się spotkać smile.
      Poza tym swego czasu nieźle wróżyłam z kart (aczkolwiek wróżenie komuś obcemu
      bardzo mnie stresowało).
      Żadną miarą jednak nie można takich wydarzeń nazwać magią. A może tkwi we mnie
      jakis nieodkryty potencjał? wink
      • male_conieco Re: moc=pluton+księżyc? 08.05.06, 13:23
        nic takiego nie zauważyłam. Żadnej mocy, choć Księżyc w kon. z Plutonem w VIII
        domu, choć dodatkowo odbiera sekstyl do Neptuna. Może u mnie to działa tylko w
        związkach (Księżyc, Pluton w Wadze)- tu bym się zgodziła... kogo chcę, to mam wink
        i zawsze tak było. Choć z reguły przysparza to więcej kłopotu niż pożytku
        (wiadomo, plutonicznie). Intuicję mam w normie, ale "olśnienia" to chyba
        bardziej sprawka Urana, który u mnie znaczący, plutoniczno-księzycowe powiązania
        są raczej związane ze sferą duchów, zjaw i baśni, dlatego ciężko jest o niej coś
        powiedzieć. Może to właśnie moc, specyficzna zdolność wyczuwania tego świata
        "obok", a może droga do psychiatryka?wink Nie wiem. Już wiele razy chciałam, aby
        coś się złego stało moim wrogom, i co? Mają się świetnie, nawet lepiej niż ja wink
        Pluton z księżycem to takie strachy, mrok w duszy, niejasne przeczucia, mary i
        zjawy, i nade wszystko wszechobecna śmierć. To mówię ja- ósmodomowo smile
        • bawolek Re: moc=pluton+księżyc? 09.05.06, 10:26
          Cóż myślę, ze cudowną cechą jest to gdy człowiek potrafi radzić sobie z życiem
          gdy wiatr wieje mu w oczy i zawsze chylę czoła przed osobami, które mają w
          sobie tego rodzaju "moc". Z pewnością też znajduje to odzwierciedlenie w
          układzie planetarnym i jak dla mnie bez wątpienia udział w tym może brać Pluton
          jako planeta regeneracji. Ciekawym także są zdolności które zaliczyłbym do
          parapsychicznych, które sprawiają że człowiek działa w sposób przekraczający
          dzialnie,że jej nazwę codzienne, zwyczajne. NIgdy nie zastanawiałam sięco może
          wywoływac takie możliwości. Sam nimi chyba nie dysponuję(co najwyżej
          jakieś "prorocze" sny od czasu do czasu) choć mam powiązania księżyc-pluton
          (kwadraturka) ale może brak mi związku pluton jowisz (swoją drogą czy jowisz w
          skorpionie moze działac podobnie?, a jeśli tak to czy nieharmonijny aspekt do
          takiego jowisza wysyłąny przez saturna niweczy takie oddziaływanie
          paraplutoniczne?)
          Ostatnio robiłem sobie horoskop kontaktowy na pewne zdarzenie i w nim wystąpiła
          właśnie koniunkcja Jowisz-Pluton w III d w Skorpionie i przyznam, że po tym co
          tutaj przeczytałem szczególnie mnie zaciekawiła, tym bardziej , że VIId
          pojawiła się też ścisła koinunkcja Słońca z wężłem płn w Rybach... będę
          obserwować...
    • pjopaw Re: not a Jedi yet 08.05.06, 22:18
      Co do mocy to sądzę, że tak, jak zwróciły na to uwagę Sarna34 oraz Wodniczek7
      każdy nią dysponuje, a przynajmniej ma w sobie potencjał do tego by wpływać na
      swoje życie i jest to prawdziwa Moc. A te zabiegi magiczne, o których wszystkie
      piszecie - darujcie, ale dla mnie to nieco dziecinne z Waszej strony tak się
      przechwalać: ja zrobiłam to, czy tamto (pozwólcie, że nie zacytuję). Chwalcie
      się tym, co naprawdę godne jest by się tym chwalić - co zrobiłyście pozytywnego
      ze swoim życiem mimo przeciwności. To jest prawdziwa moc. Pozostałe rzeczy to
      zabawa, która owszem - czasem może zrobić coś złego, a czasem coś dobrego, ale
      jednak zabawa.
      Niech pointą będzie cytat z "Gwiezdnych Wojen": "The Force is with you, young
      Skywalker, but you're not a Jedi yet" wink

      PS.
      Pardon, jeśli kogoś uraziłem, nie było to moim zamiarem.
      • wodniczek7 Re: not a Jedi yet 08.05.06, 22:35
        Wlasnie, o to chodzi ze moc jest w kazdym z nas i nie chodzi tu a jakies czary i
        zaklecia,tylko by podniesc jakos swojego zycia w przypadku gdy natrafiamy na
        trudnosci,chodzilo mi dokladnie o afirmacje,wizualizacje.Sa to techniki
        stosowane przez np.psychologow sportu,to jest wlasnie wykorzystywanie mocy jaka
        jest w nas w pozytywny sposób,wiec ja tak rozumiem ta moc.
        • pjopaw Re: not a Jedi yet 08.05.06, 22:40
          wodniczek7 napisała:

          > Wlasnie, o to chodzi ze moc jest w kazdym z nas i nie chodzi tu a jakies czary
          > i
          > zaklecia,tylko by podniesc jakos swojego zycia w przypadku gdy natrafiamy na
          > trudnosci,chodzilo mi dokladnie o afirmacje,wizualizacje.Sa to techniki
          > stosowane przez np.psychologow sportu,to jest wlasnie wykorzystywanie mocy jaka
          > jest w nas w pozytywny sposób,wiec ja tak rozumiem ta moc.

          Dobrze mówisz, dobra kobieto. wink HOWGH! big_grin
      • wodniczek7 Re: not a Jedi yet 08.05.06, 23:41
        pjopaw napisał:
        . Chwalcie
        > się tym, co naprwdę godne jest by się tym chwalić - co zrobiłyście pozytywnego
        > ze swoim życiem mimo przeciwności. To jest prawdziwa moc. Pozostałe rzeczy to
        > zabawa, która owszem - czasem może zrobić coś złego, a czasem coś dobrego, ale
        > jednak zabawa. yet" wink
        >
        >Ty też dobrze mówisz dobry czlowieku wink.
        zauwazylam wlasciwe podejscie do tego tematu u Ciebie pjopaw i to sie chwalismile
        >
        • male_conieco moc-a-afirmacje 09.05.06, 08:59
          Moc to dla mnie coś niezwykłego, afirmować potrafi każdy, tak samo każdy gdzieś
          kiedyś coś pokonał w sobie, bo żyje nadal, bo się nie poddaje. To moje zdanie,
          dlatego jak najbardziej zamieściłabym w tym wątku informację, że zbiłam żarówkę
          siłą wzroku smile bo któż tak potrafi? No kto?
          Czy chwalić się, że pomimo patologicznego domu, narkotyków i alkoholu wychodzę
          na ludzi, albo pomimo IQ100 robię doktorat? Dlaczego? Kogo to niby obchodzi? wink
          Ale magia, magia w konsumpcyjnym świecie to jest moc. Potęga! Poza tym, dlaczego
          nie możemy wierzyć w baśnie, sny i halucynacje? Wierzymy w migające światło
          telewizora. Jaka w tym różnica? Toczymy dyskusje w nierzeczywistym świecie,
          przybierając wymyślone maski.
          To właśnie jest zabawa. Świat jest zabawą, nieustającą. Czyż nie?
          Właściwie to nie wiem, dlaczego zabrałam głos w dyskusji. Odpowiedziałam
          wcześniej na wątek Księżyc z Plutonem, który jest mi szczególnie bliskismile
          Zwykle nie lubię dyskusji; nie lubię, bo opiera się na jakiś niejasnych dla
          mnie przesłankach. Tak jest i tym razem. Człowiek jest nieprzeźroczysty, jego
          psychika zagmatwana, skąd więc takie ocenianie: coś jest błahe-coś ważkie? skąd?
          Skąd patent na wiedzę o wszystkim? Przecież nie znamy świata, nasz wzrok widzi
          ułamek tego, co tak naprawdę jest... nasz wzrok jest ułomny, nasz mózg jest dla
          nas zagadką.
          Paradygmat, na którym opiera się współczesna nauka,
          "racjonalistyczny" świat, to tylko abstrakt. Wymyślony, jak wszystko. Jeden po
          drugim znikają w niepamięci, więc... ? Co tak naprawdę istnieje, ile barw ma
          świat wokół nas, i co jest prawdą?
          No, ale się wymądrzyłam. Teraz możecie krytykować wink
          • wodniczek7 Re: moc-a-afirmacje 09.05.06, 11:47
            A po co krytykowac?zeby udowodnic kto ma racje?,kazdy ma swoje zdanie,rozumie
            moc na swoj sposob i ma do tego prawo smile
          • pjopaw Re: moc-a-afirmacje 09.05.06, 13:06
            male_conieco napisała:

            > Moc to dla mnie coś niezwykłego, afirmować potrafi każdy, tak samo każdy gdzie
            > ś
            > kiedyś coś pokonał w sobie, bo żyje nadal, bo się nie poddaje. To moje zdanie,
            > dlatego jak najbardziej zamieściłabym w tym wątku informację, że zbiłam żarówkę
            > siłą wzroku smile bo któż tak potrafi? No kto?

            Zgadzam się, że moc to coś niezwykłego. Ale nie każdy potrafi afirmować, bo
            inaczej Ziemia pełna by była szczęśliwych i spełnionych ludzi, a nie jest. To,
            że ludzie potrafią się podnieść gdy jest źle i przekraczać samych siebie to jest
            niezwykłe. Co do żarowki, skoro pytasz to powiem: dla mnie to nie jest nic
            niezwykłego, to jest sztuczka raczej jarmarczna. To nie znaczy, że sam to
            potrafię - zresztą nie wiem, nie próbowałem i nie mam zamiaru, bo uważam to za
            bezcelowe i bezsensowne. To umiejętność w sam raz do cyrku - w życiu codziennym
            raczej nieprzydatna. Nawiasem mówiąc - na ile powtarzalne jest to zjawisko? Czy
            też zrobiłaś to raz i na tym poprzestano? Bo jeśli to drugie, to raczej
            optowałbym za tzw. koincydencją, czyli zbieżnością w czasie faktów nie
            powiązanych z sobą przyczynowo.

            > Czy chwalić się, że pomimo patologicznego domu, narkotyków i alkoholu wychodzę
            > na ludzi, albo pomimo IQ100 robię doktorat? Dlaczego? Kogo to niby obchodzi? wink

            Mnie. A przede wszystkim chodzi o samych zainteresowanych. To jest rzeczywiście
            coś. To są osiągnięcia, które zaciążą na ich życiu. Czy na Twoim życiu zaciąży
            fakt, że stłukłaś żarówkę siłą woli? Jeśli tak, to pogratulować życia. ;-P

            > Ale magia, magia w konsumpcyjnym świecie to jest moc. Potęga! Poza tym, dlacze
            > go
            > nie możemy wierzyć w baśnie, sny i halucynacje? Wierzymy w migające światło
            > telewizora. Jaka w tym różnica? Toczymy dyskusje w nierzeczywistym świecie,
            > przybierając wymyślone maski.

            Magia - a co nazywasz magią? Dla mnie magią jest to, że mimo szaleństwa świata
            są mądrzy ludzie, którzy na siebie trafiają, że jest miłość. Magia to to, że po
            zimie jest wiosna, a po wiośnie lato... To faktycznie potęga.
            Co do baśni i snów - też jestem za tym, żeby w nie wierzyć, pod warunkiem, że
            znajdziemy odpowiedni klucz do nich i umiemy się w nie wsłuchać. Wierzyć w
            halucynacje raczej nie polecam. wink
            Co do światełka telewizora - nie do końca rozumiem, co masz na myśli? Czy to, że
            wierzymy, iż to działa? No działa, bo jest to zgodne z prawami, jakie rządzą tym
            światem - możemy nawet sprawdzić jak i dlaczego jeśli poszperasz w
            ogólnodostępnej wiedzy. Oczywiście nie znaczy to, że ta wiedza jest bardziej
            wartościowa od innej, ale jest. Jeżeli natomiast na myśli masz wiarę w to, co
            przekazują w telewizji - oj, tu nie zgodzę się, że wierzymy. wink
            Nierzeczywisty świat - masz na myśli Internet? Coż, każdy ze światów jest do
            pewnego stopnia rzeczywisty, ale też wymyślony. Najpierw pasowałoby ustalić co
            to znaczy "rzeczywisty". Co do przybierania masek polecam książkę Erica Berne "W
            co grają ludzie". Pouczająca lektura. smile

            > To właśnie jest zabawa. Świat jest zabawą, nieustającą. Czyż nie?

            Nie. Chyba, że Twoje życie. Ale to znaczy, że mało doświadczyłaś w nim. I lepiej
            by dla Ciebie było, by tak pozostało. Jednak jak znam życie to dość szybko
            wyprowadzi Cię z tego błędu, czgo Ci jednak nie życzę. Trochę takich "dziecin
            Bożych" też jest potrzebne. wink

            > Zwykle nie lubię dyskusji; nie lubię, bo opiera się na jakiś niejasnych dla
            > mnie przesłankach. Tak jest i tym razem. Człowiek jest nieprzeźroczysty, jego
            > psychika zagmatwana, skąd więc takie ocenianie: coś jest błahe-coś ważkie? skąd
            > ?

            Z doświadczenia życiowego, z doświadczenia. smile

            > Skąd patent na wiedzę o wszystkim? Przecież nie znamy świata, nasz wzrok widzi
            > ułamek tego, co tak naprawdę jest... nasz wzrok jest ułomny, nasz mózg jest dl
            > a
            > nas zagadką.

            Nikt nie ma patentu na wiedzę o wszystkim. To, co piszesz w tym fragmencie, to
            prawda. Nie sądzę jednak, by ktokolwiek zdrowy na umyśle rościł sobie pretensje
            do wiedzy o wszystkim. Są jednak fragmenty rzeczywistości dość zbadane pod
            pewnymi względami i co do tych fragmentów możemy wysnuwać sądy i twierdzenia.

            > Paradygmat, na którym opiera się współczesna nauka,
            > "racjonalistyczny" świat, to tylko abstrakt. Wymyślony, jak wszystko. Jeden po
            > drugim znikają w niepamięci, więc... ?

            Nie, ten paradygmat nie jest abstraktem. Jest pewnym faktem. Obiążonym wieloma
            błędami, ktoremu wymykają się istotne zagadnienia, ale pewne fragmenty
            rzeczywistości opisuje poprawnie. A Twoje twierdzenie prowadzi do kompletnego
            relatywizmu, ktorego konsekwencją jest całkowity bezsens wnioskowania o
            czymkolwiek. Nie tędy droga. Krytyka tak, ale niech będzie konstruktywna.
            Zaznaczam przy tym - nie jestem strasznym fanem paradygmatu naukowego, ale
            dostrzgam jego duże zalety. Wady oczywiście też.

            > Co tak naprawdę istnieje, ile barw ma
            > świat wokół nas, i co jest prawdą?

            Na to pytanie filozofowie próbują odpowiedzieć od dawna. Jak masz odwagę sprobuj
            się i Ty zmierzyć z tym wyzwaniem. Szczerze życzę powodzenia. smile W pewnym
            momencie życia każdy musi się z tym zmierzyć i jakoś sobie z tym poradzić, albo
            też udać, że probemu nie ma. Jest jeszcze trzecie wyjście, metoda tzw. epoche,
            ale to już inna bajka.

            > No, ale się wymądrzyłam. Teraz możecie krytykować wink

            Co też uczyniłem. Pozdrawiam serdecznie. smile
            • male_conieco Re: moc-a-afirmacje 09.05.06, 15:56
              O to mi chodziło smile
              Co do zawieszenia sądów, czyli epoche, idealizmów, teorii paradygmatów, to jest
              mi to znane. Nigdy w życiu nie stłukłam żarówki, nawet siłą (mocą) swoich rąk.
              To był przykład z postu niżej. Ja tego nie potrafię. Ale myślę, że to niezły
              przykład na to, że na prawdę wielkie siły drzemią w mózgu człowieka. To jest
              potęga, która niesamowicie mnie fascynuje. Nie, te znane już od bardzo dawna, i
              drukowane w każdym psychoporadniku, afirmacje.
              Co do przezwyciężenia patologii... cóż, znam bardzo wielu ludzi, którzy w ten
              sposób żyją. To okoliczności tworzą tą siłę w człowieku. Ale człowiek wychodzi z
              tego poraniony. Dlaczego jestem za relatywizmem? Nie zna się innego, cudzego
              świata, i nigdy nie pozna. Poznaję poprzez moje doświadczenia, mój system
              wartości, moje zmysły. Ta "mojość" jest nie do przezwyciężenia.
              Teraz przejdę do halucynacji, i telewizora. Otóż człowiek chory (czyli w
              skrócie: ten, który doznaje halucynacji) nie potrafiąc odróżnić halucynacji od
              świata rzeczywistego (nazwałam ów świat rzeczywistym, ze wględu na wygodę, by
              odróżnić od świata urojeń) przyjmuje ich prawdziwość, lub neguje wszystko.
              Jednakże jego halucynacje są częścią jego samego- jego, nazwijmy to: istoty, i
              istoty jego świata. Tak samo ma się rzecz z telewizją. I nie chodzi mi tylko o
              migający odbiornik. Chodzi mi o całą kulturę informacji, konsumpcji. Jest ona
              częścią naszego życia, kształtuje światopogląd, a co za tym idzie doświadczenia,
              i tak ad infinitum. To właśnie, jest dla mnie zabawą. Konsumpcja.
              Nie twierdzę, iż życie jest zabawne. Nie. Są to dwa różne terminy. Co do
              przybierania masek, to wolę maski w wydaniu Biełego i Błoka, są jak na ironię,
              bardziej swojskiewink
              Moja wypowiedź nie dążyła do relatywizmu zupełnego , jeżeli tak wyszło, to
              zupełnie przypadkiem, widocznie jak zwykle przejaskrawiłam wink Chciałam
              powiedziec: kazdy ma prawo do wlasnego zdania, a nazywanie tego zdania śmiesznym
              jest... śmieszne.
      • queenmaya Re: not a Jedi yet 09.05.06, 13:16
        pjopaw napisał:

        > A te zabiegi magiczne, o których wszystkie
        > piszecie - darujcie, ale dla mnie to nieco dziecinne

        He-he-he, czyżbyś przeszedł do obozu racjonalistycznego?
        Ja widziałam to, co widziałam, ze zną widział to samo zatwardziały
        sceptyk-racjonalista i wyobraź sobie, że się biedny facet porządnie wystraszył.
        Powiedzenie "widzieć" nie jest do końca właściwe. Chodzi raczej o wieloletnie
        obserwowanie.
        • pjopaw Re: not a Jedi yet 09.05.06, 13:30
          queenmaya napisała:

          > He-he-he, czyżbyś przeszedł do obozu racjonalistycznego?

          Nie, chyba mnie na tyle znasz, że wiesz o tym. smile Jest wiele rzeczy, które
          prostą racjonalnością nie daje się wytłumaczyć. Chodzi o co innego: co się robi
          i po co się robi. Jeżeli dla popisywania się, albo by komuś szkodzić to dla mnie
          prostackie, a w najlepszym razie dziecinne (to eufemizm raczej).

          > Ja widziałam to, co widziałam, ze zną widział to samo zatwardziały
          > sceptyk-racjonalista i wyobraź sobie, że się biedny facet porządnie wystraszył.
          > Powiedzenie "widzieć" nie jest do końca właściwe. Chodzi raczej o wieloletnie
          > obserwowanie.

          Wiesz, ja też wiele w życiu doświadczyłem z różnej beczki. Pewnie sam też mam
          takie czy inne dziwne zdolności. Naprawdę więc nie neguję takich mocy. Dla mnie
          liczy się to, po co zostają wykorzystane. To przesądza o ich wartości.

          Nawiasem mówiąc - dawno się nie widzieliśmy, szkoda, że tak rzadko bywam w
          Warszawie. A kiedy bywam to jak po ogień, niestety. sad Jutro wieczorem zajrzę
          do stolicy, ale tylko przejazdem. Szkoda!
          • queenmaya Re: not a Jedi yet 09.05.06, 15:10
            pjopaw napisał:

            > queenmaya napisała:
            >
            > > He-he-he, czyżbyś przeszedł do obozu racjonalistycznego?
            >
            > Nie, chyba mnie na tyle znasz, że wiesz o tym. smile

            Nie podejrzewałam cię, chociaż czasem człowiek może się zdziwić obserwując
            wyczyny bliźnich, których, wadawałoby sie, dobrze znamy.

            > Nawiasem mówiąc - dawno się nie widzieliśmy, szkoda, że tak rzadko bywam w
            > Warszawie. A kiedy bywam to jak po ogień, niestety. sad Jutro wieczorem zajrzę
            > do stolicy, ale tylko przejazdem. Szkoda!

            Oj, faktycznie szkoda sad
      • undyna Re: not a Jedi yet 10.05.06, 09:20
        nie wiem pjiopaw czy pijesz do mnie, ale wyjaśnię może na wszelki wypadek, bo w końcu to ja założyłam ten wąteksmile
        Ani przez chwilę nie chciałam się chwalić, tym bardziej tym, że próbowałam komuś zrobic coś złego, powiedziałabym, że nurtowało mnie to i chciałam o tym z kimś porozmawiać, a nawet zwierzyć się, w moim realnym świecie gdybym zaczęła o tym mówić ludzie popukali by się w głowę, to forum wydało mi się najodpowiedniejsze do tego typu rozważań.

        PS. Moim zdaniem w prowadzeniu wszelkiego typu rozważań i komunikowaniu się jest potrzebna pewna elastyczność.
    • am98 Re: moc? 14.05.06, 01:24
      undyna napisała:

      czy wierzycie, że można wpłynąć na jakąś sytuację siłą ducha, afirmacją itd.,
      przyklady mogą być różne, ale mozna mieć ogromną potrzebę czegośkolwiek, nie móc
      załatwić tego w tzw. bezpośredni sposób, sprowokować myślami i pragnieniami po
      żądany bieg wydarzeń.

      Wierzę i wiem. Tak samo jak wiem to, że po kilku sesjach medytacyjnych, czy
      zabiegach reflexologicznych byłabym w stanie zgiąć łyżeczkę siłą woli (czyt.
      wzrokiem), przenieść kilka gór pobliskich, albo też wywołać śnieg w środku lata.
      Najbardziej jednak chciałabym dożyć w spokoju starości (jako takiej).
      Moje tranzyty (obecne):
      Uran trygon Mars
      Mars właśnie schodzi z natalnego i IC
      Jowisz trygon Mars i IC oczywiście
      za chwilę Saturn uściśli kwadrat do ASC (nie mogę się już doczekać)
      Neptun kon. Księżyc
    • ollaboga77 Re: moc? 18.05.06, 17:38
      Tak myślę, że rodzaj mocy mam, ale ona się objawia w ogromnym poczuciu humoru,
      asertywności, pewności siebie, i życia w zgodzie ze sobą.

      Ten spid pochodzi z 1 domu gdzie jest słońce, księżyc, merkury i uran na samym
      ascendencie w skorpionie. Zawsze byłam maxymalnie spontaniczna otwarta, choć
      też miała w sobie rodzaj twardości, bo silną mam osobowość.


      Praca energiami pewnie byłaby jak najbardziej dla mnie..... i pewnie
      uzdrawianie duchowe.
      A w 12 d Wenus w skorpionie.

      Czułam zawsze w sobie ogromną pozytywną energie, takie ciepło i miłość do
      ludzi.
      Teraz poznałam ... jakby los mnie skierował do ludzi, którzy zajmują sie
      uzdrawianiem i szeroko pojętym rozwojem duchowym.

      Prawdopodobnie sama będę uzdrawiać, choć jeszcze troche drogi przede mną by
      siebie wepchnąć na dobre tory.

      To wszytsko jest niesamowite, ale dzieje sie w przeciągu tego ostatniego
      miesiąca.

      W 8 domu mam jowisza.
      NO i w 2 domu neptuna .....

      to chyba na ten moment...
      pozdrówka Olla




      • virridi1 Re: moc? 28.06.06, 14:24
        Ja mam jowisza w koniunkcji z Neptunem ,w sekstylu z Plutonem i Neptunem i
        parę razy moje kląty się ziściły ,potem świadomie jak chciałam z kimś walczyć
        to energetycznie wygrywałam . Po za tym mam księzyc w skorpionie i silny dom 12
        w wadze z koniunkcją wenus i urana. Potrafię także odczytywać myśli
        innych /jak się postaram oczywiście/ Dobre rzeczy owczywiście też czynię smile
        • ruda_ma_ruda Re: moc? 28.06.06, 22:30
          Coś podobnego u mnie- jowisz z neptunem w koniunkcji dokładnie na MC a pluton z
          VII w trygonie do księżyca, sekstylu do słońca, jowisza, neptuna i MC. Nie
          zauważyłam u siebie szczególnej mocy, moze tylko czasem wyczuwam
          niewypowiedziane intencje osob, choc do jowisza i neptuna mam opozycje księżyca
          i nie zawsze wierzę swojej intuicji.
    • am98 Do Wszystkich dysponujących mocą 29.06.06, 00:11
      Mam taką propozycję, aby wszystkie osoby dysponujące mocą, albo chociaż te,
      które się poczuwają, a jeszcze tego nie czyniły - spróbowały przekazać swoją
      moc potrzebującym, a więc: chorym zwierzętom i ludziom, dzieciom porzuconym w
      przytułkach, sierotom w domach dziecka, dzieciom chorym na nieuleczalne
      choroby, starym schorowanym ludziom, chorym na alkoholizm.
      Nie musielibyśmy klikać w Pajacyka.
    • neptus Re: moc? 29.06.06, 16:22
      Nie wtracałam sie w ten watek ale sie teraz odezwe.
      Moc - wszystkie mi znane przypadki swiadomego lub nieswiadomego dzialania mocy
      zwiazane sa z silna pozycja Plutona.
      Znam przypadek osoby bardzo poteznie uzdolnionej urodzeniowo, od dziecka
      zdarzaly jej sie przypadki, ze jej mysl potrafila dokonac cudow. Niestety,
      zwykle to byla mysl rzucona w zlosci. Sama widzialam, co sie dzieje z
      czlowiekiem, ktory wzbudzil jej gniew.
      Osoba jasnowidzaca, o niesamowitych talentach paranormalnych.
      Jej dzieciak zapowiadal sie na jeszcze mocniejszego.
      Oboje - polaczenie Skorpiona i Koziorozca.

      Działałam pare lat w rebirthingu. Weszlam w to jak w cos, co znalam od dziecka.
      Po pol roku zostalam juz rebirtherem, co raczej jest rzadkoscia. Afirmacje
      spelnialy sie na pstrykniecie, wystarczylo raz pomyslec.
      I nagle afirmacje przestaly dzialac, zaczal sie okres bessy...
      Dopiero poznanie astrologii wszystko wyjasnilo. Triumfalny magiczny marsz
      towarzyszyl kwadraturze Plutona. Mam natalną kwadrature Slonce-Pluton. Pluton
      utworzyl wowczas Wielki krzyz z urodzeniowym Sloncem, Plutonem i MC. A
      bezposrednio po zakonczeniu tego tranzytu zaczela sie opozycja Saturn/Saturn. I
      bajka sie skonczyla. suspicious
      Ogolnie mam spore zdolnosci parapsychiczne. Mam Natalna kwadr. Slonce-
      Wenus/Pluton-Ksiezyc, Urana w luznej koniunkcji z asc, Neptuna w zerowym
      trygonie z MC, Jowisz tworzy Palec Bozy z Uranem i Saturnem. W rozmaite
      medytacje i stany transowe wchodze na zawolanie, praktycznie bez przygotowan,
      wahadlo musze starannie dobierac, zeby je utrzymac, bo dziala bardzo silnie ale
      mozliwosci dzialania moca sa himeryczne i ograniczone. Jak sadze jest problem
      niezbyt szczesliwego polozenia 4-domowego Ksiezyca pomiedzy Plutonem a
      Saturnem. Taki uklad powoduje samoograniczanie.
      Inna osoba, Koziorozec z MC i 4 planetami w Skorpionie, Mistyczny prostokat
      Jowisz-Mars-Pluton-Neptun. Nieprawdopodobna siła kreacji, co sobie na prawdę
      mocno zapragnie, to nastepnego dnia jej podadzą na tacy. Tak samo realizuja sie
      pojawiajace sie lęki. Widzialam takie cuda, ze doprawdy oczy mozna miec od tego
      jak slimak. Jako dziecko czula swoja moc i bala sie jej. Chodzila np. z
      zacisnietymi piesciami, bo bala sie, ze jak pusci to jej moc moze w kogos
      uderzyc.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka