Dodaj do ulubionych

Przeznaczenie i terapia

06.07.06, 18:17
Jestem nowa na tym forum, być może ten wątek był już poruszany, ale chcę znać
Waszą opinię. W wyniku licznych, wyłącznie osobistych niepowodzen życiowych,
odbyłam kilka konsultacji z astrologami. Od pierwszego dowiedziałam się, że
właściwie lepiej mi być samej, albo moge sobie szukać astrologicznego
bliźniaka, od drugiego, że pisane mi są wielkie romanse, ale na założenie
rodziny nie mam co liczyć, tzreci, najżyczliwszy powiedział mi, że
stabilizacja w jest w moim wypadku kwestią podjęcia wewnętrznej decyzji, a
konto miłośne mam otwarte. Zaczęłam się więc zastanawiać, czy tzw. brak
szczęścia siedzi we mnie, czy jest rzeczywiście zapisany w gwiazdach. Czy,
Waszym zdaniem, astrolog ma prawo powiedzieć klientowi: nigdy Ci się nie uda?
Od jakiegoś czasu chodzę na terapię, gdzie pojawiają się różne kwestie trudne
z dzieciństwa. Zaczynam rozumieć wiele rzeczy. Ale nie chcę żyć romansami,
chcę czegoś więcej. Czy Waszym zdaniem można przepracować pewne ukłądy
astrologiczne, czy nie ma szansy z nimi walczyć. Nie znam się na astrologii,
wiem, że mam jakąś kwadraturę słońca z księżycem. Co to znaczy?
Obserwuj wątek
    • witch-witch Re: Przeznaczenie i terapia 06.07.06, 19:39
      Dużo można wyczytać z horoskopu. Ale co czwarty horoskop się sprawdza. Po
      jednym aspekcie niewiele mozna powiedzieć, choć ten, o ktorym piszesz wcale nie
      musi oznaczać cos złego... Z tego co wiem znaleść kogoś kto na tym forum
      chciłaby spojrzeć w twój horoskop może być trudno...sa jednak fora o astrologii
      w gazecie, gdzie mozesz pytac dokładniej o horoskop dając swoje dane
      urodzeniowe....
      • potrek Re: Przeznaczenie i terapia 06.07.06, 20:35
        Podaj dane z godzinną i miejscem urodzenia.

        witch-witch napisała: > Dużo można wyczytać z horoskopu. Ale co czwarty
        horoskop się sprawdza.

        Horoskop sprawdza się w 100% a nie co czwartysad Jest to tylko kwestia
        kwalifikacji osoby interpretującej horosokop. NIe obiecuje interpretacji ale
        mogę zerknąć na władce desc, marsa i aspektów - odnosnie dziedziny związków w
        twoim horskopie. Jeżeli podasz dane do 22 godzinny to coś skrobne smile Jeżeli
        jutro to juz niestety nie, gdyż wyjeżdzam na urlop.
        Pozdrawiam potrek
        Na tym forum nie robi się horoskopów ale jeżeli ktoś ma problem odnosnie
        jakiejś dziedzinny swego zycia jest sporo osób które potrafią pomóc.
          • potrek Re: Przeznaczenie i terapia 06.07.06, 21:31
            witch-witch napisała:
            Panie potrek, nie mam takiego doswiadczenia jak pan, ale odczytuje horoskopy na
            >
            > ogol bezblednie.....a jezeli jest tak, jak mowisz, ze sprawdzaja sie 100 to
            > super!:=)))

            Gratuluje predyspozycji astrologicznychsmile
            Co do dośwadczenia astrologicznego, mam je raczej nie tak wielkie sad Dopiero
            tylko 1000 kółek sad Może troche więcej smile
            Pozdrawiam potrek
    • anahella Re: Przeznaczenie i terapia 06.07.06, 20:35
      > Czy,
      > Waszym zdaniem, astrolog ma prawo powiedzieć klientowi: nigdy Ci się nie uda?

      Nie ma prawa. Nie ma prawa decydowac za Ciebie co jest dla Ciebie szczesciem, co
      znaczy byc zadowolona, co jest dla Ciebie lepsze. Astrolog jest tlumaczem
      pomiedzy Toba swiadoma, a Toba nieuswiadomiona, a nie sedzia orzekajacym o
      Twojej winie wzgledem Ciebie samej.

      > Od jakiegoś czasu chodzę na terapię, gdzie pojawiają się różne kwestie trudne
      > z dzieciństwa. Zaczynam rozumieć wiele rzeczy.

      Wykonalas pierwszy krok do pracy nad soba - gratuluje!

      > Ale nie chcę żyć romansami,
      > chcę czegoś więcej.

      Jak kazda normalna i zdrowa spolecznie kobieta. Masz prawo domagac sie tego od
      zycia.

      > Czy Waszym zdaniem można przepracować pewne ukłądy
      > astrologiczne, czy nie ma szansy z nimi walczyć.

      Mozna walczyc, zawsze mozna. Idac na terapie, o ktorej piszesz wyzej, wlasnie
      zaczelas to robic.
      Powiem Ci tak: widzialam wiele bardzo trudnych horoskopow, z duza iloscia
      kwadratur czy opozycji. Ci ludzie mieli czesto pod gorke przez wiele lat. I
      nagle, pewnego dnia odkrywali ze sa silni. Wtedy ich widzenie swiata sie
      zmienialo, bo dochodzili do wniosku ze poradza sobie ze wszystkim. W roznym
      wieku (po trzydziestce, lub czterdziestce) stwierdzali ze sa osobami
      szczesliwymi. Wierze, ze i Tobie sie uda

      > Nie znam się na astrologii,
      > wiem, że mam jakąś kwadraturę słońca z księżycem. Co to znaczy?

      Technicznie: Slonce przerzutowane na ekliptyke jest pod katem prostym do
      rzuconej pozycji Ksiezyca.
      Interpretacyjnie: Twoje ego kloci sie z emocjami. Czasem oznacza to, ze
      chcialabys zyc inaczej niz Twoi rodzice, albo ze marzysz o jednym, a drugie
      musisz robic. Wiele jest znaczen takiego ukladu.
      Takie cos zdarza sie dwa razy w przeciagu miesiaca, biorac pod uwage, ze orby
      (czyli niedokladnosc aspektu) sa dla Slonca i Ksiezyca dosc duze to wiele osob
      ma taki aspekt. Nie jest to najlawiejszy uklad w horoskpie, ale tez nie jest
      szczegolnie maleficzny. Ludzie radza sobie z nim, a kluczem do poradzenia bardzo
      czesto jest umiejetnosc wyartykulowania przed soba swoich pragnien i proby
      zmierzenia sie z mozliwosciami ich realizacji.

      Kwadratura to jest aspekt nieharmonijny (czyli oba swiatla sa w znakach, ktore z
      natury sie nie lubia, ale nazywana jest tez aspektem dynamicznym, czyli czesto
      dziala jak sprezyna, ktora nakreca zegar. W przypadku Slonca i Ksiezyca objawia
      sie nierzadko pytaniami "dlaczego jest mi zle?". Kazdy terapeuta powie Ci, ze
      zadawanie sobie pytan to najwazniejszy krok w poszukiwaniu szczescia. Trzymam
      kciuki, by Ci sie udalo.
      • witch-witch Re: Przeznaczenie i terapia 06.07.06, 21:12
        Powiem Ci tak: widzialam wiele bardzo trudnych horoskopow, z duza iloscia
        kwadratur czy opozycji. Ci ludzie mieli czesto pod gorke przez wiele lat. I
        nagle, pewnego dnia odkrywali ze sa silni. Wtedy ich widzenie swiata sie
        zmienialo, bo dochodzili do wniosku ze poradza sobie ze wszystkim. W roznym
        wieku (po trzydziestce, lub czterdziestce) stwierdzali ze sa osobami
        szczesliwymi. Wierze, ze i Tobie sie uda

        -----------


        Pieknie to napisane. Moj horoskop jest usiany kwadraturami i zycie mialam i mam
        piekielnie ciezkie ale......o dziwo czuje sie szczesliwa..;=))))
        • potrek Re: Przeznaczenie i terapia 06.07.06, 21:24
          witch-witch napisała: > Pieknie to napisane. Moj horoskop jest usiany
          kwadraturami i zycie mialam i mam
          >
          > piekielnie ciezkie ale......o dziwo czuje sie szczesliwa..;=))))

          Mój horoskop ma 11 kwadratur, 3 opozycje itd. Mam fajne zycie i nie zamienił
          bym się z nikim na swój horoskop.
          Pozdrawiam potrek
          • 1966mirka Re: Przeznaczenie i terapia 06.07.06, 22:36
            Dzięki Wam wszystkim. Nie wiem czemu zrobiło mi się fajniej jakoś. Moja data to
            20.10.1966 w Brzegu Opolskim, ok. 19.50. Cieszę się, że trafiłam na to forum.
            Jeśli ktoś kto nie zamierza tylko straszyć, zajrzy, będę wdzięczna.
            Jest w ostatnim "Nieznanym świecie" artykuł Artura Marino zdaje się o jego
            przemyśleniach na temat karmy. Dał mi dużo nadziei.
            • anahella Re: Przeznaczenie i terapia 06.07.06, 23:14
              Mirko,
              W swoim poscie napisalas o swoim dziecinstwie, trudnosciach itp.
              Moze byloby lepiej, gdybys sie skontaktowala z Potrekiem na priv (skoro
              zobowiazal sie zajrzec w Twoje kolko)? Moga podczas interpretacji wyjsc rzeczy
              bardzo osobiste - mozesz miec watpliwosci, czy chcesz, by kazdy kto tu zajdzie
              czytal to o Tobie.
            • potrek Re: Przeznaczenie i terapia 06.07.06, 23:50
              Pani mirko 1966
              Ma pani bardzo fajny horoskop , nie wskazujący na problemy w związkach. Raczej
              pani wymagania w stosunku do partnerów są wysokie ( Władca des Saturn ). Mars w
              IV domu także nie wskazuje na to że partnerzy których napotka pani w swójm
              zyciu będą panią (wykorzystywali ) . Mars który pokazuje pani partnera
              życiowego odbiera tylko jeden aspekt półsekstylu od Jowisza, co raczej jest
              zbawienne i daje szczęśliwe pożycie co podkreśla dodatkowo Słońce w koniunkcji
              z Wenus w Wadze.
              Naprawde ma pani bardzo fajny horoskop . Owszem odbiera pani kwadraturę
              tranzytującego Plutona do władcy 7d ( Saturna), to i sprawy związków stały się
              dla pani b ważne. Taki tranzyt trwa ok. 3 lat i u pani on trwa od 1,5 roku to i
              nawet trwały związek z partnerem jeżeli nie był tego wart mógł się rozpaść.
              Pluton jest i karmiczny i oczyszczający, z prespektywy lat stwierdzi pani że to
              co się wydażyło w pani życiu może jednak było dobre.
              Pozdrawiam potrek
            • neptus Re: Przeznaczenie i terapia 06.07.06, 23:53
              Spojrzałam. Masz piekny horoskop, tylko go dobrze wykorzystaj. Wszystko jest
              przed Tobą. Ten pseudoastrolog, który Ci nagadał bredni jest oszustem, bo o
              astrologii to on nie ma pojęcia. Praktycznie nie ma ludzi bez konfliktów
              wewnetrznych ale każdy daje sie pogodzić. Masz wszelkie dane na pełną
              realizacje wszystkich marzeń. Wkrotce powinno sie wiele w Twoim zyciu zmienić.
              Ile i jak, będzie zalezało od Ciebie. Nie oczekuj cudów, które spadają z nieba.
              Ty ich sama potrafisz dokonać.
    • neptus Re: Przeznaczenie i terapia 06.07.06, 23:41
      Otóż to. Mój horoskop to własciwie jedna wielka kwadratura. I dziekuję za to
      losowi. Dzieki temu potrafie coś w zyciu zrobić.
      Sa horoskopy łatwiejsze i trudniejsze w realizacji ale te trudniejsze daja
      więcej szans na osiągnięcie czegos więcej niz tylko codzienna porcja chleba,
      chocby i z kawiorem.
      Jak tu juz wielokrotnie powtarzano, nie ma złych horoskopoków, planet,
      aspektów. Jest tylko ich niewłasciwa realizacja.
      Astrolog, który mówi, ze jestes bez szans jest bardzo nędznym astrologiem.
      Zadaniem astrologa jest pokazanie Ci, na co powinnas zwrocić uwagę i jak z tym
      pracować, aby swoje trudne układy wykorzystać pozytywnie.
      Aspekty dynamiczne, takie, jak kwadratura, zmuszaja nas do działania. Jak
      powiedzieł Einstein "nikt sie nie drapie, gdy go nie swędzi". Jeżeli zostajemy
      w tym, nie starając się niczego zmienic w sobie i swoim zyciu, kwadratura
      uwiera, jak gwóźdź w bucie, jezeli wykorzystujemy układ pozytywnie, wówczas
      mozemy osiągnąć bardzo duzo. Wśród horoskopów sławnych ludzi nie znajdziesz
      takiego, w którym byłyby same "beneficzne" trygony. Natomiast znajdziesz takich
      układów sporo wśród ludzi utrzymujacych się z zasiłkow socjalnych.
      Kwadratura Słońce/Księzyc jest, jak juz napisała Anahella, układem bardzo
      powszechnym. Po prostu urodziłaś się w czasie kwadry Księżyca. Lepiej mieć
      kwadraturę niz nie mieć żadnego aspektu. Jedna z interpretacji Świateł jest
      taka: Słońce to świadomość, Księzyc to podświadomość. Dynamiczny aspekt Świateł
      zmusza do stałego kontaktu obu tych płaszczyzn. Terapia, któa rozpoczęłaś jest
      własnie jedną z pozytywnych realizacji tego aspektu. Księzyc to także
      dzieciństwo, wzorce wyniesione z najwcześniejszego okresu zycia, automatyzmy,
      odruchy. Terapia pozwala Ci na uświadomienie sobie ich, odkrycie roli, jaką
      pełnia w Twojej bieżącej rzeczywistości, a własnie swiadomość i teraźniejszość
      sygnifikuje w horoskopie Słońce. Terapia jest trudna, wyzwala tamte
      nieuświadomione, upchnięte w zakamarki pamięci niewerbalnej emocje (Księżyc)
      ale też ich uwolnienie przyniesie Ci z pewnością znacznie lepsze funkcjonowanie
      w rzeczywistości (Słońce), a przy okazji Twoim udziałem stanie się wiedza
      niedostepna ludziom, ktorzy tego nie przeszli i ta wiedza z pewnością przyda Ci
      sie w przyszłości nie tylko dla radzenia sobie ze sobą ale i dla lepszego
      rozumienia innych ludzi.
      Gdyby wszystko było z góry zaplanowane, to po co mielibysmy żyć? Nie jesteśmy
      robotami, mamy wszyscy sporo do zrobienia w zyciu, i to przede wszystkim dla
      siebie.
    • paulia Re: Przeznaczenie i terapia 07.07.06, 12:11
      Czesc Mirko,
      Ja tez mam kwadrature Slonca (Bliznieta) do Ksiezyca (Panna) i jeszcze pare lat temu nie moglam dojsc
      do ladu i skladu z moimi emocjami, albo duzo (duzo za duzo smile albo nic. Od jakiegos czasu jak
      zaczelam nad soba pracowac i wykorzystywac inne fajne aspekty w moim horoskopie to ten konflikt
      oslabl.
      Jedynie co widze teraz to, ze panniasty Ksiezyc chce byc zorganizowany itp. a bliznacze Slonce ma to
      czesto daleko gdzies smile I bywaja takie dni, ze jestem zorganizowana ze hoho, az sie sama sobie
      dziwie, wszystko zaplanowane co do 5 min, a czasami to zlewka pelna geba, nawet nie chce mi sie
      wpisac nic do agendy i nic planowac smile Luz blues.
      Pozdrawiam slonecznie z Lozanny
      Paulia
    • queenmaya Re: Przeznaczenie i terapia 07.07.06, 12:17
      Istnieją dwa rodzaje astrologii: klasyczna i humanistyczna.
      Ta pierwsza zakłada, że człowiek jest w rękach sił kosmicznych potężniejszych
      niż jego wolna wola, a więc wszystko jest zapisane w gwiazdach i nic na to
      poradzić się nie da. Taki atrolog powie ci, że skazana jesteś na brak sukcesów i
      realizacji. Amen, tylko się powiesić.

      Astrologia humanistyczna jest bardziej "naukowa", więc odrzuca takie
      średniowieczne przekonania i twierdzi (na podstawie licznych badań
      statystycznych), że horoskop to tylko i wyłącznie "potencjały", a nie
      nieubłagane wyroki i że nie istnieje żaden, rządzący nami detrminizm.
      Badano (Tierney) horoskopy ludzi sukcesu i okazało się, że większość z nich ma
      układ zwany "półkrzyżem", uchodzący wśród klasyków za wyjątkowo nieharrmonijny i
      że rzekomo "złoczynny" Saturn jest w rzeczywistości błogosławieństwem, ponieważ
      daje dyscyplinę i wytrwałość.
      To, co widać w horoskopie to wyłącznie zapis karmy, a na karmę rada jest jedna -
      pracować nad jej pozytywną przemianą.
      Zrobiłaś pierwszy i znakomity krok, zapisując się na terapię. Widzisz teraz, że
      to nie gwiazdy cię niewolą, a wyłącznie problemy z dzieciństwa.
      Zaczynasz to rozumieć, a to jest krok we właściwym kierunku.
      Tak właśnie przepracowaujesz kwadraturę Słońce/Księżyc. Jak napisała (chyba
      Neptus? ) lepiej mieć kwadrturę niż nie mieć żadnego aspektu. Po przepracowaniu
      napięć odkryjesz, że ten aspekt daje ci siłę.
      "Potencjały" mają to do siebie, że mozna je wykorzystać pozytywnie (świadomie)
      lub pozwolić im działać negatywnie (biernie, czyli nic z tym nie robiąc). Co z
      tym zrobisz nie zależy od układów planet, lecz od tego, jak ty sama nimi
      pokierujesz. Każdy trudny aspekt można wykorzystać pozytywnie, bo daje on wielką
      dynamikę. A dynamika to napęd, im większa, tym dalej zajedziesz.
      Sztuka polega na zamienianiu potencjałów negatywnych w pozytywne. Nie jest to
      łatwe, ale możliwe.
      Ktoś, kto uwierzy w pesymistyczne przepowiednie złego astrologa może już nigdy
      nie wzlecieć ku niebu. Taki astrolog to po prostu zbrodniarz, obcinający
      skrzydła orłu.
      • 1966mirka Re: Przeznaczenie i terapia 07.07.06, 12:36
        Bardzo Wam wszystkim dziękuję! Takie pokłady mądrej życzliwości naprawdę dają
        wiele pociechy. A równocześnie..lęku. Bo to jest dziwne uczucie, usłyszeć
        nagle; w gruncie rzeczy wszystko, a może wiekszość zależy od Ciebie, przestań
        mazgaić i do robotysmile Ale dzięki właśnie za to. Nie chcę Was zanudzać wątkami
        odobistymi, ale rzeczywiście zawsze był we mnie bardzo głęboki dysonans. Zycie
        mi pdosuwało przygody, podróże, wiele niesamowitych zdarzeń, ale ja byłam
        nauczona w domu, że trzeba inaczej, spokojnie, cicho i pokornie. Dopiero po
        śmierci Mamy udało się zacząć żyć inaczej. Ale nie o tym chciałam. Zatsanawiam
        się dlaczego tak wielu znanych i uznaanych za dbrych astrologów, wróżbitów itp.
        rozmawia z klientami w tak bardzo autorytatywny sposób. Zabrałam jakieś cztery
        lata załamaną przyjaciółkę do astrologa (znanengo i szanowanego). On
        autorytawnie oświaczył, że za rok ponownie wyjdzie za mąż, a za dwa czeka ją
        bardzo ciężna choroba. Nie wyszła za mąż, w ubiegłym roku poznala kogos, kto
        jest jest bliski, ale nie potrafi z nim stworzyć pełnowartościowego związku.
        trochę choruje, ale to nie są poważne - na szczęście - sprawy. Zastanawiam sie
        jescze nad czymś, dobry astrolog, chyba jak psycholog, wie, na jaką wiedzę jest
        gotowy pacjent. Czy trzeba mu zaraz mówić o wszystkim??
        Jeszcze raz dziękuję wszystkim którym chciało się poświęć mi treochę czasu.
        Mirka
        • queenmaya Re: Przeznaczenie i terapia 07.07.06, 14:39
          1966mirka napisała:

          > Bo to jest dziwne uczucie, usłyszeć
          > nagle; w gruncie rzeczy wszystko, a może wiekszość zależy od Ciebie, przestań
          > mazgaić i do robotysmile Ale dzięki właśnie za to.

          To wcale nie jest takie proste. Człowiek często nie potrafi sie tak po prostu
          sam "wziąć w garść" i potrzebuje pomocy. Do tego własnie służy psychoterapia i
          inne praktyki. Pomocna jest też medytacja.

          Nie chcę Was zanudzać wątkami
          > odobistymi, ale rzeczywiście zawsze był we mnie bardzo głęboki dysonans. Zycie
          > mi pdosuwało przygody, podróże, wiele niesamowitych zdarzeń, ale ja byłam
          > nauczona w domu, że trzeba inaczej, spokojnie, cicho i pokornie. Dopiero po
          > śmierci Mamy udało się zacząć żyć inaczej.

          No więc sama widzisz, że życie chciało ci dać, ale ty nie chciałaś brać, bo tak
          cię nauczono. Z tego wynika, że "gwiazdy" są ci życzliwe, ale ty tego nie
          wykorzystujesz, bo nie masz poczucia, że masz prawo to robić albo że ci się to
          słusznie należy.


          Zatsanawiam
          > się dlaczego tak wielu znanych i uznaanych za dbrych astrologów, wróżbitów itp.
          >
          > rozmawia z klientami w tak bardzo autorytatywny sposób.

          Bo oni cierpią na przerost ego. Czują się wszechmogącymi Magami lub Mędrcami,
          przemawiającymi w imieniu Nieba... poczytaj sobie książki niektórych astrologów,
          a sama zobaczysz, jacy to "Wielcy Mędrcy" i "Wtajemniczeni", mający przywilej
          dostępu do kosmicznej wiedzy.


          Zabrałam jakieś cztery
          > lata załamaną przyjaciółkę do astrologa (znanengo i szanowanego). On
          > autorytawnie oświaczył, że za rok ponownie wyjdzie za mąż, a za dwa czeka ją
          > bardzo ciężna choroba. Nie wyszła za mąż, w ubiegłym roku poznala kogos, kto
          > jest jest bliski, ale nie potrafi z nim stworzyć pełnowartościowego związku.
          > trochę choruje, ale to nie są poważne - na szczęście - sprawy.

          Kiedyś na tym forum pewna dziewczyna skarżyła się na to samo. Astrolog
          przepowiedział jej "ślub w bieli", a ona nikogo w tym czasie nie miała, nawet w
          sensie luźnego związku. I dziwiła się bardzo, dlaczego tak się stało.
          Tak właśnie kończy się każda próba wróżenia z gwiazd.

          Zastanawiam sie
          > jescze nad czymś, dobry astrolog, chyba jak psycholog, wie, na jaką wiedzę
          jest gotowy pacjent.
          > Czy trzeba mu zaraz mówić o wszystkim??

          A co to znaczy "mówić o wszystkim"?
          Astrolog nie wie "wszystkiego" i nie ma prawa udawać, że wie. Z tego powodu nie
          wolno mu mówić rzeczy, które on uważa za wyroki nieba, bo to są wyłącznie
          igraszki jego rozdętego ego.
          Astrolog może tylko powiedzieć o tym, w jakim cyklu życia w danej chwili
          znajduje się klient i ostrzec go, żeby np. nie walił głową w mur, bo głowa
          pęknie, a ściana nie drgnie. Na wszystko jest właściwy czas. Gdy czas jest
          niewłaściwy nic się nie osiągnie pchaniem spraw na siłę, należy zaczekać, aż
          zmieni się sytuacja na drodze życia i pojechać wtedy, gdy zapali się na niej
          zielone światło.

          Astrologia humanistyczna zwana jest "astropsychologią" właśnie dlatego, że
          kładzie nacisk głównie na psychologię. Jesli tworzymy "prognozę", to podajemy w
          niej wyłącznie informacje o cyklach życia, a nie o zdarzeniach. My unikamy
          wróżenia, prorokowania i przepowiadania zdarzeń. Od tego są inne techniki, na
          przykład karty do wróżenia.
          • anahella Re: Przeznaczenie i terapia 07.07.06, 19:44
            queenmaya napisała:


            > Kiedyś na tym forum pewna dziewczyna skarżyła się na to samo. Astrolog
            > przepowiedział jej "ślub w bieli", a ona nikogo w tym czasie nie miała,
            > nawet w
            > sensie luźnego związku. I dziwiła się bardzo, dlaczego tak się stało.
            > Tak właśnie kończy się każda próba wróżenia z gwiazd.

            Prognoza astrologiczna jest mozliwa. Mozna przewidziec jakies wydarzenia, ale
            tylko po rzetelnej analizie.

            Mam znajoma, dobrze prognozuje gdy ma malo klientow. Ma wtedy duzo czasu, siedzi
            i zastanawia sie nad kolkiem. Gdy zbierze jej sie kilku na raz, to nie poswieca
            im tyle czasu co trzeba, wiec czasem "strzela". No i ustrzeli jakiegos byka, i
            klient przychodzi i sie piekli, ze nie slub, tylko kupno nowych mebli bylo w
            pazdzieniku zeszlego rokuwink

            Inna sprawa, to odwaga, z jaka wyrzucamy z siebie prognozy - jedni robia to
            lekko, i nie biora odpowiedzialnosci za slowa, inni wola nie powiedziec nic niz
            jedna bzdure.

            Ale zeby robic prognozy trzeba umiec wykorzystywac techniki prognostyczne, a z
            tym jest bardzo trudno. Wrozenie z horoskopu urodzeniowego jest bez sensu. Raz
            sie trafi, raz nie.
            Gdyby to bylo mozliwe, to mieszkalabym w wiecznie niedogrzanym kamiennym zamku,
            bo przeciez mam Koziorozca na IC wink

            A tak przy okazji: zamienie mieszkanko w centrum Warszawy na gotycki zamek w
            Irlandii. wink
      • queenmaya Re: Przeznaczenie i terapia 07.07.06, 14:02
        Zapomniałam napisać o czymś bardzo ważnym.
        Kilka dni temu była u mnie pewna pani, która ma w domu partnerstwa zerową
        koniunkcję Wenus i Jowisza i od tego idzie sekstyl do Marsa (brak innych aspektów).
        Czy może być lepszy (pozornie) układ dla kobiety? Fortuna Minor i Fortuna Major
        razem, do tego ten symbolizujący mężczyzn Mars, po prostu samo szczęście. Reszta
        horoskopu w żadnym razie nie "porażona" (jak to niektórzy określają). Ale ja
        wiem z doświadczenia, że w rzeczywistości to nic nie znaczy. Bo szczęście lub
        jego brak są wyłącznie w głowie i duszy, a nie w horoskopie.
        I nie pomyliłam się.
        Dziewczyna jest samotna od lat i już nawet przestała marzyć o tym, że ktoś na
        nią spojrzy.
        Spytałam: dlaczego pani nie wierzy w to, że może pani sobie ułożyć życie z
        mężczyzną?
        A ona na to że... "nie ma zapotrzebowania na kobiety o takich gabarytach".
        Oba te "benefiki" dały jej duże rozmiary, a nie szczęście w partnerstwie. I tak
        bardzo uwierzyła w to, że jej nikt nie zechce, że nawet, gdyby ktoś padł przed
        nią na kolana, ona nie uwiezry, że to na serio, tylko pomysli, że facet robi
        sobie z niej żarty.
        Ddyby do tych wielce fortunnych planet doszła "złoczynna" kwadratura z np.
        "złoczynnym" Saturnem, wtedy może by się dało to rozwiązać. A tak brak
        motywacji, żeby się ruszyć i coś z tym zrobić.
        Taka jest prawda o szczęściu i przeznaczeniu zapisanym w horoskopie.
        • sarna34 Re: Przeznaczenie i terapia 07.07.06, 14:17
          > Kilka dni temu była u mnie pewna pani, która ma w domu partnerstwa zerową
          > koniunkcję Wenus i Jowisza i od tego idzie sekstyl do Marsa (brak innych
          aspekt
          > ów)(...)

          > Oba te "benefiki" dały jej duże rozmiary, a nie szczęście w partnerstwie. I
          tak
          > bardzo uwierzyła w to, że jej nikt nie zechce, że nawet, gdyby ktoś padł przed
          > nią na kolana, ona nie uwiezry, że to na serio, tylko pomysli, że facet robi
          > sobie z niej żarty.

          Potwierdzam, że ścisła konunkcja jowisza z wenus, może dawać dużą otyłość. Znam
          kobietę z tymi aspektami, które wypadają we lwie i waży ze 130 km.
          U mnie występuje luźna kwadratura jowisza z wenus i nadwaga jest dla mnie
          sporym życiowym problemem, choć nie takim jak u tej kobiety ze ścisłą
          koniunkcją tych planet.
          • queenmaya Re: Przeznaczenie i terapia 07.07.06, 14:42
            sarna34 napisała:

            > Potwierdzam, że ścisła konunkcja jowisza z wenus, może dawać dużą otyłość. Znam
            >
            > kobietę z tymi aspektami, które wypadają we lwie i waży ze 130 km.
            > U mnie występuje luźna kwadratura jowisza z wenus i nadwaga jest dla mnie
            > sporym życiowym problemem, choć nie takim jak u tej kobiety ze ścisłą
            > koniunkcją tych planet.

            Sarno, ja mam trygon i niestety też mam z tym "duży" problem...
            Jeśli znasz jakiś skuteczny sposób na schudnięcie, to podziel się ze mną sad
          • iokepine Re: Przeznaczenie i terapia 07.07.06, 16:06
            sarna34 napisała:


            >
            > Potwierdzam, że ścisła konunkcja jowisza z wenus, może dawać dużą otyłość. Znam
            >
            > kobietę z tymi aspektami, które wypadają we lwie i waży ze 130 km.
            > U mnie występuje luźna kwadratura jowisza z wenus i nadwaga jest dla mnie
            > sporym życiowym problemem, choć nie takim jak u tej kobiety ze ścisłą
            > koniunkcją tych planet.

            Ogólnie Jowisz powiększa, tak że statystycznie kobiety z Jowiszem w Bliźnietach
            względnie Raku mają spory biustwink

            U mnie Jowisz jest w Baranie i faktycznie w stosunku do reszty ciała głowa jest
            troszkę większa, a dodatkowo optycznie powiększa ją szopa niegrzecznych włosówsmile

            Jak tam wasze Jowisze i powiększanie? wink

            I jak tam wasze Saturny i pomniejszanie?
            Ja postanowiłam ostatnio pomedytować nad swoim Saturnem - skoro jest w Raku, no
            to niech nie gorsuje mi tylko biustu, ale i talięwink
            • arcoiris1 Re: Przeznaczenie i terapia 07.07.06, 22:57
              Jowisz do Wenus może faktycznie dac kłopoty z waga, przeleciałam własnie baze i
              wiekszośc ma jakies powiazania. Ja mam półtorakwadrture- jestem w normie,
              natomiast zdarzaja mi sie wahnięcia 3 kilo in plus tudziez in minus. Chudne i
              przybieram z duża łatwościa, jestem dośc wysoka. Saturn w Raku... Hm, biustu
              nie zabrał, nic nie umniejszył, kompletnie nie widze jego wpływu na wygląd
              oprocz rak, dłoni- sa bardzo szczupłe i o bardzo dlugich palcach, jest to
              zreszta dziwne bo jest u mnie władca Asc, a jakos na wyglądzie sie nie odbił wink
              • am98 Re: Przeznaczenie i terapia 07.07.06, 23:33
                arcoiris1 napisała:

                Jowisz do Wenus może faktycznie dac kłopoty z waga, przeleciałam własnie baze i
                wiekszośc ma jakies powiazania. Ja mam półtorakwadrture- jestem w normie,
                natomiast zdarzaja mi sie wahnięcia 3 kilo in plus tudziez in minus. Chudne i
                przybieram z duża łatwościa, jestem dośc wysoka. Saturn w Raku... Hm, biustu
                nie zabrał, nic nie umniejszył, kompletnie nie widze jego wpływu na wygląd
                oprocz rak, dłoni- sa bardzo szczupłe i o bardzo dlugich palcach, jest to
                zreszta dziwne bo jest u mnie władca Asc, a jakos na wyglądzie sie nie odbił wink

                Pewna moja znajoma z ASC w Kozoiorożcu, wysoka, szczupła, o sczupłych dłoniach
                i palcach i urodziwa. Tak jaj Saturn dał jej "chudość", tak trygon do ASC z
                Wenus w Byku urodę. Uroda "podkręcona" jest dodatkowo przez sextyl Wenus do
                Księżyca w Raku. Pani lubi gotować i jeść też coraz bardziej, co, jak
                zauważyłam, odbija się na jej wyglądzie... pani rośnie wink
            • am98 Re: Przeznaczenie i terapia 07.07.06, 23:59
              iokepine napisała:

              Jak tam wasze Jowisze i powiększanie? wink

              I jak tam wasze Saturny i pomniejszanie?

              Posiadam opozycję Wenus i Jowisza, tak więc jestem w temacie wink może nawet
              bardziej, bo Wenus włada moim byczym ascendentem, z jednoczesnym trygonem
              Jowisza do ASC i sextylem Wenus do ASC. Muszę przyznać, że jestem książkowym
              przykładem wpływu tych aspektów, przynajmniej w kwestii wyglądu.
              Tutaj toczy się walka: Jowisz chce dużo, a Wenus ładnie, co - wiem często
              trudno pogodzić. Tak jak jeszcze kilkanaście lat temu Jowisz wiódł prym, tak
              teraz Wenus wygrywa i ja ją w tej walce dzielnie wspieram za sprawą silnego
              Saturna; a Mars w Raku w napiętych aspektach zdolny jest do naprawdę
              heroicznych czynów wink
        • dori7 Re: Przeznaczenie i terapia 08.07.06, 00:56
          queenmaya napisała:

          > A ona na to że... "nie ma zapotrzebowania na kobiety o takich gabarytach".
          > Oba te "benefiki" dały jej duże rozmiary, a nie szczęście w partnerstwie. I
          tak
          > bardzo uwierzyła w to, że jej nikt nie zechce, że nawet, gdyby ktoś padł przed
          > nią na kolana, ona nie uwiezry, że to na serio, tylko pomysli, że facet robi
          > sobie z niej żarty.

          O rety. Nigdy nie przestaje mnie zadziwiac takie podejscie, zakladajace, ze
          faceci maja centymetr w oku i nic, tylko mierza babkom te ich obwody, a jak cos
          sie nie zgadza, to dziekuje, nastepna prosze. Jedno z moich pierwszych
          doswiadczen z plcia przeciwna jest takie, ze jako nastoletnia, niezbyt
          urodziwa, zle ostrzyzona, gruba kluska na szczapowatych nozkach i w
          gigantycznych okularach filmowo caluje sie za kioskiem Ruchu z zabojczo
          przystojnym, dwumetrowym niebieskookim blondynem wygladajacym jak chlopiec z
          boysbandu, a milion razy ladniejsze i zgrabniejsze kolezanki zbieraja szczeki z
          chodnika tongue_out No i mam skrzywione podejscie na cale zycie, bo zyje w absolutnym
          przekonaniu, ze jedyny problem z jowiszowym nadmiarem jest taki, ze: a) trzeba
          sie duzo bardziej starac o ladne i dobrze lezace ciuchy; 2) przy wiekszym
          ciezarze trudniej sie biega i chodzi po gorach. A faceci - kurcze, gdzie sie
          nie obejrze, to wszedzie tacy jacys o arabskich gustach, ze szczegolnym
          uwzglednieniem typow saturniczno-plutonowych, ktorzy na widok babki slusznej
          postury dostaja malpiego rozumu! Tylko te ciuchy, no, te paskudy specjalnie je
          tak projektuja, zeby sie dobrze prezentowaly w jakims skarlalym 36 czy 38, a
          nie na dorodnej lwicy, ktora jak zaczepiona w srodku komunikacji miejskiej
          wstanie i sie zaprezentuje na cala dlugosc i szerokosc, to wszyscy zboczency
          rezygnuja z checi napasci big_grinDD
          • dori7 Re: Przeznaczenie i terapia 08.07.06, 01:02
            BTW: w zyciu sie tak nie upaslam, jak na ostatnich mocnych tranzytach Saturna!
            Od jego nawrotu na os w marcu zyly sobie wypruwam, zeby stracic te przytyte 10
            kilo. Ostatnio doszlam do wniosku, ze jak tak dalej pojdzie, to za jakis czas
            bede maratony biegac, a w stare dzinsy i tak nie wleze tongue_out
            • queenmaya Re: Przeznaczenie i terapia 08.07.06, 13:43
              Po pierwsze dori nie rozumiem, czemu wygadujesz takie rzeczy o swoim wyglądzie,
              który jest naprawdę zupełnie normalny i pod żadnym względem nie odbiega od średniej.
              A po drugie to jest mit, że facetom podoba się to, co lansuje moda, czyli
              anorektyczne szkielety. Szkielety dobrze wyglądają w roli wieszaków na ubrania,
              ale facet nie szuka wieszaka, bo może go sobie kupić za grosze w IKEA, tylko
              żywej kobiety, a kobieta powinna być do przytulania. Kości nie przytula się zbyt
              komfortowo, bo trzeszcą i uwierają.
              Większość mężczyzn lubi trochę ciałka i miękkości, więc przestań, bo sobie w
              końcu wmówisz, że jesteś gruba, a jak w to uwierzysz, to ci się w końcu tak
              stanie ("według wiary waszej niechaj się wam stanie" - znasz to magiczne i
              prawdziwe zdanie?)
              • arcoiris1 Re: Przeznaczenie i terapia 08.07.06, 14:15
                jest róznica między osobą szczupłą, z fajnym, małym, wyćwiczonym różnymi
                brzuszkami brzuszkiem wink a anorektycznym szkieletem, którym Dori zapewne nie
                zamierza być bo to koszmarne i niemodne. Jasne, ze facet nie szuka wieszaka,
                żadne odkrycie ale nie przesadzajmy, dobrze jest dbac o siebie, byc czasem na
                diecie i troche się ruszac. Ciało wtedy fajnie wygląda- jest spręzyste, jędrne,
                szczupłe. I o to chodzi, i Dori i facetom. Wiec jesli chce zrzucic to co
                przybrała na Saturnie, to ja trzymam kciuki i solidaryzuje sie z nia w znoju i
                trudzie walcząc z kilkoma na plus, które mi sie pojawiły w miejscach
                strategicznych odkąd nie palę.
          • sarna34 Re: Przeznaczenie i terapia 08.07.06, 06:38
            Brawo "dori7". Nie trzeba być chudą, szczapą czy wieszakiem, żeby się facetom
            podobać. Daleko mi do rozmiaru 38, ale wcale nie cierpię na brak męskiego
            zainteresowania.
            Ostatnio miałam pewną przygodę. Od paru miesięcy prowadziłam internetową
            korespondencję z pewnym panem. Nie była to korespondencja "damsko-męska",
            bardziej na tematy, którymi obojga się interesujemy. Nigdy pan mnie nie
            próbował podrywać, czy coś w tym rodzaju. Dyskusje nie schodziły na sprawy
            osobiste. Nie dawno pan zaproponował wspólną kawę w realu, bo akurat miał być w
            tej samej miejscowości, do której zawitałam. Trochę się obawiałam tego
            spotkania, bo mogłabym go rozczarować. Pomyślałam sobie, że spodziewa się,
            jakiegoś kobiecego cudu. Jak napisałam, daleko mi do rozmiaru 38.
            Na spotkaniu było ogromne moje zdziwienie, ten pan był mną zachwycony. Jak on
            na mnie patrzył, rozpływał się w komplementach. Myślę, że były szczere, jego
            oczy mi to mówiły. Stwierdził, że wypadłam o niebo lepiej niż sobie wyobrażał.
            Tak więc nie jest źle, można się podobać, mając więcej ciała.
        • ludmila-m Re: Przeznaczenie i terapia 08.07.06, 11:39
          Ja się zawsze zaczynam odchudzać, gdy Mars w Lwie (mój natalny w Byku)
          Tym razem jest tam też Saturn, może w końcu uda mi się trwale smile
          Raczej jestem w normie, ale ciągle się wacham 4 kg w jedną, 4 w drugą.
          Aspektów między Jowiszem, a Wenus żadnych.
    • iokepine Re: Przeznaczenie i terapia 07.07.06, 15:55
      Wierzyć by mi sie nie chciało, ze są tacy astrolodzy, którzy mówią takie rzeczy
      klientom. Nie chciałoby się, a jednak. Już się zdarzyło niestety, jak ktoś do
      mnie przychodził, w stanie beznadzieji, bo usłyszał od innego astrologa, ze
      sobie zycia z nikim nie ułozy, albo ze dzieci mieć nie będzie i że jego
      "duchowym powołaniem" jest np. opieka nad dziecmi z domów dziecka, i to
      koniecznie za pomocą dramy. Ręce opadają.

      Mirko 1966, nie wierz takim deterministycznym prognozom.
      I nie słuchaj takich "doradców", co ci sączą do ucha treści negatywne, to nie
      jest pomoc.

      Szukaj pomocy tam, gdzie cię wspierają, a nie gnoją pod płaszczykiem "rozwoju
      duchowego" czy czegokolwiek jeszcze.
      • 1966mirka Re: Przeznaczenie i terapia 07.07.06, 16:09
        Iokepine, dzięki za dobre słowa. Tyle, że to jest tak, że mną "zajmowali" się
        naprawdę znani i uznani fachowcy. Trzeba mieć naprawdę ogromną wiedzę z
        dziedziny astrologii, żeby nie poddać się sile takich autorytetów. Teraz jestem
        znacznie mądrzejsza, ale wiesz co czułam, kiedy w w naprawdę trudnej sytuacji,
        dwóch fachowców niezależnie od siebie mówi: odpuść sobie, to nie dla ciebie.
        Kurcze, są takie momenty, że chwytasz się brzytwy, a tutaj... rozumiesz... Dla
        osoby z moją wrażliwością - z tw. warstwą ochronną mam male problemy smile - to
        była naprawdę trudna sprawa. Drugi raz już zaznaczam, że nie chcę się nad soba
        roztkliwiac, może tak miało być, ale to co piszesz napawa mnie otuchą,że są
        fachowcy, którzy szanują osoby przychodzące po pomocm smile
        • iokepine Re: Przeznaczenie i terapia 07.07.06, 16:17
          1966mirka napisała:

          > Iokepine, dzięki za dobre słowa. Tyle, że to jest tak, że mną "zajmowali" się
          > naprawdę znani i uznani fachowcy. Trzeba mieć naprawdę ogromną wiedzę z
          > dziedziny astrologii, żeby nie poddać się sile takich autorytetów.

          Przykro mi to mówić, ale te przypadki, o których pisałam, były od znanych i
          uznanych. Cóz, czasem palma odbija i tym z nazwiskiem. Na przyszłość proponuję,
          zebyś patrzyła na takich specjalistów od duszy jak na szewca - nie na szyld,
          tylko na to, czy dobrze buty naprawiawink

          Ja tak robię, bo w końcu też nie jestem duchem świętym i na różnych warsztatach
          bywam - choćby z tego powodu, ze każdy czasem potrzebuje superwizji itp. itd.

          > Teraz jestem
          > znacznie mądrzejsza, ale wiesz co czułam, kiedy w w naprawdę trudnej sytuacji,
          > dwóch fachowców niezależnie od siebie mówi: odpuść sobie, to nie dla ciebie.
          > Kurcze, są takie momenty, że chwytasz się brzytwy, a tutaj... rozumiesz... Dla
          > osoby z moją wrażliwością - z tw. warstwą ochronną mam male problemy smile - to
          > była naprawdę trudna sprawa.

          No to teraz już wieszsmile
          • 1966mirka Re: Przeznaczenie i terapia 07.07.06, 16:29
            Tyle, że ja się czasami zastanawiam nad inną kwestią. Nie wiem, jakie jest
            zdanie astrologa. Czasem dostajemy silnik od małego fiata, a mamy pragnieniam,
            jakbyśy byli porszakiem albo ferrari. I co wtedy? Ale pewnie jest i na odwrót.
            Silnik od ciężarówki, a człowiek ma przebicie jak rowerek dziecięcy.
            • iokepine Re: Przeznaczenie i terapia 07.07.06, 16:47
              Wtedy alb żyjesz marzeniami, albo traktujesz siebie poważnie i negocjujesz sama
              ze sobą, co jesteś w stanie zrobić, a czego nie.

              Jak wiesz, samochody można podrasować - ko czytał "Pana Samochodzika", ten
              pamiętawink

              Człowiek jednak nie maszyna, czasem skacze wyzej, niż kiedykolwiek śmiały
              przypuszczać.
            • anahella Re: Przeznaczenie i terapia 07.07.06, 19:50
              1966mirka napisała:

              > Czasem dostajemy silnik od małego fiata, a mamy pragnieniam,
              > jakbyśy byli porszakiem albo ferrari. I co wtedy?

              Wypracowujesz sobie tyle, ze troche doplacasz, zamieniasz silnik od malucha i
              kupujesz silnik od duzego fiata. Po jakims czasie stac Cie na silnik do
              Poloneza. Gdy poharujesz dalej stac cie na silnik od dwudziestoletniej "beczki",
              i tak dalejsmile
        • anahella Re: Przeznaczenie i terapia 07.07.06, 18:22
          1966mirka napisała:

          > Trzeba mieć naprawdę ogromną wiedzę z
          > dziedziny astrologii, żeby nie poddać się sile takich autorytetów.

          Nie jest moim celem plucie na autorytety. W koncu to z ich ksiazek sie uczymy,
          na ich wykladach bywamy. Jednak mysle, ze nikt nie jest dla mnie az takim
          autorytetem, zebym podporzadkowala sobie zycie czyims slowom (tez mam
          kwadratury, a co?suspicious)

          Zycze kazdemu klientowi, by wychodzil od astrologa z takimi slowami na ustach
          jak moja znajoma: "umowilam sie z wrozem, a trafilam do medrca". A kazdemu
          astrologowie zycze, by ktos kiedys o nich tak powiedzial.

          Twoj przypadek moze byc zaczatkiem do dyskusji na temat: "po co ludzie chodza do
          astrologa" i jednoczensie "co my - astrolodzy powinnismy dawac klientom".
        • ludmila-m Re: Przeznaczenie i terapia 08.07.06, 09:51
          Też mi kiedyś jeden astrolog dziwnych rzeczy na opowiadał.
          Jakieś 10 lat temu i w pewnym sensie jestem mu wdzięczna,
          bo od tego zaczęł się moja pasja astrologiczna.
          Mimo prognoz, że mężczyzny na stałe to nie znajdę.
          (Mars w 7 domu, Uran w Wadze na ascendencie, 9 kwadratur,
          a ten trygon Między Marsem i Wenus to niepełnowartościowy...
          bo w znakach ziemskich) jestem od roku mężatką, a on nie chce
          mnie do klatki zamykać i bananami karmić... A o to się
          głównie rozchodziło. Nie którzy ludzie mają po prostu duże, lub
          niestandardowe wymagania jeżeli chodzi o związki, ale to nie
          znaczy, że zostaną sami, w żadnym wypadku.
          Czasami po prostu jest trudniej, np. jednocześnie być wolnym
          i być z kimś w związku.

          • neptus Re: Przeznaczenie i terapia 08.07.06, 10:29
            O to chodzi. To, co określało dobry (dla kogo?) związek w średniowieczu,
            obecnie jest raczej anachronizmem. Mars w 7 domu moze m. in. oznaczać szybkie
            małżeństwo, wcale nie musi byc przeszkodą. Bardzo niewiele osoa w horoskopie
            trygon Marsa z Wenus, nawet niepełnowartościowy, a mimo to ogromna większość
            zawiera małżenstwa. smile Uran na desc. moze wskazywać prawdopodobieństwo rozwodu
            ale jeśli uda sie stworzyć związek dostatecznie uraniczny, moze on byc nie do
            zerwania. Trygon Marsa z Wenus w znakach ziemskich dodaje popędom i
            namietnosciom rozsądku, co raczej dobrze wrozy stabilności zawieranych związkow.
            jest dokładnie tak, jak napisałaś. Może być trudniej ale związki z samej swojej
            natury łatwe nie są, bo wymagają pogodzenia potrzeb dwóch różnych ludzi. Dobre
            partnerstwo nie odbiera partnerom wolności, choć w pewnym zakresie musi ją
            ograniczać. Ponadto, nawet przy rzeczywistych cechach utrudniających zawarcie
            formalnego związku, istnieja jeszcze związki nieformalne, często bardziej
            trwałe niz wiele formalnych malzenstw i dla niektorych ludzi sa one najlepszym
            sposobem realizacji potrzeby partnerstwa. Sredniowieczne czy XIX-wieczne
            ksiazki takiej ewentualnosci nie widzialy. Najgorzej, jak ktos wkuje przezyte
            formułki i nie rozumie, dla kogo, po co i w jakich czasach one powstawały.
            Pisali je ludzie, którzy równoczesnie leczyli zarazy puszczaniem krwi
            (dezynfekcji skalpela nie uznawano) albo lewatywą. Kobieta miała umiec gotowac
            i prowadzić dom ale zeby przezyć musiała byc uzalezniona od męża, bo nie miała
            prawa do zarobkowania i majatku. Dziś mamy OIOMy, specjalistyczny sprzęt,
            operacje mikronarzędziami praeprowadza przez Internet chirurg z antypodów, a
            kobiety sa niezalezne, samodzielne, studiują, zdobywaja laury naukowe, same
            zarabiają na zycie i to czesto lepiej od swoich mężow. Zmieniła sie
            obyczajowość, warunki, wiedza naukowa, wszystko. Zyzjemy w demokracji,
            spoleczenstwach wielonarodowych, a bunt przeciwko panu i wladcy nie oznacza
            smierci ani nawet batow.
            • ludmila-m Re: Przeznaczenie i terapia 08.07.06, 11:20
              Wszyscy moi znajomi, robią oczy jak dwa wielkie spodki, gdy mówię:
              "Najbardziej w moim facecie lubię, to że mi w życiu i żyć nie przeszkadza."
              Ja Uran w Wadze na Acs, on Mars w Wodniku w trygonie do tegoż Urana.
              W Wodniku ma też Księżyc w sekstylu z moim w Strzelcu.
              I żeby nie było tak zabawnie, podwójny nelson Saturn Wenus (kwadrat i trygon).
              Na pocieszenie jego Jowisz w koniunkcji z moim Księżycem.
              W życiu z nikim tak długo nie wytrzymałam! to już 5 lat, a jak dla mnie
              z kimś to wieczność... W końcu nawet ślub wzięliśmy.( Jowisz nam przeszedł
              przez wspólny ascendent smile ) Nie próbuje mnie zagłaskać,
              uwiązać, ograniczać. Z mojej strony to działa podobnie.
              I może nie jest to wszystko standardowe, bo to ja tu jestem bardziej aktywna.
              Jeszcze mój Mars w Byku, jego Wenus w Skorpionie, co prawda dzieli je 7 stopni,
              ale czuje, że mimo to działa.
              Jest dobrze i o to chyba właśnie chodzi.
              I tak jak piszę w innym poście, wszystko zależy od tego co kto lubi i czego
              potrzebuje. Świat idzie do przodu, nieustannie się zmnienia, ale niestety
              niektórzy, czasami niestety astrologowie (może oni nadal mentalnie tkwią
              w Średniowieczu?) nie zauważają smile
              • queenmaya Re: Przeznaczenie i terapia 08.07.06, 14:03
                ludmila-m napisała:

                > Świat idzie do przodu, nieustannie się zmnienia, ale niestety
                > niektórzy, czasami niestety astrologowie (może oni nadal mentalnie tkwią
                > w Średniowieczu?) nie zauważają smile

                Bardzo trafne spostrzeżenie!
                Rzeczywiście, niektórzy (jak to ładnie opisała Neptus) nie zauważają różnicy
                między czasami, w których te formułki "działały", a naszymi czasami wolności i
                równości, w których te reguły już do nikogo nie pasują.
                Niestety, takich zapóźnionych astrologów jest bardzo dużo. Może się w końcu
                przebudzą? Wielu ludzi teraz budzi się ku wolności, więc może i oni też dadzą radę.
          • 1966mirka Re: Przeznaczenie i terapia 08.07.06, 10:36
            Ludmiła,

            tylko, czy on miał prawo Ci tak powiedzieć? Nie zrobił Ci krzywdy, czy dopiero
            wtedy zaczęłaś się interesować swoim życiem i związkami? Nie każdy ma w sobie
            tyle siły, nie znam się na astrologii, ale poznałam wielu wróżbitów,
            astrologów, jasnowidzących, często uchodzących za wybitnych. I choć wiem, że
            Pan Bóg wybiera czasem na swoje narzędzia przedziwne osoby, czy można z kart
            powiedzieć komuś; jutro umrze ci babcia, albo coś podobnego?? Wiesz, kiedyś
            miałam manię chodzenia do wróżek i astrologów, bo nie umiałam sama zapanować
            nad swoim życiem. Potem zaczełam chodzić w te same miejsca trochę bardziej
            świadomie, myśląc może naiwnie, że jeśli taka a taka "gwiiazda" może
            zaszkodzić, to na pewno jest jakiś sposób,żeby to szkodzenie zneutralizowac, a
            może jak wirusa w komputerze, przenieść do kwaranntanny smile. Wiem, że to forum
            dla astrologów, ale chcę Wam jeszcze o czymś opowiedzieć. NIGDY< NGDY nie
            spełniła się ani jedna wróżba karciana, ale kilka lat temu na targach
            niezwykłości czy czegoś takiego weszłam, w sumie nie wiem po co do wrózki za
            kotarkę. Mówiła słowa na "K", paliła jakiegoś peta, wygląd miała dziwny.
            Rozłożyła karty i powiedziała; w ciągu trzech dni umrze pani jakaś kobieta i
            zostawi pieniądze. W paracy będzie coraz gorzej, bo na pani pracy ciąży widmo
            śmierci.I takie tam. W pracy zrobiłam tzw, karierę, na drugi dzień umarła moja
            babcia i zostawiła rzeczywiście parę groszy. Ponawiam jednak pytanie o
            odpowiedzialność. Czy takie rzeczy powinno się mówić? To pytanie dotyczy
            wszystkich dziedzin związanych z ludzkimi kłopotami, astrologii, psychologii,
            jasnowidzenia. Ps. Ludmila, fajnie, że tak Ci się wszystko ułożyło smile
            • ludmila-m Re: Przeznaczenie i terapia 08.07.06, 11:02

              1966mirka napisała:
              > Ponawiam jednak pytanie o
              > odpowiedzialność. Czy takie rzeczy powinno się mówić? To pytanie dotyczy
              > wszystkich dziedzin związanych z ludzkimi kłopotami, astrologii, psychologii,
              > jasnowidzenia.

              No pewnie,że nie powinno, a nawet nie wolno, bo poważnie można komuś
              zaszkodzić. Tacy ludzie to według mnie szarlatani, a nie żadni znawcy.
              Takim osobom się wydaje, że mają prawa równe samemu Bogu! I to jest tragedia.
              Każdy sam odpowiada za swoje życie i astrolog, tarocista, jasnowidz, powinien
              umieć mu wskazać właściwą drogę rozwoju, ewentualne przeszkody.
              Wszelkie ostateczne wyrokowanie to maksymalny brak pokory wobec wrzechświata.
              Ale pocieszam się tym, że do tych, którzy tak robią, kiedyś wróci to z nawiązką.

              To że ktoś ma trudny charakter to nie znaczy,że nie znajdzie partnera!!!
              Może np. znajdzie w niestandardowy sposób, nie tak jak ogół sobie to wyobraża.
              Szczeście to dla różnych osób zupełnie coś innego. Jedna kobieta chce mieć meża, dzieci i spokój, inna chce się wspinać na Mont Everest.

          • neptus Re: Przeznaczenie i terapia 08.07.06, 10:40
            Wiesz, nie znam Twojego horoskopu, ale tak sobie myślę, ze poznawszy na swojej
            skorze, co niesie dla klientow niezrozumienie astrologii i bezmyslne stosowanie
            wykutych formulek lub "interpretacji" z komputera, masz szanse zostać kiedys
            dobrym astrologiem. Twoja terapia też pomaga Ci zrozumiec, jak uwarunkowania
            narodzin i dzieciństwa odbijaja sie na zyciu człowieka. A tym przeciez zajmuje
            sie astrologia. Nie można dobrze doradzać ludziom, jeśli sie samemu nie
            probowało zmierzyć z własnymi problemami. Astrolog to człowiek, który całe
            życie pracuje nad sobą i próbuje ZROZUMIEĆ, a nie wydaje wyroki.
            • 1966mirka Re: Przeznaczenie i terapia 08.07.06, 10:51
              Wiesz, jak mówię, nie znam się na tym wszystkim, ale uważam, że dobrym
              astrologiem może być chyba ktoś, kto ma wszystko w sobie poukladane, bo inaczej
              jego problemy będą wchodzić z rezonans z problemami klienta. Czy ktoś kto ma
              problemy w związkach, obiektywnie spojrzy na kogoś absolutnie szczęśliwego, kto
              pyta astrologa; wybrać angielskiego księcia czy karaibskiego milionera? Jeden
              astrolog mi kiedyś powiedział; wie pani, małzeństwo jest niudne po jakimś
              czasie, po co to pani? Czy małżeństwo jest nudne, jedno pewnie tak, inne nie.
              Jego z pewnością było, więc pytania o małżeństwo go wkurzały smile smile smile
              Kilkakrotnie różne osoby ze swiata ezoteryki proponowały mi nauki o nich, ale
              to osobna historia smile smile smile Aha, coś jeszcze, w Starnach Zjednoczonych coraz
              częściej terapię jednego pacjenta prowazi dwóch terapeutów, niezależnie od
              siebie. Właśnie po to, żeby ich wlasne problemy nie rezonowały z chorym.
              • neptus Re: Przeznaczenie i terapia 08.07.06, 11:26
                Wiesz, to jest dosc znana rzecz wsrod psychoterapeutow i astrologow, ze
                przyciagaja oni do siebie klientow z tymi sami problemami, z ktorymi sami sie
                borykaja. To jest pewna wzajemnosc. Astrolog pomaga klientowi, a rownoczesnie
                sam widzi lepiej siebie. Oczywiscie, jezeli chce widziec.
                Moi klienci maja podobne uklady do moich. Widze, jak mozna je roznie
                realizowac, rozumiem ich problemy, podpowiadam rozwiazania, a rownoczesnie
                zauwazam ciagle nowe szczegoly wlasnych niedorobek.
          • queenmaya Re: Przeznaczenie i terapia 08.07.06, 13:50
            ludmila-m napisała:

            > Też mi kiedyś jeden astrolog dziwnych rzeczy na opowiadał.

            > Mimo prognoz, że mężczyzny na stałe to nie znajdę.
            > (Mars w 7 domu, Uran w Wadze na ascendencie, 9 kwadratur,
            > a ten trygon Między Marsem i Wenus to niepełnowartościowy...
            > bo w znakach ziemskich) jestem od roku mężatką, a on nie chce
            > mnie do klatki zamykać i bananami karmić... A o to się
            > głównie rozchodziło.

            > Czasami po prostu jest trudniej, np. jednocześnie być wolnym
            > i być z kimś w związku.

            No i właśnie o to chodzi z tymi Uranami i kwadraturami.
            Uran nie oznacza, że osoba jest skazana na samotność, lecz że koniecznie musi
            być wolna. A przecież związek nie musi automatycznie oznaczać utraty wolności.
            Sztuka polega na tym, żeby stworzyć związek, w którym szanowane jest prawo do
            wolności i niezależności oraz równouprawnienie (wolność, równość i braterstwo to
            hasła Urana). I to właśnie udało ci się osiągnąć.
            Taki związek może być trwały, bo Uran jest władcą stałego znaku.
    • bogdanka12 Re: Przeznaczenie i terapia 07.07.06, 23:11
      Duzo tu uwag o uznanych lecz nieskutecznych astrologach.Moze wobec tego jakaś
      wypowiedź klienta na temat skuteczności osób, które na tym forum występują w
      roli profesjonalistek ? Może same Panie się pochwalą, byłoby to bardzo budujące
      i obalające fałszywe przekonania niektorych o determinizmie w astrologii .Poza
      tym być może "pomyłka" astrologa też była zapisana deterministycznie w
      gwiazdach)))).
      • anahella Re: Przeznaczenie i terapia 08.07.06, 11:06
        Dyskusja przeistoczyla sie w rozmowe co astrologowi wolno a czego nie.
        I jak powinien reagowac klient.

        Z drugiej strony nie mozna klientce zamknac ust i powiedziec "nie mow ze jestes
        niezadowolona z pana X czy Y", bo usluga astrologiczna w swietle prawa jest taka
        sama jak usluga hydraulika czy biura podrozy - mozna byc z niej zadowolona lub nie.
        • 1966mirka Re: Przeznaczenie i terapia 08.07.06, 11:16
          Ojej, nie chciałam tutaj dawać uspustu jakimś moim frustracjom, związanym z
          astrologią, o nie smile Każdy klient ma takiego astrologa, na jakiego sobie
          zasłużył i pewnie tak było w moim przypadku. Sama tego przecież chciałamsmile,
          myślę jednak, że rozmów o etyce, w każdym zawodzie nigdy dosyć. Ale ponieważ to
          forum dla astrologów, a nie klientów - to zamiast się odzywać - klientowi miło
          posłuchac, co na temat piszą fachowcy. Pzdrowienia
          • anahella Re: Przeznaczenie i terapia 08.07.06, 16:41
            1966mirka napisała:

            > Każdy klient ma takiego astrologa, na jakiego sobie
            > zasłużył i pewnie tak było w moim przypadku.

            Wiesz co? Gdyby odniesc to do innych profesji to moznaby rzec, ze kazdy ma
            takiego lekarza na jakiego zaluzyl i moja kolezanka w wieku 21 lat zasluzyla
            sobie na lekarza, ktory pomylil sie i w wyniku bledu lekarskiego dziewczyna
            pozegnala sie z zyciem....

            Dlatego nie zgadzam sie ze zasluzylas na straszenie i odbieranie nadziei, tak
            samo jak moja kolezanka nie zasluzyla na nieodpowiedzialnego lekarza.

            Mysle, ze wina nalezy obarczyc pauperyzacje astrologii: astrologowie wiedza, ze
            klienci nie maja zielonego pojecia czego wymagac od astrologa, a ze niektorzy
            astrologowie kreuja sie na bogow, to inna bajka.


            > Sama tego przecież chciałamsmile
            Szukalas pomocy.

            > Ale ponieważ to
            > forum dla astrologów, a nie klientów - to zamiast się odzywać - klientowi miło
            > posłuchac, co na temat piszą fachowcy.

            Nie ma zakazu odzywania sie klientom. Niechetnie patrze na proby robienia
            interpretacji on line, juz wielokrotnie o tym pisalam. Dlaczego? Bo bylo tu
            straszenie, obrazanie i ponizanie ludzi. Ale jesli ktos chce powiedziec co mu
            sie nie podoba w pracy astrologa - to jest to tez dyskusja o astrologii, tylko
            ze argumenty padaja z drugiej strony.

            A co do rozmow o etyce: masz racje, nigdy ich dosyc. Szkoda tylko, ze straszacy
            bogowie nie zabieraja glosu w takiej dyskuji i np. nieproszeni mowia o smierci
            Wlasciciela Horoskopu lub ich bliskich.
    • bogdanka12 Re: Przeznaczenie i terapia 08.07.06, 20:29
      Anahello ,chyba zbyt autorytatywnie się wypowiadasz.Skąd masz
      pewnosc,ze "nieproszeni" mówią o smierci? Tak mało dociera do Ciebie
      metafizyczny sens astrologicznego przekazu? Moze jednak spojrzysz nieco
      deterministycznie? Moze pomyłka lekarza, ktory pozbawil życia twoją koleżanke
      i wewnętrzny nakaz, ktory każe niektorym astrologom mowić o smeirci to jakis
      jednak element Przeznaczenia?
      • anahella Re: Przeznaczenie i terapia 09.07.06, 00:22
        bogdanka12 napisała:

        > Anahello ,chyba zbyt autorytatywnie się wypowiadasz.Skąd masz
        > pewnosc,ze "nieproszeni" mówią o smierci?

        Wypowiadam sie na podstawie doswiadczen wlasnych i ludzi, z ktorymi na ten temat
        rozmawiam: osobiscie lub z osobami, ktore doswiadczyly takiej watpliwej
        przyjemnosci u astrologa.

        > Tak mało dociera do Ciebie metafizyczny sens astrologicznego przekazu?

        Wiec wyjasnij mi, prosze jaki jest metafizyczny sens astrologicznego przekazu w
        takiej sytuacji. Przytocze dialog:

        astrolog: powiem pani kiedy umrze.
        klient: nie, dziekuje nie chce wiedziec.
        astrolog: eeee i tak pani powiem.
        klient: powiedzialam "nie".
        astrolog: umrze pani w takim_a_takim roku zycia.

        > Moze jednak spojrzysz nieco
        > deterministycznie? Moze pomyłka lekarza, ktory pozbawil życia twoją koleżanke
        > i wewnętrzny nakaz, ktory każe niektorym astrologom mowić o smeirci to jakis
        > jednak element Przeznaczenia?

        Ja bardzo dziekuje za takie przeznaczenie, zeby astrolog decydowal za mnie o
        moim zyciu, pakowal na dno rozpaczy, gdy przychodze do niego po pomoc.

        Przeznaczenie to jedno, a moj los wykuwam sama i zaden mieniacy sie bogiem
        astrolog nie bedzie mi w nim mieszal. To jest moja karma, i sama ja wypracowuje.
        Jesli ktos chce sobie pobrudzic swoja, to jego sprawa.

        Rozumiem, ze obstajesz za owym "przeznaczeniem, bo juz znasz godzine swojej
        smierci i masz juz zapowiedz wszystkich nieszczesc z zycia, tak?
      • queenmaya Re: Przeznaczenie i terapia 09.07.06, 00:34
        bogdanka12 napisała:

        > Anahello ,chyba zbyt autorytatywnie się wypowiadasz.Skąd masz
        > pewnosc,ze "nieproszeni" mówią o smierci? Tak mało dociera do Ciebie
        > metafizyczny sens astrologicznego przekazu? Moze jednak spojrzysz nieco
        > deterministycznie? Moze pomyłka lekarza, ktory pozbawil życia twoją koleżanke
        > i wewnętrzny nakaz, ktory każe niektorym astrologom mowić o smeirci to jakis
        > jednak element Przeznaczenia?

        Jasne, w takim razie powypuszczajmy przestępców z więzień, niech staną się
        narzędziem przeznaczenia i niech zabijają, gwałcą i podpalają. Pozwólmy lekarzom
        popełniać błędy i nie protestujmy, jeśli ktoś nam bliski od tego umrze. Niech
        się zawalają źle zaprojektowane budynki i mosty, bo tak chciał Bóg, a my musimy
        się z tym zgodzić bez szemrania. I nie sądźmy tych, którzy czynią zło, bo
        oprzecież taka była wola nieba, a z nią się zawsze zgadzać trzeba.
        Najlepiej nic nie róbmy, nie starajmy się, nie dążmy do niczego, bo po co? I tak
        wszystko zostało zapisane, a my jesteśmy manekinami bez duszy, wykonującymi
        taniec chochołów.
        Takie myślenie obowiązywało w średniowieczu, więc nie gaszono płonących domów,
        bo pożar był wynikiem woli bożej, której człowiek się nie śmiał sprzeciwiać. Nie
        leczono również chorych, bo to było sprzeciwianie się woli bożej. Lekarze
        ryzykowali, że zostaną spaleni na stosie, bo medycyna była równoznaczna z
        uprawianiem czarów i grzeszym sprzeniewierzaniem się boskiej woli. Na całe
        szczęście dziś takie myślenie jest uznawane za zabobonne i słusznie wyśmiewane
        przez ludzi światłych. Ale nawet dziś istnieje sekta, która zakazuje leczenia z
        tych właśnie powodów.
        • bogdanka12 Re: Przeznaczenie i terapia 09.07.06, 13:55
          No tak bym nie przeginała)).Ja byłam u znanego bardzo astrologa, ktory zachowal
          się jak dobry lekarz: nie powiedział jakie potenjcalne choroby są we mnei lecz
          powiedzial kiedy i na co "zachoruję", także na miłośc.)))Był szybki,
          precyzyjny, wszystko się sprawdziło i zauwazyłam,ze w tej szybkości sformułowań
          uzywal chyba głownie intuicji a moze i jasnowidzenia? jesli idę do tarocisty to
          rzuca mglistym terminem, dobry astrolog w Warszawie mowi mi dokladny termin
          wydarzenia i to jest to!!!. Coz są rzemieslnicy i artyści, ja trafilam na
          geniusza. Odpowiadł tylko na zadawane mu pytania!!!Jeśli lekarz i astrolog
          stęka , jest niepewny diagnozy i nie daj Boze straszy-odpada.Natomiast mówienie
          klientowi czegokolwiek wbrew jego woli to faktycznie Anahello skandal i brak
          etyki.
          • anahella Re: Przeznaczenie i terapia 09.07.06, 16:00
            Trafilas na dobrego i super!
            Powinno sie na takich forach pisac o tym, ze klient jest zadowolony z uslugi, bo
            propagujesz dobrych.

            Natomiast jestem ciekawa: znasz moment, w ktorym umrzesz? Dostalas taka prognoze?
    • bogdanka12 Re: Przeznaczenie i terapia 09.07.06, 17:56
      Nie podał terminu mojego zejścia ponieważ umówilismy sie,ze odpowie TYLKO na
      moje pytania a takiego mu nie zadałam))).Pytałam raczje o smeirć toksycznego
      związku w jakim tkwiłam i tu był 100% trafny !!
      • anahella Re: Przeznaczenie i terapia 09.07.06, 22:55
        bogdanka12 napisała:

        > Nie podał terminu mojego zejścia ponieważ umówilismy sie,ze odpowie TYLKO na
        > moje pytania a takiego mu nie zadałam))).Pytałam raczje o smeirć toksycznego
        > związku w jakim tkwiłam i tu był 100% trafny !!

        Koniec zwiazku, z ktorego trudno sie wyplatac to nie jest to samo, co data
        smierci zainteresowanej. Zycie sie kocha, a niechciany zwiazek nie (nawet jesli
        kocha sie toksycznego partnera).

        Spytalam Cie o to, bo zastanawiam sie, czy optujesz za podawaniem daty smierci
        z punktu widzenia osoby, ktora to wie czy osoby nieswiadomej.

        Zapewniam Cie, ze osoby, ktore przed zapytaniem mowily "nie robi mi to roznicy",
        po poznaniu owej daty (niewazne czy prawdziwej czy nie, bo wszystkie jeszcze
        zyja) nie byly zadowolone.

        Znam kobiete, ktora dowiedziala sie, ze umrze po szescdziesiatce. Uslyszala to
        majac dwadziescia kilka lat. Teraz ma po czterdziestce i ciagle pyta mnie, czy
        ja mogalabym udowodnic, ze tamten czlowiek sie mylil.

        Z punktu widzenia dwudziestoparolatki wiek "po szescdziesiatce" jest wiekiem
        zgrzybialego starca. Gdy ma sie po czterdziestce rzeczywistosc wyglada troche
        inaczej.

        Oczywiscie nie bede nic znajomej udowadniac, bo daty smierci, jakie widzialam w
        horoskopach znanych ludzi sa przedziwne, i nie mam zielonego pojecia jak takowa
        wyliczyc.
        • bogdanka12 Re: Przeznaczenie i terapia 10.07.06, 10:45
          Anahello, gdzieś przeczytałam,ze zejście z tego śwaita osób bliskich widać
          abrdzije w tranzytach rodziny. Przebadałam pod tym katem różne przypadki w
          mojej rodzinie i cos w tym jest.Osmierc swoją lub cudzą pytałabym w sytuacji
          choroby terminalnej bo warto wiedziec i coś uporządkować przed odejściem lub
          liczyć na cud uzdrowienia.A Twoja uwaga bardoz trafna: w kazdym okresie życia
          inaczje patrzymy na ten temat )))).
    • lzygan Re: Przeznaczenie i terapia 09.07.06, 22:34
      Czytam sobie ten wątek, czytam, czytam i czytam, bo dość długi jestsmile i tak
      coraz bardziej i bardziej, tak stopniowo wierzyć mi się nie chce, że są na
      świecie tacy ludzie, którzy mówią takie rzeczy innym osobom. Osobom, które do
      nich po poradę przychodzą i są najczęściej na jakimś zakręcie życiowym albo w
      jakimś dołku psychicznym. I mówią im, ...że wiesz co, ty to się z nikim już
      więcej nie zwiążesz, na założenie rodziny nie masz żadnych szans... i tak dalej,
      i tak dalej. Zupełnie nieodpowiedzialnie i bardzo możliwe, że nieświadomie
      (chociaż to, byłoby bardzo dziwne) dołują swojego klienta i to za jego pieniądze
      i to jeśli chodzi o każdą niemal dziedzinę jego życia.

      Sumując - tacy o to ludzie, to w ogóle nie to, że nie powinni się zajmować
      astrologią czy psychoterapią. Nie wiem, jak tacy ludzie mogą zawierać normalne i
      zdrowe związki czy to małżeńskie czy to przyjacielskie. NIE, oni po prostu NIE
      MOGĄ. Przenoszą jakieś negatywne wzorce z własnego dzieciństwa na swoje dorosłe
      życie i potem traktują takie nieodpowiedzialne zachowania jako normę. I dla nich
      to nic powiedzieć komuś, że nic mu już w życiu nie wyjdzie i takie tam, tego
      typu rzeczysmile

      Astrologia to nie jest tylko kwestia samego warsztatu czy doświadczenia. To
      także jest, i jak dla mnie najważniejsze, kwestia odpowiedzialności za siebie i
      za klienta. Za jego przyszłe życie i za to co będzie robił chociażby zaraz
      skończeniu rozmowy ze mną jako astrologiem.
      • na_fe Re: Przeznaczenie i terapia 09.07.06, 22:43
        lzygan napisał:

        > Sumując - tacy o to ludzie, to w ogóle nie to, że nie powinni się zajmować
        > astrologią czy psychoterapią. Nie wiem, jak tacy ludzie mogą zawierać normalne


        psychoterapią[!] litości!!
      • 1966mirka Re: Przeznaczenie i terapia 09.07.06, 22:48
        Ja też sobie czytam ten wątek, który przecież wywołam i jako klientka kilku
        astrologów zaczynam się zastanawiać nad czymś zupełnie innym. Oczywiście
        kwestia odpowiedzialności jest bardzo ważna, ale być może takie sytuacje biorą
        się z mechanicznego czytania horoskopu. Z ciekawości zajrzałam na polecany
        przez kogoś z Was angielski program astrologiczny, wklepałam siebie, wklepałam
        sobie też daty do horoskopów porównaczych i jakoś to wszystko stało się
        jaśniejsze. Mój Neptun w opozucji do jego KSiężyca - zdradzac będę, jego Uran w
        koniunkcji do mojego Słońca - szybka namiętność co nie zawsze dobrze się kończy
        itd. Może to jest trochę jak ze współczesną medycyną, widać, że bolą kolana, to
        się daje tabletkę na kolana, a to przecież może być od nerek albo czegoś
        jeszcze innego. To niesamowicie budujące to piszecie na tym forum, mam
        nadzieję, że trafi tu więcej takich połamańców ja jasmile
        • anahella Re: Przeznaczenie i terapia 09.07.06, 22:59
          1966mirka napisała:

          > Mój Neptun w opozucji do jego KSiężyca - zdradzac będę,
          > jego Uran w koniunkcji do mojego Słońca - szybka namiętność
          > co nie zawsze dobrze się kończy

          To nie jest takie proste - Ty go zdradzasz, on Cie zaurocza a potem Wam przechodzi.

          Porownanie zaczynaj od swiatel, od polozenia ich w domach partnera, oczywiscie
          zaraz po tym jak zrobisz dokladna analize horoskopu osobistego i stwierdzisz,
          jakie jest zapotrzebowanie na partnera w obu przypadkach.

          Bez analizy natalnych nie ma co przystepowac do robienia porownawczego.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka