mrgodot
12.07.07, 16:28
Ostatnio dużo było o Saturnie, ale to świadczy o tym, że ta planeta daje się
we znaki. Nigdy nie sprawdzałam zbyt dokładnie dyrekcji - chodzi mi o
dyrekcje łuku słonecznego - ale parę tygodni temu zauważyłam, że mój Satrun
dyrekcyjny od dłuższego czasu (w zależności od orby - ok 2 lata) jest w
opozycji do natalnej Wenus. W radiksie obie planety tworzą kwinkus. W
tranzytach - Saturn zrobił kolejne przejście przez znak Lwa i trygon do
natalnej Wenus. Nie wiedziałam o tej opozycji, ale to by dużo tłumaczyło. Od
ok. 2 lat nie mogę (nie chcę, nie potrafię?) stworzyć jakiegokolwiek związku.
Nie te okolicznościi, nie te osoby, zbyt duże wymagania, ogólne zniechęcenie -
zauważyłam to ku swojemu zdziwieniu, bo zawsze byłam bardzo otwarta i
tolerancyjna w stosunku do ludzi, a teraz każdy facet wydaje się być nie tym,
a oza tym prawie ich nie dostrzegam. Tranzyt nie przyniósł nic poza
zrozumieniem właśnie, że mam duże, za duże, wymagania i że bardzo się
zmieniłam. U mnie Saturn dyrekcyjny minął już o 1 st. natalną Wenus - jaką
orbę przyjmujecie przy dyrekcjach? Chciałabym, żeby to się już skończyło. Mój
Saturn natalny jest w Byku w koniunkcji z MC, którym włada Wenus. Nie wiem
jakie to ma znaczenie, ale w moim życiu przyniosło to totalną pustkę,
izolację i całkowite ochłodzenie uczuć. I nie chodzi o to, że ja nie chcę
żadnego związku, tylko jakoś wszystko mnie omija. Długo to jeszcze potrwa?
Będę wdzięczna za wszystkie przemyślenia i uwagi o wszystkich dyrekcjach, w
które zamieszany jest Saturn. U mnie ta opozycja to po pierwszy w życiu
ważniejszy aspekt dyrekcyjnego Saturna. Zbiegł się z tranzytem - ale trygon
nie dał nic pozytywnego. Pewnie dlatego, że przy okazji ostatnia opozycja
Saturn-Neptun jest na moich węzłach, z czego Saturn na zstępującym.