sarna34
26.11.07, 23:51
właśnie umarł mój ojciec
wszystko trwało pół godziny między 20.30 a 21.00 ...
zdążyło go zabrać pogotowie, jednak nie uratowali, życie zakończył w
szpitalu...
jestem tak wstrząśnięta, bardzo boli mnie głowa, nie mogę spać...
wirują mi myśli.
Od 2 września jest to czwarta śmierć, zktórą mam blisko do
czynienia. Nie przypominam sobie tak skąplikowanego okresu w życiu.
Wszystko się przeplata tragedie ze sukcesami, łzy i rozpacz z
chwilami radości... ale dziś to największy cios. Nie wiem, jak go
przetrwam. Będzie bsrdzo trudno. Mam silnie rozwiniętą intuicję, a
nie przeczułam tej śmierci, nawet we śnie.