czwarty.jezdziec.apokalipsy
10.10.14, 09:33
Odnoszę wrażenie, że kłamstwo w polskiej rzeczywistości po 1989 roku stało się wszechobecne i powszechnie akceptowane, a prawdomówność została sprawdzona do certyfikatu frajerstwa i ograniczenia umysłowego. A na pewno do roli dowodu na nieprzystosowanie do życia w Społeczeństwie.
Za Nieboszczki Komuny kłamała TVP. "Telewizja Kłamie!" to był motyw przewodni Demokratycznej Opozycji. Kłamstwo było czymś złym. "Dawajcie świadectwo prawdzie" (JP2).
Dziś każdy pracodawca wymaga od pracownika, żeby w ramach obowiązków służbowych kłamał, oszukiwał i "wkręcał frajera". Zaczynając od agentów sprzedaży bezpośredniej, wcześniej zwanych komiwojażerami. Do dyrektorów i prezesów wielkich spółek. Słowo mówione, niepoparte podpisem nie znaczy w polskim biznesie NIC.
Reklama radiowa, telewizyjna i każda inna opiera się na kłamstwie. Że podam przykład niesławnych reklam funduszy emerytalnych w początkach reformy systemu. W reklamach występują aktorzy seriali kreujący "sympatyczne" role wiarygodnych bohaterów.
Sklepy oszukują, urządzając "wyprzedaże" z obniżkami po 30%, w dwa dni po podwyższeniu cen tych samych towarów o 50%. W każdym supermarkecie można znaleźć co najmniej kilkanaście towarów przeterminowanych, lub z datą ważności do dnia, w którym towar widzimy na półce.
Polityk, który by prawdę powiedział, nie ma w Polsce szans. Prezes jego partii wywaliłby go natychmiast po tym, jakby powiedział prawdę.
Kościół kłamie na potęgę, głosząc hasła, których sami kapłani nie realizują. Na dobrą sprawę dla przeciętnie wykształconego człowieka o IQ 70 same prawdy wiary KK nie trzymają się kupy, a ich potwierdzanie przy okazji każdej mszy jest też afirmację kłamstwa.
Czy to ja jestem przewrażliwiony, czy żyjemy w jakimś dziwnym świecie?