Dodaj do ulubionych

Zgasić marzenia?

28.06.05, 11:04
Młodzi często myślą, że "zdobędą świat". Maja marzenia, że będą tworzyć
muzykę, malować, kręcić filmy, zostaną archeologami w stylu Indiany czy Lary
Croft. Pielegnują to w sobie.
Myślę, że wiele starszych osób też tak miało. Uśmiecham się teraz na te
wspomnienia. Zmieniły się priorytety, można powiedzieć, że rozbiły się o
rzeczywistość.
Uśmiecham się też, gdy słyszę o takich doniosłych planach młodych ludzi. Z
wrednym uśmiechem pobłażającego wywyższenia. Naprawdę wrednie. Jak mi się nie
udało, Wam też sie pewnie nie uda. Haha. Też tak marzyłam, ale zobaczycie,
wszystko Wam się zmieni.
Tak naprawdę to mi po prostu smutno.
Obserwuj wątek
    • agnie_szka9 Re: Zgasić marzenia? 28.06.05, 11:09
      niestety rzeczywistość jest bardzo brutalna.
      trzeba przede wszystkim zarabiać by żyć.

      gdyby można było połączyć zarobek z pasją, to byłoby naprawdę pięknie.

      Mój chrześniak będzie piłkarzem. piłkarzem w styli Maradony, albo Ronaldo. i
      będzie zarabiał kupę kasy i wszystkie kluby będą się o niego zabijać...

      dziecięce marzenia? może...ale on ma już prawie 18 lat...
      • kohol Re: Zgasić marzenia? 28.06.05, 11:20
        Moja 18,5-letnia siostra chce zostać dj-jką. Bo muzyka to jej pasja.
        Pytanie brzmi: dla ilu 18-19-latków muzyka NIE JEST pasją?
        Każdy się czuje wyjątkowy.
        Każdy myśli, że czuje to bardziej, lepiej, że rozumie, zna się.
        W mojej klasie na pytanie o zainteresowania, 100% odpowiadało, że muzyka, film.
        Nic odkrywczego.
    • squirrel9 Re: Zgasić marzenia? 28.06.05, 11:17
      A ja przeciwnie, zrobiłam w życiu więcej niż marzyłam np. chiałam mieć
      interesującą pracę a mam dwie" smile)) Chciałam jeździć na nartach w Austrii po
      wspaniałych Alpach i jeżdżę do Austrii, Włoch a nawet Francji. Chciałam
      zwiedzać zabytki pięknej Europy a zjeżdżam cały świat. Marzyło mi się
      nurkowanie - spróbowałam, Chciałam kiedyś mieć własne mieszkanie a mam ... trzy
      (nasze z mężem, moje spadkowe po wuju i męża spadkowe po teściowej) i mnóstwo z
      tym kłopotu.
      Marzenia nie tylko trzeba mieć, choć trochę trzeba starać się je
      realizować smile)) A moze te moje marzenia były zawsze trochę przyziemne smile
      • kohol Re: Zgasić marzenia? 28.06.05, 11:22
        Fajnie big_grin
        To ja chyba mam jakiegoś pecha wink
        • squirrel9 Re: Zgasić marzenia? 28.06.05, 11:26
          Myślę, ze wszystko przed tobą. W życiu czasem człowiekowi wyłącznie pod górkę
          to i z górki też kiedyś musi być smile)
          • agnie_szka9 Re: Zgasić marzenia? 28.06.05, 11:32
            moje marzenia jakoś też nie chcą się spełniać.

            a czas leci...
    • groha Re: Zgasić marzenia? 28.06.05, 12:26
      Och, Kohol, oprócz smutku widzę jakieś zgorzknienie, czy coś? Nie dawaj się
      takim nastrojom, bo od tego marzenia uciekająsmile Ja wiem, że to wszystko prawda,
      co piszesz. Też mam podobne odczucia, do których doszło jeszcze jedno - że mam
      coraz mniej czasu i już mogę nie zdążyć nawet pomarzyć... Ale rzadko, na
      szczęście. Cóż, w pewnych sytuacjach dochodzi się do wniosku, ze w życiu
      najważniejsze jest... życiesmile I to też potrafi cieszyć.
      A młodym nie wolno odbierać marzeń. To zbrodniasmile Niech mają ich jak najwięcej,
      bo one dodają skrzydeł.
      • kohol Re: Zgasić marzenia? 28.06.05, 12:32
        Tak tylko sie zastanawiam.
        Przez siostrę smile
        Przeszłam z nią długą (ciężką) dyskusję na temat tego, jak to ona dużo myśli,
        jak to rozumie muzykę w przeciwieństwie do masy ludzi, jak to muzyka jest jej
        pasją, jak to reszta ludzi to jacyś debile (!). I tak mnie naszło.

        Ogólnie jestem z tych osób, którym się wszystko podoba. I zdaję sobie sprawę,
        że pewnie jestem wg niej "debilką". Hm.
        • groha Re: Zgasić marzenia? 28.06.05, 12:49
          Doskonale Cię rozumiemsmile Pamiętam całonocne rozmowy z synem, dla którego życie
          było rurką z kremem, a świat - wielką piaskownicąsmile Jak ja mu wtedy
          zazdrościłam tej rozbuchanej młodości... I podsycałam jego marzenia, żeby broń
          Boże ich nie stracił. Bo gdyby wiedział, jak życie potrafi odrzeć ze złudzeń,
          to może byłby słabszy i mniej odważny? A jest silny i realizuje marzeniasmile
          Czyli - nie gasić marzeń! Większość sama zgaśniesmile)
          • f.l.y bo marzenia, Kochani..... 28.06.05, 13:25
            bo marzenia, Kochani - to my sami musimy sobie realizować.....

            same się nie zrealizują....

            podwińcie rękawy i do roboty....

            mały białek domek? - proszę bardzo!..trochę z pensji, trochę z kredytu
            hipotecznego...
            nowy samochód? czerwony? srebrny metalic? - proszę bardzo! - sprzedajemy
            starego, dokładamy ze skarpety lub z banku i mamy....
            co jeszcze?
            wczasy na Cyprze?
            a poszukać w ofertach biur podróży /w niemieckich ponoć taniej/
            wakacje nad morzem? na wsi?
            a zamienić się na mieszkania z kimś, kto pomieszka w Waszym na ten czas...

            dobra praca?
            hmm...trochę trudniej....
            ale nie narzekać, że się jest pielęgniarką za 700 złoty, tylko pójść do
            Stowarzyszenia Rozwoju Kobiet i uprosić sobie kurs i przekwalifikować się...
            a zdobyć trochę praktyki za psie pieniądze, a potem zarobić więcej...

            sama tak zrobiłam, to może dlatego tyle optymizmu we mnie....

            a podzielic się tymi swoimi marzeniami, nie trzymać w sobie, może ktoś kto o
            nich usłyszy w czymś pomoże na przykład?

            no dobra, kończę...bo jakoś moralizuję ostatnio.....
            • towita Re: bo marzenia, Kochani..... 28.06.05, 13:33
              No fakt trochę moralizujesz, ale tak naprawdę to czysta prawda w tym co
              piszesz. Trzeba po prostu bardzo chcieć.
              Nie trzeba być piłkarzem I ligii, ale można grać w piłkę z dzieciakami i też
              czuć to samo szczęście
              • agnie_szka9 Re: bo marzenia, Kochani..... 28.06.05, 13:59
                to nie jest tak do końca.

                choćby z tym samochodem...
                sprzedać stary.ok.

                ale dołożyć? z czego? kto da mi kolejny kredyt?
                z banku? trzeba mieć te pieniądze w banku, albo gdziekolwiek indziej odłożone.

                nie narzekam, bo inni mają jeszcze gorzej.
                a marzenia? nie wierzę, że jeśli czegoś się bardzo pragnie to można to mieć,
                takim czy innym wysiłkiem.

                czasami jest to ponad nasze siły i możliwości.
              • kohol Re: bo marzenia, Kochani..... 28.06.05, 14:00
                Ale można pracować "na tymczasem" i szukać pracy i szukać, i wiedzieć,i
                wierzyć, że byłoby się dobrym, gdyby się znalazło, i nawet władować parę
                tysięcy w podyplomowe, a potem chodzić na rozmowy, a telefon nie dzwoni...
                • agnie_szka9 Re: bo marzenia, Kochani..... 28.06.05, 14:05
                  trzeba mieć te parę tysięcy na podyplomowe..i kółko się zamyka
                  • f.l.y Re: bo marzenia, Kochani..... 28.06.05, 14:23
                    wierzę aguś, że jak się chce to można....

                    był czas, kiedy na początku miesiąca zostawało mi w portmonetce 2 zł...i
                    wyłącznie w sferze marzeń był samochód....mieszkanie...dobra praca z dobrą
                    pensją...
                    nikt mi tego darmo nie dał....

                    przede wszystkim trzeba bardzo chcieć coś zrealizować, coś mieć, do czegoś
                    dążyć...fakt, szczęście czy dobry traf tez się przydaje....

                    tfu!tfu!
                    żeby nie zapeszyć....
                    no i siły na zamiary trzeba mierzyć też smile
                    • agnie_szka9 Re: bo marzenia, Kochani..... 28.06.05, 14:29
                      tfu tfu...
                      prawie oplułam monitor

                      trzeba się wziąć w garść!
                    • towita Re: bo marzenia, Kochani..... 28.06.05, 14:33
                      Ja też miewałam takie czasy. Debet na koncie, żadnej konkretnej pomocy znikąd.
                      Szansę na realizację marzeń dała mi Warszawa. Nie myślcie, że było łatwo. Nowe
                      miasto, nowa praca, nowe przedszkole dla dziecka...
                      Zawsze warto walczyć i tutaj przyznaję rację moralizatorce Fly.
                      • kohol Re: bo marzenia, Kochani..... 28.06.05, 14:41
                        Nikt nie mówi, że nie warto walczyć.
                        Nikt nie mówi, że nie warto marzyć.
                        Nikt nie mówi, że nie warto mieć celu.

                        Z perspektywy osiągniętego szczytu łatwo machac do tych, którzy wciąż są na
                        szlaku. Niektórych to motywuje, niektórzy nigdy go nie osiągną.

                        Robi się taki straszny wątek, jedni narzekają, drudzy moralizują smile
            • extrasuper Re: bo marzenia, Kochani..... 28.06.05, 16:14
              f.l.y napisała:
              > bo marzenia, Kochani - to my sami musimy sobie realizować.....
              > same się nie zrealizują....
              > a podzielic się tymi swoimi marzeniami, nie trzymać w sobie, może ktoś kto o
              > nich usłyszy w czymś pomoże na przykład?
              > no dobra, kończę...bo jakoś moralizuję ostatnio.....


              to wcale nie jest moralizowanie, wszystko to, co napisałaś jest prawdą

              "... i najważniejsza sprawa: walcz i się nie poddawaj
              nie po to się rodziłeś by tracić swoją siłę
              lecz aby ją rozwijać w tym czasie co przemija..." (M. Zabłocki)

              bez marzeń życie byłoby nie do zniesienia
      • skiela1 Re: Zgasić marzenia? 28.06.05, 14:36
        A ja moich mlodych szybko sprowadzam na ziemie.Mloda sobie wymyslila,ze ona to
        chyba modelka zostanie a mlody jak byl mlodszy hokeista chcial zostac bo mase
        szmalu zarabiaja/ale nie bral pod uwage faktu ze np.ma powazny problem z
        kregoslupem/.Czasami te ich marzenia trzeba wziasc w swoje rece.
        • agnie_szka9 Re: Zgasić marzenia? 28.06.05, 14:49
          no tak...skąd ja to znam...

          piłkarze, hokeiści, modelki...

          może i zarabiają kupę szmalu, ale ci najlepsi.
          a żeby zostać najlepszym, to trzeba dużo poświęcić, dużo ćwiczyć, wielu rzeczy
          się wyrzec...

          ale czy nasze dzieci o tym myślą?!
          • skiela1 Re: Zgasić marzenia? 28.06.05, 14:53
            Zeby byc jednym z nich trzeba tez miec kogos kto wprowadzi w ten swiat.
            Tatus aktor,mama z agencja dla modelek,znoajomy trener...a najlepiej to
            mieszkac w Kaliforni.
    • towita Re: Zgasić marzenia? 28.06.05, 15:12
      No tak, ale musimy odnaleźć nasze marzenia w tym co robimy na codzień. W
      tysiącu drobnych spraw, oczach naszych dzieci. Nie wiem jak to napisać, ale
      marzenia też ulegają weryfikacji i tak ma być. Mogłam myśleć o karierze modelki
      mają 10 lat, ale jak już miałam 18 to wiedziałam, że to niemożliwe i nie
      wpadłam z tego powodu w histerię.
      Realizacja marzeń... co to właściwie znaczy? Samochód? dom? czy szczęście po
      prostu - radość życia?
      • kohol Re: Zgasić marzenia? 28.06.05, 15:22
        Właśnie o to chodzi. Że marzenia ulegają weryfikacji. Czy otwierać oczy
        dzieciom, czy dać im marzyć bez przeszkód; czy oszczędzić im rozczarowań, czy
        pomagać im się z nimi zmagać.
        Czy jak myślałaś o karierze modelki - rodzice Cię wspierali czy raczej
        odradzali? Mówili: "Kotek, masz 10 lat, zobaczysz, wszystko Ci się odmieni, jak
        dorośniesz, my tez chcieliśmy w dzieciństwie być kimś innym, znamy to, znamy"
        czy raczej - posyłali na kursy, robili zdjęcia i wysyłali do banków twarzy?
        Może czasy były inne - nie było banków twarzy, ale wiesz o co m chodzi smile

        Realizacja marzeń to realizacja marzeń.
        Marzeniem może być zarówno zostanie sławną aktorką, jak też bycie szczęśliwym.
        Tylko jaki nastolatek, jaki młody człowiek postawi sobie za cel - bycie
        szczęśliwym?
        • skiela1 Re: Zgasić marzenia? 28.06.05, 15:34
          Jednym z ostatnich marzen mojej corki(ma 15 lat)jest zostac psychiatra.To jest
          takie marzenie dla samego marzenia,bo jak na razie nic nie robi w tym kierunku
          zeby to zaczac realizowac.Wybierala przedmioty na nastepny rok/troche inny
          system niz w Polsce/,powinna wziasc chemie albo biologie a ona wybiera jako
          przedmiot dodatkowy kosmetologie!!no malo jej glowy nie ukrecilam,z matematyki
          koncowy wynik 75%.Marzenia marzeniami ale tez trzeba duuuzo wysilku zeby je
          realizowac no i oczywiscie predyspozycje.
          • squirrel9 Re: Zgasić marzenia? 28.06.05, 17:02
            Ja myślę i widzę to wśród znajomych,ze dzieci realizują się tam gdzie realizują
            się rodzice. Jeśli dziecko widzi rodzica lub rodziców zafascynowanych swoją
            pracą, realizujących swoje marzenia to ma pozytywny obraz świata i widoczny
            przykład,ze nie tylko można, po prostu wręcz trzeba. Rodzic niezadowolony,
            niespełniony i rozczarowany podcina skrzydłą już na starcie. Czasem sam niczego
            nie zrobił by marzenia zrealizować a dzicku pokazuje,że nawet jeśli się chce to
            życie i tak sobie... to zniechęcające.
            • skiela1 Re: Zgasić marzenia? 28.06.05, 19:03
              squirrel9 napisała:

              Rodzic niezadowolony,
              > niespełniony i rozczarowany podcina skrzydłą już na starcie. Czasem sam
              niczego
              >
              > nie zrobił by marzenia zrealizować a dzicku pokazuje,że nawet jeśli się chce
              to
              >
              > życie i tak sobie... to zniechęcające.

              ABSOLUTNIE NIE.
              Ktory rodzic nie chce dobrze dla swojego dziecka?Tu chodzi o mobilizacje a nie
              o podcinanie skrzydel.Pokazanie jakie sa realia oby nie bylo rozczarowania.
              Zwykle niespelniony zawodowo rodzic pcha dzieciaka w profesje,ktorej sam nie
              osiagnal.Robia to za wszelka cene ,konczy taki mlody czlowiek szkoly i co?
              Jest po prostu nieszczesliwy
              Jakos nigdy nie obilo mi sie o uszy aby rodzic powiedzial-ja nic nie osiagnalem
              to i ty nic nie osiagniesz.Albo w innych kregach bywam.
              • f.l.y Re: Zgasić marzenia? 28.06.05, 21:48
                nie zgodzę się z Tobą skielo...z tym Twoim 'absolutnie nie'....

                często tacy niespełnieni rodzice nie robia nic, aby swoim dzieciom nie tylko
                nie podciąć skrzydeł ale także nie robią nic, aby im dopomóc...
                nie muszą wcale tak negatywnie do dziecka mówić, wystarczy to, że dziecko na
                nich patrzy...

                jasne, to nie musi być i nie jest regułą....ale powiedzenie: z kim przestajesz
                takim się stajesz ma w sobie nieco prawdy....
                • skiela1 Re: Zgasić marzenia? 28.06.05, 22:30
                  Przypuscmy,ze twoje dziecko pragnie zostac muzykiem.Wysylasz na lekcje,placisz
                  duze pieniadze ale doskonale wiesz,ze to dziecko nie ma kompletnie sluchu.
                  Co robisz?
                  • f.l.y Re: Zgasić marzenia? 29.06.05, 10:26
                    dalej płacę pieniądze, niech przez chwilę czuje się szcześliwe...

                    • skiela1 Re: Zgasić marzenia? 29.06.05, 15:13
                      f.l.y napisała:

                      > dalej płacę pieniądze, niech przez chwilę czuje się szcześliwe...
                      >
                      Ja tez bym placila,jezeli to lubi.Ale predzej czy pozniej dalabym do
                      zrozumienia ze to nie to.Kto ma mu to powiedziec jak nie matka?Ja juz mialam
                      taka sytuacje z synem,teraz kiedy jest dorosly mowi-boze jaki ja bylem
                      glupi,dobrze ze mi to z glowy wybilas bo bym tyko czas zmarnowal.
                      Na efekt tych rad czasami trzeba poczekacsmile)
                      A corce ta psychiatrie tez wybije z glowy jak z matmy nie bedzie miala 90%,
                      zaplace za korepetycje,bede wozic na kolka zainteresowan.Niech mi tylko pokaze
                      ze robi cos w tym kierunku a nie tylko marzy.Same marzenia to mozna sobie do
                      kieszeni schowacwink
      • skiela1 Re: Zgasić marzenia? 28.06.05, 15:23
        Marzenia sa zdrowe bo nas mobilizuja aby cos w tym kierunku robic albo
        sprawiaja nam przyjemnosc gdy tylko o nich myslimy.
        Mojemu mezowi marzy sie pewien samochod,gada o tym do znudzenia,w TV pokazuja
        to az mu sie oczy swieca jak do jakiejs ex kochanki.Mowie,to sobie kup!
        Na to on-a wlasciwie to po co mi taki samochod,no i bede musial sobie znalezc
        nastepny obiekt do marzeniasmile)
    • zettrzy Re: Zgasić marzenia? 28.06.05, 21:48
      ja jako dziecko marzylam aby:
      1) zobaczyc Machu Picchu i Wyspe Wielkanocna
      2) zostac krawcowa
      3) opanowac jakis obcy jezyk

      i kto by pomyslal, ze raz w koncu wyjechalam na dluzsze wakacje na dolna
      polkule, szyje sobie calkiem-calkiem a robilam to takze dla zarobku, no i los
      rzucil mnie w okolice w ktorych nie mam wyjscia tylko mowic obcym jezykiem
      wiec uwazajcie na marzenia, bo maja tendencje do spelniania sie
      • goonia Re: Zgasić marzenia? 28.06.05, 22:20
        Ja bym miala marzenie, zeby wygrac pare milionow w totka, ale zeby to
        zrealizowac musialabym grac i grac i chyba z torbami bym poszla. Chyba to
        jedyne marzenie do ktorego spelnienia srednio warto dazycsmileChyba, ze ktos
        fartowny raz zagra i mu sie uda.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka