sloggi
05.09.05, 22:23
Przed sądem stanie brutalny mąż, który pod koniec sierpnia zaatakował
policjantkę wezwaną na pomoc przez przerażoną żonę.
Do incydentu doszło na ul. Reja w czasie rodzinnej awantury. Agresywny, pijany
44-latek (miał we krwi ok. 1 promila alkoholu) rzucił się na funkcjonariuszkę,
która wraz z kolegą policjantem próbowała go uspokoić. - Bił ją pięściami po
głowie, szarpał za włosy - relacjonuje prokurator Romuald Basiński. - Nie
trafił jednak na bezwolną ofiarę.
Policjantka, choć odniosła dość poważne obrażenia: miała siniaki i stłuczenia
głowy, powyrywane całe pukle włosów, sama się obroniła, a potem - razem z
partnerem z patrolu - obezwładniła bandytę.
Brutal czeka na proces za czynną napaść i znieważenie funkcjonariusza. Po
wytrzeźwieniu przyznał się do winy. Sam zaproponował karę: rok i dwa miesiące
pozbawienia wolności w zawieszeniu, grzywnę i zapłatę kosztów sądowych.
Prokuratura przystała na tę propozycję. Taki więc zapewne zapadnie wyrok.
miasta.gazeta.pl/czestochowa/1,35271,2902090.html