Dodaj do ulubionych

Koniec bombek

15.07.08, 23:30
gospodarka.gazeta.pl/firma/1,31560,5459670,Koniec_bombek_z_Milicza.html
"Mocny złoty i tania konkurencja z Chin wykończyły słynną wytwórnię ozdób choinkowych w Miliczu. Wczoraj przejął ją syndyk.

Spółdzielnia Pracy Milicz to jeden z najbardziej znanych zakładów produkujących bombki w Polsce i jeden z najstarszych - istnieje od 1951 r. Jeszcze pod koniec lat 90. zatrudniał ponad 300 osób, które wytwarzały około miliona bombek rocznie. Aż 90 proc. milickiej produkcji szło na eksport, m.in. do USA, Kanady, Holandii, Australii i Nowej Zelandii. - Spółdzielnia zarabiała, zlecenia sypały się ze wszystkich stron - wspomina prezes Andrzej Chałupa.

Milickie bombki są produkowane ręcznie. Najpierw ze szklanych rur topionych w płomieniu palnika pracownice robią wydmuszki, które później są srebrzone w środku i malowane na zewnątrz. Najbardziej skomplikowane - wydmuchiwane czuby na choinkę lub łabędzie - potrafią robić nieliczni. - Ja pracuję tu już 20 lat, a jeszcze właściwego czuba zrobić nie potrafię - mówi Elżbieta Wycisk, formowaczka ozdób. - Zwykłych, okrągłych bombek dziennie robiłam nawet po pięćset.

W fabryce powstało prawie 6 tys. wzorów choinkowych ozdób. By je obejrzeć, przyjeżdżały wycieczki - w samym tylko 2007 r. zakład odwiedziło 35 tys. dzieci.

Wszystko zaczęło się psuć kilka lat temu. - Rynki całego świata zaczęły zalewać ozdoby z Chin - opowiada prezes Chałupa. - Tandetne, ale też bardzo tanie. Trudno konkurować z masą chińskich pracowników zarabiających po dwa euro za dzień pracy. Zwłaszcza gdy dla klienta liczy się tylko cena.

Koszty materiałów, energii i pracy od kilku lat systematycznie wzrastały, do tego mocno zaczął spadać kurs dolara i euro, a w tych walutach eksporterom ozdób choinkowych płacą ich kontrahenci. - Produkcja była opłacalna, dopóki dolar kosztował 4 złote. Kryzys zaczął się, gdy cena spadła do 2,45 zł. Dziś wszystko, co wyprodukujemy, wpędza nas w coraz większe koszty - wyjaśnia prezes. Wczoraj za dolara płacono 2,04 zł.

Podaje przykład: na zakończonym trzy miesiące temu zamówieniu dla amerykańskiego klienta spółdzielnia miała zarobić 400 tys. zł. Po przeliczeniu dolarów na złotówki okazało się, że nie dostanie nawet połowy tej kwoty.

Zaczęły się zwolnienia, dziś spółdzielnia zatrudnia 97 osób. Prezes przestał przyjmować nowe zamówienia, a trzy tygodnie temu po naradzie z zarządem zgłosił do sądu wniosek o upadłość.

Spółdzielnia ma długi, ale prezes nie chce zdradzić ich wysokości. Zapewnia tylko: - Majątek firmy wystarczy na ich spłacenie.

Wczoraj do spółdzielni wkroczył syndyk.

Milicki zakład to niejedyny producent bombek, który upada przez mocnego złotego. Kilka miesięcy temu amerykański właściciel zamknął pobliską fabrykę w Jutrosinie."


Szkoda. Polska bombka zawsze była doceniana w świecie.
Obserwuj wątek
    • prazanka44 Re: Koniec bombek 15.07.08, 23:40
      Szkoda. Pozostaje tylko dbać o te bombki, kt-e się jeszcze ma, będą podwójnie
      kruche.
      • skiela1 Re: Koniec bombek 16.07.08, 00:29
        a jak nie to kupimy te chinskie.
    • sibeliuss Re: Koniec bombek 18.07.08, 14:18
      kilka lat temu padła fabryka w Koszalinie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka