Dodaj do ulubionych

Matura, maturzyści

17.06.13, 10:54
Czy są na sali rodzice przyszłorocznych maturzystów? Oraz tych, którzy maturę zdawali w ciągu ostatnich kilku lat? :)

Ciekawa jestem czy na tym etapie większość już jest pewna na 100% na jakie kierunki się wybiera, czy bardzo przejmuje się maturą?

A do tych , ktorzy mają to już za sobą , pytanie "jak było?" :)

U nas teoretycznie wszystko powinno być ok, ale ze wszystkich stron płyną informacje o tym jak zestresowani i przemęczeni są maturzyści. Czy naprawdę tak jest? Wiadomo, że chciałoby się ulżyć "dziecku" w trudach ;), ale czy się da? Czy byliscie w sytuacji kiedy próbowaliście "wymuszać" odpoczynek albo przynajmniej to, zeby 'dziecko' nie zarywalo nocy? Da się w ogóle nie zarywac nocy?

Obserwuj wątek
    • tinywee Re: Matura, maturzyści 17.06.13, 12:13
      Syn wie plus minus z czego i bardzo mniej więcej na co.

      Nie wydaje mi się, żeby myślał o maturze – przecież wakacje za chwilę!

      Zaprzyjaźniony tegoroczny maturzysta nie wyglądał nic a nic na niedospanego.

      Co do zarywania nocy, moim zdaniem, tj. cyfrowego dinozaura, to wszystko przez fejsa.

      • joa66 Re: Matura, maturzyści 17.06.13, 12:44
        Teraz to pewnie za wczesnie na ewentualne przejmowanie.

        Pewnie nawet nie pomyślalabym o większcyh problemach związanych z "przejmowaniem" gdyby nie zebranie maturalne w szkole już w 2 klasie, które w większej częsci było poświęcone stresowi, przemęczeniu a nawat załamaniom maturzystów.

        Niedawno spotkalam się z wypowiedzią młodych ludzi w TV własnie o przemęczeniu i zarywaniu nocy. Spotkalam też matkę znajomego przedszkolaka, który niezauważalnie zamienił się w tegorocznego maturzystę ;) - i też narzekała, że syn nie śpi, jest szary na twarzy i zakuwa (to było w kwietniu)

        • verdana Re: Matura, maturzyści 17.06.13, 13:14
          Mój syn, wcale niezbyt pilny uczeń, po maturze padł, co wiecej nawet nie bardzo jest mozliwość spotykania się z kolegami. Poczatkowo było OK, ale teraz, gdy termin ogłuszonia wyników sie zbliża, ludzie są tak zestresowani, że nawet nie chce im się spotykać z kolegami. Dwie osoby w klasie oblały ustne. Przy czym widze, ze po maturze wszyscy byli w dobrych nastrojach, a z każdym dniem sa bardziej przekonani, że im źle poszło. Sześć tygodni czekania jest mordercze, szczególnie dla tych, którzy nie sa pewni, czy zdali i dla tych, którzy ida na oblegane kierunki (tak, są takie).
          Syn uczył się od września, nocy nie zarwywał, ale dzieci znajomych, które np. ida na medycynę czy stomatologię, uczyły się praktycznie bez przerwy - do tego stopnia, ze matki blagały, aby przestały.
          Mój syn wiedział od poczatku II klasy na co idzie i co bedzie zdawał.
          • joa66 Re: Matura, maturzyści 17.06.13, 13:58
            uczyły się praktycznie bez przerwy - do tego stopnia, ze matki blagały, aby przestały.


            Ostatnio mam wrażenie, że to dotyczy większości, nawet tych, których by nikt nie podejrzewał! I zastanawiam się czy da się zmusic w końcu dorosłego człowieka do odpoczynku.
            • verdana Re: Matura, maturzyści 17.06.13, 14:18
              Mojego syna nie trzeba było zmuszać, ale córka do dziś pamięta awanturę, jaka jej urzadziłam za uczenie się w święta.
              Przy czym jednoczesnie maturzyści słysza, ze nawet , jeśli dobrze im pójdzie, to nie ma z czego byc zadowolonym, bo to przecież egzamin dla idiotów. A jeśli pójdzie źle - to trzeba byc absolutnym matołem, by oblać tak łatwa maturę. Podejrzewam, ze to jest przyczyną większego jeszcze stresu.
              • Gość: hawa.etc Re: Matura, maturzyści IP: *.play-internet.pl 02.07.13, 00:08
                Z ciekawości - za co jej zrobiłaś tę awanturę w sumie? Zaniedbała gości?
    • Gość: menodo Re: Matura, maturzyści IP: *.adsl.inetia.pl 17.06.13, 16:10
      Mój syn należał do pierwszego rocznika, który zdawał nową maturę i na podstawie matury był przyjmowany na studia; na niektóre kierunki były jednak dodatkowe testy/rozmowy kwalifikacyjne, np. na prawo, historię, socjologię.
      Wszyscy byliśmy raczej zaciekawieni tym edukacyjnym eksperymentem i nie przypominam sobie w naszym domu ani w otoczeniu syna jakiejś napiętej atmosfery; myślę, że na tamtym etapie po prostu: nawet nie wiedzieliśmy, czego można się bać:)
      Syn zdał maturę bardzo dobrze, od razu wiedział, gdzie chce studiować - ale złożył papiery na jeszcze cztery kierunki - na wszelki wypadek - i był zdumiony, że na "jego" kierunek najłatwiej się było dostać; wtedy na topie były stosunki międzynarodowe i europeistyka :D

      Córka przechodziła przez to rok temu. Nie przypominam sobie, aby dniami i nocami kuła (zresztą, w przypadku syna też nie) , ale ona zdawała maturę rozszerzoną z przedmiotów, z których czuła się bardzo "mocna". Nie chodziła na żadne kursy ani korepetycje - chociaż w jej klasie wiele osób chodziło.
      Stresu było jednak dużo więcej niż w przypadku syna.
      Po pierwsze dlatego, że córka od razu po maturze powiedziała, że były to dla niej bardzo trudne egzaminy i tylko w przypadku matematyki powiedziała, że poszło jej dobrze.
      Po drugie - że wszystkie kierunki, które brała pod uwagę były wysokoprogowe (kiedy zadawał syn - nikt nie wiedział co to "próg punktowy"). Nie chodziło o to żeby zdać, tylko żeby z rozszerzeń mieć > 80 proc.
      Po trzecie - zewsząd płynęły informacje, jaka ta matura jest łatwa; no dla debili po prostu.
      Córka nawet znalazła w jakiejś telewizji internetowej wypowiedź swojej koleżanki z podstawówki - banalny był ten polski !!! ( koleżanka nawet nie startowała na UW, jest na pedagogice na sggw).
      Po któreś tam i następne - kilka tygodni oczekiwania na wyniki matury to dla postronnych takie wydłużone wakacje, które można fajnie spędzić np. na jakimś wyjeździe z przyjaciółmi...Dla mojej córki był to najbardziej samotny okres w jej życiu. Nikt - spośród jej dużej grupy znajomych - nie chciał się z nikim spotykać; niektórzy poszli do pracy (akurat euro było), inni wyemigrowali "wewnętrznie"; owszem zdarzały się zaproszenia na imprezy typu "chlamy do upadłego", ale akurat moja chorowita córka amatorką takich imprez nie jest...

      Dla potomnych - może wcześniej zaplanować sensownie ten kilkutygodniowy okres oczekiwania na wyniki? I nie drążyć tematu - jak poszło ? :))


    • Gość: agatka_s Re: Matura, maturzyści IP: *.dynamic.chello.pl 17.06.13, 16:13
      Po dotychczasowych egzaminach (sprawdzian 6 kl, egzamin gim, egzamin z języka, zdane certyfikaty, zdane egzaminy do szkół społecznych), kiedy się denerwowałam i miałam rózne myśli, a syn przez wszystko przechodził spiewajaco, nie mam zamiaru się denerwowac. Tym bardziej że szkoła z przedmiotów rozszerzonych zamierza uruchomic intensywny program "przygotowawczy". To co ja mam jeszcze się denerwowac, przejmowac ? Nie ma sensu.

      Jeśli chodzi o wybor, to owszem 2 kierunki i 2 szkoły w Polsce i to samo za granicą zostały wybrane miesiac temu. I tak jak te krajowe to myśle że nie będzie żadnego problemu (bo niż demograficzny jest !!!!), tak te zagraniczne wymagają troche wysiłku, ale to nie ma nic wspólnego z maturami, raczej z odrębnymi egzaminami (4 sztuki), co biorąc pod uwage że syn chce jeszcze zaliczyc 2 olimpiady w 3 klasie powoduje, że moze byc ciężko logistycznie...Na szczescie np egzaminy z języka może zdac już w te wakacje, choc też moze byc trudno bo od razu w lipcu jedzie jako reprezentant Polski na konkurs, do którego też musi się przygotowac....a wakacje powinny jednak choc ciut byc wakacjami aby były siły na ten rok, ważny jednak.

      Ale myśle że lepiej tak niż gdyby mial drżec przed maturą, tak to matura jest tylko jakąs tam malutką "klasóweczką" bez wielkiego znaczenia.....

      Z tego co wiem raczej wszyscy w Batorym mają luźny stosunek do matury (łącznie z nauczycielami)
      • Gość: menodo Re: Matura, maturzyści IP: *.adsl.inetia.pl 17.06.13, 16:28
        Z tego co wiem raczej wszyscy w Batorym mają luźny stosunek do matury (łącznie z nauczycielami)"

        Ale to może w drugiej klasie i w roczniku Twojego syna?

        Bo tak zestresowanych osób z rocznika mojej córki - jak właśnie osoby z Batorego - w trzeciej klasie to ja nie widziałam. A znam sporo osób - również rodziców.
        Kursy, korepetycje, kucie po nocach i histerie w ciągu dnia.
        A po maturze - zaproszenia na imprezy pt. chlamy na umór właśnie z Batorego pochodziły :)
        • Gość: agatka_s Re: Matura, maturzyści IP: *.dynamic.chello.pl 17.06.13, 16:56
          Nie, mówie o tegorocznych maturzystach. Znam kilkoro, akurat kompletnie niezależnie od syna (wspólny wolontariat już kilka razy ;-). Fakt że są to przede wszystkim osoby z klasy IB, to może dlatego. Ale to co opowiadali i opowiadają (bo znam ich od ich drugiej klasy) to ewidentny luz w podejsciu wszystkich do matury w Batorym, łącznie z gronem pedagogicznym i dosyc powszechnie panująca atmosfera że na pewno wszystkim dobrze pójdzie.

          Co do korepetycji, to w klasie syna nikt nie ma i nie zamierza, bo nawet kiepska obiektywnie matematyka jest o niebo wyżej niż wymagania maturalne (co potwierdziło zrobienie matury w klasie jako klasówki). Mieliśmy burze mózgów z rodzicami (apropos matmy), gdzie rozważaliśmy rózne opcje, w tym korepetycje, ale wszyscy byli "ideologicznie" przeciw, woleliśmy powalczyc o zmiane nauczyciela, co się udało zrobic.

          Kilka osób (tzn 2 dziewczynki) chce jechac do USA i z tego co wiem one się troche douczają, ale pod konkretne wymagania tamtejsze (ale mój syn też do egzaminu z ang się przygotowuje, ale to nie są korki, poprostu cwiczy testy).

          Nie bardzo jestem w stanie zrozumiec tego stresu o którym piszesz, bo tak bezstresowej szkoły jak Batory to ja dawno nie spotkałam. Nawet nasza rejonowa podstawówka była bardziej stresowa i więcej tam wymagano "ambicji" niż tu w Batorym. Klasa ma średnią koło 3 z kawałkiem i pani chwali, że świetne wyniki, jedne z lepszych w szkole i gratuluje !!! W Reytanie srednia oscylowała koło 5 i słyszałam "państwa dzieci się nie uczą i są beznadziejne" ;-) W Reytanie połowa klasy miała paski i było "kiepsko" teraz pasek jest jeden i jest WSPANIALE.

          Natomiast zeby nie wyszła laurka, takiego burd....lu jak w Batorym to nie ma chyba w żadnej innej szkole. Nikt tu niczego nie wie, nie planuje, wszystko toczy się siłą inercji i dobrej opinii (i zdolnych dzieci i zdeterminowanych rodziców).
          • Gość: menodo Re: Matura, maturzyści IP: *.adsl.inetia.pl 17.06.13, 21:35
            Nie bardzo jestem w stanie zrozumiec tego stresu o którym piszesz, bo tak bezst
            > resowej szkoły jak Batory to ja dawno nie spotkałam. Nawet nasza rejonowa pods
            > tawówka była bardziej stresowa i więcej tam wymagano "ambicji" niż tu w Batorym"

            Ale ja nie mówię, że Batory stresuje dzieci - mówię, że stres przedmaturalny, a także ten, związany z oczekiwaniem na wyniki nie omija także uczniów Batorego.
            Oczywiście, nie wszyscy mówią o tym wprost, a w niektórych kręgach, np. luzacko-hipsterskich jest to starannie maskowane i w specyficzny sposób odreagowywane :)
      • joa66 Re: Matura, maturzyści 17.06.13, 16:51
        To co ja mam jeszcze się denerwowac, przejmowac ? Nie ma sensu.

        Ja się nie boje o egzaminy, tylko o to, że stanie się ofiarą "zarywania nocy" i że byc moze wskazane byłoby , zeby go dynamitem od biurka odciagać.

        Mam nadzieję, że nie ( doświadczenie egzminów gimnazjalnych kiedy wolnych weekendów pilnował jak świętości, ale tez i liceum drugiego wyboru nie bylo mu straszne), ale kto wie?

        I zastanawiam się co robic gdyby jednak wpadł w panikę? Nic?

        menodo - dobra uwaga z tym zaplanowaniem miesiąca kiedy sie oczekuje na wyniki. Zbieżność obserwacji Twoich i verdany.
        • Gość: agatka_s Re: Matura, maturzyści IP: *.dynamic.chello.pl 17.06.13, 17:13
          "oni" raczej po nocach się nie uczą. Polecam ten artykuł, dosyc dobrze oddaje róznice miedzy "my" i "oni" ;-)

          rymszewicz.natemat.pl/64091,dlaczego-twoje-dziecko-nie-uczylo-sie-do-matury#comments
          • joa66 Re: Matura, maturzyści 17.06.13, 17:57
            Artykuł przeczy temu co do tej pory (ostatnie parę miesięcy) słyszałam. Wszyscy wydają się załamywać tym, ze dzieci uczą się za dużo. I mają problem z wyluzowaniem tych "dzieci". W wielu (większości?) przypadków celem jest możliwie wysoki wynik, a nie samo zdanie, ale podobno problem jest.

            A ja ..nie przypominam sobie większej paniki za naszych czasów , może dlatego, że wszyscy myśleli bardziej o egzaminach wstępnych, a nie o samej maturze.


            • Gość: agatka_s Re: Matura, maturzyści IP: *.dynamic.chello.pl 17.06.13, 18:22
              No to każdy ma ciut inne doświadczenia, bo ja panike pamiętam, a i sny z maturą mi się zdarzają, o nawet często !!!!

              Ja osobiście do matury się bardzo uczyłam. Uczyliśmy się w grupach. W zasadzie całą 4 klase weekend w weekend spotykaliśmy sie po 3-4 osoby i się uczyliśmy. Teraz takie wspólne uczenie w ogóle nie istnieje, czasem sobie coś podeślą na fejsie....Koleżanki mama była polonistką z wieloletnim doświadczeniem maturalnym i ona nas normalnie katowała, epoka po epoce odpytywała, zadawała podchwytliwe pytania, kazała recytowac życiorysy i inne cytaty.... Ja wszystko musiałam pisac sobie więc miałam jakiś miliony notatek. Tego np moj syn w ogóle nie robi, on poprostu pamięta z powietrza. Ja godzinami chodziłam po pokoju i recytowałam z kartek, no "kułam",a też nigdy syna nie słyszałam aby coś powtarzał na głos...

              Ostatni dzień przed maturą spędziłam w Łazienkach z 2 koleżankami, robiąc chyba z million zadań z matematyki. No był stres, straszny stres, te Łazienki to był taki kompromis aby ciut wyluzowac, no ale jednak nie do końca. Jak jestem tam to zawsze mi się ten stres przypomina.... Poza tym np taka matura z matematyki była naprawde trudna, zadania były długie i np jeden mały bład i całe zadanie szło do kosza, a zadań było jakis 5, a nie 50. 2 błędy obliczeniowe i po maturze....

              Nie bałam się , że nie zdam ale bardzo mi zależało aby dostac 5 i byc zwolnionym z ustnego, bo ustnych się bałam potwornie. Z matematyką wyszło, z polskim nie, no i poległam bo dostałam tylko 3 z ustnego. Matura była moim pierwszym egzaminem ustnym, przed komisją w życiu. Mój syn miał już takich doświadczeń wiele, więc to na nim nie robi wrażenia, podobnie jak na mnie potem egzaminy ustne na studiach też nie robiły jak już wiedziałam o co chodzi w takim ustnym....

              No ja słysze wsród moich znajomych "maturzystów" (tzn rodziców) zupełnie co innego, że nikt maturą się nie przejmuje bo to egzamin dla idiotów i sami rodzice dużo bardziej przeżywaja niż dzieci, które w ogóle nie mają z tym problemu. Dużo bardziej stresujące były dla dzieci studniówka i te wszystkie przygotowania, hotele i knajpy i dylemat Z KIM ISC !!!!???? w co się ubrac ? Tu dzieciaki panikowały i bardzo przeżywały, a rodzice mieli sporo dystansu....ale żeby samą maturą ktos się przejmował ???

              Mój syn nigdy nie zarwał nocy i na pewno nadal tak będzie, bo nie ma żadnego powodu aby nagle wpadał w jakąś panike. Uczył się rzetelnie tyle lat i ma poprostu spory luz z tego powodu i wie że sobie da rade. Ja też nie zamierzam się stresowac ani ingerowac i tyle. Myśle że jakos przeżyje ;-)
              • joa66 Re: Matura, maturzyści 17.06.13, 18:46
                Sny o maturze to ja też mam! Mimo, że umiarkowanie się przejmowałam (nie to, że w ogóle , ale bez przesady) Zależało mi, żeby po prostu zdać, wszytsko jedno na ile (chociaż satysfakcja z tych kilku dobrych stopni była, ale to słodki efekt uboczny) a cała para poszła jednak w egzaminy wstępne.

                A o przemęczeniu maturzystów słyszę ostatnio często. W naszej szkole słyszałam , że zdarzają się uczniowie, którzy do końca nie wiedzą, co chcieliby studiowac i próbują zdawać maturę rozszerzoną nawet z 6 przedmiotów. Inni olewali naukę przez dwa lata , a w 3 klasie wpadają w panikę. Od znajomej od "przedszkolaka" dowiedziałam się, że poziom w szkole był niski i teraz cała klasa masowo chodzi(ła) na kursy i korepetycje. Od jeszcze innej znajomej słyszałam, że uczniowie nawzajem się nakręcają.

                Swoją drogą podziwiam Twojego syna - to co go czeka w przyszłym roku może wykończyc logistycznie.
                • Gość: agatka_s Re: Matura, maturzyści IP: *.dynamic.chello.pl 17.06.13, 18:59
                  No może tak źle nie będzie ;-)

                  Bo rekrutacja na studia zagraniczne to luty-marzec (wtedy wysyła się papiery, a ja mu pomoge logistycznie zdobyc tłumaczenia i takie tam) i potem tylko się czeka na wyniki. Jak zda egzaminy językowe w wakacje teraz, to zostaną mu tylko 2 egzaminy matematyczne (nie bardzo trudne, bo już sprawdzał). Po drodze gdzieś olimpiady, które już mniej więcej wie na czym polegają, więc też będzie łatwiej (ale też bez zadęcia, bo to nie kwestia życia i śmierci, jak nie przejdzie to nic takiego, to bardziej jest jako przygotowanie do matury szczególnie z WOS, którego nie ma w szkole wcale), a potem w maju już tylko matura-luzik ;-)

                  Najważniejsze, że teraz kończą się wszystkie niepotrzebne przedmioty typu fizyka, chemia, biologia, które mu dużo krwi psuły, bo choc oprócz biologii lubi je, ale czyuł ze to już strata czasu. Poza tym nie będzie miał zajec na które chodził przez ostatnie 2 lata, więc na zasadzie "kozy" zrobi mu się dużo czasu....

                  Poza tym zawsze może zrezygnowac z czegoś, bo przecież na 4 uczelnie w kilku krajach I TAK SIĘ NIE DOSTANIE chocby się skichał ;-)))) I myśle że tak będzie, jest jakis plan maximum, który życie bedzie weryfikowac, cos tak czuje....

                  Aha jedyny minus że nie moge nart zaplanowac na ten rok ):

                  • joa66 Re: Matura, maturzyści 17.06.13, 19:26
                    Najważniejsze, że teraz kończą się wszystkie niepotrzebne przedmioty typu fizyka, chemia, biologia, które mu dużo krwi psuły,

                    Już od początku 3 klasy mu się kończą? ??
                    • Gość: agatka_s Re: Matura, maturzyści IP: *.dynamic.chello.pl 17.06.13, 19:38
                      Tak

                      Ocena z 2giej klasy z tych przedmiotów jest już końcowa. Syn pewnie wyrzuci (spali ?) podręcznik do biologii jak ja kiedyś z fizyki ;-)

                      A co to jakieś dziwne ?

                      Zostaje tylko polski, matma i gegra (czyli przedmioty maturalne) w ilościach sporych+dodatkowe kółka specjalnie na mature (ważne szczególnie z matematyki, bo mają na nich nadrobić 2gą klase), zostaje historia ale malutko i dochodzi coś o przedsiębiorczości, no i WF !!!!!! No i oczywiście języki, ale też już tylko pod kątem matury, bo co mieli zrobić to już dawno zrobili a nawet więcej ;-)

                      A to nie wszędzie tak jest że 3cia klasa to tylko maturalne przedmioty ?
                      • joa66 Re: Matura, maturzyści 17.06.13, 19:48
                        Niestety nie! Synowi tylko chyba chemia odpadnie.Reszta dopiero dopiero od końca lutego. Z tym, ze kilka może odpaśc po pierwszym trymestrze (koniec listopada)
              • jakw Re: Matura, maturzyści 17.06.13, 22:00
                Gość portalu: agatka_s napisał(a):

                > Poza tym np taka matura z matematy
                > ki była naprawde trudna, zadania były długie i np jeden mały bład i całe zadani
                > e szło do kosza, a zadań było jakis 5, a nie 50. 2 błędy obliczeniowe i po mat
                > urze....
                Agatko, a nie porównujesz przypadkiem starej matury z matematyki z mat-fizu z dzisiejszą maturą podstawową? Bo rozszerzona matura z matematyki wcale taka łatwa nie jest. Dawną "rozszerzoną" chyba znacznie łatwiej było napisać na 5. Jak pamiętam to były 3 zadania na 5 godzin. Spokojnie można było się wyrobić (przynajmniej z mojego punktu widzenia).Teraz jest z 50 zadań na 2 czy 3 godziny i jakieś punkty stracić pewnie całkiem łatwo. Jeśli chodzi o przygotowania do egzaminów, to w IV klasie zajmowałam się chyba głównie robieniem zadań z matematyki - i to chyba bardziej pod kątem egzaminu wstępnego niż matury. Plus trochę przygotowania do matury ustnej z matematyki (ale w dużej mierze to był ten sam zestaw zadań na ustny z matematyki na UW). Polskiego zaczęłam uczyć się na poważnie jakieś 10 dni przed maturą. Na szczęście miałam zwyczaj czytać lektury - gdy zobaczyłam tematy to tylko jęknęłam i doszłam do wniosku, że z 3 czy 4 zostaje i tak 1 - taki, w którym da się poślizgać po wielu lekturach ;-)
                Emocji dostarczył mi też ustny polski - z 50 tematów nt życia kulturalnego itp umiałam 3. Wyciągnęłam 1 z tych 3 ;-). Oprócz tego pomyliłam Kordiana z Konradem, ale komisja jakoś to przeżyła.
              • Gość: menodo Re: Matura, maturzyści IP: *.adsl.inetia.pl 17.06.13, 22:06
                "No ja słysze wsród moich znajomych "maturzystów" (tzn rodziców) zupełnie co innego, że nikt maturą się nie przejmuje bo to egzamin dla idiotów i sami rodzice dużo bardziej przeżywaja niż dzieci, które w ogóle nie mają z tym problemu."

                O matko, jakie buce.

          • Gość: menodo Re: Matura, maturzyści IP: *.adsl.inetia.pl 17.06.13, 21:52
            dosyc dobrze oddaje
            > róznice miedzy "my" i "oni" ;-)"

            eee tam, ja już o tych igrekach z 15 lat temu czytałam - bo to dzieci zagubionego podobno w świecie pokolenia X, hehe. Myślałam,że "amerykańscy naukowcy" jakieś zety wynaleźli :D

            Nie, ja nie jestem amatorką takich typologii; za "pokoleniem JPII" też nie przepadam.
            • joa66 Re: Matura, maturzyści 17.06.13, 22:02
              Ja jestem fanką odkąd w jednej z typologi znalazłam się w tym samym pokoleniu co mój syn :D
          • jakw Re: Matura, maturzyści 17.06.13, 22:11
            Ten artykuł to takie ble ble. Ja bym chciała wiedzieć co takiego nieaktualnego jest w twierdzeniu Pitagorasa , funkcjach trygonometrycznych , zasadach dynamiki Newtona czy tablicy Mendelejewa ;-) Myślę, że autorka myli trochę pojęcia. To, że szkoła nie zaznajamia z najnowszymi wynalazkami czy odkryciami w pewnych dziedzinach nie znaczy przecież wcale, że szkoła uczy wiedzy nieaktualnej.
        • Gość: menodo Re: Matura, maturzyści IP: *.adsl.inetia.pl 17.06.13, 23:29
          "menodo - dobra uwaga z tym zaplanowaniem miesiąca kiedy sie oczekuje na wyniki. Zbieżność obserwacji Twoich i verdany."

          Naprawdę, to ważne, aby sensownie spędzić ten czas oczekiwania i tu nie ma co liczyć na kolegów rówieśników, bo oni mogą popaść - w zależności od dominujących skłonności - w autyzm, pracoholizm lub w alkoholizm:)

          W przypadku mojej córki było to o tyle trudne, że mimo skończenia liceum - do końca czerwca miała jeszcze 2x w tygodniu szkołę językową i egzamin na koniec.
          • joa66 Re: Matura, maturzyści 18.06.13, 07:15
            Przyznam, że naprawdę jestem tym zaskoczona. Zawsze myślałam, że wtedy maturzyści spotykają się ze sobą często, bo w końcu mają czas, a "w kupie" raźniej czekać na wyniki.
            • Gość: menodo Re: Matura, maturzyści IP: *.adsl.inetia.pl 18.06.13, 09:35
              "W kupie" raźniej czekać na wspólne "zagrożenia"....Ale te maturalne są bardzo osobiste.

              Może łatwiej jest tym, którzy zaraz po maturze mniej więcej wiedzą, jak im poszło (przedmioty ścisłe) i/lub nie walczą o przeżycie (zdam czy nie zdam) czy najwyższe wyniki ( dzienne prawo/medycyna albo rodzice będą zmuszeni wziąć kredyt).

              Opowiadała mi kiedyś dziewczynka ze szkoły społecznej, że dla niej matura i oczekiwania na wyniki były koszmarem - bo bardzo zależało jej, aby dostać się na wysokoprogowe, dzienne studia (dostała się). Po prostu - chciała spełnić swoje marzenie, a jednocześnie - pokazać rodzicom, że inwestycja w jej edukację miała sens...I w tym momencie rozeszła się emocjonalnie z większością swoich znajomych, którzy sprawdzili w wyborczej, że 3xp już mają, a przecież czesne na swps czy koźmińskim jest niższe niż za przedszkole, więc o co chodzi?
              • tinywee Re: Matura, maturzyści 26.06.13, 23:37
                agatko, piszesz:

                "rekrutacja na studia zagraniczne to luty-marzec (wtedy wysyła się papiery, a ja mu pomoge logistycznie zdobyc tłumaczenia i takie tam) i potem tylko się czeka na wyniki."

                Czy to znaczy, że cały proces odbywa się przed naszą maturą? Co znaczy, że jej wyniki się nie liczą?

                joa, Twój syn o ile pamiętam ma olimpiadę. Czy zatem nie ma już luzu i komfortu (o ile myśli o studiach tu)? Moja koleżanka laureatka mówiła, że miała taką dodatkową ilość punktów za to, że po prostu niemożliwe było się nie dostać (medycyna wum) - nie wiem, czy tak jest wszędzie.
                • Gość: menodo Re: Matura, maturzyści IP: *.adsl.inetia.pl 27.06.13, 00:34
                  "Moja koleżanka laureatka mówiła, że miała taką dodatkową ilość punktów za to, że po prostu niemożliwe było się nie dostać (medycyna wum) - nie wiem, czy tak jest wszędzie."

                  Gdyby startowała na psychologię UW - dostałaby tylko 100 proc. z jednego z punktowanych przedmiotów - za każdą z wygranych olimpiad. Śmieszne, aroganckie - niczym nieuzasadniony foch - ale prawdziwe!!!
                  A w przypadku Mishu - czekałaby ją dodatkowa rozmowa, chyba że byłaby laureatką dwóch olimpiad lub posiadaczką 1-6 miejsca (w rankingu punktowym) w jednej olimpiadzie.

                  Ogólnie rzecz biorąc - sukces w olimpiadzie bardzo pomaga, ale nie w każdym przypadku "gwarantuje indeks".
                • joa66 Re: Matura, maturzyści 27.06.13, 08:20
                  tiny, im bliżej matury , tym bardziej krystalizują się plany mojego syna. Tzn od dawna wiedział co mniej więcej chce robić, teraz wie prawie na 100%.

                  I nie ma studiów, które do tego prowadzą- jest to pewna ścieżka. W Polsce może na nią wejść z 3 kierunków . I na jeden z nich już się dostał.

                  Jak dla mnie - bomba i ulga. Dla syna? Różnie. Na razie w żartach zastanawia się nad tym co się stanie jak np na maturze podstawowej z czegokolwiek dostanie paraliżu myślowego i odda pustą kartkę, czyli obleje maturę (a mimo olimpiady jednak musi ją zdac ;) ) . Czasami się zastanawia nad tym, który z 3 kierunków jest optymalny , czy dobierać w związku z tym nieplanowaną maturę rozszerzoną z 3 przedmiotu (praktycznie 2), czy może "olać" maturę i koncentrować się na innych umiejętnościach.

                  Moim zdaniem, cokolwiek zdecyduje , będzie ok przy jego planach. Każdy początek drogi w jego przypadku ma swoje wady i zalety. Tylko widzę to tak z mojej dorosłej perspektywy . Młody człowiek odczuwa większą presję na podjęcie "jedynej słusznej" decyzji. A i czasy (w tym medialne) przyczyniają się do tej presji bardzo.

                  p.s. A ja zaczynam obserwować rynek edukacyjny w Europie (mam nadzieję) - bo na razie cienko z ofertą na dalszych etapach, ale widzę, że powoli zaczyna się to zmieniać - być może kierunek rozwojowy ???

                  • Gość: paszczakowna1 Re: Matura, maturzyści IP: *.chem.uw.edu.pl 27.06.13, 12:24
                    Możesz zdradzić, co to za kierunek nauki?
                    • joa66 Re: Matura, maturzyści 27.06.13, 13:01
                      To nie chodzi o kierunek nauki, tylko o pracę i kwalifikacje/doświadczenie.

                      Wolalabym nie zdradzać planów syna na forum, posłużę sie więc wymyślonym przykładem:

                      Wyobraźmy sobie, że ktos chce zajmować się organizacją koncertów. Może zacząć od Akademii Muzycznej (gra na instrumencie, reżyseria dźwieku) , muzykologii na UW, prawa (autorskiego). I pewnie kilka innych kierunków by się znalazło.

                      W zależności od tego , z której strony wejdzie na "ścieżkę" , będzie potem musiał uzupełniać/kontynuować dalsze wyksztalcenie i doświadczenie zawodowe.
                      Nie ma natomiast kierunku jako takiego, który do tego przygotowywuje do tej pracy. btw Mój ideał to znajomy pan, który swobodnie rozmwia o muzyce z zawodowaymi muzykami, ustala odpowiedni repertuar, organizuje media i z łatwością przelicza listę widzów na liczbę potrzebnych rolek papieru w toalecie sali koncertowej i "osobogodzin" szatniarzy ;)
                  • cyggnus Re: Matura, maturzyści 27.06.13, 13:02
                    >Na razie w żartach zastanawia się nad tym co się stanie jak np na maturze podstawowej z >czegokolwiek dostanie paraliżu myślowego i odda pustą kartkę

                    Bez przesady. Ja tam widze, że oni - te roczniki - sa tak nawykłe do wszelkich egzaminów i konkursów, że sam widok kartki, a już zwłaszcza punktów a,b,c,d sprawia, że ruszają ręką nawet bez udziału mózgu, więc nie ma mowy o paraliżu myślowym ;p
                • Gość: agatka_s Wymagania na uczelnie zagr IP: *.dynamic.chello.pl 27.06.13, 14:22
                  Matura ma byc zdana i to się liczy, ale o przyjeciu na studia (akurat te na które zdaje syn) nie zdecyduje. Decyduje jakaś bliżej nie znana komisja (a może jedna osoba ?) na podstawie jakiś bliżej nieznanych kryteriów, bo to nigdzie nie jest opisane co tak naprawde decyduje (w porównaniu z polskim systemem, gdzie wszystko opisane co do 3 miejsca po przecinku, to wydaje się ciut abstrakcyjne....no ale taka prawda). Warunkami (niespełnienie któregoś przekreśla szanse)aby się ubiegac o miejsce są:
                  -srednia ocen z 2 klasy powyżej 4,0 (dla Polski, bo dla każdego kraju jest dostosowana do systemu ocen), plus taka sama (powyżej 4,0) prognoza (przygotowana przez wychowawce i poswiadczona przez szkole) ocen z 3 kl
                  -ocena z matematyki powyżej 4,0 w 2 kl i prognozowana w 3 kl
                  -zdany na jakieś tam oceny (nie pamietam, ale warunek ze każda czesc musi byc zdana wysoko) IELTS lub TOEFL (do wyboru)
                  -zdany SAT lub inny egzamin z matematyki na zasadach wyznaczonych przez uczelnie, ale zawsze jest to korespondencyjnie, w jednym przypadku wystarczy lista zagadnień z matematyki ktora przerabiał kandydat, podpisana przez nauczyciela matematyki (jesli uznają że za mało, kandydat musi zdac egzamin)

                  No i clue programu, czyli list motywacyjny i cv, i to chyba jest podstawa do oceny czy kandydat się nadaje, bo oczywiscie trzeba opisac czemu akurat ja i czemu akurat ta szkoła i międzynarodowy program.

                  Czyli tak Bogiem a prawdą, większosc rzeczy można zrobic już teraz np zdac egzamin z ang, przetłumaczyc swiadectwo, pocwiczyc egzamin z matematyki, napisac list motywacyjny. W 3 klasie zostanie już nie wiele, tak więc jakoś to nie zaburzy przygotowań do matury itp.

                  Aha jest kilka matur np niemiecka, szwajcarska, międzynarodowa z których oceny zwalniają z egzaminu z ang i z matematyki, niestety polska do nich nie należy :(
                  • tinywee Re: Wymagania na uczelnie zagr 27.06.13, 22:49
                    menodo – czyli każdy wydział sobie olimpijską rzepkę skrobie. A ilu jest laureatów? 15 jak kiedyś (i pamiętam że na mojej dawało to wstęp na trzy kierunki), czy każda ma swoją liczbę, wiesz może?

                    joa – tylko pogratulować klarowności spojrzenia Twojemu synowi w tak młodym wieku i życzyć, by podróż odbywała się zgodnie z planem i przynosiła spełnienie oczekiwań.

                    agatko – zdaje się lepiej zdać normalnym trybem ang i matmę, niż przeżywać dwa lata katusze w IB (ok, nie każdy przeżywa, ale akurat od dwóch osób to całkiem ostatnio słyszałam. Sama byłam ciekawa, czy z perspektywy warto się było męczyć, na razie nie dostałam odpowiedzi. Może jej po prostu nie ma.). Z tego, co słyszę, taki SAT (II) z dla ogarniętych z matmy to spacerek, 750 to minimum w realnym zasięgu, a i 800 absolutnie do wzięcia (tyle tylko , że może jednak zaplanować dwa podejścia i wybrać lepszy wynik. Jest to – więcej niż jedno podejście - przynajmniej praktykowane do USA przez collegeboard, o ile wiem). Statement to przy okazji rozwijające ćwiczenie z pisania, no i bardzo wyklarowuje myślenie na zadane pytania, rzecz nie do przecenienia też, wydaje mi się. Tak jak systematyczna praca nad ocenami. Same plusy, chociaż wynik niepewny, skoro nie wiadomo, na jakich oparty kryteriach. Jak się uda, matura będzie tylko formalnością. Trzymam kciuki.

                    [Porównując, jakże poczciwy i przejrzysty nasz system się wydaje].
                    • tinywee Re: SAT II 02.07.13, 19:28
                      Jeszcze króciutko o SAT z matmy, a nuż się przyda. Od dwóch osób usłyszałam to samo: mimo że jest łatwy (co prawda one były po Math HL IB), dobrze sobie poćwiczyć na sucho a), żeby przetrenować rozumienie poleceń - ich zdaniem warto nawet jak się zna ang., b) wczuć się w czas, czyli robić w warunkach realistycznych - bo czas to jest chyba najtrudniejszy element, na każde zadanie jest około minuty (czy coś).
                      I nie przejmować się centylami (bo przy wyniku 100% można być np. w 90-tym).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka