Dodaj do ulubionych

Gra pozorów - co robić?

14.11.02, 13:43
Dostaliśmy wczoraj takiego maila: „Przykro mi to pisać ale Wasza akcja często
opiera się tylko na deklaracjach szkół. Mam tego doskonały przykład.
Obserwuję szkołę mojej córki i po przeczytaniu tych bzdur w raporcie, który
szkoła umieszcza w internecie nawet ona
pękała ze śmiechu i dodała „szkoła uczy nas, aby nie
kłamać, a co oni wypisują - same kłamstwa!!. Proszę
weryfikujcie te dane poprzez uczniów w ramach np.
anonimowej ankiety w wybranych szkołach.Ze względu na dobro
Córki proszę o zachowanie danych do wiadomości redakcji.
Czytelnik i rodzic ze Śląska"
Na wiadomość od rodzica odpowiada Piotr Pacewicz:
Zdawaliśmy sobie sprawę, że będą i takie sytuacje. Co możemy zrobić? Tak
naprawdę niewiele. Nie jesteśmy w stanie kontrolować faktów, które
przedstawiają nam szkoły, proszę pomyśleć - w akcji jest około 4 tysiące
szkół, trzeba by mieć armię ludzi i morze czasu. A i wtedy efekt nie
koniecznie byłby taki dobry: jak z zewnątrz ocenić szkołę, nauczycieli,
dyrekcję i uczniów. Nie ma zresztą jednej prawdy o szkole: nawet w najlepszej
znajdzie się ktoś niezadowolony, trafi się jeden gorszy nauczyciel, ktoś
popełni błąd itd. Czy to znaczy, że złe szkoły mogą bezkarnie wprowadzać w
błąd opinię publiczną? Chyba nie. Opisując swoją szkołę w internecie
nauczyciele wystawiają się też na krytykę. Rozumiem, że nie można narażać
dziecka, ale jeśli szkoła się kompromituje, to może trzeba ją zmienić? Może
należy porozmawiać z innymi rodzicami i wspólnie zażądać, by szkoła nie
kompromitowała się wpisywaniem nieprawdy? Może warto powiadomić o tym gminę?
Albo kuratorium? W tej akcji nie zakładamy, że szkoły staną się idealne.
Zakładamy jednak, że lokalne społeczności znajdą w sobie energię i
determinację, by wpływać na ich poprawę. A gdy trzeba - interweniować. Ciekaw
jestem, co myślą o tym nauczyciele, rodzice, uczniowie, ze szkół zarówno tych
dobrych, jak i tych gorszych. Podyskutujmy na forum.
Piotr Pacewicz
Obserwuj wątek
    • Gość: km Re: Gra pozorów - co robić? IP: *.wawpie.ext.ids.pl 15.11.02, 09:41
      sekretariat_akcji napisał:
      > Nie jesteśmy w stanie kontrolować faktów, które
      > przedstawiają nam szkoły, proszę pomyśleć - w akcji jest około 4 tysiące
      > szkół, trzeba by mieć armię ludzi i morze czasu. A i wtedy efekt nie
      > koniecznie byłby taki dobry

      Święta prawda. Gdyby system kontroli przez "armię ludzi" mających "morze
      czasu" gwarantował klasę szkoły to żadna akcja typu SZKOŁA Z KLASĄ nie byłaby
      potrzebna - są przecież organy prowadzące, kuratoria itp.

      > Może
      > należy porozmawiać z innymi rodzicami i wspólnie zażądać, by szkoła nie
      > kompromitowała się wpisywaniem nieprawdy? Może warto powiadomić o tym gminę?
      > Albo kuratorium? W tej akcji nie zakładamy, że szkoły staną się idealne.
      > Zakładamy jednak, że lokalne społeczności znajdą w sobie energię i
      > determinację, by wpływać na ich poprawę. A gdy trzeba - interweniować.

      Święta prawda. Te wszystkie możliwości "uzdrawiania sytuacji" istniały już
      przed rozpoczęciem akcji. Tylko, że ich istnienie miało charakter teoretyczny.
      Życie pokazuje, że lokalne społeczności w sytuacjach kryzysowych mają znikomy
      wpływ na funkcjonowanie szkoły (nie mam tu na myśli sytuacji zdrowych, w
      których rodzice mają określony wpływ na szkołę, bo tam nie opiera się to na
      skargach do gminy czy kuratorium, a na współpracy).

      Reasumując. Wierzę, że wiele szkół posiada klasę i od dawna świadomie
      realizuje wiele przedsięwzięć, które teraz są zadaniami akcji. I chwała tym
      szkołom za to !!!
      Niestety są także szkoły, które nie mają klasy - boję się, że im żadna akcja
      nie pomoże. Przyznaję, że trudno mi uwierzyć w zmianę stylu pracy szkoły
      spowodowaną przyłączeniem do akcji. Taka zmiana musi wynikać z wewnętrznej
      potrzeby zmian (bo inaczej zmiany istnieją wyłącznie na papierze).

      Pozdrawiam serdecznie
      Krzysztof Mirowski
      dyrektor LXVII LO Warszawa
      • Gość: Dorota Re: Gra pozorów - co robić? IP: *.chello.pl 27.11.02, 17:34
        Szkoła, której Pan Mirowski jest dyrektorem ma klasę! Vide
        zainteresowane nią gimnazjalistów, losy absolwentów, wysokie miejsce w
        rankingach itp, itd. Pan Mirowski ma klasę, ale nie mogę tego, niestety,
        powiedzieć o dyrektorze pewnej prywatnej podstawówki, do której uczęszczają
        moje córki.
        Szkoła zgłosiła sie do akcji"z klasą" ( bo dyrektor lubi różnego rodzaju
        akcje, dyplomy,wyrazy uznania ). Wybrała szytne zadania, czy je zrealizuje to
        już inna sprawa.
        Jaki ja ,matka, mogę mieć wpływ na weryfikację bzdur, które powypisuje dyrektor
        w sprawozdaniach?
        • Gość: Tomasz Wietecha Re: Gra pozorów - co robić? IP: *.brzesko.sdi.tpnet.pl 10.12.02, 15:39
          CZY TO OZNACZA, ŻE „BEZ KLASY” SĄ SZKOŁY, KTÓRE WYSTARTOWAŁY W AKCJI „GW”?
          CZY „BEZ KLASY” SĄ MOŻE SZKOŁY, KTÓRE BOJĄ SIĘ KRYTYKI I OCENY ZEWNĘTRZNEJ
          SWOJEJ PRACY?
          A MOŻE „BEZ KLASY” SĄ WSZYSCY, KTÓRZY TERAZ ANONIMOWO POZWALAJĄ SOBIE „UŻYWAĆ”
          NA SZKOŁACH SWOICH DZIECI? PRZECIEŻ JAKO CZŁONKOWIE SPOŁECZNOŚCI SZKOLNEJ MIELI
          I MAJĄ PRAWO POPRAWIAĆ WRAZ Z NAUCZYCIELAMI JAKOŚĆ ŚWIADCZONYCH TAM USŁUG.
          TYMCZASEM CHOCIAŻ SAMI CZĘSTO NIE WIEDZĄ, CO W SZKOLE ICH DZIECI SIĘ DZIEJE TO
          JEDNAK CHĘTNIE, SZYBKO I NIESTETY CZĘSTO NIEPRAWDZIWIE OCENIAJA WSZELKIE
          PODEJMOWANE TAM DZIAŁANIA!
          Z JEDNYM BEZWZGLĘDNIE NALEŻY SIĘ ZGODZIĆ! WSZYSCY (OCENIANI I OCENIAJĄCY),
          KTÓRZY PISZĄ NIEPRAWDĘ NIE ZASŁUGUJĄ NA ZAUFANIE A SZCZEGÓLNIE NA ZAUFANIE
          MŁODEGO CZŁOWIEKA!
          • caerme Re: Gra pozorów - co robić? 10.12.02, 18:41
            Gość portalu: Tomasz Wietecha napisał(a):

            > CZY TO OZNACZA, ŻE „BEZ KLASY” SĄ SZKOŁY, KTÓRE WYSTARTOWAŁY W AKCJ
            > I „GW”?

            - nie, bo gdzies bylo raczej powiedziane, i sam mam takie wrazenie - ze to
            raczej "owczy ped" szkol, a nuz cos skapnie...

            > CZY „BEZ KLASY” SĄ MOŻE SZKOŁY, KTÓRE BOJĄ SIĘ KRYTYKI I OCENY ZEWN
            > ĘTRZNEJ SWOJEJ PRACY?

            tak, z tym ze akcja pt szkola z klasa takiej krytyki nie daje bo gdzies
            forumowicze pisali o braku mozliwosci dprawdzenia wszystkiego, o wirtualnym
            wykonywaniu planow i o papierze ktory wszystkie te akcje znosi

            > A MOŻE „BEZ KLASY” SĄ WSZYSCY, KTÓRZY TERAZ ANONIMOWO POZWALAJĄ SOB
            > IE „UŻYWAĆ”
            > NA SZKOŁACH SWOICH DZIECI? PRZECIEŻ JAKO CZŁONKOWIE SPOŁECZNOŚCI SZKOLNEJ
            MIELI
            >
            > I MAJĄ PRAWO POPRAWIAĆ WRAZ Z NAUCZYCIELAMI JAKOŚĆ ŚWIADCZONYCH TAM USŁUG.

            u mnie? ciekawe od kiedy? jako uczen nie mialem zadnych! praw do tego by moc
            powiedziec co mysle, a pare razy mialem z tego powodu, a wl rodzice rozmowy nt
            tego jak sie ucze. a tam gdzie sobie pozwalalem to wiedzialem ze siedze glebiej
            niz nauczyciel w temacie.
            rodzice najczesciej otrzymywali informacje pt: panski sym ma tyle-a-tyle pal i
            nieobecnosci zrob-pan-cos-z-tym

            > TYMCZASEM CHOCIAŻ SAMI CZĘSTO NIE WIEDZĄ, CO W SZKOLE ICH DZIECI SIĘ DZIEJE

            w naszym slodkim kraju racje maja tylko nauczyciele, a uczniowie i dzieci
            raczej praw nie posiadaja zbyt wielkich i nikt sie ich nie pyta "co sie stalo"
            i jakos sie tak dziwnie sklada ze dzieci sie po prostu nie slucha lub sie im
            nie wierzy, co w koncowym efekcie na jedno wychodzi...


            TO
            > JEDNAK CHĘTNIE, SZYBKO I NIESTETY CZĘSTO NIEPRAWDZIWIE OCENIAJA WSZELKIE
            > PODEJMOWANE TAM DZIAŁANIA!

            kolega nauczyciel? niestety dzieci i osoby ktore w ten czy inny sposob maja
            zwiazek z systemem edukacji jako swiezy absolwenci , bierni uczestnicy czynni
            uczestnicy itd... zwykle sa zgodni w wielu kwestiach, a oceny ich subiektywne
            wynikaja z tego w jakiej szkole sie ksztalcili i gdzie uczyli [choc roznice sa
            niewielkie]

            pozdr
              • Gość: Agata Re: Gra pozorów - co robić? IP: *.chello.pl 02.01.03, 15:09
                Romku,to nie jest tak, ze na nauczycielach "używają sobie" - tylko ci, którzy
                mieli w szkole problemy. Ja ich nie miałam. Byłam bardzo dobra uczennicą, choc
                o sprecyzowanych zainteresowaniach.Ciało pedagiczne nie miało ze mna także
                problemów wychowawczych. No może czasem kiedy ujmowałam sie za skrzywdzonymi.
                Z moim synem jest podobnie. Jest uczniem piatkowym. Z wybranych przedmiotów 6.
                Jest praktycznie nie konfliktowy.
                A widze nauczycieli takimi jakimi sa. Bez wybielania i przyznawania im racji,
                racji z definicji. Oczywiście są, i widać to na naszym Forum, dobrzy pedagodzy,
                praujący uczciwie i chcący nauczyć. Niestety, rzeczywistośc jest mniej
                optymistyczna - przeważaja tacy, którym nie zależy na pracy a właściwie na jej
                efektach.
                Forum jest po to żeby dyskutować a nie wypisywać nauczycielom
                laurki.Pozdrawiam - Agata
              • caerme Re: Gra pozorów - co robić? 02.01.03, 18:59
                witaj,
                spytaj a nie zgaduj przy braku informacji...
                podstawowka: zawsze czerwony pasek
                liceum: srednia na koniec 4.2 - 4.3 [fakt mialem pare troj... szostek takoz:]
                studia: na sam koniec srednia 4,0 ; zaczynalem od egzaminu komisyjnego, i nie
                ja tylko taki orzel bylem
                pozdr
                piotrek
        • Gość: anna Re: Gra pozorów - co robić? IP: 195.117.4.* 12.12.02, 12:44
          Dziwi mnie wyrażana w tym i innych listach bezradność Twoja i innych rodziców
          wobec "bzdur wypisywanych przez dyrektora szkoły w sprawozdaniach". Szczególnie
          jeśli dziecko chodzi do szkoły niepublicznej. te szkoły istnieją tylko dlatego,
          że mają klientów, one działaja po prostu na rynku i to on (klienci - czyli Ty
          Doroto rownież) decyduje o ich bycie, nic innego. Po pierwsze, pewnie nie
          jesteś sama z ta opinią wśrod rodziców uczniów swojej szkoły - porozumcie sie i
          zadajcie pytanie dyrektorowi, np. kiedy odbywają sie (odbyły, odbędą - tu:
          dowolnie) te zajęcia, akcje, nie wiem co jeszcze, o których pisze? Masz prawo
          wiedzieć i masz prawo pytać. Po drugie, w szkole jest przecież pewnie rada
          rodziców (jesli nie ma, możecie ją założyć) albo rada szkoły, która jest jej
          organem i jak będzie tego chciała na pewno może coś zrobić. warto też
          przeanalizowac statut szkoły i zobaczyć kto do czego ma prawo, bo nawet szkoły
          niepubliczne, jeśli mają uprawnienia szkół publicznych, a Twoja pewnie ma,
          muszą działać zgodnie z prawem oświatowym.
          Zaletą "szkoły z klasą" jest jawność - bzdury na stronie internetowej szkoły
          każdy może przeczytać a rodzic w dodatku powinien na to zareagować -
          niekoniecznie agresywnie (chyba ze sprawa o pomstę do nieba woła)- czasem
          wystarczy zapytać i domagac się odpowiedzi.
          anna
    • Gość: MP Re: Gra pozorów - co robić? IP: *.fuw.edu.pl 15.11.02, 10:10
      sekretariat_akcji napisała:

      > Ciekaw
      > jestem, co myślą o tym nauczyciele, rodzice, uczniowie, ze szkół zarówno tych
      > dobrych, jak i tych gorszych. Podyskutujmy na forum.

      Myślę, że organizatorzy, przed rozpoczęciem akcji, powinni mieć
      jakąś koncepcję poradzenia sobie z takim problemem. Skoro nie mają
      to chyba z pokorą powinni wysłuchać adresowanej do siebie przypowieści
      o uczniu czarnoksiężnika.
      Kilka sugestii w sprawie tego co należało i można jeszcze zrobić
      było formułowanych na tym forum. Niektóre także przeze mnie.
      Myślę, że należało postawić silniejsze i precyzyjniejsze ograniczenia
      co do trybu przystępowania do akcji. Sądzę, że warunkiem powinno być
      przysłanie uchwały Rady Pedagogicznej podjętej w tej sprawie.
      Być może także podobnej uchwały Rady Rodziców lub Rady Szkoły.
      Obecnie nadal można postawić wymóg wypowiedzenia się w sprawie kontynuacji
      udziału przez całą Radę Pedagogiczną w głosowaniu tajnym.
      Inną, powtarzaną na forum już kilkakrotnie sugestią jest dołączenie
      do każdej strony szkoły indywidualnego skryptu księgi gości.
      Zapisy niemerytoryczne lub nie zachowujące podstawowych norm
      kultury oczywiście powinny być z takiej księgi usuwane. Z innymi
      - choćby nawet niesprawiedliwymi - szkoła miałaby prawo jedynie
      polemizować w trybie, w jakim Gazeta czasami polemizuje z opiniami
      czytelników (te także nie zawsze są skropione olejkiem różanym,
      i często bardzo niesprawiedliwe, a przecież jakoś daje się to przeżyć).
      A do szkół, które mają szczególnie "bogatą" ksiegę gości należy
      wysyłać redaktorów Pendela i Staszewskiego, tylko może z instrukcją
      by nie od razu przechodzili ze wszystkimi na "ty" :-).


      Pozdrawiam,

      marek@pawlowscy.w.pl
      • alex_ma Re: Gra pozorów - co robić? 20.11.02, 22:03
        Słuszne uwagi i dobry pomysł - strony dla rodziców_gości. Czasami strach o
        własne dziecko skutecznie zamyka rodzicom usta. Poza tym, nie wiem dlaczego tak
        się dzieje, ale jakaś kontrola musi być, bo wtedy pracuje się "lepiej". Mam
        jeszcze jedną uwagę do organizatorów: zbyt dużo było "przesunięć terminów",
        które stawiają pod znakiem zapytania wiarygodność tego pospolitego ruszenia. W
        moim odczuciu było to "takie wyciąganie za uszy" niezdecydowanych. Nie róbcie
        tego więcej, już lepiej zorganizować dogrywkę dla nich niż zmieniać warunki gry
        w czasie gry. Pozdrowionka.
        O protokołach zapomnijcie bo to do niczego nie prowadzi. Lepiej wesprzeć
        garstkę zapaleńców niż dawać argumenty tym, którym wiatr w oczy.
    • Gość: ola Re: Gra pozorów - co robić? IP: 158.75.3.* 18.11.02, 11:48
      Przykro mi to stwierdzić, ale od początku akcja pominęła dość ważny, jak dla
      mnie (rodzica), element: kontakt z tzw. lokalną społecznością, czyli po prostu
      z nami, rodzicami. Najczęściej jest tak, że rodzice dowiadują się o
      przystąpieniu ich szkoły do akcji z internetu, a nie od nauczycieli. Nie muszę
      mówić, ilu rodziców ma dostęp do internetu i chęci oraz kwalifikacje do
      posługiwania się tym medium. Ci, którzy śledzą rozwój "akcji", nie mają
      jakiegokolwiek wpływu na treści, które zamieszcza szkoła poza żaleniem sie na
      forum. Jeśli jest opcja logowania sie szkół, dlaczego nie ma dostępu dla
      rodziców? Czy chodzi tylko o to, żeby cała akcja wyglądała ładniej? Żeby jakieś
      głupie uwagi nie psuły powodzenia akcji, mierzonego liczbą szkół, które
      przystąpiły do niej? My, rodzice, a przynajmniej ta część, która jest
      zainteresowana szkołą, bardzo chętnie widzielibyśmy swoje miejsce w tej akcji,
      ale najczęsciej okazuje się, że szkoła takiej pomocy nie potrzebuje, bo jej
      chodzi tylko o pokazanie się innym nauczycielom, szkołom, kuratorium, komus tam
      jeszcze, ale nie rodzicom. Wystarczy popatrzeć na zawartość stron internetowych
      szkół: ile tam jest ogólnikowych informacji, publikacji i osiągnięć
      nauczycieli, ale informacji konkretnych, przydatnych dla rodziców, brak. Na
      wizytówki klas, uczniów, informacje dla rodziców, relacje z zajęć zwykle nie
      starcza już "webmasterom" czasu, jakby szkoła była tworem złożonym z samych
      dyplomowanych nauczycieli. Jeśli uważacie, że szkoły wystawiają się na
      publiczną ocenę przez samą obecność w internecie, mylicie się. Będzie tak,
      jeśli m.in. wy wystawicie je na taką ocenę także na swoich stronach. Co do
      rzeszy pracowników: jeśli GW na tę akcję "oddelegowała" 2-3 pracowników, to
      gratuluję pewności siebie. A co z rzeszami pracowników lokalnych oddziałów
      Gazety?
    • poomerang Re: Gra pozorów - co robić? 19.11.02, 09:19
      Co robić?

      Moja odpowiedź będzie nie do końca serio, ale może wyłapiecie podtekst:


      Jak to, "co robić"?
      Któregoś dnia dołączyć do Wyborczej dodatek dla szkół (a konkretnie dla dyrekcji
      i innych ciał pedagogicznych), a tytuł dodatku - "Jak przetrwać akcję Szkoła z
      klasą"!
    • Gość: też ojciec Re: Gra pozorów - co robić? IP: *.chello.pl 19.11.02, 16:42
      Moja córka chodzi do prywatnej podstawówki w Warszawie - takiej, do której
      dzieci zapisuje się jeszcze w kołysce. Szkoła przystąpiła do akcji "Szkoła z
      klasą" - czytam i oczom nie wierzę. Pan dyrektor , i właściciel w jednej
      osobie, przeoczył chyba literkę "l". W akcji chodzi o szkołę z klasą(!) a nie
      szkołę z kasą,- pana dyrektora rzecz jasna. A taką jest, niestety, nasza(?)
      szkoła.
      7 oddziałów - pewnie tak, 19 nauczycieli ( w tym większość wpada do szkoły jak
      po ogień bo to ich 2 praca), 128 uczniów - być może - liczba jest ruchoma.
      Ankiety cd. Czego uczymy? - pusto - i słusznie uczymy niewiele. Poza lekcjami -
      nic - uczciewie! Szkoła nie proponuje żadnych zajęć dodatkowych ( no może jest
      świetlica- przechowalnia do 16.30), Nasze sukcesy - nie odnotowano - zgoda -
      obiektywnie niczym szkoła nie może się pochwalić. Dla naszych uczniów - oferty
      nie widzę - bo niczego im się nie proponuje.
      Na tym kończy się uczciwość. Szkoła wybrała 6 zasad
      Zasada 1 - Lepiej przygotować do egzaminw - Wolne żarty - tu do egzaminów sie
      nie przygotowuje
      Zasada 2 Poinformujemy jak oceniamy ? Chyba siebie wzajemnie! Raz za to samo
      dostaje sie 4 raz 3 A 5 i 6 zarezerwowane są dla "specjalnych". Rodzice też nie
      mogą porozmawiać z nauczycielami bo nie ma zebrań ani wywiadówek. Są - 2-3 razy
      w roku spotkania o 8 rano. Moga na nie chodzić ( i chodzą) tylko niepracujące
      mamusie!
      Zasada 3 - Festiwal nauki - ??????????????????????????-
      Zasada 4 - Nasza mała i wielka ojczyzna - To szkoła gdzie nikt nikogo nie uczy
      patriotyzmu ani lokalnego ani tego szerzej rozumianego.
      Zasada 5 Nasz szkolny kodeks - Nikt go na oczy nie widział - Może samorząd
      uczniowski, którego przewodniczącym jest syn właściciela-dyrektora.
      Zasada 6 - Więcej kultury - Jakiej osobistej? - Od dyrektora trzeba by zacząć,
      bo niewygodne kwestie rozwiązuje krzykiem ( na rodziców), lub ucieczką do WC.

      Szkoła "obcina" lekcje - tyle ile się da. Za skandal uważam przedłużenie ferii
      na Boże Narodzenie do 16 dni, wycieczki w czasie przeznaczonym na naukę,
      niezapewnianie dzieciom opieki po 16.30 i WF. We wrześniu i do połowy
      października takie lekcje się nie odbywały ( dzieci chodziły jedynie na
      pływalnię). Pan dyrektor dba tylko o klasy, do których uczęśzczają jego
      synowie - inne oddziały traktowane są po macoszemu!
      Dyrektor troszczy się tylko o przypływ gotówki do własnej kieszeni - edukację
      dzieci mniej.
      Jeżeli taka szkoła jest szkoła z klasą - to jak wygląda ta bez klasy???
        • Gość: ojciec Re: Gra pozorów - co robić? IP: *.chello.pl 24.11.02, 09:12
          Gość portalu: rodzic napisał:

          > posyłanie dzieci do szkól prywatnych to często tylko i wyłącznie
          > SNOBIZM!!!!!!!!!tym bardziej jeśli uważasz że dzieje się tam aż tak źle po co
          > twoje dziecko tam chodzi? tego to już w ogóle nie rozumiem


          Bo zmienianie szkoły dziecku naraża go na stress często większy niż
          przebywanie w złej szkole. Dzieci bywają okrutne - pojawia się "nowy",
          zwłaszcza "nowy" z prywatnej szkoły to mają obiekt do znęcania się, kpin. W ten
          sposób odgrywają się za niepowodzenia domowe, szkolne.
          A tak wogóle to - posyłając córkę do tej właśnie szkoły myślałem po pierwszych
          kontaktach, tak jak większość rodziców, że oferta proponowana przez dyrektora-
          właściciela jest dobra - nauczy języka angielskiego i innych przedmiotów, córka
          będzie przebywała w otoczeniu pozbawionym agresji, narkotyków, przemocy i to
          przede wszystkim skłoniło nas do wyboru tej szkoły i płacenia sporego czesnego.
          Troska o lepszą przyszłość dziecka nie jest snobizmem. Szkoda, że nie ma szkół
          gwarantujących ( nie ważne jakich państwowych, społecznych, prywatnych)
          pozbawionych agresji i narkotyków, uczących na przyzwoitym poziomie bez
          konieczności douczania w domu, zatrudniających nauczycieli,którym się chce
          pracować - godziwie opłacanych, szkoły, która nauczy języków obcych. Tyle - aż
          czy tylko. Snobizm czy elementarne wymagania?
          • Gość: Krzysztof Homan Re: Gra pozorów - co robić? IP: 62.233.233.* 24.11.02, 12:17
            Gość portalu: ojciec napisał:

            > Bo zmienianie szkoły dziecku naraża go na stress często większy niż
            > przebywanie w złej szkole. Dzieci bywają okrutne - pojawia się "nowy",
            > zwłaszcza "nowy" z prywatnej szkoły to mają obiekt do znęcania się, kpin. W
            ten
            >
            > sposób odgrywają się za niepowodzenia domowe, szkolne.

            Czyli tzw. brak wyjścia.
            Dlaczego nie ma dobrych szkół?
            Może należy dokonać zmian w polskiej oświacie?
            Jakich?

            Pozdrawiam
            Krzysztof Homan
            khoman@poczta.onet.pl
            • Gość: Agata Re: Gra pozorów - co robić? IP: *.chello.pl 24.11.02, 19:28
              Zmiany w oświacie są konieczne. Po pierwsze trzeba podnieść zarobki
              nauczycielom, tak aby do tego zawodu trafiali najlepsi a nie nieudacznicy
              życiowi. Po drugie dać im do ręki instrumenty dyscyplinujące dzieci i młodzież
              ( możliwośc skutecznego karania ( za duże przewinienia),wymagania i
              egzekwowania wiedzy. Po trzecie - korzystając z demograficznego niżu - stworzyć
              małe, dobrze wyposażone klasy. Po czwarte - korzystając tym razem z bezrobocia -
              wymagać od nauczycieli i eliminować z zawodu tych, którzy sie do niego nie
              nadają. Proste!
              Jeśli nie nastąpią w oświacie zdecydowane zmiany ( a nie pozorowane reformy) to
              za kilka lat będziemy mieli rzesze nieuków, półanalfabetów, degeneratów ( nawet
              legitymujących się ukończeniem jakichś tam szkół i małą grupkę ludzi
              wykształconych przez dom, korepetytorów, kursy lekcje dodatkowe itp, znających
              języki, którzy będą patrzeć jak prysnąć do Unii.

              Pozdrawiam - Agata -
              • Gość: Krzysztof Homan Re: Gra pozorów - co robić? IP: 62.233.233.* 24.11.02, 21:23
                Gość portalu: Agata napisał:

                Łoj, nareszcie jakiś głos konstruktywny, a nie ino narzekania, albo obśmiewanie
                moich pomysłów :-)

                > Zmiany w oświacie są konieczne. Po pierwsze trzeba podnieść zarobki
                > nauczycielom, tak aby do tego zawodu trafiali najlepsi a nie nieudacznicy
                > życiowi.

                A teraz to jak wielu jest nieudaczników?
                Kasa jest ważna. Za psie pieniądze nie wypada oczekiwać cudów.
                Skąd pieniądze za gaże? Budżet państwa, czyli np. wyższe podatki?

                > Po drugie dać im do ręki instrumenty dyscyplinujące dzieci i młodzież
                > ( możliwośc skutecznego karania ( za duże przewinienia),wymagania i
                > egzekwowania wiedzy.

                Mrzonki. Rzecznicy "Wszelkich Praw" na to nie pozwolą.
                Wszyscy mają mieć piątki i zachowanie wzorowe. Jak któryś uczeń ma z tym
                problem, to jest to wina nauczyciela, jego braku zaangażowania, skutecznych
                metod, dodatkowych zajęć itd. ;-)
                Jakie to instrumenty Pani ma na myśli?

                > Po trzecie - korzystając z demograficznego niżu - stworzyć
                > małe, dobrze wyposażone klasy.

                Dobry pomysł.

                > Po czwarte - korzystając tym razem z bezrobocia
                > - wymagać od nauczycieli i eliminować z zawodu tych, którzy sie do niego nie
                > nadają. Proste!

                Popieram.

                > Jeśli nie nastąpią w oświacie zdecydowane zmiany ( a nie pozorowane reformy)
                to
                > za kilka lat będziemy mieli rzesze nieuków, półanalfabetów, degeneratów (
                nawet
                > legitymujących się ukończeniem jakichś tam szkół i małą grupkę ludzi
                > wykształconych przez dom, korepetytorów, kursy lekcje dodatkowe itp,
                znających
                > języki, którzy będą patrzeć jak prysnąć do Unii.

                Będą też mieli dyplomy "Szkoły z klasą" ;-)

                Pozdrawiam
                Krzysztof Homan
                khoman@poczta.onet.pl
                • Gość: Agata Re: Gra pozorów - co robić? IP: *.chello.pl 25.11.02, 14:52
                  Proponuję, aby nie cackać się z niewychowanymi i nieuczącymi się smarkaczami
                  tylko stawiać im takie stopnie na jakie zasługują, jak uczą się źle - nie
                  promować. Nie naciągać ocen, ale nie siać na zajęciach strachu. Uczyć i
                  wymagać - sensownie.
                  Proponuję podział na grupy - zaawansowane, średniozaawansowane i podstawowe -
                  nie tylko języków obcych.
                  Jeżeli młodzieniec chce iść np na medycynę niech się uczy fizyki, chemii i
                  biologii a odpuści sobie historię, geografię czy muzykę ( oczywiście musi znać
                  jakieś minimum ale naprawdę minimum). Efekt - nie będzie nudził się ,
                  przeszkadzał nauczycielowi i innym, którym historia sie przyda.
                  Wydaje mi sie, że trzeba utworzyć szkoły dla dzieci z różnymi dysfunkcjami . W
                  naszej klasie miłościwie panujący dyrektor przyjął dziecko z ADHD - koszmar - (
                  dla niego, nauczycieli, kolegów, rodziców). Chłopiec jest niebezpieczny -
                  głównie dla siebie, problem poruszaliśmy kilkakrotnie i bezskutecznie. Teraz
                  czekamy na wypadek.
                  Pozdrawiam - Agata
                  • caerme Re: Gra pozorów - co robić? 25.11.02, 21:09
                    z tym podzilem - popieram w calej pelni! pamietajac co sie dzialo jak ja
                    chodzilem do lo, to wiem ze tego co nie lubilem staralem sie miec 3 jak bylo 4
                    nie protestowalem, i robilem to na odczepnego a np fizyki do dzis nie pojmuje,
                    a historie - kocham i ubostwiam mimo ze stycznosc z nia "szkolnie" mialem 6 lat
                    temu - do dzis sie nia interesuje
                    tylko mnie sie cos wydaje ze ten pomysl jest za prosty jak na polske
                  • Gość: Krzysztof Homan Re: Gra pozorów - co robić? IP: 62.233.233.* 25.11.02, 22:07
                    Gość portalu: Agata napisał:

                    Kolejny raz "łoj!" ;-)
                    Mamy głos uczennicy :-), w dodatku postulatywny. Która klasa?

                    > Proponuję, aby nie cackać się z niewychowanymi i nieuczącymi się smarkaczami
                    > tylko stawiać im takie stopnie na jakie zasługują, jak uczą się źle - nie
                    > promować. Nie naciągać ocen, ale nie siać na zajęciach strachu. Uczyć i
                    > wymagać - sensownie.

                    W obecnym stanie rzeczy (kiedy płacimy wszyscy za tzw. darmową naukę) uważam,
                    że wszystkich należy promować. Wydawać świadectwa ukończenia szkoły. Nawet z
                    oceną 0 (zero). Może jest sens wprowadzenia takiej oceny, może wystarczy
                    dotychczasowa "1". Przynajmniej ja nie mam zamiaru opłacać wydłużonej nauki
                    leni. Powtarzanie roku powinno być możliwe jedynie na prośbę rodziców, za
                    zgodą dyrektora szkoły (kuratora oświaty).

                    > Proponuję podział na grupy - zaawansowane, średniozaawansowane i podstawowe -
                    > nie tylko języków obcych.
                    > Jeżeli młodzieniec chce iść np na medycynę niech się uczy fizyki, chemii i
                    > biologii a odpuści sobie historię, geografię czy muzykę ( oczywiście musi
                    znać
                    > jakieś minimum ale naprawdę minimum). Efekt - nie będzie nudził się ,
                    > przeszkadzał nauczycielowi i innym, którym historia sie przyda.

                    Słuszna koncepcja. Może wystarczy podział: podstawowa, zaawansowana.
                    Współczuję polskim uczniom - wiedzieć wszystko z wszystkiego, jakim nakładem
                    pracy. Zdecydowanie należy zmniejszyć ilość lekcji w tygodniu. 6-8 lekcji
                    dziennie to przesada.

                    > Wydaje mi sie, że trzeba utworzyć szkoły dla dzieci z różnymi dysfunkcjami .
                    W
                    > naszej klasie miłościwie panujący dyrektor przyjął dziecko z ADHD - koszmar -
                    (
                    >
                    > dla niego, nauczycieli, kolegów, rodziców). Chłopiec jest niebezpieczny -
                    > głównie dla siebie, problem poruszaliśmy kilkakrotnie i bezskutecznie. Teraz
                    > czekamy na wypadek.

                    Hmm, trudny problem z tymi dysfunkcjami. Może są takie, które umożliwiają pracę
                    w "normalnych" klasach, może nawet jest to korzystne dla dzieci z "dys..."?
                    Ale masz też prawo zabezpieczać się. Może zmiana klasy, szkoły, dyrektora,
                    systemu oświatowego?

                    Pozdrawiam
                    Krzysztof Homan, nauczyciel
                    khoman@poczta.onet.pl
                      • Gość: Krzysztof Homan Re: Gra pozorów - co robić? IP: 62.233.233.* 26.11.02, 20:28
                        Gość portalu: Agata napisał:

                        > Panie Krzysztofie,
                        > Maturę zdałam, w 1976 roku, studia ukończyłam w 1982 i od tego czasu nie
                        jestem
                        >
                        > uczenicą! Może wprowadziłam w błąd niezbyt ścisłym określeniem "nasza klasa".
                        > (chodziło mi o klasę mojego dziecka - 5-tą)!

                        A to feler, już było tak cudnie - uczennica z "poważnym" głosem ;-)
                        Nie do końca byłem pewien, ale zwiodły mnie określenia w liczbie mnogiej, no i
                        ta nasza klasa. Przepraszam za, mniemam, miłą pomyłkę ;-)
                        Reszta bez zmian.

                        Pozdrawiam
                        Krzysztof Homan, nauczyciel
                        khoman@poczta.onet.pl
                              • Gość: Krzysztof Homan Re: Gra pozorów - co robić? IP: 62.233.233.* 28.11.02, 21:32
                                Gość portalu: Agata napisał(a):

                                > Mam pytanie jakich arumentw uzyć wobec nauczyciela informatyki w klasie V,
                                aby
                                > lekcje nie były tylko i wyłącznie poświęcane na gry komputerowe ( w tym i
                                > brutalne).

                                Nie znam się na klasie 5. Myślę, że powinno być tutaj dużo zabawy, oczywiście w
                                odpowiedniej proporcji do "poważniejszych" zajęć.
                                W gimnazjum realizuję program od "zera". Lekcje prowadzę tak, aby zostało
                                uczniom 5-10 minut czasu na ich potrzeby "osobiste" - sprawdzenie poczty,
                                czatowanie, zaglądnięcie w internet, no i oczywiście granie. Swego czasu
                                królował brutalny Quake, teraz jest coś lepszego - krwi nie widać, trzeba
                                myśleć. W temacie gier jestem "zielony".
                                Najpierw proponuję porozmawiać z nauczycielem. Poprosić o zmianę treści lekcji.
                                Jeśli to nie pomoże należy udać się do dyrektora szkoły.

                                Pozdrawiam
                                Krzysztof Homan, nauczyciel
                                khoman@poczta.onet.pl
                    • caerme Re: Gra pozorów - co robić? 26.11.02, 21:09
                      pewnie ze byloby pieknie, pewnie ze jest tego dobra za duzo, jak widze ile
                      trzeba wykuc bo sie nie nauczyc przeciez to rece nizej nog opadaja, a
                      podreczniki raczej schodza na psy niz sie poprawiaja [opinia moja pasjonata i
                      znajomej anglistki w moim wieku],
                      a co do zmian systemowych - dla mnie jest kolko zamkniete, by to zrobic trzeba
                      przejsc przez szkoly pedagogiczne ktore jak wiadomo raczej nie sa kuznia nowych
                      pomyslow, trzeba cos tam zrobic gdzies sie obronic, a na kazdej szkole obrona
                      swoich idei [innych!] niz promotopra to ciezki bol. potem ci zapalency ktorzy
                      nie daj bog nie utraca pomyslunku musza stac sie dominujaca kadra naukowa co
                      oznacza kolejne lata trudow i mozlow i zapal ktory tciezko zniszczyc, ci co
                      pojda "na nauczycieli" czeka dokladnie to samo...
                      a poza tym te pomysly dotykaja i beda bardzo bolaly dla ogromnej wiekszosci
                      tych co mienia sie nauczycielami i nauczycielami tych nauczycieli...
                      pzdr
                      • Gość: Krzysztof Homan Re: Gra pozorów - co robić? IP: 62.233.233.* 26.11.02, 21:22
                        caerme napisał:

                        > potem ci zapalency ktorzy
                        > nie daj bog nie utraca pomyslunku musza stac sie dominujaca kadra naukowa co
                        > oznacza kolejne lata trudow i mozlow i zapal ktory tciezko zniszczyc, ci co
                        > pojda "na nauczycieli" czeka dokladnie to samo...

                        Nie wydaje mi się, by system oświatowy zależał od "dominującej kadry naukowej".
                        Prawo tworzy parlament wybierany przez społeczeństwo.

                        Pozdrawiam
                        Krzysztof Homan, nauczyciel
                        khoman@poczta.onet.pl
                        • caerme Re: Gra pozorów - co robić? 27.11.02, 20:41
                          przepraszam zle sie wyrazilem.
                          chodzilo mi o to ludzi uczacych w nowym systemie nie da sie przystosowac ota
                          tak : ustawowo z programow z-z-z na prgramy promujace tworcza ineteligencje i
                          wymiane pomyslow czy czegos podobnego.do tego musi byc ktos przynajmniej
                          srednio przygotowany. zakladam ze pan jest pasjonatem ktorywe wlasnym zakresie
                          i nie tylko wojuje... super! a ilu jest ktory odstawiaja "tu-mi-wisizm"?
                          ja z edukacji tylko kilku pamietam takich ktorych mozna byc dac z miejsca do
                          nowej szkoly:
                          - podstawowka: wychowawczyni z klas 1-3, potem historyczka
                          - lo - [renomowane] - polinistka geografistka lacinniczkap[!]
                          studia - na okolo 40 z ktorymi mialem stycznosc albo i wiecej moze pieciu
                          gora...
                          - moj promotor oczywiscie zamiast tekstu chcial rysunki i obrazki a moj punkt
                          widzenia komentowal "nie tak czarno", bylo nieco gorzej niz wywrozylem.
                          ile jest osob ktoreb pracujac zawodow w szkole gdzie dyrektorka [vel "stara"]
                          chce sie angazowac i robic cos ciekawego a ile z tej roboty polega wylacznie na
                          tworzeniu paiperkow? a ile w ogole ma to w glebokim powazaniu.
                          system sie zmieni naprawde kiedy kadra zacznie byc inna , niech bedzie
                          ze "nowa" a ta "nowa" musza ksztalcic "nowi" profesorowie i ludzie otwarci na
                          swiat i nowe prady itd, ale zeby ci "nowi" mogli ksztalcic "nowych" najpierw
                          musza przezyc...
                          apropo systemu: po 89 sie zmienilo? na papierze multum, w realnosci nieco
                          mniej! a ludzi? sa ci sami tylkokolory zmienili w sporej czesci...
                          pozdr.
                          piotrek
                          • Gość: Krzysztof Homan Re: Gra pozorów - co robić? IP: 62.233.233.* 27.11.02, 21:28
                            caerme napisał:

                            > system sie zmieni naprawde kiedy kadra zacznie byc inna , niech bedzie
                            > ze "nowa" a ta "nowa" musza ksztalcic "nowi" profesorowie i ludzie otwarci na
                            > swiat i nowe prady itd, ale zeby ci "nowi" mogli ksztalcic "nowych" najpierw
                            > musza przezyc...
                            > apropo systemu: po 89 sie zmienilo? na papierze multum, w realnosci nieco
                            > mniej! a ludzi? sa ci sami tylkokolory zmienili w sporej czesci...

                            Ładna bajka.
                            Jak tworzyć tych "nowych"?
                            Wydaje mi się, że problem oświaty w większej części leży po stronie odbiorców,
                            niż nauczycieli. Nawet "nowa" kadra niewiele wskóra w kołchozie zwanym polską
                            oświatą.

                            Przypomnę mój pogląd. Nauka nie jest obowiązkowa. Nauka jest odpłatna. Mogę
                            targować się w szczegółach.

                            Pozdrawiam
                            Krzysztof Homan, nauczyciel
                            khoman@poczta.onet.pl
                            • caerme Re: Gra pozorów - co robić? 27.11.02, 21:57
                              super, tylko z czego, i tak musimy zmienic system by byla odplatna na
                              normalnych zasadach : place [kupuje towar usluge] i wymagam. bo na razie to
                              taka ciezka lewizna. co oznacza jeszcze wieksza rozrobe w papnstwowym systemie
                              finsnowo - podatkowym.
                              a przy okazji. nie jestem przeciwny odplatnosci, czemu, nie - z tym ze z cala
                              reszta trzeba cos zrobic...sama edukacja
                              • Gość: Krzysztof Homan Re: Gra pozorów - co robić? IP: 62.233.233.* 27.11.02, 22:13
                                caerme napisał:

                                > super, tylko z czego, i tak musimy zmienic system by byla odplatna na
                                > normalnych zasadach : place [kupuje towar usluge] i wymagam. bo na razie to
                                > taka ciezka lewizna. co oznacza jeszcze wieksza rozrobe w papnstwowym
                                systemie
                                > finsnowo - podatkowym.
                                > a przy okazji. nie jestem przeciwny odplatnosci, czemu, nie - z tym ze z cala
                                > reszta trzeba cos zrobic...sama edukacja

                                Podatki redukujmy, tu rozróba jest konieczna.

                                Oto moje propozycje z innego wątku:

                                Moje propozycje zmian w oświacie:
                                - pobieranie nauki nie jest obowiązkowe,
                                - pobieranie nauki jest odpłatne,
                                - nauczyciel pracuje 40h/tydz., w tym ma 4-5 lekcji, resztę czasu jest w szkole
                                i poświęca go uczniom, rodzicom, nauczycielom (w obecych warunkach jest
                                pobożnym życzeniem np. wymiana opinii nauczycieli), przygotowuje lekcje,
                                sprawdza klasówki, szkoli się, itd.,
                                - nauczyciel otrzymuje o 100% większą zapłatę za swoją odpowiedzialną i już
                                widoczną pracę (teraz widać tylko 18h),
                                - szkołą jednoosobowo zarządza dyrektor mający pełne prawo doboru
                                współpracowników i ich zmiany,
                                - rodzice mają duży wpływ na wybór dyrektora, już to poprzez czasne, już to
                                poprzez opiniowanie pracy szkoły,
                                - może coś jeszcze...


                                Pozdrawiam
                                Krzysztof Homan, nauczyciel
                                khoman@poczta.onet.pl
                                • Gość: Agata Re: Gra pozorów - co robić? IP: *.chello.pl 28.11.02, 16:12
                                  Nauczyciel ( nie jestem nauczycieką) - dostaje 200-300% dotychczasowych
                                  poborów. Dyrektor i Rada Rodziców patrzą mu na ręce ( w czasie lekcji nie ma
                                  wychodzenia do teatru, muzeum, opuszczania przez nauczyciela klasy). Nie ma
                                  lewizny ( do każdej lekcji nauczyciel jest przygotowany), egzekwuje wiedzę i
                                  sprawiedliwie ocenia.
                                  Uważam, że w szkołach ponadpodstawowych ( od gimnazjum w górę) nauka powinna
                                  odbywać sie w grupach - podstawowej i zaawansowanej - dla bardziej i mniej
                                  zainteresowanych daną dziedziną ( nie znaczy to , że ambitni uczniowie - czytaj
                                  dzieci ambitnych rodziców mają być tylko w grupach zaawansowanych).
                                  Różne są dzieci, różnie uzdolnione i mają, dzieęki Bogu, róznorodne
                                  zainteresowania.
                                  Dajmy im szansę być celującym z przyrody i przeciętnym z historii ( lub
                                  odwrotnie).
                                  Przyjmijmy do wiadomości, że nie wszyscy są tak samo sprawni fizycznie, że
                                  języki obce lepiej znają ci, którzy przebywali za granicą itp,itd.
                                  Sądzę, że klasy powinny być mniej liczne 16-20 uczniów to max ( wyłączając np.
                                  jeyki gdzie powinno być najwyżej 8 uczniów).
                                  I chyba najistotniejsze - dajmy nauczycielom do ręki instrumenty umożliwiające
                                  ( po uprzednim ostrzeżeniu) wyrzucenie ze szkoły. Jeśli ktoś nie chce ( lub mie
                                  może się uczyć) to niech nie przeszkadza innym i nie marnuje pieniędzy
                                  rodziców.I tak prowadząc walke z nauczycielem wiele sie nie nauczy.
                                  Konieczne są skuteczne środki przeciwdziałające narkomanii i przemocy ( nie
                                  pogadanki).
                                  To wszystko jest możliwe bez wielkich nakładów...........
                                  • caerme Re: Gra pozorów - co robić? 28.11.02, 18:49
                                    Gość portalu: Agata napisał(a):

                                    > Nauczyciel ( nie jestem nauczycieką) - dostaje 200-300% dotychczasowych
                                    > poborów. Dyrektor i Rada Rodziców patrzą mu na ręce ( w czasie lekcji nie ma
                                    > wychodzenia do teatru, muzeum, opuszczania przez nauczyciela klasy). Nie ma
                                    > lewizny ( do każdej lekcji nauczyciel jest przygotowany), egzekwuje wiedzę i
                                    > sprawiedliwie ocenia.

                                    hmmmm jak dla mnie rozdowjenie jazni: panstwo daje kase a ja oceniam i co z
                                    tego ze np anglista mi sie nie podba bo nie dosc ze nie pierwszej urody [np
                                    pseudo w stylu : koniowata] to daje tak popalic ze glowa boli [nie umie uczyc,
                                    dreczy uczniow i tp] a dyrektor lubb kuratorium [ew jakas instytucja tego typu]
                                    ja wywala... ja place ja wymagam jesli placi "nikt" bo skarb panstwa to taki
                                    nikt -> jak mi ktos udowodni ze platnik czyli np odpowedzialny urzednik w danej
                                    sferze zna wszystkich sobie zatrudnionych to jest geniuszem. place i wymagam...
                                    a jaki mam wplyw na dyrektora? a rada rodzicow? ze wszystkich klas? zapraszam
                                    do sejmu! tam dopiero bedzie cyrk - w radzie... a zawsze mozna jej powiedziec
                                    wy nie macie nic do gadania...

                                    > Uważam, że w szkołach ponadpodstawowych ( od gimnazjum w górę) nauka powinna
                                    > odbywać sie w grupach - podstawowej i zaawansowanej - dla bardziej i mniej
                                    > zainteresowanych daną dziedziną ( nie znaczy to , że ambitni uczniowie -
                                    czytaj dzieci ambitnych rodziców mają być tylko w grupach zaawansowanych).
                                    > Różne są dzieci, różnie uzdolnione i mają, dzieęki Bogu, róznorodne
                                    > zainteresowania.
                                    > Dajmy im szansę być celującym z przyrody i przeciętnym z historii ( lub
                                    > odwrotnie).

                                    pipieram i w razie czego utworzyc klase dla rodzicow, ktora by ksztalcila ich w
                                    zachowaniu wzgl. dzieci, by nie spelnialy ich niespoelnionych marzen np tata
                                    architekt mama prawnik lekarz itd...

                                    > Przyjmijmy do wiadomości, że nie wszyscy są tak samo sprawni fizycznie, że
                                    > języki obce lepiej znają ci, którzy przebywali za granicą itp,itd.
                                    > Sądzę, że klasy powinny być mniej liczne 16-20 uczniów to max ( wyłączając
                                    np.
                                    > jeyki gdzie powinno być najwyżej 8 uczniów).
                                    > I chyba najistotniejsze - dajmy nauczycielom do ręki instrumenty
                                    umożliwiające
                                    > ( po uprzednim ostrzeżeniu) wyrzucenie ze szkoły. Jeśli ktoś nie chce ( lub
                                    mie
                                    > może się uczyć) to niech nie przeszkadza innym i nie marnuje pieniędzy
                                    > rodziców.I tak prowadząc walke z nauczycielem wiele sie nie nauczy.

                                    dokladnie, z tym ze w druga strone instrumenty tez powinny byc, a na razie nie
                                    marnuje pieniedzy rodzicow lecz niczyje - bo skarbu panstwa

                                    > Konieczne są skuteczne środki przeciwdziałające narkomanii i przemocy ( nie
                                    > pogadanki).

                                    ja mialem pogadanki? i co? traktowalismy to jako mily przerywnik na ciezkich i
                                    otumaniajacych zajeciach np z matmy jak dla nas mogly trwac i 3h, wazne by
                                    zahaczyly o biologie bo byla kartkowka tego dnia

                                    > To wszystko jest możliwe bez wielkich nakładów...........

                                    pzdr
                                  • Gość: Krzysztof Homan Re: Gra pozorów - co robić? IP: 62.233.233.* 28.11.02, 21:47
                                    Gość portalu: Agata napisał(a):

                                    > Nauczyciel ( nie jestem nauczycieką) - dostaje 200-300% dotychczasowych
                                    > poborów. Dyrektor i Rada Rodziców patrzą mu na ręce ( w czasie lekcji nie ma
                                    > wychodzenia do teatru, muzeum, opuszczania przez nauczyciela klasy).

                                    W to mi graj. Od dawna uważam - lekcja rzecz święta. Kina, teatry owszem, ale
                                    bez burzenia planu dydaktycznego. Są popołudnia, soboty.

                                    > Nie ma
                                    > lewizny ( do każdej lekcji nauczyciel jest przygotowany), egzekwuje wiedzę i
                                    > sprawiedliwie ocenia.

                                    Eee, a to po co? To tzw. oczywista oczywistość :-)

                                    > Uważam, że w szkołach ponadpodstawowych ( od gimnazjum w górę) nauka powinna
                                    > odbywać sie w grupach - podstawowej i zaawansowanej[...]
                                    > Dajmy im szansę być celującym z przyrody i przeciętnym z historii ( lub
                                    > odwrotnie).

                                    O tak.

                                    > Sądzę, że klasy powinny być mniej liczne 16-20 uczniów to max ( wyłączając
                                    np.
                                    > jeyki gdzie powinno być najwyżej 8 uczniów).

                                    O tak.

                                    > I chyba najistotniejsze - dajmy nauczycielom do ręki instrumenty
                                    umożliwiające
                                    > ( po uprzednim ostrzeżeniu) wyrzucenie ze szkoły.

                                    Hmm, a dokąd wyrzucić?

                                    > Konieczne są skuteczne środki przeciwdziałające narkomanii i przemocy ( nie
                                    > pogadanki).

                                    O nie. To wynosi się z domu.

                                    > To wszystko jest możliwe bez wielkich nakładów...........

                                    ?!?!?!
                                    Nakłady są konieczne, ale warte poniesienia. I najlepiej jak poniosą je
                                    najbardziej zainteresowani - rodzice.

                                    Pozdrawiam
                                    Krzysztof Homan, nauczyciel
                                    khoman@poczta.onet.pl
                                • caerme Re: Gra pozorów - co robić? 28.11.02, 18:41
                                  Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

                                  > Podatki redukujmy, tu rozróba jest konieczna.

                                  popieram!

                                  > Oto moje propozycje z innego wątku:
                                  > Moje propozycje zmian w oświacie:
                                  > - pobieranie nauki nie jest obowiązkowe,
                                  > - pobieranie nauki jest odpłatne,

                                  popieram, to da ze bede mogl wymagac spelnienia pewnych kryteriow i rozliczac
                                  nauczyciela z tego, a przy okazji zwroci takze wieksza uwage na ucznia [mojego
                                  syna lub corke]

                                  > - nauczyciel pracuje 40h/tydz., w tym ma 4-5 lekcji, resztę czasu jest w
                                  szkole
                                  > i poświęca go uczniom, rodzicom, nauczycielom (w obecych warunkach jest
                                  > pobożnym życzeniem np. wymiana opinii nauczycieli), przygotowuje lekcje,
                                  > sprawdza klasówki, szkoli się, itd.,

                                  bede ddalej suzkal dziury - ale szkolenia cos dajace, bo taka nasiadowa pt
                                  jeden pieprzy reszta drzemie to raczej strata czasu, znam do niego numer
                                  telefonu jakby co zeby sie z nim skontaktowac

                                  > - nauczyciel otrzymuje o 100% większą zapłatę za swoją odpowiedzialną i już
                                  > widoczną pracę (teraz widać tylko 18h),
                                  > - szkołą jednoosobowo zarządza dyrektor mający pełne prawo doboru
                                  > współpracowników i ich zmiany,

                                  - ooo bardzo dobre, przynajmniej bedzie ktos za ten cyrk odpowiedzialny!

                                  > - rodzice mają duży wpływ na wybór dyrektora, już to poprzez czasne, już to
                                  > poprzez opiniowanie pracy szkoły,
                                  > - może coś jeszcze...

                                  - pewnie -> rozliczanie na co poszly moje pieniadze, i dbanie o to co uczniom
                                  jest potrzebne : np pielegniarka szkoln - taka mila pani ktora jest w razie
                                  naglych zdarzen
                                  - dalej ktos w rodzaju psychologa by pomoc roznym uczniom z problemami i ew
                                  wylapac pewne negatywne zachowania ucznia i/lub rodzicow

                                  > Pozdrawiam
                                  > Krzysztof Homan, nauczyciel
                                  > khoman@poczta.onet.pl

                                  wzajemnie
                                  piotrek
                                  • Gość: Krzysztof Homan Re: Gra pozorów - co robić? IP: 62.233.233.* 28.11.02, 22:00
                                    caerme napisał:

                                    > bede ddalej suzkal dziury - ale szkolenia cos dajace, bo taka nasiadowa pt
                                    > jeden pieprzy reszta drzemie to raczej strata czasu, znam do niego numer
                                    > telefonu jakby co zeby sie z nim skontaktowac

                                    Oj, zgoda ;-)
                                    A tak BTW. Po co komu szkolenia? Wygląda na to, że ktoś nie jest przygotowany
                                    do pracy. Wkurzją mnie zwłaszcza takie odgórne. Chcę coś poznać, to se robię
                                    takie szkolenie, płacę za nie.

                                    > - ooo bardzo dobre, przynajmniej bedzie ktos za ten cyrk odpowiedzialny!

                                    Musi być. W tym zakresie jest obecnie dużo lepiej niż onegdaj.
                                    Cyrk?! Proszę nie nazywać rzeczy po imieniu ;-) Osobiście wolę - kołchoz.

                                    > - pewnie -> rozliczanie na co poszly moje pieniadze, i dbanie o to co ucznio
                                    > m
                                    > jest potrzebne : np pielegniarka szkoln - taka mila pani ktora jest w razie
                                    > naglych zdarzen
                                    > - dalej ktos w rodzaju psychologa by pomoc roznym uczniom z problemami i ew
                                    > wylapac pewne negatywne zachowania ucznia i/lub rodzicow

                                    Zgoda na jednego kogoś "w rodzaju psychologa". U nas mamy 3 panie, które ledwo
                                    wyrabiają się z zajęciami?!

                                    Pozdrawiam
                                    Krzysztof Homan, nauczyciel
                                    khoman@poczta.onet.pl
                                    • caerme Re: Gra pozorów - co robić? 28.11.02, 23:02
                                      Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

                                      > caerme napisał:

                                      > Oj, zgoda ;-)
                                      > A tak BTW. Po co komu szkolenia? Wygląda na to, że ktoś nie jest przygotowany
                                      > do pracy. Wkurzją mnie zwłaszcza takie odgórne. Chcę coś poznać, to se robię
                                      > takie szkolenie, płacę za nie.

                                      i znow wymagam od kogos zeby mnie czegos nauczyl, co mnie interesuje.
                                      obecnie - slowa znajomej nauczycielki - wygladalo to tak ze wydawca jednego z
                                      podrecznikow zafundowal spotaknie programowe - czy jakos tak - ghotel wyzerka
                                      gledzenie o podreczniku, zaproszenia dla wybrancow... ale oficjalnie to poszlo
                                      w papiery chyba jako szkolenie, makabreska

                                      > Musi być. W tym zakresie jest obecnie dużo lepiej niż onegdaj.
                                      > Cyrk?! Proszę nie nazywać rzeczy po imieniu ;-) Osobiście wolę - kołchoz.

                                      jak mawial a. awdiejew "no wiadomo o co chodzi" a kolchoz to jest na studiach :
                                      przerob roczny ok 2000 dusz, zatrudnienie "bog wie ile" polowa dzialow i
                                      katedr "zbedna" - piszac prace dla znajomej na jakis tam temat radosnie
                                      udowodnilem pewnej pani [prof. dr. hab, szefowej katedry] ze jej katedra racji
                                      bytu nie ma:) znajoma dostala 5... bez komentarza...

                                      > Zgoda na jednego kogoś "w rodzaju psychologa". U nas mamy 3 panie, które
                                      ledwo
                                      > wyrabiają się z zajęciami?!

                                      to co one robia? z tego co ja pamietam to pani psycholog albo osoba ktora miala
                                      za nia robic urzedowala w sumie chyba 4 czy 5 h w tygodniu i na przepracowana
                                      nie wygladala. mowie o takiej osobie z tytulem i umiejetnosciami pomocy i
                                      pomagajacej [za to bedzie sie jej placic przeciez] a nie pandzi zajmujacej sie
                                      wszystkim i niczym ktora aktywnosc wykazuje pogadankami i udawaniem ze jest

                                      > Pozdrawiam
                                      > Krzysztof Homan, nauczyciel
                                      > khoman@poczta.onet.pl

                                      pzdr
                                      piotrek
      • sp47szczecin Re: Gra pozorów - co robić? 03.12.02, 10:18
        Wkurza mnie takie narzekanie. Jeśli jest źle, to staram się to zmienić, a jeśli
        jest to niemożliwe, rezygnuję! Posyłanie dziecka za własne niemałe pieniądze do
        takowej instytucji to nie tylko masochizm finansowy, ale i krebotynizm
        (skrzyżowanie kretynizmu z kabotynizmu) Jeżeli facecik robiący kasę na szkole
        straci klientów, to zbankrutuje, dzieci pójdą do dobrych szkół, rodzice
        zaoszczędzą pieniądze - to takie proste...Chyba,że przeważy warszawkowaty
        snobizm. Słoś
      • Gość: M.K. Re: Gra pozorów - co robić? IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 05.03.03, 15:51
        Szanowny panie. Czytam Pańską wypowiedź i nie wierzę własnym oczom. Pana
        dziecko chodzi do - w Pana opinii - najgorszej szkoły pod słońcem. W związku z
        tym refleksja: Po co zapisuje Pan dziecko do prywatnej (!) szkoly bez klasy
        zamiast znaleźć inną, lepszą? Pański wybór. Ale w takim razie proszę mieć
        pretensje sam do siebie.
    • Gość: J.Shn Re: Gra pozorów - co robić? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 19.11.02, 20:20
      Jeśli autorzy akcji nie potrafią jej sprostać (bo świadome dopuszczanie
      ewentualnych fałszywych oświadczeń tym jest), to niech natychmiast zakończą tę
      grę pozorów. Proszę się przyznać - i honorowo zakończyć. Oto odpowiedź, co
      robić.
      P.S. Pan Piotr - "uzdrawiacz" oświaty oczywiście tego nie zrobi. Lepiej
      siedzieć po uszy w g.. tj. kłamstwie i udawać, że akcja jest super.
    • Gość: rodzic Re: Gra pozorów - co robić? IP: 158.75.28.* 20.11.02, 14:40
      Sposób "zaliczania" zajęć akcji: na odległość i na "słowo honoru", że to się
      zrobiło przypomina trochę zaliczanie egzaminów przez internet, bez sprawdzania,
      kto siedzi przy klawiaturze i czy robi to samodzielnie. Proponuję wprowadzić
      ten system w szkołach - na pewno oceny uczniów bardzo by się poprawiły, i
      samopoczucie nauczycieli także. Nie sądzę natomiast, że wzrosłaby w ten sposób
      wiedza uczniów. Podobnie nie należy się spodziewać, że niczym nieskorygowane
      zaliczanie szkołom zadań na wiarę podniesie w jakikolwiek sposób klasę szkoły.
      Czyżby organizatorzy tego nie wiedzieli? I ciekawe, KTO(fizycznie, nazwiska)
      będzie zaliczał te zadania, tj. decydował o przyznaniu "klasy". Inne
      rozwiązanie: po każdym etapie "zaliczeń" sprawozdania szkół powinny być jawne i
      koniecznie z okienkiem do dyskusji. Jeszcze inne rozwiązanie: obowiązkowa
      ZEWNĘTRZNA ankieta dla uczniów i rodziców co jakiś czas, żeby pokazać, czy
      szkoła wykazuje jakieś rzeczywiste postępy w realizacji podjętych zadań.
      Warunek: wyniki ankiety nie powinny być przesyłane do sekretariatu akcji przez
      dyrektora szkoły. Można to zadanie powierzyć jednej osobie z Rady Rodziców, bo
      to RODZICE SĄ NAJBARDZIEJ ZAINTERESOWANI WIARYGODNOŚCIĄ Waszej akcji, a nie
      szkoły.
    • poomerang Re: Gra pozorów - co robić? 20.11.02, 16:04
      Nie musiałem długo czekać na świetny materiał do tej rubryki. Oto ankieta, jaką
      rozdano uczniom, by rodzice wypełnili:


      Drodzy Rodzice, nasza szkoła przystąpiła do konkursu Szkoła z Klasą. Podjęliśmy
      się wielu zadań do wykonania. Niniejsza ankieta ma pomóc nam w poznaniu mocnych
      stron naszych uczniów a tym samym realizacji zadania "Każdego można za coś
      pochwalić".
      Z góry dziękujemy za poświęcenie swego czasu i udzielenie odpowiedzi na
      poniższe pytania.

      1. Imię i nazwisko dziecka, klasa
      2. Proszę podać główne zalety swojego dziecka.
      3. Czy dziecko ma jakieś hobby, szczególne zainteresowania? Proszę krótko
      opisać.




      Dla mnie takie podejście szkoły do akcji to nic innego jak socjalistyczne
      współzawodnictwo pracy. Ciekawy jestem, jakich zadań jeszcze podjęła się moja
      szkoła i jakie ankiety będę musiał wypełniać, żeby ciało pedagogiczne samo
      nie namęczyło się przy ich realizacji. Czy tego naprawdę nikt nie widzi?!
      Siedzą z dziećmi tyle czasu i nie potrafią samodzielnie znaleźć w nich nic
      godnego uwagi, tylko muszą podpytywać rodziców?!

      Ciekawy jestem, jak będzie wyglądało to "chwalenie każdego" z karteczek
      wypełniony przez rodziców. Jak wypominki w kościele?

      A najbardziej jestem ciekawy, czy wśród sygnalizowanego zestawu zadań jest
      na przykład rzetelne prowadzenie lekcji i jaką ankietę na takie zadanie
      dostanę, bo o standard prowadzenia lekcji z przedmiotu X ("Poczytajcie
      podręcznik, bo mam coś ważnego do załatwienia") to raczej jestem spokojny.



      PS.
      Propozycja następnej akcji: "Przechowalnia bagażu z klasą". W przechowalniach
      bagażu będą dawać do wypełnienia ankietę, za co mogą pochwalić walizkę.
    • Gość: Waarez Re: Gra pozorów - co robić? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 25.11.02, 01:32
      Jestem zażenowany głupotą wielu ludzi piszących tutaj na forum, ale w
      szczególności głupotą i ślepotą organizatorów akcji „Szkoła z klasą”, a i
      prezydent pewnie nie bardzo wiedział co robi obejmując patronat nad akcją.
      Pytanie: kto jest większym głupcem? Ten, który przewodzi czy ci którzy za nim
      idą ???????????????????
      Organizatorzy akcji tacy jak pan Piotr Pacewicz to nic innego jak pechowcy i
      nieudacznicy, którzy pewnie z niemocy ich orzeszkowego mózgu z mózgów naiwnych
      zrobili konfitury. Akcja nie wnosi NIC pozytywnego w funkcjonowaniu szkół poza
      zabieraniem im bezcennego czasu. Tym bardziej, że jej organizatorzy nie
      przewidzieli (głupcy), że nie są w stanie jej kontrolować!!! Cztery tysiące
      szkół !!! Każda wyśle parędziesiąt kartek – przeczytać bez zrozumienia może i
      można, ale wyciągnąć słuszne wnioski to abstrakcja. Do tego zaplanowano
      przyznanie tytułów szkołom „Szkoły z klasą” - na podstawie czego się pytam,
      kiedy biedaczysko pan Piotr już teraz w zaraniu akcji mówi, że nie są w stanie
      obiektywnie ocenić i sprawdzić co szkoły piszą.
      Okaże się, że ta szkoła, która więcej bzdur napisze, których organizatorzy
      oczekują zdobędzie „zaszczytny” tytuł „Szkoły z klasą” a te szkoły które są
      rzeczywiście z klasą a czas im nie pozwoli na papierkową robotę bo pracują z
      młodzieżą w tym czasie, takiego tytułu nie uzyskają, mało, szkoły z WIELKĄ
      klasą które do akcji nie przystąpiły bo robią co trzeba i nie dały się nabrać
      na bzdetną akcję zostaną zaszufladkowane przez Wielkiego Brata jako margines
      w publikacjach krajowych, co prawda brukowca jak sądzę od niedawna czyli Gazety
      Wyborczej, ale zawsze którejś tam władzy. Głupcy rozdmuchali własny bezsensowny
      pomysł, zaprzęgli wielu ludzi do papierkowej pracy, i udało im się bo mają
      WŁADZĘ. Tylko pytam się, czy nie można by potraktować polskiej edukacji w
      sposób rozsądny i skierować te właśnie siły na proste rozwiązania ale wymierne
      i skuteczne w poprawie polskiej edukacji???

      Pisałem już troszkę na tym forum, poczytajcie jest tam wiele konkretów.
      PS. Forum akcji „Szkoła z klasą” kiedyś była zaznaczona czcionką BOLD, dzisiaj
      to zwykłe forum, czyżby Gazeta Wyborcza się wycofywała z afery którą
      rozpoczęła?

      waarez@wp.pl
      • jacek.strzemieczny Re: Gra pozorów - co robić? 29.11.02, 20:49
        Z opiniami, że ktoś jest głupi, pechowcem, brukowcem itd. dyskutować na forum
        nie warto. Wypowiedzi ta jednak sygnalizuje błędne odczytanie idei akcji i to
        warto czytelnikom forum spróbować wyjaśnić.
        Nie jest intencją programu „Szkoła z klasą” sprawdzać jakość pracy szkół.
        Program proponuje szkołom sensowne i ambitne zadania wiążące się i z dydaktyką
        i pracą wychowawczą szkoły. Szkoły dobrowolnie je podejmują i publicznie – w
        internecie publikują - opisy jak te zadania wykonały. Formularze sprawozdań
        wymagają konkretnych i często szczegółowych informacji, a rolą sekretariatu
        akcji będzie sprawdzanie czy te informacje w sprawozdaniach się znalazły.
        Taka „kontrola” będzie przez organizatorów zapewniona. Tylko przedstawienie
        przez szkołę wymaganego w formie i szczegółowości sprawozdania umożliwi
        zaliczenie zadania.
        W ten sposób zainteresowani pracą konkretnej szkoły dowiedzą się, jak ta szkoła
        pracuje. Program daje szkołom pomocne narzędzie i pomysły, ale sam przez się
        nie poprawia edukacji. To nauczyciele pracując z uczniami mogą uczynić szkołę
        lepszą. Wartością dodaną programu ma być uczynienie szkoły i pracy nauczycieli
        bardziej zrozumiałymi i docenianymi przez społeczeństwo. I na to liczę.
        Pozdrawiam
        • Gość: Krzysztof Homan Re: Gra pozorów - co robić? IP: 62.233.233.* 29.11.02, 21:10
          jacek.strzemieczny napisał:

          > Program daje szkołom pomocne narzędzie i pomysły, ale sam przez się
          > nie poprawia edukacji.

          Dzięki za domyślne: "czemu ci nauczyciele (lub polskie szkoły) tak słabo
          pracują?, podsuńmy tym cieniasom kilka pomysłów".
          Nie tędy droga.

          > Wartością dodaną programu ma być uczynienie szkoły i pracy nauczycieli
          > bardziej zrozumiałymi i docenianymi przez społeczeństwo. I na to liczę.

          Kto tutaj czegoś nie rozumie? Przecież wszyscy chodzili do szkoły, otarli się o
          pracę nauczycieli.
          Darmowych rzeczy się nie ceni, można sie nimi nie interesować.

          Pozdrawiam
          Krzysztof Homan, nauczyciel
          khoman@poczta.onet.pl
        • caerme Re: Gra pozorów - co robić? 29.11.02, 21:37
          jacek.strzemieczny napisał:
          > Nie jest intencją programu „Szkoła z klasą” sprawdzać jakość pracy
          > szkół.

          jej nikt nie sprawdza bo odpowiedzialnosc podzielona na iles instytucji nascie
          osob i piec wydzialow to nie odpowiedzialnosc zawsze znajdzie sie kruczek lub
          zrzucenie winy ze to nie iksinski z wydzialu takieg-to-a-takiego w kuratorium
          ale dyrektor odpowiada itd, a trzeba by ja sprawdzic...

          > Program proponuje szkołom sensowne i ambitne zadania wiążące się i z
          dydaktyką
          > i pracą wychowawczą szkoły.

          szkola oczy i wyhowuje z znacznej mierze a od znajomej nauczycielki wiem ze ta
          praca to w znacznej mierze nasiadowki produkcja paiepru i nerwy starego czy
          starej ze cos tam nie zrobione, a praca spada na barki tych z najmniejszym
          stazem

          Szkoły dobrowolnie je podejmują i publicznie –
          > ; w
          > internecie publikują - opisy jak te zadania wykonały. Formularze sprawozdań
          > wymagają konkretnych i często szczegółowych informacji, a rolą sekretariatu
          > akcji będzie sprawdzanie czy te informacje w sprawozdaniach się znalazły.

          jak? w samym krakowie jest dziesiat, a moze cos kolo poltorej setki szkol
          podstawoyc, caly tabun gimnazjow, trzydziesci licow zawodowek i innych bardziej
          specjalistycznych nie zlicze, zycze szczescia w sprawdzaniu a poza tym jak pan
          to oceni? czy sekretariat? na podstawie tony makulatury opinii uczniow?
          nauczycieli? czy samego dyerkltora... to jest fikcja

          > Taka „kontrola” będzie przez organizatorów zapewniona. Tylko przeds
          > tawienie
          > przez szkołę wymaganego w formie i szczegółowości sprawozdania umożliwi
          > zaliczenie zadania.
          > W ten sposób zainteresowani pracą konkretnej szkoły dowiedzą się, jak ta
          szkoła
          > pracuje.

          btw, ja tez moge z glowy napisac konkretny pogram nt naprawy drog w poleskie w
          takiej formie i szczegolowosci ze oko panu zbieleje a zaintersowani tez beda
          zachwyceni , pozostaje jeden problem wcielenie go w zycie lub raczej wartosci
          papieru jako makulatory na jakim zostal on splodzony

          > Program daje szkołom pomocne narzędzie i pomysły, ale sam przez się
          > nie poprawia edukacji. To nauczyciele pracując z uczniami mogą uczynić szkołę
          > lepszą.

          daje? super... jak ktos mi cos daje za fryko to powiedzmy malo to szanuje albo
          traktuje na zasadzie zespuje sie - nic to... ew opcja 2: darowanemu koniowi
          czyli badz na pokazy ale do orki mam kogos innego. szkoly to nie urawniowki
          gdzie wszystko juest to samo, a problemy sa, mowie ja, i nastu innych
          udzielajacych sie nawet wiecej, mowia pana dzieci, mowi ci co patrza z boku.
          tylko jakby edukacja uwaza ze wszystko jest mniej wiecej ok i nie trzeba
          poprawiac. od kiedy nauczyciele pracuja i ile ich? malo, zarabiaja tak jak
          pracuja, a ucza tak jak pracuja, a system kontroli zaden

          Wartością dodaną programu ma być uczynienie szkoły i pracy nauczycieli
          > bardziej zrozumiałymi i docenianymi przez społeczeństwo. I na to liczę.

          bardziej zrozumialymi? od kiedy? moze zaczac od samej gory jak tu mowil jeden z
          przedmowcow czyli szkola platna -> place i wymagam, nauczyicle ma czas i
          mozliwosci sie uczyc a to co zarabia uniezaleznia go do korepetycji, program
          jaki uczy jest zrobiony z glowa a nie z encyklopedia w reku ma dla mnie czas
          jak sie zale ze moj maly/a dzieciatko zachowuje sie dziwnie i takie tam.
          nauczyciele maja tego pecha ze nie moga wciskac kitu ze jest inaczej niz jest
          bo dziciatka spoleczestwa chodza do szkoly i radoscnie przynosza wszystkie
          plotki ploteczki i fakty jakie spotkaja w szkole, dajac radosny upust
          frustracjom

          > Pozdrawiam
          >
          pozdr
        • Gość: ola Re: Gra pozorów - co robić? IP: 158.75.3.* 02.12.02, 14:15
          Ach, wiec to tylko forumowicze niczego nie zrozumieli i, jak Pan pisze,
          <Wypowiedzi ta jednak sygnalizuje błędne odczytanie idei akcji i to
          warto czytelnikom forum spróbować wyjaśnić. >
          Skoro tak, to PO CO pytacie (jak w tytule wątku): co robić? W czym problem,
          jeśli z Waszej strony wszystko jest ok, tylko znów "tamci" czegoś nie
          zrozumieli? Sami zauważyliście, że coś jest nie tak i brak Wam pomysłów, co z
          tym teraz zrobić. My na ogół jesteśmy "czytaci" i rozumiemy doskonale, że
          organizatorzy będą oceniać tylko i wyłącznie formalizm sprawozdań. Nie łudźcie
          się, że pisane okrągłymi zdaniami sprawozdania przybliżą społeczeństwu
          cokolwiek. Nie dlatego, że społeczeństwo jest głupie i nie rozumie języka
          dydaktycznych publikacji, tylko dlatego, że za okrągłymi zdaniami nic się nie
          będzie na ogół ukrywać. I nie otrzymaliśmy tu jeszcze odpowiedzi na konkretne
          pytanie: KTO (osobiście, imię i nazwisko, proszę) będzie decydował, czy jakaś
          szkoła dostanie tytuł "szkoły z klasą". Nie powinno się przyznawać takiego
          tytułu na podstawie poprawności formalnej sprawozdań. Możecie co
          najwyżej "wystawić" zakwalifikowane szkoły na publiczną ocenę (pod koniec roku
          szkolnego, w kilku kolejnych wydaniach lokalnej "Gazety") i niech to lokalne
          społeczeństwo ocenia - samo będzie potrafiło ocnić prawdziwość podanych przez
          szkołę informacji, w przeciwieństwie do "centrali" czy "sekretariatu" akcji.
        • Gość: MP Re: Gra pozorów - co robić? IP: *.fuw.edu.pl 02.12.02, 16:43
          jacek.strzemieczny napisał:

          > Nie jest intencją programu „Szkoła z klasą” sprawdzać jakość pracy
          > szkół.
          > Program proponuje szkołom sensowne i ambitne zadania wiążące się i z
          dydaktyką
          > i pracą wychowawczą szkoły. Szkoły dobrowolnie je podejmują i publicznie –
          > ; w
          > internecie publikują - opisy jak te zadania wykonały.

          Panie Jacku!

          Pewnie wie Pan lepiej ode mnie, że dobrymi intencjami piekło jest
          wybrukowane. Ja nie ośmieliłbym sie zarzucać złych intencji organizatorom
          (może tylko odnośnie Gazety dopatrywałbym się pewnych intencji dodatkowych,
          nie ujawnianych, a wynikajacych z komercyjnego charakteru pisma, co dla mnie
          wcale nie jest zarzutem!). Natomiast gorąco namawiam do rzetelnej i dogłębnej
          analizy tego co z tych intencji faktycznie wyrosło. Może rzeczywiście tak jest,
          że tutaj piszą tylko malkontenci, a prawdziwy obraz akcji ujawniają
          laurkowe teksty, które zamieszcza Gazeta. Jeśli ja się tego nigdy nie dowiem,
          to pewnie jakoś to przeboleję. Ale myślę, że organizatorom - szczególnie
          ich części niekomercyjnej - taka wiedza bardzo by się przydała.

          Bo skoro np. pisze Pan o "dobrowolnym wyborze" to co ma Pan na myśli? Czy
          wyobraża Pan sobie, że - tak jak to piszecie nie raz w instrukcjach -
          rzeczywiście decyzje podjęły rady, a była to spontaniczna potrzeba palących się
          do akcji nauczycieli, którzy wyrywali sobie z rąk robotę i burzliwie dzielili
          się zadaniami? Czy jest Pan w stanie wyobrazić sobie kilka innych scenariuszy?
          Jeśli tak (nie wątpię) to czy umie Pan odpowiedzieć na pytanie, który "model"
          dominuje? A może warto to sprawdzić? (Nie na pohybel akcji, ale dla własnej
          mądrości!)

          Pisze Pan o "szczegółowych informacjach". Czy już Pan nie pamięta, jak jeszcze
          przed kilkunastu laty we wszystkich dzidzinach życia masowo
          produkowaliśmy "szczegółowe informacje", a najbardziej zbliżona do realiów była
          prognoza pogody? Wszystkie one były w zasadzie "prawdziwe" (przynajmniej - poza
          szczególnymi przypadkami - trudno było zarzucić im jawną nieprawdziwość) tylko
          co z tego, skoro obraz składający się z nich wszystkich razem nijak nie chciał
          pasować do rzeczywistoci? Początek tego wątku świadczy o tym, że nie macie
          Państwo pomysłu, jak sprawdzić przyleganie obrazu do rzeczywistości. Może
          chociaż zdobędziecie się Państwo na jakieś badanie losowe? Tylko to kosztuje, a
          wynik wcale nie musi być taki, o którym będzie chciała napisać Gazeta.

          Pisze Pan o "narzędziach" i "pomysłach", które daje program. Najpierw zapytam,
          skąd Pan wie, że w naszych realiach te narzędzia są przydatne? Czy gdzieś np.
          badano poziom ufności "wniosków" płynących z proponowanych przez Was ankiet
          przeprowadzonych w typowych szkołach? Czy dołączono do ankiet zweryfikowane
          doświadczalnie kryteria ich konkluzywności? Czy badano je pod kontem np.
          poziomu przypadkowości i poziomu manipulowalności (na zebraniu rodziców, na
          lekcji, szczególnie z młodszymi dziećmi, a nawet wśród samych nauczycieli)?
          Zapyta Pan słusznie po co ktoś miałby ankietami manipulować? Aby odpowiedzieć
          na to pytanie trzeba znać odpowiedź (prawdziwą, a nie deklaratywną) po co
          szkoły przystapiły do akcji. Czy Pan zna tę odpowiedź? Czy Pan ma narzędzie, by
          ją zdobyć? (Wiemy, czego by Pan chciał i pewnie chcielibyśmy tego wszyscy,
          tylko na ile są to fakty, a na ile czcze chciejstwo?)

          Pisze Pan o pomysłach? A gdzież one są? Gdzie ten bank pomysłów? Czy w kilku
          (nielicznych) materiałach pomocniczych, ślizgających się raczej na poziomie
          formalnym i raczej nie dotykających istoty niewydolności wychowawczo-
          dydaktycznej szkoły? A może w "pomysłach" wielkich działań na całą gminę i
          okolicę z festynem końcowym? To rzeczywiście piękny scenariusz, ale raczej
          filmu. Ja bym wolał, by moje dziecko rzetelnie uczono przyrody przerabiając (a
          nie "przerabiając") wszystko co jest w programie zrozumiale i ciekawie. Wolę by
          temu służyło 120 przemyślanych i udanych lekcji w roku niż jedna huczna
          pokazówka z kapelą ludową i lokalnym dworem. Prawda, że trudno mnie zadowolić?

          Czy z kolei pomysły wypracowane w szkołach - zakładam, że w tej masie będzie
          ich kilka - dadzą się odczytać z tysiącznakowych pól ukrytych w dziesiątkach
          tysięcy formularzy? A może "pomysłami" nazywa Pan samą listę zadań? Lista
          rzeczywiście jest. Pawnie nawet mocno niekompletna (z punktu widzenia tematów
          wartych uwagi i pracy). Tylko czy rzeczywiście nauczyciele/rodzice/urzędnicy
          wcześniej samej listy nie znali? A może kłopot nie jest z samą listą tylko z
          tym, że nie jest to lista pomysłów, a lista chorób i ran? Gdzież jest Wasza
          lista lekarstw i terapii? I czy nie zaczyna się ona od typowego u Was
          stwierdzenia: "wszyscy nauczyciele chcą/mogą/szukają/zastanawiają_się/naradzają
          itp."? A tu wracamy do początku mojej wypowiedzi.

          Pisze Pan, że praca nauczycieli może zastać lepiej doceniona przez
          społeczeństwo. Czy nie jest to kolejne chciejstwo bez pokrycia? Czy nie obawia
          się Pan, że poza chlubnymi wyjątkami, które i tak same by sie obroniły,
          społeczeństwo opinie o nauczycielach i samym systemie oświaty będzie wyrabiało
          sobie raczej na podstawie rozdźwieku pomiedzy tym co widać i tym co pięknie
          opisane? Czy sądzi Pan, że faktycznie stanie się to pozytywnym elementem dla
          kształtowania tej opinii?

          Proszę wybaczyć czarnowidztwo, ale myslę, że ogladanie akcji w kilku miejscach
          z bliska upoważnia mnie przynajmniej do zasygnalizowania problemu.

          Pozdrawiam serdecznie

          marek@pawlowscy.w.pl
        • Gość: Waarez Re: Gra pozorów - co robić? IP: *.swiecie.sdi.tpnet.pl 07.12.02, 14:55
          Panie Jacku.

          Czekałem z odpisaniem Panu, chociaż piliło mnie dużo wcześniej by to zrobić.
          Aby więc nie prowadzić obrony własnych słów, czy tłumaczenia Panu ich sensu
          poczekałem na forumowiczów. Ich wypowiedzi powinny dać Panu jak i Pana kolegom
          czy ludziom mającym możliwości podobnych działań wiele do zastanowienia i cały
          czas na to liczę. Od samego początku kiedy zacząłem tutaj pisać twierdziłem i
          twierdzę, że każda dobra idea jest dobra i godna pochwały dopóki w bezsensowny
          sposób nie zostanie wcielona w życie. Ponadto idei jest wiele i jestem pewien,
          że Panowie promujecie nie tę na obecny stan polskiej edukacji.

          Odnośnie, Pana zdaniem, użytego przeze mnie obraźliwego słownictwa zgadzam się
          z Panem, że nie w taki sposób powinno się rozmawiać, niestety niekiedy (uważam)
          należy pewne sprawy nazywać po imieniu. Poza tym „głupiec” to nie wulgaryzm a
          słowo o konkretnym znaczeniu a w kontekście publicznych wypowiedzi innych
          wybitnych postaci chociażby życia politycznego uważam, że mogłem wyrazić się
          bardziej dobitnie o Waszych działaniach. Mało, staram się tonować wypowiedzi i
          mierzyć słowa, tym razem spróbowałem Was (Pana) sprowokować i cóż, udało się.
          Wcześniej ani razu nie zajął Pan zdania co do moich wypowiedzi czy innych osób
          o podobnym sposobie pojmowania sensu akcji, i jak już ktoś napisał na forum –
          wybieracie Państwo te wypowiedzi do dyskusji , które potwierdzają tylko Wasz
          sposób myślenia. Każe mi się to zastanowić nad sposobem prowadzenia rozmów
          przez dzisiejszych Polaków. Widać, ze dopiero modne czyli „zaczepne”
          lepperowskie zwrócenie uwagi a nie słuszność wypowiedzi mobilizuje do
          rozpoczęcia dialogu – Pana również. Tyle, że Pana dialog to próba przekonania
          siebie i innych, że akcja jest prowadzona w sposób użyteczny i przynosi
          korzyści bez względu na stan faktyczny – cóż rozpętało się „piekło” teraz
          trzeba się wykazać, że miało sens poruszenie tysięcy ludzi do
          dodatkowej „roboty”. Mądrość każe mierzyć bilans zysków i strat, w swoim
          prywatnym życiu zapewne tak Pan czyni tyle, że z akcją tego Pan i Pana koledzy
          nie zrobili – dlaczego? Naprawdę niekiedy można się i wykazać i zrobić coś
          użytecznego, tyle, że najpierw należy się zastanowić po co, w jakim celu i jaki
          będzie tego w końcowym rezultacie realny bilans.

          Akcja „Szkoła z klasą” poza tym co zapewne niesie dobrego posiada wiele wad,
          jak zabieranie bezcennego czasu wielu ludziom ect. ale i kilka bardzo istotnych
          wad za, które przez Was również przyjdzie zapłacić polskiej edukacji. W czasie
          kiedy awanse zawodowe pochłaniają większość czasu nauczycieli daliście im
          dalszą papierkową robotę i tak zaabsorbowaliście ich uwagę, że odwróciliście ją
          od istotniejszych działań, które państwo polskie jak i nauczyciele powinni już
          od dawna robić, czyli nie leczyć, czy trwonić czas na łatanie, a stworzyć
          całościowy, czytelny i mądry system z ujęciem strategii dla polskiej edukacji
          na przyszłe lata. To nie nauczyciele czy dzieci są „chore” to istniejący system
          powoduje, że mamy nauczycieli jakich mamy, że tak a nie inaczej dzieje się w
          szkołach! Z tych igrzysk nauczyciele nawet zapomnieli już o niskich płacach i o
          tym jak co roku nabija ich w butelkę kolejny minister „edukacji” mówiąc o
          podwyżkach i uzdrowieniu sytuacji ! W czyim interesie leży taki stan ? Jak to
          jest, że ministrowie kłamią nie dotrzymując słowa i nie potrafiąc liczyć
          piastują stanowiska od, których zależy właśnie stan oświaty, a media z ich
          władzą zamiast piętnować stwarzają zasłonę dymną dla chybionych akcji i działań
          osób i instytucji odpowiedzialnych za sytuację polskiego szkolnictwa. To jest
          właśnie odpowiedź dlaczego nasze dzieci mają być po prostu głupie a szkoły są
          jakie są.

          To, że tyle szkół (NAUCZYCIELI) wzięło udział w tej bzdetnej akcji świadczy,
          że nauczyciele jeszcze chcą, że szukają i jest to wspaniałe. Jak długo będą
          jeszcze mieć chęci nie wiem. Szkoda, że ich czas i trud, że czas jaki mogli by
          poświęcić dla dzieci niweczony jest przez takie akcje jak „Szkoła z klasą”.

          waarez@wp.pl
          • Gość: Majka Re: Gra pozorów - co robić? IP: *.lubin.dialog.net.pl 07.12.02, 19:52
            Całkowicie zgadzam się z Waarezem - moja szkoła wzięła udział w "Szkole z
            klasą" i teraz zamiast uczyć redagujemy sprawozdania. Wszyscy sądzili, że będą
            one proste w redagowaniu, tymczasem do jednego zadania jest tyle punktów, że
            chce się wyć!!! Zarywam lekcje, piszę scenariusze, programy przedsięwzięć, a
            moje dzieci w tym czasie "robią co chcą". Nauczyciel też człowiek!!! Kiedy mam
            uczyć, jeśli czeka na mnie sterta papierów, a to wprowadza mnie w stan zwany
            potocznie SZAŁEM. Rodzina ze mną nie rozmawia. Moje dzieciaki nie moga usiąść
            przy kompie, bo zaraz na nie warczę, że zajęte... I kto (co) tu jest z klasą?
            Że niby ja, moja szkoła? Jak na razie jest to dla mnie strata czasu...mam awans
            na głowie (kończę staż), stażystę, któremu muszę pomóc i do tego UCZNIÓW
            CZEKAJĄCYCH, KIEDY W KOŃCU SIĘ WEZMĘ DO ROBOTY.Czy o to chodziło "GW"?
        • Gość: Waarez Re: Gra pozorów - co robić? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 15.12.02, 00:04
          Panie Jacku.

          Czy w sytuacji stonowanej mojej odpowiedzi mogę liczyć na Pana odzew ?
          Jak do tej pory nie odpisał Pan na moją ripostę. Cóż, może moje zdanie jest z
          pogranicza galaktycznych domniemywań. Forum traktuję jako dialog więc skoro
          ustosunkował się Pan do mojego listu liczę na Pańską odpowiedź. A może Pan się
          boi mojego zdania ?

          waarez@wp.pl
    • mamosz Re: Gra pozorów - co robić? 03.12.02, 00:00
      Panie Jacku,to nie dyskutanci tego wątku żle odczytali intencje akcji "Szkoła z
      Klasą", tylko organizatorzy nie wzieli pod uwagę realiów polskiej oswiaty.Akcja
      byla oparta na szlachetnym, acz dość idealistycznym przekonaniu,że nie tylko
      rodzić,ale również uczyć mozna po ludzku i tak pewnie bywa,wielu jest bowiem w
      Polsce wspanialych nauczycieli, co to z kagankiem oswiaty....,ale jet tez druga
      strona medalu,rzesza dyrektorów i to przeważnie miejskich szkoł,których glówna
      myśl, cel i dążenie to - "wykazać" się; i tak potraktowali Ci wlasnie Państwo
      tę akcję,jako kolejna okazję do dzialań marketingowych- wykazać się, napisać
      sprawozdanie, pogonić kadrę, wykleić gazetki, przyozdobić co się da i zaprosić
      notabli. Smutne jest tylko to,że ani dzieci ani ich rodzic nie zuawżaja,że
      chodzą do szkoły z klasą ponieważ NIC kompletnie z udziału w akcji dla nich nie
      wynika.To Polska właśnie....
    • Gość: uczestnik Re: Gra pozorów - co robić? IP: *.kalisz.cvx.ppp.tpnet.pl 03.12.02, 11:23
      Dlaczego organizatorzy akcji tolerują istnienie stron szkół, które do dzisiaj
      nie podały zadań ? Przeglądając "na chybił -trafił" wizytówki różnych szkół
      odnoszę wrażenie, że dużo papieru- mało treści. Czyżby rzeczywiście gra pozorów
      była najważniejsza ? Jeżeli tak, to uważam, że część winy ponoszą
      organizatorzy. Jak chcecie przeczytać Państwo ileś sprawozdań, skoro nie
      potraficie usunąć pustych stron ? Pozdrowienia.
      • Gość: Anetka Re: Gra pozorów - co robić? IP: *.ostrowiec.sdi.tpnet.pl 12.12.02, 11:14
        Pierwszy raz zajrzałam na forum.Mam tyle zajęć w szkole,wychodzę z niej ok. 18
        i nie tylko ja, ciągle cos tu trzeba zrobic, napisać ,przygotować.Szkoła zklasą
        wywołała u nas burzę mózgów, ciągle cos jeszcze wymyślamy, coś komuś trzeba
        powiedzieć , z kimś się spotkać itp.Nie mamy czasu na czcze dyskusje .Nie
        podoba wam się Szkoła zklasą? Weźcie się do pracy i zmieńcie to.Mie będziecie
        mieli czasu na dumanie o czyimś sumieniu.A sekretariat jest nieprzygotowany i
        utrudnia nam pracę brakiem precyzyjności w różnych względach.Mimo to myślę,że u
        nas akcja odniosła pozytywny skutek-ogólne poruszenie.Szkoda tylko, że nie
        wszyscy w naszej szkole są takimi zapaleńcami.
        • Gość: Krzysztof Homan Re: Gra pozorów - co robić? IP: 62.233.233.* 12.12.02, 14:36
          Gość portalu: Anetka napisał(a):

          > Pierwszy raz zajrzałam na forum.Mam tyle zajęć w szkole,wychodzę z niej ok. 18

          A szkoda. Twoje myśli są pobudzające.

          > i nie tylko ja, ciągle cos tu trzeba zrobic, napisać ,przygotować.Szkoła
          zklasą
          >
          > wywołała u nas burzę mózgów, ciągle cos jeszcze wymyślamy, coś komuś trzeba
          > powiedzieć , z kimś się spotkać itp.Nie mamy czasu na czcze dyskusje .

          Brawo.
          Ale uważajcie na własne zdrowie. Nie zapominajcie o własnych rodzinach, bo do
          szkół znów trafią dzieci "niedoglądnięte".

          > Nie
          > podoba wam się Szkoła zklasą?

          Do kogo to pytanie?
          Nie idzie o podobanie. Uważam ją za zbyteczną, za "malowanie rdzy".

          > Weźcie się do pracy i zmieńcie to.

          Do kogo to pytanie?
          Co zmienić?

          > Mie będziecie
          > mieli czasu na dumanie o czyimś sumieniu.

          Do kogo to pytanie?
          Kto, gdzie, duma o czyimś sumieniu?

          > A sekretariat jest nieprzygotowany i
          > utrudnia nam pracę brakiem precyzyjności w różnych względach.

          Bez wskazówek ani rusz?

          > Mimo to myślę,że u
          > nas akcja odniosła pozytywny skutek-ogólne poruszenie.

          No i jak tu być przeciwko takiej akcji? Choć w jednej szkole coś się ruszyło.

          > Szkoda tylko, że nie
          > wszyscy w naszej szkole są takimi zapaleńcami.

          W szerokim spektrum społecznym znaleźć można wszystkich, również normalnych.

          Pozdrawiam
          Krzysztof Homan, nauczyciel
          khoman@poczta.onet.pl
          • Gość: Anetka Re: Gra pozorów - co robić? IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 13.12.02, 14:16
            Do Krzysztofa. Dumanie o czyimś sumieniu- to do tych ,którzy dumają-napisali
            prawdę czy nie? Niech i ci dumający popracują , aby fikcja stała się prawdą.A
            może to tylko jakiś rodzic z tych co to zawsze mają jakieś ale? Jestem za tym,
            aby ujawnić nieprawdę,ale co za tymi fałszywymi danym się kryje?Może rodzic
            jest niezorientowany?Może robi na złość,bo lubi?Może czyjaś praca nie została
            zauważona? A o tych normalnych w społeczeństwie- czy to ci, którym jest
            wszystko jedno i za nic nie poświęcą popołudnia przed telewizorem dla pracy dla
            idei?Bo nikt im nie zapłaci za te dni spędzone w szkole??? To nie są
            normalni,to są schowani w codzienności.
            • Gość: MP Re: Gra pozorów - co robić? IP: *.fuw.edu.pl 13.12.02, 15:33
              Gość portalu: Anetka napisał(a):

              > A
              > może to tylko jakiś rodzic z tych co to zawsze mają jakieś ale?

              To ja może głosem nożyc ze stołu :-)

              Tylko do bytów i zjawisk idealnych trudno zgłosić jakieś "ale"
              (choć i tu "Polak potrafi" :-)).
              Do wszelkich innych osób, zjawisk, instytucji zawsze jakieś "ale"
              pasuje. Problem chyba nie polega na tym, by go nie było lub by
              było ukrywane. Chodzi o to, by to "ale" nie przesłaniało
              wartości, by było utrzymane we właściwych proporcjach.
              Chodzi też o to, by zgłoszone "ale" nie było odbierane jako atak
              na wszelkie wartości, by nie działało jak płachta na byka ("my tu
              żyły wypruwamy za marne pieniądze, a oni niezadowoleni!") tylko
              by skłaniało do rzeczowej i partnerskiej anlizy przyczyn, które
              je wywołały i bez zakładania z góry, że jak jest "ale" to chodzi
              o stopnie. Nikt nie jest idealny i nieomylny, nikt nie jest wolny
              od błędów, a każde działanie może być poprawione. Idealny nie jest
              ani rodzic, ani nauczyciel. Oboje mogą się wiele od siebie
              nauczyć, bo niemal każdy rodzic zna lepiej swoje dziecko niż najbardziej
              wnikliwy nauczyciel, a coraz częściej jest też tak, że ogólna wiedza
              i wykształcenie rodzica są podobne jak nauczyciela lub je przewyższają.
              Z drugiej strony nauczyciel - poza wiedzą specjalistyczną, którą
              (miejmy nadzieję, że) posiada, ma też okazję do obserwowania dziecka
              w sytuacjach, w których rodzic zwykle nie uczestniczy. Oboje
              mogą mieć więc sobie wiele do zaoferowania. Jeśli tylko zechcą się
              wzajemnie słuchać (sądzę, że nauczyciele miewają tu ze sobą poważny
              problem) i nie zakładać, że każdy sąd krytyczny lub siejący zwątpienie,
              ma charakter ataku na pozycje, których za wszelką cenę trzeba bronić.
              Dlatego gorąco namawiam nauczycieli, by - zanim zareagują alergicznie
              na rodzicielskie "ale" - zastanowili się na chłodno, czy nie ma w
              nim jakiejś ważnej racji, a jeśli nawet jej nie dostrzegą, by spróbowali
              zareagować dociekliwie, dążąc do wyjaśnienia zgłaszanego problemu.
              Bo najgorsze co można zrobić po wysłuchaniu uwagi krytycznej, to
              odpowiedzieć w stylu "jak pani taka mądra, to niech sama przyjdzie
              uczyć" (coś tak jak panienka na poczcie w latach osiemdziesiątych).
              Każdy dorosły wybiera swoją drogę życiową i sam za kroczenie nią
              odpowiada. To, że ktoś wybrał inną, nie jest nigdy argumentem za tym,
              że nie ma racji w kwestii merytorycznej. A jeśli coś jest rzeczywiście
              niewykonalne (w ramach racjonalnego wysiłku) to wystarczy to po ludzku
              wytłumaczyć.
              Rodzicielskie "ale" będzie towarzyszyło życiu szkolnemu coraz
              częściej i będzie dotyczyło coraz większego zakresu spraw (bo nawet jeśli
              sam rodzic nie zna się na fizyce, to może i ma prawo pokazać
              zeszyt dziecka obeznanemu koledze i na tej podstawie wypracować
              swoje "ale"). Nauczyciele muszą nauczyć się z tym żyć, muszą nauczyć
              się wykorzystywać to "ale" w sposób konstruktywny. Muszą mieć też
              świadomość, że nie pracują w próżni, lecz w ramach ograniczającego
              ich porządku i zespołu norm. Jeśli je zignorują (nawet wówczas, gdy są
              przekonani, że czynią słusznie) muszą liczyć się z zakwestionowaniem
              ich działań przez rodziców, a coraz częściej także przez świadomych
              porządku oświatowego uczniów.

              Pozdrawiam,

              marek@pawlowscy.w.pl
              • Gość: Krzysztof Homan Re: Gra pozorów - co robić? IP: 62.233.233.* 13.12.02, 17:28
                Gość portalu: MP napisał(a):

                coraz częściej jest też tak, że ogólna wiedza
                > i wykształcenie rodzica są podobne jak nauczyciela lub je przewyższają.

                Nauczyciel jest pedagogiem, rodzic przeważnie nie.

                > Rodzicielskie "ale" będzie towarzyszyło życiu szkolnemu coraz
                > częściej i będzie dotyczyło coraz większego zakresu spraw

                Jasne. Jeśli będzie zasadne, to zmieniamy program lub nauczyciela. Jeśli
                niezasadne, to zmieniamy dziecku szkołę.

                Pozdrawiam
                Krzysztof Homan, nauczyciel
                khoman@poczta.onet.pl
                • Gość: MP Re: Gra pozorów - co robić? IP: *.fuw.edu.pl 13.12.02, 21:34
                  Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

                  > Jasne. Jeśli będzie zasadne, to zmieniamy program lub nauczyciela. Jeśli
                  > niezasadne, to zmieniamy dziecku szkołę.

                  To jest właśnie filozofia konfrontacji i oblężonej twierdzy.
                  A czemu zwyczajnie nie pogadać o wzajemnych wątpliwościach?
                  Czemu nie przyjąć krytyki, tam gdzie ma ona podstawy, a tam
                  gdzie jest chybiona (obie strony muszą dopuszczać swoją
                  omylność) przedstawić dobre argumenty, które ją oddalą?
                  Tam, gdzie jest konflikt racji, a nie słuszności i jej braku,
                  zwyczajnie pozostać przy swoim zdaniu, zachowując szacunek
                  dla oponenta i jego odmienności, mimo braku uzgodnienia?
                  Czy zawsze musi być jedynie alternatywa "albo my, albo oni",
                  albo wyrzucić nauczyciela, albo przenieść ucznia?

                  Pozdrawiam,

                  marek@pawlowscy.w.pl
                  • Gość: Krzysztof Homan Re: Gra pozorów - co robić? IP: 62.233.233.* 13.12.02, 22:11
                    Gość portalu: MP napisał(a):

                    > A czemu zwyczajnie nie pogadać o wzajemnych wątpliwościach?

                    Oj, zapodałem mało wyrazistą uwagę.
                    Oczywiście rozmawiać, współdziałać, bić się w piersi kiedy trzeba, zmieniać.
                    Żadnych twierdz. Rodzic ma prawo do informacji, uwag. Nauczyciel ma prawo
                    wyboru metod pracy.

                    Pozdrawiam
                    Krzysztof Homan, nauczyciel
                    khoman@poczta.onet.pl
                    • Gość: MP Re: Gra pozorów - co robić? IP: *.fuw.edu.pl 13.12.02, 22:38
                      Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

                      > Nauczyciel ma prawo
                      > wyboru metod pracy.

                      Ależ oczywiście! Chodzi tylko o to, że także trafność tego
                      uprawnionego wyboru (optymalność, skuteczność w konfrontacji
                      z konkretną grupą lub konkretnymi jednostkami itp.) nie jest
                      wyjęta spod dyskusji. Dyskusji konstruktywnej, zmierzającej
                      do optymalizacji efektu dydaktycznego. Fakt podjęcia dyskusji,
                      przedstawienia argumentów, nie zmienia przecież tego, kto
                      decyzje ostatecznie podejmuje. Może natomiast się przyczynić
                      do tego, że będzie ona lepsza, lub gdy okazuje się niefortunna,
                      że będzie poprawiona. Poprawiona dzięki wadze argumentów, a tylko
                      w wyjątkowych sytuacjach (odstępstwa od norm) dzieki interwencji
                      nadzorczej.

                      Pozdrawiam,

                      marek@pawlowscy.w.pl
                      • Gość: Krzysztof Homan Re: Gra pozorów - co robić? IP: 62.233.233.* 13.12.02, 23:22
                        Gość portalu: MP napisał(a):

                        > Ależ oczywiście! Chodzi tylko o to, że także trafność tego
                        > uprawnionego wyboru (optymalność, skuteczność w konfrontacji
                        > z konkretną grupą lub konkretnymi jednostkami itp.) nie jest
                        > wyjęta spod dyskusji. Dyskusji konstruktywnej, zmierzającej
                        > do optymalizacji efektu dydaktycznego. Fakt podjęcia dyskusji,
                        > przedstawienia argumentów, nie zmienia przecież tego, kto
                        > decyzje ostatecznie podejmuje. Może natomiast się przyczynić
                        > do tego, że będzie ona lepsza, lub gdy okazuje się niefortunna,
                        > że będzie poprawiona. Poprawiona dzięki wadze argumentów, a tylko
                        > w wyjątkowych sytuacjach (odstępstwa od norm) dzieki interwencji
                        > nadzorczej.

                        Pełna zgoda. Jak miło ;-)

                        Pozdrawiam
                        Krzysztof Homan, nauczyciel
                        khoman@poczta.onet.pl
              • caerme Re: Gra pozorów - co robić? 13.12.02, 22:32

                > > To ja może głosem nożyc ze stołu :-)
                > Tylko do bytów i zjawisk idealnych trudno zgłosić jakieś "ale"
                > (choć i tu "Polak potrafi" :-)).
                > Do wszelkich innych osób, zjawisk, instytucji zawsze jakieś "ale"
                > pasuje. Problem chyba nie polega na tym, by go nie było lub by
                > było ukrywane. Chodzi o to, by to "ale" nie przesłaniało
                > wartości, by było utrzymane we właściwych proporcjach.
                > Chodzi też o to, by zgłoszone "ale" nie było odbierane jako atak
                > na wszelkie wartości, by nie działało jak płachta na byka ("my tu
                > żyły wypruwamy za marne pieniądze, a oni niezadowoleni!") tylko
                > by skłaniało do rzeczowej i partnerskiej anlizy przyczyn, które
                > je wywołały i bez zakładania z góry, że jak jest "ale" to chodzi
                > o stopnie. Nikt nie jest idealny i nieomylny, nikt nie jest wolny
                > od błędów, a każde działanie może być poprawione. Idealny nie jest
                > ani rodzic, ani nauczyciel.

                dokladnie, z tym ze jedno zastrzezenie to male "ale" ktore pan tak ladnie
                wypunktowal. u nas w kochanym kraiku naszym wiekszosc uwag dotyczacych pewnych
                problemow czy to w systemie czy w konkretnym przypadku jest odbierane jako atak
                personalny, na mnie nauczyciela jana iksinskiego, ktory to sobie zyly wypruwa
                by ten program itd... moze zmiana mentalnosci?

                > Oboje mogą się wiele od siebie
                > nauczyć, bo niemal każdy rodzic zna lepiej swoje dziecko niż najbardziej
                > wnikliwy nauczyciel,

                z tym dzis to bardzo roznie bywa, z tego co media przekazuja bardzo czesto
                rodzicowi sie tylko wydaje ze zna swoje dzieciatko, bo w wielu wypadkach
                okazuje sie ze zna tylko zaslone takie okowy wioski na pokaz ktore sa
                pokazywane. rodzicie bardzo czesto nie chca / umieja/ potrafia rozmawiac na
                poziomie z dziecmi bez ich pouczania nieufnosci i deprecjonowania...

                > a coraz częściej jest też tak, że ogólna wiedza
                > i wykształcenie rodzica są podobne jak nauczyciela lub je przewyższają.
                > Z drugiej strony nauczyciel - poza wiedzą specjalistyczną, którą
                > (miejmy nadzieję, że) posiada, ma też okazję do obserwowania dziecka
                > w sytuacjach, w których rodzic zwykle nie uczestniczy.

                dobre slowo - miejmy nadzieje - ja na swej drodze - a przeszedlem ja cala -
                spotkalem bardzo niewielu nauczycieli ktorzy w jakikolwiek sposob chcieli wczuc
                sie w sytuacje ucznia. najczesciej ich rady polegaly na slowach "w zyciu
                bedziesz mial wiecej i wieksze problemy niz teraz..." jesli w ogole

                > Oboje
                > mogą mieć więc sobie wiele do zaoferowania. Jeśli tylko zechcą się
                > wzajemnie słuchać (sądzę, że nauczyciele miewają tu ze sobą poważny
                > problem) i nie zakładać, że każdy sąd krytyczny lub siejący zwątpienie,
                > ma charakter ataku na pozycje, których za wszelką cenę trzeba bronić.
                > Dlatego gorąco namawiam nauczycieli, by - zanim zareagują alergicznie
                > na rodzicielskie "ale" - zastanowili się na chłodno, czy nie ma w
                > nim jakiejś ważnej racji, a jeśli nawet jej nie dostrzegą, by spróbowali
                > zareagować dociekliwie, dążąc do wyjaśnienia zgłaszanego problemu.
                > Bo najgorsze co można zrobić po wysłuchaniu uwagi krytycznej, to
                > odpowiedzieć w stylu "jak pani taka mądra, to niech sama przyjdzie
                > uczyć" (coś tak jak panienka na poczcie w latach osiemdziesiątych).

                i vice versa - bardzo czesto rodzice pewne uwagi, czasem dotyczace np braku
                rozmow i tego typu rzeczy reaguja rownie alergicznie, to raz a dwa, w wielu
                wypadkach swoj osad chowaja do kieszeni i nie dyskutuja tylko w domu "palna
                kazanie" pt : pani od polskiego powiedziala to-i-tamto a ty masz to zmienic nie
                dajac zadnych szans na obrone

                > Każdy dorosły wybiera swoją drogę życiową i sam za kroczenie nią
                > odpowiada. To, że ktoś wybrał inną, nie jest nigdy argumentem za tym,
                > że nie ma racji w kwestii merytorycznej. A jeśli coś jest rzeczywiście
                > niewykonalne (w ramach racjonalnego wysiłku) to wystarczy to po ludzku
                > wytłumaczyć. Rodzicielskie "ale" będzie towarzyszyło życiu szkolnemu coraz
                > częściej i będzie dotyczyło coraz większego zakresu spraw (bo nawet jeśli
                > sam rodzic nie zna się na fizyce, to może i ma prawo pokazać
                > zeszyt dziecka obeznanemu koledze i na tej podstawie wypracować
                > swoje "ale"). Nauczyciele muszą nauczyć się z tym żyć, muszą nauczyć
                > się wykorzystywać to "ale" w sposób konstruktywny. Muszą mieć też
                > świadomość, że nie pracują w próżni, lecz w ramach ograniczającego
                > ich porządku i zespołu norm. Jeśli je zignorują (nawet wówczas, gdy są
                > przekonani, że czynią słusznie) muszą liczyć się z zakwestionowaniem
                > ich działań przez rodziców, a coraz częściej także przez świadomych
                > porządku oświatowego uczniów.

                na rodzicow raczej nie licze, predzej uczniowie choc jesli dostana "za to" po
                glowie czyli np pala albo dst to tez sie beda zastanawiali z 5 razy zanim na
                przyszly raz sie wlacza do dyskusji z innym zdaniem, chygba ze beda mieli
                wieksza wiedze w danym temacie niz uczacy co sie skonczy - nie pytaniem ucznia
                i niezauwazaniem go [mialem taki wypadek. pani od historii w lo chciala sie
                zemscic ale jej nie wyszlo wiec od marca nie bylem w ogole pytany i zauwazany]

                > Pozdrawiam,
                >
                > marek@pawlowscy.w.pl

                i wzajemnie
                piotrek
                • Gość: Krzysztof Homan Re: Gra pozorów - co robić? IP: 62.233.233.* 13.12.02, 23:32
                  caerme napisał:


                  moze zmiana mentalnosci?

                  Po co takie zawijasy psychiczne?
                  Niereformowalnym wystarczy pokazać drzwi.

                  > spotkalem bardzo niewielu nauczycieli ktorzy w jakikolwiek sposob chcieli
                  wczuc
                  >
                  > sie w sytuacje ucznia. najczesciej ich rady polegaly na slowach "w zyciu
                  > bedziesz mial wiecej i wieksze problemy niz teraz..." jesli w ogole

                  Jak Ty pięknie teoretyzujesz. Aż trudno zaprzeczyć i nie bić braw.
                  Wczuj się łaskawco w sytuacje 400 moich uczniów, choćby w 40.
                  Ilość nie sprzyja jakości.

                  Pozdrawiam
                  Krzysztof Homan, nauczyciel
                  khoman@poczta.onet.pl
                  • caerme Re: Gra pozorów - co robić? 14.12.02, 18:58
                    witam,

                    > Po co takie zawijasy psychiczne?
                    > Niereformowalnym wystarczy pokazać drzwi.

                    ma pan racje, tylko zeby nie okazalo sie ze wywalonych zostalo 2/3
                    nauczycieli...


                    > Jak Ty pięknie teoretyzujesz. Aż trudno zaprzeczyć i nie bić braw.
                    > Wczuj się łaskawco w sytuacje 400 moich uczniów, choćby w 40.
                    > Ilość nie sprzyja jakości.

                    w kazdym wypadku, wiec jak pan wczesniej proponowal : albo zmiejszyc ilosc
                    uczniow na nauczyciela, albo drugie wyjscie - wieksza ilosc mniejszych szkol.
                    powiem jak bylo u mnie. pani od polskiego, ja w lo, z raczej ciezkim
                    charakterem, z wiadomosciami choc bez zdolnosci pisarskich, pani tez
                    z "bagazem" klas, wcale nie wychowawczyni, ale wie pna, dla prawie wszystkich z
                    nas, a moze i dla wszystkich miala cieple slowo, usmiech i nie potepiala w
                    czambul, na tle innych juz wypadala rewelacyjnie.


                    > Pozdrawiam
                    > Krzysztof Homan, nauczyciel
                    > khoman@poczta.onet.pl

                    pozdr.
                    piotrek
                    • Gość: Krzysztof Homan Re: Gra pozorów - co robić? IP: 62.233.233.* 14.12.02, 19:19
                      caerme napisał:

                      > ma pan racje, tylko zeby nie okazalo sie ze wywalonych zostalo 2/3
                      > nauczycieli...

                      Tym lepiej ;-)
                      W takim przypadku okazałoby się jak bardzo potrzebny był ten ruch.

                      > w kazdym wypadku, wiec jak pan wczesniej proponowal : albo zmiejszyc ilosc
                      > uczniow na nauczyciela, albo drugie wyjscie - wieksza ilosc mniejszych szkol.

                      To przyjmuję. Ale pewnie będzie droższe.

                      > powiem jak bylo u mnie. pani od polskiego, ja w lo, z raczej ciezkim
                      > charakterem, z wiadomosciami choc bez zdolnosci pisarskich, pani tez
                      > z "bagazem" klas, wcale nie wychowawczyni, ale wie pna, dla prawie wszystkich
                      z
                      >
                      > nas, a moze i dla wszystkich miala cieple slowo, usmiech i nie potepiala w
                      > czambul, na tle innych juz wypadala rewelacyjnie.

                      Nie mogę matkować wszystkim, czy wielu uczniom. To o czym piszesz powinno być
                      stosowane niezależnie od ilości uczniów. Nie wymaga to dodatkowego
                      zaangażowania własnej pracy i czasu.
                      Nie jest stosowane?!

                      Pozdrawiam
                      Krzysztof Homan, nauczyciel
                      khoman@poczta.onet.pl
                      • caerme Re: Gra pozorów - co robić? 15.12.02, 18:45
                        Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):


                        > Tym lepiej ;-)
                        > W takim przypadku okazałoby się jak bardzo potrzebny był ten ruch.

                        i mlodzi z pomyslami mieli by szanse i to duza..


                        > To przyjmuję. Ale pewnie będzie droższe.

                        ktos kiedys powiedzial, ze jak sie jest biednym i cos sie kupuje to lepiej
                        kupic cos porzadmnego drogo - ale raz by starczylo na dlugo. a wiedza jest
                        jeszcze wazniejsza, gdyz ona pracuje [potem my jako rodzice, nauczyciele,
                        pracownicy itd] - przekazujemy to naszym dzieciom. mnie sie wydaje ze to jest
                        tansze rozwiazanie w ostatecznym rozrachunku...
                        >
                        > Nie mogę matkować wszystkim, czy wielu uczniom. To o czym piszesz powinno być
                        > stosowane niezależnie od ilości uczniów. Nie wymaga to dodatkowego
                        > zaangażowania własnej pracy i czasu.
                        > Nie jest stosowane?!

                        to nie bylo matkowanie, raczej nie odrzucanie kazdego "bo ja jestem ciezko
                        pracujacym nauczycielem itd" za moich czasow nie bylo, podejrzewam ze teraz tez
                        sie nie zmienilo, bo bardzo niewiele osob wspomina o czyms takim. przeciez w
                        innym wypadku ludzie by sie chwalili, lub inaczej jednostakami bylyby osoby tak
                        sie nie zachowujace, podawane jako wyjatki od reguly a mnie sie wydaje ze jest
                        na odwrot


                        > Pozdrawiam
                        > Krzysztof Homan, nauczyciel
                        > khoman@poczta.onet.pl

                        pozdr.
                        piotrek
            • Gość: Krzysztof Homan Re: Gra pozorów - co robić? IP: 62.233.233.* 13.12.02, 17:19
              Gość portalu: Anetka napisał(a):

              > Do Krzysztofa. Dumanie o czyimś sumieniu- to do tych ,którzy dumają-napisali
              > prawdę czy nie?

              Ach, idzie Tobie o sprawozdania i ich prawdziwość?
              Tu nie ma co dumać. Z założenia szkoła pisze prawdę. Jeśli uczyni przekręt, to
              na drugi dzień powinno się zamknąć tę szkołę, zwolnić dyrektora lub nauczycieli
              odpowiedzialnych za treści sprawozdań [niewłaście skreślić].

              > A o tych normalnych w społeczeństwie- czy to ci, którym jest
              > wszystko jedno i za nic nie poświęcą popołudnia przed telewizorem dla pracy
              dla
              >
              > idei?Bo nikt im nie zapłaci za te dni spędzone w szkole??? To nie są
              > normalni,to są schowani w codzienności.

              Przepraszam za niezbyt składne wyrażenie się. Miałem napisać: zapaleńcy,
              zgaszeni i normalni.
              Rzecz rozbija się o ilość tych popołudni. Jeśli ktoś nie poświęci ani jednego
              takiego darmowego popołudnia w ciągu swojego stażu pracy, to można patrzeć
              krzywo na taką osobę. Ale czy można ją potępiać?
              Podobnie z osobami, które za darmo siedzą w szkole dniami i nocami. Od pewnego
              poziomu tych nadmiarowych godzin można mówić o zatraceniu normalności. Nie
              potępiam tego. Martwię się tym, że takie działania są potrzebne, a nie są
              gratyfikowane finansowo.

              Pozdrawiam
              Krzysztof Homan, nauczyciel
              khoman@poczta.onet.pl
              • caerme Re: Gra pozorów - co robić? 13.12.02, 22:40
                Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

                > Ach, idzie Tobie o sprawozdania i ich prawdziwość?
                > Tu nie ma co dumać. Z założenia szkoła pisze prawdę. Jeśli uczyni przekręt,
                to
                > na drugi dzień powinno się zamknąć tę szkołę, zwolnić dyrektora lub
                nauczycieli
                >
                > odpowiedzialnych za treści sprawozdań [niewłaście skreślić].

                i to z wielkim hukiem najlepiej tak dla przykladu.
                nie wiem czy odnosze dobre wrazaenie ale jesli idzie o ilosc szkol w tejze
                akcji to coraz bardziej przypomina mi to ruch stachanowski: liczylismy na 100 a
                prosze mamy 2000... tylko ze te setke od biedy mozna sprawdzic a 2000 za boga
                chinskiego...


                > Przepraszam za niezbyt składne wyrażenie się. Miałem napisać: zapaleńcy,
                > zgaszeni i normalni.
                > Rzecz rozbija się o ilość tych popołudni. Jeśli ktoś nie poświęci ani jednego
                > takiego darmowego popołudnia w ciągu swojego stażu pracy, to można patrzeć
                > krzywo na taką osobę. Ale czy można ją potępiać?

                a niby czemu potepiac - moze jej sie nie chcialo, miala zly nastroj albo
                opiekun byl wredna baba /chlopem i kontakt im krotszy tym lepszy?

                > Podobnie z osobami, które za darmo siedzą w szkole dniami i nocami. Od
                pewnego
                > poziomu tych nadmiarowych godzin można mówić o zatraceniu normalności. Nie
                > potępiam tego. Martwię się tym, że takie działania są potrzebne, a nie są
                > gratyfikowane finansowo.

                jesli tak - to przy okazji sprawdzic jakie sa efekty pracy i placic za efekty a
                nie za siedzenie i udawanie "czegos tam"

                > Pozdrawiam
                > Krzysztof Homan, nauczyciel
                > khoman@poczta.onet.pl

                pozdr
                piotrek
              • Gość: MP Re: Gra pozorów - co robić? IP: *.fuw.edu.pl 14.12.02, 12:15
                Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

                > Z założenia szkoła pisze prawdę. Jeśli uczyni przekręt, to
                > na drugi dzień powinno się zamknąć tę szkołę, zwolnić dyrektora lub
                nauczycieli
                >
                > odpowiedzialnych za treści sprawozdań [niewłaście skreślić].

                Nie ma takiego paragrafu!!!!!!!
                Poza tym, niech Pan udowodni, że nie jest prawdą, gdy ktoś
                pisze, że wszyscy ochoczo podjęli, przebiegało sprawnie,
                intensywnie współpracowaliśmy, uczniowie są zadowoleni,
                efekty pozytywne są wyraźne itp tysiące podobnych, okrągłych
                komunałów, których cechą wspólna jest to, że pasują do
                rzeczywistości jak pięść do oka?

                Pozdrawiam,

                marek@pawlowscy.w.pl
                • Gość: Agata Re: Gra pozorów - co robić? IP: *.chello.pl 14.12.02, 17:36
                  Z moich (matki) doświadczeń szkolnych wynika, że część dyrektorów będzie
                  podawać informacje, mówiąc delikatnie, odbiegające od prawdy.
                  Powino sie ich wyrzucić "na zbity pysk" - tylko kto to ma uczynić w przypadku
                  szkoły prywatnej, w której dyrektor jest właścicielem?
                  Rodzice (90%) - nie dyskutują, bo edukacja dzieci mało ich obchodzi ( póki nie
                  ma problemu), a pozostali siedzą cicho bo nie chcą narażać dzieci.
                  W mniej niż marnej szkole mojego dziecka sprawozdanie będzie na 6!
                • caerme Re: Gra pozorów - co robić? 14.12.02, 18:52
                  witam,

                  > Nie ma takiego paragrafu!!!!!!!

                  szkoda...

                  > Poza tym, niech Pan udowodni, że nie jest prawdą, gdy ktoś
                  > pisze, że wszyscy ochoczo podjęli, przebiegało sprawnie,
                  > intensywnie współpracowaliśmy, uczniowie są zadowoleni,
                  > efekty pozytywne są wyraźne itp tysiące podobnych, okrągłych
                  > komunałów, których cechą wspólna jest to, że pasują do
                  > rzeczywistości jak pięść do oka?

                  - to juz przerabialsmy nie raz i nie dwa...
                  ... moze wartaloby pojsc do takiej szkoly i popytac sie uczniow tak zupelnie
                  bez kontroli nauczycieli - podejrzewam ze wyleja wszystkie zale a kontrolujacy
                  sie dwoie ze pan b razem z panem dyr. k i panem od wf - pija, ze pan k od j.p
                  dajmy na to ma swoje fobie i nie raz i nie dwa wykonywal dziwne numery pani m
                  sie msci iszykanuje uczniow podadza z opisami. czesc pewnie bedzie sie jakos
                  dalo sprawdzic
                  pozd
                  >
                  > Pozdrawiam,
                  >
                  > marek@pawlowscy.w.pl
    • Gość: dyrektor z Opola Re: Gra pozorów - co robić? IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 12.12.02, 21:44
      To prawda, często udział w akcji jest grą pozorów, przez to iż egzekwuję
      wykonanie odpowiednich zadań zgodnie z harmonogramem, przypominam (upominam)
      swoich nauczycieli zostałam przez co niektórych niemal znienawidzona. Od 2
      tygodni z szefowymi 2 pierwszych zadań rozmawiam tylko o sprawozdaniu, zajęło
      nam to wiele godzin. Tymczasem co rusz któraś z moich Pań przychodzi z
      informacją, że jej koleżanka ze szkoły X napisała we wrześniu sprawozdanie (tak
      jak pozostałe 5 osób)i już są po akcji, a ja ...każę robić, wypytuję itd.Zadaję
      więc sobie pytanie: po co robić sobie kłopot? Inni niczego nie zrobią,
      wystarczy, że mają lekkie pióro i ładnie opiszą. Niestety w małej szkole
      podstawowej jest to duże obciążenie dla nauczyciela, może być tak, że napracuje
      się i ...jego zadanie zostanie odrzucone, tymczasem będą takie szkoły, w
      których nie wszyscy nawet wiedzą, że szkoła bierze udział w akcji i dostaną
      dyplom. Nie wiem czy warto. Do końca roku mnie znienawidzą! Niestety o tej
      akcji poinformowałam rodziców i nie pozwolę pisać o tym czego nie było. W grze
      pozorów nie wezmę udziału.
      • Gość: MP Re: Gra pozorów - co robić? IP: *.fuw.edu.pl 13.12.02, 12:46
        Gość portalu: dyrektor z Opola napisał(a):

        > przez to iż egzekwuję
        > wykonanie odpowiednich zadań zgodnie z harmonogramem, przypominam (upominam)
        > swoich nauczycieli zostałam przez co niektórych niemal znienawidzona.

        Proszę nam łaskawie napisać kto i jak podjął u Państwa decyzję
        o przystąpieniu do akcji? Jeśli była to RP (jak wymagali organizatorzy)
        to jaki był wynik głosowania i czy w tej tak drażliwej sprawie (bo to
        przecież od początku było wiadomo, że będzie sporo dodatkowych obowiązków,
        a jeszcze więcej sprawozdań) głosowanie było tajne? Jeśli nie była to
        tajnie przeglosowana decyzja rady podjęta dużą większością, to myślę.
        że nie może mieć Pani pretensji do koleżanek, że nie mają do tego serca.
        Udział w akcji został im narzucony: albo Pani samodzielną decyzją,
        albo presją "ujawnionych intencji przełożonego", która jest formą
        manipulacji decyzjami ciał kolegialnych.
        Namawiam, by rozważyła Pani, czy wobec aktualnego "zapału" nauczycieli,
        nie lepiej po prostu wycofać się z zamieszania, rodzicom uczciwie tłumacząc,
        że okazało się to zbyt czasochłonne i mogło się niekorzystnie odbić
        na bieżącym, obowiązkowym realizowaniu programu nauczania?
        Czy nie sądzi Pani, że czasem okazanie "klasy" wymaga dostrzeżenia
        popełnionego błędu i godnego wycofania się z niego? Może warto mieć
        klasę nawet płacąc za to cenę nieotrzymania dyplomu o "posiadaniu klasy"?

        Pozdrawiam,

        marek@pawlowscy.w.pl
    • Gość: rodzic Re: Gra pozorów - co robić? IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 19.12.02, 11:48
      Zaniepokoił mnie artykuł (GW 18.12.02), w którym opisano
      szkołę mojego dziecka. Nie zaprzeczam, kilka faktów jest
      zgodnych z prawdą (chociaż np. nigdy nie słyszałem o
      biegach przełajowych dla rodziców, mimo że staram się
      śledzić, co dzieje się w szkole). Pani Waśniowska w moim
      odczuciu zdecydowanie jest lepszą poetką niż dyrektorką.
      W swoich okolicznościowych przemówieniach w wpada w
      zachwyt nad kadrą nauczycielską. Nie chcę generalizować,
      bo są tam też dobrzy nauczyciele. Może kobieta, która
      uczy angielskiego (może po jakimś kursie wieczorowym?),
      popełniając kardynalne błędy wymowy, matematyczka, która
      najwyraźniej cierpi na jakąś patologię osobowości
      (pierwszy kontakt z nią dla większości dzieci to szok),
      albo pani prowadząca zajęcia z przygotowania do życia w
      rodzinie, która opowiada zadziwiające mnie rzeczy o
      ludzkiej fizjologii, to właśnie tylko "odosobnione
      przypadki"...
      Wielokrotnie na zebraniach rodzicielskich poruszano temat
      wagi tornistrów noszonych przez nasze dzieci. Jaka
      szkoda, że tutaj nie dotarła akcja ich ważenia! Dziecko
      musi nosić codziennie pełen zestaw książek i zeszytów na
      odbywające się w danym dniu przedmioty (z polskiego są
      trzy czy cztery) i nie ma gdzie ich zostawić w szkole.
      Podobnie z obuwiem sportowym. A my nie możemy wyjść z
      podziwu skąd u tylu dzieci problemy z kręgosłupem!
      Zaręczam, że to nie tylko od siedzenia przed komputerem.
      I te zwykłe problemy: "w ubikacjach śmierdzi"! To mało
      powiedziane. Zapraszam do zwiedzenia. W części nawet
      drzwi do kabiny nie można zamknąć. "W szkole ciągle coś
      się dzieje". Tylko kto o tym wie? Koleżanki i koledzy
      mojego dziecka twierdzą, że słyszą tylko o wynikach

      jakichś konkursów, o których wcześniej nikt im nie mówił.
      Sposób prowadzenia tej szkoły i cytowane w tekście słowa
      pani dyrektor jako żywo przypomina mi lata
      siedemdziesiąte, w których sama chodziłam do podstawówki.
      Góra frazesów bez odbicia w rzeczywistości. Odbywające
      się co jakiś czas "festyny" i propaganda sukcesu miały
      maskować szarą rzeczywistość, brak kompetencji, itd.
      Jestem jak najbardziej za takimi formami rozrywki, ale
      czy nie jest to aby - w tym wypadku - lakierowanie
      przerdzewiałej karoserii starego auta?
      Niestety, nie mogę podać swojego nazwiska, bo moje
      dziecko nadal do tej szkoły chodzi, a nie stać nas na
      prywatną. Zachęcam do ewentualnych rozmów z innymi
      rodzicami. Najlepiej tymi, którym zależy na tym, żeby
      szkoła do których chodzi ich dziecko, była "z klasą".
      Dzieci też można popytać - ale poza budynkiem i
      anonimowo. Może moje wizje są zbyt pesymistyczne. W
      zasadzie chciałabym, żeby tak było.
      Przyznam, że w tym kontekście dodatkowo drażni mnie
      charakterystyczny "szkolno-poetycki" język, jakim
      posługuje się pani Aleksandra Przybylska.
      anonimowy rodzic
      • Gość: Agata Re: Gra pozorów - co robić? IP: *.chello.pl 26.12.02, 18:01
        To jest to czego bałam sie najbardziej! Szkoła mojego dziecka nie została
        opisana w Gazecie Wyborczej ale samopoczucie dyrektora jest podobne
        maksymalnego zadowolenia z siebie, i grona pedagogicznego, pani dyr W.
        Czytałam ten artykuł - moja pierwszą myślą był żal, że nie mieszkam w Poznaniu
        i nie moge posłać dziecka do tej wspaniałej szkoły!
        Ujawniajmy na Forum wszelkie kłamstwa i krętactwa, mijanie sie z prawda i
        oszustwa. Dla dobra naszych dzieci.
        Wierzę, że w masie "chłamu" są uczciwi dyrektorzy.
        Pozdrawiam- Agata -
        • alex_ma Re: Gra pozorów - co robić? 30.12.02, 19:42
          No i zaczęło się. W miarę pojawiania się zatwierdzonych sprawozdań takich
          głosów będzie coraz więcej. I dobrze ale ... cytując ludowego filozofa: "na
          napełnioną do połowy szklankę możemy patrzeć jak na w połowie pełną / pustą." W
          zależności od nastroju będziemy optymistami (wersja -pełną) lub pesymistami
          (wersja -pustą). Tak samo możemy patrzeć na to co robią szkoły - optymistycznie
          zrobiono aż tyle lub pesymistycznie - tylko tyle. Wszystko zależy od wysokości
          przysłowiowej poprzeczki, którą rodzice, grono, dyrektor postawili szkole,
          sobie, innym. Jestem dyrektorem szkoły, która przystąpiła do tej akcji. I mam
          wiele wątpliwości z realizowaniem zadań zaproponowanych przez Gazetę. Już
          dwukrotnie chciałam podjąć decyzję o wycofaniu się z akcji - na początku, gdy
          Gazeta przesuwała terminy. Odebrałam to jak, wciąganie kogoś do zabawy na siłę
          (ci z reguły nie bawią się dobrze – wiele szkół nawet nie wybrało zadań). Drugi
          moment, gdy przeczytałam artykuł, który stał się zarzewiem tego forum i
          wypowiedzi forumowiczów. Wtedy to pojawiły się wątpliwości: Czy była to decyzja
          Rady czy moja?. Kto będzie wykonywał te wszystkie zadania: ja, jeden czy dwoje
          nauczycieli czy wszyscy? Dobrze postawić sobie pytanie ale jak znaleźć na nie
          odpowiedź. Postanowiłam więc nic nie mówić, nie przypominać, czekać czy
          nauczyciele sami podejmą prace nad sprawozdaniami, których szablony zawiesiłam
          w pokoju nauczycielskim. I stał się cud. Nauczyciele opracowali sprawozdania w
          terminie pozostawiając je na dyskietkach, gotowe do wysłania. Mam nadzieję, że
          w ten sposób wykazali chęć bycia w tej akcji. No i tu pojawia się głos z forum –
          a może to ze strachu przede mną, utratą pracy itd. No cóż nie wiem i nie
          dowiem się będąc dyrektorem, nawet pytając wprost nie będę miała pewności, a
          głosowania tajne w małym gronie są mało tajne (to kolejny głos z forum).
          Kończąc ten wątek. Cieszę się, że jest to forum i mogę poznawać nastroje
          rodziców (nie mojej co prawda szkoły – komputery w domu ma tylko ok. 20%
          uczniów) i mieć możliwość spojrzenia na akcję Szkoła z klasą oczami innych
          osób.
          • caerme Czyja decyzja? 30.12.02, 22:31
            witam,

            alex_ma napisała:


            > No i zaczęło się. W miarę pojawiania się zatwierdzonych sprawozdań takich
            > głosów będzie coraz więcej. I dobrze ale ... cytując ludowego filozofa: "na
            > napełnioną do połowy szklankę możemy patrzeć jak na w połowie pełną / pustą."
            W
            > zależności od nastroju będziemy optymistami (wersja -pełną) lub pesymistami
            > (wersja -pustą). Tak samo możemy patrzeć na to co robią szkoły -
            optymistycznie
            >
            > zrobiono aż tyle lub pesymistycznie - tylko tyle. Wszystko zależy od
            wysokości
            > przysłowiowej poprzeczki, którą rodzice, grono, dyrektor postawili szkole,
            > sobie, innym.

            Wtedy to pojawiły się wątpliwości: Czy była to decyzja
            >
            > Rady czy moja?. Kto będzie wykonywał te wszystkie zadania: ja, jeden czy
            dwoje
            > nauczycieli czy wszyscy? Dobrze postawić sobie pytanie ale jak znaleźć na nie
            > odpowiedź.

            a tak z innej beczki - sa osoby odpowiedzialne za ta decyzje? czy to wlasciwie
            wszyscy czyli niikt?
            a zadania - kto wie, pewnie wszyscy - ci ktorzy beda musieli.

            > Postanowiłam więc nic nie mówić, nie przypominać, czekać czy
            > nauczyciele sami podejmą prace nad sprawozdaniami, których szablony
            zawiesiłam
            > w pokoju nauczycielskim. I stał się cud. Nauczyciele opracowali sprawozdania
            w
            > terminie pozostawiając je na dyskietkach, gotowe do wysłania. Mam nadzieję,
            że
            > w ten sposób wykazali chęć bycia w tej akcji. No i tu pojawia się głos z
            forum
            > –
            > a może to ze strachu przede mną, utratą pracy itd. No cóż nie wiem i nie
            > dowiem się będąc dyrektorem, nawet pytając wprost nie będę miała pewności, a
            > głosowania tajne w małym gronie są mało tajne (to kolejny głos z forum).

            mam inne pytanie : czasem lubie szukac dziur w calym - ile szkol z pana
            miasta / powiatu / wojewodztwa nie bierze w tej akcji? jesli pojedyncze
            egzemplarze to przyczyna byla raczej jedna: [wg mnie] znjade sie w tej grupie 4
            czy 5 szkol, a moze tylko ta jedna jedyna szkola bedzie ja stanowic ktora sie
            wyrozni na zasadzie : wszyscy robia a ty nie.

            > Kończąc ten wątek. Cieszę się, że jest to forum i mogę poznawać nastroje
            > rodziców (nie mojej co prawda szkoły – komputery w domu ma tylko ok. 20%
            > uczniów) i mieć możliwość spojrzenia na akcję Szkoła z klasą oczami innych
            > osób.

            a co do nastrojow - nie trzeba bylo akcji z klasa wystarczylo posluchac
            znajomych rodzicow i uczniow z innych szkol u sasiadow np, opinie beda podobne
            boc i system taki sam - kiepski. akcji nie trzeba bylo robic.
            a tak na sam koniec mam pytanie do pana:
            dajmy na to w szkole jest 1000 uczniow , kazdy dostaje dajmy na to 6 czy 7
            zadan w stylu :jak pomagam mamie tacie jestem dobry dla zwierzat, powstaja z
            tego sazniste elaboraty pisane w stylu : jestesmy krysztalowi - czy ma pan
            mozliwosc i zdolnosc sprawdzenia kazdego z nich tak jak jest to w
            rzeczywistosci? czy nie...?
            pozdr.
            piotrek
    • each60 Re: Gra pozorów - co robić? 15.01.03, 15:19
      Jestem rodzicem ucznia, którego szkoła przystąpiła do akcji "Szkoła z klasą".
      Dlatego też z uwagą śledzę pomysły szkół zawarte w sprawozdaniach. Akcja
      bardzo mi się podoba, ale... Ze sprawozdania Szkoły Podstawowej w Bielsku
      dowiedziałem się, że Panorama Racławicka mieści się w Poznaniu!!??. Zacząłem
      zastanawiać się nad związkiem tego miasta z Kościuszką i Racławicami. O ile mi
      wiadomo malowidło Jana Styki i Wojciecha Kossaka powstało w 1894 roku dla
      upamiętnienia setnej rocznicy insurekcji kościuszkowskiej i przedstawia bitwę
      pod Racławicami. Pierwotnie eksponowane było (do 1944 r) we Lwowie. Po wojnie
      w 1946 roku wraz z częścią zbiorów Ossolineum zostało przewiezione do
      Wrocławia. Ponownie udostępnione zostało zwiedzającym w 1985 roku i do dnia
      dzisiejszego stanowi największą atrakcję turystyczną Wrocławia i Dolnego
      Śląska. Chyba się nie mylę?
      Czy na miano "Szkoły z klasą" zasługuje szkoła, która popełnia takie błędy
      merytoryczne, a może to ja jestem ignorantem? Kto sprawdza i zalicza te
      sprawozdania? Pomyślcie o tym. Sprawdzajcie uważniej, drodzy recenzenci!!!
      Rozumiem, że nie można sprawdzić prawdziwości podawanych informacji, ale takie
      oczywiste błędy merytoryczne nie powinny się zdarzać.
      Życzę wszystkim uczestnikom akcji (młodzieży i nauczycielom) aby działania
      przez nich podejmowane przyniosły im jak najwięcej radości i satysfakcji.

      pozdrawiam

      rodzic z Płocka
    • Gość: Yolanda Re: Gra pozorów - co robić? IP: 158.75.29.* 08.03.03, 12:11
      Nie da się nic zrobić! Jednak ten, kto pracuje w szkole wie, czuje, czy to, co
      opisują koledzy z innych szkół, jest prawdą obiektywną, czy obiektywną w oczach
      tylko sprawozdawcy. Przynajmniej ja to czuję. Śmieszą mnie ci, którzy uczniów
      swoich traktują inaczej, a siebie, inaczej. Tacy są nauczyciele, na jakich nas
      stać!
    • Gość: emjot Re: Gra pozorów - co robić? IP: *.hipernet.ras.pl 18.03.03, 21:22
      Zgadzam się z redakcją. My rodzice mamy obowiązek przestać bać się nauczycieli
      i walczyć o nasze dzieci. Choć rozumiem panią sama po rozmowie z panią od
      matematyki, nienawidzę szkoły.Od dobrego doszła moja córka do dopuszczjącego,
      ale za to mama 43 punkty z cz. mat-przyr. i to ją pociesz. Ja próbuję natomiast
      wytłumaczyć jej skomplikowaną naturę dorosłych, nie wiem czy ochrona przed złe
      byłaby dobrą metodą.
        • Gość: emjot Re: Potrzebna walka? IP: *.hipernet.ras.pl 28.03.03, 17:13
          a jednak wojna
          emjot też jest nauczycielem choć bardziej (ką), i powiem szczerze, uważam, że
          permanentnie powinniśmy mieć dzieci w wieku szkolnym, aby zrozumieć jak
          potrafimy być podli
          ja codziennie proszę moje dziecko, aby powiedziało czego się boi idąc do szkoły
          i staram się to pamiętać podczas całego pobytu wśród moich uczniów
          jednak wielu nas, wielu w których nasi poniżani uczniowie wystrzelili serię z
          kałasznikowa
          a my rodzice, cóż biedne żuczki, najlepiej nam się gada pod szoła, a nie w
          szkole
          a jak już się odwazymy to kto nas słucha
        • Gość: zielonażabka Re: Gra pozorów - co robić? IP: *.chello.pl 17.11.04, 15:02
          To zależy od szkoły. Moje dziecko chodzi do prywatnej podstawówki w Warszawie.
          Rodzice są płatnikami czesnego i nic nie mają do powiedzenia. Vide mój post o
          sposobie na dyrektora. Każda uwaga , każda sugestia zmian traktowana jest jako
          atak na osobę dyrektora=właściciela.
          Szkoła nie bierze za nic odpowiedzialności, a jej ewentualne sukcesy to zasługa
          dzieci i rodziców.
          Instytucji Rady Rodziców ani Trójki klasowej nie uświadczy się.
          Ktoś mi słusznie poradził, żeby zabierać dziecko z takiej szkoły. Byłam dziś w
          osiedlowej rejonówce. Gwar, hałas, ale dyrektorka rozumie co się do niej mówi i
          nie krzyczy na rodziców.
          Nie wiem jakie są szkoły społeczne- wybadam, ale większość prywatnych to wolna
          amerykanka i gdyby ktos lepiej się im przyjrzał powinny utracić uprawnienia
          szkół publicznych.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka