Gość: basia Re: 2 miesiące - 6 kilo tylko. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.14, 21:54 Ja rozumiem i współczuję, że to praca ikonieczność tak uporczywie ciągle reklamować w necie i na tym forum w setkach postów te jagody acai ale czemu nie otwartym tekstem, że to reklama a nie pseudoporada i pseudo podobne problemy. Dziwne, że taki rodzaj reklamy i szeptanego marketingu przynosi jakiekolwiek rezultatytzn wzrost sprzedaży. Mam nadzieję, że ktoś kupi wreszcie te acai i praca państwa nie pójdzie na marne:-) Mi szkoda kasy wolę zjeść papaję, mango i dolewać octu jabłkowego do sałatek. Ale pozdrawiam. Link Zgłoś
Gość: basia 10 czerwca 125 kilo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.14, 13:27 Owsianka z nowo kupioną odtłuszczoną wersją mleka, na drugie śniadanie papaja i herbatka zielona. Ranny spacer z psami zaliczony. Książka, o której pisałam wyżej, fajna i pouczająca. Zamierzam nie dojadać resztek po dzieciach i nie częstować się z ich i męża talerzy pizzą czy ciachem w kawiarni. Nawet odrobiną lub 2 kęsami. Jestem chyba na tyle silna teraz, żeby sobie całkowicie odmówić fast foodów i słodkości. Choć nadal lubię kupić np chałwę czy sezamki ale nie dla siebie tylko jak idziemy w gości. Link Zgłoś
Gość: basia Re: 10 czerwca 125 kilo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.14, 23:25 Na obiad garstka ryżu z olejem i mnóstwem warzyw, na kolację owoce Link Zgłoś
gosc789456 Re: 2 miesiące - 6 kilo tylko. 11.07.14, 00:56 Cześć Wam. Wielkie gratulacje. Czytam posty o odchudzaniu i też podjęłam z tym walkę. Przez miesiąc chodziłam na zumbę - było super dopóki nie naderwałam ścięgna (5 dni w tygodniu). Taka była moja desperacja. Wracam do "zdrowia" i od sierpnia zaczynam znowu, lecz nie z taką głupotą jak poprzednio. Przez pierwszy miesiąc dwa razy w tygodniu i stopniowo częściej. Ale chcę napisać o innej sprawie, a mianowicie o sosie czosnkowym. Ja też go uwielbiam, sprostowanie: uwielbiałam. Moje dzieci też. Ale od kiedy sama zaczęłam go robić i jest go pod dostatkiem- nie mam już ochoty. Czasami trochę go zjem. A wiedząc z czego go robię pozwalam jeść go dzieciom. Podobno jest lepszy od tego z pizzerii. Pozdrawiam serdecznie. Link Zgłoś
Gość: basia 11 czerwca 124 kilo. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.14, 08:09 Sos czosnkowy i w ogöle czosnek w sałatkach, w dipach do warzyw uwielbiam:-) Usprawiedliwiamm pochłanianie go czasem przesadne tym, że jest zdrowy:-):-) Ale moje dzieciaki nie przepadają i nie jedzą raczej. Zumba dwa razy w tygodmniu mi by też dobrze zrobiła ale na razie mam tysiąc wymówek jeśli chodzi o brak ćwiczeń. Liczę na to, że wreszcie zmądrzeję i pewnego dnia rano wstanę wcześniej i zacznę po śniadaniu ćwiczyć choć 40 minut. I tak już zawsze. Jak mój mąż. Pozdr serdecznie i życzę szybkiego wykurowania kontuzji. Link Zgłoś
Gość: basia 12 czerwca 124.5 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.14, 10:20 Wczoraj w miarę ok, bez grzeszków, tylko zamiast 1solidnej kolacji podjadałam kilka razy w porze kolacyjnej po odrobinie tego i owego, jakieś smażone pestki słonecznika słone u koleżanki, w domu czarne porzeczki, czereśnie, i nie pamîętam co jeszcze, jakoś nie chciało mi się zapisywać. Próbuję zastosować zasadę no snacks czyli zero podjadania między posiłkami ale trochę wieczorem poległam więc potraktowałam kilkakrotne okołokolacyjne podjadanie jako zamiennik kolacji, żeby nie pakować w siebie kalorii kolacją. Aha, były jakieś kęsy makreli, łyżeczka twarogu z cebulą i papryką itp .chyba trudno mi nie podjadać zupełnie kiedy przygotowuję posiłki dla rodziny a sama już niby coś jadłam. Ale generalnie podoba mi się kierunek zmian w moich posiłkach. Dzisiaj z przyjemnością choć bez głodu po wypiciu wody z cytryną wszamałam mniejszą ciepłą owsiankę z makiem, sezamem, słonecznikiem, siemieniem lnianym, otrębami, dyniowymi pestkami, żurawiną suszoną, morelami suszonymi, śliwkami suszonymi, pokrojonym bananem i cząstkami mandarynki. Córa ugotowała sobie jaglaną kaszę do mleka i wsypała do niej owoce. Syn z razowcem i z chrupkim dietetycznym pieczywem zrobił sobie kanapki z masłem orzechowymm, ktöre chyba też coś tam zdrowego i pożywnego ma w sobie:-). Nigdy nie przypuszczałam, że zupa mleczna tzn owsianka na ciepło może mi smakować:-) Kiedyś na feriach w Wiedniu zrobiłam awanturę męžowi, że kręci nosem na moje kiełbasiano parówkowe zakupy w drogim sklepie mimo, że przed wyjazdem obiecałam jeść razem z dziećmi mleko z płatkami. Ale nie mogłam płatków i nutelli przełknąć, wolałam kiełbasę z chlebem. Właściwie to sposób odżywiania moich dzieci i męża jest i będzie dla mnie wsparciem w mojej diecie, oni naprawdę sensowniej ode mnie zawsze się odżywiali. Tzn kiedyś w zamierzchłych czasach kiedy mąż miał nadwagę to oboje wcinaliśmy słodycze hurtowo i mielone teściowej i pizzę i po drodze od lekarza dziecka wstępowaliśmy do mcdonalda na hamburgery i lody. Od lat teraz dla męża fastfoody nie istnieją. Córka jedyna w klasie na wycieczce nie zamówiła nic w macu. Syn lubi niestety ale bardzo rzadko właściwie sporadycznie bywa. W tym roku nawet w drodze na wakacje nie zamierzam wstępować do macdrive‘a chyba, że na kawę. Mąż w fastfoodzie pozwala sobie sporadycznie na 1 loda bez polewy w upał. Nie przypuszczałam, że dbanie o trochę zdrowsze rodzinne nawyki może być taką frajdą. Link Zgłoś
Gość: b Re: 12 czerwca 124.5 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.14, 12:10 Lunch - pół kanapki z makrelą z kawałkiem papryki i ogórka i koperkiem, herbatka owocowa Link Zgłoś
rafa4.4 Re: 2 miesiące - 6 kilo tylko. 12.07.14, 15:11 Za dużo przesiadasz przed kompem, stanowczo za dużo :) Link Zgłoś
Gość: basia Re: 2 miesiące - 6 kilo tylko. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.14, 15:19 Z doskoku i w trakcie robienia innych rzeczy :-) i są też całe tygodnie i miesiące kiedy w ogóle nie tzn z wyjątkiem rzadkiego sprawdzania poczty i odpisywania hurtowego na maile Obiad: bób. Link Zgłoś
rafa4.4 Re: 2 miesiące - 6 kilo tylko. 12.07.14, 15:44 Też lubię bób, ma dużo białka :o) a po takim posiłku bardzo długo spaceruję na świeżym powietrzu :) Link Zgłoś
Gość: basia 13 czerwca 124.5 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.14, 08:12 Wczoraj na kolację sporo surowych warzyw i humus. Ale też klęska i porażka bo miałam gości i nie umiałam oprzeć się w pewnej chwili ptasiemu mleczku i czekoladzie ale nie zjadłam pół pudełka tylko kilka więc trudno bez sensu ale nie zamierzam rozpaczać, dzisiaj już słodyczy nie tknę. Najwyżej nie schudnę przez kilka dni przez ten wyskok cukrowy. Link Zgłoś
rafa4.4 Re: 13 czerwca 124.5 13.07.14, 11:39 Właśnie, nie zrażaj się małymi niepowodzeniami, trzymam kciuki i też Cię wspieram :o) To nawet dobrze, że nie będziesz chudła zbyt szybko, ja sobie poćwiczę mięśnie brzucha podczas czytania Twoich postów :o) Co dziś masz pysznego na obiadek ? Link Zgłoś
Gość: basia Re: 13 czerwca 124.5 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.14, 15:34 Brokuły. Zupa szczawiowa. Ćwicz mięśnie brzucha, warto:-) 15 minut śmiechu spala 50 kalorii. Dziś oprócz wakacyjnego leniuchowania na świeżym powietrzu byłam na porządnych dwóch spacerach i zbudowałam sobie minipole namiotowe, żeby przewietrzyć sprzęt turystyczny. Teraz idę na łąkę zrobić kilka skłonów przy rwaniu kwiatów:-). Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Basiu, a w ogóle coś ćwiczysz? 13.07.14, 17:45 I nie, nie mam na myśli skłonów przy zrywaniu kwiatów, tylko regularną gimnastykę/zajęcia fitness. Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: 13 czerwca 124.5 13.07.14, 17:46 Gość portalu: basia napisał(a): > Brokuły. Zupa szczawiowa. Ćwicz mięśnie brzucha, warto:-) 15 minut śmiechu spal > a 50 kalorii. Do dupy z taką efektywnością. :-P Poza tym istnieje życie poza odchudzaniem, nie wszystko musi zostać zawłaszczone przez dyktat kalorii. Śmiejmy się dla samego śmiania. Link Zgłoś
Gość: basia Re: 13 czerwca 124.5 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.14, 18:32 Mam bardzo śmiechową córę i sąsiadkę. Przyjaciele też dostarczają regularnych dawek śmiechu:-). I kocica. Kuguarek, choć ostatnio syn złośliwie i z czułością woła na nią Tucznik albo Gruber. Otóż nie. Nie ćwiczę. Nie chce mi się chyba biegać na zajęcia tzn dojeżdżać. Wolę za tę kasę opłacić synowi basen i siłownię. Z córką pójść na pizzę czy do kawiarni, kupić kwiatki do ogrodu. Może kiedyś się zmuszę. Mam kilka sprzętów do ćwiczeñ, z których korzysta syn i mąż. Ja jak ćwiczą czasami dołączam szczególnie do syna i córki bo puszczają wtedy fajną muzykę do ćwiczeń. Pozdr serdecznie Na śniadanie dziś owsianka z mango i bananem a na kolację kolejna zupa. Córka żąda już zawsze wegetariańskich zup:-) Link Zgłoś
Gość: anka Re: 13 czerwca 124.5 IP: *.dynamic.chello.pl 13.07.14, 19:38 Zacznij cwiczyc,bo bez tego jak widzisz nie ma efektow. Ja cwicze w domu i cialo wyglada inaczej. Dziwie sie maz cwiczy,a Ty taka zaniedbana. Link Zgłoś
Gość: basia Re: 13 czerwca 124.5 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.14, 22:07 Wiem, że powinnam ćwiczyć. Mąż ćwiczy. Syn ćwiczy i był kiedyś kilka lat w sportowej klasie, trenował pływanie. Córka jest pasjonatką parajedździectwa, kocha konie. Tylko ja leń, nie mam frajdy ze sportu:( Z dnia na dzień odkładam moment rozpoczęcia jakigoś lekkiego treningu.... W sumie jeszcze niedawno unikałam też spacerów, wszędzie autem Kiedyś myślałam, że jak kupię husky to na pewno będę biegać z nimi i...figa Link Zgłoś
Gość: basia 14 lipca 124kilo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.14, 09:02 Woda cytryn. Owsianka z malinami, porzeczkami i bananem plus daktyle i inne suszone owoce. Kawa. Na obiad jarzynowa będzie. Owoce, warzywa w dowollnej ilości. Link Zgłoś
Gość: basia Re: 14 lipca 124kilo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.14, 21:15 2 koktajle owocowe na maślance. Porzeczki,, agrest, czereśnie, borówki. 1 czekoladka. Zaplanowana. Dużo wody owocowej. Link Zgłoś
Gość: basia 15 lipca 123,5 kilo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.14, 07:26 Wstałam w nocy i zjadłam makrelę niestety. Rano nadal nie chce mi się jeść. Jeszcze ta woda z cytryną zamiast kawy na czczo jakoś wchodzi ale o śniadaniu myślę z niechęcią. Wczoraj sporo ruchu, szybki marsz pół godziny i wolniejsze tempo godzinę. Link Zgłoś
Gość: anka Re: 15 lipca 123,5 kilo IP: 91.229.22.* 15.07.14, 08:29 W nocy wstajesz i jesz? Kurjozum! Link Zgłoś
Gość: basia Re: 15 lipca 123,5 kilo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.14, 21:20 No niestety zdarza się:( Wiem, że nie wolno i nie powinnam. Na szczęście coraz rzadziej. Cierpiałam długo na bezsenność i po kilku godzinach kręcenia się w łóżku jak nie mogłam dalej zasnąć, robiłam się głodna bo mijało wiele godzin od kolacji, wstawałam, jadłam i w koñcu zasypiałam. To zły i niezdrowy i sprzyjajåcy tyciu nawyk. Czasami potrafię w nocy rzeczywiście się obudzić, pójść do lodówki po picie i przy okazji coś chapsnąć. Żal mi ludzi, którzy internetowo i anonimowo tak łatwo oceniają negatywnie innych i nie wykazują się elementarną życzliwością dla innych. Nie jestem żadnym kuriozum, po prostu i tylko jestem zwyczajnie otyła i nie jest to najważniejsza moja cecha. Umiem dobrze radzić sobie z wyzwaniami, które przeciętnego zjadacza chleba powaliłyby na kolana. Z otyłością też sobie poradzę bo to generalnie jest bułka z masłem i tyci problemik. Nie rujnuje szczęścia. Link Zgłoś
Gość: basia Re: 15 lipca 123,5 kilo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.14, 21:32 Aha, dziś dzień jedzeniowo przeciętny, ani za dużo ani za mało nie jadłam, oparłam się pokusie pizzy z dzieci talerzy we włoskiej knajpie i kilka dobrych godzin spędziłam spacerując z psami po lesie. Popełniłam jakieś 3 wafelki ulubione przy okazji gości ale to szczegół. Nabieram kondycji i coraz chętniej i na dłužsze spacery chadzam. Odprowadzam też gości do przystanku na piechotę a nie autem jak kiedyś. W sumie myślę, że lato i wakacje to wyjątkowo sprzyjajåca odchudzaniu pora roku. Luz, owoce i coraz wiëcej fajnych warzyw. Koktaile i wody owocowe, słońce i lepsza motywacja do wyjścia na świeże powietrze. Moje psy w każdym razie są zadowolone.:-):-) Link Zgłoś
Gość: Ola Re: 15 lipca 123,5 kilo IP: *.szczecin.mm.pl 15.07.14, 21:46 Basia, bardzo dobrze że się ruszasz- to bardzo ważny czynnik odchudzania, bez tego nawet gdybyś jadła minimum trudniej byłoby ci schudnąć. Natomiast to co jesz, a raczej ilości tego co jesz są jak dla mnie gigantyczne. 3 wafelki? Nie wierzę, że osoba ważąca powiedzmy 130 kg musi jeść 5 razy więcej niż ważąca 50 kg. Nie starczyłby ci jeden wafelek? Jedzenie w nocy to jest poważny problem. Czytając twoje posty mam wrażenie, że wszystko u ciebie dzieje się w głowie- nikt przy zdrowych zmysłach nie myśli tyle o jedzeniu ;) musisz się czymś zająć kobieto, bo zwariujesz. Ja też jak mam cały dzień wolny to częściej jestem przy lodówce niż w taki kiedy pracuję do 19. A jeszcze zapytam- byłaś otyła już jako dziecko, w twojej rodzinie są otyłe osoby? Link Zgłoś
Gość: Ola Re: 15 lipca 123,5 kilo IP: *.szczecin.mm.pl 15.07.14, 21:49 Jeszcze a propos śniadań- ja też nie jestem głodna rano i absolutnie nie zmuszam się do śniadań, jem pierwszy posiłek zazwyczaj ok godziny 11/12. Niezdrowe? Mam to gdzieś, słucham swojego organizmu. Na myśl o tym że miałabym o godzinie 9 zjeść owsiankę dostaję mdłości. Co nie znaczy że później w ciągu dnia nadrabiam i jem dodatkowy posiłek za to śniadanie :) Link Zgłoś
Gość: basia Re: 15 lipca 123,5 kilo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.14, 22:29 No właśnie, te śniadania męczą. Mój chudy jak szczapa mąż je baaaardzo solidne śniadanie ale dopiero około Twojej Olu godziny, 10, 11, 12. Chyba, że na wyjazdachw hotelu raniutko przed zwiedzaniem bo potem tylko ma obiadokolację. Moja mama nie jest za szczupła ale wysoka i poniżej 100 kilo, wiecznie bezskutecznie się odchudza, miała poważną operację kręgosłupa i lekarz każe schudnąć i ona dużo chodzi, porusza się autobusami, a ja nawet na przystanek autobusowy, czy na stację jadę autem. Lubimy obie z mamą gotować i karmić dzieci, wnuki. Eksperymentować w kuchni. Moja teściowa jest przy tuszy ale zawsze mówi, że ja jestem grubsza:-) Teść chudy mimo wyjątkowo niezdrowej i tuczåcej kuchni teściowej, praktycznie bez warzyw i owoców i węglowodanów złożonych. Ale on je całe życie 3 skromniutkie posiłeczki małe i bez dokładek i nie podjada nigdy nic. Te posiłki o regularnych porach jak w wojsku. Siostra mojego męża jest też całe życie szczuplutka choć sportu nie uprawia. Nie lubi jeść za bardzo, je mało i jest bardzo wybredna. Nie odżywia się zdrowo. Teraz po tym wåtku zaczęłam się zastanawiać czy ja nie przekarmiam nastoletnich dzieci:( Dopiero co kupiłam olej lniany a już nie mam pöł butelki. Syn teraz dorabia sobie na wakacje ciężko fizycznie pracując na budowie ogródka i ma, bagatela, ponad 190 cm wzrostu i jest drobny, szczupły bardzo mimo ćwiczeñ na siłowni. Nie wiem ile właściwie powinien jeść, je tyle ile chce, a chce bywa bardzo dużo. Będę na pewno do upadłego spacerować z psami. Do tej pory wyręczałam się synem i mężem. Link Zgłoś
Gość: basia Re: 15 lipca 123,5 kilo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.14, 22:42 Jeszcze o wafelkach w szokującej liczbie 3. Wydawało mi się, że 3 to nie tak duzo bo kiedyśzjadałam trzy ale opakowania wafelköw torcikowych wedla. To są malutkie wafelki, nazywają się nawet mini. W opakowaniu jest chyba kilkanaście takich wafelków a ja zjadłamTYLKO 3. Patrząc jakcórka opycha się bez umiaru i mój gość także. To był wybryk, przyznaję i nie kupię już ich, powvinnam była zjeść najwyżej 1. Teraz jak chcę z córką będąc na zakupach kupić jej czy do domu coś słodkiego albo słonego przekąskowego to ona inkasuje równowartość w złotówkach do swojej skarbonki. Cieszy się, że będzie bogata:-). A jamam dodatkowy impuls, žeby pamiętać o swoich postanowieniach i nie wyrzucać kasy na śmieciowe jedzenie. Pozdr olu serd. Link Zgłoś
Gość: Wioleta Re: 15 lipca 123,5 kilo IP: *.szczecin.mm.pl 15.07.14, 23:37 Dziś dzieci jadły lody, ja gryzłam marchewkę. Pozdrawiam I muszę przyznać, że waga Ci spada całkiem przyzwoicie. Nawyki w dzieciach też dobrze zmienić, tak na zaś. :) Link Zgłoś
Gość: basia marchew zamiast lodów:-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.14, 08:03 Wioleta, właśnie to wymaga pewnego hartu ducha, żeby bliscy ,dzieciaki np jadły coś, na co Ty sobie nie pozwalasz. Mnie nie kusi a raczej mniej kusi jak wiem, że po pierwsze nie zabroniłam sobie raz na zawsze tylko na hmmm:-) kilka lat a na zawsze to chcę wyeliminować tylko ILOŚĆ nadmierną jedzenia a nie konkretne produkty. Jedna porcyjka ulubionego domowego ciasta jeszcze nikogo nie zabiła, nie ma takich rzeczy w domu codziennie i nawet pani dietetyk na to zezwala:-). Po drugie wiem, że to moja i tylko moja decyzja, że to nie jedzenie tylko ja sama sobą rządzę i że gdybym bardzo chciała to sobie tę jedną kulkę lodów nie codziennie ale mogę kupić albo uszczknąć odrobinę w kawiarni od dziecka do kawy, co zresztą niedawno zrobiłam i nie żałuję. Przyjemnie podejmować własne decyzje i ćwiczyć wolę i ja też tak jak ty chrupię marchew zamiast lodów i wiedeńskich kulek mozarta przywiezionych dla mnie przez męża. Nawet mi ta marchewka smakuje i radość sprawia fakt, że teraz nie tylko dzieci ale i ja ograniczam i eliminuję śmieci z jedzenia i daję swojemu organizmowi to co potrzebuje i jest wartościowe. Kiedyś nie miałam siły na odchudzanie a teraz mam i czuję się silna, to miła świadomość. Niby rodzina je co chce i ja nie wnikam i po prostu nie jem tego co nie powinnam ale jednocześnie to ja najczęściej decyduję o zakupach i gotuję więc siłą rzeczy napełniam dom i spiżarkę zdrowym żarciem i wszyscy na tym korzystają bo jak otwierają lodówkę gdy są głodni to jest ona wypełniona po brzegi warzywami a nie np pierogami i naleśnikami z białej mąki. Aczkolwiek raz na jakiś czas pierogi i naleśniki dzieciaki lubią kąsnąć, ale na co dzień same sięgają po warzywka. Polubiły moje dodawanie lub wręcz używanie pełnoziarnistej mąki, otrębów, ziaren, nasion, pestek, orzechów, przyzwyczaiły się do takich innych naleśników a u cioci i babci jedzą zwykłe. Kiedyś nie lubiły natki, koperku i innych ziöł w zupie czy na kanapkach bo sypię je w hurtowej ilości pół pęczka na talerz a teraz težsię przyzwyczaiły i co najwyżej czasem schrupią natkę oddzielnie przed zupą, żebym już nie zasypywała im talerza bo przesadzam. Zawsze ale to zawsze mam w torebce marchew albo jabłko albo orzechy i wyciågam gdy bliscy i znajomi jedzą, częstują np słodyczami. Przyjaciółki się już przyzwyczaiły i tylko serwują mi zieloną herbatę, w kawiarniach, restauracjach jest gorzej bo przecież nie wyciągnę z torebki swojego jedzonka. Za to oszczędzam:-) bo rachunki mniejsze jak ja zamawiam tylko kawę, a zdarza się, że nic w ogóle. Marchewki rules:-) Link Zgłoś
Gość: anka Re: marchew zamiast lodów:-) IP: 91.229.22.* 16.07.14, 08:34 Gdybys pracowala to nie myslalbys tylko o jedzeniu. mialabys obowiazki jak wszyscy,a tak to spacer z psem, spacer do sklepu. Ty zapewne marchewki ok kg musialabys zjesc, bo umieru nie masz,a le masz czqas pisac co jesz itd. Cwicz kobito, bo bez tego ani rusz, biegaj!!!! Link Zgłoś
muminka2014 Re: marchew zamiast lodów:-) 17.07.14, 15:03 Tak, cwiczenia i ruch to podstawa. Autorka wielokrotnie wspominala,ze jej rodzina duzo je ale u nastoletnich dzieci to norma, gorzej z Basia ;) Link Zgłoś
Gość: basia Re: marchew zamiast lodów:-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.14, 18:42 Gorzej z basiå muminko i owszem ale wreszcie zaczęłam sobie z tgo zdawać sprawę, wcześniej wydawało mi się, że to mąż i dzieci jedzą zdecydowanie za mało :-) choć zmuszany do obiadu małż trochę protestował, że mierzę ich głöd swoją miarą. Najśmieszniejsze to że to co ja teraz od maja jem to , nie wiem, około najwyżej połowa lub mniej tego co jadłam całe życie. Ćwiczenia może kiedyś na razie ruchu w wakacje mam dużo wg moich standardów. Pół dnia chodzę gdzieś zamiast jeździć autem, wyprowadzam psy, córeczkę do lasu, dziś do lekarza pojechałam autobusem, swoją drogą to frajda, po drodze zahaczyłam o pracę teściowej, która wyraźnie poczuła się winna, że nie odwiezie nas autem bo lekarz w innej dzielnicy i bo goråco. A ja zaczynam po raz pierwszy od niepamiętnych czasów czuć przyjemność z wysiłku fizycznego:-), to muszå być te słynne endorfiny:-) Link Zgłoś
Gość: basia Re: marchew zamiast lodów:-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.14, 18:57 Mam ten luksus, że nie muszę i raczej nie chcę pracować, a obowiåzków mam dużo więcej niż te z moich koleżanek, ktòre też nie pracują zawodowo. I sobie to bardzo chwalą. Nie myślę TYLKo o jedzeniu:-):-). Akurat to forum jest o jedzeniu a mój wåtek o spadaniu wagi, kto nie chce nie musi przecież czytać, piszę go dla siebie i dla porad Pani ekspert. Jak przestanę lubić tę pisaninę i przestanie mi pomagać w odchudzaniu to skoñczę pisanie. Już powoli mi nudzi się wymienianie jadłospisu ale chudnę i to całkiem szybko, dokładnie 6.5 kilo na miesiąc. Dziś dokładnie lekarz mnie zważył na swojej wadze, dokładniutko po 4 tygodniach. W takim tempie do paxździernika będę ważyć 100 kilo i dopiero wtedy na poważnie zacznę się odchudzać. Może z mamą bo ona coś koło tego waży. Na razie biegnę na ognisko i grilla, dzieciaki nazbierały chrustu, i jak wczoraj rozkosznie się poobjadamy warzywami z grilla, upieczemy chlebek i owoce. Od czego w końcu są wakacje?:-) Pozdr Link Zgłoś
Gość: basia Re: 15 lipca 123,5 kilo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.14, 22:08 Jako dziecko byłam chuda i niejadek, mama kupiła mi chomika, żeby zachęcał do jedzenia bo jak lekarz kazał nie dawać jeść tylko poczekać aż wreszcie dziecko zgłodnieje mamie to ... nie jadłam 4 dni i mama wymiękła i ståd chomik, ja patrzyłam na niego a matka wpychała cokolwiek. Wyrzucałam jako dziecko jajecznicę i sałatę za lodówkę skrycie, przynosiłam z przedszkolnych obiadków buraczki w fartuchu. Zakopywałam kotlecik w ziemniakach na koloniach, żeby dali mi spokój i nie wmuszali jedzenia.:-):-):-) Mój mąż był jako dziecko otyły, zawsze pilnował mamusinych garnköw zamiast biegać za piłką po podwórku. W pracy miał ksywkę gruby, ja byłam w młodości szczuplutka, ważyłam 62 kg. W pierwszej ciåży przytyłam w 9 miesiącu do 72 kg . Potem wróciłam do swojej figury a potem zaczęły się stresy i jedzenie ze stresu dla relaksu, fast foody itp Mąż za to szybko i z dnia na dzieñ trwale rzucił palenie i jakieś mniej więcej 12 lat temu schudł do figury niemal anorektycznej:-). Ma silną wolę skubaniec. Ja już kilka razy schudłam na przestrzeni lat do 100 kilo, daaaaaawno temu raz do 89 ale w pewnym momencie wracałamdo starych nawyköw i szybkiego beztroskiego bezsensownego tycia. Pozdr Olu serdecznie. Link Zgłoś
Gość: basia 16 lipca i 123 kilo:-):-):-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.14, 08:15 Nie jestem prawie nigdy głodna a waga powolutku ale spada:-):-):-):-):-) To zachęca do wyeliminowania grzeszków i przestrzegania zakazów, które sama sobie stawiam. Wczoraj pół nocy nie mogłam zasnąć ale nie wpadłam na bezsensowny pomysł splądrowania lodówki:-) Skupiam się zamiast na jedzeniu to na zapewnieniu dziecku atrakcji wakacyjnych i dłuuuuuugich wędrówkach po lesie. Link Zgłoś
Gość: Wioleta Re: 16 lipca i 123 kilo:-):-):-) IP: *.szczecin.mm.pl 17.07.14, 18:44 No i bardzo dobrze. Chudniesz? Tak. Tzn. że jest ok. Tak jakoś mi się wydaje, że jak już zrzucisz n- kg to dołączysz ruch ( przecież już zmieniłaś, chodzisz więcej niż dotychczas). Jak są efekty, to człowiekowi się bardziej chce. Czasem lepiej małymi kroczkami dojść do celu, niż jednym radykalnie olbrzymim. Kibicuję Ci szczerze. Link Zgłoś
Gość: basia44 Re: 16 lipca i 123 kilo:-):-):-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.14, 22:08 Dziękuję Wiolu Link Zgłoś
Gość: Wioleta Re: 16 lipca i 123 kilo:-):-):-) IP: *.szczecin.mm.pl 17.07.14, 22:17 Odnośnie pracy. Mnie się wydaje, że jak mam w tygodniu dzień wolny to czasem tak sobie myślę, że gdybym nie pracowała, to bym miała lepszą wagę, a na pewno regularniej bym jadła. No i stres w pracy też chyba źle wpływa na przemianę. Link Zgłoś
Gość: basia Re: 16 lipca i 123 kilo:-):-):-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.14, 11:49 Coś w tym jest co piszesz. Mam przyjaciółkę, która od lat walczy za sporą nadwagą delikatnie mówiąc i jej praca dostarcza stresów oprócz frajdy. Ostatnio też mówiła, że mylę się myśląc, że w pracy choć zagoniona ale przynajmniej nie ma czasu jeść i podjadać. Ona i inne pracownice non-stop mają jakieś talerzyki z przegryzkami na biurkach. W czasie przerwy na lunch koło południa idą najeść się do chińczyka, hindusa albo pobliskiej piekarni, zamawiają mnóstwo kalorii w jedzeniu na wynos, w barach i pobliskich restauracyjkach. Jedzą na mieście sporo i ona nawet jak przez jakiś czas je tylko domowe żarcie bez zamawiania w pracy to chudnie. Oprócz tego wieczorami w domu też ma oprócz kolacji jakieś regularne podjadanie słodyczowe. I ona nie je śmieci raczej tylko najczęściej wartościowe, wyszukane potrawy, drogie produkty i generalnie dietę jak to śmiejemy się" smakosza". Je też dużo owoców, które uwielbia. Po pracy jedzenie ją chyba relaksuje po męczącym i zabieganym dniu. Ja mam ograniczone fundusze na jedzenie i generalnie na wszystko, muszę zmieścić się, wniewysokim budżecie, moja przyjaciółka nie musi raczej oszczędzać, ma stosunkowo nieograniczony budżet. Ja tam wręcz cieszę się, że jak mniej zjem to mniej wydam lub więcej kasy zainwestuję w dzieciaki a ona ciężko harując może wydaje kasę na drogie produkty mając poczucie, że w końcu po coś pracuje i że nie po to pracuje, żeby nie było jej stać na to na co przyjdzie jej ochota. Link Zgłoś
muminka2014 Re: 16 lipca i 123 kilo:-):-):-) 18.07.14, 08:27 Basie czasem trzeba postawic do pionu ;) Ja widze poprawe, mniej jesz,a jak chudniesz powoli to juz odnosisz sukces. Link Zgłoś
Gość: basia Re: 16 lipca i 123 kilo:-):-):-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.14, 11:11 Muminko szanowna, mnie codziennie dzieci a szczególnie córa stawiają do pionu:-):-) Ale ok rozumiem, że mogę wkurzać ludzi, córa mówi, że jestem urodzonym trolem Pozdr serdecznie Link Zgłoś
Gość: muminka2014 Re: 16 lipca i 123 kilo:-):-):-) IP: 91.229.22.* 18.07.14, 11:18 Jezeli Tobie taka forma odchudzania odpowiada to ok... Ja wolalabym bardziej intensywnie wziac sie w garsc. Sama mam kilka kg do zrzucenia,bo zawsze mialam brzuch jak deska i walcze z tym,ale ja cwicze... Link Zgłoś
Gość: basia Re: 16 lipca i 123 kilo:-):-):-)cję IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.14, 12:10 Odpowiada, chyba:-) Ale też wezmę się za ćwiczenia tylko potem, po wyjeździe na wakacje. Ja raczej zupełnie płaściutkiego brzucha nie będę mieć nigdy, musi mi wystarczyć 3 fajne do popatrzenia brzuszki w rodzinie. Ja chcę nie mieć oponki, kaloryfer to już raczej zadanie dla syna. Wydaje mi się, że w końcu zmobilizuję się do ćwiczeń bo w końcu ruch zaczyna mi się podobać i sprawiać radość. Po porządnym spacerze z szarpiącymi mnie psami i ciężkim wózku do pchania, w upale i kurzu leśnych ścieżek - wracam zmęczona, ociekająca potem, z czerwoną twarzą i ...wtedy zwykły prysznic to rozkosz. Dodatkowo mam motywację do takiego zmachania się bo wtedy 3 stworzeniom, włączając córeczkę, robię radość i dla nich coś pożytecznego, nie tylko dla mnie. Ćwiczenia to coś tylko dla mnie i nigdy nie były zbyt przyjemne. Ale kto wie? Owoców też nie lubiłam a teraz pałaszuję dodatkowego grejpfruta przy ognisku i mniam, pychota. Przed tv nigdy nie siedzę ale wolałam zawsze czytać książki niż wskoczyć na rower i wybiegać psa. Te psy ciągną rower i znienacka mogą szarpnąć za sarnå, wiewiórką, dzikiem więc to trochę hardkorowe brać je na rower ale w samotnej jeździe nie ma atrakcji i adrenaliny:-) Jestem leniwa Link Zgłoś
Gość: basia Re: 2 miesiące - 6 kilo tylko. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.14, 14:18 Rano 3 łyżki owsianki. W południe pół grejpfruta potem na obiad malutki pieczony ziemniak i zupa. Link Zgłoś
Gość: basia 18 czerwca 123kiloski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.14, 22:26 Na podwieczorek 1 mandarynka i garść pistacji. Mnóstwo wody i zielonej herbaty. Na kolację maliny, troszkę wiśni i czarnych porzeczek i miska zgrillowanych wczoraj cukinii i bakłażana z humusem. Resztki po dzieciach np kanapki i zupę, nietypowo oddałam w całości pieskom na zdrowie. W CH pochodziłam solidnie i zamiast sobie kupić loda u Grycana, kupiłam lody córce i przyjaciółce:-). Muszę odzwyczaić się całkowicie od dojadania po dzieciach, psy uszczęśliwię. I kota. Dzisiaj w sumie dość rozsądnie i z umiarem jadłam, zero grzechów i zakupy w warzywniaku też umiarkowane wyjątkowo, tylko codzienny koszyczek malin i mniej niż pół kilo wiśni i porzeczek. Będą ze mnie ludzie. Zresocjalizuję się:-) Link Zgłoś
Gość: barbara 19 czerwca 122,5 kilo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.14, 10:01 Wczoraj przed snem połakomiłam się na puszkę sardynek za 220 kalorii niestety. Dzisiaj znowu rano zmusiłam się do wody z cytryną i pół grejpfruta przed kawą. W wątku obok makinetka ma rezultat 27 kilo mniej w 4 miesiące i wygląda na to że ja niewiele mniej w 4 miesiące schudnę, mimo, że odchudzam się lajtowo i bez wysiłku i specjalnych wyrzeczeń i bez suplementów i wspomagaczy. Link Zgłoś
Gość: baśka 21 czerwca 123 kilo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.14, 10:58 Woda, 2 łyżki owsianki, zero owocöw bo mam tylko pomarañcze ale može wycisnę z nich sok, kawa, na obiad będzie zupa brokułowa, drugiego dania nie zjem, teraz smażyłam placki dla dzieciaków i wsadziłam do nich zarodki pszenne, płatki owsiane, mąkę pełnoziarnistą a one nie protestowały. Bez sensu zużyłam tylko oliwę do sałatek bo nic innego nie miałam i groziło mi smażenie na oleju lnianym co byłoby strasznie niemądre. Wciąż popełniam błędy ale staram się z nich wyciågać wnioski i nie zrażać się. Link Zgłoś
Gość: Ola Re: 21 czerwca 123 kilo IP: *.szczecin.mm.pl 21.07.14, 11:32 Super Basia, po Twoim jadłospisie widać, że jesz wyraźnie mniej. Właśnie chciałam Ci ostatnio pisać, że ilości jedzenia, które spożywasz są zdecydowanie za duże i nieważne czy litr lodów zamienisz na kilogram czereśni- objętościowo musisz jeść mniej żeby schudnąć, nie wystarczy zamienić wysoko kalorycznych rzeczy na mniej kaloryczne. Tak trzymaj ;) Link Zgłoś
Gość: baśka olu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.14, 09:29 Dziękuję Olu ::-):-) Muszę pilnować ilości i nie przesadzać Pozdr serdecznie Link Zgłoś
patr-isha Re: 2 miesiące - 6 kilo tylko. 21.07.14, 12:52 Nie tylko 6 kilo, a aż 6 kilo - bardzo dobrze, zbytr szybki spadek wagi jest niebezpieczny a tak jak tobie idzie jest naprawde dobrze Link Zgłoś
Gość: basia Patrisha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.14, 09:53 No więc czasem wydaje mi się ok, 6 kilo to super a czasem wydaje mi się, że to odchudzanie to jakoś na pół gwizdka. Jak idę do swojej lekarki rodzinnej i ważę się na jej wadze to 6.5 kilo na 4, 6 tygodni bardzo ją i mnie cieszy ale jak patrzę ostatnio na te nie spadające 123 kilo od tygodnia czy dwóch to...hmmm... wiem, że błądzę i nadal jem za dużo, kuszę się na kotleta mielonego teściowej albo za dużo daktyli, które ostatnio zastępują mi słodycze bo niestety nagle po takim długim okresie spokoju zaczęłam znów mieć chęć wielką na słodkie i nawet molestowałam córkę o 1 kulkę mozarta. Nie dała i słusznie:-) W domu na szczęście teraz nie ma absolutnie żadnych słodyczy, ciastek, czekolady, czekoladek i to mnie ratuje w chwilach słabości. I daktyle:-) Od 142 do 123 kilogramów na razie jestem lżejsza ale nic jeszcze długo nie będzie widać i czuć po ciuchach. 2 lata temu schudłam do 100 i wtedy mogłam kupić sobie dżinsy w mniejszym rozmiarze ale jakoś straciłam zapał i znowu utyłam. Teraz bardzo mi zależy, żeby do końca życia odżywiać się sensownie i ruszać się zamiast autem wszędzie to na piechotę. Naprawdę spacery z psami są coraz fajniejsze i łatwiejsze a wcześniej nie lubiłam. Szkolę je pozytywnie i miło, že widać rezultaty, przestały wyrywać ręce, ciągną rzadziej i podlizują się idąc przy nodze i wpatrując we mnie z oddaniem i gorliwością łasuchów. Dużo łatwiej i dużo dalej mi się teraz chodzi z nimi. Nabieram kondycji:-) Pozdr Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: Patrisha 27.07.14, 19:28 Gość portalu: basia napisał(a): > No więc czasem wydaje mi się ok, 6 kilo to super a czasem wydaje mi się, że to > odchudzanie to jakoś na pół gwizdka. Jak idę do swojej lekarki rodzinnej i ważę > się na jej wadze to 6.5 kilo na 4, 6 tygodni bardzo ją i mnie cieszy ale jak p > atrzę ostatnio na te nie spadające 123 kilo od tygodnia czy dwóch to...hmmm... > wiem, że błądzę i nadal jem za dużo O rany, Basia, musisz tak nieustająco zawracać d...? "Ojejej, tu mi się wydaje, że schudłam, a tu mi się wydaje, że nie schudłam". Schudłaś, owszem, nieźle. I jest to mój ostatni komplement, bo mnie irytujesz tym jojczeniem. Chciałabyś zrzucić od razu duży procent masy, no przy twojej wadze to nie wyjdzie, więc nie jojcz w kółko. Link Zgłoś
igge maitresse:-):-):-) 01.08.14, 10:11 Nie będę jojczyć obiecuję:-) Kompletnie zapomniałam o odchudzaniu na Morawach. Było super i męcząco i pięknie. Próbowałam jeść na kolacje tylko melony ale poległam. Maitresse plisss pisz komplementy nadal:-):-):-):-) Zmarnowałam miesiąc odchudzania i jestem kilogramowo na etapie 1 lipca choć mamy 1 sierpnia ale nie jojczę tylko stwierdzam radośnie gołe fakty:-). Kocham wakacje i tak. Pobłądziłam a teraz koniec błądzenia i do roboty, na orbitreka, tak jak violi obiecałam. Całe lata odchudzania i zmiany na lepsze przede mną:-) Knedliki i morawskie kołacze to przeszłość:-) i obfite hotelowe śniadanka i studencka czekolada na rynku w Brnie w letnim deszczu. Pozdr serdecznie Baśka Link Zgłoś
wiola_n Miło Cię "widzieć" :) 01.08.14, 12:28 Jakoś Twoja obecność działa na mnie motywująco.:) Czekam na wrażenia z orbitreka. Cieszę się, że miałaś takie miłe ostatnie dni. A do przyjaciół nad morze, wybrałabym się na Twoim miejscu. Nawet sama. Choć pewnie nie chcesz rodziny zostawić. Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: Miło Cię "widzieć" :) 01.08.14, 18:24 Choć pe > wnie nie chcesz rodziny zostawić. A co ta rodzina, dzieci we mgle? No bez przesady... Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Baśka ale ty robisz bez sensu 01.08.14, 18:23 Że zacytuję pewnego trenera siatkarzy: "Riebiata, wy wsio diełajetie na abarot!" ("Dzieci, robicie wszystko na odwrót!") Upierasz się, żeby żreć SAME owoce i warzywa. Może poza śniadaniem. Ergo głodna jesteś jak szakal i rzucasz się na żarcie. Ergo jojczysz, a nawet, jeśli nie jojczysz, to całość jest bez sensu. Nie bądź głupia z samymi melonami, żryj jakiś kefir czy minimalną kanapkę (ale masz NIE BYĆ GŁODNA) i zobaczysz, czy zostanie problem z podżeraniem. Będziesz chudła wolniej, ale za to skuteczniej. Link Zgłoś
igge maitresse i viola dziewczyny, fajnie, że jesteście 04.08.14, 09:11 :-):-):-):-) nie na temat ale cieszę się z Was kobiety:-):-):-):-):-) nawet mąż mi zaglåda przez ramię i śmieje się, że skrobię na tablecie Krótko: Ćwiczę na orbitreku, zmuszam się do spacerów z psami (ach te letnie ciepłe gwiaździste noce z małżem za rączkę), ograniczam ilość jedzonka, nietypowo nie mam na razie żadnych owoców w domku, w nocy trzymam się z daleka od lodówki, ostatni posiłek koło20. Ważę 125, krótki urlop mi popsuł wagę. Bo było już dawno 122. Przestałam godzinami łazić po lesie bo małż mnie wyręcza w obowiązkach psich ale też o dziwo zaprasza na wspólne spacery czasem czego dawniej nie robił bo nie mam kondycji i on więcej i szybciej chodzi. Link Zgłoś
Gość: basia 22lipca jadłospis 123 kilo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.14, 21:42 Owsianka z owocami, na obiad bitki wołowe z pęczakiem i surówką, śliwki, wiśnie i na kolację surówka z kapusty. Sporo wody i zielona herbata. Kawa po a nie przed śniadaniem. Link Zgłoś
igge Re: Basia Jak tam? 26.07.14, 08:12 violu, na razie nie chce mi się pisać jadłospisów ale wrócę do tego. Staram się nadal nie przesadzać z jedzeniem, z ruchem gorzej bo małż mnie wszędzie od kilku dni wozi :) i z psami na spacery chodzi, lubi sam bo to 10 razy dluższe od moich spacerów i szybsze. Ale to może wymowka. Na razie jedziemy jutro na wakacje więc kilka dni mnie nie będzie i mam nadzieję, że zwiedzanie Moraw nie zaszkodzi odchudzaniu i nie rzudzę się na knedliki:))) Z wagą od kilku dni kiepsko bo najpierw ważyłam 122 kilo więc radość a potem następnego dnia 124 i teraz nadal chyba 3 dzień 124. Małż mówi, żeby się nie przejmować, że widocznie organizm zbiera wodę, że z dnia na dzień nie można nabrać 2 kilo tłuszczu z powrotem. Pozdr serdecznie Link Zgłoś
igge Re: Basia Jak tam? 26.07.14, 08:23 PS: Traktuję teraz ten okres jako czas stabilizacji wagi, przyzyczajania kochanego ciałka do odchudzonej nowej wagi. W końcu schudłam jednak kilkanaście kg. Może będę musiała zredukować posiłki, żeby znowu zacząć chudnąć i więcej się ruszać. Na razie spakowałam nową piękną obcisłą podkoszulkę i dwie koszulki trochę za małe w celu wzmocnienia motywacji i pamiętania o świadomym jedzeniu nawet na wakacjach. Jeszcze raz pozdr Basia Link Zgłoś
wiola_n Re: Basia Jak tam? 26.07.14, 09:53 To udanego wypoczynku życzę. Wagą się nie martw. Zrzuciłaś mnóstwo kilogramów, teraz niech organizm zakoduje, że tyle ważysz, a jak dorzucisz orbitreka to będzie Ci waga dalej spadać. Nawet jak pofolgujesz troszkę na wakacjach, się nie przejmuj. Wrócisz wypoczęta i uśmiechnięta, z zapasem pozytywnej energii, którą przeznaczysz na spalenie kolejnych kilkunastu kg. Link Zgłoś
kastrator33 Re: 2 miesiące - 6 kilo tylko. 29.07.14, 11:35 Moim zdaniem jak na dwa miesiące 6 kilo mniej to wcale nie jest tak źle. Link Zgłoś
igge 125 kilo 4 sierpnia 04.08.14, 23:34 Rano 2 łyżki owsianki, woda na czczo z cytrynką potem kawy. Na obiad kotlet mielony z marchewką i ogórkami i troszkę zupy.na kolację suszone owoce, daktyle, figi. Dużo wody, mięty i psi spacer, orbitrek i rower a wieczorkiem basen:-) Teraz biegnę spać bo robię się głodna. Link Zgłoś
igge Re: 125 kilo 4 sierpnia 04.08.14, 23:37 PS: Umiarkowaany ruch może być frajdą :-):-):-) Nie wiedziałam i nie wierzyłam:-) Lato i wakacje to to dobra pora roku na treningi. Link Zgłoś
igge 5 sierpnia 123 kilo 05.08.14, 09:35 muszę kiedyś w końcu kupić sobie nową elektroniczną wagę bo moja szaleje, od wczoraj niby schudłam 2-3 kilo, to byłby cud gdyby to była prawda Po wczorajszym pływaniu małż mówi do mnie i córki per moje delfinki ale ja wiem swoje ;) raczej jestem wielorybkiem niż delfinem ;) Wczoraj na basenie co prawda widziałąm 2 panów duuuużo grubszych ode mnie, lubię wszystkich grubasów i grubaski, czuję sympatię i już Szkoda, że do pływalni mam długi i kłopotliwy dojazd, mogłabym być tam codziennie, woda to czysta frajda Sniadanie dziś to znowu 2 łyżki owsianki choć w mojej jest dużo więcej pestek słonecznika niż owsa. na obiad znowu będzie kotlet mielony z marchewką z groszkiem i 1 ziemniakiem. Dużo wody i herbaty a na kolację nie wiem co. Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Jedz większe śniadania 05.08.14, 20:50 Chudniesz bardzo szybko, to grozi efektem jojo. Link Zgłoś
igge Re: Jedz większe śniadania 05.08.14, 22:38 Maitresku kochany, litości:-), jakie szybko Powoluteńku, wytrwale, kroczek po kroczku i nie cel mglisty schudnięcia o kilkadziesiąt kilo kiedyś, w drugiej połowie mojego życia, mnie napędza ale sama przyjemność samego procesu chudnięcia, frajda ze zdrowszego ciut jedzonka, frajda z basenu i wody w upalny letni wieczór, frajda z nocnego rowerowego szaleństwa z moimi chłopakami i efekt wybiegania psiaków, frajda z błyskawicznego szykowania sobie lodowatej wody z kranu z cytryną i melisą, która jak wściekła rośnie nie przesadzona na parapecie od wielu tygodni, frajda z drobiazgów. Smakuję proces chudnięcia a nie jego efekt choć spadanie wagi cieszy. Moje ciało wyglåda identycznie jak 13 kilogramów temu, ten sam rozmiar spodni etc bez szału:-) NNatomiast cieszą i sprawiają przyjemność zupełnie nowe rzeczy, rower, wysiłek, pot i zmęczenie fizyczne, orbitrek, prysznic po treningu (zawsze kochałam wannę i wylegiwanie się w piance , prysznic to była męka), spacer z psami, który należał kiedyś do moich przykrych obowiåzków co najwyżej i skracałam go do minimum. Spacer do sklepu. Nie wiem czy uda mi się utrzymać tę porcję ruchu i ograniczenie kalorii w moim życiu na stałe, na pewno będą błędy i potknięcia ale może? Maitresse postaram się jeść większe śniadania, może ta owsianka moja jest kiepska bo nasypałam do niej za dużo maku, słonecznika, suszonych owoców i płatków owsianych w niej zrobiło się mniej niż dodatków. Może brak owoców w niej ostatnio sprawił, że wyglądała mało atrakcyjnie. Może nadal ciężko mi się rano zmusić do jedzenia i nudzi mnie szklanka wody na czczo, może jakoś buntuję się, czuję wewnętrzny sprzeciw wobec jedzenia na siłę, bez śladowego nawet głodu czy apetytu:( Podczas gdy wieczorem i nocą ciągnie mnie do lodówki baaaardzo i muszę walczyć ze sobą. Dziś posiłki zgodnie z planem a kolacji po prostu nie miałam kiedy zjeść bo ciągle w biegu i tylkopo obiedzie o 12 w południe zjadłam dużo śliwek u koleżanki koło 19-20 godziny i popiłam zieloną herbatą i 3 szklankami wody teraz. Zadowolona jestem, że troszkę poorbitrekowałam rano i sporo pojeździłam na rowerze wieczorem. Pozdr serdecznie Basia Link Zgłoś
muminka2014 Re: Jedz większe śniadania 06.08.14, 08:50 Ja jestem pod wrazeniem, przez 2 tygodnie zmienilas sie...do diety troche dziwnej wszedl ruch, plywanie w basenie-bomba :):) Link Zgłoś
igge Muminko 07.08.14, 10:10 Muminku drogi dieta jest dziwna bo ja jestem dziwna, serio:-) W sumie to żadna dieta bo jem to co wpadnie mi akurat w ręce, zero planu i racjonalności, może rozsądek rozwinę póxźniej Są dni kiedy udaje mi się zmniejszać posiłki a są dni kiedy tracę kompletnie kontrolę Jem to na co maam w danej chwili ochotę, nie umiem trzymać się planu Chyba najlepiej, żeby wdomu w ogóle nie było tego czego nie powinnam tykać np kiełbasy i kaszanki. Pocieszam się, że dopiero uczę się powoli dzień po dniu jeść sensowniej i że to stopniowy proces i najeżony błędami Docelowo chcę zawsze jeść rozsądnie, świadomie, mniej i zdrowiej. Moja dieta jest tež dziwna dlatego, że nie chce mi się na razie gotować i idę po najmniejszej linii oporu oszczędzając sobie wysiłku i pracy. Jem to co najłatwiejsze Pozdr serdecznie, w życiu bym nie pomyślała, że mogę polubić ruch:-) Link Zgłoś
muminka2014 Re: Muminko 07.08.14, 10:30 Ja tez nie stosuje diety,nie gotuje specjalnie dla siebie. Ograniczylam biale pieczywo i slodycze. Grill wieczorny w weekendy tez mi sie zdarza i piwko hihi. Najwazniejsze,ze codziennie cwicze. Link Zgłoś
igge 6 sierpnia 122 kilo 06.08.14, 09:23 Maitresse :-) dzisiaj dla Ciebie zjadłam ogromne śniadanie. 3 kromki grube razowca, 1 małą makrelę i 4 pomidorki. Wcześniej woda z cytryną a potem, po jedzeniu dopiero kawa z pełnotłustym niestety mlekiem bo chude się skończyło. Na obiad będą jakieś gotowane warzywa, kalafior albo fasolka szparagowa albo zgriluję bakłażana, cukinię i surowe pomidorki plus ewentualnie odrobina fileta kurzego ale może sobie daruję bo syn ćwiczy ostro na siłowni i poza nią i żąda pół kilo mięsa dziennie, żeby mięśnie rosły :-) więc zostawię dla niego może. Mam też wreszcie owoce: borówki, šliwki, melony, wiśnie na przekąskę lub deser po posiłku. Orbitrek, rower i spacer też mam w planach na dziś. Z umiarem:-). W najbliższych dniach zamierzam zajadać się pomidorami. Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: 6 sierpnia 122 kilo 06.08.14, 16:45 igge napisał: > Maitresse :-) dzisiaj dla Ciebie zjadłam ogromne śniadanie. Dobra, to potem zobacz, czy nadal będziesz głodna po nocy. Szybko chudniesz, naprawdę. Mnie spadło pewnie trzy i pół kilo przez ponad miesiąc, za to maleję w obwodach. Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: 6 sierpnia 122 kilo 06.08.14, 16:47 igge napisał: > Maitresse :-) dzisiaj dla Ciebie zjadłam ogromne śniadanie. Bez przesady, Baśka, jedz dla siebie. Myślę, że za 10 kilo będzie już widać różnicę. Link Zgłoś
igge Re: 2 miesiące - 6 kilo tylko. 06.08.14, 17:59 Chromu nie zażywam i i tak nie mam chęci na słodkie, może 1 dzień był taki, że chciałam wysępić od córki kulki mozarta i 1 popołudnie na urlopie kiedy w deszczu na rynku brneñskim jadłam garściami studencką czekoladę z małżem. Chrom generalnie chyba jest stosunkowo tani wszędzie. Ja mam dosyć tabletek na cukrzycę, nadciśnienie, cholesterol, i pierdylion innych choć bez sensu skusiłam się mimo veta córki na suplement witaminowo-mineralny ale po skończeniu opakowania nie będę dokupować. Skoñczył mi się za to olej lniany. Link Zgłoś
igge Re: 2 miesiące - 6 kilo tylko. 06.08.14, 22:05 Za dużo jedzenia dziś. Zdecydowanie. A już wieczorno nocny grill to porażka. Link Zgłoś
igge 7 sierpnia 123,4 kilo 07.08.14, 09:57 Mam za starą wagę ale trudno. Sniadanie duże:-) 2 kromki razowca, 1 awokado, 2 pomidory, kiełbacha z wczorajszego ogniska. Wczoraj dwa spacery i zero roweru, trochę orbitreka. Dziś orbitrek. Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais A co ma do rzeczy waga??? 07.08.14, 15:59 igge napisał: > Mam za starą wagę ale trudno. Ja mam pewnie jeszcze starszą, a w ogóle omijam ją dużym łukiem. Mierzysz się w talii i innych obwodach? Link Zgłoś
igge Re: A co ma do rzeczy waga??? 07.08.14, 20:58 Maitresku nie, nie mierzę. Mam kilka par spodni ciasnych i jedne w rozmiarze po schudnięciu do 100 kilo. Tzn jeszcze mniejsze 46. I jak w nie wreszcie kiedyś wejdę to zacznę się odchudzać pełną parą, na 100%. Teraz na razie odrabiam straty i efekt jojo sprzed chyba 2 czy 3lat. Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: A co ma do rzeczy waga??? 08.08.14, 17:31 igge napisał: > Maitresku nie, nie mierzę. To się mierz. Link Zgłoś
igge Re: A co ma do rzeczy waga??? 08.08.14, 22:16 Maitresse, jestem i będę w najbliższych dniach umęczona i zestresowana na maksa, mam kilka nieprzyjemnych i czasochłonnych spraw do ogarnięcia niestety. I w takim trudniejszym czasie mam się na boga mierzyć jeszcze???? Trudno teraz nawet myśleć o odchudzaniu. Zresztą dzisiaj zauważyłam (ze zdziwieniem a przecież nie powinnam się dziwić bo nie urósł mi znienacka wczoraj w nocy), że mam sporawy brzuszek, tak jakbym zupełnie połknęła piłkę:-). Tyłek sobie w lustrze obejrzałam i plecy i ...też są nadmiarowe :( Może lepiej nie mierzyć się na razie tylko patrzeć częściej i nie przez różowe okulary w lustro. I zadbać o siebie pod kątem wagi. Jestem dzisiaj pod każdym innym kątem, moim zdaniem, zadbana i wypielęgnowana:-). Po pachnącej i relaksującej kąpieli w pianie małż mnie nasmarował nawilżającym spa balsamem, pomalowałam sama paznokcie u rąk i odważyłam się nieśmiało poprosić małża o wymasowanie stóp i pomalowanie. Dzisiaj nie są moje urodziny i stresów i zajęć mamy dużo ale zrobił bez namawiania mi tę frajdę. Strach zgadywać jaki mam obwód brzucha Ale co mi tam szkodzi - idę po centymetr i zmierzę:-) Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: A co ma do rzeczy waga??? 09.08.14, 17:58 igge napisał: > Maitresse, jestem i będę w najbliższych dniach umęczona i zestresowana na maksa > , mam kilka nieprzyjemnych i czasochłonnych spraw do ogarnięcia niestety. I w t > akim trudniejszym czasie mam się na boga mierzyć jeszcze???? No, to nie zajmuje wiele czasu. Jakieś dwie minuty. > Trudno teraz nawet myśleć o odchudzaniu. Zresztą dzisiaj zauważyłam (ze zdziwie > niem a przecież nie powinnam się dziwić bo nie urósł mi znienacka wczoraj w noc > y), że mam sporawy brzuszek, tak jakbym zupełnie połknęła piłkę:-). Tyłek sobie > w lustrze obejrzałam i plecy i ...też są nadmiarowe :( Jesteś pewna, że to nie jest subiektywne wrażenie? Znaczy waga się obniża, a ty tyjesz? No to się kupy nie trzyma. Link Zgłoś
igge Re: A co ma do rzeczy waga??? 09.08.14, 23:04 Maitressku, zmierzyłam się przy okazji mierzenia tarasu centymetrem krawieckim:-). Ponad metr w brzuchu. Mam sylwetkę typu jabłko więc jak mam chudnąć to brzuch powinien być coraz bardziej płaski. To nie jest tak, że schudłam kilogramowo a obwód piłki z przodu wzrósł. Cudów nie ma. Po prostu, myślę, że nigdy tak krytycznie i obiektywnie nie popatrzyłam na siebie. Jakoś nie zwracałam uwagi specjalnej na swoją sylwetkę, miałam większe problemy i zmartwienia. małż jest miły i kochający, uwagi nieczęste teściowej zbywałam żartami, uwagi mojej nieszczupłej zresztą mamy wkurzały mnie tylko a sama miałam w nosie, że do chudych nie należę. Teraz powoli dostrzegam wreszcie, że mimo innych wielu nie cierpiących zwłoki spraw do ogarnięcia, moich, dzieciaków i męża,babć, muszę znaleźć czas i uwagę i siły na stopniowe ale konsekwentne ogarnięcie mojej otyłości. Że to też jest ważne, nawet nie dla urody ale chociażby dla zdrowia i rozsądku. I nagle dostrzegam coraz częściej, że mam piłkę z przodu, no mam. Czemu " nie widziałam" tego wcześniej? No właśnie bo kwestia wyglądu i zdrowia nie była dla mnie istotna, miałam inne problemy na głowie i i tak w jakiś sposób czułam się piękna i pożądana. Wewnętrznie, bez względu na obiektywne warunki i fakt, że ciuchy kupowałam niemal wyłącznie w kaphalu. Czyli obwody prawdopodobnie mi trochę spadły z wagą, a teraz czekam aż wejdę w stare dżinsy. Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: A co ma do rzeczy waga??? 10.08.14, 17:16 igge napisał: > Maitressku, zmierzyłam się przy okazji mierzenia tarasu centymetrem krawieckim: > -). > Ponad metr w brzuchu. Baśka, ale ja z tą informacją nie mam co robić. :-P Mierz się często sama dla siebie i porównuj. Link Zgłoś
bea-luz Re: A co ma do rzeczy waga??? 11.08.14, 13:19 Mierzenie razem z ważeniem ma o tyle zaletę, że jeśli waga stoi w miejscu, centymetry mogą się ruszyć i odwrotnie. Kiedy zobaczysz, że kilogramowo będzie stało to cm może dodać motywacji. Link Zgłoś
igge 8 sierpnia 125 kilo 08.08.14, 10:06 Śniadanie 2 kromki razowca z awokado i z rybą, pomidorki. Orbitrek. Spacer dzisiaj odpada bo leje. Rower też z uwagi na pogodę. Link Zgłoś
igge 9 sierpnia 125 kilo 09.08.14, 09:59 I kromka chleba z szynką i dużo pomidorków, 2 małosolne ogórki. Kawa. Muszę wziąć się w garść i zwiększyć porcję ćwiczeń. Link Zgłoś
bea-luz Re: 9 sierpnia 125 kilo 09.08.14, 22:25 Dlaczego ważysz się codziennie? To co powyżej to rozumiem, że na śniadanie? Co jadłaś potem? Pozdrawiam i łączę się w próbach :) Link Zgłoś
igge Re: 9 sierpnia 125 kilo 09.08.14, 23:41 No chyba bez sensu to codzienne ważenie i to na wyleniałej po godzinie pokazującej kilogram mniej jak dziś wadze. Wydawało mi się, że co rano należy się zważyć. Co miesiąc też, a nawet teraz co 2 miesiące ważę się u lekarki naszej rodzinnej, na jej wadze. 2 razy do tej pory i wyniki miałam zaskakująco dobre. Przeciętnie mniej o 6 kilo miesięcznie. Teraz mam okres zastoju i nawet wzrostu wagi ale traktuję to przejściowo i jako okres stabilizacji,utrwalania. I nie chcę jojo :-) Nadal nie trzymam się stałych pór posiłków, ćwiczeń, daaaaleka droga przede mną do zdrowych nawyków i docelowego stylu życia. Dziś opalanie się i upał odebrały mi chęć na normalny gotowany obiad i na szybko, na stojąco wsunęłam kawał kiełbasy, pomidory i ogórki małosolne plus, wstyd przyznać, solidną porcyjkę domowego sernika do mrożonej kawy. Wcześniej, na drugie śniadanie garść śliwek. Na kolację znowu pół kiełbachy i ogórki bo byłam wygłodzona po ponad 5godzinnej przerwie i lataniu po mieście. Plus 2 gruszki. I maciupenieczki, ostatni skrawek sernika teściowej. Nie jest to przyzwoita i wartościowa dieta przyznaję i biję się w piersi i obiecuję poprawę. Po co w ogóle kupowałam kiełbasę na letnie ogniska kiedy można upiec sobie lub zgrilować warzywa, owoce dla frajdy Resztę wędliny zamroziłam choć może powinnam skarmić psią zgraję. Sernika też już nie mam. Co jeszcze zgrzeszę nie wiem, kotlety zaraz zamrożę. Trudno mi trzymać dyscyplinę jak zamiast skupiać się na zdrowszym stylu życia skupiam się na skłonieniu swojej dłużniczki do oddania długów i nienaciąganiu mnie na kolejne. Cieszę się, że mniej wydaję na swoje jedzonko a mam fundować miesiącami obcemu kłamliwemu babsztylowi kasę, którą wolałabym wydać na 10letni zapas oleju lnianego dla swojego dziecka. Nie cierpię nieuczciwych naciągaczy cwanych i kutych na 4 nogi i bezczelnych. Cieszę się, że sama takim indywiduum nie jestem ani nikt z mojej rodziny i przyjaciół. Nie lubię mieć do czynienia ze złymi ludźmi. Link Zgłoś
bea-luz Re: 9 sierpnia 125 kilo 10.08.14, 13:24 Ważenie codzienne jest mocno bez sensu - kiedyś po zjedzeniu 300 g steka wołowego, frytek i sałatki z sosem tysiąca wysp nazajutrz wyszło mi kilogram mniej. Oczywiście nie był to wynik właściwy. Myślę, że ważenie regularne, np co tydzien lub co dwa może działać motywująco, dzięki temu widać, że coś się dzieje. Nawet jeśli zdarzyła nam sie dietetyczna wpadka, przy reszcie dni się zgubi i da nam to wynik miarodajny. Kiełbaski z ogniska też bym do kubła nie wyrzuciła, odmawiając sobie tych małych przyjemności, o których będziemy marzyć za kilka miesięcy, tylko będziemy ich bardziej chcieć. Ale np do kiełbaski zjedz 3x więcej surowych warzyw, zero pieczywa, a przed posiłkiem wypij wielką szklankę wody z cytryną, owocami, ziołami czy samą. Niestety, osoby, które po prostu znajdują przyjemność w jedzeniu, do których się zaliczam, muszą stosować takie sztuczki ;) Ale, o dziwo, działają :) Spóbuj też piec lub grillować ryby. Zamiast skupiać się na wielkiej ilości ćwiczeń 3 razy w tygodniu, codziennie rób nieco więcej, nie za dużo. Mój sąsiad (a mieszkam tu od roku), kiedy go poznałam był zwyczajnie ogromny. Teraz, poprzez tylko pielenie ogródka, wysiadanie wcześniej z autobusu (mieszkamy na przedmieściach) i zdrowe zamienniki może i nadal ma nadwagę ale może normalnie chodzić, funkcjonować, śmiać się bez zadyczki. Jest starszym facetem, nie grzeszy kasą a proste zmiany wprowadził po konsultacjach ze swoim lekarzem rodzinnym. Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: 9 sierpnia 125 kilo 10.08.14, 17:20 igge napisał: > No chyba bez sensu to codzienne ważenie i to na wyleniałej po godzinie pokazują > cej kilogram mniej jak dziś wadze. Wydawało mi się, że co rano należy się zważy > ć. > Co miesiąc też, a nawet teraz co 2 miesiące ważę się u lekarki naszej rodzinnej > , na jej wadze. 2 razy do tej pory i wyniki miałam zaskakująco dobre. Przeciętn > ie mniej o 6 kilo miesięcznie. No i gut! > Dziś opalanie się i upał odebrały mi chęć na normalny gotowany obiad i na szybk > o, na stojąco wsunęłam kawał kiełbasy, pomidory i ogórki małosolne plus, wstyd > przyznać, solidną porcyjkę domowego sernika do mrożonej kawy. > Wcześniej, na drugie śniadanie garść śliwek. > Na kolację znowu pół kiełbachy i ogórki bo byłam wygłodzona po ponad 5godzinnej > przerwie i lataniu po mieście. A lepiej było na tym mieście po 2,5 godzinach wrąbać choćby banana, nie byłabyś taka głodna. > kupiam się na skłonieniu swojej dłużniczki do oddania długów i nienaciąganiu mn > ie na kolejne. Na nienaciąganiu? Skupiać się? No po prostu jej nie dasz, a co, d... ci zawraca? Powiedz, że może jej pożyczysz, jak ci odda obecny dług. A potem się rozmyślisz i nie pożyczysz. :-P > nych i kutych na 4 nogi i bezczelnych. I won z nimi. Link Zgłoś
igge Re: 9 sierpnia 125 kilo 10.08.14, 22:52 Maitressekochana, to niestety nie jest takie proste. Trafiła mi się naciągaczka i oszustka i cwa na baba, która generuje długi ogromne w spółdzielni za wodę, prąd (a muszę oglądać 5 razy każdy grosz z przyczyn obiektywnych, mam wielki kredyt np i ekstrakosztowe chore dziecko, zresztą to nieistotne każdy ma jakieś pilne wydatki i ciężkie sytuacje życiowe ale nie chcę i nie będę finansować obcej baby a na razie muszę płacić jej wodę, prąd, czynsz a ona zajmuje w majestacie prawa chyba mieszkanie mojego syna) Możliwe, że będę musiała full time na niekreślony czas, tygodnie, miesiące zamieszkać z babą w mikroskopijnym pokoiku i łöżku na drugim krańcu miasta, żeby uprzykszyć jej niewywiåzywanie się ze swoich zobowiåzań. Dzisiaj Miałam sajgon, nerwy i stresy, nieprzespaną noc, pierwszy w życiu kontakt z policją i inne atrakcje. Pani nie zamierza się wyprowadzić ani płacić za media, których niby sama a podejrzewamy, że z konkubentem zużywa wściekle dużo, 4 razy tyle co cała moja 4 osobowa rodzina. Nie oszczędza wody, prądu bo przecież nie ona za to zapłaci. Korzyść jedna, że nie jadłam podwieczorku i kolacji bo musiałam dyskutować z panią o tym, żeby zaczęła zachowywać się uczciwie. Nie wygląda jej styl życia na skromny w najmniejszym stopniu ale widać rachunki i opłaty stoją najniżej w jej hierarchi potrzeb i obowiązków. Woli wydawać kasę na luksusowe przyjemności a nie opłaty. Muszę zgodnie z prawem ale skutecznie pozbyć jej się ze swojego mieszkania. Niesolidna, nieuczciwa, wulgarna i kuta na 4nogi. Fajni ci policjanci za to. Poczułam się dzięki nim bezpieczniej. Choć to ona ich wezwała, że ośmieliłam się chcieć wejść i mieszkać w swoim mieszkaniu i o zgrozo żądać płacenia rachunków lub opuszczenia lokalu. Jak tak dalej pójdzie to schudnę :-) bo nie będę miała gdzie i za co i kiedy jeść:-). I z nerwów. Pozdr serdecznie, masz rację mierzenie zabiera 2 minuty i mierzę się dla siebie samej choć znowu chudnięcie spadło z mojej listy priorytetów, myśli mam gdzie indziej. Pozdr Link Zgłoś
bea-luz Re: 9 sierpnia 125 kilo 11.08.14, 11:32 Poślij na nią Providenta albo Kruka, odechce jej się bycia nieuczciwą ;) Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: 9 sierpnia 125 kilo 11.08.14, 17:55 bea-luz napisała: > Poślij na nią Providenta albo Kruka, odechce jej się bycia nieuczciwą ;) jakie poślij? musiałaby chyba u nich mieć zobowiązania Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: 9 sierpnia 125 kilo 11.08.14, 17:55 maitresse.d.un.francais napisała: > bea-luz napisała: > > > Poślij na nią Providenta albo Kruka, odechce jej się bycia nieuczciwą ;) > > jakie poślij? musiałaby chyba u nich mieć zobowiązania znaczy ta baba, nie Baśka Link Zgłoś
bea-luz Re: 9 sierpnia 125 kilo 11.08.14, 22:10 Zobowiązań się już w Polsce nie sprzedaje takim firmom? Serio pytam bo nie wiem a kiedyś chyba się tak sprawy załatwiało w latach 90tych... Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: 9 sierpnia 125 kilo 12.08.14, 18:29 bea-luz napisała: > Zobowiązań się już w Polsce nie sprzedaje takim firmom? Serio pytam bo nie wiem > a kiedyś chyba się tak sprawy załatwiało w latach 90tych... Faktycznie stnieje sprzedaż zobowiązań, nie wiem, czy zajmuje się tym akurat Provident, żeby on, to pierwsze słyszę, ale może masz rację Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais konkubent nie konkubent 11.08.14, 17:54 ale nie można tej pani tak urządzić, żeby sama płaciła te rachunki? faktycznie, ja myślałam, że chodzi stricte o nieoddaną forsę Link Zgłoś
igge 10 sierpnia 124 kilo 10.08.14, 23:06 Tak tylko z przyzwyczajenia rano zważyłam się, nie krzycznie na mnie, że to źle pliss. Może co tydzień Bea to lepszy pomysł z tym ważeniem, np zawsze w niedzielę. Rano owsianka z bananem. Na 2 śniadanie kanapka szt 1 i ogórki małosolne. Na obiad kapusta gotowana z minimalną ilością tłuszczu. Podwieczorku i kolacji brak. Częstowana byłam pysznymi szkockimi ciastkami i czekoladą ale dzielnie odmówiłam. Link Zgłoś
bea-luz Re: 10 sierpnia 124 kilo 11.08.14, 11:34 Gratulacje i podziwiam, szkockie shortbread'y są najlepsze na świecie. Mam je pod nosem ale dzielnie odwracam wzrok :D Link Zgłoś
igge Re: 10 sierpnia 124 kilo 11.08.14, 18:39 :-)Bea, przyjaciółka wróciła właśnie z wakacji w Szkocji, miałam się nie ważyć ale to mój nowy nałóg chyba. Dzisiaj jakoś zaskakująco mało , jakbym nagle z dnia na dzień schudła 3 kilo, pewnie woda i efekt braku kolacjii i ruchu. Zmierzyć brzuch muszę jeszcze raz bo wyparłam ile dokładnie mierzy i zapomniałam. Dzisiaj spacery i na śniadanie duży brzuszek łososiowy, 3 pomidory, bułka z ziarnami i sok warzywny. Na drugie banan. Na obiad zupa kapuściana.woda, kawa. Maitresku, boję się, że sprawa skończy się w sądzie i będzie ciągnąć latami a ja z obcą i nieobliczalną, niezrównoważoną kobietą nie wiem czy chcę mieszkać i patrzeć jak zużywa mój prąd o wodę kiedy ja muszę błagać spółdzielnię o rozłożenie na raty długu, który już narobiła. Umowę z elektrownią etc podpisuje właściciel mieszkania więc ona korzysta a płacić muszę ja kiedy ona nie chce czy nie może dać mi na to gotówki. Dziś po wielogodzinnym koczowaniu pod blokiem wręczyłam jej kolejne wypowiedzenie umowy umotywowane jej niewłaściwym postępowaniem. Miałam tam się przeprowadzić ale do jutra się na razie wstrzymuję i jutro postanowię co dalej. Chyba powinnam odciąć prąd. Mąż zamiast pracować dzielnie mi pomaga tracąc kolejne dni i pieniądze bo on dni wolnych nie ma płatnych, pracuje na śmieciowych umowach zleceniach i po prostu jak nie bierze zlecenia to kasę traci. Próbuję ten zmarnowany czas traktować jak randki i umacnianie więzi małżeńskich plus wakacyjne upalne wycieczki po fajnych, nieodwiedzanych częściach miasta. Zaliczyliśmy 2 piękne parki dzisiaj, karmiliśmy wiewiórki i kaczki, podziwialiśmy imponujące kwietniki. Wolałabym już nikomu nic nie wynajmować w życiu ale nie stać nas na płacenie czynszu i u siebie i w tym drugim mieszkanku a mój syn jeszcze nie pracuje i kilka lat jeszcze będzie się uczył. Choć oczywiście rwie się do wyprowadzki od nas i zamieszkania na swoim.:-) Dzisiaj już chyba nie jem kolacji lub ewentualnie ugotuję sobie fasolkę szparagową lub zgrilluję bakłażana. Pozdr gorąco baśka Pozdrawiam Was gorąco Basia Link Zgłoś
wiola_n Re: 10 sierpnia 124 kilo 11.08.14, 20:05 Uwielbiam brzuszki łososiowe... I też mam fasolkę szparagową do ugotowania. Z mieszkaniem i pozbyciem się osoby. Bierz Basia psy i zamieszkaj z panią. Masz prawo. A myślę, że psy będą dobre na pozbycie się pani. Byle by jej nie pogryzły. Powodzenia Link Zgłoś
igge Re: 10 sie 11.08.14, 23:05 Wiolu, tam jest pod samym blokiem przepiękny park a nawet dwa dla psów i blisko do centrum i innych atrakcji, których brakuje w mojej leśnej głuszy na odludziu:-):-):-) A pani, nie wiem czy szczerze, ale zachwyciła się psami, że piękne bo byłam z nimi u niej i z przyjaciółmi dla bezpieczeñstwa. Dzisiaj nie miałam siły tam zamieszkać, już tak na serio, ale jutro kto wie Dzisiaj przyłączyłam się do wieczornego wypadu syna na basen i uprosiłam męża i córkę, żeby pojechali z nami. Popływałam i zamiast fasolki na kolację 1 ogórek małosolny. Jestem dumna bo dziś wielkie śniadanie, malutki obiad i prawie nic na kolację. Oby tak dalej. Cieszę się z tego forum, z Was wszystkich. Dzięki. Link Zgłoś
igge ImSlim chęć schudnięcia a brak motywacji : imslim 10.08.14, 10:23 Chcę zapamiętać blog ImSlim z wątku chęć schudnięcia a brak motywacji. Jak nie będzie co czytać na forum odchudzanie i znużą mnie setki reklam i spamu tutaj, przypomnę sobie i dodam sobie motywacji prostymi i skutecznymi radami szanownej autorki ImSlim bloga. I kupię superlinię z jej metamorfozą. A kiedyś książkę:-) Kobieta zdecydowanie mniej je ode mnie i powinnam brać z niej przykład. Jej sposób odchudzania to ten sam albo bardzo podobny sposób, podejście jak mojego małża spektakularny spadek kilkudziesięciu kilo raz na zawsze kilka lat temu. Podziwiam ich oboje bardzo. Samodyscyplina i wytrwałość. Inspiracja. Link Zgłoś
bea-luz Re: 2 miesiące - 6 kilo tylko. 10.08.14, 13:33 Jeżeli znasz angielski to polecam 12 tygodniowy program brytyjskiej służby zdrowia nHS na odchudzanie. Dają Ci cele, a nie konkretny program aby poruszyć metabolizm, zacząć zdrowo zamieniać produkty i składniki i po prostu zmienić swoje życie. Np w pierwszym tygodniu mówią aby stopniowo zwiększyć ilość błonnika, na dobry start. Jakimi produktami to osiągniesz-twoja sprawa, oby zawierały mało cukru i tłuszczu nasyconego. Poza tym stworzyli program "from couch to 5K" czyli jak się ruszyć z kanapy i nie wydając pieniędzy zacząć się ruszać. Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: co to jest 5k? 11.08.14, 17:52 bea-luz napisała: > 5 kilometrów :) dziękuję i nie wiem primo czemu strona "from couch to..." używa tak idiotycznego skrótu, primo, dlaczego koniecznie kilometrów, czyli dlaczego jeśli chodzi o ćwiczenia, to koniecznie o bieganie? ale ty pewnie też nie wiesz, to cię nie będę męczyć Link Zgłoś
bea-luz Re: co to jest 5k? 11.08.14, 22:13 w angielskim jest określenie osoby, która w ogóle się nie rusza i zarasta tłuszczem - couch potato. 5 kilometrów bo jest to relatywnie niedużo i z czasem większość ludzi będzie umiało takiej odległości podołać. a bieganie dlatego, że jest darmowe więc żaden Brytol nie będzie mógł powiedzieć, że nie stać go na siłownię a do tego biega się na świeżym powietrzu więc lekarze polecają. Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: co to jest 5k? 12.08.14, 18:27 bea-luz napisała: > w angielskim jest określenie osoby, która w ogóle się nie rusza i zarasta tłusz > czem - couch potato. to to wiem, dosłownie "ziemniak kanapowy", nazwa sugeruje też zaleganie przed tiwi > a bieganie dlatego, że jest darmowe więc żaden Brytol nie będzie mógł powiedzie > ć, że nie stać go na siłownię a do tego biega się na świeżym powietrzu więc lek > arze polecają. hm no świeżym jak świeżym... zależy jakie miasto ;-) mam wrażenie, że jednak ogólnoświatowa obsesja biegania miała tu wpływ Link Zgłoś
igge Re: 2 miesiące - 6 kilo tylko. 10.08.14, 22:56 Dzięki Bea. I dzięki za Twój poprzedni post. Zajrzę do tego programu. Znam angielski. Link Zgłoś