jot-es49
19.05.10, 19:58
Im bardziej wgłębiam się w raport z dotychczasowych ustaleń MAK
www.mak.ru/russian/russian.html
tym bardziej włos mi się zaczyna jeżyć. W tekście "Grupa 8 Wyjście na prostą lądowania i zniżenie po trajektorii" jest stwierdzone ni mniej ni więcej, że Tu-154M podchodził do lądowania z włączonym autopilotem i automatem ciągu, które zostały częściowo wyłączone przy próbie podnoszenia samolotu do drugiego kręgu na 5 sek (pilot sterujący góra-dół i na 4 sek automatyczny ciąg przed pierwszym zderzeniem z drzewem (samolot znajdował się no wyjściu z wąwozu na wysokości minus 15 m od poziomu pasa) po sygnale TAWS "PULL UP" a pilot prawo-lewo dopiero po ścięciu grubego drzewa.
Sprawdziłem dlaczego piloci w lądowaniu nieprecyzyjnym mieli włączonego automatycznego pilota i automat ciągu i co się okazuje?
Wszelkie znaki na niebie i ziemi (a raczej na dwóch czarnych skrzynkach - dane z trzeciej znajdują się jeszcze w Polsce a TAWS i GPS w USA) wskazują, że było to lądowanie w trybie automatycznym.
prestige-pr.ru/zaxod-na-posadku-v-avtomaticheskom-rezhime.html
Nie jestem specjalistą i do tej roli nie pretenduję - umiem czytać i staram się wyciągać wnioski (możliwe, że subiektywne - z tym nie będę dyskutował) na podstawie przeczytanych materiałów.
A co Wy o tym sądzicie?