ae911truthorg
23.05.12, 11:07
Lemingi co nie rozumieją na czym polegają kompetencje w jakiejś dziedzinie,
mają kolejną osobę do opluwania.
Szczególnie, że po drugiej stronie są tuzy intelektu jak: Artymowicz, Łoziński czy Wałęsa.
Z prof. Miłoszem (Michaelem) Wnukiem, fizykiem z Uniwersytetu Wisconsin w Milwaukee i przewodniczącym Rady Polskiej Fundacji Kultury Amerykańskiej im. Ignacego Jana Paderewskiego, rozmawia Piotr Falkowski
Jak Pan się zetknął z faktami podważającymi oficjalne raporty na temat katastrofy smoleńskiej?
- Pracowałem w komisji, która badała katastrofę promu Columbia. Tam są elementy nawet trochę podobne do katastrofy smoleńskiej. Właśnie stamtąd znam prof. Wiesława Biniendę, który wykonał obliczenia na temat jej przebiegu.
I jak Pan je ocenia?
- Bardzo dobrze. On zrobił to, co do niego należy, czyli symulację komputerową. Myślę jedynie, że miał może za mało danych. Powinien te prawdziwe dane zdobyć i słyszałem, że chciał. Widzę, że Binienda jest jakby na granicy zdrowego rozsądku i matematyki. Twierdzi, że brzoza nie mogła uciąć skrzydła oraz że nawet gdyby się tak stało, to ten kawałek skrzydła nie upadłby tak daleko. Sądzę, że wszystko trzeba jeszcze raz sprawdzić, by wyeliminować sprzeczności w oficjalnych ustaleniach. Może nie we wszystkim Binienda ma rację, ale prawie we wszystkim.
Wywiad