Dodaj do ulubionych

uzależnienie od seksu

26.01.04, 11:27
Jestem z mężem już od 15 lat, zawsze kochaliśmy się namiętnie. Mamy dzieci i nadal uprawiamy seks raz, dwa razy dziennie. Wydaje mi się, że ta sfera życia przysłoniła nam wszystkie inne, próbowałam rozmawiać z mężem ale on nie widzi problemu. Mam prawie czterdzieści lat i jestem u szczytu swoich możliwości, początkowo przeszkadzała mi intensywność zbliżeń, ale teraz chodzę podenerwowana, gdy jest jakaś wymuszona przerwa. Rzecz w tym, że czuję rutynę tych zbliżeń, czasem mnie nudzą, czasem mam ochotę spróbować z innym mężczyzną, jednocześnie nie potrafię zwyczajnie wyjść z łózka. Nawet jak jestem na męża zła nie odmawiam mu seksu, stało się to męczące. Czy wyolbrzymiam problem?
Obserwuj wątek
    • dru30 Re: uzależnienie od seksu 27.01.04, 14:42
      Dwa razy dziennie ,dzień po dniu.. Dziewczyno ,przecież tego nie zniósłby nawet
      demon seksu.Poza tym jak zapobiec monotonii współżycia ,przy takiej
      częstotliwości.Moze zacznijcie stosować naturalną antykoncepcję .Wtedy siłą
      rzeczy wasze kontakty w tej swerze ograniczą się trochę .A jaka potem
      przyjemnosć.Brak monotoni też gwarantowany :)
    • an_ni Re: uzależnienie od seksu 27.01.04, 17:36
      zostalas sprowadzona do roli maszynki seksualnej i przyzwyczailas sie do tego
      jak do narkotyku a z drugiej strony wcale nie jest ci dobrze ... nie dziwie
      sie ... przy tej czestotliwosci rutyna dopiero teraz cie dopadla??
      chyba nie wyolbrzymiasz tylko wreszcie zmadrzalas, seks to nie wszystko a
      nadmiar jak widac jeszcze gorszy
      to takie moje gadanie a porada seksuloga na pewno ci sie przyda
    • kewa2 Re: uzależnienie od seksu 29.01.04, 09:06
      Dzięki za zainteresowanie moim problemem. Utwierdziłam się w przekonaniu, że moje obawy są zasadne i kontakt z seksuologiem jak najbardziej potrzebny. Wpadłam w jakies koło zależności. Z jednaj strony boję sie, że mąż za moją namową będzie bardziej wstrzemięźliwy, zabierze zabawki i zostawi mnie z wyrzutami, że coś popsułam między nami, z drugiej czuję się sprowadzona do roli "fizycznego zaspakajacza" nas obojga wlaściwie. Mój mąż śmieje się ze mnie, że jeżeli czuję się zbyt pożądana to żebym przestała golić nogi i inne okolice, przytyła i zaczęła poruszać się w inny, ciężki sposób. Stara sie rozwiać rutynę: kochamy sie w łazience i saunie, nawet w kuchni, ale jak długo może trwać "miodowy miesięc"?
    • wiktor_102 Re: uzależnienie od seksu 30.01.04, 12:28
      Cześć
      Po pierwsze nie polecam naturalnej metody antykoncepcji. Według mnie to bardzo
      zła rada. A po drugie to nie zabardzo rozumiem Twój problem. Czy problemem jest
      uzależnienie od seksu czy problemem jest sam w sobie nadmiar seksu. W pierwszej
      wypowiedzi piszesz że to ci nie przeszkadza a w drugiej że ileż mozna!
      Poprostu musisz się jeszcze raz dobrze zastanowić co tak konkretnie Ci
      przeszkadza i nie pasuje. Zrób bilans plusów i minusów tej sytuacji. A może
      przyczyna leży w gdzieś indziej? mam pewnie przypuszczenia ale o tym to moze
      później, jak się jeszcze raz porządnie zastanowisz.
      I jeszcze jedno. To nie jest wina Twojego męża jak sugeruje Ci "an_ni", bo nikt
      nie jest bez winy. Więc to "feministyczne gadanie" an_ni nie traktuj serio.
      Pozdrawiam
      • kewa2 Re: uzależnienie od seksu 05.02.04, 08:04
        Przemyslałam co napisałeś. Problemem nie jest więc nadmiar seksu tylko owo uzależnienie, poczucie że nie potrafię sterować swoją seksualnością. Być może to właśnie purytańskie wychowanie odbija się na moim stosunku do seksu, jakieś zakorzenione przeświadczenie, że w moim wieku, mając dzieci i w małżeńskim łóżku nie wypada, pozdrawiam.
    • ambx Re: uzależnienie od seksu 30.01.04, 21:51
      Kewa, poprostu macie zajebiste pożycie. Za parę lat będziecie wspominac to z
      rozrzewnieniem!!! Ok 45 wchodzi się erotyczną smugę cienia... Cieszcie sie i
      urozmaicajcie jak się da! Szczerze zazdroszczę i gratuluję ci twego problemu
      małżeńskiego! Te tysiące orgazmów usprawniły wam krążenie, pogoniły depresje,
      frustracje i wszelkie inne szkodliwe "wolne rodniki". A może sprawicie sobie
      jeszcze jednego dzidziusia, by wasze starsze przerobiły lekcję "wychowanie w
      rodzinie?"
    • kewa2 Re: uzależnienie od seksu 31.01.04, 21:47
      Może rzeczywiście niezbyt jasno się wyraziłam. Sytuacja nie jest jasna i klarowna jak przy każdym innym uzależnieniu. Jest mi dobrze z mężem, nawet bardzo polubiłam te częste zbliżenia, ale... i tu dochodzi do głosu ta moja bardziej cywilizowana połowa. Nie chcę czuć się jak demon seksu, nie chcę reagować na każdy gest, każdy dotyk podnieceniem. Doszło do tego, że pod nieobecność męża zaspakajam się sama.
      Dwa spojrzenia na mój problem:
      - z punktu widzenia kobiet,
      - od strony mężczyzn.
      Wszystkie wypowiedzi są dla mnie cenne i wszystkie biorę pod rozwagę.

      I jeszcze jedno: bywa, że kocham się z mężem, bo wiem że on jest potem lepszy, częściej się usmiecha, łagodniej odnosi się do dzieci itp.

      Rady o naturalnej antykoncepcji nie biorę serio, dzieci mam więcej niż średnia krajowa, nowego dzidziusia też nie planuję, przeciwnie starannie się zabezpieczam :), pozdrawiam.
      • tfuj_aniou_strusz Bogini 02.02.04, 14:24
        kazdego dnia modle sie zeby kobieta z ktora sie kiedys zwiaze byla choc troche
        podobna do ciebie.
        Zeby nie miala permanentnej migreny i innych niedogodnosci.
        uwazam ze dla twojego meza jestes boginia i ze dozyjecie wspolnie starosci w
        szczesciu
        • kewa2 Re: Bogini 02.02.04, 18:43
          Panowie :), dobrze, dobrze, a skąd biorą się zatem te sfrustrowane kobiety, które wydają się przezroczyste dla swoich partnerów, którym brakuje seksu i które starzeją się przedwcześnie albo uciekają w romanse? Po waszych wypowiedziach można by sądzić, że seks stanowi wartość tylko dla mężczyzn. Może za rzadko mówicie im jakie są piekne i wspaniałe.
          Mój mąż nigdy nie powiedział przykrego słowa o moim wyglądzie. Pragnął mnie gdy byłam gruba wciąży i z potarganymi włosami. Przysyła mi sms-y do pracy od których krew szybciej krąży w żyłach. Ostatni kończył się słowami: "uwielbiam wszystkie twoje nałogi" :)
          Pozdrawiam gorąco, dzieki za miłe słowa.
          • ambx Nie Lękajcie się! 02.02.04, 22:07
            Kewa, szczęściaro!
            Jeszcze raz powtarzam: Masz cudowny związek, oparty na takim seksie, że
            starczyło by go dla paru par. Nie wstydź się siebie i waszej burzy hormonów.
            Normalni, zdrowi ludzie będący w intensywnych, udanych związkach onanizują się
            i nie uważaj tego za zdrożne. Płyniecie przez "ryczące czterdziestki" pod
            różowymi żalami namiętności i tak trzymać! Jesteście dorośli, stać was na łóżko
            co nie skrzypi, elegancki wibrator i świeże baterię do niego. Póki czas i
            ochota - próbujcie - może kwartetu z inną parą? Może innych seksualnych
            wariactw, przebieranek i wygłupów? Seks na wesoło i na luzie to jest to co
            stare koty podnieca! Poczytaj na innych topikach, jak ludzie się męczą z
            zachamowaniami i niedobraniem i ciesz się życiem - masz więcej szczęścia niż
            myślisz!
            • kewa2 Re: Nie Lękajcie się! 04.02.04, 09:43
              Czy ja mogę wrócić do punktu wyjścia?
              Intensywny seks? Owszem lubie to, owszem, jestem szczęściarą, że mój partner też, ale... czy dwa (na ogół) stosunki dziennie to nie przesada? Nie ma to zadnych ubocznych skutków?
              Nie jestem przekonana co do innych niż podwójne kombinacje, na razie nie jestem jeszcze na tym etapie.
              Czytam na innych topikach o tym jak ludzie się ze soba męczą, ale marzę o tym by odezwał się ktoś, kto ma podobne do moich problemy, nawet jeżeli to dla niej/niego problemem nie jest, pozdrawiam.
              • marchewunia Re: Nie Lękajcie się! 04.02.04, 10:15
                A teraz moje pytanie: czy seks jest najważniejszy? Uważam kewo ze masz
                cholerny przesyt seksu. A to nie jest dobre, seks 2 razy dziennie jest zły
                jeżeli przeszkadza Tobie, jeżeli źle wpływa na Ciebie psychicznie.Kochać można
                się 5 razy dziennie ale co z tego jeśli nie ma pzyjemności, albo są po nim
                wyrzuty sumienia? Nic na siłę, powinniście zrobić sobie przerwę, nie wiem jak
                zmusisz do tego męża, ale dla mnie to jest chore, kochać się z nim żeby tylko
                miał dobry humor. Żeby w związku było dobrze trzeba iśc na kompromisy, trzeba
                z siebie dawać ale i brać.
                Pozdrawiam
                • orales73 Re: Nie Lękajcie się! 04.02.04, 13:38
                  Mam wrażenie, że kewa nie czuje się źle, tylko ma wrażenie że seks nie powinien
                  być tak częsty, bo może ma jakieś skutki uboczne. Kewa, nie ma żadnych.
                  Prawdopodobnie dochodzi tu do głosu polskie pruderyjne wychowanie i to ci
                  przeszkadza. Wyluzuj, zobacz w internecie co wyprawiają ludzie w waszym wieku -
                  i jest to absolutnie normalne.
                • kewa2 Re: Nie Lękajcie się! 05.02.04, 08:11
                  Właśnie w Twojej wypowiedzi odbijają się wszystkie moje rozterki. Z jednej strony przesyt (czasami), z drugiej cholerna przyjemność. Nie kocham się z mężem tylko dla jego dobrego samopoczucia, to byłoby uproszczenie. Lubię uczucie niewyspania, rozluźnienia, pewnej rozkosznej ciężkości po upojnej nocy, nie mam wyrzutów sumienia, bo po czym właściwie? Zdaje się, że znowu się zapętliłam :), pozdrawiam.
                  • martamaria5 Re: Nie Lękajcie się! 05.02.04, 11:35
                    powiem krótko-zazdroszczę Ci.Chciałabym, by moje zycie seksualne było takie ,
                    jak Twoje.Mojemu męzowi potrzeba duzo mniej, niestety.Nie zrozum mnie źle- ja
                    nie narzekam na jakośc mojego pozycia, bo zawsze jest super, ale na
                    CZĘSTOTLIWOŚĆ.
                    • kewa2 Re: Nie Lękajcie się! 05.02.04, 12:10
                      Oj, dzięki, wreszcie kobieta, która też lubi seks!
                      Myslałam, że jestem sama, zepsuta, wyuzdana...
                      Pozdrawiam i życzę więcej :)
                      • atropos Re: Nie Lękajcie się! 05.02.04, 15:50
                        Cóż ja bym dała, żeby się znaleźć w takiej sytuacji....
                    • malgorzatarau Re: Nie Lękajcie się! 12.02.04, 13:12
                      a ja narzekam i na jakosc i tym bardziej na czestotliwosc
    • andrzej.depko Re: uzależnienie od seksu 08.02.04, 16:38
      W długotrwałym związku partnerzy często popadają w rutynę, a monotonne
      powtarzanie ciągle takich samych zachowań erotycznych doprowadza w końcu do
      znudzenia. Istota seksualnej atrakcyjności w długim związku to nieustanne
      poszukiwanie sposobów wzmożenia satysfakcji seksualnej u partnera. Udane życie
      płciowe to wzajemne spełnianie często niewypowiedzianych oczekiwań. Bez
      wczucia się w pragnienia drugiego człowieka, bez chęci sprawienia jej więcej
      przyjemności niż sobie wyobrażamy, iż może to jej wystarczyć, seks staje się
      nudnym, rutynowym odwalaniem roboty, tak jak praca na taśmie montażowej
      fabryki tworzącej, co prawda piękne, ale stale te same ” przedmioty
      pożądania ”. Podobnie jak seks, tak i wyobraźnia podsuwająca pomysły na jego
      uprawianie ma swoje granice. Wyjściową normę współżycia wyznacza ogólnie
      przyjęta i akceptowana forma współżycia. Na tę powszechną normę można jak na
      sznur korali nanizać nowe perełki seksu, które choć nieograniczone w
      pomysłach, mają swoje graniczne wartości określane mianem wyuzdania lub wręcz
      perwersji. Co jest czym we współżyciu dwojga ludzi określają oni sami, gdyż
      pojęcie normalności jest w tym wypadku bardzo pojemne i dopuszcza uznanie za
      normalne zachowań zdecydowanie nietypowych pod warunkiem, iż uprawiane są za
      obopólnym przyzwoleniem i obydwojgu dostarczają tyle samo przyjemności. W
      normalnych warunkach, gdy kobiecie i mężczyźnie brakuje fantazji, co może
      sprawić przyjemność drugiej stronie podczas dążenia do osiągnięcia pełnej
      satysfakcji lub jej wzmocnienia, pozostaje podsuwanie gotowych pomysłów.
      Niemałą rolę odgrywają tu filmy erotyczne lub pornograficzne. Zawsze można
      zaproponować wspólne odegranie podobnych scen obsadzając role główne.
      Ciekawość jest tym elementem gry seksualnej, która skłania do podjęcia choćby
      jednej próby ich realizacji. Wszystko zależy od otwarcia na sprawy seksu. Mogą
      one być zawężone do wykonywania „ obowiązku małżeńskiego „ lub też stanowić
      szeroko otwarte wrota dla wszystkich przejawów seksualności. A na zakończenie
      jako „ złoty środek „ dla Waszego związku polecam jedną radę ” Do prowokującej
      zachęty wystarczy jeden gest ”.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka