celcia.5
10.10.10, 15:07
ro niżej, w ciązy nie mieli dla mnie czasu,nie przychodzili,nie odwiedzali,nie rozmawiali.jechali nad morze,zrobiłam listę potzrebnych mi rzeczy,nie kupili wszsystkiego bo nie było w osiedlowym sklepie, a do innych sklepów nie jezdżą..Mama dosłownie podrzucała mi talerz ze sniadaniem czy kolacją,nawiasem byle jaką,i już w drzwiach mówiła że musi iśc. potem siedzieli przed domem pijąc piwo i " obgadując wazne firmowe kwestie"wiele lat temu uciakając przed komornikiem przepisali na mnie swoją firmę,zmusili mnie zrzuciając na mnie odpowiedzialnośc,namówić Grześka, wtedy mojego chłopaka,żeby przeją od nich dom z hipoteką, tylko na 5 lat.pragnełam wtedy dac im wszystko,wszytsko dosłownie.trwa to do dziś.zyjemy w symbiozie, ja jestem zablokowana kredytowo-hipoteka,nasza wspólna,Grześka i moja. ojciec ją spłaca.Na moim karku prowadza firmę.w ciązy mnie zostawili, teraz jestesmy na jednej pensji i mamy drobną pomoc finansową, ale nie chca zrobic nic,żeby nas uwolnić od domu,firmy,hipoteki itd.
chcielismy zrobić rozdzielnośc,przepisac dom i kredyt na mnie ale oni powiezieli,że nie mają 5 tys na notariusza, więc nic nie jesteśmy w stanie zrobić.oficjalnie bezrobotni i bezdomni.
Im dobrze jest tak jak jest.Wiedza,że nie dostaniemy nigdzie kredytu wiec dali na góre, dwa pietra, podzielilismy dom, rachunki płaca w wiekszosci oni.w sumie pół na pół,my gaz,oni woda i prad.uwiazują nas do siebie dodatkowo,bo wiedza ze nas teraz nie stać.i zamykają nam usta.bo wisimy im kase.za rachunki.
a kazda rozmowa na ten temat - przepisania domu,hipoteki i firmy na nich z powrotem - konczy sie pretensjami,ze przeciez mamy gdzie mieszkac wiec o co nam chodzi.uciekłabym przed tym na koniec świata.to i tak nie mozliwe bo ojciec nie spłacił długów.
JA.
od dawna miło mi było wyobrażać sobie swój pogrzeb,ci ludzie,itd, wzruszałam sie do łez. teraz tak nie myślę bo nie mogę, muszę żyć dla Majki,byc silna i zdrowa.wyrywam sobie z głowy włosy.bo lubię,od dawna.patrze na siebię i odwracam głowe,chciałabym być zgrabna ale nie moge zebrac się do ćwiczeń. ludzie mówią ,że można odmienić swoje życie i byc szczesliwym,robić ciekawe rzeczy ,carpe dien itd ale ja nie umiem, nie wiem dokąd iść,jak pogodzić życiowe pasje ( jakie? na konie nie mam czasu ani pieniędzy i za cienka jestem, z reszta jak na stajnie z dzieckiem? babcie sie nie podejmuje opieki ) z byciem mamą jak trzeba,żoną i byciem niezaleznym.tak chcę mieć super pracę tzn taka jaka mnie cieszy, być mamą tzn mieć codziennie czas dla małej i być niezalezną - finansowo, bo co jak zostanę kiedyś sama? .nie umiem cieszyć się tym co mam, mam poczucie że dezyzje wszystkie co do jednej jakie podjełam były złe.i nadal podejmuje złe. wszystko robię z opóźnieniem a swiat taki kolorowy ucieka obok, zlikwidowałam Facebooka bo zazdrościłam znajomym fajnych rzeczy które robią.serio.
nie wiem dokąd pójśc.
rozwazam pójście do wrózki.u psychiatry byłam,nie pomógł, z reszta wstydzę się psychiatry.wiem,nie powinnam, ale co poradzę.
A moze mi siw to wszystko wydaje ? Moze to nomalne jest? Czy ja wogóle powinnam pisac takie rzeczy na forum ?
Ide do Majki,popłakuje przez sen( ząbki ).
Jutro jak wstanę pewnie pomyślę, ty idiotko wypłakujesz się na forum,przecież to bez sensu.Ales ty głupia.Dzisiaj mysle,że może dostanę słowo wsparcie,ale takie,które cos zmieni-odmieni ? wciąż liczę naiwnie na cód,że spadnie z nieba coś extra dla mnie.
C