Dodaj do ulubionych

Co robić ? Powrót po rozstaniu ...

IP: *.petrus.pl 10.12.10, 19:38
Witajcie, mam problem, z kórym chyba trochę nie mogę sobie poradzić. Jestem mężatką od prawie 6 lat, niestety nie była to sielanka z romansów ... działo się źle, wyzwiska, obrazy, brak szacunku, w końcu policzek, no i odeszłam ... NIe byliśmy ze sobą prawie 3 lata, w tym czaie ja spotykałam się z kimś, on też. Jednak życie jak to życie - nigdy nie jest łatwe i nasze drogi znów się zeszły, postanowiliśmy znów być razem. Jest tylko jeden problem ... on twierdzi, że zdradziłam go spotykając się z TYM mężczyzną. NIe potrafi zrozumieć że nie byliśmy wtedy razem. Gdybym miała tak to odbierać też musiałabym mu wmawiać, że mnie zdradzał - i to nie raz, nie raz dowiadywałam się, że w naszym wspólnym mieszkaniu były jakieś imprezy,że przychodziy do niego dziewczyny, nie wiem czy fizycznie był z nimi, ale spotykał się z kimś. A teraz wini mnie za to, że nasze małżeństwo się popsuło - zupełnie jakby zapomniał o tym, że odeszłam z jego winy ... Dziewczyny :-( Co mam robić żeby znów odzyskać spokój i znów poczuć się szczęśliwa??? :-(
Obserwuj wątek
    • Gość: focus30 Re: Co robić ? Powrót po rozstaniu ... IP: *.171.118.226.static.crowley.pl 10.12.10, 21:15
      Też to przerabiałem.. Jedyny sposób na prawdziwe szczęście to znaleźć kogoś nowego. Nie wchodzi się 2 razy do tej samej rzeki. Nigdy nie zapomnicie tego co się wydarzyło...
    • ewa.zeromska Re: Co robić ? Powrót po rozstaniu ... 11.12.10, 09:30
      Witaj,
      Moja droga, ludzie nie zmieniają się tak bardzo, jakbyśmy tego chcieli i oczekiwali i upływ czasu niewiele tu znaczy.
      Jeśli kiedyś cię zdradzał, jeśli cię uderzył, to spodziewaj się, że znowu tak będzie. Już masz przedsmak - wymówki za "zdradę".
      Nie rozumiem dlaczego zeszłaś się z tym facetem, na co liczysz?
      Robisz to na własną odpowiedzialność i wiesz dobrze na co się narażasz. Twój wybór.
      Chcesz mieć spokój i czuć się szczęśliwa, to zamknij ostatecznie ten rozdział.
      Myślę, że lepiej być samą, przynajmniej przez jakiś czas, niż żyć w ciągłym lęku przed kolejną awanturą.
      W imię czego to wszystko? Miłości?
      Wybacz, nie wierzę.
      Pozdrawiam
      • Gość: her Re: Co robić ? Powrót po rozstaniu ... IP: *.dynamic.chello.pl 11.12.10, 10:20
        Az zal czytac :-)) nic sie nie nauczylas na wlasnych bedach :-))
      • Gość: jedyna_ja Re: Co robić ? Powrót po rozstaniu ... IP: *.petrus.pl 11.12.10, 14:43
        Wiem, że ludzie się nie zmieniają, ale ja nie przestałam go nigdy kochać i teraz przynajmniej nie będę pluła sobie w brodę, że nie dałam nam szansy. Wierzę cały czas, że może nam się uda, ale moja cierpliwość też ma granice. Wróciłam licząc na to,że coś zrozumiał, a poza tym mamy synka ... To jest duża motywacja do próby.
    • Gość: saab9600 Re: Co robić ? Powrót po rozstaniu ... IP: 178.73.48.* 11.12.10, 11:52
      Ciekawą sytuację opisałaś. Fakty jednak świadczą przeciw Tobie.
      Bazując jedynie na tym co napisałaś to sytuacja wygląda tak: jesteś mężatką od 6 lat i formalnie nic się w tej kwestii nie zmieniło. Po 3 latach odeszłaś od męża (z powodów, które wymieniłaś: brak szacunku i jeden policzek). Nie zakończyłaś formalnie związku ani nie podjęłaś żadnych kroków w tym celu. Jak sama się przyznajesz byłaś z innym mężczyzną z którym sypiałaś. No, więc mamy Twoją zdradę (nie pomoże zaklinanie rzeczywistości, że wtedy nie byłaś z mężem). To znowu jest fakt i mąż twierdząc, że go zdradziłaś ma absolutną rację.
      Teraz o Twoim mężu. Twierdzisz, że Cię zdradził. Nie wiesz czy fizycznie i nie masz na to dowodu, więc nie możesz mu zarzucić, że Cię zdradził (przyjmujemy domniemanie niewinności). I nie masz dowodów, że zdradził Cię emocjonalnie (nie zajrzysz do duszy człowieka).
      Aniołkiem nie jesteś a na męża nie masz "dowodów".
      Co zrobić, żeby odzyskać spokój i znów poczuć się szczęśliwą? Zamknąć drzwi do tego związku i ułożyć sobie życie na nowo. Na razie to hipokryzja bije z Twojego postu. No ale Panie na tym forum powinny Ci przyklasnąć. Dla nich Twój post to oczywista oczywistość jak wredny i niedojrzały emocjonalnie potrafi być mężczyzna przy tak "wspaniałej" kobiecie jak Ty.
      • Gość: jedyna_ja Re: Co robić ? Powrót po rozstaniu ... IP: *.petrus.pl 11.12.10, 14:40
        Tak, możesz tak o mnie myśleć, Twoja sprawa ... ale nie byłaś ze mną wtedy kiedy działy się te wszystkie rzeczy. A czy zdradziłam męża ? Nie - nie uważam tego za zdradę, dużoby opowiadać o tym jak on się zachowywał i co o nim słyszałam, ja powiedziałam mu o tym co się działo w moim życiu - teraz gdyby on powiedział mi całą prawdę - sam sobie podciąłby gardło, dlatego milczy. A wróciłam do niego, bo miłość chyba wygrała z rozsądkiem, bo wiem że lepiej byłoby mi samej, do tego mamy wspaniałego syna który jest dla mnie całym światem i chciałabym dla niego jak najlepiej. A mój mąż - emocjonalnie zdradził mnie z i tego jestem pewna. Nie wiem jak jest teraz - czy ma nadal kontakt z tą kobietą. W każdym razie sytuajca jest bardzo kiepska.
        • jesod Miłość osierocona 11.12.10, 15:02
          Gość portalu: jedyna_ja napisał(a):
          > A wróciłam do nie go, bo miłość chyba wygrała z rozsądkiem, bo wiem że lepiej
          > byłoby mi samej,

          Zapytam: czyja ta miłość i czy daje ona radość spełnienia?

          Gość portalu: jedyna_ja napisał(a):
          > W każdym razie sytuajca jest bardzo kiepska.

          Na co liczysz?


          • labadine Re: Miłość osierocona 11.12.10, 15:28
            Dla mnie jestescie w znowu w nowym zwiazku i wiec w zadnym wypadku nie powinniscie rozmawiac o waszych z osobna przezyciach i przeszlosciach,ta strone trzeba definitywnie zamknac i jezeli partner chce koniecznie wypominac to poprostu odejsc bo on nigdy nic nie zrozumie.
            • Gość: saab9600 Re: Miłość osierocona IP: *.net-serwis.pl 11.12.10, 20:05
              Pleciesz labadine. Jak wyjadę w delegację po kłótni z żoną i prześpię się z inną kobietą a potem wrócę do żony to też będziesz wciskać, że to zupełnie nowy związek? Reprezentujesz relatywizm moralny. "Czubeczek to nie zdrada" :-)
              • Gość: jedyna_ja Re: Miłość osierocona IP: *.petrus.pl 12.12.10, 14:55
                Jak wyjedziesz w delegację po kłótni z żoną i pójdziesz do łózka z inną to jest ZDRADA , nie porównuj teraz mojej sytuacji do tego, ja rozstałam się z mężem i zaczelam sie z kims spotykac dopiero po dluzszym czasie. Kiedy byliśmy razem to nigdy nie spojżałam na nikogo innego, więc nie wciskaj mi,ze nie można zaczać czegoś od nowa. Ważne zeby obydwie strony tego chciały. Tyle że jest to cholernie trudne, życzę Ci zebyś nigdy tego nie przezył (a) .
        • Gość: saab9600 Re: Co robić ? Powrót po rozstaniu ... IP: *.net-serwis.pl 11.12.10, 20:02
          Skoro było tak źle to trzeba było być konsekwentnym i raz na zawsze zamknąć za sobą drzwi. Nie opowiadaj, że kochasz męża, bo gdyby tak było to nie związałabyś się z innym. No i reprezentujesz myślenie Kalego: on mnie zdradził a ja jego nie, bo to zupełnie inna sytuacji (piszesz to w swojej notce). I choćbyś nie wiem jak zaklinała rzeczywistość to zdradziłaś męża. Nie można mówić, że się skończyło związek i potem drugi raz zaczęło z tym samym partnerem. To nie gimnazjum.
          • Gość: jedyna_ja Re: Co robić ? Powrót po rozstaniu ... IP: *.petrus.pl 12.12.10, 14:51
            No właśnie - to nie gimnazjum i właśnie dlatego to wszystko jest takie trudne. Wiesz, a Ciebie odbieram jakbyś Ty była po tej drugiej stronie - (albo był) Nie wiem, może związałaś się z kims kto był w podobnej sytuacji i będziesz teraz bronić tej drugiej strony? Skąd możesz wiedzieć czy kocham czy nie? Może krzywda którą mi wyrządził była tak duża, że ta miłość została ogłuszona? Nie zastanowiło Cię dlaczego nie doszło do rozwodu? Nie prosiłam o roztrząsanie tego czy to była zdrada czy nie, ale zapytałam co moge teraz zrobić żeby było lepiej. Bo nie da się na dłuższą metę wytrzymać ciągłego powracania do tego co było. Jeżeli mówimy o tym,że ja go zdradziłam, ok - niech tak będzie , ale w takim razie i on zdradził mnie, więc niech teraz nie wypomina mi mojej przeszłośći, skoro jego nie była aka czyściutka. Ja jestem w stanie zapomnieć to co się stało, ale żeby zbudowac coś na nowo to nie tylko jednej strony potrzeba.
            • Gość: saab9600 Re: Co robić ? Powrót po rozstaniu ... IP: *.net-serwis.pl 12.12.10, 16:41
              Nigdy nie byłem w takiej sytuacji jak Ty i nie zazdroszczę Ci bez względu na to po której stronie leży wina. To co można zrobić sensownego w Twojej sytuacji zostało już napisane. Bazując tylko na tym co piszesz (a jest tutaj całkiem sporo stadko grafomanów) to ciężko w Twoim przypadku mówić o zakończeniu związku. Nadal zapominasz, że przez 3 lata nie podjęłaś żadnych kroków rozwodowych. Dlaczego? Skoro twierdzisz, że Twój związek czyli Twoje małżeństwo skończyło się a teraz otwierasz nowy etap. Takie drobne niedopatrzenie? Wybacz nie wierzę. A skoro tak to pozostałe elementy układanki są takie jak już wcześniej napisałem.
              • Gość: jedyna_ja Re: Co robić ? Powrót po rozstaniu ... IP: *.petrus.pl 12.12.10, 19:14
                Była sprawa rozwodowa. Nawet dwie. Na drugiej wycofałam wój wniosek i spróbowalismy od nowa. Widzisz - jesteś mężczyzną - zrozumiałe, że będziesz bronił strony mojego męża. Musiałbyś poznać więcej faktów z mojego życia, żeby wyciągać jakiekolwiek wnioski. Ja napisałam tu, bo są momenty, kiedy sobie poprostu nie radzę i to chyba takie wołanie o dobre słowo, że jest jednak jakaś szansa coś takiego zbudować na nowo. A na takim forum oczywiście same negatywne odpowiedzi. No ale czego mogłam się spodziewać. Dzięki za głosy w każdym razie.
            • potwor_z_piccadilly Re: Co robić ? Powrót po rozstaniu ... 12.12.10, 18:43
              Gość portalu: jedyna_ja napisał(a):

              > No właśnie - to nie gimnazjum i właśnie dlatego to wszystko jest takie trudne.
              >
              A troszkę nauki by ci się przydało w czasie gdy podejmowałaś decyzję o zerwaniu związku.
              Powinnaś wiedzieć że odrzucenie jednego mężczyzny, by znaleźć się w ramionach drugiego to godzenie się na automatyczną utratę swojej czystości. To droga bez powrotu do tego co było. Ten do którego wróciłaś zawsze będzie miał do ciebie uraz bo raz że przegrał, a dwa że ciało twoje zostało zbrukane innym i nie ma tu znaczenia nazewnictwo (zdrada, czy nie) o które walczysz.

              Skąd możesz wiedzieć czy kocham czy nie?

              Jeśli kochasz, to troszkę późno się zorientowałaś.

              Może krzywda
              > którą mi wyrządził była tak duża, że ta miłość została ogłuszona?

              A może tą krzywdę o części spowodowała twoja pewność siebie, poczucie swojej wysokiej wartości, roszczeniowość względem małżonka i nieustępliwość w dążeniu do realizacji swoich ambitnych planów.
              To tylko hipotezy, lecz radzę ci je przemyśleć.

              Nie zastanow
              > iło Cię dlaczego nie doszło do rozwodu?

              Mnie zastanowiło.
              Zastanawia mnie też pytanie, z kim przebywało przez te trzy lata twoje kochane dziecko.
              Hipoteza druga.
              Może podświadomie, lub świadomie kombinowałaś o drodze powrotnej gdy coś pójdzie nie tak.

              > była zdrada czy nie, ale zapytałam co moge teraz zrobić żeby było lepiej.

              Nic nie robić.
              Jeśli chcesz reaktywować stary związek, a pewno musisz bo jak zwykle w takich sytuacjach kochanek kiedyś postrzegany pozytywnie okazał się być zwykłym palantem i farbowanym lisem, to musisz nauczyć się w pokorze żyć z bliznami.

              Jeżeli
              > mówimy o tym,że ja go zdradziłam, ok - niech tak będzie

              No, kierunek właściwy. Stało się to co się nie odstanie i pomni nauk, naprawieni idźmy do przodu.

              , ale w takim razie i
              > on zdradził mnie, więc niech teraz nie wypomina mi mojej przeszłośći, skoro jeg
              > o nie była aka czyściutka.

              Ale nie tak, bo po cholerę to "ALE".
              Idziesz na konfrontację. Jesteś nieustępliwa i cały czas gotowa powalczyć nawet o to, o co walka nie ma sensu i przynieść może więcej szkód niż pożytku.
              To też przemyśl, bo może być że ten dawny policzek ty sprowokowałaś.


              Ja jestem w stanie zapomnieć to co się stało, ale że
              > by zbudowac coś na nowo to nie tylko jednej strony potrzeba.

              Zacznij od siebie, koniecznie się wycisz i unikaj tego "ale".
              Nowe życie, nowa mentalności, a że to trudne, to przynajmniej popracujcie nad sobą.
              Dobry terapeuta pomoże.
              Na koniec, ku pokrzepieniu.
              Da się.
              • Gość: jedyna_ja Re: Co robić ? Powrót po rozstaniu ... IP: *.petrus.pl 12.12.10, 19:20
                ja A troszkę nauki by ci się przydało w czasie gdy podejmowałaś decyzję o zerwaniu
                > związku.


                Czekałam na to długo, znoiłam wiele, ale byłam cierpliwa, nie jestem jednak robotem żeby przyjmować i przyjmować ciosy.


                > Jeśli kochasz, to troszkę późno się zorientowałaś.


                Kochałam z całych sił i moja miłość była deptana, z każdym dniem coraz bardziej, w końcu coś pękło, ale moja miłość nie umarła.

                A może tą krzywdę o części spowodowała twoja pewność siebie, poczucie swojej wy
                > sokiej wartości, roszczeniowość względem małżonka i nieustępliwość w dążeniu d
                > o realizacji swoich ambitnych planów.

                Dokładnie - to tylko hipotezy, wiesz w czym był problem? I tu przyznaje - to była moja wina - od poczatku moj mąż mial wszystko czego chciał, mial zone, ktora uprala, ugotowala, mial kochanke, mial przyjaciela - wszystko iedy tylko potrzebowal - i to byl wlasnie moj blad - bo oddawalam mu siebie cała. Nie bylo mowy o pewnosci siebie, nieustepliwosci itd ...

                I wiesz co - nie moge teraz spuscić głowy i przytakiwać mu,ze wszystko co sie stalo jest moja winą, bo tak nie jest - odeszlam z jakiegos powodu, teraz obydwoje mamy szanse zeby cos naprawic - ale tym razem juz nie dam sie ponizac i wykorzystywac, bo jezeli tak mialoby byc, to wole nie ratowac tego zwiazku.


                Naprawde nie zycze nikomu czegos takiego , co ja przezylaam, niestety wiem,ze jest wiele takich osob. Pozdrawiam.,
                • labadine Re: Co robić ? Powrót po rozstaniu ... 12.12.10, 19:48
                  chlopska glowa jest czesto twardziejsza od siekiery...
                • potwor_z_piccadilly Re: Co robić ? Powrót po rozstaniu ... 12.12.10, 20:49
                  Gość portalu: jedyna_ja napisał(a):

                  > Czekałam na to długo, znoiłam wiele, ale byłam cierpliwa, nie jestem jednak rob
                  > otem żeby przyjmować i przyjmować ciosy.

                  Na co czekałaś ?
                  Na zbawienie, na to że się odmieni.
                  Trzeba było działać, lecz nie tak jak zadziałałaś. Wybrałaś najgorsza drogę z możliwych. Pewno pomyślałaś, masz chamie za swoje, popatrz, miałeś laskę i już jej nie masz. Faktycznie, metoda dotkliwa, lecz ma jedną wadę. Zamyka drogę powrotu, a przynajmniej mocno ją komplikuje.
                  Należało go wywalić na jakiś czas do mamy, zamiast lekkomyślnie szastać swoim największym atutem, ciałem.
                  Widzisz, (niestety) niejeden chłop to prosta konstrukcja, jak w fortepianie, białe, czarne i nic pośrodku. Nie ma miejsca na interpretacje. Jak mu dobrze to leży, jak źle to jęczy.
                  Teraz mu źle i lamentuje. Przetrzymaj to w spokoju z jednoczesnym, dyskretnym budowaniem grubej kreski. W tym zadaniu i nie tylko w tym, pomoże ci zasada "mężczyzna jest głową rodziny, a kobieta szyją która tą głową kręci".

                  > Kochałam z całych sił i moja miłość była deptana, z każdym dniem coraz bardziej
                  > , w końcu coś pękło, ale moja miłość nie umarła.

                  To ładne, czy szczere ?
                  Ty to wiesz.
                  Wiesz też już zapewne że ślepa miłość, to zła miłość.
                  Wiesz też że celne przywalenie w łeb może więcej zdziałać od głaskania, a już z pewnością od radykalnych metod typu, mam cię w d... .

                  > Dokładnie - to tylko hipotezy, wiesz w czym był problem? I tu przyznaje - to by
                  > ła moja wina - od poczatku moj mąż mial wszystko czego chciał, mial zone, ktora
                  > uprala, ugotowala, mial kochanke, mial przyjaciela - wszystko iedy tylko potrz
                  > ebowal - i to byl wlasnie moj blad - bo oddawalam mu siebie cała. Nie bylo mowy
                  > o pewnosci siebie, nieustepliwosci itd ...

                  Hipotezy moje były opcją do przemyśleń.
                  Jeśli jak piszesz miał kochankę, to tym bardziej powinnaś go wystawić za drzwi. Czy było to możliwe ze względów materialnych czy innych, nam niewiadomych, nie wiem. Wiem jedno, coś w tym rodzaju powinnaś zrobić.

                  > I wiesz co - nie moge teraz spuscić głowy i przytakiwać mu,ze wszystko co sie s
                  > talo jest moja winą, bo tak nie jest - odeszlam z jakiegos powodu, teraz obydwo
                  > je mamy szanse zeby cos naprawic - ale tym razem juz nie dam sie ponizac i wyko
                  > rzystywac, bo jezeli tak mialoby byc, to wole nie ratowac tego zwiazku.

                  No, tu to zuch dziewczyna.

                  > Naprawde nie zycze nikomu czegos takiego , co ja przezylaam, niestety wiem,ze j
                  > est wiele takich osob. Pozdrawiam.,

                  I niech to będzie ku nauce i przestrodze.
                  Życzę wam byście oboje wzięli sobie do serca zasadę " żyj tak, by inni przez ciebie nie płakali".
                  • grz-aneczka Re: Co robić ? Powrót po rozstaniu ... 12.12.10, 22:27
                    No już nie mogę czytać tego co pisze potwor_z_piccadilly i inni. Uparli się by widzieć winę autorki wątku!
                    Rany! Ludzie - facet ją krzywdził, czuła się źle, zakończyła związek - pojawił się kolejny facet, związała się. Wobec poprzedniego nie miała zobowiązań - jeśli ją zdradzał, traktował jak własność - tym bardziej miała prawo szukać szczęścia gdzie indziej. W jakim wieku my żyjemy? Będziemy potępiać kogoś za to, że nie cierpiał, nie czekał w "czystości" na to, by małżonek się opamiętał? Trochę obiektywizmu? Określenia "szastała swoim ciałem" są conajmniej nie na miejscu. Miała ochotę się z kimś związać - miała do tego prawo. Wtedy nie wiedziała, że wróci do męża.
                    Jedyne, co wydaje mi się kontrowersyjne, to to, że wróciła. Kompletnie bez sensu. Nie wierzę w takie rzeczy "miłość pokona wszystko" - bzdura, teksty wyjęte z tanich romansów. Jedyna_ja - miłość, która przynosi cierpienie, w której jedna osoba rani drugą, nie szanuje, w której nie ma wzajemności - to nie miłość. To karykatura miłości. Zastanów się!
                    • Gość: saab9600 Re: Co robić ? Powrót po rozstaniu ... IP: *.net-serwis.pl 12.12.10, 22:42
                      Grz-aneczka Ty chyba chcesz słyszeć tylko siebie. Jak zakończyła związek jak nadal była mężatką? Dla Ciebie ślub to byle co? To po co go brała. Miała zobowiązania, bo go nie zakończyła. Nie wiem skąd domniemanie, że ją zdradzał i traktował jak własność (ona tego nie napisała). Mamy zresztą tylko ogląd sytuacji z jej strony. Jakby zakończyła związek to miałaby pełną swobodę. A tak ...
                      • grz-aneczka Re: Co robić ? Powrót po rozstaniu ... 13.12.10, 21:30
                        Sprawy rozwodowe trwają zwykle długo - miała trwać w celibacie do końca rozpraw - bez sensu! Wypominanie komuś przeszłości, podczas gdy samemu się nie jest świętym (conajmniej zdrada emocjonalna) = traktowanie kogoś jak swojej własności. Ślub nie daje pełnej gwarancji - moim zdaniem to układ - złamanie warunków (brak miłości, szacunku) zrywa ten układ. Bez względu na papierologię - czy już sąd wydał wyrok czy nie.
                        • Gość: saab9600 Re: Co robić ? Powrót po rozstaniu ... IP: *.net-serwis.pl 13.12.10, 21:46
                          Nie ma żadnych dowodów na zdradę emocjonalną (nigdy nie wiem co się dzieje w głowie). Mówienie, że była to już jest naginanie faktów na potrzeby obrony swojej sytuacji. Jak widać układ nigdy nie został zerwany (wyroku ostatecznie nie było, bo ona nigdy tak naprawdę z mężem nie zerwała). Postanowiła spróbować z innym ale jej nie wyszło, więc w "imię uczuć wyższych" (miłość, syn itp.) wraca do męża. I chce rozegrać partie tak, żeby być w lepszej pozycji. To zresztą naturalne. Mam bardzo cynicznego kolegę (żona go zdradziła i wykopał ją, ale zabrała mu syna w rewanżu), który uważa, że "Kobiety są jak małpy, nie puszczą gałęzi dopóki nie złapią drugiej". I niestety coś w tym jest :-(.
                          • grz-aneczka Re: Co robić ? Powrót po rozstaniu ... 14.12.10, 00:02
                            Nie wiem, czy jest sens dalej dyskutować - jednak muszę się odnieść do ostatniego zdania:
                            "Kobiety są jak małpy, nie puszczą gałęzi dopóki nie złapią drugiej"- nie zgadzam się z tym zupełnie.
                            Sama rozstałam się ze swoim ex bez 'back-upu'. Znam też conajmniej 2 kobiety, które zrobiły podobnie: rozstanie, samotność (rok - może dłużej), a potem dopiero związek. Znam też facetów, którzy opuścili swoje kobiety dopiero jak znaleźli kolejną. Ale nie robiłabym z tego reguły. Wszystko zależy od charakteru - a nie od płci. Więc trochę obiektywizmu poproszę!
                    • potwor_z_piccadilly Re: Co robić ? Powrót po rozstaniu ... 12.12.10, 23:19
                      grz-aneczka napisała:

                      > No już nie mogę czytać tego co pisze potwor_z_piccadilly i inni. Uparli się by
                      > widzieć winę autorki wątku!

                      Nie dopatrują się winy, lecz na bazie uzyskanych informacji nakłaniają do samorefleksji.

                      > Rany! Ludzie - facet ją krzywdził, czuła się źle, zakończyła związek - pojawił
                      > się kolejny facet, związała się. Wobec poprzedniego nie miała zobowiązań

                      A wobec dziecka ?

                      - jeśl
                      > i ją zdradzał, traktował jak własność - tym bardziej miała prawo szukać szczęśc
                      > ia gdzie indziej.

                      No i w tym "gdzie indziej" nie znalazła.
                      Dziś szuka drogi powrotu do starych śmieci. Gdyby było inaczej nie byłoby wątku.

                      W jakim wieku my żyjemy?

                      Ano w takim samym jak od zarania dziejów.
                      Małe błędy kończą się małym kopniakiem, duże dużym, a gigantyczne gigantycznym.

                      Będziemy potępiać kogoś za to, że ni
                      > e cierpiał, nie czekał w "czystości" na to, by małżonek się opamiętał? Trochę o
                      > biektywizmu?

                      Nie potępiam a staram się coś poradzić.
                      Ty jak dotąd nakłaniasz by w imię honoru odmroziła sobie uszy.

                      Określenia "szastała swoim ciałem" są conajmniej nie na miejscu.

                      Może na miejscu, może nie. Pewnym jest że dosadne określenia łatwiej docierają.
                      Zresztą jestem potworem, czy nie, psia krew.

                      M
                      > iała ochotę się z kimś związać - miała do tego prawo. Wtedy nie wiedziała, że w
                      > róci do męża.

                      O rozwód nie wystąpiła. Sama potwierdziła że opcję powrotu brała pod uwagę.

                      > Jedyne, co wydaje mi się kontrowersyjne, to to, że wróciła. Kompletnie bez sens
                      > u. Nie wierzę w takie rzeczy

                      Ona chce i albo jej pomożesz w tym, albo pozostaniesz przy mędrkowaniu.


                      "miłość pokona wszystko" - bzdura, teksty wyjęte z
                      > tanich romansów. Jedyna_ja - miłość, która przynosi cierpienie, w której jedna
                      > osoba rani drugą, nie szanuje, w której nie ma wzajemności - to nie miłość. To
                      > karykatura miłości. Zastanów się!

                      Tu to pleciesz, lub nie potrafisz czytać ze zrozumieniem.
                      Tu nie ma mowy o miłości cierpiętniczej.
                      Tu jest mowa o próbie ratowania czegoś, a inną sprawą jest czy te zabiegi zakończą się sukcesem czy definitywnym końcem.
                      Babka wnioski wyciągnęła i chce popróbować.
                      To prawo też ma.
                      • grz-aneczka Re: Co robić ? Powrót po rozstaniu ... 13.12.10, 21:33
                        Były 2 rozprawy rozwodowe - czyli nie wystąpiła o rozwód??????
                        Potworze - chyba ty nie czytasz tego co ona pisze. Pisze, że miłość nie wygasła i dlatego próbowała wrócić do męża. I jak widać zupełnie bez sensu - zamiast być szczęśliwą, znów jest nieszczęśliwa. Co to za miłość, która polega na cierpieniu?
                        Zresztą - jak widzę - nie ma sensu tutaj dyskutować, bo uparliście się widzieć w niej winę - najfajniej potępiać. Wtedy czujemy się tacy lepsi - ponad innymi, prawda?
                        • potwor_z_piccadilly Re: Co robić ? Powrót po rozstaniu ... 13.12.10, 22:35
                          grz-aneczka napisała:

                          > Były 2 rozprawy rozwodowe - czyli nie wystąpiła o rozwód??????

                          Nie doczytałem się. Jeśli jednak tak było to wierzę.

                          > Potworze - chyba ty nie czytasz tego co ona pisze. Pisze, że miłość nie wygasła
                          > i dlatego próbowała wrócić do męża.

                          Czytam, czytam i dokładnie odczytałem to co ty z jedną małą różnicą.
                          Ona nie pisze że próbowała, lecz próbuje.

                          I jak widać zupełnie bez sensu - zamiast b
                          > yć szczęśliwą, znów jest nieszczęśliwa. Co to za miłość, która polega na cierpi
                          > eniu?

                          Sens jest, bo bez tej próby zadręczałaby się tym, że nie próbowała.
                          Widzisz sama, kwadratura koła.

                          > Zresztą - jak widzę - nie ma sensu tutaj dyskutować, bo uparliście się widzieć
                          > w niej winę - najfajniej potępiać. Wtedy czujemy się tacy lepsi - ponad innymi,
                          > prawda?

                          Nieprawda.
                          Złośliwców i kpiarzy akurat na tym forum nie uświadczyłem, a to że ten czy inny pisze w takim, czy innym tonie, nie znaczy że ma złe intencje.
                          • grz-aneczka Re: Co robić ? Powrót po rozstaniu ... 14.12.10, 00:05
                            potwor_z_piccadilly napisał:

                            > I jak widać zupełnie bez sensu - zamiast b
                            > > yć szczęśliwą, znów jest nieszczęśliwa. Co to za miłość, która polega na
                            > cierpi
                            > > eniu?
                            >
                            > Sens jest, bo bez tej próby zadręczałaby się tym, że nie próbowała.
                            > Widzisz sama, kwadratura koła.
                            >
                            Ale już spróbowała -widzi jakie są efekty i chyba czas sobie dać spokój i nie zadręczać się.
    • yulija Re: Co robić ? Powrót po rozstaniu ... 12.12.10, 22:19
      Dziewczyny :-( Co mam robić żeby znów odzyskać spokój i znów poczuć się szczęśliwa??? :-(

      Nie dać się wpędzić w poczucie winy... jeśli się kochacie i chcecie być razem to walczyć każdym dniem o szczęście tego związku... jeśli jednak to powrót "BO NIC INNEGO SIĘ NIE UDAŁO" to zapomnij o swoim eksie i znajdź sobie zupełnie kogoś innego
      • grz-aneczka Re: Co robić ? Powrót po rozstaniu ... 13.12.10, 21:34
        yulija - dwie osoby musza walczyć. Jeśli jesteś tylko ty - a ta druga osoba wymaga od Ciebie zmiany - nie ma sensu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka