Dodaj do ulubionych

Zwiazki otwarte

02.03.11, 14:54
Czy wierzycie, ze takie zwiazki moga dobrze funkcjonowac ?
Czy to jest na dluzsza mete mozliwe ?

www.spamek.vot.pl/?p=492
Obserwuj wątek
    • edyta.55 Re: Zwiazki otwarte 03.03.11, 11:33
      W zależnosci jak rozumiesz związek otwarty taki bez zobowiazań typu spotkania raz na czas sex wyjscia gdzieś czy otwarty w sensie wpuszczanie osób trzecich do sypialni.
      • pis_da_deby Re: Zwiazki otwarte 03.03.11, 12:40
        edyta.55 napisała:

        > W zależnosci jak rozumiesz związek otwarty taki bez zobowiazań typu spotkania r
        > az na czas sex wyjscia gdzieś czy otwarty w sensie wpuszczanie osób trzecich do
        > sypialni.

        Podalem link. Zajrzyj moze jak masz ochote.
    • zimno-krwisty Re: Zwiazki otwarte 03.03.11, 12:56
      Ja takie związki wykluczam. Dla mnie związek oznacza wierność również w sferze intymnej - seksualną wyłączność. To ważne również ze względów higienicznych i zdrowotnych, wiem czego mogę spodziewać się po mojej kobiecie.
      Natomiast czy takie związki są złe? Żyjemy w wolnym kraju, więc jeżeli ktoś chce i sprawia mu to przyjemność, to ja takiej osoby nie potępiam.
      • edyta.55 Re: Zwiazki otwarte 03.03.11, 13:39
        Różni ludzie różne potrzeby, dla mnie nie do przyjęcia.
    • ewa.zeromska Re: Zwiazki otwarte 03.03.11, 18:15
      Nie wiem co dokładnie przez to rozumiesz. Jeśli to, że niby jesteście razem, ale każde z was może mieć inne kontakty, to jest to związek na krótką metę. Ani kobieta, ani mężczyzna nie chcą dzielić sie swoim parrtnerem, o ile naprawdę kochają. Sami są wierni i tego samego wymagają od drugiej strony. Jest to jak najbardziej naturalne i emocjonalnie uzasadnione.
      • pis_da_deby Re: Zwiazki otwarte 04.03.11, 09:46
        ewa.zeromska napisała:

        > Nie wiem co dokładnie przez to rozumiesz.

        www.spamek.vot.pl/?p=492
        Jeśli to, że niby jesteście razem, ale każde z was może mieć inne kontakty, to jest to związek na krótką metę. Ani kobieta, ani mężczyzna nie chcą dzielić sie swoim parrtnerem, o ile naprawdę kochają.

        Jestem tego samego zdania ale podobno takie zwiazki jednak istnieja.

        Sadzilem, ze odezwie sie ktos kto w takim zwiazku zyje i wytlumaczy nam jak taki zwiazek moze funkcjonowac. Dla mnie to zupelnie niezrozumiale.
        Z drugiej strony wiem, ze istnieja zwiazki, ktore nie okreslaja sie oficjalnie jako otwarte ale partnerzy przymykaja oko na swoje przygody (do ktorych sie oficjalnie nie przyznaja) bo miewaja je oboje i zwiazek mimo wszystko fukcjonuje.
        Erotyka w nim jest wazna ale nie najwazniejsza a przygody sa tylko przelotne.
        • Gość: gość Re: Zwiazki otwarte IP: *.182.150.165.nat.umts.dynamic.eranet.pl 08.03.11, 22:44
          Znam takie trwałe związki. Są to ludzie, którzy gdzieś się już w związku wypalili. łączą ich majatek, biznes, dzieci, PIT - bardzo mocno łączą :), seks od czasu do czasu, jak się zdarzy. Swoje potrzeby bliskości, intymności itd. zaspokajają dzieki otwarciu związku. Osobiście raczej sobie nie wyobrażam, ale wśród moich przyjaciół są osoby (2 pary w wieku około 50 lat), które tak funkcjonują już ponad 10 lat i nie widzą powodu do zmiany, nie sprawiają też wrażenia nieszczęśliwych, wręcz przeciwnie, całkiem nieźle z życiem sobie radzą.
    • triismegistos Re: Zwiazki otwarte 10.03.11, 00:03
      Tak, mogą, nawet na dłuższą metę. Wiem z doświadczenia.
      • pis_da_deby Re: Zwiazki otwarte 10.03.11, 07:38
        triismegistos napisała:

        > Tak, mogą, nawet na dłuższą metę. Wiem z doświadczenia.

        Czy zazdrosc nie powoduje w takim zwiazku problemow ?
        Czy nie przeszkadza w nich to, ze partner miewa zblizenia z innymi ?
        Mowiac szczerze trudno mi jest to zrozumiec.
        No chyba, ze oboje miewaja je wspolnie i wszystko jest pod kontrola.
        • Gość: nierozłączek Re: Zwiazki otwarte IP: 212.160.172.* 10.03.11, 09:35
          Osobiście nie wierzę w tzw. związki otwarte. Nawet jeśli funkcjonują na oko prawidłowo, to fakt, że taki powstał ma jakąś nienaturalną przyczynę. Przez prawie 22 lata pożycia, nigdy nie pomyślałem o atrakcji w postaci seksu z kimś innym niż żona. Tak samo, jak nie mogę sobie wyobrazić innego faceta "obracającego" moją kobietę. Choć może na zewnątrz tego nie widać, jesteśmy o siebie bardzo zazdrośni. Wiemy to tylko z naszych rozmów, bo tak naprawdę, żadne z nas nie dało tej drugiej osobie widocznego powodu do uwidocznienia zazdrości. Wszystko w naszym związku jest wspólne, a nasze ciała przede wszystkim.
        • triismegistos Re: Zwiazki otwarte 10.03.11, 15:19
          Nie, zazdrość nie była żadnym problem. Może i byłaby, gdyby w grę wchodziły jakieś związki "na boku", ale to były jednorazowe skoki w bok. Obecnie się rozstaliśmy, ale to nie zazdrość, ani odejście do kogoś innego było powodem. Dalej jesteśmy przyjaciółmi.
          • Gość: grz-aneczka Re: Zwiazki otwarte IP: *.net.stream.pl 10.03.11, 22:20
            moim zdaniem to nie była miłość - tylko układ. I tylko w takim układzie może działać "związek otwarty". Gdy ludzie się kochają szukają wyłączności seksualnej. A to, że jesteście teraz przyjaciółmi jest dowodem na to, że właśnie nie było w tym związku emocji, miłości.
            • triismegistos Re: Zwiazki otwarte 11.03.11, 09:55
              Mylisz się, ten facet to była największa miłość mojego życia. Możesz mi wyjawić, dlaczego fakt, że dalej się przyjaźnimy jest dowodem na jej brak? Mnie się wydawało, że jest odwrotnie.
              • pis_da_deby Re: Zwiazki otwarte 11.03.11, 10:57
                triismegistos napisała:

                > Mylisz się, ten facet to była największa miłość mojego życia. Możesz mi wyjawić
                > , dlaczego fakt, że dalej się przyjaźnimy jest dowodem na jej brak? Mnie się wy
                > dawało, że jest odwrotnie.

                Mam wrazenie, ze milosc to polaczenie glebokiej przyjazni z erotyka.
                Kiedy zdecydujemy sie z naszych kontaktow wylaczyc erotyke moze pozostac przyjazn.
                Moze ale tylko wtedy kiedy nie zawiedlismy przyjazni a na rezygnacje z erotyki zgadzamy sie wspolnie.
                W przeciwnym razie ta milosc kiedy zostaje zawiedziona szybko moze przeksztalcic sie w niechec czy nawet wrogosc.
                • triismegistos Re: Zwiazki otwarte 11.03.11, 11:05
                  Miłość to o wiele więcej niż przyjaźń połączona z seksem. Z resztą tego, co napisałeś się zgadzam.
          • pis_da_deby Re: Zwiazki otwarte 11.03.11, 11:18
            triismegistos napisała:

            > Nie, zazdrość nie była żadnym problem. Może i byłaby, gdyby w grę wchodziły jak
            > ieś związki "na boku", ale to były jednorazowe skoki w bok.

            Szczerze mowiac podziwiam ludzi, ktorzy potrafia w takim zwiazku funkcjonowac.
            Mysle, ze to bardziej uczciwe niz ukrywane przed partnerem skoki w bok, a ze ma na nie od czasu do czasu ochote i tej ochocie ulega bardzo wielu jestem przekonany.
            Nie zyczy sie ich tylko i nie toleruje u partnerow.
            No ale znam takie pary, ktore daja sobie nawzajem swobode i przymykaja oko na male przygody partnera tyle tylko, ze udajac, ze nic o nich niewiedza.
      • jack20 [...] 10.03.11, 10:07
        Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
        • triismegistos Re: Zwiazki otwarte czyli cos dla zboczkow 10.03.11, 15:23
          Mimo wnikliwej pracy umysłowej nie znalazłam w twojej wypowiedzi sensu, poza nieudolną próbą obrażenia mnie. Czy zawsze usiłujesz obrażać ludzi, którzy mają na życie inny pomysł?
        • Gość: loca Re: Zwiazki otwarte czyli cos dla zboczkow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.11, 15:49
          po pierwsze nie pedalstwo tylko homoseksualizm...
          a po drugie z tego co mi wiadomo to raczej monogamia jest 'wbrew naturze'... ;) co innego jesli mowa o kulturze, przyjetych wartosciach i jakims konkretnym rozumowaniu...

          co nie znaczy ze pochwalam otwarte zwiazki... jesli w gre wchodza prawdziwe uczucia to taka sytuacja nie ma racji bytu... ja bym w to nie weszla...
        • pis_da_deby Re: Zwiazki otwarte czyli cos dla zboczkow 11.03.11, 08:15
          jack20 napisał:


          > Na takiej zasadzie jak egzystuje pedalstwo czyli cos co jest wbrew naturze.

          To jednak zupelnie inna sprawa
          • moonogamistka Re: Zwiazki otwarte czyli cos dla zboczkow 11.03.11, 08:51
            Nie wiem czy takie zwiazki sa wbrew naturze;) To raczej bledne zalozenie, bo w naturze istnieje czestsza wymiana partnerow :) Ale na pewno taki zwiazek swiadczy juz o jakims wypaleniu chemii .
            Laczy wygoda, interesy, dzieci, przyjazn - ale chemia miedzy parnerrami umarla i szuka sie emocji na zewnatrz. Zawsze istniej ryzyko- ze z tymi nastepnymi zaiskrzy tak- ze zostanie rozsadzony dotychczasowy zwiazek. Ale to samo moze sie wydarzyc nieoficjalnie "na boku" bez wiedzy partnera. Ja bym tak nei potrafila:) Nie lubie sie dzielic.
            • pis_da_deby Re: Zwiazki otwarte czyli cos dla zboczkow 11.03.11, 09:04
              moonogamistka napisała:

              >Zawsze istniej ryzyko- ze z tymi nastepnymi za
              > iskrzy tak- ze zostanie rozsadzony dotychczasowy zwiazek. Ale to samo moze sie
              > wydarzyc nieoficjalnie "na boku" bez wiedzy partnera.

              Tez tak uwazam. Nigdy nie wiadomo jak taka przygoda "na boku" moze sie rowinac.
              Czy w zamysle jednorazowa nie przeksztalci sie w zupelnie cos innego.
              Czy ktores z partnerow sie nie zaangazuje uczuciowo.
              • Gość: gość Re: Zwiazki otwarte czyli cos dla zboczkow IP: *.182.8.112.nat.umts.dynamic.eranet.pl 11.03.11, 10:05
                I przygody na boku się rozwijają w związkach, których pisałam wyżej, bo w tych związkach wygasło zaangażowanie emocjonalne, namiętność, ale nie wygasło poczucie odpowiedzialności za partnera, dzieci, wspólnie prowadzoną spółkę, itd., dlatego są razem zamiast zakładac sprawę rozwodową; do tego od pewnego poziomu pozycji społecznej należy mieć małżonka, pokazywać się z nim/nią (a nie z kotem) w sytuacjach publicznych, bo od tego zależy twój prestiż; czy będziesz zazdrosny o to co robi twój partner biznesowy w swoim życiu erotycznym? Te związki, które znam na tym się opierają - na poczuciu bezpieczeństwa płynącym z trwania stałej strukury, wspólnocie majatkowej, przyjacielskiej pomocy partnera w sytuacjach trudnych, a że seks jeszcze czasem się zdarza? Seks zdarza się ludziom w różnych sytuacjach, z róznymi ludźmi, miłość nie musi mieć z tym nic wspólnego, choć fajnie jeśli ma.
            • triismegistos Re: Zwiazki otwarte czyli cos dla zboczkow 11.03.11, 09:59
              moonogamistka napisała:

              Ale na pewno taki zwiazek swiadc
              > zy juz o jakims wypaleniu chemii .
              > Laczy wygoda, interesy, dzieci, przyjazn - ale chemia miedzy parnerrami umarla
              > i szuka sie emocji na zewnatrz

              Hmm, my od samego początku założyliśmy, że taka wolność nam odpowiada. A zeszliśmy się właśnie z powodu tej całej namiętności, która była między nami. Przyjaźń pojawiła się z czasem. To znaczy też bardzo szybko, ale jednak później.
            • triismegistos Re: Zwiazki otwarte czyli cos dla zboczkow 11.03.11, 10:02
              I jeszcze jedno, nie łączyły nas żadne dzieci, majątek i takie tam. Widzę, że większość tutaj uważa, że ludzi w tzw otwartych związkach nie sypają ze sobą, tylko realiują się gdzie indziej. U nas tak nie było, mieliśmy świetny seks ze sobą, a to że od czasu do czasu (naprawdę rzadko) zdarzyło nam się skiknąć w bok...
              • prawdziwybabsztyl Re: Zwiazki otwarte czyli cos dla zboczkow 11.03.11, 11:20
                Nie rozumiem zupełnie. I potrafisz z ręką na sercu przyznać, że nie odczuwałaś zazdrości, gdy "największa miłość twojego życia" zabawiała się z kimś innym. To trochę nieludzkie, wiesz? Szkoda, że już się rozstaliście, bo miałabym pytanie, a właściwie prośbę do Ciebie...żebyś wyobraziła sobie jak właśnie w tej chwili ta Twoja największa miłość dotyka, całuje i pieści, powiedzmy Twoją kumpelę albo siostrę, zresztą obojętnie kogo i chciałabym, żebyś nam opowiedziała, jak to Ciebie w ogóle nie rusza:)
                • triismegistos Re: Zwiazki otwarte czyli cos dla zboczkow 11.03.11, 11:29
                  To, czy w tej chwili się rozstaliśmy nie ma wpływu na odpowiedź. Wiem, kiedy będąc ze mną sypiał z kimś innym i w ogóle mnie to nie ruszało. To kwestia osobistych granic w każdym związku. Niektórzy nie mogą znieść, kiedy ich druga połówka choćby rozmawia z inną kobietą, mi nie przeszkadzało kiedy z nimi sypiał.
                  Ale tak szczerze i z ręką na sercu bywałam zazdrosna. O jego przyjaciółkę. Mieli ze sobą dużo wspólnego, pewne pasje, których ja nie podzielałam, swoje sprawy... Bywałam zazdrosna o tą bliskość miedzy nimi. Nie mówię, ze szalenie, zasadniczo nie przeszkadzała mi ta przyjaźń, zwłaszcza, że bardzo lubię tą dziewczynę. Piszę o tym, by zobrazować, o co można być zazdrosnym w otwartych zwiazkach.
    • Gość: aurelia Re: Zwiazki otwarte IP: *.aster.pl 07.04.11, 22:50
      dobrze funkcjonują, dopóki druga strona się nie zaangażuje. i wtedy klapa. lepiej się nie pakować w coś takiego, chyba że to np wakacje, z dala od domu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka