IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.11, 20:51
Mam partnera. Prawie rok razem, 25 i 29 lat. Nie jesteśmy swoimi pierwszymi partnerami seksualnymi, ale przeszłości zbyt bujnej nie mamy. Tyle tytułem wprowadzenia.

Z moim pierwszym partnerem udawałam orgazmy (nie wiedział), a mimo to byłam bardzo usatysfakcjonowana naszym życiem seksualnym. Po rozstaniu stwierdziłam, że jednak nie warto udawać (bo to nieładnie), dlatego każdemu następnemu partnerowi mówiłam, że nie szczytowałam i, choć różnie z nimi bywało, przeważnie chętnie brali się do roboty.
Co nie zmienia faktu, że i tak nie udawało się im (i mnie) doprowadzić mnie do orgazmu. Pochwowego nie przeżyłam nigdy. Łechtaczkowy - miliony razy, ponieważ masturbuję się od wczesnych lat dziecięcych. Jednak, i teraz uwaga - ŻADEN z moim partnerów nie doprowadził mnie do orgazmu nigdy, ani łechtaczkowego, ani pochwowego, ani analnego, ani sutkowego, ani tej całej reszty.
Wesoło, co?
Nie jest to dla mnie problemem. Jak już mówiłam - seks to dla mnie nie tylko orgazm. Spokojnie podchodzę do tematu i jestem cierpliwa. A raczej byłam.
Zauważyłam bowiem, że każdy z moich partnerów po pewnym czasie się zniechęcał. Niektórzy bardziej, inni mniej. W związku z czym czasami zdarzało mi się udawać, i muszę przyznać, że seks znacznie się wtedy poprawiał. Panowie poczuli się dumni i przestali być pod presją (bynajmniej nie z mojej strony, żeby nie było; kwestia męskiego ego - czemu wcale się nie dziwię), co bardzo polepszyło jakość stosunków.

I przechodzę do sedna - te oto doświadczenia spowodowały, że zdecydowałam, iż spróbuję czegoś innego tym razem. Jestem w świetnym związku, facet jest jak uszyty dla mnie. Bardziej świadoma seksualnie postanowiłam, że od początku nie będę mówiła, że nie szczytuję, natomiast będę zdecydowanie zwracała uwagę na to, co mi sprawia przyjemność (czyli, inaczej mówiąc - nie dochodzę od razu, po 5 minutach in&out) licząc, że kiedyś, powolutku, BEZ PRESJI orgazm się pojawi.
Kilka razy zdarzyło mi się przyznać partnerowi, że nie doszłam. Chłopaczysko prawie mi się załamało, i próbowało mi to wynagrodzić oralnie/ręcznie, co również do niczego nie doprowadziło. Ja się nie przejęłam, on tak. Bardzo.
Co mnie upewniło w przekonaniu, że lepiej, żeby jednak nie wiedział.

I co? Mógłby być koniec historii i byłoby prawie sielankowo. A nie jest.
Bo jednak partner mój, wybaczcie, ale w te klocki fenomenalny nie jest. Ma kilka technik podczas seksu, z których wciąż korzysta i choć próbuję go mniej lub bardziej dyskretnie uczyć, to jak do ściany. Ręcznie jest jak mały chłopiec, byle szybciej, byle mocniej, ZERO subtelności. Więc po wieeelu próbach nawracania dałam sobie spokój (na razie).
Oralnie - dokładnie tak samo.

Więc choć moje założenie w teorii było słuszne - by cierpliwie, delikatnie naprowadzać, to w praktyce nijak się sprawdza.

No i co ja mam teraz zrobić, hm?

Koniec historii.
Obserwuj wątek
    • kosel_maruwi Re: Udaję. 25.05.11, 07:47
      Gość portalu: I. napisał(a):

      > No i co ja mam teraz zrobić, hm?
      >
      Sa pozycje w ktorych to ty przejmujesz inicjatywe.
      Mozesz zdecydywac o kacie penetracji, jej glebokosci i tempie.
      Sprobuj. Ty sama wiesz najlepiej co Ci sprawia najwieksza przyjemnosc.
      Jak raz do tego dojdziecie to moze bedzie lepiej.
      No i nie krepuj sie mu wprost powiedziec jak ma Ciebie piescic bys doznala satysfakcji.
      On moze dojsc do tego tylko metoda prob i bledow a jak go bedziesz oszukiwala cos udajac to nigdy do tego nie dojdzie.
      Chcesz miec satysfakcje to musi to byc team work.
    • Gość: giska Re: Udaję. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.11, 09:09
      > No i co ja mam teraz zrobić, hm?

      Przestań się masturbować, przynajmniej przez jakiś czas.
      • Gość: I. Re: Udaję. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.11, 16:11
        Czemu mam się przestać masturbować?

        I nie okłamuję go co do tego, co mi sprawia przyjemność. Jestem jak najbardziej za 'team work', tylko czemu wciąż nic to nie daje?
        Mogę powtarzać wiele razy swoje wskazówki, a i tak mu się nie udaje. No to o co chodzi?
        • zakletawmarmur Re: Udaję. 25.05.11, 16:26
          Jesteś uzależnioona od silnych bodźców fizycznych, których facet nie jest w stanie Ci zapewnić w trakcie seksu.
          Rezygnacja z masurbacji faktycznie powinna być pierwszym krokiem.
          Z własnego doświadczenia polecam jeszcze regularne(!) ćwiczenia mięśni kegla... Kilka miesięcy i powinna być poprawa:-)
          • Gość: giska Re: Udaję. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.11, 16:43
            Dokładnie o to mi chodziło.
            Potrzebujesz silnego bodźca by osiągnąć orgazm, potrafisz zaserwować go sama sobie, tradycyjny seks nie da Ci takich doznań. Być może jesteś po prostu uzależniona od onanizowania się.
            • Gość: I. Re: Udaję. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.11, 17:09
              Hmm, nie ukrywam, że jestem dość zdziwiona.
              Nie wiem, co to znaczy 'uzależniona od masturbacji'. Powiedzmy, że raz w tygodniu, to oznaka uzależnienia?
              Naturalnie, w czasach nie-związkowych częstotliwość zdecydowanie rośnie, ale od miesięcy nie mam takiej potrzeby, seks mi wystarcza.
              Z samej ciekawości przestanę się masturbować, a nuż pomoże?

              Kegla ćwiczę od lat ;)

              • zakletawmarmur Re: Udaję. 25.05.11, 17:52
                Uzależnienie nie w takim sensie jak myślisz. Chodzi o uzależnienie od konkretnych bodźców i ich siły:-) Doszłaś do perfekcji w osiąganiu orgazmu w określony sposób, dotykasz się w idealnie to samo miejsce w tej samej pozycji, masz swój schemat, bodźce są silniejsze niż podczas seksu. Dla porównania...
                Gdyby facet dochodził przez kilka lat jedynie przez silne walenie konia to zacisk pochwy mogłby się okazać "za słaby", żeby facet potrafił dojść podczas seksu. Z Tobą jest podobnie... Rozumiesz?
                • Gość: I. Re: Udaję. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.11, 19:28
                  Cholera, racja!
                  Hmmm, czyli radzicie, żeby zaprzestać masturbacji, dobra, nie ma problemu. A coś jeszcze poza tym? Po prostu 'team work'? :)
                • Gość: giska Re: Udaję. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.11, 20:18
                  To ja się tylko pod tym podpiszę :).
                  Coś mam chyba dzisiaj gorszy dzień i niezbyt jasno się wyrażam, ale myślę kropka w kropkę jak moja przedpiszczyni ;).

    • Gość: g Nie udawaj! IP: *.centertel.pl 27.05.11, 18:33
      A ja mam inną opinię na ten temat. Myslę że coś jednak jest na rzeczy, że nie jest w stanie doprowadzić cię do orgazmu nie tylko ten ale i poprzedni faceci. Przede wszystkim przestań kłamać! Powiedz mu, że nikt nie był do tej pory w stanie cię doprowadzić do orgazmu, i prawdopodobnie nie z ich przyczyny. Wydaje mi się że są w tobie blokady ktorych nie jesteś świadoma a ktore uniemożliwiają ci przeżycie satysfakcji z facetem. Satysfakcja w seksie to nie tylko kwestia dobrej stymulacji narządów i ciała ale dla kobiety także kwestia więzi, bliskości z partnerem, rozlużnienia, stosunku do samej siebie i pare innych rzeczy ktore mamy w mózgu. Nie chce mi się wierzyć, że z takim spokojem możesz kochać się bez orgazmu i to ci wystarcza... Myślę, że jest Ci bardzo bardzo przykro i czujesz niepokój. Sądzę że wizyta u seksuologa/psychoterapeuty mogła by tu pomoc, bo jak mówię przyczyna raczej nie tkwi w partnerach.
    • Gość: Michał Re: Udaję. IP: *.171.118.226.static.crowley.pl 27.05.11, 18:44
      Zgadzam się z tym co pisały inne osoby, czyli przyzwyczajenie do masturbacji.
      Ale tak na prawdę to orgazm rodzi się w głowie i podczas seksu skup się na przyjemności, bo podświadomie do niego dążysz...
      Jeśli lubisz masturbację, to spróbuj podczas seksu dotykać siebie, albo poprosić by partner dotykał Twą łechtaczkę. Np Ty leżysz na plecach z uniesioną jedną nogą, a on leży z boku. Wtedy jest wygodna pozycja do penetracji i pieszczot.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka