pendzacy_krolik
10.06.11, 16:29
u kazdego bym sie spodziewala,tylko nie u siebie.wysmiewalam kryzys meza (teraz ma 51), upominalam,ze nalezy starzec sie z godnoscia. ciezko przezylam jego domniemany romans (nie potwierdzony donos), a teraz sama jestem ofiara tego ,cholernego dla ludzi, czasu przejsciowego.
sieklo mnie praktycznie z dnia na dzien. zauroczylam sie 34 latkiem. biorac pod uwage moj wiek (49) to jest po prostu smieszne. co z tego,ze nie wygladam,jak przecietna Polka w moim wieku (kilka lat mniej mi daja), co z tego,ze czuje sie na 30, kiedy fakty sa ,jakie sa.
wlasciwie nie wiem,po co to pisze. chce to z siebie wyrzucic,bo,oczywiscie, nikomu o tym powiedziec nie moge. na domiar zlego napisalam mu o tym w emailu i teraz zaluje. wiem,ze mi przejdzie,ale dlaczego spotkalo mnie to, co tak zawsze wysmiewalam i czego nie dopuszczalam do siebie?mam klasyczne objawy zakochania. jestem po prostu SMIESZNA!