Dodaj do ulubionych

gadacie bzdury!!!!

30.09.06, 23:32
przeczytalam kilkanascie watkow
jestescie beznadziejni w swoich radach
niczym nie roznicie sie od terapeutow z Aa
szukalam porad sensownych i praktycznych jak poradzic sobie z alkoholem
niestety to wszystko jakies koszmarne slogany
nie pij!
badz silny1 itp
gowno warte
jak nie siegac po alkohol?
po prostu?
Obserwuj wątek
    • luna_76 Re: gadacie bzdury!!!! 30.09.06, 23:35
      Ładna prowokacja, no książkowa; przeczytaj wszystko od początku do końca, a
      potem na nas wrzeszcz.
      Cuda to tylko w Erze kochanie, to jest życie.
    • myszabrum Re: gadacie bzdury!!!! 30.09.06, 23:41
      Blanka - gdybyśmy mieli patent, jak nie pić, to byśmy zbijali majątek, zamiast
      siedzieć na tym forum.
      Szukasz magicznego klucza, eliksiru? Nie ma czegoś takiego. Nigdzie. Jest walka
      z własną słaboscią i zaciskanie zębów. Z czasem ta walka robi się trochę
      łatwiejsza.
      • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 30.09.06, 23:43
        nie szukam eliksiru
        szukam potwirdzonego i wyprobowanego sposobu
        nie mam czasu na czytanie bzdurnych historii
        dlatego swojej tez nie opowiem
    • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 30.09.06, 23:41
      zadna prowokacja
      to tylko jakas teoria kompletnie nie dzialajaca
      ja chce konkretow
      a nie historii z lezka
      takie kazdy moze opowiedzie
      • myszabrum Re: gadacie bzdury!!!! 30.09.06, 23:42
        A jakie konkrety Cię interesują?
        • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 30.09.06, 23:44
          co robic
          jak robic
          zeby nie pic
          • myszabrum Re: gadacie bzdury!!!! 30.09.06, 23:47
            Toż mówię Ci, że patentu nie ma nikt. Są różne ścieżki, ale nie ma sposobu,
            który pozwoliłby Ci bezboleśnie i bez żalu przestać pić.
            Szukaj dalej.
            • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 30.09.06, 23:48
              nie chce bez bolu ale skutecznie
              gdzie mam szukac?
            • luna_76 Re: gadacie bzdury!!!! 30.09.06, 23:49
              Blanka - bądź dorosła; czego od nas oczekujesz? Swoja postawą przegrałaś na
              wstępie. Tu każdy własną drogę krzyżową przeszedł i fochów nie robił! No
              litości!
              • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 30.09.06, 23:51
                a ja dzis pije
                i fochow nie robie
                po prostu na serio chce przestac
            • janulodz Re: gadacie bzdury!!!! 30.09.06, 23:58
              Blanka 59 napisała:
              "co robic
              jak robic
              zeby nie pic"
              odpowiadam:
              1.Nie odkręcać korka
              2.Nie nalewać
              3.Nie łykać
              Proste?
              • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 30.09.06, 23:59
                glupie
                to kazdy wie
    • tranzyt80 Re: gadacie bzdury!!!! 30.09.06, 23:49
      dzisiaj sie zamykasz,
      czy jutro pijesz dalej...
      • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 30.09.06, 23:52
        nie wiem co bedzie jutro
        dzis pije
        • tranzyt80 Re: gadacie bzdury!!!! 30.09.06, 23:53
          dlugo pijesz?
          • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 30.09.06, 23:59
            jakie 10 lat
            ale raczej w weekendy
            w tygodniu jest praca, dzieci itp
            • tranzyt80 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:04
              :)
              fajnie ,ze napisalas Blanka!

              Czulem to samo,co Ty teraz...raz na zawsze z tym piciem skonczyc...
              tylko jak...pytalem sie ?

              jak ?

              myslalas juz kiedys nad tym JAK ?
              • luna_76 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:05
                Dobrze, że jesteś Tranzyt :)
    • luna_76 Re: gadacie bzdury!!!! 30.09.06, 23:54
      To my wiemy, że pijesz; przeczytaj wszystko, co napisaliśmy, wszystko!!! i wróć
      do rozmowy; jutro.
      • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 30.09.06, 23:56
        jutro moze nie bede chciala
        dzis chce o tym mowic
      • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:01
        lun
        moze nie bede chciala wrocic
        dzis chce rozmawiac
        moze to pierwszy i ostatni moment
        • myszabrum Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:02
          To nie wracaj :)
          • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:13
            to nie pisz do mnie wiecej
            nie potrzebuje takich rad!!!
          • tranzyt80 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:35
            :)pomimo wszystko,bylas super!
        • luna_76 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:03
          dobra Blanka, zostanę z Tobą trochę
          • luna_76 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:03
            Jak Ci mam pomóc?
    • luna_76 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:04
      chcesz pogadać?
      • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:05
        tak, chce pogadac
        • luna_76 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:07
          Długo pijesz Blanka, po co z tym kończyć, opłaca Ci się nie pić? Co zyskasz nie
          pijąc?
          • luna_76 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:08
            Bo upijanie jest fajne, nie myśli się o niczym albo mniej myśli. Tęsknię za
            upijaniem...
            • luna_76 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:09
              A dzieci ile masz?
            • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:11
              wcale nie jest fajne
              przestalo mnie bawic juz dawno
              pije chyba z przyzwyczajenia
              dlaczego moge nie pic w tygodniu?
              dlaczego tylko w weekendy?
              • luna_76 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:13
                I tak masz szczęście...
                Napiszesz o dzieciach? lubię poczytać, swoich nie mam i chyba już mieć nie będę.
    • luna_76 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:11
      Blanka - bo sobie pójdę!
      • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:14
        dzieci mam dwoje
        dorosle juz ale jedno specjalnej troski
        nie odchodz!
        • luna_76 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:15
          Jestem, ale nie krzycz, późno już.
          Napisz coś jeszcze...
        • e4ska Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:16
          Ale czemu zarzucasz nam, że mówimy jak terapeuci? Byłaś juz na mityngu
          Anonimowych Alkoholikow, korzystałas z terapii?
          • luna_76 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:17
            Janu - wiem...
      • janulodz Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:15
        Blanka odpłynęła. Jutro nawet nie będzie pamiętała, że tu była.
        Luna. Z trzymającym szklankę nie rozmawia się o rzuceniu picia.
        • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:21
          nie upijam sie do nieprzytomnosci
          nigdy nie mam zanikow pamieci
          ale dzieki za wsparcie janulodz
          • luna_76 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:22
            No to do cholery po co pijesz Blanka?
            • luna_76 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:24
              Musi być powód, choćby najmniejszy; nic nie dzieje się bez przyczyny; my chcemy
              Ci pomóc!
              • luna_76 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:24
                Nawet piszesz poprawnie...
              • luna_76 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:25
                Znaczy zaczynasz jak ja, od picia w weekendy, cholera!
        • e4ska Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:21
          Tak, Janu, nie rozmawia się... ale decyzje o zaprzestaniu picia czasem podejmuje
          się właśnie wtedy. Tak było ze mną. Ale... nie rozmawia sie, bo potem ludzie
          zapominają... wstydzą się, że pisali. Niemniej my nie jestesmy szpitalem ani
          osrodkiem terapeutycznym, to nam wolno - odezwać się. Szkoda kobiety. Wekendowe
          picie. Trudno pojąc, że tak ono wygląda - tydzień spokojny, a w sobotę grzanie.
          I takiemu wydaje się, że z niego to żaden alkoholik, no bo nie pije codziennie.
          Na razie. Przyjdzie czas... jeśli nie przestanie.
          • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:27
            nie zaluj mnie prosze
            nie o to mi chodzi
            nie wstydze sie pisania o wlasnym problemie
            nie jestem pijana

            • luna_76 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:28
              Nie żałuję
              Nie jesteś nawalona
              Przypominasz mi mnie
              • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:30
                skad jestes?
                czuje bratnia dusze
          • janulodz Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:32
            Nie zgadzam sie tym razem z Toba Eska. Blanka zaraz sie roztkliwi jakie ma straszne zycie, jakie kłopoty, że musi odreagowac, że w tygodniu to praca, chore dziecko, a w weekend to moze, ble,ble ble pijany bełkot.
            Wyobraż sobie, że mam taką przyjaciółkę. Znamy się od 35 lat. Razem przechlaliśmy morze gorzały. Ja przestałem, a ona nie może.I nie moge do niej trafić za cholerę, bo ona jest wiecznie na bani. I wtedy zadne argumenty nie trafiają. Wiecie, rozumiecie i chla dalej. No bo przecież ona w każdej chwili może przestać. Szkoda kobiety. Rzeczywiście. Tylko nie wiem jak ją ogłuszyć i wysłac na leczenie.
            • luna_76 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:36
              Janu, może się udać.
              Komuś z mojego otoczenia udało, a wydawało, że jest na totalnym dnie...
              Jeśli Blanka wróci do nas w trzeźwy poniedziałek, wtorek... potem piątek - ma
              szansę, może to bez sensu, ale warto próbować.
              Może jestem zbyt naiwna, ale warto.
            • myszabrum Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:36
              Mi się też przypomniała koleżanka z pracy. Ja zdecydowanie nie mam
              cierpliwości.
              • luna_76 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:44
                Blanka - jedziemy na tym samym wózku; tyle Ci powiem. Łamię się w weekendy,
                choć ten jest absolutnie czysty. Pijemy tyle samo i to samo.
                Postanowiłam dotrwać do końca tego miesiąca, zupełnie na trzeźwo. Nie myśl, że
                jest mi łatwo, nie myśl, że komukolwiek jest.
                • luna_76 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:47
                  Zrozum - to harówa, to samo nie minie. Szukam w sobie siły każdego dnia i w
                  każdy przeklęty weekend!
              • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:44
                moi drodzy ni e jestm pijana
                gadajcie!!!
      • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:18
        o dzieciach moge napisac ale na pw
        dlaczego myslisz ze swoich nie bedziesz miala?
        masz moze skypa?
        nie bede spala do 2 w nocy, czekam na telefon, wazny

        • luna_76 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:20
          Nie mam skypa; nie mieszkam sama, nie mogę hałasować;
          Blanka - pijesz w tej chwili? No musisz szczerze odpowiedzieć.
          • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:23
            tak pije
            ale nie jestem pijana
            zawsze trzymam umiar
            nie upijam sie do nieprzytomnosci, nie mam przerw w zyciorysie
            ale nie chce pic wcale
            jak to zrobic
            • e4ska Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:29
              Ile dzisiaj wypiłaś, Blanka?
              • luna_76 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:30
                Blanka, musimy szczerze pogadać, Eska zadała pytanie, odpowiesz? to ważne.
          • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:28
            luna jestes?
            • luna_76 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:29
              Cały czas
              • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:34
                wypilam jakies poltora wina (dobre, markowe), ale mam w zapasie wiele wiecej
                nie jestem pijana i juz niewiele wypije bo nie mam ochoty
                ale wiem , ze w nastepy weekend znowu bede myslec o alkoholu
                ale to nze niewiele wypijam nie znaczy ze nie jestem alkoholiczka
                to trwa dlugo
                mam tego dosyc
                dzis jest wazny dzien

              • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:40
                luna
                pomoz mi
                jesli dzis nie przestane to po porostu nie przestane
                dzis jest wazny dla mnie dzien
                prosze
              • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:46
                czy juz nikt nie chce rozmawiac?
                kleska
              • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:47
                luna!
                blagam!
                to moja ostatnia szansa
                • luna_76 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:48
                  Tranzyt - ja nie pożałuję :)
                  Blanka raczej też nie.
                  • luna_76 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:49
                    Poszłabyś na terapię?
    • tranzyt80 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:47
      pisz tylko tak
      bys jutro nie zalowala
      • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:48
        tranzyt nie rozumiem cie
        • tranzyt80 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:52
          piszesz,
          pijesz,
          zeby nie byc sama...
          • luna_76 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:53
            może właśnie tak...
            A Ty czemu nie śpisz Tranzyt?
            • tranzyt80 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:56
              Symphony No.10
              D.Shostakovich
              :)
          • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:55
            byc moze
            wlasciwie jestem sama od tych 10 lat
            • tranzyt80 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:57
              a alkohol,Twoj przyjaciel to co ?
        • e4ska Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:55
          Półtora wina i nie jestes pijana... Każdy alkoholik tak gada. Wywraca się do
          góry kołami i twardo obstaje: ale... eee... ja wcale nie jestem pijany. Weź sie
          połóż, bo zaraz wypijesz cały zapas, a kac? Połóż się, ale najpierw weź sobie
          karteczke i napisz: Pisałam na forum w Gazecie, i połóż kartke w widocznym
          miejscu. Jutro pogadamy. Dobranoc. Idx spac, bo sie całkiem zalejesz. Idź,
          rozumiesz? Wyłącz telefon, nie kompromituj sie przed nikim. Będziesz bełkotać.
          Dobranoc, Blanka. Napisz karteczkę. Dobranoc.
          • luna_76 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:57
            Wróć jutro, wieczorem, będziemy czekać;
            muszę uciekać.

            Dobrej nocy wszystkim...
            :**
          • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:58
            dobranoc e4ska
            moze to ty bedziesz belkotac
            takich jak ty ja nie potrzebuje wcale
            spadaj, nie chce cie nawet czytac

          • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 01:10
            spadaj e$ska
            nie potrzebuje cie
      • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:54
        czego mam zalowac?
        • janulodz Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:57
          Blanka.Jezeli naprawdę chcesz coś z tym zrobić przyjdź w poniedziałek. Albo juz jutro. Tylko bez wina.
          • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 00:59
            janulodz
            moze jutro nie wroce
            i nie wroce nigdy
            dzis potrzebna mi pomoc
            plis
        • e4ska Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 01:02
          Hehehe, smutno sie pije, jak nie ma z kim pogadać. Lustereczko weź, a nie truj
          na forum.
          Dobranoc, idź spać. Jesteś pijana. A jutro kac. Po winie. Nieźle. Z góry
          współczuję. Dobranoc.
          Ja tam rano kaca mieć nie będę.

          Dajcie jej spokój, bo sie gorzej uchla. Pijackie marudzenie.
    • luna_76 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 01:01
      Blanka - na tym polega terapia; albo wrócisz do nas jutro, albo nigdy z tego
      nie wyjdziesz, nie da się inaczej;
      do jutra!
      • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 01:03
        ale dzis jest bardzo wazny dla mnie dzien
        albo podejme decyje dzis albo nigdy moze
        myslalam ze to forum to wsparcie dla takich jak ja?
        • tranzyt80 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 01:05
          krecisz i kombinujesz :)
          • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 01:09
            nie krece i nie kombinuje
            pogadasz zw mna?
            • tranzyt80 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 01:09
              o czym?
              • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 01:13
                o piciu
                o zyciu?
                • tranzyt80 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 01:15
                  zaczynaj...
                  • myszabrum Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 01:25
                    I w tym kulminacyjnym momencie... ech...
                    • tranzyt80 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 01:27
                      skonczyla sie Symphony :)
                      • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 01:31
                        nie, nie skonczyla sie
                        ja dopiero zaczynam gadac
                        • tranzyt80 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 01:34
                          Twoje czcze gadanie do

                          Symfoni Szostakowicza
                          wybacz...
      • janulodz Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 01:06
        Rada na dzisiaj. Zakrecamy butelkę i lulu. Co jeszcze możemy dla Ciebie zrobić?
        Dobranoc
        • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 01:11
          ja juz dawno zakrecilam butelke
          chce pogadac o piciu
          • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 01:15
            plis!!!
            potrzebuje rozmowy!!!!
            • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 01:22
              dzieki
              myslalam ze to jest " grupa wsparcia"
              ale widocznie sie pomylilam
              sorka
              • madziara1113 Re: gadacie bzdury!!!! 03.10.06, 01:59
                Fakt jest taki,że faktycznie jak by mi ktoś takie bzduru do głowy tłukł to też
                bym nie przestała pić.Po pierwsze nie wiecie nic o niej o jej problemach o jej
                wewnętrzym ja. O tym kim jest co robi.Jak chcecie jej pomóc? Ma swój świat
                swoje problemy,o których Wy nic nie wiecie i nie każdy pije bo pije bo ma ten
                problem.....Jest towarzyska niech sie gdzies wybierze,ale nie w towrzystwo
                pijących.Lubi zwierzęta niech sobie kupi psa,kota-zwierzęta zajmują czas.Lubi
                sport niech jezdzi na rowerze z meżem,dziećmi nie ważne.Na grzyby lubi chodzić
                niech idzie na grzyby.WSZYSTKO byle nie siedziała w domu byle się nie nudziła
                byle nie myślała o ....czymkolwiek.Ma chore dziecko,musi się nim zajmować, byc
                może zajmować non stop.To jest problem.Szukać rozwiązanie ale nie w piciu.A
                wasze rady są do bani a nawet jej sie czepiaci.... i dajecie jej do zrozumienia
                to o czym ona sama wie. Ona pyta Was o coś ,prosi....
                • e4ska Re: gadacie bzdury!!!! 03.10.06, 08:39
                  Madziara, nie wiesz, że z pijanym nie ma dyskusji? Krótko i do widzenia.
                  Rozwiązania należy szukać po wytrzeźwieniu. Te łzy pijackie, te pijackie szlochy
                  nad mężem, który nie kocha, nad żoną, co się ... po bokach, nad sekretarką w
                  pracy, co nosi fajniejsze mini... Nad czym to pijaki nie płaczą... Szerokie
                  spektrum problemow egzystencjalnych, społecznych i ekonomicznych.

                  Nawet na terapii, żeby uczestniczyć na zajęciach, musisz być trzeźwa. Powiedz
                  pijaczce osuszającej drugą butelkę w noc weekendową, żeby poszła na spacer albo
                  nabyła kota:))) Jeszcze by to zechciała zrobić natychmiast;)

                  Ale - jesli Blanka wejdzie i przeczyta, co było tutaj pisane, może zrozumie, ze
                  ma problem z alkoholem i dołączy do szacownego grona trzeźwych... zobaczy, że
                  jest życzliwa Węgierka, że można się wyżalić i popytać, co by inni na moim
                  miejscu zrobili, itd. Wszyscyśmy tak mieli, trudno, taki jest pijacki zawód, nie
                  ma lekko:)
                  Pozdrowienia dla Blanki.
                  • drak02 Re: gadacie bzdury!!!! 03.10.06, 10:15
                    Blanka nie bedzie czytała swoich pijanych wypowiedzi bo się wstydzi. Pewnie
                    wróci jak będzie na rauszu . Zgadzam się z ESką, nie ma sensu rozmawiać z kimś
                    kto jesr pod wpływem alkoholu o zaprzestaniu picia - strata czasu.
                    Jak bedzie jej zależało na uzyskaniu pomocy to ją znajdze.
                    • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 04.10.06, 22:52
                      wyobraz sobie, ze sie nie wstydze
                      jakos nie mam czego, zwlaszcza na tym forum
                      i wrocilam a nie jestem na rauszu
                      widzisz nie udalo sie Panie Jasnowidzu
                  • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 04.10.06, 23:03
                    nie nadajesz sie na terapeute e4ska
                    kompletnie sie nie nadajesz
                    i daruj sobie te swoja radosna tworczosc
                    zenada
                • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 04.10.06, 23:10
                  dziekuje madziara za wsparcie
                  jako jedyna zrozumialas o co prosze i probowalas mnie bronic przed cala banda
                  przemadrzalych terapeutow
                  dzieki
                  mam i psa i kota a nawet zolwia i papuge
                  jezdze na rowerze, chodze na grzyby i robie wiele innych rzeczy
                  nie pije z powodu nudy i braku zajec
                  wlasnie, dlaczego pije?

        • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 01:35
          heeeeeeeeeeeeeeelp!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • blanka59 Re: gadacie bzdury!!!! 04.10.06, 23:11
        dzieki luna
        jestem i mysle, ze jeszcze bede
    • tranzyt80 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 02:08
      To byl piekny dzien i
      cudowny dzien,dla Nas
      ale nie dla Blanki i setki tysiecy jej podobnych...
      Dobranoc Wszystkim:)
    • tranzyt80 Re: gadacie bzdury!!!! 01.10.06, 20:57
      Blanka!
      masz racje,ze czesto gadam.y tez bzdury.
      Takie zycie,tez na forum,
      cyrkowo-komiczno-bzdurno-powazno-symopatyczno-towarzyskie
      Witam.y po raz drugi!
      Nie bocz sie i daj znac,
      co dzisiaj slychac...
      1 Slowo wystarczy.

      • sarkoid -jestem ciekaw 01.10.06, 21:31
        co porabia autorka wątku?
        przypopomina mi to pewną sytuacje jaką opowiadał teraputa--a było to tak:
        do ośrodka trafił facet, który chciał sobie pomóc, był umówiony na spotkanie z
        terapeutą. Rozmawia z terapeutą i rozmawia, po ok 10 minutach odzywa się- wie
        Pan co? siedzimy tu z 10 minut i jak do tej pory jeszcze mi Pan nie pomógł....
        ..myślę, że to samo oczekiwała od nas-Blanka.....a tu proszę -niespodzianka-
        mało tego -niespodzianka, która nie spodobała się Blance-no cóż, moja droga
        takie życie---mam jeszcze prośbę, jak tu ponownie zajrzysz, to bądź trzeźwa-
        bo po pijanemu prawda będzie Cię bardziej w oczy koleć....
        • e4ska Re: -jestem ciekaw 01.10.06, 23:22
          Wiesz, Siarko, mnie ten cudaczny dialog nocny przypomniał naocznie, jak to było
          z moim późnym samobójczym piciem... wszystkie pijaki notoryczne tak mają czy
          co:))) Śmieszne: też coś we mnie krzyczało wniebogłosy... ratunku, help help,
          ale butelki z ręki to by mi nikt nie dał rady wyrwać... Samotność coraz
          ostrzejsza... swiadomośc, że się kończysz, że się krzywdzisz, że przestac nie
          możesz, pretensje do całego świata, żal, że nie ma metody żadnej na trzeźwość,
          jakieś czekanie na ważny telefon, to "nie jestem pijana", piję dobre markowe
          trunki, tylko dwie butelki, tylko, tylko... i agresja, i skoki od rozpaczy po
          głupią dumę, nadzieje beznadziejne...

          Przypomniałam sobie i zobaczyłam siebie w Blance... a czy pamięta ona o swoim
          pisaniu? Przetrzeźwieje, ale czy co zrozumie? Że picie w weekendy to
          alkoholizm... że się nie ma co okłamywac, tylko walczyć... albo na terapię...
          albo na AA... albo sobie przyrzec: nigdy więcej... szkoda drugiego człowieka,
          ale nie da się pomóc, tak jest:(

          Dla Blanki, gdyby tu zajrzała: wejdź na adres www.odwyk.pl Z nami też mozesz
          pogadać, zawsze się ktoś odezwie, żeby Ci pomóc.
          • blanka59 Re: -jestem ciekaw 04.10.06, 22:50
            owszem pamieta
            powtarzam, nie miewam przerw w zyciorysie
            i wcale sie nie wstydze tego co pisalam
            dzis jestem trzezwa ale to zaden wyczyn, jest srodek tygodnia

            masz racje e4sko, nie znajde tu pomocy
            a ciebie nie chce sluchac ani po trzezwemu ani po pijaku
            uwazasz, ze jestes lepsza bo tobie sie udalo?
            bo juz nie pijesz?
            i dlatego masz potrzebe gardzenia tymi, ktorzy jeszcze pija?
            co o mnie wiesz? kompletnie mnie nie znasz
            poza tym jestes niekonsekwentna, sama sobie zaprzeczasz
            i nie czytalas dokladnie tego co napisalam
            bo piszesz bzdury
            a do tego jeszcze po chamsku
            nie odpisuj na moje posty, moze inni lubia byc pouczani w tak ordynarny sposob,
            ja nie
            nie zrobilam nic zlego, chcialam tylko z kims porozmawiac
            tylko dwoje z Was probowalo mi pomoc
            reszta to radosna tworczosc panstwa madralinskich
            zwlaszcza e4ska
            nie robcie tak, to sie czasem moze zle skonczyc
            mnie to nie dotyczy ale znam taki przypadek
            i zapewniam , ze to nie bylo kupno kota o polnocy
            nie zostawia sie czlowieka w potrzebie
            w telefonie zaufania tez nie odkladaja sluchawki

            • e4ska Niestety, pijaki tak mają, Blanko 04.10.06, 23:26
              Tutaj niczym nie zaskoczysz, ani mnie, ani innych, ktorzy przez to przeszli. Czy
              kpię sobie z Ciebie? Napisałam: "Przypomniałam sobie i zobaczyłam siebie w
              Blance..." To według Ciebie kpina? Ja też tak piłam, piłam duzo ostrzej i powiem
              Ci: nie warto... skąd wiesz, jak daleko dojdziesz? Tam na samej górze jest
              przyszpilony przez moderatorów wątek o dziewczynie, ktora zapiła się na smierc.
              Bo alkoholizm prowadzi do smierci, lepiej o tym pamiętać.

              Czemu mnie obrażasz, nazywając terapeutką? nie jestem. Jestem nawet
              przeciwniczką terapii i uważam, że z picia można wyjść samodzielnie, ale trzeba
              chcieć.
              "uwazasz, ze jestes lepsza bo tobie sie udalo?"... nie, nie uważam - wszyscy
              mają jakby swój czas... teraz, kiedy Ty masz pierwsze klopoty, jakas dziewczyna
              podobna do Ciebie nalewa pierwszą lampkę wina w swoim pokoju... kiedy Ty juz nie
              będziesz piła, kiedy wyjdziesz sama lub z pomocą terapii albo AA, ona może pisac
              tak samo, jak Ty tamtej nocy. Cóz jej wtedy odpowiesz?

              Blanko: skoro nikt nie umiał dać Ci właściwej rady, napisz, jak Ty byś napisała
              do tej, która jest na początku drogi... Naucz mnie, jak się pisze do takiej
              osoby. Będę wtedy wiedziała i nie zrobię nikomu krzywdy tak, jak zrobiłam ją Tobie.
              z poważaniem, Eska.
              • blanka59 Re: Niestety, pijaki tak mają, Blanko 07.10.06, 22:53
                powiem Ci e4sko co powinnas zrobic
                przede wszystkim wysluchac
                nie atakowac, nie wysmiewac, nie wyszydzac, nie kpic
                przypuszczam, ze mialas niezla zabawe
                a wydawalo mi sie, ze osoby takie jak my, zwlaszcza w takim miejscu jak to
                forum maja wiecej pokory i zrozumienia dla innych, ja mam
                kto to powiedzial w innym watku:
                co zrobilismy dla tych, ktorzy dopiero zaczynaja, czy komus pomoglismy?
                nie Ty przypadkiem?
                tym sposobem nie pomozesz nikomu

                • myszabrum Re: Niestety, pijaki tak mają, Blanko 07.10.06, 23:58
                  blanka59 napisała:

                  > a wydawalo mi sie, ze osoby takie jak my, zwlaszcza w takim miejscu jak to
                  > forum maja wiecej pokory i zrozumienia dla innych, ja mam

                  No i właśnie pełna pokory i zrozumienia otwierasz wątek pt. "gadacie
                  bzdury!!!!", po czym na prawo i lewo rozdajesz teksty typu "to głupie", "jesteś
                  chamska", "nie odpisuj mi", "nie chcę cię czytać". Sama słodycz.

                  Nie ma "skutecznych i sprawdzonych" sposobów na to, żeby nie pić. NIE MA. A my
                  jesteśmy zwykłymi ludźmi, którym po prostu nie pić się udaje. No to sobie
                  gadamy, pocieszamy się itp.

                  NIE JESTEŚMY natomiast kwalifikowanymi terapeutami za ciężkie pieniądze, żebyś
                  mogła sobie krzyczeć, obrażać i wymagać. I kwalifikować, kto się na twego
                  terapeutę nadaje, a kto nie.

                  Jak mi się jakieś forum nie podoba, to nie piszę ludziom, że głupi, tylko
                  szukam sobie innego.
                  • blanka59 Re: Niestety, pijaki tak mają, Blanko 08.10.06, 00:19
                    tak, masz racje, poszukam innego forum
                    tu i tak nikt nie chce ze mna normalnie rozmawiac
                    zdaje sie, ze macie takie towarzystwo wzajemnej adoracji
                    na dodatek zamkniete a nowi niech spadaja- tu sami trzezwi a pijaki sio
                    bawcie sie dobrze

                • e4ska Re: Niestety, pijaki tak mają, Blanko 08.10.06, 00:19
                  Blanka, jesteś... umęczona... i ja to rozumiem. Nie gniewam sie na Ciebie za to,
                  że mnie nie lubisz - bo każdy, kto pije, ma dość cudzych uwag o swoim piciu. Tak
                  to jest, Blanka.

                  "przypuszczam, ze mialas niezla zabawe"
                  Nie, Blanka, ja miałabym się bawić cudzym nieszczęściem? Tym, że jakas nieznana
                  mi kobieta nie może sobie poradzic sama, że siedzi nocą i rozmyśla nad sobą?
                  Nie, żadnej zabawy nie miałam. Jak możesz tak mysleć? Chciałabym pomoc, ale jak?
                  Pewnie znow masz jakie wino... więc powiem tylko tak - spróbuj przestac juz
                  teraz. Nie pij nic. Jesli masz jakies wielkie zmartwienie, i chcesz to
                  zmartwienie w winie utopic, to prędzej Ty sie utopisz niż ono.

                  Blanka, ja tez siedziałam po nocach i myślałam: jak tu przestać... dobrze,
                  przestanę, ale jeszcze ten... no, jeszcze jeden... o, weselej, nic mi nie
                  jest... aha, to jeszcze jeden... i potem to mnie tak brało, że wstawałam przed
                  szóstą, żeby kupic coś, zanim rodzina sie obudzi... a potem to fajnie, że się
                  nie zapiłam. I co? Strasznie śmieszne?

                  Wiesz, jestes na takim etapie, że wydaje Ci sie, że ludzie sie z Ciebie smieją.
                  Wyobraź sobie, że tak mysli każdy alkoholik, kiedy pije. To normalne uczucie.
                  Ale to jest nieprawda. Jesteś chora. Tak jak ja. Tylko że ja nie piję, a Ty
                  jeszcze pijesz. Chodzi o to, zebys wreszcie przestała. Żebys obudziła się rano
                  wypoczęta, bez kaca i wyrzutów sumienia. Ale - chcesz, a nie możesz wyjść. I my
                  chcemy ci pomóc. Więc odpowiadamy. Ale nie możemy zrobic nic więcej. Ty musisz
                  sama. Nie pić nic. Dosyć. Spróbuj, Blanka, po co sie męczysz. Szkoda Twojego
                  zycia. Młoda pewnie jesteś, co? ile masz lat? Gdzie mieszkasz? co porabiasz?
                  Napisz cos o sobie, może lepiej pisz, a nie pij.

                  Ja też musze uważac, żeby się nie napic. Ale idzie mi to bez zarzutu - jak do
                  tej pory. I tobie tez się uda - moze zacznij od teraz, co?
                  • blanka59 Re: Niestety, pijaki tak mają, Blanko 08.10.06, 00:32
                    widzisz eska, wreszcie gadasz jak czlowiek, jak przyjaciel w niedoli
                    otoz: nic dzis nie pilam
                    nie pilam od tamtego wieczoru ani kropli
                    chociaz barek pelny i w kazdej chwili moglam sobie nalac
                    juz wtedy postanowilam, ze to bedzie moj ostatni pijany weekend
                    i wiem, ze przez jakis czas z pewnoscia pic nie bede
                    juz mialam kilka takich kilkumiesiecznych przerw
                    i szczerze powiem, ze wcale nie bylo tak trudno
                    ale zawsze przychodzil taki moment, w ktorym znow sie napilam
                    teraz chcialabym, zeby nie nastapil
                    mam dobra motywacje tym razem, moze sie uda
                    dzis wazne jest, ze jutro nie bede miala kaca ani worow pod oczami
                    a jutro juz niedziela, od niedzieli do piatku nie mysle o alkoholu

                    i wbrew temu co napisalam przed chwila, zajrze tu jeszcze nie raz
                    dzieki eska
                    • e4ska Nadzieja... ona daje nam siłę 08.10.06, 01:01
                      Blanka, czyli zrobiłas postępy, a wcale sie nie przyznalaś:) Zobacz, ilu ludzi
                      toczyło walke z Twoimi butelkami:))) Ja teraz wreszcie konczę robótkę nocną, i
                      mam nadzieję, że pogadamy - w weselszych nastrojach - jak to z pijakami. A co do
                      tego, żeby ten moment "znowu" nie nastapił, to jest sposobów mnóstwo. Jedni lecą
                      do poradni, drudzy na mityng, trzeci mają silną wolę, i mnie sie najbardziej
                      podoba trzeźwienie samodzielne, ale jestem jedną z niewielu kobiet, ktorym sie
                      to udało. Dziewczyny raczej chodzą grzecznie na terapie. Bo wyleźć z tego to nie
                      jest taka łatwa rzecz. Kto sam nie przeszedł wszytkiego, nigdy Cie nie zrozumie.
                      Że niby: Jak nie chcesz pic, to nie pij. Łatwo powiedzieć.

                      Wiesz, są jakies nocne telefony, u nas na forum Yura nieraz pod telefonami
                      takimi bywa. Trzeba go jutro zahaczyc, moze cos doradzi. Bo jak sobie z kims
                      pogadasz, to lepiej... pisanie to nie to samo.

                      No to idę. Dobranoc. Kładź sie też i niczym nie martw. Alkoholizm to jeszcze nie
                      koniec świata, są gorsze choroby:))) Hej, do jutra, wejdź na forum... jak sie
                      wyśpisz:) Hej.
                      • blanka59 Re: Nadzieja... ona daje nam siłę 08.10.06, 01:08
                        dobranoc
                        ja jeszce posiedze, czytam sobie troche inne watki
                        moze bede madrzejsza
                        • myszabrum Re: Nadzieja... ona daje nam siłę 08.10.06, 13:48
                          Nie, żebym Cię Blanka wyrzucała :P (zresztą nie mam do tego żadnego prawa, tak
                          samo Ty możesz wyrzucać mnie), ale może na tym forum łatwiej będzie Ci się
                          dogadać?

                          www.forum.akcjasos.pl/viewforum.php?f=1
                          • myszabrum Re: Nadzieja... ona daje nam siłę 08.10.06, 13:52
                            Albo na tym:

                            alkoholizm.sos.pl/forum/viewforum.php?f=49
                            Mówię całkiem serio. Czasem dobór słów sprawia, że między ludźmi tworzą się
                            bariery nie do przeskoczenia, mimo jak najlepszych intencji.

                            Szukaj ludzi, z którymi znajdziesz wspólny język.
                            • e4ska Re: Nadzieja... ona daje nam siłę 08.10.06, 14:22
                              No co Ty, Myszko... Co my tu jakie debilie czy intelektualisty... Przetrzymały
                              my Blankę nietrzeźwą, to należy nam się rozmowa z Blanką trzeźwą. Dziewczyna
                              pisze do rzeczy, pracuje nad sobą, no, takie wielkie słowo - walczy - i ja
                              jestem ciekawa, kiedy Blanka napisze, że juz jej lepiej... I bardzo bm chciała,
                              zeby TUTAJ napisała, a nie gdzie indziej. Może zresztą i tu, i tam, byle jej sie
                              udało.

                              Blanka, jesli chcesz się załapać na zlot forumowiczow... a warto, bo Tranzyt
                              przywiezie brylanty dla najbardziej trzeźwej alkoholiczki z odpowiednimi
                              gabarytami + kwiaty od Parysa - róże znaczy się - To Ty się bierz za
                              trzeźwienie, bo nie zdążysz, hi hi:)))
                              I nie daj sie Myszy wykolegować. Mysza lubi błyskotki - jak jaka sroka...
                              • myszabrum Re: Nadzieja... ona daje nam siłę 08.10.06, 15:12
                                Eska - ja po prostu cierpliwości nie mam wcale. Ale to za grosz. Sama własne
                                płaczliwo-agresywne histerie pamiętam, owszem - ale jak przez mgłę. I nic mnie
                                właśnie teraz tak nie wkur... jak histerie cudze. Przeplatane z "pomóż mi,
                                pomóż".

                                Ja wiem, że powinnam być ponadto, zobaczyć cierpiącego człowieka etc. - przede
                                wszystkim zobaczyć samą siebie - a mi się tylko nóż w kieszeni otwiera. No i
                                brzydko to o mnie świadczy, bardzo brzydko, ale co zrobić?

                                Miałam taką koleżankę w pracy (zwolnili ją), z którą kiedyś piłam. Potem ja
                                przestałam, a ona piła dalej. Pewnego wieczoru (miałam pół roku abstynencji)
                                odmówiłam wysłuchiwania po raz enty historii jej życia i po prostu wyszłam z
                                biura. Zostawiłam ją z lekka podpitą pod opieką naszego "pana sekretarki"
                                (asystenta prezesa).

                                Na odchodnym usłyszałam "pożałujesz, suko". No i pożałowałam, bo koleżanka
                                roztrzaskała szybę w drzwiach i pocięła się szkłem, zachlapując krwią całe
                                biuro ze szczególnym uwzględnieniem dywanu w gabinecie prezesa oraz okolic
                                mojego biurka. "Pan sekretarka" - notabene chłop jak dąb - jakoś nie umiał
                                spacyfikować sytuacji.

                                Potem oczywiście wszyscy z pretensjami do mnie, bo jak ja mogłam koleżankę
                                zostawić. Mało brakowało, a jeszcze by mnie obciążyli kosztami zawezwania firmy
                                sprzątającej. A co ja, Matka Teresa jestem?

                                No więc dobrze, że są na świecie pogodne i humanistyczno-humanitarne Eski, bo
                                Myszy z Myszami to by się chyba tylko pozagryzały :P
                                • e4ska Re: Nadzieja... ona daje nam siłę 08.10.06, 20:29
                                  Myszko droga... nie dość, że rozpiłaś koleżankę do krwi, to jeszcze nie
                                  posprzątałaś...
                                  Myszy są okropnie niehumanitarne...:)))

                                  Jak to się robi, że takie fajne rozmowy o życiu na pewnym etapie stają się nie
                                  do wysłuchania... Za dużo ekspresji? Nikt chyba nie jest w stanie wysłuchać
                                  pijanego alkoholika. A własnie wtedy ma on najwięcej do powiedzenia. I czasem
                                  mowi prawdę. Taką, na której odparcie brak słów. Kiedy blanka napisała, ze
                                  terapeutyzne rady są do niczego, to tak jej slowa odebrałam... bo nic nie można
                                  powiedzieć innego niż to słynne - spróbuj teraz, nie pij... I nie ma we mnie
                                  humanitaryzmu, jest tylko cierpliwośc. Zawsze byłam cierpliwa. Ale to za mało,
                                  żeby drugiemu pomóc. Choćby się jak najmocniej chciało.

                                  Z innej dróżki - nigdy bym nie zatrudniła faceta sekretarki...
                                • wolny32 Re: Nadzieja... ona daje nam siłę 09.10.06, 13:38
                                  >
                                  > Na odchodnym usłyszałam "pożałujesz, suko". No i pożałowałam, bo koleżanka
                                  > roztrzaskała szybę w drzwiach i pocięła się szkłem, zachlapując krwią całe
                                  > biuro ze szczególnym uwzględnieniem dywanu w gabinecie prezesa oraz okolic
                                  > mojego biurka. "Pan sekretarka" - notabene chłop jak dąb - jakoś nie umiał
                                  > spacyfikować sytuacji.
                                  Potem oczywiście wszyscy z pretensjami do mnie, bo jak ja mogłam koleżankę
                                  > zostawić. Mało brakowało, a jeszcze by mnie obciążyli kosztami zawezwania
                                  firmy
                                  >
                                  > sprzątającej. A co ja, Matka Teresa jestem?




                                  Nie rozumiem.
                                  Jak mogłaś zostawić koleżankę?
                                  Powinnaś płacić za sprzątanie.
                              • blanka59 Re: Nadzieja... ona daje nam siłę 13.10.06, 23:46
                                jestem esko i to calkiem trzeźwa
                                jest dobrze i wcale nie tak trudno
                                nie muszę ze soba walczyć a barek pełen i całkiem pod ręką
                                może ja wcale nie jestem alkoholiczką?
                                po co w takim razie piłam taki długi czas?
                                z przyzwyczajenia?
                                napisałaś Esko, że nie mam komfortu picia i to jest prawda
                                nie sprawiało mi to żadnej przyjemności
                                czułam sie zmuszana do sięgania po butelkę
                                przez kogo? przez co? nie rozumiem tego
                                teraz jest mi dużo lżej
                                czuję się czysta, to takie uczucie jakie pamiętam z dzieciństwa kiedy wracałam
                                z kościoła po spowiedzi
                                mialam wrażenie, że dużo lżej stąpam po ziemi a w brzuchu miałam motylki
                                i wydawało mi się, że wszyscy napotkani ludzie zauważają moją przemianę
                                teraz jest bardzo podobnie, to fajne uczucie
                                trudno powiedzieć żebym była z siebie dumna, to dopiero dwa tygodnie
                                i nie miałam sytuacji, w ktorej musiałabym ze soba walczyć
                                czyżby to było takie łatwe?
                                ale przerabiałam to już kilka razy i zawsze przychodził ten moment, w którym
                                wszystko zaczynało się od początku
                                na czym to polega do cholery?
                                ale będę się starać, obiecuję
                                i zdawać Wam relację w weekendy jak mi idzie
                                dzięki wszystkim

                                ps. nie przepadam za błyskotkami
                                • e4ska Re: Nadzieja... ona daje nam siłę 14.10.06, 00:09
                                  Właśnie tak sobie, dla oderwania od bardzo żmudnej roboty, zaglądnęłam na
                                  forum... z myslą, że może coś miłego, dla odetchnięcia, przeczytam, i przeczytałam:)
                                  Czy jest się alkoholikiem... Blanko, a musisz o tym mówić komuś znajomemu?
                                  Skarzyc się, żeby potem ktoś miał głupią satysfakcję? To nie jest jakas straszna
                                  dolegliwośc... nie pije sie... no, trzeba zawsze sie "gimnastykować" w
                                  towarzystwie, ale - od kiedy rzuciłam picie, nigdy, w ciągu kilkunastu miesiecy,
                                  nikt nie był na tyle nachalny, żeby mnie zmusić... Ja tam juz kilka razy
                                  próbowalam sobie wczesniej udowodnić, że moge pić, aż wreszcie dałam spokój...
                                  Cóż, niektórzy muszą się bez przerwy przekonywać, ale my, kobiety, jestesmy
                                  twarde baby... jak trzeba. Męka bycia w ciągu... Ty jeszcze tak nie miałas, jak
                                  ja, tydzień za tygodniem, miesiąc po miesiącu, do całkowitej utraty sił, do
                                  rozpaczy i absolutnego upadu, do strachu przed soba... Jest się swoim wrogiem,
                                  jest się rozdwojonym dziwnie, opętanym, poniżonym, ciężko chorym fizycznie... po
                                  co to komu...
                                  Bo tak naprawdę: po co te wina... strach, nieprzespane noce, opuchnięta twarz...
                                  żal wielki do siebie i świata...
                                  Z mojego dzisiejszego miejsca, z tej gorki, na ktora sie wydobyłam, moje
                                  pijaństwo wydaje sie czyms tak dziwacznym, tak niepotrzebnym, jakbym była innym
                                  czlowiekiem... pierwsza wiosna, pierwsza jesień, druga wiosna, pewnie i
                                  następne... bez ukrywania sie, bez tych spojrzeń ekspedientek, bez ukrywania
                                  butelek... i z tłuściejszą portmonetką...
                                  I jaka piękna jesień... a dziś mgła z ostrym wiatrem... pewnie koniec pogody,
                                  ale w sercu - spokojnie...
                                  Samych radości, trzymaj się... zdrufki:)))
                                  • blanka59 Re: Nadzieja... ona daje nam siłę 14.10.06, 00:28
                                    oczywiście,że nikomu nie mówiłam
                                    tak jak ukrywałam picie, a przynajmniej tak mi się wydawalo
                                    tak też ukrywam abstynencję i moją z niej radość
                                    co prawda nie miałam jeszcze okazji odmawiania w towarzystwie
                                    ale ten moment nadejdzie i to będzie najtrudniejszy moment
                                    i nie dlatego, że nie będę umiała odmówić, tylko jak to uzasadnić?
                                    wymysliłam, że wszedzie będę jeździć samochodem, to jest konkretna wymówka
                                    ale na sylwestra jechać samochodem? to juz grubymi nićmi jest szyte
                                    może do tego czasu coś przyjdzie mi do głowy
                                    dzieki Eska
                                    trzymaj się również

                                    • yuraathor Re: Nadzieja... ona daje nam siłę 14.10.06, 01:20
                                      Dziwne to się może wydawać, ale są ludzie do których od pierwszych wpisów na
                                      forum czuję sympatię. Będę Ci Blanko kibicować w utrzymaniu abstynencji.
                                      Zwykle mówię :dziękuję, dziś nie piję, większości ludzi to wystarcza.
                                    • myszabrum Re: Nadzieja... ona daje nam siłę 14.10.06, 02:54
                                      Mogą Ci zaproponować taksówkę. Lepiej mów, że bierzesz jakieś leki.
                                • aniolparys Re: Nadzieja... ona daje nam siłę 14.10.06, 00:24
                                  blanka59 napisała:

                                  >
                                  > ps. nie przepadam za błyskotkami

                                  Rozumiem, że róże nie byłyby Ci niemiłe. Uroczyście obiecuję Ci je przy
                                  pierwszym spotkaniu. Może dla tego spotkania warto nie pić?
                                  Najlepsze są proste prawdy. Nie wymagające dowodów. Że niepicie jest fajne. Że
                                  picie przez osobę w ten czy inny sposób uzależnioną jest paskudne i kosztowne.
                                  Że tak naprawdę alkohol niczego Ci nie daje oprócz chwiowej ucieczki i ułudy, że
                                  nie potrzebujesz go po prostu.
                                  Sama dopowiedz swoje prawdy. I wstań jutro z lekką głową. I napisz za tydzień.
                                  Powodzenia Blanko.
                        • jerzy30 blanka - pozdrawiam - początki ZAWSZE sa 09.10.06, 13:57
                          trudne - wiem cos o tym - glowa do gory - dzis jest lepiej - jutro bedzie
                          jeszcze lepiej
                      • yuraathor Re: Nadzieja... ona daje nam siłę 08.10.06, 20:00
                        Owszem bywam, siedzę przy telefonie regionalnego punktu kontaktowego AA w
                        Szczecinie we wtorki od 17 do 19 tel 091 4500 176.
                        dyskusję z Blanką zacząłem śledzić od następnego dnia i nawet zły byłem, że
                        nikt nie zaproponował jej przejścia na bardziej bezpośrednią formę rozmowy
                        (telefon, GG)ale potem Blanka znikła na parę dni i nagle znowu jest, wyraźnie w
                        lepszej formie.
                        • e4ska Re: Nadzieja... ona daje nam siłę 08.10.06, 20:31
                          Yura, ale... kiedy zadzwoni do Ciebie podpity gościu - to nie o tobie, Blanka:)
                          - to chyba nie idzie rozmowa...
                          Ja bym nie umiała rozmawiać. Zdenerwowałabym się. Podziwiam sponsorów i takich
                          ludzi, jak Ty, Yura. No:)
                          • yuraathor Re: Nadzieja... ona daje nam siłę 09.10.06, 16:10
                            najczęściej dzwonią matki, żony i kochanki zatroskane o swego alkoholika.bywają
                            też podpici szukający sposobu przerwania ciągu daję takiemu swj nr komórki z
                            propozycją rozmowy jak dojdzie do siebie, czasem się odzywają. z pewną panią
                            rozmawiam od sierpnia 2004 -jak jej źle to dzwoni, do AA za nic przyjść nie
                            chce.wszystkim proponuję przyjście na miting otwarty AA. czasem ktoś pyta o
                            możliwośc zaszycia się takiemu mówię , że nie można zaszyć mózgu. niepicie ma
                            być osiągnięte przez człowieka a nie implantowanego straszaka.
                            nie wiem czy zasługuję na podziw, po prostu robię to co robię i co jak sądzę na
                            dzisiaj daje mi satysfakcję.pozdrawiam
        • blanka59 Re: -jestem ciekaw 04.10.06, 23:01
          mnie zadna prawda nie kole bo ja prawde znam i nie mysle jej ukrywac
          gdybys przeczytal wszystkie moje wypowiedzi dokladnie, to moze bys to wiedzial
          natomiast od was zadnej prawdy nie uslyszalam
          a juz z pewnoscia takiej, o ktorej bym nie wiedziala
    • madziara1113 Re: gadacie bzdury!!!! 03.10.06, 02:08
      Pomyśl co robisz jak pijesz.Zamykasz sie w domu do nikogo nie wychodzisz, nie
      wpuszczasz nikogo, bo sie wstydzisz ze ktos poczuje ze pilas.A mogło by być
      inaczej....
      • jerzy30 no chyba blanka poszla chlac - trudno 03.10.06, 10:26
        moze sie tu pojawi - nie ma zastrzykow ani "czary-mary" na niepicie
        • blanka59 Re: no chyba blanka poszla chlac - trudno 04.10.06, 22:55
          ja nie chlam Jerzy
          robie to z wieksza klasa niz ci sie wydaje
          trudno
          • aniolparys Re: no chyba blanka poszla chlac - trudno 05.10.06, 06:42
            Przyznaj się. W środy też już zaczęłaś?
            • myszabrum Re: no chyba blanka poszla chlac - trudno 05.10.06, 08:54
              Krótko, ale celnie.
              • e4ska Re: no chyba blanka poszla chlac - trudno 05.10.06, 09:17
                Jako wstrętna eska też swoje dołożę... ale dodam, że komfortu picia to Blanka
                nie ma... co to za picie, które przestaje bawić. Mimo wielkiej "elegancji".
                Pamiętam ten moment. To już było TO.
              • blanka59 Re: no chyba blanka poszla chlac - trudno 07.10.06, 22:44
                krotko ale niecelnie
            • blanka59 Re: no chyba blanka poszla chlac - trudno 07.10.06, 22:45
              w srody nigdy nie pije
              pudlo
              • aniolparys Re: no chyba blanka poszla chlac - trudno 09.10.06, 02:22
                To, że wydajesz na swoje picie więcej pieniędzy od innych, albo gdy pijesz w
                samotności i idziesz spać do czystego łóżka nie oznacza, że pijesz z większą
                klasą. Picie upadla alkoholika. Na trzeźwo on o tym wie. Nie ma dla niego klasy
                w piciu. Stąd mój wpis. Ale widać Ciebie to nie dotyczy.
          • jerzy30 klasa ***** - picie z kieliszka koniaków 05.10.06, 15:53
            klasa **** - picie wódki z musztardówki
            klasa *** - picie z gwinta piwa
            klasa** - picie denaturatu [moze byc z gwinta - choc jest to trudne - to jest
            95% mocy i zatyka]
            klasa * - picie borygo, salicylu w krzakach lub w altanie
            innych klas nie znam
            • drak02 Re: klasa ***** - picie z kieliszka koniaków 05.10.06, 15:59
              Jerzy, przyznam że nie rozumiem- masz dzisiaj kiepski dzień:)
              • sarkoid Re: klasa ***** - picie z kieliszka koniaków 05.10.06, 18:32
                drak02-to taki podział alkoholików

                ja słyszałem o ligach-zaczynam od słabej klasy-kończe na najostrzejszej
                (stopień trudności);-))).mogłem pomylić

                -tour de pologne
                -giro italia
                -tour de france
                -vuelta espana

                a opowieść do tego jest taka (opowiadał mi to znajomy, ktory "ćwiczy" dalej i
                ślad po nim zaginął)

                stali w 3 pod sklepem, podchodzi do nich kolo, który chciał sie napic-mieli
                dętkę i nie mówili mu o tym----powiedzieli jednak, ze oni ćwiczą w tour de
                france a on to nadaje sie do tour de pologne-ale, ze mu nadal chcialo sie pic
                wiec nalali-trzyma ta szklanke (bodajze z czyms zmieszana)-nie wącha wedle
                zalecen "peletonu"-i siuup-a tu nagle oczy na wierzch, gęba czerwona, odchodzi -
                i sruuuuu-polecial dwumetrowy paw....koles meczy sie i meczy..wraca do nich i
                mowi ..ee yhr... yghrr..fuuu... wiecie co? ja to ide jeszcze pocwiczyc w tour
                de pologne.....

                wiem, ze załosne co oni pili i jak sie stoczyli ale cala ta sytuacja musiała
                śmiesznie wyglądac-ja przynajmniej lałem ze smiechu...(a i byłem trzeźwy)
                • jerzy30 drak - blanka po prostu wspomniala ze pije [chla] 05.10.06, 20:56
                  z wieksza klasa - to jej wymienilem klasy picia [chlania] od klasy najwyzszej
                  do najnizszej
                • jerzy30 dykty nie wypil - to on slaby zawodnik 09.10.06, 13:59
                  ja walilem czysty spirt i denaturke na zapitke
                  • jerzy30 to powyzej to apropo drak - pozdrawiam 09.10.06, 14:00
                    ...
                    • jerzy30 i sarkoid 09.10.06, 14:01
                      cos mie sie dzis slabo klika
                      • e4ska Re: i sarkoid 09.10.06, 14:15
                        Jerzy, Ty mnie nie wyzwalaj do denaturatu:))) I nie pisz czasem, że był błękitny
                        z różanym blaskiem świtu... Jeszcze mi się zostanie kobietą wyzwoloną... i
                        wlepią mi bana... co się nieraz zdarzało esce na innych przyzwoitych forumach:(((
                        • ameagaru1 witam 13.10.06, 14:43
                          Witam, czytam to forum od dłuższego czasu, trafiłam tu przypadkiem, szukałam
                          informacji pomocnych przy rzuceniu palenia. Z problemem alkoholowym nie miałam
                          nigdy bezposrednio doczynienia. Na szczęście - oszczędzono mi tego. Przeczytałam
                          kilka postów i zostałam, wracam co kilka dni by sledzić niektóre watki. Pod
                          częścia z nich kryja sie żywi ludzie, autentyczne problemy, często dramaty. I
                          zwyczajnie, czesto niepokoje sie losem autorow niektorych watkow. Wracam, bo
                          bardzo chce przeczytac, ze dali sobie rade, ze wszytko jest u nich OK. Zostałam
                          bo ku swojemu zaskoczeniu w odpowiedziach na przypadkowe często wołanie POMOCY -
                          grupa stałych formumowczów spieszy z odsiecza. I to wtakim stylu, ze nie sposob
                          nie zdjac czapki z glowy... W wielu przypadkach sama korzystam z waszych
                          odowiedzi (choc nigdy nie mialam problemu alkoholowego). Jednak pomagaja mi
                          zrozumiec cos lub kogos, spojrzec poza pryzmat wlasnego doswiadczenia. Naprawde
                          jestescie wspaniali... Dlaczego to pisze? Bo bylam tu regularnie i poniewaz
                          problem ten mnie bezposrednio nie dotyczy, nie mam wlasnych doswiadczen -
                          uznaje, ze nie mam rowniez prawa glosu. Czuje sie z tym jednak odrobine
                          dwuznacznie, jakbym kogos podgladala - dlatego napisalam te kilka slow. Chce Wam
                          powiedziec, ze lamiecie streotypy. Alkoholik w Polsce - wiadomo z kim/czym sie
                          kojarzy. I w ogolnej swiadomosci postrzega go jako osobe o slabej lub zlej woli
                          . Z tego forum zas jasno wynika, ze naprawde wiele osob chce rozstac sie z
                          nalogiem, tylko nie wie jak. Lub polega na placu boju bo nie jest latwo ten
                          nalog rzucic. Zly jest tez obraz osob , ktore rzucily palenie. Wobec takich osob
                          reszta spoleczenstwa, ktora nigdy nie miala tego problemu - zapala lampke
                          ostzegawcza. Uwaga, niby juz nie pije, ale nie wiadomo co bedzie dalej... No i
                          jednak kiedys pil. Lepiej takich osob unikac. Tymczasem Wy lamiecie te
                          stereotypy, czytam tu posty od naprawde dzielnych, walecznych, inteligentnych
                          ludzi. Empatycznych, dowcipnych, ktorzy pomagaja innym. Tyle, nie wiem czy
                          oddalam dobrze to co czuje. Pozdrawiam stalych forumowiczow. Jestescie OK ;-)
                          • aaugustw Re: witam 13.10.06, 16:26
                            (Ameagaru1 napisała):

                            > "...trafiłam tu przypadkiem, szukałam informacji pomocnych przy rzuceniu
                            palenia. Z problemem alkoholowym nie miałam nigdy bezposrednio doczynienia.
                            Na szczęście - oszczędzono mi tego." <
                            _____________________________________________________________________.
                            Wzbudzilas moja ciekawosc Ameagarul ! ;-))
                            Co masz na mysli, piszac: "oszczedzono mi tego"?
                            Czego Tobie oszczedzono?
                            Tego, ze nie musialas i nie musisz (jak piszesz) zmieniac stereotypow? Ze nie
                            musialas i nie musisz odrzucic z siebie tej cieplej kolderki, pod ktora spisz?
                            Ze nie zostalas zmuszona do odkrywania prawdy tego swiata (czyt. siebie)!?
                            Czy Ty wierz co znaczy: TRZEZWOSC ?
                            Podziele sie z Toba (w skrocie) moim doswiadczeniem;
                            Jako alkohoklik - wdzieczny dzis jestem za to, ze dotkniety jestem te choroba.
                            Gdyby nie ona, NIGDY nie poznalbym siebie! Nigdy nie wiedzialbym co znaczy ZYC
                            w prawdzie. Co znaczy KOCHAC! Co znaczy byc wdziecznym i szczesliwym...! ;-))
                            Pozdrawiam:
                            A...
                            • ameagaru1 Re: witam 13.10.06, 16:51
                              Witam,
                              Ty tez budzisz moja ciekawosc aaugustawie. Oszczedzono mi tego, ze nie musialam
                              przechodzic przez pieklo powrotu do trzezwosc. Bo zamieszczonych tu wypowiedzi
                              wynika, ze to wyzsza szkola jazdy - uporac sie z tym. I, ze w gruncie rzeczy
                              latwo jest w ten nalog popasc. Wystarczy stracic czujnosc. I czapka z glowy, ze
                              Ci/Wam sie udalo. Uporales sie z tym, wiesz wiecej o sobie i o swiecie. I co,
                              sadzisz teraz, ze jestli ktos nie pil i przez to nie przechodzil to zycie
                              uplynelo mu lekko, latwo i przyjemnie? Ze spedzil je w przytulnym mieszkanku
                              opatulony ciepla kolderka? Ze z nikim/ niczym nie walczyl? Ze nie wie co znaczy
                              kochac/zyc itp? To tez ignorancja... Myslisz, ze to jedyny problem jaki mozna
                              miec w zyciu? Ze to jedyny dramat, ktory zmienia osoby, ktore go dotknely? Nie
                              zycze Ci moich problemow. I nie zycze Ci zebys musial kiedykolwiek zmierzyc sie
                              z tym, z czym ja sie zmierzylam. Nie chodzi o to zeby sie teraz tu licytowac.
                              Lecz gwarantuje Ci, przegralbys ta licytacje. Mnie Wasze formum pozbawilo kilku
                              stereotypow dot. osob zmierzajacych sie z problemem alkoholowym. I sadze, ze
                              jestescie zainteresowaniu informacja zwrotna od osob tu przebywajacych.
                              • myszabrum Re: witam 13.10.06, 17:03
                                Ame - napisałaś od serca, wielkie dzięki. Bardzo mi się miło zrobiło w imieniu
                                wszystkich :)

                                "Cieszę się, że jestem alkoholikiem" to ulubiony slogan aowców. Trochę taka
                                samoobrona chorych ludzi - pisaliśmy tu o tym ostatnio.

                                Wiesz, byłam kiedyś w Laskach, w tym zakładzie dla ociemniałych. Tam zakonnice
                                uczą niewidome dzieci, że "lepiej mieć ślepe oczy, niż ślepą duszę". Pomyślałam
                                sobie, słysząc to, że jednak "ślepa dusza", jakkolwiek by ślepa nie była,
                                przejrzeć moze w pięć sekund, czego nie da się powiedzieć o np. oczach
                                wypalonych, gdy się było niemowlęciem w wadliwym inkubatorze.

                                August w ten właśnie sposób dodaje sobie animuszu, ja go sobie dodaję w inny.
                                Mam nadzieję, że rozumiesz.

                                Tak czy owak, fajnie, że się odezwałaś - a wątki dla palaczy/ex-palaczy stoją
                                przecież przed Tobą otworem ;)
                                • aaugustw Re: witam 17.10.06, 17:55
                                  (Myszabrum napisała do Ame):
                                  > Ame - napisałaś od serca, wielkie dzięki. Bardzo mi się miło zrobiło w
                                  imieniu wszystkich :)
                                  - - - - - -
                                  Slyszalem o takim, co myslal za wszystkich i cierpial za wszystkich...
                                  ____________________________________________________________________.
                                  Ale nie po to pisze. Uciekly by mi slowa Myszabrum, ktore przed chwila
                                  przypadkiem zauwazylem.
                                  Slowa te przez moment mnie porazily, (cyt.):
                                  > Wiesz, byłam kiedyś w Laskach, w tym zakładzie dla ociemniałych. Tam
                                  zakonnice uczą niewidome dzieci, że "lepiej mieć ślepe oczy, niż ślepą duszę".
                                  Pomyślałam sobie, słysząc to, że jednak "ślepa dusza", jakkolwiek by ślepa nie
                                  była, przejrzeć moze w pięć sekund...
                                  >
                                  > August w ten właśnie sposób dodaje sobie animuszu, ja go sobie dodaję w inny.
                                  > Mam nadzieję, że rozumiesz.
                                  ___________________________________________________________________________.

                                  Biedna Myszabrum tu nie trzeba byc jasnowidzem, ani prorokiem, zeby zobaczyc,
                                  ze jezeli ktos w ten sposob jeszcze pisze (czyt. czuje i mysli) ten MUSI
                                  jeszcze w swoim zyciu odrobic swoje zadanie domowe do poprawki...! - Zal mi Cie
                                  autentycznie! :-((
                                  "Slepa dusza" NIGDY nie przejrzy w ciagu 5 sek. Znam takich, ktorzy Program AA
                                  przeczytali w ciagu 5 minut i tez tak mysleli. Dzisiaj nie pija, bo nie zyja!
                                  To chyba w jednym z Twoich maili (albo w mailu Eski?), jedna z Was pisala o,
                                  (cyt.): "perlach rzucanych przed nogi swin". Nie wiem czy wiesz (wiecie), ale
                                  to chodzi o jedna z tych slynnych przypowiesci, ktore wypowiedzial w Biblii
                                  Jezus...
                                  To nie chodzi o jakies tam rzucanie przed nogi, lecz o to zeby "nie rozrzucac
                                  perel wsrod swin, bo one je w blocie zadepcza" !
                                  A...

                              • aaugustw Re: witam 13.10.06, 17:55
                                (Ameagaru1 napisała):

                                > Witam,
                                > Ty tez budzisz moja ciekawosc aaugustawie. Oszczedzono mi tego, ze nie
                                musialam przechodzic przez pieklo powrotu do trzezwosc....
                                _________________________________________________________________________.
                                Dziekuje Ci za Twoja dojrzala (czyt. zrownowazona, pelna ciepla i wyrozumienia)
                                wypowiedz...
                                Nie wiem o Twoich problemach i na pewno tez nie chcialbym ich miec.
                                Jakie by jednak one nie byly, nie sa one na pewno tak duze, zebys nie mogla ich
                                uniesc. Wszystko w tym zyciu ma swoj sens!. Trzeba ten sens tylko odnalezc. I
                                Ty dasz sobie z nimi rady, jestem o tym przekonany!.
                                Jestes mloda. To wynika z tresci Twoich slow. (aha; ja juz 3,5 roku nie
                                pale!) ;-)) Pisze chaotycznie, bo zaraz wyjezdzam na Mityng AA, w realu.
                                A co do mojej choroby alkoholowejowej jeszcze dwa zdania:
                                Ja naprawde jestem wdzieczny za to, ze zostalem ta choroba dotkniety...! ;-))
                                Gdyby nie ona nie mialby tego wszystkiego, co mam dzisiaj! Ja mam dzisiaj
                                wszystkoto, co potrzebuje. Czy nie jestem najbogatszym z ludzi!? ;-))
                                A...
                                Ps. Slowa Myszybrum pozostawie bez komentarza ;-))
                                • ameagaru1 Re: witam 13.10.06, 20:00
                                  Wszytko ok. Rzuciłam papierosy co chyba troche tlumaczy moja raczej zbyt
                                  emocjonalna opowiedz ;-) Przeczytalam jeszcze raz swoj pierwszy post i chyba
                                  pewne kwestie ujelam zbyt dosadnie, niezgrabnie - nie dziwie sie wiec ze
                                  wzbudzil troche mieszane uczucia. Intencje mialam jednak jak najlepsze. I
                                  podtrzymuje swoj aplauz wobec tego forum i jego stalych bywalcow ;-)Sadze, ze
                                  kryzysy, ciezkie doswiadczenia i momenty w zyciu sa nam niezbedne. Bo to
                                  wlasnie one warunkuja rozwoj jednostki. Jestesmy takim gatunkiem (jako ludzie),
                                  ze gdyby nic nas nie bolalo - trwalibysmy w blogostanie i samozachwycie, nie
                                  zmieniajac nic i nie zastanawiajac sie nad soba i zyciem. Dopiero gdy boli
                                  placzemy, krzyczymy i szukamy pomocy. Jesli uda nam sie odnalesc prawdziwa
                                  przyczyne i pozbyc sie jej (mimo bolu) to przechodzimy na kolejny, wyzszy
                                  poziom rozwoju, swiadomosci. Dopoki nie udaje nam sie odnalesc przyczyny
                                  kryzysu i sily do walki z nim - trwamy w kryzsie, tylko go poglebiajac.
                                  POzdrawiam a
                                  • aaugustw Re: witam 13.10.06, 22:39
                                    (Ameagaru1 napisała):
                                    .....................
                                    .....................
                                    ____________________________________.
                                    Jestem pod wrazeniem Twojego sposobu
                                    myslenia i podejscia do zycia...! ;-))
                                    Zaluje, ze nie moge juz dzisiaj
                                    nawiazac do Twoich slow. Musze konczyc.
                                    Spokojnej, dobrej nocy, zycze.
                                    A...
                                    Ps. Doskonale Cie rozumiem, jezeli chodzi o te emocje o ktorych piszesz.
                                    Potrzebujesz duzo teraz wyciszenia i pogody ducha... A na to mamy wplyw! ;-))
                                    (wroce do tematu)!
                                  • aaugustw Re: witam 14.10.06, 19:59
                                    (Ameagaru1 napisała):
                                    > Wszytko ok. Rzuciłam papierosy co chyba troche tlumaczy moja raczej zbyt
                                    > emocjonalna opowiedz ;-) ...
                                    > Intencje mialam jednak jak najlepsze. I podtrzymuje swoj aplauz wobec tego
                                    forum i jego stalych bywalcow ;-)Sadze, ze kryzysy, ciezkie doswiadczenia i
                                    momenty w zyciu sa nam niezbedne. Bo to wlasnie one warunkuja rozwoj jednostki.
                                    Jestesmy takim gatunkiem (jako ludzie), ze gdyby nic nas nie bolalo... -
                                    trwalibysmy w blogostanie i samozachwycie, nie zmieniajac nic... Dopiero gdy
                                    boli placzemy, krzyczymy i szukamy pomocy. Jesli uda nam sie odnalesc prawdziwa
                                    > przyczyne i pozbyc sie jej (mimo bolu) to przechodzimy na kolejny, wyzszy
                                    > poziom rozwoju, swiadomosci....
                                    _____________________________________________________________________________.
                                    Dzisiaj, Ameagaru1, takze nie nawiaze jeszcze do poruszonego przez Ciebie
                                    tematu, ze wzgledu na brak czasu. Od jutra bede go mial wiecej.
                                    Jedno musze jednak napisac Tobie, mianowicie; Twoje slowa koja... One potrafia
                                    uspokoic...
                                    Przypomnialas mi ludzi, ktorzy przyjmowani sa do AA, jako tzw. przyjaciele AA,
                                    tzw. powiernicy klasy A. Sa to nie-alkoholicy, ktorzy wprowadzaja na mityngach
                                    roboczych, organizacyjnych wyciszenie... Rozladowuja oni swoja osoba i
                                    zrownowazeniem te czesto pojawiajace sie chore emocje u alkoholikow na takich
                                    Mityngach AA, w ktorych udzial biora aowcy w sluzbie... W Polsce takim
                                    przyjacielem AA jest Dr. Woronowicz ("Woron"). W Niemczech byl ks. Kappes (+).
                                    A w Carlsbergu, dla polskojezycznych Grup w Europie wybralismy ks. Darka
                                    mieszkajacego obecnie w Londynie. Wspanialy to facet! Nasz ostatni Mityng
                                    organizacyjny odbyl sie bez zadymy!
                                    Pozdrawiam:
                                    A...
                              • aaugustw Re: witam 15.10.06, 16:47
                                (Ameagaru1 napisała):

                                > Witam,
                                > Ty tez budzisz...
                                _______________________________.
                                Mialem przygotowane slowa wlasne w temacie, we ktorym obiecalem Tobie Ameagaru1
                                odpisac, ale wlasnie teraz, w momencie wyslania tego tekstu, przypomnialem
                                sobie, ze o wiele, wiele lepiej wyrazi to pewien Aowiec, (cyt.):
                                - - - - - - -
                                Minęły dwadzieścia trzy lata, a ja już od dłuższego czasu wiem, że chorym
                                człowiekiem był doktor Jekyll, a nie pan Hyde… Że to doktor Jekyll stawiał
                                przed sobą takie zadania, takie cele, takie wartości, które do mnie, do mojego
                                charakteru, do moich cech, do moich potrzeb i do mojej wrażliwości nie
                                pasowały. Wiem, że doktor Jekyll, dlatego że żył tak, jak żył (co wszystkim i
                                mnie samemu wydawało się godziwe i warte aprobaty), tak się tym życiem męczył,
                                że co jakiś czas musiał pojechać na urlop i przywołać pana Hyde’a, żeby
                                zapomnieć o sukcesach, o karierze i o innych swoich działaniach. Dzisiaj wiem,
                                że program Dwunastu Kroków jest programem leczenia doktora Jekylla, a nie pana
                                Hyde’a. To jest program powolnej, stopniowej przebudowy i zmiany własnych
                                wartości, podkreślam, tych wartości, które w czasach, kiedy piłem, uważałem za
                                pozytywne. Tych wartości, za które świat mnie cenił i nagradzał. Było to bardzo
                                trudne i skomplikowane, bo wymagało dostrzeżenia wielu płaszczyzn własnego
                                zakłamania, własnego fałszywego obrazu i jednocześnie pewnej pustki. No bo
                                jeżeli nie będę pił — to co? Jeżeli nie będę pracował — to co?
                                Dla mnie na co dzień, a także w AA i w trzeźwieniu, najważniejsza jest druga
                                część pierwszego kroku, o której często się zapomina: „i przestaliśmy kierować
                                własnym życiem”. Kiedy przyszedłem do AA, to w pierwszym kroku skupiłem się na
                                alkoholu i krzywdach, które mi wyrządził, tymczasem druga część pierwszego
                                kroku nie dotyczy wcale alkoholu. Dotyczy ona tego, że przestałem kierować
                                własnym życiem, wszystko jedno czy z powodu alkoholu, czy z powodu tego, że
                                kiedyś w dzieciństwie się czegoś wystraszyłem, czy z tak banalnej przyczyny, że
                                ja nie jestem Panem Bogiem… Po prostu jednymi rzeczami w życiu mogę kierować, a
                                drugimi nie i tych ostatnich jest większość. Natomiast bezsilność wobec
                                alkoholu spowodowała, że ogromną liczbą spraw w moim życiu nie byłem zdolny
                                kierować, niezależnie od tego czy piłem, czy nie piłem. Kiedy nie piłem, to
                                tkwiłem wciąż w takim sposobie myślenia, który był fałszywym spojrzeniem na
                                rzeczywistość.
                                Jeżeli ktoś fałszywie widzi rzeczywistość i samego siebie w niej, to oczywiście
                                nie może kierować własnym życiem, bo nie może podjąć racjonalnej, to znaczy
                                skutecznej, decyzji. Widzi fałsz i na nim się opiera. W naukach przyrodniczych
                                rzecz jest dużo prostsza. Jeżeli skonstruujemy „fałszywe” narzędzie, jeżeli
                                oprzemy naszą teorię zagotowania wody na herbatę na fałszu, to tej wody nie
                                zagotujemy. W działaniach, które podejmujemy, żeby dostosować do naszych
                                potrzeb siły i zjawiska przyrody, kryterium prawdy i fałszu jest proste. Jeżeli
                                postrzegamy coś w fałszywy sposób, to nasze działanie jest nieskuteczne i mamy
                                natychmiastową odpowiedź. Natomiast w świecie wewnętrznych przeżyć i w sferze
                                myślenia o moich problemach, sprawach, priorytetach i decyzjach nie ma takiego
                                jasnego kryterium prawdy i fałszu. Toteż po to, by dobrze zasypiać, możemy
                                bardzo się okłamywać. Ów fałsz jest częścią naszego życia powodującą, że nie
                                możemy nim kierować, bo właśnie na fałszu opieramy przeświadczenie o tym, co
                                powinniśmy zrobić. Na to wskazuje druga część pierwszego kroku. Mówi mi ona na
                                co dzień, że ja nie jestem Panem Bogiem. To jest dosyć prosta informacja, którą
                                bardzo trudno mi było uzyskać i jej się trzymać przez pierwsze trzydzieści
                                osiem lat życia i jeszcze z pięć lat trzeźwienia. W tej perspektywie następuje
                                drugi krok, o którym chcę opowiedzieć, bo myślę, że też jest niedoceniany.
                                - - - -
                                Pozdrawiam:
                                A...

                                • ameagaru1 Re: witam 16.10.06, 22:45
                                  Witam aaugustawie. Dziekuje za e-maile. Dziekuje Ci, ze powyzsza opowiesc.
                                  Mysle, ze wszyscy ludzie mamy w zyciu cos do pokonania. Do przerobienia. Jedni
                                  zmagaja sie z nalogiem. Inni z wlasna choroba lub choroba swoich bliskich.
                                  Opiekujac sie chora osoba trzeba pokonac egoizm, zmeczenie. Tryskac nadzieja
                                  nawet gdy brakuje Ci wiary. Wierzyc i robic wszystko co mozliwe. Bez gwarancji
                                  co do pozytywnego skutu tych zabiegow. To ciezka praca nad soba kazdego dnia.
                                  Sadze ze kazda praca nad soba nas wzbogaca i to na kazdej z mozliwych
                                  plaszczyzn. I mimo, ze 1000 razy dziennie mozemy polec - zwyciesko konczymy
                                  kazdy dzien. Mam dzis kiepski nastroj i ciezko jest mi oddac to co czuje.
                                  Pozdrawiam i dobranoc.
                                  • aaugustw Re: witam 17.10.06, 14:52
                                    ameagaru1 napisała:
                                    > ...Tryskac nadzieja nawet gdy brakuje Ci wiary. Wierzyc i robic wszystko co
                                    > mozliwe...
                                    > Sadze ze kazda praca nad soba nas wzbogaca i to na kazdej z mozliwych
                                    > plaszczyzn. I mimo, ze 1000 razy dziennie mozemy polec - zwyciesko konczymy
                                    > kazdy dzien....
                                    - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                    Twoje slowa sa mi ukojeniem, dodaja sil oraz przynosza Pogode Ducha...!
                                    Ktos powiedzial: "Stracic mozemy zawsze tylko 100%, ale zyskac 1000%" ;-))
                                    Napisalem Tobie niedawno, ze czlowiek ma wplyw na swoje samopoczucie, na swoja
                                    Pogode Ducha... Mialem wtedy na mysli ta pozytywna energie, ktora mozna
                                    wytworzyc w sobie poprzez odpowiednia dyscypline mysli...
                                    Kazda mysl jest tworzeniem czegos... Te domy, ulice i inne obiekty, ktore
                                    podziwiam, powstaly takze tylko z mysli, ktore przelane zostaly na papier przez
                                    jakiegos architekta... itd... po kolei...
                                    A jak to wyglada u mnie - alkoholika? Moim problemem nie jest alkohol!
                                    W zasadzie nie moje problemy sa problemami, lecz problemem sa moje ich
                                    rozwiazania... Kiedys rozwiazywalem je z pomoca alkoholu. Dzis ciesze sie, ze
                                    je mam. ;-)) One naleza do zycia! Z kazdego rozwiazanego problemu mam nowe
                                    doswiadczenie i nowa wiedze... Dzis nie unikam juz problemow. Dzis rozwiazuje
                                    je, gdyz wiem, ze kazdy jeden nie rozwiazany problem rodzi drugi...
                                    Pozytywnie myslec znaczy dla mnie godzic sie z problemami, z ktorymi
                                    konfrontuje mnie zycie codzienne. Dzis nie ma dla mnie takze tych, tzw.
                                    negatywnych, czy zlych rzeczy, sa tylko niewygodne dobre! ;-))
                                    Do "pozytywnego myslenia" nalezy regularna psychohigiena. Juz od samego rana
                                    mentalnie przygotowuje sie do oczekujacego mnie dnia... Codziennie czytam, np.
                                    medytacje aowskie, literature duchowa AA, lub raz albo dwa razy w tygodniu
                                    biore udzial w Mityngu AA oraz (tyle samo) w sluzbach AA... Pojawiajace sie w
                                    moim mozgu "zgrzyty" eliminuje natychmiast. Bledy swoje poprawiam i przyznaje
                                    sie do nich jak najszybciej... Slaboscia mojej swiadomosci jest tylko to, ze
                                    potrafie tylko jedna mysla zyc w danej chwili. ;-))
                                    W tym temacie musze dodac, ze odroznic musze jeszcze; mysli, w ktorych mam
                                    zyczenia, od pozytywnych mysli. W pierwszym wypadku to zadania i pragnienie
                                    posiadania, w drugim to moja wiara!

                                    Na zakonczenie zasylam cos dla Ciebie:

                                    „Ta droga jest w Tobie"
                                    Obojetne jest to, gdzie ty jestes i co ty robisz,
                                    w co ty wierzysz, kim ty jestes - Ty szukasz siebie!
                                    Pewnego dnia znajdziesz te droge.

                                    Nikt nie zna tej drogi, ktora ty masz przed soba.
                                    Nikt jeszcze dotad nie kroczyl ta droga,
                                    i nikt inny nie bedzie nigdy nia kroczyl,
                                    bo ona jest tylko twoja droga.

                                    Ona jest jedyna i niepowtarzalna, jak i ty sam jestes
                                    tym jedynym i niepowtarzalnym.
                                    Ty masz do wypelnienia w twoim zyciu godne zadanie,
                                    na twoj szczegolny i jedyny sposob.
                                    Za twoim tylko przyzwoleniem.

                                    Tak idz swoja droga, i tym twoim specyficznym
                                    sposobem, ale nie probuj szybko dotrzec do celu.
                                    Na tej drodze nie ma zadnego konca, zadnej mety.
                                    Sama ta droga jest tym celem.
                                    Cel ten znajduje sie na koncu tej wedrowki i jest
                                    zarazem poczatkiem nowej drogi.

                                    Rozkoszuj sie wiec swoja droga
                                    twoja jedyna, wspaniala wedrowka zycia.
                                    Pozwol aby kazdego dnia obdarowywalo cie zycie,
                                    a jezeli jestes juz gotow, pozwol prowadzic sie przez
                                    swego "wewn. mistrza".
                                    Sluchaj w sobie tej jedynej i niepowtarzalnej melodii
                                    twego zycia.
                                    I... s p i e w a j !
                                    Wszystko co po drodze znajdziesz bedzie tylko
                                    dla twojej uciechy.
                                    Ten caly wszechswiat jest do twojej
                                    dyspozycji...!
                                    (Tepperwein)
                                  • aaugustw Re: witaj ameagaru1 ;-)) 18.10.06, 18:30
                                    ameagaru1.
                                    Znowu zatesknilem za Toba...! ;-))
                                    Dzisiaj zapragnalem Tobie zacytowac cos pod tytulem:

                                    "Czy wierzysz w swoje nieograniczone mozliwosci"!?

                                    To droga…
                                    To nie jest zadna brama, a jednak ją przekraczam.
                                    Przekraczam ją, mimo ze sie nie poruszam.
                                    Nie poruszam sie, a jednak ide naprzod.
                                    Ide naprzod, a mimo to znajduje sie w centrum.
                                    Pozostaje w centrum, a jestem we wszystkim.
                                    Jestem we wszystkim, mimo ze jestem jednostka!.

                                    Pozdrawiam Cie:
                                    A... ;-))
                                    • tranzyt80 Re: witaj ameagaru1 ;-)) 18.10.06, 19:12
                                      to juz cytowales kiedys,znamy :(
                                      zaskocz Pania czyms oryginalniejszym
                                      np.jakims,na puczuntek polkroczkiem :)
                                      nie wal od razu na calosc

                                      PS.np.
                                      sliczny nik,jak skrycie...
                                      a co za nikiem,pewnie samo zycie :)))
                                      • ameagaru1 Re: witaj ameagaru1 ;-)) 18.10.06, 23:34
                                        Pelno tu suflerow ... ;-)
                                        • aaugustw Re: witaj ameagaru1 ;-)) 19.10.06, 09:08
                                          ameagaru1 napisała:

                                          > Pelno tu suflerow ... ;-)
                                          _______________________________.

                                          Witaj ameagaru1! ;-))
                                          Nazywam takich "troszke" inaczej,
                                          ale wiem co chcesz przekazac! ;-))
                                          Pozdrawiam serdecznie:
                                          A...
                                          • aaugustw Re: witaj ameagaru1 ;-)) 19.10.06, 22:27
                                            Ameagaru1 ;-)) - Dzis na dobranoc to:

                                            ">Jak czlowiek wola do lasu, tak echo mu odpowie"<

                                            "To powiedziano nam juz, kiedy bylismy jeszcze dziecmi.
                                            I w naszych glowach to siedzi i wiemy o tym takze;
                                            ale tylko nieliczni Szczesliwcy w to uwierzyli... ;-))

                                            Dobrej i spokojnej nocy, zyczy:
                                            A... ;-))
                                            • e4ska Blanka, oby z Tobą bylo lepiej niz z Twoim wątkiem 19.10.06, 23:20
                                              Popatrz, jesli będziesz piła, to trafisz do tej samej organizacji co August:)))
                                              Dziury w mózgu... ogromne... zawołasz, echo odpowie...

                                              Trzymasz się czy jednak... bo tak to jest z popijaniem, że kiedy już nam trochę
                                              lepiej, już już lżej, głowa nie boli, domek posprzątany, wtedy... myslimy sobie:
                                              tylko troszkę, jeden malutki... i tak to moze trwać kilka dni, tygodni, i jednak
                                              sie nie wyhamuje. Takie byly moje zmagania, zawsze sie cieszyłam, ze udało mi
                                              się wyjść na prostą, i że teraz będę piła ostrożnie. Ale jako alkoholiczka nie
                                              mogłam pić ostrożnie na dłuższą metę, bo to jest przy tym stanie niemozliwe.
                                              Więc... cokolwiek u Ciebie sie dzieje, trzymaj się mocno, napisz... weekend się
                                              zbliża:)
                                              • aaugustw Re: Blanka, oby z Tobą bylo lepiej niz z Twoim wą 20.10.06, 13:19
                                                e4ska napisała:

                                                > Popatrz, jesli będziesz piła, to trafisz do tej samej organizacji co
                                                August:)))
                                                ________________________________________________________________________.
                                                No dobra Eska! ;-)) A teraz - zgodnie z Twoimi slowami - nasze drogi juz sie
                                                rozchodza!
                                                Prosze Cie o to i tych wszystkich, o ktorych dzis juz napisalem !!! ;-))
                                                A...
                                                Ps. Czy Ty wiesz, ze zlosc pieknosci szkodzi...!? ;-))
                                                (to jest pytanie retoryczne!!!)
                                              • aaugustw Re: Blanka, oby z Tobą bylo lepiej niz z Twoim wą 21.10.06, 11:35
                                                e4ska napisała:
                                                > Popatrz, jesli będziesz piła, to trafisz do tej samej organizacji co
                                                August:)))
                                                > Dziury w mózgu... ogromne... zawołasz, echo odpowie...
                                                _______________________________________________________________________.

                                                Eska, slowa Twoje (i ten wspanialy usmiech...) ;-)) uwazaj, masz zepsuta
                                                dolna "czworke", zadecydowaly, ze nie moglem oprzec sie, zeby Tobie nie odpisac.
                                                Po tych slowach widze, ze nie trafilas tu, na to "Forum", jako zwyczajny kibic.
                                                Za nimi kryje sie duzo, duzo wiecej...!
                                                Jezeli przyjmiesz moja prosbe, to chcialbym dalej z Toba korespondowac...!
                                                A...
                                              • blanka59 Re: Blanka, oby z Tobą bylo lepiej niz z Twoim wą 21.10.06, 23:54
                                                wchodzę na swój wątek i oczom nie wierzę?!?
                                                może się pomyliłam? co tu się dzieje?
                                                ledwo przebrnęłam przez te wszystkie nafaszerowane filozofią posty
                                                ale nieważne, przynajmniej cos sie dzieje

                                                e4sko Twoje życzenia się spełniają
                                                ze mną jest dużo lepiej niż z moim wątkiem
                                                trzymam się i sama się dziwię, ze tak łatwo mi idzie
                                                alkohol na wyciągniecie ręki a ja nic!
                                                i nie mogę zrozumieć, skoro to takie proste,że długi czas bylo inaczej
                                                owszem, nie miałam takich sytuacji jakie opisujesz ze swojego zycia
                                                nie miałam ciągów tygodniowych czy dłuższych
                                                u mnie były to najwyżej dwa, trzy wieczory i to co jakiś czas
                                                ale były, a teraz nie muszą?
                                                nie rozumiem tego mechanizmu, o co chodzi?
                                                przez te trzy tygodnie ani razu nie dopadł mnie głód alkoholowy, nie musiałam
                                                ze soba walczyć, zeby nie siegnac po butelkę
                                                więc po co siegałam tyle czasu?
                                                pewnie tego nigdy nie zrozumiem
                                                nie bardzo moge uwierzyć, że to się dzieje, miałam wrażenie,że to sie nigdy nie
                                                uda, że nie dam rady sobie odmówic tej butelki wina czy paru szklaneczek whisky
                                                z colą
                                                ostatnią dłuzszą przerwe w piciu miałam chyba 3 lata temu, to było osiem
                                                miesięcy
                                                wtedy też nie było trudno a jednak wróciłam do tego
                                                dlatego teraz dmucham na zimne i nie wpadam w euforię
                                                chciałabym, zeby to trwało już zawsze ale boję się, że to się powtórzy
                                                a może nie? teraz mam dużo większą motywację, może się udać
                                                ale obawiam się, że pomyślę: skoro to jest takie proste to zawsze mogę przestać
                                                pić, wiec ten jeden raz sie napiję i wszystko zacznie się od początku
                                                nie lubię siebie tamtej, pijącej
                                                nie mogę się nadziwić swojej głupocie kompletnej
                                                i chciałabym, żeby to zdziwienie nie opusciło mnie nigdy
                                                ale jednocześnie żal mi, że nie napiję się już dobrego wina do obiadu
                                                albo piwa przy grillu z przyjaciółmi czy też zimnej wódeczki do śledzia w
                                                świeta u rodziny
                                                i tego mogę nie przeskoczyć
                                                ale do świąt jeszcze daleko, okres grillowania już sie skończył wiec nie będę
                                                sie zamartwiać na zapas
                                                ale ta niepewnośc pozostanie we mnie zawsze
                                                na razie jest fajnie, nawet bardzo
                                                i oby tak zostało
                                                pozdrawiam Cię esko i wszystkich dobrze mi życzących
                                                odezwę się za tydzień






                                        • aaugustw Re: witaj ameagaru1 ;-)) 22.10.06, 20:51
                                          (Ameagaru1 napisała):
                                          > Pelno tu suflerow ... ;-)
                                          _______________________________________.

                                          Wiem, ze normalnego dialogu z osoba nie-
                                          uzalezniona prowadzic sie tutaj nie da!
                                          Na zakonczenie naszego krotkiego spotkania,
                                          zadedykuje Tobie pewien tekst:

                                          "Tym, ktorzy cierpia powiedzialabym":

                                          Spojrz na kazdy nadchodzacy dzien jak
                                          na wyzwanie, jak na sprawdzian odwagi.
                                          Pewnego dnia pojawi sie bol, jak fala,
                                          ktora pojawia sie nie wiadomo skad i
                                          jest raz lagodna, a raz silna.
                                          Zaakceptuj go.
                                          Krok po kroku odnajdziesz nowa sile,
                                          nowe spojrzenie zrodzone z kazdego bolu,
                                          kazdej samotnosci, ktora na poczatku
                                          wydaje sie niemozliwa do zniesienia."
                                          - - -
                                          Zycze dobrej nocy - Dobranoc:
                                          A... ;-))
                                        • tranzyt80 Re: witaj ameagaru1 ;-)) 22.10.06, 21:07
                                          ameagaru1 napisała:

                                          > Pelno tu suflerow ... ;-)


                                          -padlas TY po tych slowach ?
                                          -padl Twoj comp po tych slowach ?
                                          -czy prad Ci wylaczyli ?

                                          PS.nie wstydz sie,kazdemu kasy lub tchu moze zabraknac...
                                          ..................................Sufler
                                          • aaugustw Re: witaj ameagaru1 ;-)) 22.10.06, 21:22
                                            tranzyt80 napisał:
                                            > -padlas TY po tych slowach ?
                                            > -padl Twoj comp po tych slowach ?
                                            > -czy prad Ci wylaczyli ?
                                            >
                                            > PS.nie wstydz sie,kazdemu kasy lub tchu moze zabraknac...
                                            > ..................................Sufler
                                            __________________________________________________________.

                                            Wybacz Ameagaru1, ze niechcacy narazilem Cie na chamstwo
                                            Tranzyta!
                                            Do Tranzyta:
                                            "Miałeś, chamie, złoty róg, miałeś, chamie, czapkę z piór:
                                            czapki wicher niesie, róg huka po lesie, ostał ci się ino sznur!
                                            A...
                                            __________________________________________________________.


                                            • tranzyt80 Re: witaj ameagaru1 ;-)) 22.10.06, 21:38
                                              ...i na scenę wkroczył Chochoł grając i śpiewając szyderczą piosenkę odnoszącą
                                              się do całego społeczeństwa polskiego: "Miałeś, chamie, złoty róg, miałeś,
                                              chamie, czapkę z piór [...] ostał ci sie ino sznur".

                                              ..............................................Sufler :))))))))))))
                                              • tranzyt80 Re: witaj ameagaru1 ;-)) 22.10.06, 21:44
                                                W końcowej scenie Chochoł Dyryguje tańczącymi biesiadnikami. Wprawia ich w stan
                                                odrętwienia. „ Chochoł, słomiany powijak zimowy, wszelki powijak duszy ludzkiej
                                                pogrążony w śpiączkę, wszelki płaski kompromis, wszelki szablon życia, wszelka
                                                rutyna usypiająca wolę, myśli, czyny. Jak Chochoł gra tak ludzie tańczą”.

                                                ...........................usatysfakcjonowany Sufler :)))))))))))))))))
    • aaugustw Re: gadacie bzdury!!!! 09.10.06, 16:50
      (blanka59 napisała):
      > przeczytalam kilkanascie watkow jestescie beznadziejni w swoich radach
      > niczym nie roznicie sie od terapeutow z Aa
      > szukalam porad sensownych i praktycznych jak poradzic sobie z alkoholem
      > niestety to wszystko jakies koszmarne slogany nie pij!
      > badz silny1 itp gowno warte
      > jak nie siegac po alkohol?
      > po prostu?
      _________________________________________________________________________.

      Masz racje blanka59, to wszystko "kupa dziada i nieuki"!
      Ja Tobie powiem jak nie siegnac po alkohol?
      TY MUSISZ JESZCZE (paradoksalnie) PIC DALEJ !
      Smacznego i niech Twoja duma rosnie w gore! ;-)) Powodzenia:
      A... (z AA, ale nie terapeuta)! ;-))
    • e4ska Pozytywnie wytrzeźwieć 22.10.06, 12:22
      Blanko, sam styl Twojego pisania świadczy o wylezieniu z pijackiego dołka...

      Mnie jest trochę w niesmak, ze się ostro odniosłam do kogoś, kto przerabia
      rozpacze samotnej pijackiej nocy... ale nie pogada się z pijącym, Blanka, sama
      to wiem, bo ja o wiele gorzej piłam... tylko że częsciej były to najpierw odloty
      w krainę szczęścia, absolutne oderwanie od rzeczywistości, raczej moje brednie
      byłyby jakimiś zachwytami... nie do przyjęcia, no, potem na kacu, to bym nawet
      nie umiała odpalić kompa:(((

      Moje życie mogłoby być świetnym, wręcz poglądowym przykładem na to, jak się
      stacza kobieta w miarę wykształcona, odpowiedzialna, pracowita - tak, ambitna...
      która kradnie w nocy pieniądze dziecka, a w dzień zastanawia sie, czy można
      napić sie spirytusu kamforowego, żeby wyjśc do sklepu i nie wymiotować po
      drodze... ale się kamforowego pić nie da, hehehe:)))

      Dlatego powiem: nie warto, Blanka, lepiej swojego nie dopić... niech tam. Jak
      sieę wie, co to za obłęd, to nagle jakos samo z siebie - pić się odechciewa i
      koniec.

      Bardzo dobrze było mi wracac do trzeźwego życia, zaczęłam je zmieniać, uporałam
      się z wieloma problemami, z jednymi pogodziłam sie, z drugimi nie, postanowiłam
      też, że będę szukała sposobu na pomaganie takim osobom jak my - kobietom w
      depresjach rozmaitych, zbyt wykształconym, żeby zadowolić sie terapiami, jakie
      nam oferują... bo jedno jest pewne - straszliwa samotność niszczy - mimo
      rodziny, przyjaciół, pracy nieraz jeszcze dobrej - a tu nie ma możliwosci
      pogadania sobie o klęsce wódczanej... nikt nie doradzi ani nie zrozumie.

      Na terapiach panuje model dołowania - a ja jestem zbyt delikatna, zeby mnie
      dołować... zawsze wolałabym uśmiech niż płacz. W dodatku - ateizm. Więc
      autentyczne bratanie się w AA nie wchodzi w rachubę - zobacz augusta... jemu
      fanatyzm religijny ładnie nakłada się na aowski... ale to nie dla mnie. I nie
      dla Ciebie, chyba jeszcze nie;)

      Gdyby nie moje problemy finansowe, a związku z tym podejmowanie wielu robótek,
      miałabym wiecej czasu na kontakty, a tak nie moge nawet pogadac z osobami
      pisującymi do mnie prywatnie - ale po odpoczynku, mam nadzieję, że wspólnie co
      wymyślimy... tyle tutaj pisało i pisze kobiet, dziewcząt inteligentnych,
      dowcipnych, artystycznie uzdolnionych... moze by jakie pijaczki-emacypantki
      stowarzyszyć... żeby sobie pomagać? no i panowie też wsparliby nas, na pewno:)

      Niewazne, czy któraś przeszłaby terapie, czy nie, chodziła na mityngi czy nie
      chodziła, to nie ma znaczenia... znaczenie ma to, że nie zawsze udaje sie nam
      odnaleźć w swiecie ni to starym, ni to nowym... słynne: "mam kochającego męża,
      dwoje wspaniałych dzieci, dom i prestizową pracę, piję... nie wiem, dlaczego".

      Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego?

      Ale... jak już trzeźwieć, to z usmiechem, Blanka, czego najserdeczniej życzę...
      słonecznego października i wielkiej otuchy:)




      • aaugustw Re: Pozytywnie wytrzeźwieć 22.10.06, 16:04
        (Eska napisala):
        > Na terapiach panuje model dołowania - a ja jestem zbyt delikatna, zeby mnie
        dołować...
        - - - - - - - -
        Ja bylem taki wrazliwy i delikatny, kiedy nie trzezwialem!...
        _____________________________________________________________.
        Dalej (Eska napisala):
        > zawsze wolałabym uśmiech niż płacz. W dodatku - ateizm.
        - - - - - - - - - - - - - -
        Moja choroba tez spowodowala, ze odeszlem od wartosci moralnych moich przodkow,
        co przynioslo mi tylko nieszczescia i placz!
        _____________________________________________________.
        Dalej (Eska napisala):
        Więc autentyczne bratanie się w AA nie wchodzi w rachubę - zobacz augusta...
        jemu fanatyzm religijny ładnie nakłada się na aowski... ale to nie dla mnie.
        I nie dla Ciebie, chyba jeszcze nie;)
        - - - - - - - - - - - -
        Widzialem juz takich nieszczesnikow, ktorzy sami zagubieni, doradzali innym
        gdzie ich miejsce!
        A´propos Augusta; on nie wiaze sie z ZADNA RELIGIA tego swiata. Jego Program
        duchowy jest PONADRELIGIJNY i pochodzi z AA...
        A... ;-))
      • tranzyt80 Re: Pozytywnie wytrzeźwieć 22.10.06, 21:13
        kiedy wyjezdzasz na urlop ?
        i kiedy wracasz ?
        czy wogole wracasz ?

        PS:
        "a ja jestem zbyt delikatna..."-no w koncu sie przyznalas :))))))))
        • e4ska Re: Pozytywnie wytrzeźwieć 22.10.06, 22:37
          Wyjeżdżam dopiero w przyszłym tygodniu, ale muszę skończyc parę rzeczy - a jakos
          mi idzie... zbyt wolno. Ciężko mi się skupic. Może i dlatego,że jakoś - chociaż
          wcześniej niz Tobie - "zobaczyło się mi" , w locie błyskawicy... całe to bagno
          pomocy dla alkoholików i samego alkoholizmu - jak to się na biednych ludziach
          robi interesy, jak się udaje, jak bardzo chore są te instytucje, te zasady... i
          wiesz... mam dodatkowy, choc smutny motyw dla trzeźwości. Pewnie zawsze i
          wszędzie jest tak, w naszym ludzkim świecie, że piękne hasła, przetworzone w
          czyn, stają sie własnym zaprzeczeniem. Uroczyste desideraty i obraz upodlonego
          człowieka - po raz pierwszy z własnej winy, po raz drugi - z winy bliźniego,
          który w ramach pomocy poniża jeszcze i depce godność upodlonego, redukuje go do
          zera... I nic nie mozna zrobić, wszędzie, gdzie nie spojrzę, napotykam mur. I
          wtedy tylko to zimne: po co piją, po co... sami tego chcą... ale ja też piłam i
          czy powinnam byc obojętna... może jednak nie. Chciałabym, żeby to "leczenie"
          pijaków nie było tak groteskowe, takie ładne na papierze i takie koślawe w praktyce.

          Pewnie, że jestem delikatna, bo inaczej nie bolałoby mnie to wszystko. Sama
          wytrzeźwiałam, więc co mnie inni obchodzą... ale obchodzą, i nie mogę się z tego
          wyplątać. Liczę po cichu, ze moze tutaj jakoś uda się zaproponowac inne
          działanie, szkolenia krótkie, tygodniowe, dla ludzi, ktorzy nie wiedzą nic o
          alkoholizmie... jak terapeuci mogą oszukiwac administrację, że "leczenie"
          przymusowe musi trwać np. sześć tygodni... to straszne nadużycie. Ile kosztuje
          dzień na odwyku, dzień terapii ambulatoryjnej... ile wreszcie państwo zapłaciło
          za moje wizyty w ośrodku, zupełnie bez sensu, zmarnowany wysiłek terapeuty i
          wielkie rozczarowanie. Po co, na co... te nauki o rozwoju duchowym... czy
          Blanka, w ktorej wątku piszemy, jest kimś bez duchowości... załganą rzeczą...
          nikim, można ją kopnąć, zmiażdżyć... bo wpadła w sidła... i doskonalić takim
          augustem.

          Nie wiem, czy august to szaleniec, czy łobuz, ale przez pewien moment zachwiała
          się moja sympatia do AA - do naszych tutaj życzliwych, ale przecież w każdej
          najdziwniejszej organizacji są dobrzy ludzie. Może i ten august w realu to ktoś
          w miarę normalny, tylko się wyżywa... ambicja zaistnienia?

          Wracam, Tranzyt, po dwóch tygodniach, czyli w połowie listopada, ale mam jeszcze
          ważne sprawy osobiste... moja przyjaciółka bedzie sama, bez ukochanego, więc
          sobie trochę pobędziemy we dwie... obie kobiety po przejściach... ale niepijące.
          Ona jest abstynentką od urodzenia, więc będę bezpieczna:)

          Pozdrowienia, Blanka:) Najserdeczniej... eska.



          • tranzyt80 Re: Pozytywnie wytrzeźwieć 22.10.06, 23:33
            Czuje,jak by przebijal smutek z Twojego postu,jakbys byla przygnebiona.
            Tylko czym ?Chyba nie bierzesz zbyt powaznie i do serca tych dyskusji na
            temat AA.Ja co prawda ostro sie udzielam,ale nie mysl sobie,ze czuje jakies
            powolanie w stylu doktora Judyma,co to ,to nie,w zadnym wypadku.Bede
            usatysfakcjonowany jak chociaz jeden delikwent sam sie uratuje przed dozywotnim
            wyrokiem psych.uwiazania na te bzdetne spotkania AA.To musi byc niesamowita
            katorga dla tych ludzi,wrecz niewyobrazalne co czeka tych jeszcze pijacych po
            zaprzestaniu picia,jak latwo ich wciagnac w ten wir bez ucieczki.

            Napisalas gdzies tam w zartach o wymianie spojrzen na nurtujace nas tematy,
            ale po prawdzie,co my bysmy nie przedsiewzieli,skazane jest na porazke.
            Jestesmy tylko ostatecznie zaleczeni alkoholicy,ktorych opini nikt
            powaznie nie wezmie pod uwage.Co tu sie duzo oszukiwac.Pozostalo tylko
            pisanie na forum.Pisanie ktore predzej czy pozniej tez sie upowszechni,znudzi,
            zapal wygasnie i powoli,ale ciagle mniej zacznie sie schodzic z forum,
            z tego forum.Zobaczymy.

            W duzej gamie problematycznych kwestii dotyczacych systemow leczenia z
            alkoholizmu mamy zblizone poglady choc nigdy nic wspolnego na boku nie
            ustalalismy.
            Laczy nas droga do trzezwosci.Podobnie o wlasnych silach wytrzezwielismy
            i chcemy bezinteresownie pomoc choc kilku osoba.Ale sama widzisz jak
            ciezko po drodze,sama dostrzegasz w jakim stanie sa niektorzy ludzie.
            Ile czasu,pisania,cierpliwosci trzeba by poswiecac kazdemu z osobna by
            choc w zaczatkach pojal jaka trucizna moze byc terapia.Oczywiscie zgadzam sie
            z Toba,ze nie dla wszystkich.Ale tym,ktorzy sie do tego trybu terapii nie nadaja
            trzeba dac inna szanse.

            Sama perspektywa spotkania stojacegop przed Forum to tez cos .
            Jak wygladamy to juz wiemy od Cortony.Osobiscie kojarze Ciebie z piosenkarka
            Anastacja z krotkimi wlosami i koniecznie rozkazujaca ;)
            Troche pobajerzyc mozna zawsze,a szczegolnie na urlopie,sama i kolezanka...
            czyli dwie mozecie na lowy,zawsze razniej.
            Ciekawe,ktora ladniejsza,bo wiesz te w parach to nie wiadomo dlaczego,ale jedna
            zawsze ladna a ta druga zawsze brzydsza...
            • myszabrum Re: Pozytywnie wytrzeźwieć 23.10.06, 09:58
              Gdybyś, Eska, nie wiedziała...:) Anastacia z dłuzszymi włosami:

              hwww.anastacia.piasta.pl/
            • aaugustw Re: Pozytywnie wytrzeźwieć 23.10.06, 14:37
              tranzyt80 napisał:

              > Czuje,jak by przebijal smutek z Twojego postu,jakbys byla przygnebiona.
              > Tylko czym ?Chyba nie bierzesz zbyt powaznie i do serca tych dyskusji na
              > temat AA.
              _________________________________________________________________________.
              Radosnym czlek sie staje nie wtedy kiedy dyskutuje na temat AA, lecz w
              tematach AA...
              A... ;-))
              • aaugustw Re: Pozytywnie wytrzeźwieć 24.10.06, 11:32
                aaugustw napisał:
                > Radosnym czlek sie staje nie wtedy kiedy dyskutuje na temat AA, lecz w
                > tematach AA...

                - - - - - - - - - - - - -
                Tranzycie przeoczyles to, czy slow zabraklo...!?
                A... ;-))
          • aaugustw Re: Pozytywnie wytrzeźwieć 23.10.06, 14:34
            (Eska napisala):
            >"> Nie wiem, czy august to szaleniec, czy łobuz, ale przez pewien moment
            zachwiała się moja sympatia do AA - do naszych tutaj życzliwych, ale przecież w
            każdej najdziwniejszej organizacji są dobrzy ludzie. Może i ten august w realu
            to ktoś w miarę normalny...?
            -_____________________________________________________________________________.

            Widze Eska, ze zabiore sie z Toba na urlop...! ;-))
            Ciesze sie! ;-))
            A...
            Ps. Tacy jak Ty do AA nie chodzili, nie chodza i chodzic nie beda!

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka