Gość: Piotr
IP: *.zone8.bethere.co.uk
05.08.11, 08:56
Witam,
Prosilbym o obiektywna ocene sytuacji. Jestem w szczesliwym zwiazku od kilku lat. Wiadomo, mamy swoje lepsze i gorsze momenty, jak to w miedzy dwojgiem ludzi bywa, ostatnio sa te gorsze. Moja partnerka wyjechala na jakis czas w sprawach sluzbowych. Jedna z jej kolezanek zaprosila mnie na swoje urodziny, poznalismy ja na tej samej imprezie i znamy ja tyle samo czasu. Poniewaz nie moglem skorzystac z zaproszenia zaproponowalem, ze mozemy sie spotkac w kolejny weekend na jakis lunch. Nie przywiazywalem do calego tematu spotkania wiekszej wagi i nie poinformowalem o wszystkim partnerki. Koniec koncow z ta kolezanka sie nie spotkalem, a partnerka sie dowiedziala o tym zamiarze spotkania od kolezanki kolezanki i strasznie sie zdenerwowala. Stwierdzila ze urzadzam sobie schadzki pod jej nieobecnosc oraz ze probuje "krasc jej znajomych". Chcialbym nadmienic ze mieszkamy w duzym miescie i nie mamy wielu znajomych generalnie. Moje pytanie jest, czy faktycznie popelnilem zbrodnie ze mialem zamiar sie spotkac z kolezanka partnerki, ktora de facto znamy razem i nie raz bywalismy na tych samych imprezach, i ze nie poinformowalem jej o takim zamiarze? Przepraszam za brak uzywania znakow diaktrycznych, ale nie mam polskiej czcionki.
Dzieki