Dodaj do ulubionych

Piotruś Pan - czy warto czekać aż dorośnie?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.11, 10:44
Droga Pani.
Niedawno wpadła mi w ręce książka, która niestety ale mnie dobiła.
Kiley Dan - Syndrom Piotrusia Pana

Swego czasu przyuważyłam że mój chłopak przejawia pewne dziecięce zachowania...ale zakochana panna ma klapy na oczach i jeszcze się chełpi faktem, że jej facet jest słodziutki jak mały chłopiec..och och och... nic tylko go głaskać po główce żeby szczerzył ząbki.

Na czym polega problem?
Problem polega na tym że mój Piotruś Pan wykorzystując fakt iż jestem opiekuńcza, prawdomówna ( infantylna babka wierząca w miłość i porozumienie dusz) nauczył się świetnie mną manipulować.
Od 2,5 roku robi wszystko pod siebie. Decyduje o wszystkim co dotyczy nas, mnie. Usiłuje mi wmówić co czuję ja, co myślę.

Ja pod pretekstem poczucia humoru z przymróżeniem oka traktowałam podobne zachowania.

Jest to facet po trzydziestce, który , nie jest ustatkowany w żaden sposób. Całe życie pracował (niekiedy za spore pieniądze) lecz niczego wielkiego się nie dorobił. Mieszka przy mamie, jest najstarszym synem. Wciąż snuje jakieś plany, którym nie jest w stanie sprostać, ciągle coś obiecuje, ale nie postęuje wg swoich słów. Jego słowa niewiele znaczą.
Ma tendencje do wzbudzania we mnie i wszystkich lotości użalając się nad sobą. Do winy jeśli się przyznaje to z ogromnym trudem. Najczęściej przrerzuca winę na innych. Profesjonalnie manipuluje mną, zebyśmy robili po jego myśli (a ja nawet jeśli to widzę to chyba udaję że nie... bo wiem że on się wtedy cieszy, więc daję się nabrać aby poprawić mu nastrój).Jeśli zrobimy coś z mojej inicjatywy to czeka mnei wysłuchiwanie tysiąc minusów tego pomysłu, albo przed albo po jego realizacji.
Argumenty dobiera z wygody. Raz myśli tak a raz tak.
Sytuacja:
Jedziemy na wycieczkę samochodem. Jest objazd i cięzko jest trafić na miejsce. Proponuję kompromis - inne miejsce do którego akurat jest blisko i dojedziemy bez problemu, zamiast tracić czas i nerwy na dojazd tam.
On: jest nerwowy i oznajmia że to jego samochód, jego paliwo wiec pojedziemy tam dokad on chce czyli dalej szukamy drogi.
Moje odczucia i zachowanie: zostałam potraktowana chamsko, mimo że chciałam dobrze. Ale milczałam dalszą podróż dopóki nie dojechaliśmy do celu.
On po dwóch godzinach po moich próbach rozebrania sytaucji z auta: nie chciałem jechać tam gdzie proponowłaś ponieważ zbyt wiele wspomniec masz stamtad zwiazanych ze swoim bylym chlopakiem. Poza tym uważa że jak on ma wybuch gniewu to ja mam siedzieć cicho i dać mu się wykrzyczeć (rzekomo nic nie moze na swą złość, ale ja mam dosyć słuchania jak on klnie na wszystko co się rusza)
Moje odczucie: Niepewność związana z tym,że nie wiem co jest prawdą. To czy uważa że on płaci on wymaga, czy wersja po 3 godzinach związane z mym eks...

I tak jest bardzo często - odczucia niepewności, braku bezpieczeństwa...

A możę problem jest również we mnie? może jestem tak niepewna siebie i rzeczywistosci ze to sie odbija na zwiazku ktory ma mi zapewnic bezpieczństwo za cały świat?

inna sytuacja z wczoraj w której ujawnia się jakiś chaos w jego myślach i priorytetach:
On:czy zaplanowałaś już dla nas coś na urlop? - pyta radośnie
Ja: tak odwiedzimy nasza stolicę.
On na to że nie ma pieniędzy, że musi to i tamto i dom zbudować i garaż i wszystko ( no i cały świat uratować przed złem) bo kto jak nie on. Tylko on się do czegoś garnie w tym domu.(ja z nim nei mieszkam)
Ja - Ja znowu zostałam urażona bo wszystko mówił z wielkim wyrzutem. Nie rozumiem po co on wogole zapytal skoro i tak nie ma zamiaru nigdzie jechać. Mnóstwo razy tylko mnie podłudza, a poźniej nic z tego nie ma oprócz mojego obniżonego samopoczucia.

W książce przeczytałam że bardzo trudno o to by PP dorósł. Czy nasze spory wynikają z jego ułomności, czy z mojej. Jeśli z mojej proszę o jakieś porady. Ja jestem gotowa pracować nad sobą.

Obserwuj wątek
    • Gość: mania Re: Piotruś Pan - czy warto czekać aż dorośnie? IP: *.as13285.net 24.08.11, 15:25
      Moim zdaniem powinas sie postawic i zazadac tego , na co Ty masz ochote. Jezeli spotkasz sie z takimi samymi wyrzutami, pomysl o tym aby odstawic go jak najszybciej od piersi. Przejrzal Cie, wie jak ma Toba manipilowac i weszlo juz mu to w krew. Raczej nie licz na to, ze cos sie zmieni. Jak najszybciej poszukaj sobie partnera zyciowego, a nie dyktatora w masce chlopca. I badz mniej opiekuncza, niech wykaze troche swojej inicjatywy...
    • katikatja Re: Piotruś Pan - czy warto czekać aż dorośnie? 24.08.11, 17:01
      Jedno, co warto, to popracować nad tym, jak odejść od dzidzi bez poczucia winy, że go krzywdzisz.
    • nammkha Re: Piotruś Pan - czy warto czekać aż dorośnie? 24.08.11, 18:00
      Nie wyorażam sobie żeby moj partner mnie w ten sposob traktował. Przecież on cie nie kocha, nie szanuje twojego zdania, sprawia ze czujesz sie zle, mało atrakcyjna, madra itp. generalnie do dupy. Owszem ta sytacja jest spowodowana takze przez ciebie. A mianowicie tym, ze pozwalasz sie tak traktowac, pozwalasz aby on sprawial, ze juz nie wiesz co myslec i czuc, pozwalasz aby sprawial ze czujesz sie winna. Skoncz z tym jak najprędzej. Z tym, że wydaje mi sie ze sama sobie nie poradzisz, tu potrzebna jest obiektywna osoba, ktora pomoze ci zrozumiec swoje emocje, wyjasnic przyczyne rozterek itp. czyli psychoterapeuta. Ale mozesz zawsze sama sprobowac. Po prostu trzymaj sie tego co TY chcesz, co Ty czujesz. Zacznij na niego krzyczeć kiedy cie wkurzy tak jak to on robi z tobą, postaw sie zamanifestuj to ze nie pozwalasz mu na pewne zachowania, i obserwuj jak on na to zareaguje. Prawdopodobnie tego nie zaakceptuje, bo to bedzie wymagalo zmiany z jego strony a wiem ze do tego zdolny jest tylko ktos kto kocha.
      • Gość: Anna Re: Piotruś Pan - czy warto czekać aż dorośnie? IP: *.dynamic.chello.pl 24.08.11, 19:08
        Wczoraj po rozmowie na temat urlopu postawiłam się. Poprostu nie sprawia mi już przyjemności przyznawanie mu racji. Naprawdę zaczęłam rozumieć że sobie tym szkodzę a nie pomagam.
        Porozmawiałam też z osobą która jest nadwyraz stanowcza wobec swojego partnera.
        Ten kontrast pomiędzy jej moją postawą a jej pokazał mi środek i będę się starała go trzymać.

        Gdyby ktoś z Was moi drodzy miał kiedyś dostęp do tej książki, którą wymieniłam w pierwszym poście to wierzcie mi zdziwi Was jak można tak wszystko pod siebie dostosowywać od najmłodszych lat życia.
        nammkha napisała:
        >Z tym, że wydaje mi sie ze sama sobie
        > nie poradzisz, tu potrzebna jest obiektywna osoba, ktora pomoze ci zrozumiec s
        > woje emocje, wyjasnic przyczyne rozterek itp. czyli psychoterapeuta. Ale mozesz
        > zawsze sama sprobowac. Po prostu trzymaj sie tego co TY chcesz, co Ty czujesz.
        > Zacznij na niego krzyczeć kiedy cie wkurzy tak jak to on robi z tobą, postaw s
        > ie zamanifestuj to ze nie pozwalasz mu na pewne zachowania, i obserwuj jak on n
        > a to zareaguje. Prawdopodobnie tego nie zaakceptuje, bo to bedzie wymagalo zmia
        > ny z jego strony a wiem ze do tego zdolny jest tylko ktos kto kocha

        Psychoterapia... hmm... narazie spróbuję samodzielnie sobie z tym poradzić. Najważniejsze dla mnie to nie dać się omotać jego chłopięcym grom. Gdy zobaczy że one na mnie nie działają liczę że się opamięta i dorośnie.

        Najgorzej przeraża mnie to, że go kocham mimo wszystko. Znalazłam forum:
        www.netkobiety.pl/t13148.html gdzie dziewczyny piszą o tym samym co ja i każda płacze i zwija się z bólu jeśli rozstanie się z tym typem faceta.

        Zastanawiam się na jakie aspekty zwracać najwięcej uwagi. Czy to że on miewa wybuchy złości i wówczas mówi różne niemiłe rzeczy?

        Dzięki że mnie wspieracie.


    • tharna Re: Piotruś Pan - czy warto czekać aż dorośnie? 24.08.11, 18:12
      Jeśli chcesz pracować nad sobą - ćwicz asertywność. Pozwoli Ci to zapanować nad wieloma sytuacjami, a przede wszystkim udowodnisz sobie i facetowi że również masz swoje zdanie z którego nie zrezygnujesz.
    • Gość: Anna Uświadomić go? IP: *.dynamic.chello.pl 24.08.11, 19:21
      Myślicie że to dobry pomysł?
      Obawiam się jednak że to byłaby dla mnie bramka samobójcza... byłoby to dla niego kolejne a może nawet najlepsze usprawiedliwienie - jestem piotrusiem panem, mogę brykać i robić co mi sie podoba, już taki jestem i nic tego nie zmieni - a później doda swoje ulubione: - to nie jest moja wina -
      ;(((
      • Gość: facet Re: Uświadomić go? IP: *.doplaty.gov.pl 25.08.11, 10:43
        lubię zasadę - facet jest tym kim chce być. A zgodnie z tym on chce być taki. Jego tylko rewolucja zmieni a jeśli masz ochotę na ewolucyjne zmiany to tak jak w tresurze psów - zero odstępstw i codziennie go zmieniasz. Ale w końcu z tego nic nie wyjdzie.
        Przypomina mi to kolegę ze studiów, te zarzuty do pomysłów przed,w trakcie,i po realizacji bo są Twoje. Byłem tego świadkiem około roku.
        Rozeszli się i teraz każde ma lepiej.
        Wyobraź sobie Was za 5 lat we wspólnym domu. Jak zbiera Cie na wymioty to masz odpowiedź.
        • Gość: Anna Facet napisał: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.11, 12:34
          > Rozeszli się i teraz każde ma lepiej.
          > Wyobraź sobie Was za 5 lat we wspólnym domu. Jak zbiera Cie na wymioty to masz
          > odpowiedź.
          Z kim związał się Twoj kolega po rozstaniu? czy znasz jego nowa partnerke? tzn jaka jest z charakteru?
    • Gość: Aneta Znam to. IP: *.dynamic.chello.pl 24.08.11, 19:56
      powiem tak - artykuł pasuje mi jak ulał. mój facet - nie facet - piotruś pan raz jest moim facetem , robi dla mnie wszystko, jest najkochańszy na świecie, emocje sa na 1 planie, cieszy się jak dziecko ze wszystkiego co razem robimy, po czym "włącza" mu sie jakiś przycisk w głowie i nagle staje na równe nogi i wychodzi mówiąc że musi coś w końcu porobić, że ma jakieś zaległości i obowiązki i znika na jakiś czas, na dni, tygodnie. Siedzi w domu, zaszywa się gdzieś, humor mu nie dopisuje, staje się wtedy opryskliwy, rozdrażniony. Cały świat jest dla niego zły. Mówi że musi walczyć od rana do nocy żeby przetrwać. Mija kilka dni, tygodni - zaczyna się śmiać, cos się "odblokowuje" , staje sie naturalny, wesoły znowu jest cudownie. Coś chce a za razem się boi. ma słabośc i równocześnie ucieka. Podejrzewam, że to syndrom piotrusia pana. tylko co z tego. co dalej? ..
      • Gość: Anna Re: Znam to. IP: *.dynamic.chello.pl 24.08.11, 20:14
        Zgadza się... najpierw jest cudowny i nadskakujący a później jakby miał z tego powodu wyrzuty sumienia... i robi w tył zwrot.

        Kiedyś co jakiś czas wymarudzał o tym żebyśmy się pobrali. Ja byłam sceptyczna, a teraz kiedy widzi że ja bym chciała ... on robi uniki przed tym tematem.
        Jestem zdruzgotana i obawiam się że mówił to tylko wówczas gdy wiedział że powiem - jeszcze nie teraz. On ma w zywczaju często proponowac coś tylko dlatego żeby przez chwilę było miło, ale obiecanek takich nie spełnia. Czy to tez było tylko z tego powodu?.... chyba kupię sobie karabin...
    • ewa.zeromska Re: Piotruś Pan - czy warto czekać aż dorośnie? 25.08.11, 09:27
      Nie wiem czego oczekujesz?. Sama doskonale widzisz i diagnozujesz sytuacje, wiec to od ciebie zależy, czy chcesz trawać w tym związku, czy nie.
      Nie licz na to, że zmienisz charakter tego faceta. On taki jest!
      • Gość: Anna Re: Piotruś Pan - czy warto czekać aż dorośnie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.11, 11:57
        > Nie wiem czego oczekujesz?. Sama doskonale widzisz i diagnozujesz sytuacje, wie
        > c to od ciebie zależy, czy chcesz trawać w tym związku, czy nie.
        > Nie licz na to, że zmienisz charakter tego faceta. On taki jest!

        Rozumiem że człowieka jak tako trudno zmienić ale mam nadzieję, że można zmienić czyjeś zachowanie i postępowanie.
        -Może istnieje jakiś rodzaj terapii?
        -Jak Pani jako psycholog odnosi się do syndromu PP?
        Kocham tego człowieka, łączy mnie z nim masa wspomnień, nie chcę się jeszcze poddawać.
        Wiele osób uważa facet z syndromem PP jest leniwy, wiecznie zdradza żonę.

        Przypadek który opisuję cechuje:
        PLUSY: zaradność, pracowitość, ambicja.
        MINUSY: Jest w nim wiele niepokojów, strachu, a to wszystko skrywa pod wstrętną maską. Jego nastroj bywa zmienny.
        Najgorsze są chyba wybuchy złości i ranienie mnie nieprzemyślanymi słowami.
      • n.wataha Re: Piotruś Pan - czy warto czekać aż dorośnie? 25.08.11, 16:35
        To, że takiego faceta sobie wybrałaś/zaakceptowałaś również niesie w sobie pewien podtekst - zapewne sama jesteś osobą zaradną i zakochałaś się w nim, bo podobało Ci się podświadomie, że będziesz mogła w pewnym sensie się nim opiekować i kierować.

        Wyobraź sobie odwrotną sytuację - że masz faceta typu alfa, który będzie Ci mówił co masz robić, gdzie jechać na urlop, jak się ubierać, a nawet wybierać Ci kolor włosów u fryzjerki. Czy z takim byłabyś szczęśliwa? Chyba nie. Po prostu Twoja podświadomość wybrała "Piotrusia Pana".

        Zmienianie kogoś w kogoś innego nigdy nie daje zamierzonych efektów, bo będzie to twór sztuczny, a jeśli Twój "Piotruś Pan" zmieniłby się pod Twoim przewodnictwem w "Macho" (co jest nader wątpliwe) to również doszłabyś do wniosku, że jest podatny na Twoje urabianie jak glina i wątpiłabyś w jego prawdziwą i trwałą zmianę.
        • Gość: Anna Re: Piotruś Pan - czy warto czekać aż dorośnie? IP: *.dynamic.chello.pl 25.08.11, 22:57
          > To, że takiego faceta sobie wybrałaś/zaakceptowałaś również niesie w sobie pewi
          > en podtekst - zapewne sama jesteś osobą zaradną i zakochałaś się w nim, bo podo
          > bało Ci się podświadomie, że będziesz mogła w pewnym sensie się nim opiekować i
          > kierować.
          >
          > Wyobraź sobie odwrotną sytuację - że masz faceta typu alfa, który będzie Ci mów
          > ił co masz robić, gdzie jechać na urlop, jak się ubierać, a nawet wybierać Ci k
          > olor włosów u fryzjerki. Czy z takim byłabyś szczęśliwa? Chyba nie. Po prostu T
          > woja podświadomość wybrała "Piotrusia Pana".
          >
          > Zmienianie kogoś w kogoś innego nigdy nie daje zamierzonych efektów, bo będzie
          > to twór sztuczny, a jeśli Twój "Piotruś Pan" zmieniłby się pod Twoim przewodnic
          > twem w "Macho" (co jest nader wątpliwe) to również doszłabyś do wniosku, że jes
          > t podatny na Twoje urabianie jak glina i wątpiłabyś w jego prawdziwą i trwałą z
          > mianę.

          O Boże sory .... no ale przeciez ja napisałam ze on jest zaradny i pracowity i że ma z dziecka brak odpowiedzialności za to co mówi, obiecuje, a nie że jest sierotką i że nie umie sobie wyprać skarpetek.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka