Dodaj do ulubionych

impotencja

05.11.11, 15:21
Nie jestem już nastolatką.Po śmierci męża chciałabym ułożyć sobie życie, żeby nie być ciągle sama.Miałam związek, gdzie seks był świetny, ale to już przeszłość.Teraz spotykam się z mężczyzną, który nie podoba mi się fizycznie, za to jest inteligentny,miły. Walczył o mnie 4 miesiące, zepsuł mi poprzedni związek swoimi sms-ami. Niestety sex to dramat,on nie umie mnie pieścić,szybko sam kończy,a ja zostaję rozedrgana nie mogąc usnąć. Spędziliśmy razem dopiero może 7 nocy, próbowałam go naprowadzać. Powiedział że mam jakieś utarte schematy, nie wyszło. Nie wiem,czy dalej próbować, czy dać sobie spokój. Tylko jak zakończyć, żeby go nie zranić. Już raz zrywałam z nim po pierwszych 3 nocach i wtedy przyznałam się że chodzi o seks. Poprosił o więcej czasu.Niby stara się, ale jak pieści mnie to u niego całkowita klapa.A i tak nigdy nie udało mu się doprowadzić mnie do orgazmu. Jak ja jestem aktywna to moment i po wszystkim.
Obserwuj wątek
    • Gość: 36-latka Re: impotencja IP: *.play-internet.pl 05.11.11, 17:26
      Seks jest niezwykle ważny w związku. Ja nie umiałabym być z mężczyzną, który mnie fizycznie nie pociąga ani nie rozpala w łóżku - to na dłuższą metę się nie uda (też zrezygnowałam z fajnego związku, bo w łóżku była totalna klapa;p - nie żałuję, dziś mam świetnego męża). Sama zdecyduj jak chcesz żyć: bądź z nim albo odejdź. Jeśli zdecydujesz się zakończyć związek, to raczej nie dobijaj go, że to przez beznadziejny seks;p Może mieć traumę do końca życia;) Pozdrawiam.
    • triss_merigold6 Re: impotencja 05.11.11, 17:58
      IMO bez sensu jest wchodzić w relację łóżkową z facetem, który nie pociąga fizycznie, a w dodatku przy bliższym poznaniu okazuje się kiepski.
      Jesooo najwyżej go zranisz kończąc znajomość, dorosły jest i jakoś to zniesie.
    • gomii Re: impotencja 05.11.11, 23:30
      Następna próba i znowu klapa. Nawet nie miałam już ochoty,żeby został na noc. Poczułam,że lepiej mi samej w łóżku. Macie rację-tylko dylemat, bo on jest bardzo zaangażowany i bardzo chce być ze mną. A ja z natury delikatna i mało asertywna.
      • tehuana Re: impotencja 06.11.11, 00:21
        Uczepil sie, bo z jego mozliwosciami, zadna kobieta z nim dlugo nie zostanie. Ty tez nie musisz.
      • amandina Re: impotencja 06.11.11, 07:08
        Seks powinien sprawiać przyjemność. To bardzo wazna dla psychiki sfera życiowa i nie powinna się opierać na dobroczynności i poswięceniu...
        Myślę, ze doskonale wiesz co powinnaś zrobić. Zmień ta relację na czysto koleżeńską, skoro lubisz partnera ale Cię on nie pociąga.
        • amandina Re: impotencja 06.11.11, 07:11
          Nie uzywaj tez słów, których znaczenia nie znasz. Opisana przez Ciebie sytuacja ma się do impotencji, jak piernik do wiatraka...
          Pozdrawiam
    • enith Re: impotencja 06.11.11, 04:57
      Impotencja? Chyba użyłaś niewłaściwego słowa. Niedopasowanie, i to drastyczne, w łóżku - owszem, ale nie impotencja.
      Facet cię nie pociąga ani nie potrafi zaspokoić, a ty masz skrupuły, bo on poprosił o więcej czasu. No sorry, sama widzisz, że kompletnie jesteście nie zgrani. Na co tu czekać?
    • ewa.zeromska Re: impotencja 06.11.11, 10:43
      Chyba za dużo w waszym seksie nerwowości i egoizmu. Poza tym, czasami partnerzy po prostu w tej materii do siebie nie pasują, a za mało między nimi prawdziwego uczucia, które wyzwoliłoby autentyczną chęć dopasowania się. Na to trzeba miłości, czasu i chęci. Czegoś u was za mało.
      Wiem, że poszukujesz partnera, że chcesz ułożyć sobie życie, ale nie można tego zrobić na siłę. Tak naprawdę najważniejsza jest prawdziwa miłość, wtedy wszystko dzieje się jakby samo....
      • n.wataha Re: impotencja 07.11.11, 09:45
        Impotentem nie jest, bo jak sama piszesz "za szybko dochodzi". Czyli, że raczej "wyposzczony" lub znerwicowany. Jeśli opisujesz, że w momencie gdy on Cię pieści spada u niego mocno podniecenie wskazywałoby, że raczej ma nerwicę. Czyli faceta należałoby skierować do seksuologa lub choćby psychologa.
        Tylko czy warto? Sama piszesz, że gdy zwróciłaś mu uwagę, to się obruszył, więc (jak to mawiają) nie warta skóra za wyprawkę. Sam powinien zauważyć, że coś złego się z nim dzieje i samemu powalczyć o naprawę tego stanu.
        Z mojej strony radziłbym dać sobie spokój, ale zrobisz jak uważasz.
        • gomii Re: impotencja 07.11.11, 11:27
          Użyłam słowa impotent, ponieważ na pierwszych spotkaniach były problemy ze wzwodem, potem był ale krótko.On zestresowany,że zaraz zniknie, chce szybko kończyć i kończy. Jako partner w rozmowie i być może w życiu jest interesujący, ale seks-tą sferę myślę,że niestety musiałabym odpuścić. Nic nie krytykuję go,nie chcę go zdołować.Przytulam. Gdy chciałam go pieścić oralnie, licząc na podobne stymulacje-nie akceptuje.Palce-krótko i nie tam gdzie trzeba.Po jego akcie-zmęczony i za wydzielin. I efekt taki ,że zostaję z pulsującym podbrzuszem nie mogąc usnąć, potem sny erotyczne. Tracę powoli motywację i chęć do spotkań.
          • n.wataha Re: impotencja 07.11.11, 11:43
            Ależ ja Cię rozumiem.
            Zdaję sobie sprawę, że są sytuacje gdy partnerzy nie dochodzą do szczytu razem, choćby przez zbyt duże podniecenie jednej ze stron. Ale w takim przypadku osoba, która skończyła wcześniej POWINNA zatroszczyć się o "dojście" tej drugiej w inny sposób. Przecież orgazmu nie trzeba zawsze doznawać wyłącznie poprzez stosunek. Więc facet, choć niby już "doszedł" powinien zabrać się za pieszczoty i doprowadzić sprawę do końca.
            Z Twojego opisu wyłania się obraz faceta sfrustrowanego swoim stanem, lecz nie mającego zamiaru nic z tym zrobić. Ba, nawet zakompleksionego, który uważa, że fellatio to coś strasznego, więc i cunnilingus zapewne też się nie doczekasz.
            Jeśli Ci na nim BARDZO zależy, powiedz mu delikatnie, acz zdecydowanie, że wiesz o jego problemach seksualnych, ale wątpisz by same się one rozwiązały. Ba, dziesiątki lat seksuologi wskazuje, że problem nie leczony raczej będzie się pogłębiał, aniżeli zanikał i nie ważne czy z Tobą mu nie wychodzi, będzie mu nie wychodzić z każdą, ponieważ jego problem nie tkwi wyłącznie w działaniu organizmu, ale również w jego umyśle i blokadach jakie ten umysł sobie pozakładał. A z czasem będzie ich więcej, czy on będzie tego chciał czy nie. Bo to już jest niezalezne od niego samego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka