Dodaj do ulubionych

Kolejne martwe lozko

30.01.17, 23:27
Czesc,

Na wstepie przepraszam za brak polskich znakow.

Czasem czytam tu o Waszych problemach ale nie wypowiadam sie za bardzo, bo jestem raczej z obserwatorow niz aktywnych uczestnikow.
Prosze Was o w miare nie zatruta jadem, uczciwa opinie. Pisanie tutaj dla mnie jest troche ostatnia deska zdobycia jakiejs oceny i perspektywy mojej sytuacji.
W przyszlym tygodniu koncze 30 lat. Nie mieszkam w Polsce. Mam dobra prace.
Moj 10letni zwiazek sie sypie od 2-lat.
Mojego obecnego chlopaka poznalam majac 20 lat na studiach (on jest tylko rok starszy, jest moim trzecim chlopakiem). Na studiach nie mieszkalismy ze soba bo on byl z miasta w ktorym studiowal wiec mieszkal z rodzicami. Przez 6 lat nie mieszkalismy ze soba. Nie mielismy seksu przez 6 miesiecy kiedy "poznawalismy sie", co wtedy uznawalam ze sile charakteru, teraz mysle ze on chyba bal sie seksu.
Seks mielismy rzadko jako studencka para - glownie ze wzgledow mieszkaniowych (mieszkal z mama). Nie chcial sie od niej nigdy wyprowadzic, co doprowadzalo mnie do rozpaczy, bo ja bylam bardzo gotowa zeby zamieszkac ze soba jak 'dorosli' (haha).
Jego mama czesto wyjezdzala wiec w pewnym momencie mialam wystarczajaco seksu, poza tym zaczelam uczyc sie orgazmow w zwiazku z czym bylam dosyc zadowolona z naszego zycia seksualnego. Moze nie bylo szalone, ale wystarczajace. Orgazmy byly nowowscia i byly OK. Bylam na pigulkach, powiedzialabym ze mialam bardzo przecietne jesli nie obnizone libido.
Po studiach wyjechaslimy za granice - wreszcie moglam zamieszkac razem z nim. Niestety, stresy moje i jego w pracy sprawialy ze super seksu nie bylo. Zreszta mialam wrazenie ze po tylu latach to juz... meh... kto by tam myslal o seksie, sa wazniejsze rzeczy... I nagle jakos przed 29 urodzinami kompletnie mi odbilo (ginekolog zmienil mi pigulki co prawda ale to bylo tuz po przyjezdzie - czyli mialam 26-27 lat - nie sadze zeby efekty zamiany pigulek pokazaly sie dopiero po 2 latach). Zaczelam czuc ze chce seksu prawie codziennie, zaczylam sie normalnie uaktywniac stojac blisko co atrakcyjniejszych kolegow z pracy (a jest ich sporo). Ze zdziwieniem rowniez odkrylam, ze i mnie uwaza sie za atrakcyjna (w Polsce takich jak ja na peczki, to i spojrzen meskich mniej).
Na domiar zlego mniej wiecej w tym samym okresie czasu (no dobra - kilka miesiecy wczesniej) on zaczal miec problemy z utrzymaniem erekcji i przedwczesnym wytyskiem. I mowie tu naprawde o tym ze nie mogl go postawic przez kilkanascie minut, po czym w koncu kiedy wkladal po dwoch ruchach mial wytrysk.... Na pocztaku tlumaczyl sie stresem,
powiedzial ze jak oglada pornole to mu stoi wiec to musi byc psychologiczne bo fizycznie penis mu dziala. Zignorowalam to, myslalam ze mu przejdzie, udawalam ze nie szkodzi, nie zwracalam uwagi... Ale po jakims czasie gdy sytuacja powtorzyla sie kilkakrotnie, on chyba zaczal unikac seksu, ja sie coraz bardziej napalalam, ale rownoczesnie chcialam seksu na moich zasadach bo jego gra wstepna okropnie mnie irytowala. Im bardziej ja na moich zasadach, tym bardziej on unikal.... W koncu w Listopadzie 2015 powiedzialam ze moze powinnismy dac sbie troche przestrzeni - zareagowal bardzo zle, powiedzial ze on mnie potrzebuje i ze tego nie przezyje.Przyznal sie tez ze oglada sporo ostrego porno kiedy mnie
nie ma i ze czuje sie z tym raczej obrzydliwie. Wtedy jeszcze nie zapalila mi sie czerwona lampka, nawet pomyslalam ze to troche moja wina, bo mnie nie ma duzo w domu i jestem nudna w lozku.
W Grudniu zaiskrzylo miedzy mna a kolega z pracy i poczulam ze jestem na granicy wytrzymalosci i ze ta moja posucha seksualna doprowadzi do czegos glupiego (w tym momencie nie mieliscmy juz stosunku jakos od Sierpnia? czyli ok 5 miesiecy), postanowilam dzialac. Powiedzialam mojemu ze jest zle i ze mysle o wyprowadzce i 'separacji' (nie
jestesy malzenstwem ale 10 lat zobowiazuje) powiedzial ze 'pracuje nad sytuacja'.
Do Lipca nic sie nie zmienilo - zakomunikowalam ze sie wyprowadzam we Wrzesniu 2016, mialismy duzo rozmow - on powiedzial ze byl u lekarza i ze badania wyszly dobrze, ja zwrocilam uwage pierwszy raz na temat porno i ze ono moze byc przyczyna jego impotencji. Powiedzialam ze czytalam o tym i jest to problemem, rowniez mozna znalezc doniesienia ze dlugotrawale palenie ziola (on palil dosyc mocno w pewnym momencie - dzien w dzien mocno sie bakal) moze powodowac impotencje. Co do ziola nic nie powiedzial, co do porno powiedzial ze 'sprobuje odstawic'. We wrzesniu tak jak obiecalam - wyprowadzilam sie. Od tametgo czasu chodzimy na 'randki'. Raczej platonicze. Mielismy JEDNA probe penetracji, nie udalo sie dojsc zadnemu z nas - bo mu opadl w miedzyczasie. Ja przestalam brac pigulki zeby sie wsluchac w swoje cialo i wykluczyc ze moje libido jest jakos nie zdrowo zaafekowane chemia, ale to uerzylo rykoszetem bo on w 'kondomie nic nie czuje' i opada mu bardzo szybko.

Chodzi do psychologa, ale nie wiem czy rozmawia na ten temat. Wiem ze wspomnial o pornografii i psycholog sie zgodzila ze mu to nie pomaga.
W styczniu 2017 pochwalil sie ze 'nie oglada porno od nowego roku". Pogratulowalam, ale w srodku zjadla mnie zlosc - bo wyprowadzilismy sie od siebie we Wrzesniu, a on TERAZ rzucil porno....

W Lutym ja koncze 30 lat.

Moi rodzice mieli zwiazek bez intymnosci i WIEM ze nie chce czegos takiego, to nie jest zwiazek tylko UKLAD EKONOMICZNY, a ja jestem niezalezna finansowo i nie mam dzieci na utrzymaniu zeby sie poswiecac w imie wyzszych celow.

Jest moim przyjacielem, zaczal pracowac nad problemem - poszedl do lekarza, poszedl do psychologa, ale to idzie TAK WOLNO..... Mam wrazenie ze ja zyje tylko jednym problemem. Jestem zafiksowana na seks, nie moge sie skupic, nie moge myslec ani mowic o niczym innym. Tylko brak seksu i ta cala sytuacja i czy da sie ja naprawic... Super chemii miedzy nami nigdy nie bylo, ale szczerze myslalam ze to nie wazne bo inne rzeczy sie licza.... No i co jak na koniec zacznie mu stawac a okaze sie ze i tak mamy rozne libida??? Chociaz mowi ze masturbuje sie 7 razy w tygodniu, czyli jakies libido ma - ja co prawda masturbuje sie dwa razy dziennie ale mysle ze gdybym miala jakosciowy seks to raz- dwa razy w tyg byloby wystarczajaco.... Czuje sie stara i nie atrakcyjna... Juz nie bede mowic ze sfrustrowana bo to da sie wyczytac miedzy wierszami....

Moje pytanie: Marnuje czas czy jest szansa? Jezeli dac mu czas na naprawe to ile jeszcze? Mam wrazenie ze zycie mi ucieka... Jak sie pytam o postepy, to reaguje zloscia ze ja oczekuje 'raportow' i ze te rzeczy wymagaja czasu.... Ale 'dowodow' w postaci seksu (juz nie mowie ze dzikiego- zwyklego na poczatek) tez nie widze, wiec po prostu chce wiedziec czy stoimy w miejscu czy nie.....Wyszlo na jaw tez, ze on od zawsze taki zimny w lozku przez to porno, ktore oglada cale zycie ('ale przeciez wszyscy ogladaja')....

Co robic? Rozejsc sie, zaplakac, zapic, zapomniec i zaczac nowe zycie poki jeszcze jestem wzglednie mloda czy ratowac to?
Obserwuj wątek
    • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 31.01.17, 00:09
      Ladnie napisalas, rzeczowo. Wez Ty sobie Kochanie jakies kochanie w miedzyczasie. Za mloda jestes na poswiecanie sie. Pokochaj sie, przezyj, doswiadcz, a potem pomyslisz. Zanim tonac splon. Potem zobaczysz.
    • zyg_zyg_zyg Re: Kolejne martwe lozko 31.01.17, 00:14

      A jakie są Twoje pomysły na ratowanie tego? Poza cierpliwym czekaniem albo szukaniem takiej antykoncepcji, która zarżnie Twoje libido?

      Masz świadomość, jak to wszystko wygląda, co nie? Musisz przecież mieć. Wygląda chujowo. Chciałabyś mieć śmigajęcego merca, więc do "naprawy" oddałaś zepsutego trabanta i masz nadzieję, że - może nie tak od razu, ale trochę trzeba poczekać - dostaniesz to, czego pragniesz?

      Nie sądzę, żeby psycholog czy seksuolog tak naprawili Twojego chłopaka, żeby nagle pojawiła się między Wami chemia, której nigdy nie było. Nie wymienią mu części, żeby przestał realizować swoje potrzeby w pornografii. Nie podrasują tak, żeby rytm jego seksualności stał się nagle zgodny z rytmem Twojej. Wyklepią, polakierują, może nawet trochę pojeździ, ale to dalej będzie stary trabant.
    • urquhart chcialam seksu na moich zasadach 31.01.17, 01:06
      archigen napisała:
      > ze nie szkodzi, nie zwracalam uwagi... Ale po jakims czasie gdy sytuacja powtor
      > zyla sie kilkakrotnie, on chyba zaczal unikac seksu, ja sie coraz bardziej napa
      > lalam, ale rownoczesnie chcialam seksu na moich zasadach bo jego gra wstepna ok
      > ropnie mnie irytowala. Im bardziej ja na moich zasadach, tym bardziej on unikal

      Co to są te "twoje zasady" bo ciarki przechodzą? Tym bardziej że widzę w historii forum że zdecydowania babka jesteś i pachnie mi że to powód te "impotencji" co jej nie ma przy porno.
      Jak faceta jara to porno to czy "jego zasady" bierzesz pod uwagę tak jak te swoje?
      Zasada porno to zalew nowości intensywnych bodźców wzrokowych, a jak "po twojemu"?
      No co za problem spotkać się w pół drogi, seksić razem nakręcając się porno?
      Stosuje z powodzeniem na leniwca czasem ślubna ma swoje ulubione kawałki do oglądania.
      Raz po mojemu raz po twojemu?
      Albo poprzebierać się, seks roleplaing bo to daje złudzenie efektu nowości i inności wzrokowo.
      Reszta opisu niestety nie jest pocieszająca i niestety standardowo opisywane tu nawarstwione problemy.
      Dużo się reguralnie masturbuje, to nic nie czuje z Tobą bo żeby zwiększać dawkę facet typowo zaciska dłoń, w pochwie będzie mu wtedy zawsze za luźno, a z kondonem to już pełna katastrofa i znieczulica, za to pewno jara go anal bo tam ciasno.
      • sabat3 Re: chcialam seksu na moich zasadach 31.01.17, 07:04
        Pewnie tak, masz racje Urqu, a przynajmniej troche, ale widac, ze ludzie do siebie nie pasuja. Dobrali sie na poczatku studiow, no jakie czlowiek ma wtedy pojecie o zyciu?
        Moim zdaniem, skoro nie ma dzieci - bede monotematyczny - a wez go olej.
        Czasem czlowieka trzeba troche pociagnac za uszy, zeby wylazl z gowna, ale ewidentnie nie na tym etapie.
        Jak on teraz ma takie problemy, to po dzieciach i za 10 lat bedzie mial w portkach zdechla glizde i zero ochoty na seks. Masz zamiar wolami go ciagnac do sypialni? Ten kolo to jakis popapraniec, sorry za szczerosc. Nawet jesli ma problemy z postawieniem masztu, to moglby zainteresowac sie Toba i Twoim cialem w inny sposob. Sam mam problemy z hydraulika, to przykra dolegliwosc, teoretycznie powinienem miec wobec niego wiele empatii. Ale jesli koles nie teskni za dotykiem, cipka, smakiem Twojego ciala, potu, bliskoscia - to jest imho stracony z Twojego punktu widzenia.
        Mozna wspierac kogos, kto Cie pozada. Wtedy to szlachetnosc. A sadzanie w kacie "niepokornego dzieciaka", ktory patrzy jak tu sie wymigac ze wstretnego zadania pt. "seks" jest dla kobiety uwlaczajace.
        Dam diabelska rade. Klin wybijaj klinem. Zaszalej, a zapomnisz o nim.
        Przypominasz mi przypadek mgly_jedwabnej.
        Jak go rzucisz dla innych, to po pol roku zapytasz siebie - "On? A kto to kurde jest?" ;)
        • urquhart Re: chcialam seksu na moich zasadach 31.01.17, 08:35
          sabat3 napisał:

          > Pewnie tak, masz racje Urqu, a przynajmniej troche, ale widac, ze ludzie do sie
          > bie nie pasuja. Dobrali sie na poczatku studiow, no jakie czlowiek ma wtedy po
          > jecie o zyciu?

          Ja z żoną się dobrałem jeszcze wcześniej i to z destrukcją rodzinną z obu stron i wychodzi.
          Ale potrzebne jest warunki a) obustronne nastawienie, a wydaje się jest, b) wiedza co jest przyczyną i dlaczego nie działa i jak to zmienić, a tego drugiego ewidentnie nie ma.

          > Jak go rzucisz dla innych, to po pol roku zapytasz siebie - "On? A kto to kurde
          > jest?" ;)

          Właśnie. Jest spore ryzyko że potem ci inni po zajebistej seksie i namiętności rzucą ją z kolei dla następnych, bo jest spora podaż i konkurencja na tym rynku . W tym związku ma zbudowaną zaangażowanie i bliskość i dobre nastawienie i dlatego warto spróbować dać szansę, ale z głową, stworzyć dla niej warunki, a nie czekać na cud na który sam nie nastąpi, z czasem będzie tylko gorzej.
          • sabat3 Re: chcialam seksu na moich zasadach 31.01.17, 08:59
            urquhart napisał:
            > Ja z żoną się dobrałem jeszcze wcześniej i to z destrukcją rodzinną z obu stron
            > i wychodzi.

            Bo tak sie zlozylo. Gdybys nie zostal z zona, tylko dostal od niej kopa (na co szansa byla przepotezna), to bys teraz opowiadal o wolnosci, swobodzie, swiadomym wyborze i takie tam. Niektorzy ludzie jak nie przypisza sobie wszystkich sukcesow, to sie zesraja :)
            Nie tylko szklanka jest pelna (do polowy co prawda), ale to ja, "tymi rencamy" ja napelnilem :))

            > Ale potrzebne jest warunki a) obustronne nastawienie, a wydaje się jest, b) wie
            > dza co jest przyczyną i dlaczego nie działa i jak to zmienić, a tego drugiego e
            > widentnie nie ma.

            No wlasnie. Nie ma. A jak bedzie? Dla mnie to ewidentne, ze ognia z woda nie ozenisz. Zajac kica wokol slimaka i krzyczy "galopuj, stary!" :)
            Myslisz, ze od zrozumienia slimakowi przybedzie animuszu?

            > Właśnie. Jest spore ryzyko że potem ci inni po zajebistej seksie i namiętności
            > rzucą ją z kolei dla następnych, bo jest spora podaż i konkurencja na tym rynku
            > . W tym związku ma zbudowaną zaangażowanie i bliskość i dobre nastawienie i dl
            > atego warto spróbować dać szansę, ale z głową, stworzyć dla niej warunki, a nie
            > czekać na cud na który sam nie nastąpi, z czasem będzie tylko gorzej.

            Rzuci, no i trudno. Albo ona rzuci. I co sie stanie? Jest przymus przyspawania sie do drugiego czlowieka na wieki wiekow? Gdybym mial zyc jeszcze raz, to skoncentrowalbym sie na samodzielnosci, a nie na budowaniu zwiazku. Na moje, to zwiazki sie same dzieja, jest chemia to jest zwiazek. Nie ma chemii to jest sciema i udawanie.

            Dziewczyna mieszka za granica, ma dobra prace, ale zyciowo najwyrazniej realizuje typowo polski schemat. Tu jest pole do autoanalizy. Niezawodny maz jako priorytet? Poswiecalnictwo? O nie.
        • urquhart beta nie ma erekcji przy alfie 31.01.17, 08:49
          sabat3 napisał:
          > alni? Ten kolo to jakis popapraniec, sorry za szczerosc. Nawet jesli ma problem
          > y z postawieniem masztu, to moglby zainteresowac sie Toba i Twoim cialem w inny
          > sposob. Sam mam problemy z hydraulika, to przykra dolegliwosc, teoretycznie po
          > winienem miec wobec niego wiele empatii.

          Jak już piszesz, przypomnę co w takich sytuacjach pisali ci od psychowewo i Starowicz: nawet u u szympansów podporządkowany beta nie ma erekcji przy alfie, tylko stara sie odciągnąć jakąś samice w krzaki z daleka od uwagi alfy i jego wzroku.
          Tu ona tu wyraźnie dominuje i naciska, jest alfą, a on ma swoje podniecenie w ukryciu z dala od jej władzy w porno nad którym ma złudzenie kontroli.
          U ciebie przecież ślubna ma o ile pamiętam sprawczość, większa kasę, wsparcie bogatej rodziny.
          • sabat3 Re: beta nie ma erekcji przy alfie 31.01.17, 09:20
            urquhart napisał:
            > U ciebie przecież ślubna ma o ile pamiętam sprawczość, większa kasę, wsparcie b
            > ogatej rodziny.

            To zle pamietasz. Jest polsierota, jej matka ma glodowa emeryture. Zona zaraba aktualnie o 200PLN wiecej niz ja. Formalnie to wieksza kasa ;) Ty bys nawet nie zauwazyl. Tesciowa rzeczywiscie ja wspiera. Czasem jej da stowke czy dwie do kieszeni, bo jest taka stara ze juz nie wychodzi z domu i nie ma na co wydawac. Jedyny plus, ze tesciowa ma wspolwlasnosc domku 120m2, ktory jest niestety w stanie tragicznym.
            Czy ma sprawczosc? Nie wiem, pewnie tak. Ma przede wszystkim bardzo trudny charakter.
          • stokrotka_a Re: beta nie ma erekcji przy alfie 31.01.17, 09:52
            urquhart napisał:

            > Tu ona tu wyraźnie dominuje i naciska, jest alfą, a on ma swoje podniecenie w u
            > kryciu z dala od jej władzy w porno nad którym ma złudzenie kontroli.

            Biedne misie, jak nie inny samiec alfa to partnerka będąca samcem alfa. ;-) Jednak moim zdaniem twoja teoria nie trzyma się kupy, bo gdy gość ogląda porno, to widzi tam mnóstwo samców alfa, a on może sobie tylko popatrzeć jak inni bzykają, gdy on tylko oblizuje się na próżno. Nawet przez papierek nie może sobie polizać tego cukierka. ;-)
            • sabat3 Re: beta nie ma erekcji przy alfie 31.01.17, 09:57
              stokrotka_a napisała:

              > bo gdy gość ogląda porno, to
              > widzi tam mnóstwo samców alfa, a on może sobie tylko popatrzeć jak inni bzykaj
              > ą, gdy on tylko oblizuje się na próżno. Nawet przez papierek nie może sobie pol
              > izać tego cukierka. ;-)

              Chyba ze oglada takie, na ktorym samice alfa robia z samcem co chca ;)
      • archigen Re: chcialam seksu na moich zasadach 31.01.17, 21:23
        Trafiles z tym analem w dziesiatke. Parl na to miesiacami....
        Nie lubie tego i powiedzialam mu wprost. Nie mam z tym problemu jako z urozmaiceniem raz na jakis czas, ale nie chce zeby to byl staly i jedyny element naszego pozycia. byl zachwycony jak zrobilismy to ostatnio ze wzgledu na brak antykoncepcji.
        Moje zasady? No wlasnie, nie wiem do konca bo nasze zycie sie nigdy okol tego nie krecilo, ale lubie eksperymenty, generalnie najbardziej chyba jara mnie spontan - zeby tak wrocic do domu i zamiast 'dzien dobry, jak bylo w pracy?' podniosl mi sukienke do gory i wyruhal...miejsca publiczne, zabawki, zapachy, smaki, dzwieki, wytarzanie sie w farbie i dupczenie na plotnie do obrazu.... Nie wiem, jestem otwarta generalnie.... Z przebierankami tez nie mialam problemu, ale jakos nam nie szlo.... jakos sztucznie to wychodzilo dla mnie. Ale najbardziej chyba jara mnie spontan, a on potrzebuje wlasnie calego przedstawienia w 4 aktach.... najpierw ssij przez pol godziny, potem przebierz sie za zakonnice... potem anal... boshe nie mam czasu na te szopki zakonczone pol wzwodem i brakiem orgazmu (mojego).... chce normalnie wesolo i z poczuciem humoru podupczyc.... I tak probowalismy na jego zasadach tzn. z szopkami jak dla mnie to jest przekombinowane, ale moze mam mala motywacje bo nagroda jest mialka. Aha, i powiedziec mu o tym wszystkim jest nie mozliwoscia, bo slysze tylko ze on juz taki jest. I kto wie, moze z jego punktu widzenia ja jestem nudna, bo jak by nie bylo fantazja o byciu przeruhana na kuchennym stole po pracy brzmi nudziarsko w porownaniu do analu z zakonnica.... I tu tez pojawia sie moj wyrzut sumienia, moze ja jestem nudna?
        • hello-kitty2 Re: chcialam seksu na moich zasadach 01.02.17, 00:14
          archigen napisała:

          I k
          > to wie, moze z jego punktu widzenia ja jestem nudna, bo jak by nie bylo fantazj
          > a o byciu przeruhana na kuchennym stole po pracy brzmi nudziarsko w porownaniu
          > do analu z zakonnica.... I tu tez pojawia sie moj wyrzut sumienia, moze ja jest
          > em nudna?

          Anal polwzwodem z zakonnica ;-) Magik.
          • sabat3 Re: chcialam seksu na moich zasadach 01.02.17, 14:26
            triss_merigold6 napisała:

            > Gość, któremu nie staje lub staje połowicznie powinien być przeszczęśliwy, że p
            > annie w ogóle chce się zdjąć majtki.

            Zdecydowanie tak.
            Jest takie fajne slowo - wdziecznosc. Powinien byc wdzieczny.

            > Przedstawienia? Kaman, bez przesady, pan przedawkował porno, co oznacza, że poż
            > ytku już z niego nie będzie.

            Jest jeszcze opcja pt "nie ta kobieta". Zbyt maly poziom podniecenia, zbyt wysoki stres.
            Wskazowka bylyby poranne wzwody, ale nic o tym nie wiemy... i pewnie sie nie dowiemy, bo stawiam, ze to jednak troll. To z zakonnicami ruchanymi analnie mnie przeroslo :)
              • sabat3 Re: chcialam seksu na moich zasadach 01.02.17, 15:05
                triss_merigold6 napisała:

                > Powinien być wdzięczny za to, że panna pochyla się nad nim wyrozumiale od miesi
                > ęcy zamiast go zostawić z hukiem.
                > Cokolwiek mu dolega, to nie jej problem. Pan ma 30 lat, a nie 70.

                O ile to wszystko prawda. Tak, zgadzam sie.
                Ale z jakichs przyczyn nie jest wdzieczny.
                Moze ma w dupie prawdziwy seks, a moze nie rozumie jaki jest nieatrakcyjny w oczach kobiet.
            • archigen Re: chcialam seksu na moich zasadach 01.02.17, 20:31
              Ales mi dowalil Sabat. Nie ma to jak twoje zyciowe problemy sa tak pojechane ze inni cie za trola uznaja.
              Poranne wzwody mial, pozniej przestal miec na jakis czas, ale wrocily. Nie wiem co to oznacza? Podziel sie doswiadczeniem, o czym to wedlug Ciebie swiadczy.
    • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 31.01.17, 09:29
      archigen napisała:
      Nie mielismy seksu przez 6 miesiecy kiedy "poznawalismy sie", co wtedy uznawalam ze sile charakteru,

      .. Super chemii miedzy nami nigdy nie bylo, ale szczerze myslalam ze to nie wazne bo inne rzeczy sie licza....
      ------------------------------
      Brak chemii (o miłości nie wspomnę) brak od początku zainteresowanie tobą jako kobietą i seksem. Kryptogej albo / i masturbator a nie siła charakteru. Tutaj na forum to standard.
    • cinram Re: Kolejne martwe lozko 31.01.17, 10:36
      wiem że może to nie jest dla Ciebie łatwe ale jesteś w jednej z lepszych sytuacji na tym forum.
      Jesteś w związku w którym jesteście nie dopasowani seksualnie. To się po prostu zdarza i brutalnie mówiąc dużo na to nie poradzisz. Owszem jak będzie pracować, to może wypracujecie sobie "Jakiś tam seks". Z tym że to nie jest to co czego oczekujemy chcąc się cieszyć seksem.

      Jeśli jesteście nie dopasowani, macie rozjechane libido to jedno jest sfrustrowane bo jest za mało, drugie też bo czuje presje - nie zależnie w jakiej konfiguracji damsko męskiej. poczytaj forum - jasno wynika że z niedopasowania mało co się urodziło, za to znalezienie osoby z którą pasujecie do siebie seksualnie daje energie, radość, uśmiech i człowiek zaczyna inaczej żyć.

      Ty jesteś w zasadzie w najlepszej sytuacji. zdałaś sobie sprawę z tego kiedy
      - nie jesteś w małżeństwie
      - nie masz dzieci
      - jesteś niezależna finansowo
      - jesteś jeszcze młodą dziewczyną (30ki to najfajniejsze dziewczyny)
      - do tego masz wokół facetów którzy pokazują Ci że jesteś atrakcyjną babką (nie chodzi żeby z nimi kręcić, ale przyznasz że to poprawia wiarę w siebie)

      decyzje o rozstaniu zawsze są trudne, ale sama piszesz że już jesteście w pół drogi. piszesz o Was jak o przyjaciołach. I świetnie. nimi pozostańcie.

      powodzenia i ciesz się życiem. Masz wszystko co Ci do tego potrzeba - już tylko trochę wiary w siebie.
      • zawle Re: Kolejne martwe lozko 31.01.17, 10:44
        cinram napisał: > powodzenia i ciesz się życiem. Masz wszystko co Ci do tego potrzeba - już tylko
        > trochę wiary w siebie.

        I żeby Ci się odpowiedzialność z poświęceniem się nie pokićkała:))))
      • ludovicolo Re: Kolejne martwe lozko 01.02.17, 12:35
        Mnie interesuje kwestia niedopasowania seksualnego ilościowego vs. niedopasowania seksualnego jakościowego. U nich jakby jedno i drugie niedopasowane.

        Jakościowe? Np. on co i raz łaknie anala, a ona nie.
    • ludovicolo Re: Kolejne martwe lozko 31.01.17, 11:12
      Z przedstawionego opisu wynika że prawidłowo rozwijasz się seksualnie. Gorzej z partnerem. Myślę że coś jest nie tak, bo zaburzeniu współżycia towarzyszy jeszcze do tego porno, narkotyk, nerwica. A co fachowcy mówią??, był chyba u kilku, bo jak nie to... ma tak słabo libido że nawet mu nie zależy na poprawie.
      • archigen Re: Kolejne martwe lozko 01.02.17, 20:36
        Co fachowcy mowia, to wiem tylko z jego relacji, bo nie chodze z nim na terapie. Wiem, ze sie przebadal u lekarza, ale wszystko wyszlo ok. Pozniej psycholog - stwierdzil ze jest pod duzym stresem w pracy i w zwiazku, przepisal prochy dorazne, ale na stres, nie na potencje. Doradzili sporty, zdrowe jedzonko i ograniczenie alko. Psycholog zgodzil sie ze porno moze mu wypaczac obraz seksu jako takiego. Tyle wiem.
    • g0d_h1mself Re: Kolejne martwe lozko 31.01.17, 14:40
      Cokolwiek zdecydujesz - powinnaś mysleć przede wszystkim o sobie. Jeżeli jesteś w stanie mu pomóc, to zrób to - nie uczciwe jest zostawiać partnera w obliczu problemów, w dodatku tak poważnych.
      Ale masz racje, w którymś momencie musisz zdecydować czyinwestycja twojego czasu się opłaci, czy chęć naprawienia sytuacji jest obustronna. W gruncie rzeczy nie jesteś instytucją charytatywną.

      To mówiąc, jeżeli znajdziesz sobie zastepstow, to być może będziesz miała ten upgragniony seks... i nic poza tym.

      Żadna rada tutaj nie będzie dobrą radą niestety.
      • ludovicolo Re: Kolejne martwe lozko 31.01.17, 15:13
        Masz rację, trudno coś komu radzić odpowiedzialnie. Najważniejsza rada, to żeby każdy używał swojego mózgu przy podejmowaniu decyzji w swojej osobistej sprawie życiowej. Tylko ten mózg potrafi zważyć wszystkie za i przeciw w kierunku rozwiązania z którym osoba może żyć. Tylko on zna je wszystkie. A my tu pomagamy tylko.

        Podoba mi się ten tytuł: Martwe łóżko.

        Stroniłbym od wyrazu "kolejne", ponieważ są to niebywale ważne sytuacje, dramat ludzki nie jest kolejny. No owszem, dodanie że kolejny może pomóc zmniejszyć cierpienie.
    • stary.dziadyga Re: Kolejne martwe lozko 31.01.17, 21:24
      Myślę, że Kitty miała rację przed laty, że to forum powinno się nazywać "koniojebcy i żony koniojebców", czy jakoś tak? Oj coś widzę że to porno zbiera potężne żniwo. Wyobraźcie sobie, że nawet usłyszałam ostanio od znajomego (ma prawie 30 lat), że seks z dziwczynami w jego wieku to seks, a z tymi kolo 20 to już jak z odgrywka wszystkiego prosto z pornola. I nie był zbyt zadowolny z takiego obrotu spraw.

      Co do meritum, kochanka raczej nie polecam, bo co to niby zmieni? Raczej się Twojemu partnerowi od tego nie poprawi. Proponuję ostre cięcie. 10 lat Kochana, 10 lat...
      I mówię to od strony "nie dającej", choć ze mną nie wiadomo jak to naprawdę jest, ale z tym jak jest do tej pory, nie życzyłabym żadnemu buchajowi żeby się ze mną męczył 10 lat.
    • that.bitch.is.sick Re: Kolejne martwe lozko 31.01.17, 21:49
      To ja dorzucę swoje. Trochę głupio podporządkowywać życie dupie. Nie zgadzam się z większością dawanych tu rad, a najbardziej śmieszą rady od ludzi którzy sami rozstać się nie mają odwagi, więc radzą to komuś. Oczywiście że libido się zmienia na przestrzeni życia potrzeby seksualne mogą się zjeżdżać rozjeżdżać. Ludzie potrafią seksualnie ewoluować i ogólnie ewoluują w wielu aspektach (degenerują się też) - dlatego gdy ktoś jest egoistą, chce centralną częścią życia uczynić swoje potrzeby i swoje ja - moim zdaniem niech sobie odpuści budowanie związku bo tu trochę trzeba się dla drugiego człowieka poświęcić, to wspólne szczęście to coś ponad dziecinną przepychanką moje- twoje. Z drugiej strony czy egoista, narcyz, osoba oceniająca innych pod kątem przydatności do zaspokajania własnych potrzeb - potrafi żyć samotnie? Wątpię, bo to trudne dla ego i trzeba być twardym. Myślę, że łatwiejszą strategią jest wykorzystywanie innych, co niniejszym wielu użytkowników tego forum i innych czyni. Nie radzę pochopnego rozstania.
        • that.bitch.is.sick Re: Kolejne martwe lozko 31.01.17, 22:31
          Tam, obok wykorzystywania innych miał być emotikon - uśmieszek ale mój telefon nie zrozumiał żartu.;)
          Z tym trochę wg mnie, jak z orgazmem: lepszy w pojedynkę niż żaden, ale gdy mowa o najlepszym to ja obstawiam "wspólny".:)
            • sea.sea Re: Kolejne martwe lozko 31.01.17, 23:57
              Ja akurat w tej wąskiej reprezentacji, co się nie wahaly rozstać z powodu tzw dupy. I to dwa razy.. Nie żałuję :) A sytuacja nie była nawet w połowie tak ekstremalna, jak u Ciebie. Z eksami jestem w bardzo spoko stosunkach, bo się generalnie lubilismy, zerwanie paradoksalnie pocieplilo nam relacje, bo przestały między nami wisieć smutki i zawiedzione nadzieje. Mimo że po rozstaniach bylam przez dłuższy czas sama, paradoksalnie było to łatwiejsze niż bycie w związku ale bez seksu. Potrzeby socjalne zaspokajalam przyjaciółmi, a znacznie łatwiej jest budzić się samej w łóżku, niż obok człowieka, który Cię nie pożąda..

              • zawle Re: Kolejne martwe lozko 01.02.17, 10:52
                sea.sea napisała:

                > Ja akurat w tej wąskiej reprezentacji, co się nie wahaly rozstać z powodu tzw d
                > upy. I to dwa razy.. Nie żałuję :) A sytuacja nie była nawet w połowie tak ekst
                > remalna, jak u Ciebie. Z eksami jestem w bardzo spoko stosunkach, bo się genera
                > lnie lubilismy, zerwanie paradoksalnie pocieplilo nam relacje, bo przestały mię
                > dzy nami wisieć smutki i zawiedzione nadzieje. Mimo że po rozstaniach bylam prz
                > ez dłuższy czas sama, paradoksalnie było to łatwiejsze niż bycie w związku ale
                > bez seksu. Potrzeby socjalne zaspokajalam przyjaciółmi, a znacznie łatwiej jest
                > budzić się samej w łóżku, niż obok człowieka, który Cię nie pożąda..

                Święte słowa.
            • zyg_zyg_zyg Re: Kolejne martwe lozko 01.02.17, 11:31
              > Jezeli czekac to ile?

              Najlepiej do momentu, kiedy seks przestanie Cię tak bardzo interesować.
              Prawdopodobnie już koło siedemdziesiątki ogarnie Cię błogi spokój. Jeśli oczywiście nie będziesz nosiła w sobie żalu, że najlepsze lata zmarnowałaś. Że nie wykorzystałaś możliwości swojego młodego ciała, nie nurzałaś się w podnieceniu i rozkoszy, nie zgłębiałaś swojej seksualności, nie eksperymentowałaś, nie szalałaś, że zamiast oddawać się namiętnościom, czekałaś, aż przejdą.

              Podejrzewam jednak, że grubo przed siedemdziesiątką dojdziesz do ściany. Może też być tak, że on sobie znajdzie zakonnicę uwielbiającą anal i po "dziękuję, przepraszam" odejdzie do niej. A Ty zostaniesz z tym swoim poświęceniem jak chuj.
              • aandzia43 Re: Kolejne martwe lozko 01.02.17, 11:47
                zyg_zyg_zyg napisała:

                > > Jezeli czekac to ile?
                >
                > Najlepiej do momentu, kiedy seks przestanie Cię tak bardzo interesować.
                > Prawdopodobnie już koło siedemdziesiątki ogarnie Cię błogi spokój. Jeśli oczywi
                > ście nie będziesz nosiła w sobie żalu, że najlepsze lata zmarnowałaś. Że nie wy
                > korzystałaś możliwości swojego młodego ciała, nie nurzałaś się w podnieceniu i
                > rozkoszy, nie zgłębiałaś swojej seksualności, nie eksperymentowałaś, nie szalał
                > aś, że zamiast oddawać się namiętnościom, czekałaś, aż przejdą.
                >
                > Podejrzewam jednak, że grubo przed siedemdziesiątką dojdziesz do ściany. Może t
                > eż być tak, że on sobie znajdzie zakonnicę uwielbiającą anal i po "dziękuję, pr
                > zepraszam" odejdzie do niej. A Ty zostaniesz z tym swoim poświęceniem jak chuj.

                Amen.
              • archigen Re: Kolejne martwe lozko 01.02.17, 20:43
                Ok, przyjmuje passywno-agresywny ton na klate. Ale powaznie, postaw sie w mojej sytuacji. Facet mowi, ze robi wszystko co w jego mocy, i choc zajelo mu to w ch*j czasu - to przyznaje ze rozumie, iz mam prawo byc sfrustrowana i zaczyna dzialac w kierunku poprawy. Zreszta ja tez w tym calym ukladzie nie jestem bez winy - wiele rzeczy moglam zrobic lepiej i wczesniej, nie potrzebne bylo to tlumienie moich zali i liczenie ze sytuacja sama sie rozwiaze. Ale stalo sie.
                Patrzac w przyszlosc: facet ktory chce to naprawde naprawic kiedy powienien miec jakies efekty? 2 miechy, 6 miechow? nie chce go popedzac, ale nie chce marnowac wiecej czasu.
                • sea.sea Re: Kolejne martwe lozko 01.02.17, 20:50
                  Nie wiadomo, kiedy powinien, będzie miał wtedy, kiedy będzie miał, myślę, że nawet jego terapeuta by Ci tego nie określił z całą pewnością.

                  Jednak nawet jeśli terapia naprawi panu wzwód i zwiększy nieco zainteresowanie seksem, stawiam brylanty przeciwko orzechom, że "normalnie wesolo i z poczuciem humoru podupczyc" się w tym związku i tak nie da. Nie ta energia między Wami, tak po prostu.
                  • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 01.02.17, 21:03
                    sea.sea napisała:


                    > Jednak nawet jeśli terapia naprawi panu wzwód i zwiększy nieco zainteresowanie seksem, stawiam brylanty przeciwko orzechom, że "normalnie wesolo i z poczuciem humoru podupczyc" się w tym związku i tak nie da. Nie ta energia między Wami, tak po prostu.
                    ----------------------
                    zgadzam się w 100%. W realnym świecie trupa ożywić się nie da.
                • zyg_zyg_zyg Re: Kolejne martwe lozko 02.02.17, 02:32
                  > Ok, przyjmuje passywno-agresywny ton na klate.

                  To tak na wszelki wypadek, gdybyś chciała zbyt dosłownie potraktować Bitch i jej rady o poświęcaniu się w związku, bo seks w perspektywie długich lat razem aż tak ważny nie jest ;-)
                  Fakt - głupio byś zrobiła, gdybyś odeszła od kogoś tylko dlatego, że nicki w internecie Ci kazały. W przeciwieństwie do Ciebie ich nie dotkną konsekwencje Twojego wyboru.

                  Te nicki w większości ustawiły Twojemu chłopakowi deadline na wczoraj. Ty byś chciała, żeby przesunęły go o dwa miechy albo sześć. Prosisz, masz - przesuwamy. Ale Ty jeszcze potrzebujesz gwarancji, żeby to nie był zmarnowany czas. Uuu.... Może przynajmniej dojrzewanie do decyzji o odejściu jesteś w stanie uznać za czas dobrze wykorzystany? Choć stawiałabym, że oczekujesz naprawienia Twojego chłopaka. Raczej nie w sensie wzmocnienia erekcji - na to akurat szansa jakaś jest (szansa, nie gwarancja, i to nie po dwóch miesiącach) - tylko w sensie, żeby on zaczął się bzykać w końcu normalnie. Czyli wesoło, spontanicznie i na płótnach ;-) (nie szydzę!)

                  A tu jest problem, na który wszyscy prawie zwrócili uwagę, jedynie Ty sie wzbraniasz (może to jest w tym wszystkim najważniejsze - dlaczego?). Że "normalnie" to znaczy po prostu po Twojemu. Tylko z tego, że ktoś ma inną wizję dobrego seksu niż Ty, nie leczą. Z fundamentalnego niedopasowania nie leczą. Jest szansa, że jego "uzależnienie od pornografii i masturbacji" przykrywa jakąś inną seksualność. I że ta zostanie po terapii odkryta. Ale gdyby miała ona pasować do Twojej, to jakoś musiałoby sie to przejawić przez dziesięć lat. Tak mi się wydaje. Z tego, co piszesz, nie przejawiło się.

                  I ja kiedyś liczyłam na poprawę. W innych okolicznościach niż Ty, ale też mi się wydawało, że dwa miechy to max tego, ile mogę sobie pozwolić na czekanie. Kilka lat się z tego uzbierało - z kilkuset świadomych wyborów podejmowanych każdego dnia. Życzę Ci, żeby u Ciebie szybciej się rozstrzygnęło, czy z tej mąki będzie chleb :-) No i żebyś jeszcze zaszalała z kimś, kto będzie do Ciebie pasować - może jeszcze ze swoim chłopakiem, może już z kimś innym.

                  • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 02.02.17, 08:49
                    > Te nicki w większości ustawiły Twojemu chłopakowi deadline na wczoraj. Ty byś chciała, żeby przesunęły go o dwa miechy albo sześć. Prosisz, masz - przesuwamy. <

                    Po pierwsze i najważniejsze - prywatnie nie wysuwam zadnych rad, zwłaszcza tak jednoznacznych jak "odejdź" albo "zostań". Autorka robi wrazenie pozbieranej, zrobi co jest właściwe. W czym mozna jej chyba pomoc to odbić z powrotem jej treść i ton (metoda Kitty), co zazwyczaj pomaga. I tak jak nadawanie jest zniekształcone uprzedzeniami nadawcy tak odbiór - uprzedzeniami odbiorcy.

                    Ok do rzeczy. Mój odbiór jest taki, od ze strony autorki juz jest po zwiazku na poziomie emocjonalnym, erotycznym zwłaszcza. Nie dziwie sie jej. Niesie ich jeszcze pewna bezwładność i rozterki na poziomie racjonalnym. W takiej chwili większość ludzi odruchowo szuka nowej relacji, bo wtedy przeskoczenie mniej kosztuje, mniej boli. Stronę przeskakujaca, bo strona zostawiona ma z kolei cały level wiecej do przerobienia ("zdradziłas kurwo mnie, pod pociąg sie podłoże").

                    Stad jezeli dobrze rozumiem jej stan to ma wybór: czekać na tego Johna Cleese'a i wtedy przejechać przez rozstanie jak po maśle, albo usiąść juz teraz i to dobić. W drugim przypadku jest ciężej ale wchodzi sie w następny zwiazek duzo bardziej komfortowo. Bo rozpoczynanie zwiazku ze zdrajcą/zdrajczynią jest bardzo ekscytujące i pompuje ego, ale to pozniej wraca, wtedy kiedy jest najciężej. Juz inni pisali, ze jej sytuacja jest komfortowa do dokonywania takich wyborów w porównaniu z równaniem z ziemia na wspol rozkreconych projektów, z zyciami dzieci i innych zależnych od tych projektów.
                    • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 02.02.17, 20:11
                      proteinowy.na.chwile napisał:

                      > Ok do rzeczy. Mój odbiór jest taki, od ze strony autorki juz jest po zwiazku na
                      > poziomie emocjonalnym, erotycznym zwłaszcza. Nie dziwie sie jej. Niesie ich je
                      > szcze pewna bezwładność i rozterki na poziomie racjonalnym. W takiej chwili wię
                      > kszość ludzi odruchowo szuka nowej relacji, bo wtedy przeskoczenie mniej kosztu
                      > je, mniej boli. Stronę przeskakujaca, bo strona zostawiona ma z kolei cały leve
                      > l wiecej do przerobienia ("zdradziłas kurwo mnie, pod pociąg sie podłoże").
                      >
                      > Stad jezeli dobrze rozumiem jej stan to ma wybór: czekać na tego Johna Cleese'a
                      > i wtedy przejechać przez rozstanie jak po maśle, albo usiąść juz teraz i to do
                      > bić. W drugim przypadku jest ciężej ale wchodzi sie w następny zwiazek duzo bar
                      > dziej komfortowo. Bo rozpoczynanie zwiazku ze zdrajcą/zdrajczynią jest bardzo e
                      > kscytujące i pompuje ego, ale to pozniej wraca, wtedy kiedy jest najciężej. Juz
                      > inni pisali, ze jej sytuacja jest komfortowa do dokonywania takich wyborów w p
                      > orównaniu z równaniem z ziemia na wspol rozkreconych projektów, z zyciami dziec
                      > i i innych zależnych od tych projektów.

                      Byc moze czytalam po lebkach czy opuscilam jakis post ale ja myslalam, ze ona czeka az mu stanie czy tam co mu jest nie tak, zostanie jakimis silami przyrody, czarow, rozmow czy tabetek naprwione, a nie, ze czeka az jakis przechodzcy mlody bog krzyknie do nie 'ej mala idziesz?' I wtedy ona sobie w podskokach kopnie w dupala przedjebce. Zreszta czy ona jest w nim w zwiazku? Znowu zrozumialam, ze sie wyprowadzila i sie z nim zaledwie na randki umawia. Czy randki zobowiazuja? Do czego?

                      I teraz w odpowiedzi: w zadne 'naprawiania' seksualnosci, fiuta, 'naprawiania' z pasji, 'naprawiania' charakteru nie wierze. Szkoda sensu. Z kims innym moze zaskoczyc bez zadnych napraw.
                      • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 02.02.17, 20:32
                        hello-kitty2 napisała:
                        > I teraz w odpowiedzi: w zadne 'naprawiania' seksualnosci, fiuta, 'naprawiania'
                        > z pasji, 'naprawiania' charakteru nie wierze. Szkoda sensu. Z kims innym moze z
                        > askoczyc bez zadnych napraw.

                        Dokladnie - w dodatku jemu tez moze "zaskoczyc". Z inna ;) Moze znajdzie swoja "analna zakonnice" :)

                        Autorka moim zdaniem podjela decyzje wczesniej, przyszla tutaj sie "upewnic", bo to jednak "zyciowa decyzja". Krzyz na droge, za pol roku, w ramionach innego faceta, nie bedzie juz o obecnym pamietac.
                        • ludovicolo Re: Kolejne martwe lozko 02.02.17, 23:30
                          sabat3 napisał:

                          > hello-kitty2 napisała:
                          > > I teraz w odpowiedzi: w zadne 'naprawiania' seksualnosci, fiuta, 'naprawi
                          > ania'
                          > > z pasji, 'naprawiania' charakteru nie wierze. Szkoda sensu. Z kims innym
                          > moze z
                          > > askoczyc bez zadnych napraw.
                          >
                          > Dokladnie - w dodatku jemu tez moze "zaskoczyc". Z inna ;) Moze znajdzie swoja
                          > "analna zakonnice" :)
                          >

                          Ale to lepiej niech się pospieszy, bo przeczytałem bardzo ważne przemówienie prezydenta Tuska. Lista zagrożeń dla Europejczyków, po raz pierwszy tak szczerze ujawniona, jest ogromna, nawet Chińczycy stają się agresywni, a to tylko początek listy.
                      • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 02.02.17, 22:27
                        > ona czeka az mu stanie czy tam co mu jest nie tak, zostanie jakimis silami przyrody, czarow, rozmow czy tabetek naprwione, a nie, ze czeka az jakis przechodzcy mlody bog krzyknie do nie 'ej mala idziesz?' <

                        No to juz moje zrozumienie tego co ona mówi, moze i ide za daleko.

                        Formalnie czeka na autonaprawe starego, ale tak naprawde potrzebuje potwierzenia, ze przypadek jest stracony (a wyglada ze jest). Jej podświadomość skanuje otoczenie juz od jakiegoś czasu (czuje sie zauważana, podoba sie jej to). Jezeli poczeka dłużej to któryś syn Albionu jakos tak wysunie sie z tła na pierwszy plan, i jezeli odpowie na jej feromon swoim feromonem - to juz z górki.

                        Byle to nie był Jack Whitehall : youtu.be/GDikmise66k

                        Tez nie wierze w naprawianie. Glam tu z rok temu śpiewała peany jak sie jej mąż naprawił po odstawieniu, potem zamilkła a potem: "Mąż? Jaki mąż? To był krasnal, teraz mam księcia".
                        • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 02.02.17, 22:37
                          proteinowy.na.chwile napisał:


                          > Formalnie czeka na autonaprawe starego, ale tak naprawde potrzebuje potwierzeni
                          > a, ze przypadek jest stracony (a wyglada ze jest). Jej podświadomość skanuje otoczenie juz od jakiegoś czasu (czuje sie zauważana, podoba sie jej to). Jezeli poczeka dłużej to któryś syn Albionu jakos tak wysunie sie z tła na pierwszy plan, i jezeli odpowie na jej feromon swoim feromonem - to juz z górki.
                          ----------------------
                          To potwierdza ogromny autorytet, jakim cieszy się forum. Powinniśmy założyć spółdzielnię i kasować za porady.
                        • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 02.02.17, 23:26
                          proteinowy.na.chwile napisał:

                          Jej podświadomość skanuje ot
                          > oczenie juz od jakiegoś czasu (czuje sie zauważana, podoba sie jej to). Jezeli
                          > poczeka dłużej to któryś syn Albionu jakos tak wysunie sie z tła na pierwszy pl
                          > an, i jezeli odpowie na jej feromon swoim feromonem - to juz z górki.

                          No i niech skanuje, nich ma z gorki, jaki problem? A najbardziej kuriozalne to nazwanie jej zdrajczynia ;-) A co to kurwa jej maz? Obiecywala mu cos? Ma jakies zobowiazania? Jakie?
                  • archigen Re: Kolejne martwe lozko 02.02.17, 22:38
                    Nie potrzebuje zadnej gwarancji, raczej opinii na szanse powodzenia tego wszystkiego od bardziej w temacie doswiadczonych. Jako ze jestem w temat zaangazowana personalnie to i nie patrze trzezwo. NAwet te moje opisy tutaj sa bardzo nieobiektywne przeciez. Zastanawiam sie co on by mial do powiedzenia na ten temat, ale bardzo ciezko cos mi od niego wyciagnac. Najwiecej co mi sie udalo, to zal i postanowienie poprawy.
                    Wzbraniac sie wzbraniam, no bo zal mi.... zal mi tego zwiazku (oczywiscie jak to bywa poza seksem bylo fantastycznie), zal mi tez jego. Jemu tak bardzo zalezy na mnie, boje sie ze go to rozstanie zalamie psychicznie.
                    • zawle Re: Kolejne martwe lozko 02.02.17, 22:57
                      archigen napisała:

                      > Nie potrzebuje zadnej gwarancji, raczej opinii na szanse powodzenia tego wszyst
                      > kiego od bardziej w temacie doswiadczonych. Jako ze jestem w temat zaangazowana
                      > personalnie to i nie patrze trzezwo. NAwet te moje opisy tutaj sa bardzo nieob
                      > iektywne przeciez. Zastanawiam sie co on by mial do powiedzenia na ten temat, a
                      > le bardzo ciezko cos mi od niego wyciagnac. Najwiecej co mi sie udalo, to zal i
                      > postanowienie poprawy.
                      > Wzbraniac sie wzbraniam, no bo zal mi.... zal mi tego zwiazku (oczywiscie jak t
                      > o bywa poza seksem bylo fantastycznie), zal mi tez jego. Jemu tak bardzo zalezy
                      > na mnie, boje sie ze go to rozstanie zalamie psychicznie.

                      Osoby które w czymś takim były odradzają jak widzisz. Nic z tego nie będzie. Tyle że czasami to może nie być najważniejsze. Gdy pomiędzy wami jest wielka miłość i ten problem jest wspólnym problemem, to jest szansa. Może nie na lepszy seks, ale na całkiem dobry związek na pewno. Ale litość lub strach o partnera to chujowy doradca. Potraktuj go to jako szansę dla niego na coś, co dla niego będzie lepsze.
                        • sea.sea Re: Kolejne martwe lozko 02.02.17, 23:49
                          Zaprawdę powiadam Ci, siostro, ona Ci będzie pykać jak pokrywka na garnku z wrzącą zupą.
                          Jak masz w związku ciężko sfrustrowaną jakąś żywotną potrzebę i wiesz, że lepiej nie będzie - wszystko jedno jaką: dupa, dzidziuś, bezpieczeństwo finansowe, możliwość rozwoju własnych kompetencji związanych z pracą czy hobby, itp itd - to to wpływa na całą resztę. Trudno wstawać rano i emanować pozytywną energią w stronę partnera, który Cię w Twoim odczuciu w jakiś sposób blokuje.
                          • archigen Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 02:23
                            No tylko widzisz, tak mnie nauczono (na marginesie nie wiem czy to prawda, ale tak mam wdrukowane w dynie) ze 1. nie mozna miec wszystkiego i w zyciu jest cos za cos, 2. uczucia i chemia jest ulotna -> zatem nie da sie nic na tym zbudowac, a przynajmniej jest to wielce ryzykowne. Bo po latach i tak wyparuje. Wiec dla mnie jest pytanie,biorac pod uwage multum mozliwosci ustawienia sobie priorytetow w zyciu swoim + tej drugiej strony, to czy jest w ogole mozliwosc znalezienia kogos kompatybilnego na tym grajdole... No i druga sprawa, gdyby mnie jakos okrutnie ograniczal, albo nie mial pracy latami to latwo by mi bylo pozegnac sie.... A brak energii seksualnej to cos co obserwowalam cale zycie miedzy rodzicami i chodz wiem jak ich malzenstwo to spartolilo to dalej mam wbite w leb ze w sumie to seks nie jest wazny.... (mimo ze malzenstwo moich rodzicow raczej swiadczy przeciw tej teorii)
                            • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 08:48
                              archigen napisała:

                              No i druga sprawa, gdyby m
                              > nie jakos okrutnie ograniczal, albo nie mial pracy latami to latwo by mi bylo p
                              > ozegnac sie....

                              hehe Proteinowy pewnie by powiedzial, ze to powraca natura zdracy ;)

                              A brak energii seksualnej to cos co obserwowalam cale zycie mie
                              > dzy rodzicami i chodz wiem jak ich malzenstwo to spartolilo to dalej mam wbite
                              > w leb ze w sumie to seks nie jest wazny.... (mimo ze malzenstwo moich rodzicow
                              > raczej swiadczy przeciw tej teorii)

                              To moze od tego wyjdz i zastanow sie na ile dla Ciebie seks jest wazny (taki, jak lubisz). Czy np mozesz bez niego zyc latami? Czy mozesz z niego zupelnie zrezygnowac? Czy jestes wysokolibidowa? Czy mozesz moze uprawiac samoerotyzm latami (chyba tak to Mabelle nazywa)? Bo ja np jestem przykladem (na ile sie jestem w stanie samozdiagnozowac), ze po latach wiekszeggo czy mniejszego trzepania sie w poszukiwaniu seksu doszlam do wniosku czy tam odczulam, ze seks nie jest dla mnie jakis priorytetowy: tj jak jest to fajnie, a jak nie ma to tez sie nic nie stanie. Po prostu: nie muszem, bo sie nie uduszem ;) Tyle, ze ja mam juz dziecko. Narodziny dziecka, to jednak w zyciu kobiety przelom. Moze powinnam dodac nieskolobidowej. Poki go nie ma, to jest parcie, zeby sie pojawilo (nieswidome), a jak juz jest, to co wlasciwie prze ku mezczyznie? Nic szczegolnego.
                              • ludovicolo Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 09:17
                                hello-kitty2 napisała:

                                Narodziny dziecka, to jednak w zyciu kobiety przelom. Moze powinnam dodac
                                > nieskolobidowej. Poki go nie ma, to jest parcie, zeby sie pojawilo (nieswidome
                                > ), a jak juz jest, to co wlasciwie prze ku mezczyznie? Nic szczegolnego.
                                >

                                Ciekawe! Faceci mogą więc chcieć zwlekać z zapłodnieniem żeby się nacieszyć. Żeby się zabezpieczyć przed brakiem seksu. Ewentualnie jeśli kobieta uparta na dwójkę dzieci to pewnie po pierwszym jeszcze nie wyłączy jej się zainteresowanie mężem.

                                A jeśli kobieta w ogóle nie chce mieć dzieci i jest jak piszesz niskolibidowa no to nic już w ogóle, zero seksu od startu. A jak wysokolibidowa ale nie chce mieć dzieci to OK dla seksu.
                              • zyg_zyg_zyg Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 10:06
                                > To moze od tego wyjdz i zastanow sie na ile dla Ciebie seks jest wazny (taki, jak lubisz). Czy np
                                > mozesz bez niego zyc latami? Czy mozesz z niego zupelnie zrezygnowac? Czy jestes
                                > wysokolibidowa? Czy mozesz moze uprawiac samoerotyzm latami (chyba tak to Mabelle nazywa)?

                                Ja dodam: co czujesz na myśl, że może to już wszystko? Że lepiej, pełniej, bardziej ekscytująco seksu już nie zaznasz? Że może nie będziesz miała na starość takiego wspomnienia, przy którym "ho ho!" będzie Ci się samo wyrywać? ;-) (chyba że już masz)

                                > Bo ja np jestem przykladem (na ile sie jestem w stanie samozdiagnozowac), ze po latach wiekszeggo czy mniejszego trzepania sie w poszukiwaniu seksu doszlam do wniosku czy tam odczulam, ze seks nie jest dla mnie jakis priorytetowy

                                Co innego jest, jak ktoś sam do takiego wniosku dochodzi po latach doświadczania, a co innego, jak w imię czegoś (poczucia powinności? braku odwagi? wdrukowanych "prawd"?) pozbawia się możliwości sprawdzenia tego na sobie.
                              • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 20:39
                                > hehe Proteinowy pewnie by powiedzial, ze to powraca natura zdracy ;)

                                Mna sie nie przejmuj. Nie ma mnie na rynku. A skoro wywołujesz do tablicy w temacie zdrady to w dwoch slowach: mam skrzywiona ocene, bo przerabialem to od strony rogacza.

                                Mniej wiecej to dziala tak, ze w trakcie zywego zwiazku w systemie hulaja Ci hormony (Urqu podawal liste nie raz), i uaktywniaja sie sie rozmaite wzorce z dziecinstwa. Jestes bezbronny. Np zakladasz ze minimum to szczerosc, nawet nie wzajemna wylacznosc na uzywanie narzadow plciowych (choć zazwyczaj: tak, wyłączność też). Wiem: troche wstyd sie przyznac do az takiej naiwnosci. Problem w tym, ze "stukam tez Romana" przynosi blyskawiczne wysuszenie tych hormonow u partnera i w miare doswiadczone zawodniczki/zawodnicy az takich glupot nie robia (vide nestor Gogol).

                                Dlatego ludzie dla ktorych seks jest w miare intymny, otwiera ich, zwieksza zakres zaufania do stukanej osoby itd beda szukac osob w miare uczciwych, trzymajacych sie umow. Opcja b: szybko wydupczyc partnera/ke zanim on/a wydupcza ciebie (wydupczyc jest tu uzyte w szerokim sensie).

                                Mniej wiecej to staralem sie przekazac autorce: nedza biezacego seksu jest do naprawienia przez nastepnego rebacza. Za to utrzymywanie go w stanie chodzenia do pana doktora zeby go naprawil z jednoczesnym otwarciem na nowe znajomosci moze ja postawic kiedys w nieprzyjemnej sytuacji.
                                • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 13:18
                                  Przymierzam sie do odpowiedzi na ten post (ktorego fragmenty ponizej) od wczoraj. Wczoraj i tak nie bylam w stanie obsluzyc klawiatry, dzisiaj jeszcze jestem ale nie wiem co napisac. Powinnam byla napisac, ze ja to wszystko rozumiem, dociera to do mnie, uklada sie jedna calosc ALE sie nie uklada. Nie uklada sie, nie po tym, co pisales.

                                  Np to jest o Tobie?:
                                  "> Dlatego ludzie dla ktorych seks jest w miare intymny, otwiera ich, zwieksza zak
                                  > res zaufania do stukanej osoby itd beda szukac osob w miare uczciwych, trzymaja
                                  > cych sie umow."
                                  Tak jak szukales z ta laska, co to ja pierwszy raz wystukales prawie na oczach jej chlopaka? Czy jechales wtedy opcja B? ;) I tam bylo chyba wiecej takich akcji, po bandzie ze zdrajcami. Ale najciekwsze jest jak Cie takie akcje kreca w tych Twoich opowiesciach, w przeciwienstwie do akcji nigdy nieopowiedzianych w tych zwiazkach prostolinijnych opartych na uczciwosci.

                                  Wlasnie: a kiedy zaczyna sie nowy zwiazek? Bo tutaj:
                                  > Mniej wiecej to dziala tak, ze w trakcie zywego zwiazku w systemie hulaja Ci ho
                                  > rmony (Urqu podawal liste nie raz), i uaktywniaja sie sie rozmaite wzorce z dzi
                                  > ecinstwa. Jestes bezbronny. Np zakladasz ze minimum to szczerosc, nawet nie wza
                                  > jemna wylacznosc na uzywanie narzadow plciowych (choć zazwyczaj: tak, wyłącznoś
                                  > ć też). Wiem: troche wstyd sie przyznac do az takiej naiwnosci. Problem w tym,
                                  > ze "stukam tez Romana" przynosi blyskawiczne wysuszenie tych hormonow u partner
                                  > a

                                  Wg mnie tu wnosisz, ze seks zobowiazuje, a nie zwiazek zobowiazuje, a zobowiazuje? A jesli ktos stuka oprocz ciebie jeszcze Romana, to czy jest z toba w zwiazku? Od kiedy sie jest w zwiazku?

                                  W ogole to Twoja postawa zyciowa przypomina mi morrisonowa probe bycia uczciwym w swej nieuczciwosci ;)

                                  > Mniej wiecej to staralem sie przekazac autorce: nedza biezacego seksu jest do n
                                  > aprawienia przez nastepnego rebacza. Za to utrzymywanie go w stanie chodzenia d
                                  > o pana doktora zeby go naprawil z jednoczesnym otwarciem na nowe znajomosci moz
                                  > e ja postawic kiedys w nieprzyjemnej sytuacji.

                                  NIeprzyjemnej sytuacji? Np takiej?:
                                  www.youtube.com/watch?v=zlcim4WIOLk (we filmiku nawiazania do moich wczesniejszych pytan z tego postu do Ciebie, dokladnie posluchaj o co ona go pyta w tym samochodzie).
                                  • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 13:44
                                    Inna sprawa czy ona go utrzymuje w stanie chodzenia do pana doktora zeby go naprawil? Skad w ogole wysyp w dzisiejszych czasach szarlatanow i w ogole pomysl, ze mozna sobie ze lbem czy kutasem zrobic porzadek? Czy ktos to w ogole wierzy, zna i widzial osobe zjebana, ktora jest odmienionym czlowiekiem na reszte zycia po nawet kilkuletniej terpii? Bo ja odpowiem z reka n sercu: NIE. Nie ma takich osob. One w najlepszym przypadku maja pozaleczane/uswiadomione wlsne zjebanie ale widac naprawde na pierwszy rzut oka, ze to ich trzyma chocby sie naprodukowaly tekstow o zbawiennym dzialaniu i 'nowym' zyciu. Kraza wokol tematow, ktore kontrybutuja w ich skrzywieniu jak muchy wokol gowna. No wiec czy ona go trzyma czy on sam sobie cos ubzdural, ze sie 'wyleczy'? Jezeli mialabym cos sensownego powiedziec przed smiercia (a niewiele mi przychodzi do glowy ;), to ze w zyciu nalezy sie jak najbardziej zblizyc do siebie, nie przerabac sie w nikogo innego i akceptowac siebie. Nie tworzyc jakis bzdur o sobie. I pozwolic innym ludziom akceptowac lub nie akceptowac siebie. Byc raczej narratorem niz bohaterem swojego zycia.
                                    • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 19:17
                                      > Inna sprawa czy ona go utrzymuje w stanie chodzenia do pana doktora zeby go naprawil? <

                                      Bo chodzi nie o naprawianie a o medyczny papier na to kto winien. Oraz o władze. Możliwe, ze facet tez w to wierzy, albo uzywa jako wymówki do psychologicznego szantażu (dla NAS pracuje nad soba) w celu utrzymania przy sobie autorki.

                                      > w zyciu nalezy sie jak najbardziej zblizyc do siebie, nie przerabac sie w nikogo innego i akceptowac siebie. <

                                      Zgoda. A czy mozna/warto/trzeba zaznajamiać otoczenie ze swoja prawdziwa natura? Innymi słowy czy polecasz tez psychologiczny naturyzm, czy jednak jakies ubrania na mózg jak wychodzimy do ludzi?
                                      • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 21:07
                                        proteinowy.na.chwile napisał:

                                        > Zgoda. A czy mozna/warto/trzeba zaznajamiać otoczenie ze swoja prawdziwa natura
                                        > ? Innymi słowy czy polecasz tez psychologiczny naturyzm, czy jednak jakies ubra
                                        > nia na mózg jak wychodzimy do ludzi?

                                        Prawdziwej ludzkiej natury to chyba nikt by nie zniosl w calkowitej odslonie. Moze dlatego mamy ciala i jakas te urode, by przykrywala kim jestesmy, mimo wszystko przyciagajac do nas innych. Jakis % samotnosci jest konieczny. W tej przestrzeni mozesz byc soba, pod warunkiem, ze sie akceptujesz. Ty chyba pisales w tonie ze jak sie z kims kochasz, to sie odkrywasz. To kochaj sie po prostu. Nie przestawaj.
                                        No i tez pozwolic ludziom by Cie odrzucali, nie bac sie. Godzic sie na to i godzic sie z tym. A jednoczesnie byc otwartym na ludzi jesli chca czegos. Nie uciekac, no moze nie od razu ;)

                                        Tak mysle, ze jesli ktos cie odrzuca, to byles wystarczajaco soba.

                                        Natomiast jesli masz poczucie odgrywania teatru, to to jest zdecydowanie zla droga.

                                        A Ty co myslisz?
                                        • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 03:53
                                          > No i tez pozwolic ludziom by Cie odrzucali, nie bac sie. Godzic sie na to i god
                                          > zic sie z tym.

                                          Zgadzam sie ale to jest luksus. Czasem jednak musisz zawierac sojusze i one dzialaja lepiej w iluzji dobrowolności i porozumienia niż gołej logiki wzajemnych potrzeb. Ludzie czują się poniżeni postawieniem faktów na stół, np część skilla w przepływie usług i gotówki jest robienie tego tak, zeby odbiorca czuł się w pełni uprawniony do odbioru ale nie zobowiązany do rewanżu. Nie wiem, czy zauważyłaś błąd Marka, który deklarował organizowanie czasu. Któraś odpowiedź była w rodzaju: "nie rozumiesz niezależności, dawaj kasę i poświęcenie a program rozrywek ustawię sobie sama".

                                          > A jednoczesnie byc otwartym na ludzi jesli chca czegos. Nie ucie
                                          > kac, no moze nie od razu ;)

                                          Ha! To mi sie nie udało, nigdy. Cos nie teges z charakterem.

                                          > Tak mysle, ze jesli ktos cie odrzuca, to byles wystarczajaco soba.
                                          >
                                          > Natomiast jesli masz poczucie odgrywania teatru, to to jest zdecydowanie zla dr
                                          > oga.
                                          >
                                          > A Ty co myslisz?

                                          Na teraz (i następne 20 lat): oceniam, że szczegółów swojej osobowości ujawniać na codzien nie mam po co, co najwyżej jakbym się chciał rozwieść a nie miał na tyle jaj, żeby powiedzieć wprost. Nie to, że kogoś zwodzi takie udawanie. Chodzi o to, że doceniany jest wysiłek nie obciążania moją osobą otoczenia. Chyba podobnie jest z silikonem w cyckach. Jezeli któraś pani w średnim wieku sobie zrobi na klatce dwa sprężyste baloniki - nikogo tym nie zwodzi. Ale wielu to sie podoba i tak, czesto pomaga w zwiazku a nawet w pracy. Tak jak mówisz: teatr jest na pewno niezdrowy, niewygodny, nieuczciwy - ale jest jedynym sprawdzonym trybem w temacie długiego i stabilnego związku. Dla mnie.
                                          • aandzia43 Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 04:32
                                            proteinowy.na.chwile napisał:

                                            > > No i tez pozwolic ludziom by Cie odrzucali, nie bac sie. Godzic sie na to
                                            > i god
                                            > > zic sie z tym.
                                            >
                                            > Zgadzam sie ale to jest luksus. Czasem jednak musisz zawierac sojusze i one dzi
                                            > alaja lepiej w iluzji dobrowolności i porozumienia niż gołej logiki wzajemnych
                                            > potrzeb. Ludzie czują się poniżeni postawieniem faktów na stół, np część skilla
                                            > w przepływie usług i gotówki jest robienie tego tak, zeby odbiorca czuł się w
                                            > pełni uprawniony do odbioru ale nie zobowiązany do rewanżu. Nie wiem, czy zauwa
                                            > żyłaś błąd Marka, który deklarował organizowanie czasu. Któraś odpowiedź była w
                                            > rodzaju: "nie rozumiesz niezależności, dawaj kasę i poświęcenie a program rozr
                                            > ywek ustawię sobie sama".

                                            >
                                            Nie, ta odpowiedź była w rodzaju: "nie.rozumiesz że nie.jesteś arbiter of elegance łamane przez zdolny uszczęśliwić wszystko co się rusza, dawaj część kasy, zrozumienie dla odmiennosci,, zaangażowanie i dobrą wolę, zorganizujemy coś razem, a czasem osobno".

                                            Co do "teatru w związku": ja nie zamęczam ludzi swoimi schizami (informuję o nich, ale nie zalewam nimi upierdliwie) i oczekuję tego samego. Taki teatr mi odpowiada.
                                            • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 06:20
                                              > zorganizujemy coś razem, a czasem osobno

                                              O ile mnie pamiec nie myli tego aspektu nie bylo w ogole w oryginale. Ale nie ma problemu, nie da sie wszystkiego na raz przekazac. Zgadzam się, że to znacznie milej ująć rzeczywistość w takie słowa jak powyżej. Właśnie o tym mówiłem do Kitty.
                                          • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 13:03
                                            proteinowy.na.chwile napisał:

                                            > > A jednoczesnie byc otwartym na ludzi jesli chca czegos. Nie ucie
                                            > > kac, no moze nie od razu ;)
                                            >
                                            > Ha! To mi sie nie udało, nigdy. Cos nie teges z charakterem.

                                            Moze nie lubisz uwagi (skupiania na sobie uwagi). Ale uwazaj, uciekanie przed ludzmi, to prosta droga do samotnosci. Pamietaj, ze wiekszosc ludzi nie interesuje w ogole kim jestes i dokad zmierzasz.
                                    • ninek04 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 20:25
                                      hello - kitty 2 napisała
                                      >Skad w ogole wysyp w dzisiejszych czasach szarlatanow i w ogole pomysl, ze mozna sobie ze lbem czy kutasem zrobic porzadek? Czy ktos to w ogole wierzy, zna i widzial osobe zjebana, ktora jest odmienionym czlowiekiem na reszte zycia po nawet kilkuletniej terpii? Bo ja odpowiem z reka n sercu: NIE. Nie ma takich osob. One w najlepszym przypadku maja pozaleczane/uswiadomione wlsne zjebanie ale widac naprawde na pierwszy rzut oka, ze to ich trzyma chocby sie naprodukowaly tekstow o zbawiennym dzialaniu i 'nowym' zyciu. Kraza wokol tematow, ktore kontrybutuja w ich skrzywieniu jak muchy wokol gowna. No wiec czy ona go trzyma czy on sam sobie cos ubzdural, ze sie 'wyleczy'? <

                                      Ja nie wierzę i nie widzę za bardzo sensu w tym, że próby naprawienia mogą cokolwiek zmienić. Bo w dzisiejszych czasach trochę tak to wygląda, że do terapeuty idzie się po uzyskanie gotowych rozwiązań, podobnie jak powiedzmy do mechanika, gdy psuje się samochód. Z żądaniem lub presją, by znalazł przyczynę " zepsucia " lub usterki umysłu i w miarę szybko go naprawił. To z czym kiedyś człowiek zmagał się jako tzw. trudnością życiową, z częścią egzystencji, zwykłego życia dzisiaj urasta do miana patologii, albo zakłócenia, z którym natychmiast trzeba udać się do specjalisty w celu naprawy i przywrócenia swojego dobrostanu, jakby tylko to się liczyło.
                                      • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 20:33
                                        ninek04 napisała:
                                        Ja nie wierzę i nie widzę za bardzo sensu w tym, że próby naprawienia mogą cokolwiek zmienić.
                                        ---------------
                                        Bo nie mogą. Jak uczucie, fascynacja, podziw mijają, a na ich miejsce pojawiają się negatywne uczucia i emocje, zawód, rozczarowanie, a w najlepszym wypadku obojętność, to co można zrobić? Tolerować się z poczucia pragmatyzmu lub konieczności, albo się rozstać.
                                        • ninek04 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 21:27
                                          marek. żak 1 napisał
                                          >Bo nie mogą. Jak uczucie, fascynacja, podziw mijają, a na ich miejsce pojawiają się negatywne uczucia i emocje, zawód, rozczarowanie, a w najlepszym wypadku obojętność, to co można zrobić? Tolerować się z poczucia pragmatyzmu lub konieczności, albo się rozstać. <

                                          Tolerować się można, dopóki oboje mają wrażenie, że to wystarczy na dłuższy czas. A gdy już nie wystarcza, to wtedy trzeba zdecydować się na jednoznaczny w tył zwrot ;)
                                          • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 21:37
                                            ninek04 napisała:

                                            > Tolerować się można, dopóki oboje mają wrażenie, że to wystarczy na dłuższy czas. A gdy już nie wystarcza, to wtedy trzeba zdecydować się na jednoznaczny w tył zwrot ;).
                                            -------------
                                            Jeśli jest się gdzie podziać.
                                          • ninek04 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 21:50
                                            Jeszcze dodam, że wraz ze zmianą otoczenia przestałam się bać. Mieszkając tam, prawie że na odludziu, daleko od szosy ;) i nie tylko, to w takie zimne, ponure wieczory kładąc się spać czułam każde niewyraźne, nieokreślone skrzypnięcie,każdy podmuch wiatru dobijający się o drzwi,okna, wzmocniony miejscowymi opowieściami, nie wiadomo czy prawdziwymi, ale zapadającymi w pamięć , każde warkníęcie nie mojego psa wprawiało mnie w stan podwyższonej czujności. Teraz przynajmniej część moich demonów poszła się pasać na zieloną łączkę,to też jest jakiś pozytyw i plus.
                                            • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 22:19
                                              ninek04 napisała:

                                              > Jeszcze dodam, że wraz ze zmianą otoczenia przestałam się bać. Mieszkając tam,
                                              > prawie że na odludziu, daleko od szosy ;) i nie tylko, to w takie zimne, ponure
                                              > wieczory kładąc się spać czułam każde niewyraźne, nieokreślone skrzypnięcie,ka
                                              > żdy podmuch wiatru dobijający się o drzwi,okna, wzmocniony miejscowymi opowieśc
                                              > iami, nie wiadomo czy prawdziwymi, ale zapadającymi w pamięć , każde warkníęcie
                                              > nie mojego psa wprawiało mnie w stan podwyższonej czujności. Teraz przynajmni
                                              > ej część moich demonów poszła się pasać na zieloną łączkę,to też jest jakiś poz
                                              > ytyw i plus.

                                              Ciekawe czy chodziło o miejsce, czy obecność męża, a może po prostu to miejsce kojarzyło się z nim?

                                              Jako dziecko byłem prowadzany przez matkę do domu koleżanki. Strasznie się tam bałem. Miałem tam wrażenie przytłaczającej obecności czegoś wrogiego. W oknach były takie grube zasłony, prawie jak kurtyny. Odnosiłem wrażenie, że coś tam stoi/czai się/ukrywa. Wariowałem, jęczałem, płakałem żeby stamtąd iść.
                                              Nikt tego nie brał na poważnie, matka psychologizowała, że próbuję zwrócić na siebie uwagę.
                                              Niedługo potem przestaliśmy tam chodzić. Koleżanka mamy trafiła do psychiatryka.
                                              • ninek04 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 22:48
                                                Pewnie wszystko po trosze. Dom był zupełnie na odludziu, i jak wiatr ( nie tylko halny) zaczynał piździć, i w dodatku wyłączyli prąd, co w tym miejscu zdarzało się nagminnie to naprawdę zaczynało być nieprzyjemnie. Męża w tym czasie na ogół nie było, taki traf jak zwykle,więc przy blasku zapalonych świec szliśmy się myć i kładliśmy się spać. A rano, wraz ze wschodem słońca już świat wyglądał zupełnie inaczej. Ale teraz jest i tak o niebo lepiej, niż w tamtym miejscu. Bez porównania.
                                              • aandzia43 Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 03:30

                                                >
                                                > Jako dziecko byłem prowadzany przez matkę do domu koleżanki. Strasznie się tam
                                                > bałem. Miałem tam wrażenie przytłaczającej obecności czegoś wrogiego. W oknach
                                                > były takie grube zasłony, prawie jak kurtyny. Odnosiłem wrażenie, że coś tam st
                                                > oi/czai się/ukrywa. Wariowałem, jęczałem, płakałem żeby stamtąd iść.
                                                > Nikt tego nie brał na poważnie, matka psychologizowała, że próbuję zwrócić na s
                                                > iebie uwagę.
                                                > Niedługo potem przestaliśmy tam chodzić. Koleżanka mamy trafiła do psychiatryka

                                                Moja córka jako przedszkolny dzieciak bardzo gwałtownie reagowała na pewien typ swira w otoczeniu. Oględnie: pewien rodzaj zaburzenia osobowości. Była niespokojna, drażliwa, wybuchowa, "niegrzeczna", okazywała wprost niechęć do osoby. Wyczuwala patologię, której dorośli niedostrzegali. Schizofrenik nam się w towarzystwie nie trafił, ciekawe czy też by wyniuchała ;-)
                                            • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 22:33
                                              ninek04 napisała:

                                              > Jeszcze dodam, że wraz ze zmianą otoczenia przestałam się bać. Każde warkníęcie nie mojego psa wprawiało mnie w stan podwyższonej czujności.
                                              ++++++++++++++++++++++++++++++++
                                              www.facebook.com/406806132780423/photos/a.406810542779982.1073741828.406806132780423/1105571386237224/?type=3&theater
                                              • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 22:46
                                                marek.zak1 napisał:
                                                > www.facebook.com/406806132780423/photos/a.406810542779982.1073741828.406806132780423/1105571386237224/?type=3&theater

                                                Dobrze, że to nie jużak, albo dogo argentino :/
                                                Psy mają wystarczająco dużo instynktu drapieżnika, żeby jeszcze go rozbudzać. Sugerowałbym odwrotny kierunek tresury...
                                                • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 22:51
                                                  sabat3 napisał:

                                                  > marek.zak1 napisał:
                                                  > > www.facebook.com/406806132780423/photos/a.406810542779982.1073741828.406806132780423/1105571386237224/?type=3&theater
                                                  >
                                                  > Dobrze, że to nie jużak, albo dogo argentino :/
                                                  > Psy mają wystarczająco dużo instynktu drapieżnika, żeby jeszcze go rozbudzać. Sugerowałbym odwrotny kierunek tresury...
                                                  -----------------
                                                  Dla naszego bezpieczeństwa najeźdźcom i agresorom mówimy ,,nie'.
                                                  • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 23:00
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Dla naszego bezpieczeństwa najeźdźcom i agresorom mówimy ,,nie'.

                                                    Pies Cię przed niczym nie obroni.
                                                    Złodziej go przed kradzieżą otruje.
                                                    Gangster, któremu zamarzyłaby się napaść, sprzeda mu kulkę w łeb i po psie.
                                                    Zwykły pijak czy dresiarz, który zaatakuje Cię na ulicy, w razie pogryzienia będzie świętą krową. Jeszcze mu odszkodowanie zapłacisz, zobaczysz.
                                                    W tym kraju zawsze winny jest nie ten koniec kija co trzeba.
                                                    Czytałem kiedyś na dogomanii gorzkie żale, gdy nawalony pomylił piętra w bloku i wdarł się dziewczynie do mieszkania siłą. Wewnątrz był owczarek niemiecki, który go dotkliwie pogryzł.
                                                    Czyja była wina? Właścicielki owczarka :D
                                                    Biedny pijak nie wiedział, że w środku jest "zły pies" ;)
                                                  • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 23:13
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > Dla naszego bezpieczeństwa najeźdźcom i agresorom mówimy ,,nie'.
                                                    >
                                                    > Pies Cię przed niczym nie obroni.
                                                    > Złodziej go przed kradzieżą otruje.
                                                    > Gangster, któremu zamarzyłaby się napaść, sprzeda mu kulkę w łeb i po psie.
                                                    --------------------------
                                                    Ja w domu niewiele mam, więc i niewiele można ukraść. To tak bardziej w surrealu :).

                                                    Już tętnica rozszarpana,
                                                    Intruz jedzie do kostnicy.
                                                    Teraz do samego rana]
                                                    Śpią spokojnie domownicy.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 01:02
                                                    > Pies Cię przed niczym nie obroni.

                                                    Hm, nie mam teraz psa, ale jestem po stronie psiarzy. Po pierwsze redukuje przypadkowe formy agresji, zwłaszcza wobec kobiet. Tak, jakiś mały procent pogryzionych agresorów pojawi sie w statystyce, ale nie pajawia sie tam armia tych, co im podskakiwanie przyszło do głowy, ale im szybko przeszło na widok wyszczerzonym kłów. Moim zdaniem duży pies sprawdza sie lepiej niz nóż, baseball, nawet broń w kwestii obrony osobistej. Ma kilka ostrzejszych zmysłów, ma niezależność działania, jest dobra kombinacja inteligentnego alarmu i aktywnej obrony. Jest tez przyjaznym stworem, co jest wydaje sie poza tematem obrony, ale nastawia inaczej do rzeczywistości niz nóż za pasem, czy kabura pod pachą, co moze mieć wpływ na szanse zaangażowania sie (lub nie) w konflikt. Innymi słowy: jezeli zadałem sobie trud zdobycia broni (legalnie czy nie) i ja wyciągam w konflikcie to podnoszę stawkę w starciu od zera do maksa w kilka sekund i druga strona (pijaczek dajmy na to) moze popełnić fatalny dla nas obu błąd w ocenie sytuacji.

                                                    Miałem kilka owczarków (ostatni flandryjski: en.m.wikipedia.org/wiki/Bouvier_des_Flandres). Ze wszystkich aspektów markowego zycia najbardziej zazdroszczę mu psa.
                                                  • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 09:29
                                                    proteinowy.na.chwile napisał:
                                                    > Miałem kilka owczarków (ostatni flandryjski: en.m.wikipedia.org/wiki/Bouvier_des_Flandres). Ze wszystkich aspektów markowego zycia najbardziej zazdroszczę mu psa.
                                                    --------------------------
                                                    Sowa jest moją córką, (nosi moje nazwisko w papierach) przyjaciółką i osobistą trenerką - 3 spacery po lesie każdego dnia. Po takim spacerze nawet największe idiotyzmy korpo stają się łatwiejsze do strawienia. Wieczorem dotlenienie przed snem chodząc nocą po skrzypiącym śniegu.
                                                    Są też zagrożenia w postaci stada dzików, ale staramy sobie nie wchodzić w drogę.

                                      • zawle Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 23:42
                                        ninek04 napisała: > Ja nie wierzę i nie widzę za bardzo sensu w tym, że próby naprawienia mogą coko
                                        > lwiek zmienić. Bo w dzisiejszych czasach trochę tak to wygląda, że do terapeuty
                                        > idzie się po uzyskanie gotowych rozwiązań, podobnie jak powiedzmy do mechanika
                                        > , gdy psuje się samochód. Z żądaniem lub presją, by znalazł przyczynę " zepsuci
                                        > a " lub usterki umysłu i w miarę szybko go naprawił.

                                        A kiedyś po co się szło? Na masaż łechtaczki?:))

                                        To z czym kiedyś człowiek
                                        > zmagał się jako tzw. trudnością życiową, z częścią egzystencji, zwykłego życia
                                        > dzisiaj urasta do miana patologii, albo zakłócenia, z którym natychmiast trzeba
                                        > udać się do specjalisty w celu naprawy i przywrócenia swojego dobrostanu, jakb
                                        > y tylko to się liczyło.

                                        A to liczy się samo zmaganie bez znieczulenia?
                                        • ninek04 Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 08:00
                                          zawle napisała
                                          >A to liczy się samo zmaganie bez znieczulenia?<

                                          Chodziło mi o to, że tak jak niektórzy z byle katarem latają od razu do lekarza, bo chcą, by w cudowny sposób, najlepiej z miejsca być " wyleczeni" bez zmagania się z nieprzyjemnymi objawami, to inni z najmniejszym lękiem, niepokojem, czy dyskomfortem psychicznym lecą do terapeuty właśnie w celu szybkiej " naprawy ",uwolnienia od wszelkich lęków egzystencjalnych, które przecież są częścią naszego życia . Najlepiej jeszcze jak się utwierdzą w przekonaniu, że "winę" za swoje problemy nie ponoszą oni sami tylko to najczęściej balast złego dzieciństwa, środowiska społecznego, itd., żeby było na kogo zrzucić odpowiedzialność .Ja nie twierdzę, że psychoterapia to ściema i wyłącznie dobry biznes i że nie jest potrzebna, nie pomaga wyciągać ludzi z dołka, tylko żeby też nie przesadzać w tę drugą stronę - że stanie się lekiem na całe "zło"
                                      • aandzia43 Re: Kolejne martwe lozko 05.02.17, 03:52
                                        ninek04 napisała:

                                        > hello - kitty 2 napisała
                                        > >Skad w ogole wysyp w dzisiejszych czasach szarlatanow i w ogole pomysl, ze
                                        > mozna sobie ze lbem czy kutasem zrobic porzadek? Czy ktos to w ogole wierzy, z
                                        > na i widzial osobe zjebana, ktora jest odmienionym czlowiekiem na reszte zycia
                                        > po nawet kilkuletniej terpii? Bo ja odpowiem z reka n sercu: NIE. Nie ma takich
                                        > osob. One w najlepszym przypadku maja

                                        Ja znam. Nie ma sposobu by zmienić zasadniczą konstrukcję, ale można zmienić gorszą wersję w lepszą. Mnie to wystarczy. Wystarczająco dużo szczęścia i spokoju dzięki temu zaznałam.



                                        > Ja nie wierzę i nie widzę za bardzo sensu w tym, że próby naprawienia mogą coko
                                        > lwiek zmienić. Bo w dzisiejszych czasach trochę tak to wygląda, że do terapeuty
                                        > idzie się po uzyskanie gotowych rozwiązań, podobnie jak powiedzmy do mechanika
                                        > , gdy psuje się samochód.

                                        Tak, ludzie chodzą do fachowców z najdziwniejszymi żądaniami i dzikimi wyobrażeniami :-P Co oni im na to odpowiadają i co konkretnie oferują to już inna sprawa.


                                        Z żądaniem lub presją, by znalazł przyczynę " zepsuci
                                        > a " lub usterki umysłu i w miarę szybko go naprawił. To z czym kiedyś człowiek
                                        > zmagał się jako tzw. trudnością życiową, z częścią egzystencji, zwykłego życia
                                        > dzisiaj urasta do miana patologii, albo zakłócenia, z którym natychmiast trzeba
                                        > udać się do specjalisty w celu naprawy i przywrócenia swojego dobrostanu, jakb
                                        > y tylko to się liczyło.

                                        Nie wiem jak dla ciebie, ale dla mnie mój dobrostan to sprawa zasadnicza. Jak ktoś nie chce to nie musi oczywiście udawać się do specjalisty i trwać w stanie eeee.. dyskomfortu. Ja nie jestem męczennikiem i fanem "natury", chodzę do dentysty i leczę zęby, głowę też leczę. Cudów nie ma, Buddą nie zostanę, ale lepszą wersją Aandzi już jestem. Mam jedno życie, w pozagrobowe nie wierzę, a cierpienie nigdymnie nie kręciło. A propos cierpienia: żeby zrobić sobie porządek z głową trzeba się niestety wystawić na cierpienie. Przede wszystkim mocno zranić swoje ego :-Pia.
                                  • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 18:29
                                    > Tak jak szukales z ta laska, co to ja pierwszy raz wystukales prawie na oczach jej chlopaka? Czy jechales wtedy opcja B? ;) I tam bylo chyba wiecej takich akcji, po bandzie ze zdrajcami. Ale najciekwsze jest jak Cie takie akcje kreca w tych Twoich opowiesciach, w przeciwienstwie do akcji nigdy nieopowiedzianych w tych zwiazkach prostolinijnych opartych na uczciwosci. <

                                    Ani to, ani to. 20 lat, zadnych refleksji ani doświadczenia w temacie, fajna i chętna dziewczyna. Z czasem relacja wyewoluowała w przywiązanie, zmieniło sie moje nastawienie, ofertę a z nią oczekiwania. Zmieniło sie do poziomu niekompatybilności z jej oferta, trzeba było sie rozejść. Wszystko sie zmienia.

                                    > Wg mnie tu wnosisz, ze seks zobowiazuje, a nie zwiazek zobowiazuje, a zobowiazuje? A jesli ktos stuka oprocz ciebie jeszcze Romana, to czy jest z toba w zwiazku? Od kiedy sie jest w zwiazku? <

                                    Mnie temat "od kiedy to jest prawdziwy zwiazek" az tak nie interesuje. Interesuje mnie głębokość relacji. Podobnie ze zobowiązaniami: nikt nie jest do niczego zobowiązany z automatu z powodu bycia w takiej czy innej roli (partnerka, zona). Wszystko jest kwestia bycia fair. I stad pisze o seksie bo dobry seks otwiera mnie na kolejne emocje. Ktos z kims sypiam sluzej dostaje niemal nieograniczony kredyt zaufania. Zdaje sobie sprawę, ze nie kazdy tak ma, niektórzy ludzie bez wiekszych problemów potrafią oddzielić jedno od drugiego.

                                    Z mojego punktu widzenia seks (a zatem w perspektywie wiązanie sie) z kims kto sypia z ludnością bardziej sportowo jest czymś takim jak dawanie dostępu do konta bankowego (metafora) komuś kto nie ma zamiaru sie odwdzięczyć tym samym.

                                    > NIeprzyjemnej sytuacji? Np takiej?

                                    W przypadku autorki miałem bardziej na mysli mniej widowiskowe problemy. Głównie: spalenie mostu z kims tylko z powodu lenistwa i niecheci do higieny uczuciowej.
                            • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 09:11
                              archigen napisała:

                              > No tylko widzisz, tak mnie nauczono (na marginesie nie wiem czy to prawda, ale tak mam wdrukowane w dynie) ze 1. nie mozna miec wszystkiego i w zyciu jest cos za cos, 2. uczucia i chemia jest ulotna -> zatem nie da sie nic na tym zbudowac, a przynajmniej jest to wielce ryzykowne.
                              --------------------------------------
                              Tzw gówno prawda. Budowanie bez uczucia i emocjonalnej / erotycznej chemii to pewna porażka, jakiej jesteś przykładem.
                            • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 09:26
                              > No tylko widzisz, tak mnie nauczono

                              Rozumiem to. Mam podobne wzorce i przekazy z dzieciństwa. Niełatwo je strząsnąć, nie jest pewne czy sie da, i nie jest pewne czy warto. Trzeba ze środka swoich uprzedzeń i prywatnej perspektywy probowac obiektywnie porównać jabłka "odpowiedzialności" z pomarańczami osobistego szczęścia.

                              Ze swojej perspektywy: chodzenia "za głosem serca" kończyło sie regularnym obracaniem zycia w perzynę co kilka lat, nie tylko emocjonalnie. Pójście za "głosem rozumu" skończyło sie stabilizacja, głęboką samotnością, autoagresja i cynicznym zgorzknieniem wyrzucanym na zewnątrz. Zajebistosc jabłek kontra zajebistosc pomarańczy. Ty mowisz, ze masz lepsze karty (atrakcyjna kobieta), moze lepiej to rozegrasz.

                              Ludzie ktorzy mowia tu o rozstaniu trafnie podkreślają niska cenę rozstania, wysokie szanse poprawy. Wydajesz sie lekceważyć fakt o ile ta cena wzrośnie z czasem, zwłaszcza jezeli próbujesz byc w miarę uczciwa.

                              A wlasnie offtop: z wielu rzeczy ktore mnie zaskoczyły koło czterdziestki jest siła wzajemnej niecheci "zdradzaczy" i "uczciwych" (zanim sie ktos zagotuje, podkreślam, ze użyłem cudzysłowów). Tak jakby ludzie potrzebowali potwierdzenia własnych wyborów w cudzych życiach.
                              • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 09:36
                                proteinowy.na.chwile napisał:

                                > Ze swojej perspektywy: chodzenia "za głosem serca" kończyło sie regularnym obracaniem zycia w perzynę co kilka lat, nie tylko emocjonalnie. Pójście za "głosem rozumu" skończyło sie stabilizacja, głęboką samotnością, autoagresja i cynicznym zgorzknieniem wyrzucanym na zewnątrz. Zajebistosc jabłek kontra zajebistosc pomarańczy.
                                -------------------------------------------
                                Czy to oznacza, że głos serca odebrał Ci rozum? Te głosy sa z różnych światów i jeden nie ma nic wspólnego z drugim.
                                • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 15:06
                                  > Czy to oznacza, że głos serca odebrał Ci rozum? Te głosy sa z różnych światów i jeden nie ma nic wspólnego z drugim. <

                                  Spróbuje grzecznie odpowiedzieć. Te głosy spotykają sie w tej samej przestrzeni świadomości, konkretne działania sa wypadkowa obydwu, i karmią obydwa (sprzężenie zwrotne). Proces introspekcji jest trudny, umiejetność prawidłowego rozpoznania składowych - bezcenna. Niektóre z Twoich wypowiedzi (w tym powyższą) odbieram jakbyś był istota z innej planety, tak bardzo Twoj swiat wewnętrzny różni sie od mojego. Albo jakbys nie prezentował wiernie swojego swiata.
                                  • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 15:41
                                    proteinowy.na.chwile napisał:

                                    > > Czy to oznacza, że głos serca odebrał Ci rozum? Te głosy sa z różnych światów i jeden nie ma nic wspólnego z drugim. <
                                    >
                                    > Spróbuje grzecznie odpowiedzieć. Te głosy spotykają sie w tej samej przestrzeni świadomości, konkretne działania sa wypadkowa obydwu, i karmią obydwa (sprzężenie zwrotne). Proces introspekcji jest trudny, umiejetność prawidłowego rozpoznania składowych - bezcenna. Niektóre z Twoich wypowiedzi (w tym powyższą) odbieram jakbyś był istota z innej planety, tak bardzo Twoj swiat wewnętrzny różni sie od mojego. Albo jakbys nie prezentował wiernie swojego swiata.
                                    -----------------------------
                                    Te głosy się istotnie spotykają i wpływaja na decyzje. Żyjemy rzeczywiście w innych światach. które się nie rozumieją, bo dla mnie miłośc była i jest podstawowym kryterium i warunkiem wiązania się z kobietą. To nie znaczy, że proces logicznego myślenia został pominięty, gdyż służył do rzeczowej (aż do bólu) oceny naszego uczucia, partnerki i perspektyw. Niemniej jednak był wtórny w stosunku do uczucia, które było warunkiem koniecznym. Jest takie ładne angielskie słowo: prerequisite.
                                    To moje uczucie ni ebyło pierwsze, bo tez przeżyłem rozczarowania, niemniej jednak one nie spowodowały odrzucenia kryteriów, jakimi sie posługiwałem.
                                    • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 16:51
                                      marek.zak1 napisał:

                                      > To nie znaczy, że proces logi
                                      > cznego myślenia został pominięty, gdyż służył do rzeczowej (aż do bólu) oceny n
                                      > aszego uczucia, partnerki i perspektyw. Niemniej jednak był wtórny w stosunku d
                                      > o uczucia, które było warunkiem koniecznym.

                                      Czyli gdyby Marek był kobietą, to mógłby powiedzieć "kocham pana do szaleństwa, ale nie ma pan, niestety, szans na osiągnięcie wystarczającego statusu materialnego i pozycji społecznej, by zaspokoić moje wysokie aspiracje w tym zakresie. Cóż, tam są drzwi"?
                                      • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 18:07
                                        sabat3 napisał:

                                        > marek.zak1 napisał:
                                        >
                                        > > To nie znaczy, że proces logicznego myślenia został pominięty, gdyż służył do rzeczowej (aż do bólu) oceny nszego uczucia, partnerki i perspektyw. Niemniej jednak był wtórny w stos
                                        > unku do uczucia, które było warunkiem koniecznym.
                                        >
                                        > Czyli gdyby Marek był kobietą, to mógłby powiedzieć "kocham pana do szaleństwa,
                                        > ale nie ma pan, niestety, szans na osiągnięcie wystarczającego statusu materialnego i pozycji społecznej, by zaspokoić moje wysokie aspiracje w tym zakresie. Cóż, tam są drzwi"?
                                        ------------------------
                                        Nie Sabat, Chodzi głównie o cechy charakteru, które rokują albo nie.. Tak więc jeśli facet jest kobieciarzem, himalaistą, ma skłonności do hazardu czy alkoholu, jest bardzo wybuchowy, te cechy są jego częścią i nie znikną. a będą przyczyną serii kłopotów.
                                        Podobnie branie faceta z rodziną i dziećmi rokuje kłopoty.
                                        • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 18:21
                                          marek.zak1 napisał:
                                          > Podobnie branie faceta z rodziną i dziećmi rokuje kłopoty.

                                          O, a branie jak? Na germanskiego najezdzce? :)
                                          Nie wiem jakie klopoty rokuje branie takiego daceta, ale niektorym paniom to chyba nie przeszkadza.
                                          • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 18:28
                                            sabat3 napisał:

                                            > marek.zak1 napisał:
                                            > > Podobnie branie faceta z rodziną i dziećmi rokuje kłopoty.
                                            >
                                            > O, a branie jak? Na germanskiego najezdzce? :)
                                            > Nie wiem jakie klopoty rokuje branie takiego daceta, ale niektorym paniom to chyba nie przeszkadza.
                                            ---------------
                                            Piszemy o czymś innym. Ja pisze o kandydacie do związku, a nie o romansach czy seksie. Tu wystarczy zauroczenie i fajne ciało.
                                            • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 18:39
                                              marek.zak1 napisał:
                                              > Piszemy o czymś innym. Ja pisze o kandydacie do związku, a nie o romansach czy
                                              > seksie. Tu wystarczy zauroczenie i fajne ciało.

                                              Romans to tez rodzaj zwiazku.
                                            • ninek04 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 18:59
                                              ---------------
                                              marek. żak 1 napisał
                                              >Piszemy o czymś innym. Ja pisze o kandydacie do związku, a nie o romansach czy seksie. Tu wystarczy zauroczenie i fajne ciało. <

                                              W przypadku związku to też jest loteria, albo trafisz i żyjesz po kres dni w szczęśliwości i spełnieniu, albo okazuje się, że trafiłaś /eś na niewypał i trzeba dać sobie spokój.I wiążąc się z kimś na poważnie to chyba człowiek kieruje się ( a przynajmniej kierował) uczuciem przede wszystkim, a nie cynizmem, czy oceną przydatności kandydata do związku. Wszystko i tak wyjdzie w trakcie.
                                              • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 19:19
                                                ninek04 napisała:


                                                > W przypadku związku to też jest loteria, albo trafisz i żyjesz po kres dni w szczęśliwości i spełnieniu, albo okazuje się, że trafiłaś /eś na niewypał i trzeba dać sobie spokój.I wiążąc się z kimś na poważnie to chyba człowiek kieruje się ( a przynajmniej kierował) uczuciem przede wszystkim, a nie cynizmem, czy oceną przydatności kandydata do związku. Wszystko i tak wyjdzie w trakcie.
                                                ------------------------
                                                Uczucie uczuciem, a realistyczna ocena jest przydatna i jest ważna, bo tutaj każdy błąd jest bardzo kosztowny, o czym większość uczestników forum dobrze wie. Otóż gdybym nie skończył studiów, moja by miała ze mną romans, bo już miała, ale o ślubie nie byłoby mowy.
                                                • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 19:24
                                                  marek.zak1 napisał:
                                                  > Uczucie uczuciem, a realistyczna ocena jest przydatna i jest ważna, bo tutaj ka
                                                  > żdy błąd jest bardzo kosztowny, o czym większość uczestników forum dobrze wie.
                                                  > Otóż gdybym nie skończył studiów, moja by miała ze mną romans, bo już miała, al
                                                  > e o ślubie nie byłoby mowy.

                                                  Czy to byl oficjalny warunek, czy Twoja imaginacja?
                                                  • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 19:29
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > Uczucie uczuciem, a realistyczna ocena jest przydatna i jest ważna, bo tutaj każdy błąd jest bardzo kosztowny, o czym większość uczestników forum dobrze wie. > Otóż gdybym nie skończył studiów, moja by miała ze mną romans, bo już miała, ale o ślubie nie byłoby mowy.
                                                    >
                                                    > Czy to byl oficjalny warunek, czy Twoja imaginacja?
                                                    ---------------------
                                                    Nie, przed chwila spytałem, czy by za mnie wyszła, gdybym nie skończył studiów. Odpowiedź. ,,Nie".
                                                  • ninek04 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 19:47
                                                    marek. Żak 1 napisał
                                                    >Nie, przed chwila spytałem, czy by za mnie wyszła, gdybym nie skończył studiów. Odpowiedź. ,,Nie".<

                                                    To skąd ten warunek? Trochę dziwne, skoro mówisz, że uczucie i miłość była priorytetem po obu stronach?
                                                  • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 19:51
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > marek. Żak 1 napisał
                                                    > >Nie, przed chwila spytałem, czy by za mnie wyszła, gdybym nie skończył stu
                                                    > diów. Odpowiedź. ,,Nie".<
                                                    >
                                                    > To skąd ten warunek? Trochę dziwne, skoro mówisz, że uczucie i miłość była priorytetem po obu stronach?
                                                    ------------------------
                                                    Facet, którego wywalają ze studiów biją na podwórku, nie umie pływać i generalnie słabo sobie radzi w życiu jednak dużo traci.
                                                  • wont2 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 21:32
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Nie, przed chwila spytałem, czy by za mnie wyszła, gdybym nie skończył studiów.
                                                    > Odpowiedź. ,,Nie".
                                                    -----
                                                    Jejku, jakie to szczescie, ze nie zaangazowales sie podczas studiow w jakis KOR, Solidarnosc czy NZS! Jeszcze by cie wyjebali ze studiow a ty bys stracil swoja piekna ukochana... Gdzie sie podzialy te dziewietnastowieczne dupy co za swoimi menami w deszczu, sniegu i mrozie na bezkresny i daleki Sybir podazaly? Ale w sumie to one nog wtedy nie golily wiec chyba wole jednak dzisiejsze ogolone wygodnickie, opurtunistyczne suczki :)
                                                  • bgz0702 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 21:54
                                                    wont2 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Nie, przed chwila spytałem, czy by za mnie wyszła, gdybym nie skończył st
                                                    > udiów.
                                                    > > Odpowiedź. ,,Nie".
                                                    > -----
                                                    > Jejku, jakie to szczescie, ze nie zaangazowales sie podczas studiow w jakis KOR
                                                    > , Solidarnosc czy NZS! Jeszcze by cie wyjebali ze studiow a ty bys stracil swoj
                                                    > a piekna ukochana... Gdzie sie podzialy te dziewietnastowieczne dupy co za swoi
                                                    > mi menami w deszczu, sniegu i mrozie na bezkresny i daleki Sybir podazaly? Ale
                                                    > w sumie to one nog wtedy nie golily wiec chyba wole jednak dzisiejsze ogolone w
                                                    > ygodnickie, opurtunistyczne suczki :)
                                                    >

                                                    cześć;) są nadal, i dają swoim menom 150 szansę;) wpadają regularnie
                                                  • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 22:29
                                                    wont2 napisał:
                                                    > Jejku, jakie to szczescie, ze nie zaangazowales sie podczas studiow w jakis KOR , Solidarnosc czy NZS! Jeszcze by cie wyjebali ze studiow a ty bys stracil swoja piekna ukochana...
                                                    -------------------------------------------
                                                    Zły timing. W Solidarności byłem pracując w fabryce, ale już byłem w związku z moją. Jak Wałęsa podpisywał porozumienia była w zaawansowanej ciąży.
                                                  • wont2 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 05:26
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Zły timing. W Solidarności byłem pracując w fabryce, ale już byłem w związku z
                                                    > moją. Jak Wałęsa podpisywał porozumienia była w zaawansowanej ciąży.
                                                    -----
                                                    Sam widzisz, ze czlowiek jest tylko pylkiem targanym przez wichry historii. Jakby strajki wybuchly wczesniej, wyjebaliby cie ze studiow, stracilbys Ele ale zostalbys gwiazda tenisa i popularnym pisarzem otoczonym wianuszkiem wpatrzonych w ciebie adoratorek! :)
                                                  • sabat3 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 08:26
                                                    wont2 napisał:
                                                    > Sam widzisz, ze czlowiek jest tylko pylkiem targanym przez wichry historii. Jak
                                                    > by strajki wybuchly wczesniej, wyjebaliby cie ze studiow, stracilbys Ele ale zo
                                                    > stalbys gwiazda tenisa i popularnym pisarzem otoczonym wianuszkiem wpatrzonych
                                                    > w ciebie adoratorek! :)

                                                    Albo Henkiem... tfy, Markiem spod budki z piwem. Wszak czlowiek jest tylko pylkiem targanym...
                                                    ...a sila napedowa dla mezczyzny potrafi byc wlasciwa kobieta. Nie ze wzgledu na jego zaleznosc i nirsamodzielnosc, raczej mowa o poczuciu zyciowej realizacji i sile uczuc. Najwyzszy szczebel piarmidy potrzeb Maslova.
                                                  • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 09:00
                                                    wont2 napisał:

                                                    > Sam widzisz, ze czlowiek jest tylko pylkiem targanym przez wichry historii. Jakby strajki wybuchly wczesniej, wyjebaliby cie ze studiow, stracilbys Ele ale zostalbys gwiazda tenisa i popularnym pisarzem otoczonym wianuszkiem wpatrzonych w ciebie adoratorek! :).
                                                    ---------------------
                                                    Gwiazda tenisa na pewno nie, bo żadnej istotnej kariery nie zrobiłem. Co do innych rzeczy - zgadzam się, życiem rządzi przypadek i jesteśmy istotnie pyłkami na wietrze. Jedne pyłki wykorzystują prądy wstępujące i gdzieś tam lecą,inne spadają.
                                                    >
                                                  • wont2 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 05:34
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > Gdzie byłeś, Woncie?
                                                    ------
                                                    Ja? Wczoraj bylem w Mecie, Secie, Galarecie. A tak na powazanie, to myslami przy Tobie :) A juz tak bardziej na powaznie to cofnalem sie, zeby zrobic Ci troche miejsca (wiesz, pua, powrot bohatera...). A juz tak najbardziej na powaznie to wszystko w porzadku, po prostu zima pani. Zimno i ciemno. Nie chcialo mi sie ruszyc zadnym czlonkiem, nawet poklikac myszka :)
                                                  • ninek04 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 06:11
                                                    wont 2 napisał
                                                    >A juz tak najbardziej na powaznie to wszystko w porzadku, po prostu zima pani. Zimno i ciemno. Nie chcialo mi sie ruszyc zadnym czlonkiem, nawet poklikac myszka :)<

                                                    Stary niedźwiedź mocno spał, stary niedźwiedź mocno spał, ale już się obudził ;)
                                                  • zawle Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 08:35
                                                    wont2 napisał: A juz tak najbardziej na powaznie t
                                                    > o wszystko w porzadku, po prostu zima pani. Zimno i ciemno. Nie chcialo mi sie
                                                    > ruszyc zadnym czlonkiem, nawet poklikac myszka :)

                                                    To w wawce już wiosna? ;)
                                                  • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 10:15
                                                    zawle napisała:

                                                    > wont2 napisał: A juz tak najbardziej na powaznie t
                                                    > > o wszystko w porzadku, po prostu zima pani. Zimno i ciemno. Nie chcialo
                                                    > mi sie
                                                    > > ruszyc zadnym czlonkiem, nawet poklikac myszka :)
                                                    >
                                                    > To w wawce już wiosna? ;)

                                                    U mnie juz jest wiosna. 10 stopni i widno do 19:00. Do tego krnawal. Ale mi zima w ogole nie przeszkadzala, cala przejezdzilam na rowerze, ani razu nie bylo snegu. Teraz jak jade do pracy, to zakladam pod kurtke tylko t-shirt. Ale do rzeczy: Wont witam sie. Jakbys byl w okolicach, to mam teraz takiego dealera (personalnego), ze moze byc jak w tej piosence z TVP KULTURA. Podobniez widzowie na nia glosowali i wygrala plebiscyt! ;-) hehe kultura. Czyzby jakies zminy obyczajowe w Polsce? Tylko prosze Cie nie pisz przypadkiem, ze nie pijesz nawet kawy.

                                                    www.youtube.com/watch?v=iSHG_B4GhFg
                                                • bgz0702 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 19:41
                                                  marek.zak1 napisał:

                                                  >> Otóż gdybym nie skończył studiów, moja by miała ze mną romans, bo już miała, al
                                                  > e o ślubie nie byłoby mowy.

                                                  a to dlaczego? Taka miłość Marek oznacza brak wiary w partnera
                                                  • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 19:48
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > >> Otóż gdybym nie skończył studiów, moja by miała ze mną romans, bo już miała, ale o ślubie nie byłoby mowy.
                                                    >
                                                    > a to dlaczego? Taka miłość Marek oznacza brak wiary w partnera
                                                    ------------------------------------
                                                    Tak, realia podkopałyby wiarę w jego wytrwałość, pracowitość i determinację. Czar pryska :)
                                                  • bgz0702 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 19:52
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > marek.zak1 napisał:
                                                    > >
                                                    > > >> Otóż gdybym nie skończył studiów, moja by miała ze mną romans,
                                                    > bo już miała, ale o ślubie nie byłoby mowy.
                                                    > >
                                                    > > a to dlaczego? Taka miłość Marek oznacza brak wiary w partnera
                                                    > ------------------------------------
                                                    > Tak, realia podkopałyby wiarę w jego wytrwałość, pracowitość i determinację. Cz
                                                    > ar pryska :)

                                                    a to taka miłość warunkowa. A miłość przecież ślepa... twoja miała okulary ;) No i dobrze, wzajemna kalkulacja na dobre wam wyszła;) ale to takie mało "miłosne"...
                                                  • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 20:28
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > a to taka miłość warunkowa. A miłość przecież ślepa... twoja miała okulary ;) No i dobrze, wzajemna kalkulacja na dobre wam wyszła;) ale to takie mało "miłosne"...
                                                    ----------------------
                                                    W przypadku związku zawsze jest warunkowa. Jak facet okazuje się nieodpowiedzialnym leniem, skąpym, czy maminsynkiem, to odkochanie jest nieuniknione. Widziałem to z bliska u moich córek. Wszystkie wielkie miłości się rozpadły, bo faceci byli zwyczajnie słabi. Czar pryskał.

                                                  • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 20:49
                                                    proteinowy.na.chwile napisał:

                                                    > > Jak facet okazuje się nieodpowiedzialnym leniem, skąpym, czy maminsynkiem , to odkochanie jest nieuniknione.
                                                    >
                                                    > Marek, masz Ty jakies wady? Nie musisz wyszczegolniac, wystarczy szczere "tak" albo "nie".
                                                    ------------------------
                                                    Ogromną liczbę. Dlatego jest to niezbity dowód na uczucie mojej żony, która potrafiła ze mną tyle wytrzymać :).
                                                  • bgz0702 Re: Kolejne martwe lozko 03.02.17, 20:50
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > a to taka miłość warunkowa. A miłość przecież ślepa... twoja miała okular
                                                    > y ;) No i dobrze, wzajemna kalkulacja na dobre wam wyszła;) ale to takie mało "
                                                    > miłosne"...
                                                    > ----------------------
                                                    > W przypadku związku zawsze jest warunkowa. Jak facet okazuje się nieodpowiedzia
                                                    > lnym leniem, skąpym, czy maminsynkiem, to odkochanie jest nieuniknione. Widział
                                                    > em to z bliska u moich córek. Wszystkie wielkie miłości się rozpadły, bo faceci
                                                    > byli zwyczajnie słabi. Czar pryskał.
                                                    >
                                                    jeśli komuś miłość oczu nie przyćmiewa, ten widzi takie rzeczy wcześniej, a kto miłością się kieruje ten dostrzega dopiero po latach swój błąd, najczęściej już pod wspólnym dachem. Miłość jest ślepa- nie kalkuluje- ufna, naiwna, wyrozumiała, zwłaszcza u młodych mimo problemów wyjątkowo optymistycznie się zapowiada
                                                  • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 10:52
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    Jak facet okazuje się nieodpowiedzia
                                                    > lnym leniem, skąpym, czy maminsynkiem, to odkochanie jest nieuniknione. Widział
                                                    > em to z bliska u moich córek. Wszystkie wielkie miłości się rozpadły, bo faceci
                                                    > byli zwyczajnie słabi. Czar pryskał.

                                                    Oczywiscie, to nie corek wina, ze im sie zwiazki rozpadly. To tamtych slabych chlopow! ;-) To nie my, to oni. Swoja droga ta teoria Urqu, ze dziewczynki z dobrych domow, w ktorych ojciec obdarza je miloscia, potrafia sie cieszyc kobiecoscia i tworza fajne zwiazki, cos nie bardzo sie tu sprawdza. Ciekawe dlaczego?
                                                  • zawle Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 11:53
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Oczywiscie, to nie corek wina, ze im sie zwiazki rozpadly. To tamtych slabych c
                                                    > hlopow! ;-) To nie my, to oni. Swoja droga ta teoria Urqu, ze dziewczynki z dob
                                                    > rych domow, w ktorych ojciec obdarza je miloscia, potrafia sie cieszyc kobiecos
                                                    > cia i tworza fajne zwiazki, cos nie bardzo sie tu sprawdza. Ciekawe dlaczego?

                                                    Bo mają wysoko postawioną poprzeczkę- dlatego. Pytanie na co się dały złapać? I czemu? Ja zawsze myślałam że mnie ominęło doświadczenie obcowania z facetem w domu rodzinnym i przez to miałam o nich błędne zdanie. Uczę się ich dopiero. No a Twoje córki powinny umieć odróżnić ziarno od plewa.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 12:13
                                                    zawle napisała:

                                                    > Bo mają wysoko postawioną poprzeczkę- dlatego. Pytanie na co się dały złapać? I
                                                    > czemu? Ja zawsze myślałam że mnie ominęło doświadczenie obcowania z facetem w
                                                    > domu rodzinnym i przez to miałam o nich błędne zdanie. Uczę się ich dopiero. No
                                                    > a Twoje córki powinny umieć odróżnić ziarno od plewa.

                                                    Jak nie podjedzie ksiaze na bialym koniu na spotkanie przy kiosku, to moze zalapia sie na a la Proteinowego, ktory cale zycie bedzie scigal sie z ich tatusiem. A na co sie daly zlapac? A nie pamietasz jak Marek tu wypisywal ody do milosci przed ostatnim slubem corki? Daly sie zlapac na opowiesci o milosci i uczciwosci malzenskiej.
                                                  • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 12:23
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    Jak nie podjedzie ksiaze na bialym koniu na spotkanie przy kiosku, to moze zalapia sie na a la Proteinowego, ktory cale zycie bedzie scigal sie z ich tatusiem
                                                    ----------------
                                                    Książęta sie zjawili. Obie są w związkach.

                                                    ------------------
                                                    A na co sie daly zlapac? A nie pamietasz jak Marek tu wypisywal ody do milosc i przed ostatnim slubem corki? Daly sie zlapac na opowiesci o milosci i uczciwosci malzenskiej.
                                                    ---------------------
                                                    Tak było. Będę cie kochać do końca świata i potem też. W końcu to one ich odstrzeliwały. Czar pryskał i rzeczywistość była inna niż wyobrażenia.
                                                    Poza tym utrzymanie miłości kobiety nie jest łatwe i proste. O tym nie uczą w szkołach.
                                                    >
                                                  • zawle Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 12:27
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Jak nie podjedzie ksiaze na bialym koniu na spotkanie przy kiosku, to moze zala
                                                    > pia sie na a la Proteinowego, ktory cale zycie bedzie scigal sie z ich tatusiem
                                                    > . A na co sie daly zlapac? A nie pamietasz jak Marek tu wypisywal ody do milosc
                                                    > i przed ostatnim slubem corki? Daly sie zlapac na opowiesci o milosci i uczciwo
                                                    > sci malzenskiej.

                                                    No nie wiem czy marek to aż taki książe:)) To powiedz mi kitka na chuj wiązać się z facetem jak absolutnie na nic nie możesz liczyć? A wszystko co dostaniesz to klękajcie narody. Za dużo przy nich roboty.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 14:01
                                                    proteinowy.na.chwile napisał:

                                                    > Shrek, tylko głupszy.
                                                    > youtu.be/Aeh0BsjYJok?t=1m22s

                                                    A wlasnie mialam pytac jak to zrobic zeby zalinkowac cos z YouTuba z kwintesencja z srodka? Trzeba na koncu linka dopisac rowna sie, interesujaca nas minute i sekunde?
                                                  • marek.zak1 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 12:15
                                                    zawle napisała:

                                                    > Bo mają wysoko postawioną poprzeczkę- dlatego. Pytanie na co się dały złapać? I czemu? Ja zawsze myślałam że mnie ominęło doświadczenie obcowania z facetem w domu rodzinnym i przez to miałam o nich błędne zdanie. Uczę się ich dopiero. No a Twoje córki powinny umieć odróżnić ziarno od plewa.
                                                    ------------------------------
                                                    Pierwsi dwaj patentowane lenie, studia przerwane, praca to wrog. Do dzisiaj właściwie nie pracują. Trzeci - pierwszy chłopak z klubu, sportowiec, pierwsza miłość. To się przeważnie nie sprawdza i się nie sprawdziło. Nie bylo niczyjej winy. Tak wyszlo
                                                    Jak odroznic? Obserwacja, jak taakie wielkie uczucia i grajace hormony?
                                                    Poza tym rzeczywiscie poprzeczka wysoko.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 12:26
                                                    > dziewczynki z dobrych domow, w ktorych ojciec obdarza je miloscia, potrafia sie cieszyc kobiecoscia i tworza fajne zwiazki, cos nie bardzo sie tu sprawdza. Ciekawe dlaczego? <

                                                    Takie dziewczynki są czasem rozpuszczone poza wszelka przyzwoitość. Zalezy jak ta ojcowska milosc sie dokładnie wyrażała. Od razu: nie mowie ze Żakówny sa takie, tylko ze spotkałem jedna czy dwie królewny. Z dwojga złego wole "puszczalskie", rokują szanse na jeden udany wieczór czy miesiąc.
                                                  • zawle Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 12:31
                                                    proteinowy.na.chwile napisał:
                                                    > Takie dziewczynki są czasem rozpuszczone poza wszelka przyzwoitość. Zalezy jak
                                                    > ta ojcowska milosc sie dokładnie wyrażała. Od razu: nie mowie ze Żakówny sa tak
                                                    > ie, tylko ze spotkałem jedna czy dwie królewny. Z dwojga złego wole "puszczalsk
                                                    > ie", rokują szanse na jeden udany wieczór czy miesiąc.

                                                    MIL:)))
                                                  • hello-kitty2 Re: Kolejne martwe lozko 04.02.17, 14:28
                                                    zawle napisała:

                                                    > proteinowy.na.chwile napisał:
                                                    > > Takie dziewczynki są czasem rozpuszczone poza wszelka przyzwoitość. Zalez
                                                    > y jak
                                                    > > ta ojcowska milosc sie dokładnie wyrażała. Od razu: nie mowie ze Żakówny
                                                    > sa tak
                                                    > > ie, tylko ze spotkałem jedna czy dwie królewny. Z dwojga złego wole "pusz
                                                    > czalsk
                                                    > > ie", rokują szanse na jeden udany wieczór czy miesiąc.
                                                    >
                                                    > MIL:)))

                                                    Prowokuje, nie?
                                                    Mysle, ze demony, w ktore wierze maja niezla zabawe kuszac ludzi do czynienia zlych rzeczy, ZWLASZCZA jesli ludzie prowokuja. Czyz nie jest to proste wyjasnienie mechanizmu stojacego za Urqu stopka 'Dostroj sie do tego, czego pragniesz, bo wszystko jest energia? World behind the world. Trzeba byc ostroznym w pragnieniach (Proteinowy).

                                                    Nie, nie umiem wstawic linka z przeskokem do pozadanej sceny, a pozadam, co za zbieg okolicznosci od 1m22s.
                                                    www.youtube.com/watch?v=OjkJaUN4tEQ