ona85ona85
06.11.11, 16:10
Witam. Od miesiąca spotykałam się z mężczyzną, wczoraj zerwał ze mną smsem i jestem w szoku. Spotykaliśmy się często, nigdy nie mówił, że coś jest nie tak. Inicjował i podtrzymywał kontakt, dążył do bliskości, rozmawialiśmy na różne tematy, znajdował czas na spotkania, odwoził do domu. Było rewelacyjnie…
W zeszłym tygodniu zaprosił mnie do siebie i chciał seksu. Miałam miesiączkę i nie mogłam, dziwiłam się, że mu się spieszy, choć nie jesteśmy parą. A na kolejną randkę zaprosiłam go do siebie, już nie miałam miesiączki, zbudowałam nastrój, byłam otwarta... a on był tak zmęczony, że zasnął w sekundę, zwinięty wokół mnie.
Dziwiło mnie, że miał wtedy wolne, a znalazł czas na spotkanie dopiero w nocy (myślałam, że przez to był śpiący). Tłumaczył się wyjściem na basen - a nie tam był... Tak było już kilka razy. Mówił, że nie idzie na koncert - a poszedł, że spędza wieczór w domu - a był w pubie... Nie przejmowałam się, bo widziałam jego zaangażowanie. Poza tym i tak dowiadywałam się o tym od niego, więc w porządku.
Na tej ostatniej randce u mnie w domu, wspomniałam, że wybieram się na spotkanie z przyjaciółmi i jest zaproszony. Zaskoczyło mnie, jak bardzo chciał przyjść... Ale od tej pory zamilkł. Przez dwa dni nie kontaktował się ze mną. Kiedy spotkanie się zbliżało, zaczęłam się martwić. Wcześniej nawet kiedy spóźniał się trzy minuty, wysyłał wiadomość. Chciałam zadzwonić i upewnić się, że nie miał wypadku. A godzinę przed wyjściem dostałam sms: "Nie możemy się już spotykać, to nie to". Nie zadzwonił, nie pożegnał się... nic! Zero wyjaśnień, totalne zaskoczenie.
To tylko miesiąc, miał prawo się rozmyślić i wiele nie wyjaśniać. Zadzwoniłam do niego, by się pożegnać - nie odebrał. Nagrałam na sekretarkę, że nie mam żalu i będę tęsknić :(
Uciął kontakt tak nagle, a przecież kilka dni temu pokazał mi dowód osobisty, żebym się upewniła, że jest tym, kim jest. Kiedy opowiadałam mu, jak się cieszę z naszego spotkania, był uśmiechnięty od ucha do ucha, on nawet w trakcie jazdy samochodem mnie głaskał, trzymał za rękę, non stop rozmawialiśmy... Proponował, że naprawi mi coś w domu. Dlaczego zniknął w taki sposób???
Jest jasne: nie należy zawracać mu głowy, skoro sobie tego nie życzy. Może spotykał się też z kimś innym? Chciałam spytać Was i Pani Ewy, czy myślicie, że można coś z tym zrobić? Nie ma żony, jest kilka lat starszy (mam 25 lat).