Gość: vera
IP: *.pool.mediaWays.net
04.12.11, 00:50
Witam, tak jestem kolejna kobieta ktora zostala opuszczona. Powiedzial, ze nic juz do mnie nie czuje. Tydzien przed urodzianmi, tuz przed swietami. 12 lat zwiazku (bez slubu), dwoje dzieci i 12 lat braku pewnosci, bezpieczenstwa, ktore kazda kobieta potrzebuje w zwiazku. Czytalam wpisy na podobne watki i w sumie kazda z nas wie i czuje co nie nalezy. Ale niestety przyzwyczajenie nam nie pozwala tej wiedzy wykorzystac. Jestem zdruzgotana, mam chwjejki emocionalne. Ciezko mi sie pogodzic, wiec kazalam mu sie wyprowadzic, ale jak to bywa sa komplikacje. Tyle, ze ja juz nie moge zniesc, nie tyle, ze obojetnosci ale stanowczosci i tekstow a la przyjaciele, on z tym nie ma problemu i zero zrozumienia i zarazem pogarda tym ze to jest dla mnie na dany moment nie do pomyslenia. Nawet ze wzgledu na dzieci. Tak juz bym chciala miec ten czas cierpien za soba i nie myslec co bylo i robienia sobie nadzieji.
Wiadomo, wszystko ma swoja historie, nie byl to zwiazek patologiczny, to tez ciezko jak cholera i to ta najwieksza.
Pozdrawiam