Dodaj do ulubionych

Udar - proszę o pomoc

19.12.07, 10:57
Witam,
proszę o udzielenie kilku odpowiedzi i porad.
W niedzielę (16.12.2007) ok.godz.12.00 moją cięci zabrało pogotowie,
zasłabła. W szpitalu stwierdzili wylew krwi do mózgu. Była świadoma,
wyraziła zgodę na operację. Zaplanowali operację na dzień następny.
Jednak ok.godz. 19.00 miała kolejny wylew, który był mocniejszy.
Najbliższa rodzina jest tak zestresowana całą sytuacją, że nawet nie
mają czasu racjonalnie myśleć. Z informacji, jakie udało mi się od
nich uzyskać, wiem, że najprawdopodobniej krew dostała się do
rdzenia kręgowego. Zapomniałam wspomnieć, iż po drugim wylewie
ciecia straciła przytomność. I "żyje" za nią aparatura. Jakie są
następstwa takiego stanu? Co będzie dalej? Lekarze czekają aż krew
wyschnie. I wtedy będą mogli podjąć decyzję. Rozumiem, że teraz już
nic nie mogą zrobić. Jak długo to może trwać? Cały czas nurtuje mnie
jednak pytanie, dlaczego nie można było od razu zrobić operacji. Jak
dalej będzie to wszystko przebiegać? Boję się zdać moje ostatnie
pytanie, ale muszę - czy w takiej sytuacji ciocia ma szansę by
przeżyć? Proszę mi wyjaśnić, jakie są następstwa.
Z góry dziękuję.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • khaldum Re: Udar - proszę o pomoc 20.12.07, 08:50
      Witaj,

      bardzo Ci wspólczuję z powodu choroby cioci, ale niestety ja nie będę mogła Ci
      odpowiedzieć na te pytania.
      Poruszamy tu problemy związane z udarami niedokrwiennymi mózgu.
      To schorzenie polega na uszkodzeniach mózgu związanych z niedotlenieniem - czyli
      brakiem dopływu krwi do mózgu.

      Potoczna opinia mówi, ze wylewy są łatwiejsze w leczeniu niż udary.
      Najlepiej porozmawiać szczerze z lekarzami

      Trzymaj się
    • kasiaj.1 Re: Udar - proszę o pomoc 04.01.08, 23:14
      Witam wszystkich, moja ciocia zmarła 30.12.2007. A niby po wylewie
      jest lepiej. Już nikt mi nie udowodni że w necie można znaleść
      pocieszenie. Wszyscy się zamykają we własnych kręgach. Że niby wylew
      lepij, ? ? ? !!!!!! Życzę dużo zdrowia i wytrwałości chorym w waszej
      rodzinie. Ona jest najważniejsza. Nie szukajcie pomocy od
      anonimowych ludzi w necie do bujda. Ja szukałam i nic nie znalazłam.
      A cioci nie ma. Ale jest we mnie pamięć o niej i zawsze będzie ze
      mną.
      • khaldum do rozżalonych pesymistów 08.01.08, 09:15
        Przemawia przez ciebie rozżalenie i złość na ludzką niemoc.

        Rozumiem. Współczuję.

        Mogę napisać o 3 innych osobach z rodziny które dostały udary /59 - 64 lata/ i
        zmarły. Wylewać łzy i mówić, że życie jest do bani i nikt nie pomógł.

        Jak myślisz, podniesie to kogoś na duchu?

        Znajdują się posty, moja babcia, 77 lat dostała udaru, co robić...

        ZROZUMIEĆ!!! Nie jesteśmy nieśmiertelni. Każdy kiedyś odejdzie!


        IMHO inaczej wygląda sytuacja gdy udar dopada osobę w wieku 50 - 60 lat. Udary u
        20 latków... - udary nie odbierające życia, a ograniczające możliwość
        funkcjonowania w społeczeństwie na najbliższe 10, 20, 30 lat.

        W rodzinie byłego męża, usłyszałam stwierdzenie. Nie ma sensu już rehabilitować
        babci, na nogi nie wstanie, ma 82 lata, po 2 udarach. Będziemy się nią
        opiekować, tak jak na nam poświeciła swe życie.

        Straszne? TAK. Ale jak realne. I jest z nimi w domu, odwiedzają ją wnuki,
        prawnuki... otoczona RODZINĄ. I wszyscy rozumieją, że już im plasków
        ziemniaczanych nie zrobi, makowca nie upiecze.
        I mają też świadomośść, że nadejdzie dzień kiedy odejdzie.
        Bo każdy kiedyś odejdzie.

        Piszesz: Nie szukajcie pomocy od anonimowych ludzi w necie do bujda.

        Nie jestem anonimowa, są forumowicze, z którymi koresponduję, rozmawiam przez
        telefon. Jest jeden młody chłopak, któremu pomogłam zdobyć miejsce w ośrodku
        rehabilitacyjnym MSWiA - zrobił niesamowite postępy! Nie ma spastyki, a kiedy go
        poznałam, był powykręcany jak faworek.

        Już nie odpisuję na posty CO ROBIĆ?!
        Polegało by to na ctrl+C , Ctrl+V .... ile razy wpisywać to samo?
        Może czas, aby poszperać na forum i przeczytać inne wypowiedzi.

        Zaglądam na forum co kilka dni, założeniem było wspieranie się w życiu z
        udarowcem, nie prowadzenie informacji medycznej i odpowiedzi na pytanie:
        Tata, mama , ciocia miała udar CO ROBIĆ?!?
        a 90 % postów ma taką treść.

        Powiem krótko: ZROZUMIEĆ, walczyć i mieć świadomość, że udary to jedna z
        najczęstszych przyczyn zgonów w PL.

        I nauczyć się żyć z myślą, że udar to nie angina, nie znika bez śladu.
        To niepełnosprawność, z którą udarowiec i jego rodzina będą żyć.

        **************
        napisałam dosadnie i brutalnie
        i dobrze, może otworzy to oczy tym, którzy wpadają w panikę

        pozdrawiam
        Khaldum


        PS
        Ze śmiercią trzeba nauczyć się żyć. Pochować bliskiego to ból. Pochować dziecko,
        po tym jak trzymaliśmy je w ramionach... - żadna śmierć już nie wydrze Wam serca.

        Oby nikt z Was, nie stracił serca w ten sposób.



        • marianna.live Re: do rozżalonych pesymistów 12.01.08, 00:09
          Witam!Należę do tej grupy 90%forumowiczów, która pisze"moja babcia
          ma 77 lat i miała udar!co robić?"To moje słowa z tego forum z przed
          2 m-cy , dokładnie z 16.11.07!Nie należę do grupy rozżalonych
          pesymistów, raczej do grupy zdezorientowanych bezradnych!Teraz już
          może troche mniej się tak czuje, ale są momenty,że to uczucie
          powraca i wtedy człowiek szuka pomocy, rady i dobrego słowa gdzie
          sie da, od nieznajomych w necie też!To jest oczywiste,że wszystkim
          się nie da odpisać, pomóc i powiedzieć co robić dalej bo to chyba
          wie tylko sam Pan Bóg!Mi wystarczyło,że mogłam poczytać o sytuacji
          innych, wiedziałam że nie jestem z tym problemem sama na świecie!To
          mi bardzo pomogło! Moja babcia wbrew wszystkiemu, 6 tygodni temu
          wyszła ze szpitala!Nie dostała skierowania na rehabilitacje ponieważ
          szkoda było czasu i atramentu na wypisywanie papierka!Podobniesz
          miało jej się lepiej umierać w domu!Kiedy po dwóch tygodniach od
          opuszczenia szpitala pojechaliśmy po to skierowanie wszyscy lekarze
          byli zszokowani,że ta pacjentka jeszcze żyje!!!Panicznie bałam się
          powrotu babci do domu. I to wcale nie przez swoje wygodnictwo.
          Myślałam,że jak jest w szpitalu to ma fachową opiekę 24/h, a my w
          domu co jej pomożemy, przecież nie wiemy jak się za to nawet zabrać!
          Jest wręcz przeciwnie, w domu było i jest ciężko ale powoli babcia
          wraca! Dostaje zastrzyki, kroplówki, lekarstwa w domu (tata trochę
          sie przekwalifikował:), przyjeżdza rehabilitant!Wczoraj miała ciężki
          dzień, ciśnienie troche podskoczyło, ale troche się przeziebiła i
          jest osłabiona!Nie wiem co będzie dalej, każdy dzień jest darem i
          wcale sie nie pogodziłam z jej śmiercią, jedynie z chorobą!WIERZĘ
          BARDZO, BARDZO MOCNO, że to wszystko się unormuje i wyjdziemy na
          prostą!Dzięki że jesteście!!!
          • khaldum Re: do rozżalonych pesymistów 12.01.08, 08:30
            Witaj Marianno...

            cieszę się, że wróciłaś, i jest mi niezmiernie przykro, że w tak bolesny sposób
            musiałaś doświadczyłaś tego o czym trudno jest mi pisać gdy ktoś pojawia się i
            umieszcza post podobny do Twojego sprzed 2 miesięcy.

            Polska służba zdrowia nie przykłada ręki do leczenia udarowców powyżej 65 roku
            życia.

            Opis zachowań i postaw lekarzy do rehabilitacji osób w wieku Twojej babci jest
            niestety nagminny.

            Mam tego świadomość, i uwierz mi ciężko mi jest napisać osobie szukającej
            wsparcia tą przykrą prawdę.

            "Jeśli Twój krewny przeżyje, to go wypiszą ze szpitala, a wtedy będziesz musiał
            sobie radzić sam, bez wsparcia NFZtu"

            Wiesz ile kosztuje rehabilitacja, z pewnością masz świadomość tego, że nie każdy
            może sobie na nią pozwolić...

            Temat trudny, koszmarny, jesteś oburzona takim zachowaniem.
            Dlatego te powstało to forum, żeby sobie pomóc.
            Bo życie po udarze jest inne, trudniejsze, nie tylko dla udarowca , ale i dla
            jego rodziny.

            pozdrawiam
            • marianna.live Re: do rozżalonych pesymistów 16.01.08, 00:23
              WITAM PONOWNIE!Przeziębienie opanowane, babcia jutro, a właściwie
              już dziś idzie do ośrodka rehabilitacji!Doszłam do wniosku,że
              człowiek to taka istota która nigdy nie jest zadowolona!Wcześniej
              jęczałam,że babci będzie lepiej w szpitalu ze względu na fachową
              opiekę. Teraz zamartwiam się jak ona sobie poradzi poza domem, bez
              swoich najbliższych!Do pewnych sytuacji jest juz przyzwyczajona, a
              tam nowe miejsce, nowi ludzie. Przecież ona nawet w domu nie poprosi
              o nic do picia jesli jej nie zapytasz, a czy tam przy dużej liczbie
              pacjentów ktoś bedzie pamiętał o pojedynczej chorej!Już mam chyba
              schizy ale to mi pozostało po ostatniej wizycie w szpitalu! Gdybyśmy
              nie byli u niej codziennie to pewnie umarłaby z głodu albo z
              pragnienia!Ona też sie martwi, nie może przez to spać, ale mam
              nadzieje, że to tylko moje przewrażliwienie i jakoś to sie ułoży!
              Ps!Marianna to moja babcia, a ja mam na imię Sylwia i myślę, że
              jeszcze pewnie nie raz zajrzę na to forum!!
              Pozdrawiam!
        • janowiczk Re: do rozżalonych pesymistów 27.02.08, 23:39
          Nawet nie wiesz jak bardzo się mylisz w swoich osądach ludzi,
          których nie znasz. Mi jest po prostu smutno, pusto. I tyle, wiem, że
          życie nie jest sprawiedliwe. Szkoda mi tylko Ciebie - po co się tak
          wywyższać - jakież to zasługi są na twoim koncie? A nie potrafisz
          zrozumieć zwykłego człowieka. Trochę skromności i odpowiedniej
          samooceny. Jak widzę niczym nadwyczajnym się nie wykazujesz. A złość
          to tryska z Ciebie. Pytanie tylko - dlaczego?!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka