Dodaj do ulubionych

wątpliwości

IP: *.play-internet.pl 27.12.11, 22:35
Zastanawiam się, na czym powinien polegać związek?
Pani Ewa pisze, że nie na seksie i imprezach, ani nie na chodzeniu tu i tam. Mój już ex, uważał, że właśnie na seksie (w celu prokreacji) i imprezach (odreagowanie od żony). Dzieci owszem - niby oboje chcieliśmy, ale jakoś mimo to się rozpadło. Niby był ten wspólny cel - chęć stworzenia rodziny, ale jakoś się rozminęliśmy, w sumie nie do końca wiem dlaczego. Niby wspólne zainteresowania, ale zamiast łączyć, zaczęły dzielić.
Spotykałam na swojej drodze panów, którzy chcieli, żeby od nich nic przypadkiem nie wymagać. A przede wszystkim rezygnacji z życia jak singiel, mimo poważnych deklaracji, mieszkania razem itp. Pospotykać się mogłam, oczywiście myślałam, że z czasem się coś zmieni, kiedy bardziej siż zżyjemy, zaangażujemy. Ale nic się nie zmienilo. Jeśli tak ma wyglądac malżenstwo - to mówię "nie". Facet chcial być wolny, niezależny, a ja mialam chwalić, jak to było wcześniej pisane, dbać o dom, jego, siebie, zarabiać, uważac na każde słowo, żebym go przypadkiem nie uraziła. A jak tylko czegoś wymagam, albo mówię coś, co się nie podoba, co chciałabym, żeby było dyskutowane, to obrażony / olewa, milczy / zrywa.

Chciałabym się dowiedzieć, jakie mogłyby byc te wspólne cele? Dlaczego wspólne cele nie wystarczą? Dlaczego nie wystarczy jako cel wspólne spędzanie czasu, i w tym czasie wychodznie np. do kina, pubu?
Pani Ewa wielokrotnie pisze, że po jednym związku powinna być przerwa. Ile takiej przerwy? A co, jeśli i rok nie wystarczy? Może świadczy to o tym, że utraciło się swoją Miłość Zycia?
Czy związek, kiedy przeszlo się od razu od jednego partnera do drugiego, skazany jest na niepowodzenie?
Czy jest szansa na jakiegoś normalnego, odpowiedzialnego faceta? Czas ucieka. Czy może z czasem coraz mniej się wymaga, wystarczy że facet po prostu jest, jakikolwiek, i nawet nie trzeba się zakochiwać?
Obserwuj wątek
    • Gość: Vasco Re: wątpliwości IP: *.static.telcel.net.ve 27.12.11, 23:13
      Witaj,

      Nie ma jednej recepty na podane przez Ciebie problemy i wątpliwości. Każdy z nas jest inny, tak jak inny jest każdy związek, choć aby był szczęśliwy kierują nim z zasady te same mechanizmy (miłość, bliskość, zaufanie, odpowiedzialność...).

      Jakiś czas temu będąc już wypalony w stosunku do własnej przeszłości z tzw. "miłością mojego życia" związałem się z dziewczyną, która krótko wcześniej właśnie wyszła z mocno toksycznego małżeństwa.

      Miałem sporo wątpliwości, czy to odpowiedni moment i czy ja nie jestem przypadkiem wyłącznie plastrem na jej rany. Ona także się bała. Okazało się, że jej i moje obawy były bezpodstawne. Dziś jesteśmy ze sobą szczęśliwi i nic nie zapowiada, aby miało się to zmienić.

      Piszesz o wspólnych zainteresowaniach, upodobaniach i celach... One są podstawą w budowaniu związku, ale tylko w przypadku jednego warunku. Miłości. Myślę, że gdy poznasz odpowiedniego faceta, nie będziesz zastanawiała się, czy to na pewno ten. Będziesz to po prostu wiedziała.

      Pozdrawiam.
    • ewa.zeromska Re: wątpliwości 29.12.11, 16:06
      Ależ trudne pytania. Chyba chcesz recepty na udane życie. Ba...., gdybym miała taką receptę, jedną dla wszystkich, sprawdzoną, niezawodną...........! To by było....

      Zacznijmy od partnera. Nie każdy facet, z którym jest miło w klubie, czy w łóżku, nadaje się na stały związek. Musisz wiedzieć, mniej więcej, kogo szukasz. Kogoś do zabawy, czy kogoś na życie. To jakby inne kategorie.
      Co to jest ten cel?
      Raczej nie jest to wspólna rozrywka. Wprawdzie życie składa się również z rozrywek, ale nie tylko, to za mało. A celów jest tyle, ilu ludzi. ile par.
      Zacznij od tego, żeby ustalić, co jest twoim życiowym celem, do czego dążysz, o czym marzysz, czego chcesz. A może jeszcze tego nie wiesz? To możliwe. Nie wiem ile masz lat, ale te poważniejsze cele kształtują się z wiekiem, z doświadczeniami.

      Wydaje się, że wspólne zamieszkanie, to już jest cel, bo mamy jedną lodówkę i wspólne łóżko. Niestety, to nie jest takie proste i chyba to już wiesz. Jeśli w tym mieszkaniu jest nie ta osoba, to i celu nie ma.
      Czasami dziewczyny biorą to, co los im podsuwa ( nie mówię, że ty), ot tak, żeby być z kimś, żeby nie być samą. Raczej trudno z takiego układu coś wykrzesać.

      Pytasz jeszcze ile czasu trzeba odczekać. To zależy jak silny był to związek i jaki ślad zostawił po sobie. Jeśli był to byle jaki pseudo związek, to wiele czasu nie potrzeba. Ale jeśli to była prawdziwa miłość, która się skończyła z jakiegoś powodu, to rana może się goić długo, czasem bardzo długo.
      Jak widzisz, na żadne pytanie nie mogę ci odpowiedzieć gotową receptą, ale to dobrze. W twoim życiu ty sama wystawiasz sobie recepty, oby trafione!
      Pozdrawiam
    • izabelllla24 Re: wątpliwości 30.12.11, 20:55
      Na tym, ze bez 2 osoby nie umiesz się fajnie bawić, spędzać wolnego czasu, ze 2 osoba pomaga ci w obowiazkach, ze jest względem ciebie uczciwa i na tym, ze macie te same wartości ułożone w tej samej hierarchii a mozecie mieć różne temperamenty, osobowości.
    • replika78 Re: wątpliwości 30.12.11, 21:33
      "oczywiście myślałam, że z czasem się coś zmieni, kiedy bardziej siż zżyjemy, zaangażujemy. Ale nic się nie zmienilo". Myśle, że tu może tkwić haczyk. Wydaje sie nam, że coś sie zmieni, albo że my coś zmienimy. Niestety nie mamy takiej mocy sprawczej by zmienić kogoś innego niż my sami. Poszukać trzeba takiego partnera, którego nie będziemy chcieli zmieniać. Który będzie na tyle dobry, byśmy go mogli zaakceptować. I módlmy sie by żywił on w stosunku do nas takie same przekonania.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka