Dodaj do ulubionych

rocznica ślubu

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.12, 11:20
Witam wszystkich, potrzebuję obiektywnej rady od innych forumowiczów. W skrócie sytuacja wygląda tak: W zeszłym roku mieliśmy poważny kryzys, dużo nie brakowało, byśmy byli teraz w separacji. Oczywiście kij ma dwa końce, ale to mąż uległ roli pocieszyciela i rycerza na białym koniu ratującego krzywdzoną żonę, oczywiście cudzą. Znalazłam dowody, przeprowadziłam spokojną, rzeczową rozmowę, znaleźliśmy się na nowo. Od tamtego czasu jest super, choć wspomnienie czasem jeszcze boli. Kilka dni temu mieliśmy "nastą" rocznicę ślubu. Bardzo się na nią cieszyłam, wymyśliłam super kolację, odnowiłam nasze obrączki, których nie nosiliśmy od kilku lat. Wiedzial, że ten dzień dużo dla mnie znaczy, ze szykuję niespodziankę, że chciałam uczcić to, że jakoś sie posklejaliśmy po tym wszystkim. Ten dzień przypadał w sobotę, zaplanowałam na wieczór kolację, ale liczyłam, że w ciągu dnia wydarzy się coś miłego z jego strony. Jakiś kwiatek, drobiazg, pudełko Rafaello, które uwielbiam, choćby przytulenie i słowa, że jestem najlepszą żoną jaką mógłby mieć, cokolwiek. Poza zdawkowymi życzeniami w trakcie posiłku nie wydarzyło się nic. Miał czas oglądać pierdoły w komputerze, w telewizji, dla mnie go nie miał. Moja frustracja po południu osiągnęła duże rozmiary, pewnie zbyt duże. Byłam tak zawiedziona i rozczarowana, ze nie zrobił dosłownie nic,żeby uczcic ten dzień, że zepsułam nastrój na wieczorną kolację. Powiedziałam mu, że jestem rozżalona z powodu jego obojętności, on na to,że przecież wieczorem mamy świętować, a w ogóle to nie widzi potrzeby takiego celebrowania, możemy przecież wypić herbatę i pogadać i też by było dobrze. Moja cała radość prysła jak bańka, kolacja była, ale większość przepłakałam i jaki był nastrój można się domyśleć. Pewnie,że mogłam poczekać do wieczora czy on coś przygotował, ale tak się nie stało. Zareagowałam trochę histerycznie, ok przyznaję, ale wiedziałam,że nic sie nie wydarzy z jego strony. Usłyszałam, że jestem roszczeniowa, i czego ja chcę, że przeciez mnie nie bije, nie krzyczy. To zdania wyrwane z kontekstu, ale takie padły. wiem, że mogłam zachować się inaczej, ale to było silniejsze ode mnie. Tak bym chciała, żeby mnie kiedyś czymś zaskoczył, niekoniecznie czymś dużym, ale by włożył w to trochę wysiłku, pomysłu, wystarczy chociażby przekopać internet, popytać koleżanek, jesli już nie przychodzi do głowy. Ok, wyżaliłam sie trochę, powiedzcie czy ja źle myślę, czy mam zbyt duże oczekiwania, czy przesadzam? Czekam na opinie, krytykę również, ale konstruktywną, pozdr.
Obserwuj wątek
    • kokonabu Miałaś powód do lekkiej histerii. A on 21.02.12, 11:42
      zachował się jak palant. No cóż. Tak czasami bywa, nawet z tymi drobnymi marzeniami. Trzymaj się.
      • zuzi.1 Re: Miałaś powód do lekkiej histerii. A on 21.02.12, 12:18
        Dziwię Ci się, że po takich doświadczeniach z meżem, to Ty tą rocznicę próbujesz organizowac, palcem bym nie kiwnęła w tej sprawie, wygląda mi na to, że Ty go kochasz, a on Cię zwyczajnie olewa, nie stara się pomimo tego, że to on jest pocieszycielem cudzych żon, a nie Ty pocieszycielką cudzych mężów. Nie możesz sobie odpuscic i przestac się starac dla męza, on tego i tak jak widac nie docenia.
    • Gość: A Re: rocznica ślubu IP: *.messagelabs.net 21.02.12, 16:43
      >Tak bym chciała, żeby mnie kiedyś czymś zaskoczył, niekoniecznie c
      > zymś dużym, ale by włożył w to trochę wysiłku, pomysłu, wystarczy chociażby prz
      > ekopać internet, popytać koleżanek, jesli już nie przychodzi do głowy.

      A czy powiedzialas mu kiedykolwiek, czego od niego oczekujesz? Bo wiesz, faceci nie sa wrozkami i nie domyslaja sie.
      • Gość: to znowu ja Re: rocznica ślubu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.12, 12:41
        Witaj, jeśli pytasz o to czy powiedziałam mu na przykład: chciałabym, abyś mi kupił kwiaty na rocznicę, czy coś podobnego, to nie, nie zrobiłam tego, bo równie dobrze sama mogłabym je sobie kupić. Mój mąż wiedział jak ważny jest dla mnie ten dzień, szczególnie po wszystkim co przeszliśmy- to mu powiedziałam kilka dni wcześniej, wiedział też, że będzie niespodzianka. Chodzi mi o to, że w ciągu dnia nie uczynił najmniejszego gestu, żeby podkreślić nasze święto. NIe oczekiwałam fajerwerków, ani ogromnego bukietu kwiatów. Nasza prawdziwa rocznica przypada kilka dni później, ale go nie będzie, wyjeżdża na kilka dni w fajne słoneczne miejsce- (długa historia), więc to był jego pomysł, aby świętować szybciej. Wiem, że różnimy się od facetów w spostrzeganiu różnych rzeczy, wiem, że czasem trudno jest im wymyśleć jak możnaby zaskoczyć swoją kobietę, a większość tak naprawdę w ogóle się nad tym nie zastanawia. Ale czy to, że jestem mężczyzną i myślę tak a nie inaczej usprawiedliwia akurat tą sytuację, biorąc pod uwagę cały jej kontekst? Nie podchodzę do tego tematu już tak emocjonalnie jak kilka dni temu, niemniej jednak nadal jestem ciekawa Waszych opinii. Pozdrawiam
        • Gość: Rafaello Re: rocznica ślubu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.12, 13:00
          cyt : "Nasza prawdziwa rocznica przypada kilka dni później, ale go nie będzie, wyjeżdża na kilka dni w fajne słoneczne miejsce- (długa historia), więc to był jego pomysł, aby świętować szybciej."
          Po co kreatywnie myśleć w stosunku do własnej żony, "wysilać" się w domu etc. jak za chwilę jedzie się w fajne, słoneczne miejsce i tam będzie komu i przy kim dać upust swojej kreatywności - na każdej płaszczyźnie...Przejrzyj na oczy. Zgadzam się z przedmówcami - Ty go kochasz, on kocha "pocieszać" cudze żony i inne kobiety. Szkoda życia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka