Gość: ona50
IP: *.play-internet.pl
23.08.12, 19:48
Jak w temacie-ja lat 50,on 57,znamy się 8 miesięcy,oboje wolni po przejściach. Ja pomimo menopauzy,suchości w pochwie mam ochotę na seks dosyć często. Używam lubrykantów. On nie ma ochoty na seks,a jeśli zaczynamy -są trudności ze wzwodem-ja staram się-pieszczę go różnymi sposobami i skutecznie. Niestety on nie potrafi mnie zaspokoić. Po moich zabiegach kończy szybko i jest zmęczony, a ja zostaję rozpalona,mam erotyczne sny i zaspakajam się sama gdy nie widzi.
Na dodatek pomimo słusznej postury rozmiary jego penisa niewielkie-wiele pozycji odpada. Proponowałam,żeby czasami on zajął się tylko mną,ale jakby nie rozumiał o czym mówię. Jak skończy, wstydzę się masturbować przy nim aby się zaspokoić. Oralu nie lubi /ale jak ja to robię to i owszem/-jeśli to robi to za szybko kończy-ja potrzebuję dłuzszych pieszczot W innych dziedzinach życia jest bardzo dobrze-świetnie nam się rozmawia,przebywa ze sobą,pasujemy do siebie. Nie wiem, czy wystarczy nam porozumienie psychiczne i odpuscić seks? On nie ma dużych potrzeb w tym względzie,sam powiedział,że mu się nie chce,zawsze taki był. Boję się tylko,że nasza więź ,nie podtrzymywana seksem, wygaśnie. Ja już teraz, po tygodniu jego obecności,czekam aż wyjedzie żeby się rozładować. Zawsze miałam chętnych męzczyzn, ale byli młodsi. Może ten wiek już tak ma?