Dodaj do ulubionych

Zdrada - o czym tu dyskutować ?!

IP: 10.1.10.* / 195.116.28.* 11.09.01, 14:15
Czytając wiele listów na tej stronie, stwierdzam że wiele osób piszę o zdradzie
jako o problemie o którym można debatować np. Robić , nie robić i co robić
później. Śmieszne.
Zdrada jest to koniec związku! Nie wybaczyłabym facetowi , który zdradziałby
mnie i nic nie byłoby mnie w stanie przekonać . Nie ma wytłumaczenia zdrady.
Wszyscy , którzy zdradziliście nie szukajcie sposobu na naprawę waszego błędu .
Chcieliście to macie.
Obecnie mam bardzo kochanego partnera i wiem że mnie nie zdradzi , bo wie że
gdyby mnie zdradził to automatycznie z nami koniec i nie musiałabym mu nawet
jemu o tym mówić .
Obserwuj wątek
    • Gość: lucki Re: Zdrada - o czym tu dyskutować ?! IP: *.*.*.* 11.09.01, 14:45
      Nawet sie o tym nie dowiesz, jak Cie zdradzi. A Twoje przekonanie o wiernosci
      partnera odkladam miedzy moje psychologiczne ksiazki. ----
      • Gość: Kasia Re: Zdrada - o czym tu dyskutować ?! IP: 10.1.10.* / 195.116.28.* 11.09.01, 15:29
        Nie wiem czy wiesz ale większość kobiet jest bardziej zaradna od mężczyzn :)
        Nawet z 3 dzieci nie trzymałabym w domu męża zdrajcy, po co mi ktoś taki .Bez
        mężczyzny też można sobie poradzić .Albo znaleźć innego i na dodatek wiernego .

        Jeżeli myślisz że zdrada się nie wyda to się grubo mylisz. Kłamstwo ma krótkie
        nogi a kobiety wyczuwaja takie rzeczy .
        Czy masz jakiś sensowny argument za wytłumaczeniem zdrady ?
        • Gość: lucki Re: Zdrada - o czym tu dyskutować ?! IP: *.*.*.* 11.09.01, 15:41
          Tysiace argumentow, ktore nie tlumacza zdrady, ale pokazuja jakie moga byc jej
          przyczyny: roznica w temperamencie pomiedzy malzonkami, niedopasowanie pod
          wzgledem upodoban seksualnych, silna bigamiczna natura jednego z partnerow,
          inne pojmowanie pojecia wiernosc, brak zainteresowania erotycznego ze strony
          drugiego partnera, czesciowe lub calkowite wygasniecie potrzeb seksualnych u
          jednego z partnerow, awersja seksualna u kobiety po porodzie, itd. itd..
          Moglbym wymieniac i wymieniac.--------
          • Gość: Kasia Re: Zdrada - o czym tu dyskutować ?! IP: 10.1.10.* / 195.116.28.* 11.09.01, 15:56
            Muszę przyznać że chyba jesteś najmądrzejszy albo zadajesz się z "głupimi"
            kobietami (a może raczej mało domyślnymi).
            Nie uważasz że osoby , które zdradzają to mięczaki , które nie potrafią
            powiedzieć że nie chcą być w związku z osobą , która im nie odpowiada ??
            Zdrada to nie sport !
            Nie podoba mi się to kończę i po co samolubnie ranić kogoś .
            Zupełnie nie rozumiem Ciebie. Ty chcesz i roumiesz jeżeli twoja partnerka
            zdradza Cię (jest to założenie) ??
            • Gość: lucki Re: Zdrada - o czym tu dyskutować ?! IP: *.*.*.* 11.09.01, 16:21
              Gość portalu: Kasia napisał(a):

              Wybacz, albo wyrywasz moje slowa z kontekstu, albo mylnie je interpretujesz.

              > Muszę przyznać że chyba jesteś najmądrzejszy albo zadajesz się z "głupimi"
              > kobietami (a może raczej mało domyślnymi).

              W zadnym swoim slowie nie wspomnialem jeszcze że zdradzam. To po pierwsze. Po
              drugie nigdy nie upilnujesz swojego partnera w taki sposob, by nie pozostawic mu
              choc odrobiny swobody. A jesli starasz sie zalozyc komukolwiek kajdany, to tylko
              wspolczuc partnerowi.

              > Nie uważasz że osoby , które zdradzają to mięczaki , które nie potrafią
              > powiedzieć że nie chcą być w związku z osobą , która im nie odpowiada ??

              Nie uwazam ze to mieczaki, gdyz niejednokrotnie jest to sposob na wyjscie z
              impasu. Czasami zdrada jest lekarstwem. Czasami trzeba sie przekonac jak jest z
              innym, by docenic do co sie ma.

              > Zdrada to nie sport !

              Tutaj po raz pierwszy sie z Toba zgadzam. Zdrada to nie sport.

              > Nie podoba mi się to kończę i po co samolubnie ranić kogoś .

              Wczuj sie w sytuacje chocby takiego przypadku: 45 latek, 20 lat malzenstwa za
              nim, 3 dzieci, ktora wlasnie skonczyla liceum i wkracza w doroslosc udajac sie na
              studia. Zona takze 45 lat, w poczatkowym okresie menopauzy. Nie zainteresowana
              zblizeniami, agresywna. On: duzy temperament, kochajacy zone, ale nie umiejacy
              sobie poradzic ze swoim popedem. Co bys mu poradzila? Wizyty u specjalisty nie
              przynosza rezultatu. Rozpoczeto leczenie hormonalne kobiety, lecz na razie takze
              bez efektow.

              > Zupełnie nie rozumiem Ciebie. Ty chcesz i roumiesz jeżeli twoja partnerka
              > zdradza Cię (jest to założenie) ??

              Umiem zrozumiec zdrade, bo nie jestem jedynym i najdoskonalszym czlowiekiem na
              tym swiecie. Kazdy chcialby miec partnera na wlasnosc. Zamknalby go w zlotej
              klatce i delektowal sie jego niewola. Najlepiej gdyby w ogole nigdzie nie
              wychodzil, nie ogladal sie za innymi, nie ogladal wyborow Miss Polski i Swiata,
              bo to przeciez rani tego drugiego, prawda? Takie ograniczanie swobod powoduje
              zgola odmienne zachowanie drugiego czlowieka.----
              • Gość: Kasia Re: Zdrada - o czym tu dyskutować ?! IP: 10.1.10.* / 195.116.28.* 11.09.01, 16:58
                Napisałeś :

                "W zadnym swoim slowie nie wspomnialem jeszcze że zdradzam. To po pierwsze. Po
                drugie nigdy nie upilnujesz swojego partnera w taki sposob, by nie pozostawic
                mu
                choc odrobiny swobody. A jesli starasz sie zalozyc komukolwiek kajdany, to
                tylko
                wspolczuc partnerowi. "
                Nie napisałam że zdradziełeś, tylko chodziło mi o to że moze kobiety wokół
                ciebie są mało domyślne.
                Stary nikt nikogo nie trzyma na siłę w związku. Ja nie muszę poprostu zakładać
                nikomu kajdan, bo mój partner nie jest ze mna na przymus. W każdej chwili
                możemy się rozstać.

                • Gość: lucki Re: Zdrada - o czym tu dyskutować ?! IP: *.*.*.* 12.09.01, 09:11
                  Z wiekiem i z nabywaniem doswiadczen zyciowych zrozumiesz, ze ten swiat jest
                  troszeczke inny od tego jak go pojmujesz. Nie zycze Ci oczywiscie niczego
                  przykrego, ale moze sie okazac, ze ten najukochanszy, ten bez podejrzen, ten
                  wierny, prowadzi podwojne zycie, o ktorym nigdy nic nie wiedzialas, nie
                  slyszalas, ktorego nigdy nie przeczuwalas.-------
                  • sloggi Zdrada - jest o czym dyskutować 21.09.01, 10:30
                    No to współczuję, czy wiesz kto smakował ją przed Tobą ?
                    Jeśli nie wiesz to współczuję.
                    • Gość: lucki Re: Zdrada - jest o czym dyskutować IP: *.*.*.* 24.09.01, 14:54
                      A Ty wiesz kto smakowal Twoja? Wiesz tyle ile ona Ci powie, albo na ile jestes
                      w stanie sam upilnowac. I pamietaj o tym. Bo taka jest brutalna prawda rzadzaca
                      tym swiatem. -----
                  • Gość: Wredna Re: Zdrada - o czym tu dyskutować ?! IP: *.215.152.130.Dial1.Washington1.Level3.net 25.09.01, 00:42
                    Gość portalu: lucki napisał(a):

                    > Z wiekiem i z nabywaniem doswiadczen zyciowych zrozumiesz, ze ten swiat jest
                    > troszeczke inny od tego jak go pojmujesz. Nie zycze Ci oczywiscie niczego
                    > przykrego, ale moze sie okazac, ze ten najukochanszy, ten bez podejrzen, ten
                    > wierny, prowadzi podwojne zycie, o ktorym nigdy nic nie wiedzialas...

                    Bzdura, takie rzeczy latwo wykryc. Zapach perfum na facecie. To, ze przy
                    wlasciwej partnerce juz nie staje, bo zmeczony zdrada. Poza tym pozne powroty do
                    domu. Czestsze branie prysznica niz dwa razy dziennie...itd.

            • Gość: lucki Re: Zdrada - o czym tu dyskutować ?! IP: *.*.*.* 11.09.01, 16:22
              Gość portalu: Kasia napisał(a):

              Wybacz, albo wyrywasz moje slowa z kontekstu, albo mylnie je interpretujesz.

              > Muszę przyznać że chyba jesteś najmądrzejszy albo zadajesz się z "głupimi"
              > kobietami (a może raczej mało domyślnymi).

              W zadnym swoim slowie nie wspomnialem jeszcze że zdradzam. To po pierwsze. Po
              drugie nigdy nie upilnujesz swojego partnera w taki sposob, by nie pozostawic mu
              choc odrobiny swobody. A jesli starasz sie zalozyc komukolwiek kajdany, to tylko
              wspolczuc partnerowi.

              > Nie uważasz że osoby , które zdradzają to mięczaki , które nie potrafią
              > powiedzieć że nie chcą być w związku z osobą , która im nie odpowiada ??

              Nie uwazam ze to mieczaki, gdyz niejednokrotnie jest to sposob na wyjscie z
              impasu. Czasami zdrada jest lekarstwem. Czasami trzeba sie przekonac jak jest z
              innym, by docenic do co sie ma.

              > Zdrada to nie sport !

              Tutaj po raz pierwszy sie z Toba zgadzam. Zdrada to nie sport.

              > Nie podoba mi się to kończę i po co samolubnie ranić kogoś .

              Wczuj sie w sytuacje chocby takiego przypadku: 45 latek, 20 lat malzenstwa za
              nim, 3 dzieci, ktora wlasnie skonczyla liceum i wkracza w doroslosc udajac sie na
              studia. Zona takze 45 lat, w poczatkowym okresie menopauzy. Nie zainteresowana
              zblizeniami, agresywna. On: duzy temperament, kochajacy zone, ale nie umiejacy
              sobie poradzic ze swoim popedem. Co bys mu poradzila? Wizyty u specjalisty nie
              przynosza rezultatu. Rozpoczeto leczenie hormonalne kobiety, lecz na razie takze
              bez efektow.

              > Zupełnie nie rozumiem Ciebie. Ty chcesz i roumiesz jeżeli twoja partnerka
              > zdradza Cię (jest to założenie) ??

              Umiem zrozumiec zdrade, bo nie jestem jedynym i najdoskonalszym czlowiekiem na
              tym swiecie. Kazdy chcialby miec partnera na wlasnosc. Zamknalby go w zlotej
              klatce i delektowal sie jego niewola. Najlepiej gdyby w ogole nigdzie nie
              wychodzil, nie ogladal sie za innymi, nie ogladal wyborow Miss Polski i Swiata,
              bo to przeciez rani tego drugiego, prawda? Takie ograniczanie swobod powoduje
              zgola odmienne zachowanie drugiego czlowieka.----
              • Gość: orzeszek Re: Zdrada - o czym tu dyskutować ?! IP: *.gazeta.pl 11.09.01, 18:31
                Tak sobie mysle-pisac, nie pisac... Wiem z WLASNEGO DOSWIADCZENIA jak bardzo
                niszczycielska sile posiada zdrada. Wiem tez, ze dla mnie zdrada to nie sex z
                innym partnerem, lecz cos bardziej intymnego-naduzycie mojego zaufania. Byl
                czas, dlugi zreszta, kiedy czulam sie zdradzana zgodnie z wlasna definicja (a
                to, ze moj partner sypial z inna kobieta nie bylo dla mnie bolesne). Sama tez
                bedac w stalym zwiazku mialam romans. I co? I jestesmy razem, nadal sie kochamy
                i to nam nie minie jak letni katar, tylko dlatego, ze oboje jestesmy ludzmi i -
                zdaza sie- popelniamy bledy. Nie uwazam, ze o zdradzie nie nalezy rozmawiac.
                Wrecz przeciwnie. Wszyscy, ktorzy zdradzaja i wszyscy zdradzani w moim glebokim
                przekonaniu moga z rozsadnej dyskusji wiele wziac dla siebie. Zdrada jest zlem,
                ale nie dla wszystkich oznacza to samo. Jedna mloda dziewczyna pisze na forum,
                ze nie zniesie, kiedy jej chlopak zapragnie innej. Dla mnie zdrada nie jest to,
                ze moj partner spi z inna. Gdzies uslyszalam ladne zdanie, ze to druga osoba
                okresla kryteria zdrady. I mysle, ze bardzo warto je znac, szanowac-wtrosce o
                ukochana osobe.
                • Gość: kwieto Re: Zdrada - o czym tu dyskutować ?! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.09.01, 21:02
                  popieram! A lucki ma wg mnie spaczone podejscie do swiata - naczytal sie ksiazek
                  psychologicznych i wydaje mu sie ze wie wszystko (bardzo wszedzie podkresla, ze jest
                  psycholgiem (czytaj: autorytetem))

                  Ja mam bardzo interesujacy przyklad zdrady - moj Tato zdradzal moja Mame. Rozwiedli
                  sie, mimo dwojga dzieci i wspolnie prowadzonej firmy (co na to powiesz lucki? co
                  prawda nie troje dzieci, ale dwojka to tez cos, nie prawdaz?) W tej chwili mam niezly
                  kontakt z obojgiem rodzicow, i jak ich obserwuje, wychodzi mi, ze gdyby zostali ze soba,
                  mialbym w tej chwili przerabane - wiecznie klocacych sie i nie rozumiejacych na wzajem
                  rodzicow!! I jak widac, wzgledy ekonomiczne, co tak podkresla lucki, mieli po prostu
                  gdzies.

                  Dla mnie zdrada jest koncem zwiazku, jesli kogos zdradzam, to znaczy, ze nie kocham
                  juz tej pierwszej - czyli powinienem zakonczyc ten zwiazek. I wszystko jedno, czy dla
                  mnie zdrada oznacza pojscie do lozka, czy tylko flirt - jesli uwazam, zaczynam zdradzac,
                  to dlatego, ze ta druga jest cenniejsza. Wtedy mimo wszelkich kosztow ekonomicznych i
                  emocjonalnych, powinienem sie rozstac z ta pierwsza - Bo jak sie dowie (a dowie sie,
                  wbrew temu co mowi lucki), ze utrzymuje kontakt z druga, to jej rana bedzie o wiele
                  bardziej bolesna...
                  • Gość: ula Re: komentarz dla lucki IP: *.hartford-06-07rs.ct.dial-access.att.net 12.09.01, 04:56
                    Napisales "A tak naprawde, wsrod nas sa doskonali
                    aktorzy. Nawet nie wiedzialabys, ze Cie zdradzam".
                    To nie aktorstwo to manipulanctwo.
                    pzdr
                    u
                    • Gość: lucki Re: komentarz dla lucki IP: *.*.*.* 12.09.01, 09:37
                      Nazywaj to jak chcesz. Chce tylko podkreslic, ze mozemy nawet nie spodziewac
                      sie zachowan naszego partnera, pomimo jego zapewnien o bezgranicznej milosci i
                      lojalnosci.------
                  • Gość: lucki Re: Zdrada - o czym tu dyskutować ?! IP: *.*.*.* 12.09.01, 09:35
                    Gość portalu: kwieto napisał(a):

                    Kilka slow wyjasnienia:


                    > popieram! A lucki ma wg mnie spaczone podejscie do swiata - naczytal sie ksiaze
                    > k
                    > psychologicznych i wydaje mu sie ze wie wszystko (bardzo wszedzie podkresla, ze
                    > jest
                    > psycholgiem (czytaj: autorytetem))

                    Nie jestem zadnym autorytetem. Nigdy sie za takiego nie uwazalem. Nie radze tutaj
                    jako psycholog, ale jako zwykly czlowiek, obywatel tego forum. I przestan w
                    dyskusji udowadniac innym, ze nie maja racji i wkladac im do ust slowa, ktorych
                    nie wypowiadali. Nigdzie sie nie chwale, ze jestem psychologiem. Ustalmy, ze
                    jestem slusarzem, ok?


                    >
                    > Ja mam bardzo interesujacy przyklad zdrady - moj Tato zdradzal moja Mame. Rozwi
                    > edli
                    > sie, mimo dwojga dzieci i wspolnie prowadzonej firmy (co na to powiesz lucki? c
                    > o
                    > prawda nie troje dzieci, ale dwojka to tez cos, nie prawdaz?) W tej chwili mam
                    > niezly
                    > kontakt z obojgiem rodzicow, i jak ich obserwuje, wychodzi mi, ze gdyby zostali
                    > ze soba,
                    > mialbym w tej chwili przerabane - wiecznie klocacych sie i nie rozumiejacych na
                    > wzajem
                    > rodzicow!!

                    Rozumiem juz dlatego tak konserwatywne Twoje podejscie do tematu jakim jest
                    zdrada. Widzisz, nie zdajac sobie w pelni sprawy z determinanty Twojego
                    postepowania, negujesz zdrade, bowiem byles jej obserwatorem. Na pocieszenie
                    przytocze Ci pewna zaleznosc, ktora jest dosc szczegolowo opisywana w psychologii
                    rodziny: dziecko z rodziny rozbitej ma statystycznie wieksza sklonnosc do
                    rozbicia wlasnej rodziny. Powinno byc odwrotnie, prawda? Ale nie jest.



                    I jak widac, wzgledy ekonomiczne, co tak podkresla lucki, mieli po p
                    > rostu
                    > gdzies.

                    A umiesz zrozumiec, ze sa ludzie, ktorzy materialnie sa uzaleznieni od innych i
                    ze nawet malzenstwa z tego powodu sa zawierane? Czy wg Ciebie milosc to jedyna
                    przyczyna dla zawarcia zwiazku malzenskiego?


                    >
                    > Dla mnie zdrada jest koncem zwiazku, jesli kogos zdradzam, to znaczy, ze nie ko
                    > cham
                    > juz tej pierwszej - czyli powinienem zakonczyc ten zwiazek. I wszystko jedno, c
                    > zy dla
                    > mnie zdrada oznacza pojscie do lozka, czy tylko flirt - jesli uwazam, zaczynam
                    > zdradzac,
                    > to dlatego, ze ta druga jest cenniejsza.

                    Infantylizm przebija przez Twoje poglady. Ciekawy jestem naprawde Twojej
                    osobowosci. Nie widze w niej dojrzalych postaw, tylko szczeniece podejscie do
                    spraw uczuciowych.


                    Wtedy mimo wszelkich kosztow ekonomicz
                    > nych i
                    > emocjonalnych, powinienem sie rozstac z ta pierwsza - Bo jak sie dowie (a dowie
                    > sie,
                    > wbrew temu co mowi lucki), ze utrzymuje kontakt z druga, to jej rana bedzie o w
                    > iele
                    > bardziej bolesna...

                    Podziwiam za szlachetnosc.


                    POzdrawiam
                    • Gość: kwieto Re: Zdrada - o czym tu dyskutować ?! IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 12.09.01, 13:03
                      Lucki - juz Ci proponowalem na innym watku... Chciales zrobic test, czy bylbym
                      sklonny do zdrady w okreslonych warunkach (jak to ujales? "piec piw i mile
                      dziewczyny", czy jakos tak) - no i caly czas jestem do dyspozycji, mozemy sie
                      umowic (prawie) w dowolnym miejscu i w dowolnym czasie

                      Pozdrawiam
                      • Gość: lucki Re: Zdrada - o czym tu dyskutować ?! IP: *.*.*.* 12.09.01, 14:39
                        :-)))))))) Teraz to moglbym sciagnac tabun rozwiazlych modelek, a Ty dla
                        udowodnienia swojej silnej woli nawet nie spojrzalbys. ---
                        • Gość: kwieto Re: Zdrada - o czym tu dyskutować ?! IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 13.09.01, 11:24
                          I bardzo dobrze, bo zycie z samymi idealami byloby nudne

                          Mysle ze ta propozycje mozna jednak zrealizowac... choc owszem, musialaby byc
                          niespodziewana
                          • Gość: lucki Re: Zdrada - o czym tu dyskutować ?! IP: *.*.*.* 14.09.01, 09:38
                            Kwieto, wiem ze pomysl jest milutki :-))))) Chyba Ci sie bardzo spodobal,
                            prawda? :-)))-----
                  • Gość: yuz Re: Zdrada - o czym tu dyskutować ?! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.10.01, 22:24
                    Żeby odejść trzeba mieć w sobie sporo odwagi i choć trochę lojalności wobec
                    samego siebie. Łatwo jest pisać i rozważać takie dylematy w teorii, o wiele
                    trudniej je przeżyć i podjąć decyzję. Jest takie słowo i stan ducha zwany
                    kompromisem. Nie uleczysz osoby zdradzonej, bo można zapomnieć ale nie
                    wybaczyć, bo zdrada jest niewybaczalna, jak by nie być tolerancyjnym wobec
                    partnera. Ale zawsze możesz zostając próbować uleczyć swoje wyrzuty sumienia,
                    albo przynajmniej bardzo się starać. A że ci zapewne nie wyjdzie, to już inna
                    bajka...
                • Gość: lucki Re: Zdrada - o czym tu dyskutować ?! IP: *.*.*.* 12.09.01, 09:13
                  W pelni popieram. O zdradzie mozemy mowic wowczas, gdy poza zblizeniem
                  fizycznym dochodzi do zblizenia emocjonalnego.-----
                  • Gość: Yola Re: Zdrada - o czym tu dyskutować ?! LUCKY IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 18.09.01, 14:01
                    Napisałeś gdzieś wcześniej:
                    "A umiesz zrozumiec, ze sa ludzie, ktorzy materialnie sa uzaleznieni od innych
                    i ze nawet malzenstwa z tego powodu sa zawierane? Czy wg Ciebie milosc to
                    jedyna przyczyna dla zawarcia zwiazku malzenskiego?"

                    Według mnie - być z kimś ze względów ekonomicznych - to zwykły materializm.
                    Własnie miłośc - to jedyne wytłumaczenie chęci bycia z kims razem, dzielenia z
                    nim życia. Bo miłość to uczucie które "dopada" każdego. I co wówczas, kiedy
                    zakocham się w innym mężczyźnie, niż mój dający mi poczucie ekonomicznego
                    komfortu mąż? Podwójne życie? Zdrada? Odejście? Potrafiłbyś zrezygnować z
                    miłości dla "bezpiecznej finansowej" przyszłości?
                    Nistety - myślę, że uczucia w związku dwojga ludzi sa najwazniejsze. I tak
                    samo, jeśli dwoje ludzi nie zgadzających się ze sobą - nie powinni byc razem -
                    tak - miłość jest BARDZO WAZNYM powodem do małżeństwa.

                    A tak w ogóle Lucky - to jesteś troszkę w konflikcie z własnym zdaniem:
                    napisałeś, że dajesz pełna swobodę swojej partnerce, nie zniósłbyś kontroli
                    itp... a gdzies wczesniej, na innym forum wyczytałam takie Twoje zdanie: owszem
                    godzisz się na zdradę swojej żony, aby mogła zrealizowac swoje fantazje
                    seksualne, ale... TY musiałbys przy tym byc obecny, aby móc kontrolowac jej
                    zaangażowanie emocjonalne. To jak to jest? Swoboda? czy kontrola?

        • Gość: jimmy Re: Zdrada - o czym tu dyskutować ?! IP: 10.129.130.* / *.acn.pl 14.09.01, 01:09
          Mam wrazenie, ze Lucky po prostu szuka usprawiedliwienia dla swoich
          kompleksow...
          • Gość: lucki Re: Zdrada - o czym tu dyskutować ?! IP: *.*.*.* 14.09.01, 09:39
            Nie odnajduje u siebie zadnych kompleksow. Zyje troche wg amerykanskich zasad:
            wszystko jest cool a ja jestem happy. Wiec zupelnie nie trafiles.-----
            • Gość: jimmy Re: Zdrada - o czym tu dyskutować ?! IP: 10.129.130.* / *.acn.pl 14.09.01, 16:28
              Powiedz mi szczerze - zdradziles zone? Jezeli nie, to skad u Ciebie to swiete
              przekonanie, ze kazdy zdradzal, zdradza lub bedzie zdradzal i to jest
              nieuniknione? Amerykanizmy widac - nie wszystko, co amerykanskie jest dobre.
              Akurat uwazam, ze jest to narod, ktory moglby sie od innych bardzo wiele
              dobrego nauczyc.
              • Gość: lucki Re: Zdrada - o czym tu dyskutować ?! IP: *.*.*.* 20.09.01, 15:39
                No coz, jesli mam byc zupelnie szczery to bede. Owszem zdradzilem i to nie raz.
                Zreszta na poczatku naszej znajomosci z moja zona mowilem otwarcie o swoich
                upodobaniach i nie krylem sie z luboscia do zabaw w szerszym gronie nizli tylko
                we dwoje. Jak to bywa na poczatku zwiazku, u partnera wszystko sie podoba i w
                zasadzie wszystko odpowiada. Przeciez milosc to wielkie rozowe okulary na
                oczach. Upodobania moje do seksu grupowego nie stanowily wiec dla mojej
                przyszlej malzonki problemu, gdyz sama podkreslala, ze mogloby to urozmaicic
                pozycie malzenskie. Poza tym, nie poznalismy sie w kolku rozancowym, tylko
                raczej w sytuacji dosc mocno nasaczonej erotyzmem. Co wiecej, wspolne
                upodobanie do erotyki bardzo nas do siebie zblizalo, bowiem naprawde nie
                jestesmy szablonowi w tych sprawach. Małzeństwo przyniosło jednak
                zweryfikowanie pogladow mojej zony i upodobanie do zabaw w wiekszym gronie
                przerodzilo sie w chorobliwa zazdrosc. I mimo, ze jestem psychologiem, to
                swojej zonie odpowiedniej terapii zaaplikowac nie moge. Przynaje szczerze, ze
                jestem bezsilny i moja wiara w swoje umiejetnosci w tym przypadku zostala
                zachwiana. Swoja droga to ciekawe, ze mozna pomagac innym tylko nie samemu
                sobie :-)))-----------
                • Gość: jimmy Re: Zdrada - o czym tu dyskutować ?! IP: 10.129.130.* / *.acn.pl 25.09.01, 00:19
                  Gość portalu: lucki napisał(a):

                  > No coz, jesli mam byc zupelnie szczery to bede. Owszem zdradzilem i to nie raz.

                  To wystarczy. Bylem pewien, ze innej odpowiedzi od Ciebie nie przeczytam. :-/

                  >
                  > Zreszta na poczatku naszej znajomosci z moja zona mowilem otwarcie o swoich
                  > upodobaniach i nie krylem sie z luboscia do zabaw w szerszym gronie nizli tylko
                  >
                  > we dwoje. Jak to bywa na poczatku zwiazku, u partnera wszystko sie podoba i w
                  > zasadzie wszystko odpowiada. Przeciez milosc to wielkie rozowe okulary na
                  > oczach. Upodobania moje do seksu grupowego nie stanowily wiec dla mojej
                  > przyszlej malzonki problemu, gdyz sama podkreslala, ze mogloby to urozmaicic
                  > pozycie malzenskie. Poza tym, nie poznalismy sie w kolku rozancowym, tylko
                  > raczej w sytuacji dosc mocno nasaczonej erotyzmem. Co wiecej, wspolne
                  > upodobanie do erotyki bardzo nas do siebie zblizalo, bowiem naprawde nie
                  > jestesmy szablonowi w tych sprawach. Małzeństwo przyniosło jednak
                  > zweryfikowanie pogladow mojej zony i upodobanie do zabaw w wiekszym gronie
                  > przerodzilo sie w chorobliwa zazdrosc.

                  Coz... Pisalem o niezgodnosci oczekiwan. Tobie wspolzycie z kilkoma partnerkami
                  nie przeszkadza, jej jak widac tak. Rodza sie konflikty, a uczucie staje pod
                  znakiem zapytania. Jestes pewien, ze sie nadal kochacie? Czy laczy Was juz
                  tylko "umowa spoleczna"?

                  > I mimo, ze jestem psychologiem, to
                  > swojej zonie odpowiedniej terapii zaaplikowac nie moge. Przynaje szczerze, ze
                  > jestem bezsilny i moja wiara w swoje umiejetnosci w tym przypadku zostala
                  > zachwiana. Swoja droga to ciekawe, ze mozna pomagac innym tylko nie samemu
                  > sobie :-)))

                  Coz, pociesze Cie, ze mi tez bys nie pomogl - gdy slysze Twoje porady w tym
                  zakresie, to, nie obraz sie, ale niedobrze mi sie robi.

                  -----------
                  • Gość: lucki Re: Zdrada - o czym tu dyskutować ?! IP: *.*.*.* 25.09.01, 09:42
                    Wybacz, ale ton dyskusji i bijacej z Ciebie agresji nie pozwala mi na dalsze
                    kontynuowanie polemiki. --------
                    • Gość: jimmy Re: Zdrada - o czym tu dyskutować ?! IP: 10.129.130.* / *.acn.pl 25.09.01, 14:46
                      Gość portalu: lucki napisał(a):

                      > Wybacz, ale ton dyskusji i bijacej z Ciebie agresji nie pozwala mi na dalsze
                      > kontynuowanie polemiki. --------
            • Gość: olesia Re: Zdrada - o czym tu dyskutować ?! IP: 195.117.10.* 19.10.01, 15:08
              Chwileczka sam powiedziałes że kazdy ma jakies wady a tu nagle jesteś idealny!
      • Gość: Facet Re: Zdrada - o czym tu dyskutować ?! IP: *.comarch.pl 24.09.01, 13:38
        Masz bardzo specyficzne podejscie do zycia.....moge powiedziec ze
        zalosne.....moze kiedys przeczytasz dokladnie te ksiazki o ktorych piszesz?
    • Gość: knockout Lucki :) Kasia :( IP: *.piekary.oho.com.pl 14.09.01, 00:40
      witam,

      Kasiu, skad w Tobie taka zapieklosc poloczona z
      niewiarygodna pewnoscia siebie i strasznie skrajnymi i
      zdecydowanymi pogladami? Zylas pod kloszem? Nie wiesz, ze
      na swiecie kroluje kolor szary a nie bialy czy czarny? A
      skad wiesz, ze Twoj gosc JUZ Cie nie zdradza? Obserwujesz
      go ZAWSZE?
      Wiem z wlasnego doswiadczenia, ze zdrade DA sie przezyc,
      serio. I nikt w nikogo nie rzucal nozami ani nie
      wyprowadzal sie z domu. Po prostu pewien kryzys narastal,
      az doprowadzil (mnie) do tej decyzji, ze mialem kogos n
      boku a konsekwencja tego bylo, to ze z moja wspaniala
      kobieta usidlismy i bardzo, bardzo dlugo klarowalismy
      sobie pewne sprawy. Nie twierdze, ze zdrada jest
      lekarstwem, bo nie jest.
      A zastanawials sie kiedy, co tak naprawde odrzuca Cie w
      zdradzie, ze bylabys gotowa zostawic osobe, ktora
      kochasz? Bo jak powiedziala moja madra kobieta "To, ze
      sie schlales jak swinia i przespales z jakas idiotka, to
      jeszcze nic waznego nie znaczy. Z reszta na pewno byles
      tak zalany, ze nic nie wyszlo i tylko sobie reputacje
      zepsules. Ale jestes swinia" Oczywiscie to nie jest
      doslowny cytat, ale takie bylo jego znaczenie.
      • Gość: lucki Re: Lucki :) Kasia :( IP: *.*.*.* 14.09.01, 09:40
        Twoja kobieta miala niestety racje :-)))) Podziwiam ja za uszczypliwosc,
        naprawde :-))) --
        • Gość: kwieto Lucki :( Kasia :) IP: *.ipartners.pl 14.09.01, 20:04
          Tyle, ze jesli nastal kryzys, to mozna go bylo zaczac rozwiazywac PRZED zdrada...
          Moze to jest idealistyczne podejscie - coz, od ludzi z ktorymi przebywam, wymagam
          przede wszystkim MYSLENIA - jesli jest problem, to trzeba go rozwiazac, a nie uciekac i
          szukac panienek na boku. Lucki - to jest to co ja nazywam niedojrzalym podejsciem.
          Dlatego nie uznaje zdrady, bo jesli czlowiek widzi co sie dzieje, i dba o siebie i swojego
          partnera, to wszelkie te przyczyny, ktore prowadza do zdrady potrafi wylapac i
          rozwiazac o wiele wczesniej

          Ty mowisz o zdradzie typu: "wypadek samochodowy - byla mgla, plama oleju na
          drodze - nie mialem szans zareagowac". Tyle, ze tak na prawde to trzeba miec na
          prawde strasznego pecha, zeby zdradzic/byc zdradzonym na takiej zasadzie.

          No i tez sie zgadzam z jimmym, ze styl Amerykanski jest tylko z pozoru luzny -
          wybaczamy sobie, kochamy sie wzajemnie itd... ale jak glebiej przyjrzysz sie tej kulturze,
          to mimo takiego stylu zycia jest to kraj o najwiekszej liczbie psychoanalitykow na
          swiecie (juz sie nie dziwie czemu go tak promujesz :)) ), najwiekszej liczbie frustratow,
          kraj, gdzie mozesz zostac oskarzonym o molestowanie seksualne, jesli chcesz przytulic
          sie do wlasnej corki.... I to jest niby ten luzny styl, "take it easy, stay cool"?
          • Gość: gra Re: Lucki :( Kasia :) IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.01, 22:03
            niestety czasem kryzys narasta i narasta, sa dzieci jest jakies uczucie ale czy
            to milosc? - napewno juz nie ta co kiedys i co wtedy?
            Od razu rozwod? A jesli w łózku juz sie nie uklada, seks nie daje satysfakcji,
            ale dzieci sa szcześliwei jest to normalny dom ?
            A teraz do Kasi: kiedyś miałam takie poglady jak Ty ale czas to zweryfikował i
            teraz juz wiem , ze nigdy nie nalezy mowic nigdy i jak to ktos trafnie tu
            napisal " swiat jest w kolorze szarym a nie czarnym lub bialym''.
            Dlatego zadnej zdrady nie da sie tak łatwo osadzic " dobra czy zła ".
            to wszystko zalezy od wielu czynnkow i w duzej mierze od samych partnerow.
            • Gość: ula Re: Honore de Balzac IP: *.hartford-03-04rs.ct.dial-access.att.net 15.09.01, 05:26
              a oto krotki cytat autorstwa Balzaka w dwoch wersjach jezykowych:
              "It is as absurd to say that a man can''t love one woman all the time as it is t
              say that a violonist needs several violins to play the same music"
              i moje wlasne tlumaczenie na jezyk polski "Opinia, ze mezczyzna nie moze kochac
              wylacznie jednej kobiety przez cale zycie jest takim samym absurdem jak
              stwierdzenie ze wiolonczelista potrzebuje wielu skrzypiec zeby grac te sama
              muzyke".
              Wybaczcie jesli tlumaczenie nie jest najdoskonalsze ... staralam sie ...
              pzdr
              U

              • Gość: ula Re: Honore de Balzac - correcta tlumaczenia IP: *.hartford-05rs.ct.dial-access.att.net 15.09.01, 07:26
                niestey ula popelnila blad i zmusila wiolonczeliste grac na skrzypcach - nie do
                pomyslenia :)

                Gość portalu: ula napisał(a):

                > a oto krotki cytat autorstwa Balzaka w dwoch wersjach jezykowych:
                > "It is as absurd to say that a man can''t love one woman all the time as it is
                > to
                > say that a violonist needs several violins to play the same music"
                > i moje wlasne tlumaczenie na jezyk polski "Opinia, ze mezczyzna nie moze kochac
                >
                > wylacznie jednej kobiety przez cale zycie jest takim samym absurdem jak
                > stwierdzenie ze skrzypek (nie wiolonczelista oczywiscie, :)) potrzebuje wielu
                skrzypiec zeby grac te sama
                > muzyke".
                > Wybaczcie jesli tlumaczenie nie jest najdoskonalsze ... staralam sie ...
                > pzdr
                > U
                >

          • Gość: knockout Re: Lucki :( Kasia :) IP: *.piekary.oho.com.pl 16.09.01, 02:09
            czesc
            ---
            > Tyle, ze jesli nastal kryzys, to mozna go bylo zaczac
            rozwiazywac PRZED zdrada.
            > ..
            > Moze to jest idealistyczne podejscie - coz, od ludzi z
            ktorymi przebywam, wymagam przede wszystkim MYSLENIA -
            jesli jest problem, to trzeba go rozwiazac, a nie uciekac
            iszukac panienek na boku.
            ---
            pewnie. taka sytuacja, jaka opisujesz zapewne istnieje w
            poradnikach czytanych przez Bridget Jones, ale nie w
            zyciu. Gdyby swiat byl taki piekny i prosty, ze wszyscy
            mysla i zachowuja sie racjonalnie (gratuluje topwarzystwa
            tak na boku) to nie byloby rozwodow, zgodnow z powodu
            zawalu, zlotowka bylaby mocniejsza od dolara a Prokom
            kupilby Microsoft.


            Nie zaznales (as) nigdy porazki, ze wypowiadasz sie tak
            autorytarnym tonem? Z reszta "i did it my way" jak mawial
            niesmiertelny Sinatra i czuje sie z tym (w sumie moja
            kobieta tez) w miare ok. Zdrada nie jest ok, ale nie mam
            zamiaru jej w czambul potepiac.
            • Gość: kwieto Re: Lucki :( Kasia :) IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 18.09.01, 15:37
              Ja zdrady nie potepiam w czambul, ale jej tez w czambul nie usprawiedliwiam

              Porazki... coz.. zdazyly sie, choc jak na razie zawsze potrafilem z nich
              wyciagnac jakies pozytywne wnioski na przyszlosc, wiec trudno mi je traktowac
              jako "porazki"

              No i na poczatku zaznaczylem, ze moje podejscie jest tu "idealistyczne" - nie
              wymagam od wszystkich zeby byli "dojrzali, madrzy, inteligentni, kochajacy"
              itd, bo swiat bylby wtedy obrzydliwie nudny - wszyscy identyczni!
              Natomiast to co napisalem dotyczylo raczej rozsadnego podejscia do tego tematu -
              bo jak mi ktos mowi, ze zdradza, bo tak wyszlo, on tak na prawde nie chcial, i
              wogole to on jest w tym najbardziej poszkodowany - to mi sie jakos nie chce w
              taka gadke wierzyc
            • Gość: tassman to był nokaut panie knockout :) IP: *.pgnig.com.pl 21.09.01, 08:27
              sorry ale musze cie zacytować "Zreszta "i did it my way" jak mawial niesmiertelny
              Sinatra i czuje sie z tym (w sumie moja kobieta tez) w miare ok. Zdrada nie jest
              ok, ale nie mam zamiaru jej w czambul potepiac"
              Jesli czujesz sie z tym W MIARĘ OK i w sumie twoja kobieta też - to gratuluję,
              naprawde gratuluję...Długo dojrzewaliscie do tej 'decyzji'?

              pozdrawiam
              tassman




            • Gość: tabaka Re: Knockout IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 21.09.01, 10:35
              Możesz mi wyjaśnić znaczenie słowa: "AUTORYTARNY"? - bo nie mogę znaleźć w
              żadnym słowniku.
      • Gość: jimmy Re: Lucki :) Kasia :( IP: 10.129.130.* / *.acn.pl 17.09.01, 23:08
        Gość portalu: knockout napisał(a):

        > witam,
        >
        > Kasiu, skad w Tobie taka zapieklosc poloczona z
        > niewiarygodna pewnoscia siebie i strasznie skrajnymi i
        > zdecydowanymi pogladami? Zylas pod kloszem? Nie wiesz, ze
        > na swiecie kroluje kolor szary a nie bialy czy czarny? A
        > skad wiesz, ze Twoj gosc JUZ Cie nie zdradza? Obserwujesz
        > go ZAWSZE?
        > Wiem z wlasnego doswiadczenia, ze zdrade DA sie przezyc,
        > serio. I nikt w nikogo nie rzucal nozami ani nie
        > wyprowadzal sie z domu. Po prostu pewien kryzys narastal,
        > az doprowadzil (mnie) do tej decyzji, ze mialem kogos n
        > boku a konsekwencja tego bylo, to ze z moja wspaniala
        > kobieta usidlismy i bardzo, bardzo dlugo klarowalismy
        > sobie pewne sprawy. Nie twierdze, ze zdrada jest
        > lekarstwem, bo nie jest.
        > A zastanawials sie kiedy, co tak naprawde odrzuca Cie w
        > zdradzie, ze bylabys gotowa zostawic osobe, ktora
        > kochasz? Bo jak powiedziala moja madra kobieta "To, ze
        > sie schlales jak swinia i przespales z jakas idiotka, to
        > jeszcze nic waznego nie znaczy. Z reszta na pewno byles
        > tak zalany, ze nic nie wyszlo i tylko sobie reputacje
        > zepsules. Ale jestes swinia" Oczywiscie to nie jest
        > doslowny cytat, ale takie bylo jego znaczenie.

        Odwroc role i wyobraz sobie, ze Twoja kobieta Cie zdradzila. Wyobraz sobie, ze jakis inny facet zrobil z nia to, do czego dotychczas tylko Ty miales wylacznosc. Zapewne tez usiadlbys i powiedzial "schlalas sie jak swinia i przespalas z jakims idiota - to przeciez nic nie znaczy, tylko sobie reputacje zepsulas..." Zastanawiajace, ze wiekszosc facetow wypowiada sie na temat zdrady tylko ze swojej perspektywy. Zastanawialem sie nie raz, czy ja bylbym zdolny do zdrady, ale wowczas wyobrazalem sobie, co JA bym czul, gdyby moja partnerka mnie zdradzila. A czulbym sie z tym cholernie zle.
        • Gość: knockout Re: Lucki :) Kasia :( IP: *.pl.aiesec.org 18.09.01, 12:00
          czesc
          nie doczytales - ja to pisalem z jej perspektywy i to ja cytowalem.
          • Gość: bermuda do Kasi IP: 194.139.172.* 20.09.01, 11:45
            Ja niestety zostałam zdradzona! Mój mąż wiedział,że nie akceptuje zdrady, że
            jest to dla mnie jednoznaczne z tym,że mnie juz nie kocha i nie chce być ze
            mną. I chociaż powiedziałam mu to jasno w tważ, to zrobił to. Na jego
            nieszczęście wyszło to po roku. Też uważałam , że mnie nie zdradza, że moja
            intuicja mnie nie myli.A jednak myliła! I wiesz co jest w tym wszystkim
            najgorsze? Nigdy nie jesteś w stanie przewidzieć swojej reakcji. Ja tą
            zdradęprzeżyłam strasznie. Ale wybaczyłam!! A wiesz dlaczego , bo naprawdę go
            kocham! Nie jesteś w stanie przewidzieć jak i kiedy twój mężczyzna Cię
            zdadzi.Wierz mi, dużo nie potrzeba.

            I powiem Ci jeszcze jedną ważną rzecz - jeśli naprawdę potrafisz kochać to
            napewno i będziesz potrafiłą wybaczyć (wiem z własnego doświadczenia)

            Pozd

          • Gość: jimmy Re: Lucki :) Kasia :( IP: 10.129.130.* / *.acn.pl 25.09.01, 00:47
            Gość portalu: knockout napisał(a):

            > czesc
            > nie doczytales - ja to pisalem z jej perspektywy i to ja cytowalem.

            Doczytalem, ale nigdy nie wiesz do konca, czy faktycznie to myslala. OK,
            powiedziala Ci to, ale to TY JA zdradziles, nie ONA CIEBIE. Tobie latwo o tym
            pisac, bo tylko ja cytujesz, ciekaw jestem, czy tak latwo by Ci bylo wypowiadac
            sie na ten temat, gdybys to Ty znalaz sie w sytuacji, o ktorej pisalem...?
        • Gość: tassman do Jimmego ---> Lucki :) Kasia :( IP: *.pgnig.com.pl 21.09.01, 08:30
          > Odwroc role i wyobraz sobie, ze Twoja kobieta Cie zdradzila. Wyobraz sobie, ze
          > jakis inny facet zrobil z nia to, do czego dotychczas tylko Ty miales wylacznos
          > c. Zapewne tez usiadlbys i powiedzial "schlalas sie jak swinia i przespalas z j
          > akims idiota - to przeciez nic nie znaczy, tylko sobie reputacje zepsulas..." Z
          > astanawiajace, ze wiekszosc facetow wypowiada sie na temat zdrady tylko ze swoj
          > ej perspektywy. Zastanawialem sie nie raz, czy ja bylbym zdolny do zdrady, ale
          > wowczas wyobrazalem sobie, co JA bym czul, gdyby moja partnerka mnie zdradzila.
          > A czulbym sie z tym cholernie zle.


          Trafiłes w sedno sprawy !!!!!
          tassman

      • Gość: tassman komentarz tassmana :) IP: *.pgnig.com.pl 21.09.01, 08:20
        A dlaczego od razu nie siadłes i nie porozmawiałeś ze swoja ukochana o
        narastajacych barierach i problemach miedzy wami? dlaczego---języka w gebie ci
        zabrakło? czy po prostu jestes gnojkiem który najpierw zrobił skok w bok a
        potem "ubrał" go w kłopoty, niezrozumienie miedzy dwojgiem (ty i twoja luba)....
        Dziwne nie sadzisz? Rozmowa - chyba to była najprostsza,łatwiejsza, mniej bolesna
        droga (moim skromnym zdaniem) rozwiazania swoich problemów....Czemu szedłes wiec
        na "takie" skróty?
        Twoja dziewczyna powiedziała cytuję "To, ze sie schlales jak swinia i przespales
        z jakas idiotka, to jeszcze nic waznego nie znaczy. Zreszta na pewno byles tak
        zalany, ze nic nie wyszlo i tylko sobie reputacje zepsules. Ale jestes swinia" Z
        tego textu wynika ze ty jestes durniem, twoja kochanka to juz total idiotka, o
        twojej małżonce nie wspominam (nie chce jej bynajmniej obraxić) ale jest na koncu
        tego łańcuszka z tabliczka na szyji z napisem -----nie nie powiem z jakim
        napisem :))) Kultura obowiązuje....Sorrry, ale co ona przez to chciała
        powiedzieć...Wytłumaczyc siebie w tej sytuacji? Bardziej durnego wytłumaczenia
        tego co zaszło nie słyszałem...Sorry za brutalność mojego stwierdzenia ale ja tak
        to odbieram. Raz ci "się udało", mysle ze po takim tekscie drugi skok w bok nie
        bedzie jakims tam "powaznym wykroczeniem" w waszym zwiazku...Pogadasz z nia pare
        godzin i szlaban otwarty.....
        Ale zycie jest nieprzewidywalne, nigdy nie wiemy co się czai za nastepnym rogiem
        ulicy ---tak wiec nie poczuj sie obrazony moim komentarzem, bo nie miałem
        intencji urazac nikogo...
        Pozdrawiam

        tassman


        > Kasiu, skad w Tobie taka zapieklosc poloczona z
        > niewiarygodna pewnoscia siebie i strasznie skrajnymi i
        > zdecydowanymi pogladami? Zylas pod kloszem? Nie wiesz, ze
        > na swiecie kroluje kolor szary a nie bialy czy czarny? A
        > skad wiesz, ze Twoj gosc JUZ Cie nie zdradza? Obserwujesz
        > go ZAWSZE?
        > Wiem z wlasnego doswiadczenia, ze zdrade DA sie przezyc,
        > serio. I nikt w nikogo nie rzucal nozami ani nie
        > wyprowadzal sie z domu. Po prostu pewien kryzys narastal,
        > az doprowadzil (mnie) do tej decyzji, ze mialem kogos n
        > boku a konsekwencja tego bylo, to ze z moja wspaniala
        > kobieta usidlismy i bardzo, bardzo dlugo klarowalismy
        > sobie pewne sprawy. Nie twierdze, ze zdrada jest
        > lekarstwem, bo nie jest.
        > A zastanawials sie kiedy, co tak naprawde odrzuca Cie w
        > zdradzie, ze bylabys gotowa zostawic osobe, ktora
        > kochasz? Bo jak powiedziala moja madra kobieta "To, ze
        > sie schlales jak swinia i przespales z jakas idiotka, to
        > jeszcze nic waznego nie znaczy. Z reszta na pewno byles
        > tak zalany, ze nic nie wyszlo i tylko sobie reputacje
        > zepsules. Ale jestes swinia" Oczywiscie to nie jest
        > doslowny cytat, ale takie bylo jego znaczenie.

    • Gość: Lee Re: Zdrada - o czym tu dyskutować ?! IP: *.family4.net 20.09.01, 18:53
      Bez urazy, ale wnioskuje ze Jestes malo doswiadczona kobieta jesli chodzi o
      zwiazek z mezczyzna, a co za tym idzie nie Masz ZADNEJ pewnosci co do swojej
      reakcji. To po pierwsze, a po drugie uważam że kazdy ma inne podejscie do
      wspomnianego tematu; ze jest to kazdego indywidualna sprawa i nie ma tu w
      wypowiedziach "zwyciezcow" i "przegranych". Kazdy ma prawo do wypowiedzenia sie
      na dany temat ze swojego punktu widzenia. Dlatego szanuje wszystkie zawarte tu
      wypowiedzi, do ktorych chcialam dodac swoja indywidualna. Otoz powiem Ci, ze ja
      jestem w zwiazku 23 lata (z tego 13 lat malzenstwa)i do dzisiejszego dnia nie
      mam 100% pewnosci, czy moj maz mnie zdradza, czy nie mimo iz uwazam moja, ze
      moja intuicja jest na wysokim poziomie. A co do mojego zachowania to twierdze,
      ze nie mam zwyczajnie pojecia jaka bylaby moja postawa w chwili gdybym sie
      dowiedziala o podobnym czynie jego. Uwazam, ze nikt z nas siebie do konca nie
      zna i nie jest w stanie przewidziec swojej reakcji.
      Patrzac z innej strony... Przyczyn takiej zdrady moze byc wiele, ktore juz tu w
      ktoryms poscie byly wymienione, a przynajmniej ich namiastka. Dlatego uwazam,
      ze zanim sie podejmie jakies srodki, nalezy sie dobrze zastanowic, a przede
      wszystkim zapytac siebie... "czy ja go kocham", bo to jest bardzo wazne.
      Oczywiscie zycze Ci, zebys nie musiala doswiadczac podobnej sytuacji.
      Pozdrawiam

      P.S. A mozesz mi odpowiedziec na jedno pytanie? Co jest dla Ciebie w tej chwili
      gorsze: zdrada czy bicie partnerki? Pewnie stwierdzisz, ze to zupelnie inny
      temat, ale tez wart dyskusji, czy podobny czyn mozna wybaczyc...
      • Gość: Anna26 Kasia ma swe idealy i dobrze!!! IP: *.215.152.130.Dial1.Washington1.Level3.net 25.09.01, 00:50
        A ja jestem z Kasia. Dobrze, ze jest jeszcze paru idealistow. A jesli nazywa
        sie ich naiwnymi, to z zazdrosci, ze niektorzy z nas te idealy juz stracili.

        Pani od Balzaca przypominam, ze pisal on po francusku, wiec jej cytat po
        angielsku jest tu calkiem pretensjonalny. Poza tym chodzilo o zdrade a nie o
        to czy mozna kochac jedna osobe przez cale zycie. Balzac byl nieszczesliwy w
        milosci. Po co sluchac slepego gdy mowi o kolorach.

        • Gość: yuz Re: Kasia ma swe idealy i dobrze!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.10.01, 22:54
          Przeglądając całą dyskusję dochodzę do wniosku, że bez względu na nawet
          najbardziej tolerancyjne i racjonalne nastawienie do zdrady /lucky/, jest to
          problem niezwykle bolesny, a na pewno poruszający /bez względu czy brało się w
          niej udział, czy też nie/.
          To prawda, nie "upilnujemy"partnera, bo w końcu nie o to w byciu z kimś chodzi.
          Może my wierzyć, to jedyne co nam zostaje w miłości. Nigy w niej nie ma ani
          pewności, ani wiedzy. Wymyka się rozumowi i to chyba dobrze.
          Możemy starać się i chcieć być lojalnym wobec siebie i tej drugiej osoby.Nawet
          powinniśmy. Ale ilu ludzi, tyle powodów do zdrady. Zdarza się ona niezykle
          często. Czasem burzy związki, czasem je nomen omen scala. Nie na poziomie
          emocjonalnym, bo po zdradzie pozostają tylko zgliszcza. "Scala" bo mamy
          moralniaka, bo chcemy zabić własne poczucie winy, bo zaczynamy być szantażowani
          emocjonalnie przez zdradzonego partnera. Czasami nam żal zostawić dorobek
          życia, boimy się zacząć wszystko od zera. To co z tego, że dotychczasowy
          związek legł w gruzach. Trzeba dużo życiowej odwagi wobec siebie, partnera
          i "świata" by z honorem odejść, powiedzieć zdradziłem/łam. Czasami honor chowa
          się do kieszeni i żyje dalej. A przynajmniej próbuje.
          Są dwa rodzaje zdrady:chwila zapomnienia, szalony seks z "panienką", zdrada na
          poziomie fizycznym. To jeszcze można spróbować przeboleć.
          Ale jest jeszcze zdrada emocjonalna, gdy tego trzeciego, tę trzecią pokochasz.
          Wtedy wyrzuty sumienia są jeszcze silniejsze, bo porzucasz dotychczasowego
          partnera w całej sferze waszego związku. A kto ma ochotę żyć ze świadomością,
          że odszedł bo ułożył sobie lepsze życie na boku? Z reguły kobiety szybciej w
          takiej sytuacji podejmują decyzję o odejściu, mężczyzni rzadziej, czasem nigdy.
          Ale taka zdrada bez względu na wszystko, jest niewybaczalna. Być niekochanym i
          godzić się na związek z litości. Tak też bywa. Przyczyny ekonomiczne,
          reputacja, kariera, też przyczyniają się do tego kompromisowego trwania w
          związku bez miłości. Jeśli to jeszcze jest związek, bo według mnie to farsa,
          brak szacunku dla wszystkich zaangażowanych w ten dramat.
          Nigdy nie wiemy co nas spotka za zakrętem i jak wtedy się zachowamy. Szarość to
          bardzo życiowy kolor. Ja zgadzam się ze zasłyszanym po wielekroć od osób
          zdradzonych zdaniem: "mogę zapomnieć ale nie wybaczę nigdy"
        • Gość: martata Re: Kasia ma swe idealy i dobrze!!! IP: 10.1.10.* / 195.116.28.* 19.10.01, 14:48
          Może i dobrze ja też je miałam. A teraz zastanawiam się czy mnie nie zdradza i
          czuję się potwornie źle .
          Nie wiem juz nawet jakie pytanie i komu zadać żeby ktos mi pomógł .
          Zalamana marta
    • alka23 Re: Zdrada - o czym tu dyskutować ?! 19.10.01, 13:59
      A ciekawa jestem jak zadalibyście pytanie o zdradę , kiedy ?
      Partner może przecież wcale nie zdradzać i czuć się urażony. Oczywiście chodzi
      o przypadek kiedy mamy powody do takich podejzeń

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka