Gość: Frenchie
IP: *.icpnet.pl
27.11.01, 01:50
Jestem żonaty od 2 lat, znamy się od 7. Jestem
pierwszym mężczyzną mojej żony, ja miałem, może nie
oszałamiające, ale jednak pewne doświadczenie sprzed
naszej znajomości.
Rozpoczęliśmy współżycie po roku znajomości w wyniku
wspólnej decyzji, acz przy pewnej presji z mojej strony.
Niestety, to chyba częsty błąd młodych mężczyzn, ale
trochę przeszarżowałem uznając, że
moja(wówczas)dziewczyna pewnie lubi np. seks oralny w
momi wykonaniu (inna sprawa, czy robię to dobrze czy
nie), ale przez kilka lat akceptowała to, a nawet sama
od tego nie stroniła. Dopiero później powiedziała mi,
że wstydziła się mi powiedzieć, że nie ma na to ochoty
(ach! te kobiety!), a ja sam się tego nie domyśliłem
(ach! ci mężczyźni!). W skrócie - repertuar naszych
zachowań seksualnych był sukcesywnie pomniejszany, bo
nie widziałem powodu, żeby ją do czegokolwiek
(świadomie, rzecz jasna) zmuszać.
To, co napisałem do tej pory, to nie jest jeszcze
powód, żeby komukolwiek zawracać głowę. Problem w tym,
że od ca. 3 lat sypiamy ze sobą naprawdę sporadycznie -
do takiego stopnia, moim zdaniem, posunęło się to, co
nazwałem "pomniejszaniem repertuaru".
Martwi mine to (a kogo by nie martwiło?) o tyle, że
moją żona jest bardzo seksowną dziewczyną, działającą
na mnie do tego stopnia, że jej nieomal sobowtórami są
te dziewczyny, za którymi oglądam się na ulicy. Skoro
już napisałem, że jest atrakcyjna, pośrednio też, że
tolerancyjna (bo to oglądanie jej nie przeszkadza), a
zalety mógłbym długo wymieniać, muszę niestety
wspomnieć o wadzie. Jest nią nieprawdopodobny brak
akceptacji dla swojego ciała. Udało jej sięnie wpaść w
anoreksję, to fakt, ale nadal postrzega swoje ciało
jako nieapetyczne i nieatrakcyjne. Wiele dziewcząt
uważa, że mogłoby schudnąć, ale po pierwsze moja żona
ma 28 lat (a nie wygląda!), po drugie - nikt przy
zdrowych zmysłach by tak nie powiedział! Nie jest może
już tak chuda jak kiedyś, teraz raczej szczupła i drobna...
Gdybym mógł chociaż wziąćna siebie odpowiedzialność za
doprowadzenie jej do tego kompleksu, byłoby mi pewnie
trochę lżej. Jednak, skoro od początku naszej
znajomości mam świadomość, jak reaguje na uwagi dot.
wyglądu - po prostu ich nie robię (tzn. tych, które
mogłaby źle odebrać).
Zdaję sobie sprawę, że nakierowuję trochę odpowiedź
Pana Doktora - nie sądzę bowiem, żeby przyznał, że
dziewczyna od 3 lat jest na tyle zmęczona, żeby mieć
siłę i ochotę na seks raptem ca. raz w miesiącu. Zdaję
sobie też sprawę, że pewnie gros odpowiedzialności za
taki stan rzeczy możnaby przypisać mnie.
Ale zdaję sobie też sprawę, że nie dalej jak wczoraj
usłyszałem, że nie ma mowy o żadnej wizycie u
specjalisty, jak też z tego, że Ją kocham i zależy mi
na Niej, a ponieważ całe życie przed Nami, to może
warto spróbować zreperować to, co szwankuje i cieszyć
się seksem i radością, jaką (jeszcze pamiętam!) można z
niego czerpać?
Panie Doktorze, bardzo proszę o pomoc.