22.12.01, 23:41
Sprawa jest nieśmieszna. Sześć miesięcy temu poznałem dziewczynę, ma 26 lat i z
kopyta oznajmiła mi, że jest homo. Przedtem była dwa razy w związku, raz
miesiąc i raz rok, z kobietami. Twierdzi, że faceci absolutnie jej nie
pociagają. Nie przeszkodziło mi to się w niej zakochać, zwyczajnie zignorowałem
to, co mówiła o swojej orientacji. Zaczynam tego żałować. Przyjaźnimy się i
spotykamy często, ale ona nie dopuszcza możliwości, że mogło by nas łączyć coś
innego. Przeto mam pytanie, czy płeć może mieć aż takie znaczenie? Nigdy nie
czułem sie tak dobrze jak z nią i wydaje mi się, że rozumiemy się nadzwyczaj
dobrze. Czy w tym świetle jest szansa, na zmianę jej upodobań?
Largo
Obserwuj wątek
    • msciciel Re: Lesbijka? 23.12.01, 00:25
      largo.kas napisał(a):

      > Sprawa jest nieśmieszna. Sześć miesięcy temu poznałem dziewczynę, ma 26 lat i z
      >
      > kopyta oznajmiła mi, że jest homo. Przedtem była dwa razy w związku, raz
      > miesiąc i raz rok, z kobietami. Twierdzi, że faceci absolutnie jej nie
      > pociagają. Nie przeszkodziło mi to się w niej zakochać, zwyczajnie zignorowałem
      >
      > to, co mówiła o swojej orientacji. Zaczynam tego żałować. Przyjaźnimy się i
      > spotykamy często, ale ona nie dopuszcza możliwości, że mogło by nas łączyć coś
      > innego. Przeto mam pytanie, czy płeć może mieć aż takie znaczenie? Nigdy nie
      > czułem sie tak dobrze jak z nią i wydaje mi się, że rozumiemy się nadzwyczaj
      > dobrze. Czy w tym świetle jest szansa, na zmianę jej upodobań?
      > Largo

      wyobraz sobie taka sytuacje: masz kumpla z ktorym znasz sie od dziecinstwa i z
      ktorym od wiekow chodzisz na piwko, imprezujesz.. w pewnym momencie on ci
      oswiadcza ze sie w tobie zakochal i chce z toba byc. i co ty na to? zgodzilbys
      sie? wyobrazasz sobie jak np. uprawiasz sex z mezczyzna? pewnych rzeczy nie
      zmienisz, wiec wyluzj troche, nie rob niczego na sile.. przyjazn tez potrafi byc
      piekna :-)
      3maj sie.

    • fyrne Re: Lesbijka? 25.12.01, 20:28
      largo.kas napisał(a):

      > Sprawa jest nieśmieszna. Sześć miesięcy temu poznałem dziewczynę, ma 26 lat i z
      >
      > kopyta oznajmiła mi, że jest homo. Przedtem była dwa razy w związku, raz
      > miesiąc i raz rok, z kobietami. Twierdzi, że faceci absolutnie jej nie
      > pociagają. Nie przeszkodziło mi to się w niej zakochać, zwyczajnie zignorowałem
      >
      > to, co mówiła o swojej orientacji. Zaczynam tego żałować. Przyjaźnimy się i
      > spotykamy często, ale ona nie dopuszcza możliwości, że mogło by nas łączyć coś
      > innego. Przeto mam pytanie, czy płeć może mieć aż takie znaczenie? Nigdy nie
      > czułem sie tak dobrze jak z nią i wydaje mi się, że rozumiemy się nadzwyczaj
      > dobrze. Czy w tym świetle jest szansa, na zmianę jej upodobań?
      > Largo

      Porozmyślaj chwileczkę. Jakie znaczenie płeć ma dla ciebie?
    • largo.kas Re: Lesbijka? 29.12.01, 12:54
      Dziękuje za odzew. Naprawdę nie mam pojęcia jakie znaczenie mogła by mieć płeć
      dla mnie. Uważam się za hetero, ale tego przecież nigdy nie można byc do końca
      pewnym. Przynajmniej tak mi się wydaje. W kwesti wyluzowania, to wyluzowałem.
      Uważam, że przyjaźń jest piękna. Tylko, że nasza przyjaźń polega na tym, że
      spotykamy sie niemal codziennie, rozmawiamy itd. Można wysnuć mylne wrażenie,
      że chodzi mi o seks. A to nieprawda. Najbardziej przeraża mnie myśl, że ona w
      końcu zapozna jakąś dziewczynę, no i co wtedy będzie z nami? Czy możliwe, żeby
      była kompletnie mną niezainteresowana, spędzając ze mną tyle czasu? Jasne, że
      uszanuję jeśli to niezmienne, ale muszę być tego pewnym, inaczej nadzieja nie
      da mi żyć. Przecież homoseksualizm nie jest genetyczny, a ją wychowywano na
      kobietę a nie faceta? Proszę o jakieś wytłumaczenie tego wszystkiego.
      Largo
      • Gość: msciciel Re: Lesbijka? IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 29.12.01, 13:41
        largo.kas napisał(a):

        > Dziękuje za odzew. Naprawdę nie mam pojęcia jakie znaczenie mogła by mieć płeć
        > dla mnie. Uważam się za hetero, ale tego przecież nigdy nie można byc do końca
        > pewnym. Przynajmniej tak mi się wydaje. W kwesti wyluzowania, to wyluzowałem.
        > Uważam, że przyjaźń jest piękna. Tylko, że nasza przyjaźń polega na tym, że
        > spotykamy sie niemal codziennie, rozmawiamy itd. Można wysnuć mylne wrażenie,
        > że chodzi mi o seks. A to nieprawda. Najbardziej przeraża mnie myśl, że ona w
        > końcu zapozna jakąś dziewczynę, no i co wtedy będzie z nami? Czy możliwe, żeby
        > była kompletnie mną niezainteresowana, spędzając ze mną tyle czasu? Jasne, że
        > uszanuję jeśli to niezmienne, ale muszę być tego pewnym, inaczej nadzieja nie
        > da mi żyć. Przecież homoseksualizm nie jest genetyczny, a ją wychowywano na
        > kobietę a nie faceta? Proszę o jakieś wytłumaczenie tego wszystkiego.
        > Largo

        sek w tym ze w wiekszosci przypadkow homoseksualizm ma podloze genetyczne.. jesli
        twoja przyjaciolka urodzila sie lesbijka, to nic na to nie poradzisz.. i nie
        probuj nawet jej z tego "wyleczyc", aplikujac jej jako lekarstwo wieczor z
        mezczyzna, bo ja stracisz. musisz pogodzic sie z tym, ze niektore kobiety
        odczuwaja pociag do wlasnej plci i zwiazek z mezczyzna nigdy nie bedzie dla nich
        satysfakcjonujacy. a co do utraty przyjazni... naprawde sadzisz ze poznajac jakas
        dziewczyne ona "odsunie" cie na drugi plan? jesli naprawde jestescie
        przyjaciolmi, to nie masz sie czego obawiac. pozdrawiam.

        • fyrne Re: Lesbijka? 29.12.01, 20:17
          Homoseksualizm w przytłaczającej ilości przypadków podłoża genetycznego nie ma.
          Kobiety wolą inne kobiety od facetów, bo kobiety są ładniejsze, lepsze w seksie
          i bardziej rozgarnięte od facetów. Oczywiście są wyjątki od tej prawidłowości.
          Jeżeli drogi Largo należysz do wyjątków i jesteś w porządku, twierdzę, że jest
          nadzieja.
          • pieprzyc_konta_gazety Re: Lesbijka? 25.01.02, 15:56
            Fyrne jak zwykle wyplula swoj seksistowski jad. Na szczescie sama jest dowodem
            na to, ze kobiety nie zawsze sa madrzejsze od mezczyzn. Co do urody to lezbijki
            nia zazwyczaj tez nie grzesza. No a bycie dobrym w seksie to juz sprawa
            indywidualna, wiec w ogole nie ma o czym mowic.

            A dla autora watku. Bedac w Londynie czytalem w FHM (For Him Magazine) garsc
            porad na to jak przespac sie z lezbijka (zeby fyrne nie miala czym pluc to
            dodam, ze porady byly udzielane przez pania o takiej orientacji). Jest to
            niesamowicie trudne, ale niekiedy mozliwe. Ale tobie przeciez nie o to chodzi,
            prawda? ;-)
    • hans_kloss Lesbijka? 30.12.01, 01:57
      Witaj,

      Nawet nie wiesz jak wspaniala rzecz cie spotkala. Kobieta ofiarowala ci
      oddanie, przyjazn, powierzyla wszelkie sekrety. Nic wiecej nie potrzeba. A to,
      ze jest innej orientacji nie ma rzadnego znaczenia. Jesli popracujesz nad
      waszym zwiazkiem, wszystko obierze pomyslny dla ciebie obrot. Spojrz na cala
      sprawe inaczej, gdyby byla hereto musialbys obawiac sie, ze pozna innego. A
      przeciez to to samo, niezaleznie od plci. Staraj sie byc numerem jeden. Polecam
      film "W pogoni za Amy". Nie zrob podobnego, do glownego bohatera, bledu. Nie
      oceniaj. Walcz o milosc.

      Pozdrawiam.
      • Gość: Maur Re: Lesbijka? IP: *.chello.pl 30.12.01, 15:53
        Rzeczywiscie. Obejrzyj "Chasing Amy", po prostu :)
        • Gość: Maur Re: Lesbijka? IP: *.chello.pl 30.12.01, 15:55
          Albo lepiej. Obejrzyjcie "Clerks" razem, a pozniej, tak przypadkiem, jako
          kontynuacje, "Chasing Amy" ;))
      • Gość: Bona Re: Lesbijka? IP: *.zgora.dialog.net.pl 30.12.01, 17:46
        Jestem hetero, mam przyjacółkę les. Rozumiemy się najlepiej na świecie. Miałam
        też przyjaciela, który był tak samo hetero ,jak ja - czasem przychodziły mu do
        głowy "ereotyczne pomysły", niektóre zrealizowaliśmy (bardzo "niektóre",
        dokładnie dwa)-chyba tylko dlatego, że on jako facet był bardziej zorientowany
        na jakąkolwiek kobietę, a ja jako wprawdzie nieortodoksyjna, ale dość typowa
        kobieta- w obliczu takich okoliczniosci przystałam na zblizenie, ale
        ostatecznie uznałam, że przyjazń jest czymś innym niż miłość. Dla wyjaśnienia
        dodam, że zawsze oczekiwałam miłości opartej na przyjazni. W tym wypadku, a
        może w kazdym podobnym, to nie jest TO.
        Z przyjaciółą les, o której wspomniałam na począku, też miałam kilka zbliżeń.
        Nawet nie dlatego, że bardzo chciałam i pożądałam. W ogóle nie z tego powodu.
        Tylko dlatego, że intelektualnie byłysmy bardzo blisko i ta bliskość była
        niemal równowazna z każdą inną bliskością. I to też było nie TO.
        Nie Tym były też związki z facetami hetero, o któryh tutaj nie wspomniałam za
        względów praktycznych. Tylko o jednym mogłabym i chciała wspomnieć: aktualnym,
        który juz trwa 6 rok, chociazby z tego wzgledu jest "nienormalny", że
        ciagle "gorący".
        Dlaczego tak duzo piszę, pozornie o niczym?
        Dlatego, że Twoja przyjaciółka prawdopodobnie sprawdziła wszytkie
        ewentualności. Gdyby tak nie było, pewnie sprawdziłaby przynajmniej, jak to
        jest z Tobą. Albo w ogóle z facetem (prawie na 100%). Jesli jest les naprawdę,
        zrobisz jej wiele niepotrzebnego i przykrego zamieszania w zyciu. Jeśli się
        upierasz, to moim zdaniem znaczy,że nie wierzysz w jej honmoseksualizm. Nie
        znam ani jej, ani Ciebie, więc nie mnie to rozsądzać. Ale jesli ona jest
        zdeklarowana i świadoma tej deklaracji, to po prostu jej nie męcz. Sugerujesz,
        że nie jest świadoma deklaracji. To juz sam się domyśl, co z tego wynika!
    • Gość: Liszaj Re: Lesbijka? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.12.01, 22:37
      Nie daj się, walcz o byt i kobietę, bo inaczej będziesz sobie pluł w brodę.
      Liszaj Zwycięzca
      • largo.kas Re: Lesbijka? 02.01.02, 13:16
        Dzięki. Wasze wypowiedzi ukazały mi całą sprawę w całkiem nowym świetle. Film
        zobaczyłem. Główny bohater wykazał się całkowitym brakiem zrozumienia i raczej
        nimożliwe, żebym popełnieł jego błąd.
        Bono, co nazywasz dręczeniem jej, czego mam nie robić? Teraźniejszość
        całkowicie mi odpowiada, obawiałem się tylko przyszłości. Naprawdę nie chodzi o
        brak akceptacji jej homoseksulaizmu. Czasem mi się wydaje, że gdyby to było
        możliwe zmieniłbym płeć:)
        Pozdrawam:)
        Largo
        • gwidosz Re: Lesbijka? 03.01.02, 08:27
          Chłopie! To ty wykazałeś się totalnym brakiem zrozumienia (filmu), a nie
          bohater. "W pogoni za Amy" to nie jest film o problemie homoseksualizmu
          przecież.
        • Gość: Snam Re: Lesbijka? IP: 10.10.6.* 03.01.02, 11:31
          Badz zawsze gentleman'em Largo. Okazuj zawsze swojej przyjaciolce zrozumienie i
          szacunek. Nigdy nie daj sie poniesc seksualnym samczym emocjom, ani odruchom
          chwili. W tego rodzaju zachowaniach (o ile) to wszelka inicjatywa musi wyjsc od
          niej. Wczesniej czy pozniej to tak sie stanie w Twoich z nia kontaktach. I badz
          na to przygotowany. Musisz zapoznac sie z szeregiem typowo kobiecych technik
          uprawiania milosci, bo tego glownie bedzie od ciebie oczekiwac. Koniecznie
          cunnilingus !!!!! Spokojny i dlugodystansowy. Do konca, do uzyskania przez nia
          pelnego ekspresyjnego orgazmu. Badz przygotowany, ze moze zechciec wkrotce po
          pierwszym orgazmie, dazyc do nastepnego. I musisz temu sprostac. Erotyczne
          dotykanie i masowanie piersi, glaskanie i lekkie naciskanie posladkow. Nie
          zapominaj o glaskaniu i calowaniu stop. Wolno ci bedzie ja cala rozbudzic przez
          dotyk innych jej miejsc erogenicznych. Tylko w ZADNYM WYPADKU nie oczekuj od
          niej jakiejkolwiek wzajemnosci. (Przynajmniej przy pierwszych dopuszczonych
          zblizeniach) Niestety, usuwasz sie do lazienki lub w inny kat i oddajesz sie
          masturbacji. Nie rob tego na poczatku przy niej. (Pozniej mozliwe, ze bedzie
          chciala Cie obserwowac) Z czasem delikatnie wysonduj ja na co generalnie
          przyzwoli we wzajemnych kontaktach. Bo nie bedzie zupelna egoistka.
          Largo... To jest trudna gra... Ale zapewniam cie, ze warto kogos jak ONA
          spotkac i przezywac chwile wzruszen, ktore dla bardzo wielu sa i beda
          nieosiagalne. Serdecznie pozdrawiam
          • mela1 Re: Lesbijka? 25.01.02, 13:18
            Nie wiem czy ten list mial ton ironiczny, ale nie widze zadnego innego
            wytlumaczenia. Jak mozna wypisywac takie rzeczy? Homoseksualizm to nie jest
            problem technik seksualnych, tylko pociagu do tej samej plci. I naklanianie jej
            do sprobowania z mezczyzna, nawet z ominieciem penisa, jest nieporozumieniem.
            Nie rozumiem, dlaczego mezczyzni uwazaja gejow za zniewiescialych i palaja do
            nich niechecia (nie wszyscy), a kobiety-lesbijki uwazaja za neizwykle
            pociagajace. Przeciez ich orientacja wyklucza kontakty z mezczyzna.I o zadnym
            nawracaniu mowy byc nie moze. odsylam do jednego z pierwszych postow z
            propozycja dla heteroseksualnego mezczyzny, zeby sprobwal z gejem.
            I z przykroscia stwierdzam, ze autor tamatu nie zrozumial istoty przyjazni. Ja
            z osoba, z ktora sie przyjaznie moge spedzac caly wolny czas, rozmawiac o
            wszystkim i bardzo ja kocham. To jest milosc z wykluczniem pociagu fizycznego.
            Wiec tak, jest mozliwe, zeby ta dziewczyna nic do Ciebei nie czula (w sensie
            milosci erotycznej) a chciala spedzac z Toba tyle czasu. Powiedziala Ci o
            swoich sklonnoscia i pewnie uznala, ze to zaakceptowales, ufa Ci, chce miec w
            Tobie przyjaciela, a nie kochanka. A Ty zawodzisz jej zaufanie. Skoro piszesz,
            ze nie wyobrazasz sobie, co bedzie gdy ona sie z kims zwiaze, nie jestes jej
            przyjacielem, w przyjazni nie ma miejsca na zazdrosc. Przyjaciel zyczy jak
            najlepiej, chce szczescia swojej przyjaciolki. Zastanow sie nad tym. Ona nie
            chce byc z Toba, byc moze bedzie chciala zwiazac sie z jakas kobieta i wtedy
            bedzie liczyc na to, ze to Cie ucieszy, a Ty jej zafundujesz zazdrosc? Nie jest
            Twoja wlasnoscia, a takie zachowanie okresla sie mianem syndromu psa
            ogrodnika...
            Wszystkie rady, zeby poczekac i walczyc o milosc sa kompletnie bez sensu. I
            ogladanie filmu "Chasing Amy" nic tu nie pomoze, bo nie o tym jest ten film.
            Wiem, ze serce nie sluga, ale takie zachowanie jest gleboko nieodpowiedzialne i
            przykre dla tej drugiej osoby. Do milosci nikogo nie zmusisz, bez wzgledu na
            orientacje seksualna. Ciesz sie z przyjazni, bo to piekny dar, a uczucia
            sprobuj ukokowac gdzie indziej
            Pozdrawiam
            • largo.kas Re: Lesbijka? 25.01.02, 14:13
              mela1 napisał(a):

              > Nie wiem czy ten list mial ton ironiczny, ale nie widze zadnego innego
              > wytlumaczenia. Jak mozna wypisywac takie rzeczy? Homoseksualizm to nie jest
              > problem technik seksualnych, tylko pociagu do tej samej plci. I naklanianie jej
              >
              > do sprobowania z mezczyzna, nawet z ominieciem penisa, jest nieporozumieniem.
              > Nie rozumiem, dlaczego mezczyzni uwazaja gejow za zniewiescialych i palaja do
              > nich niechecia (nie wszyscy), a kobiety-lesbijki uwazaja za neizwykle
              > pociagajace. Przeciez ich orientacja wyklucza kontakty z mezczyzna.I o zadnym
              > nawracaniu mowy byc nie moze. odsylam do jednego z pierwszych postow z
              > propozycja dla heteroseksualnego mezczyzny, zeby sprobwal z gejem.
              > I z przykroscia stwierdzam, ze autor tamatu nie zrozumial istoty przyjazni. Ja
              > z osoba, z ktora sie przyjaznie moge spedzac caly wolny czas, rozmawiac o
              > wszystkim i bardzo ja kocham. To jest milosc z wykluczniem pociagu fizycznego.
              > Wiec tak, jest mozliwe, zeby ta dziewczyna nic do Ciebei nie czula (w sensie
              > milosci erotycznej) a chciala spedzac z Toba tyle czasu. Powiedziala Ci o
              > swoich sklonnoscia i pewnie uznala, ze to zaakceptowales, ufa Ci, chce miec w
              > Tobie przyjaciela, a nie kochanka. A Ty zawodzisz jej zaufanie. Skoro piszesz,
              > ze nie wyobrazasz sobie, co bedzie gdy ona sie z kims zwiaze, nie jestes jej
              > przyjacielem, w przyjazni nie ma miejsca na zazdrosc. Przyjaciel zyczy jak
              > najlepiej, chce szczescia swojej przyjaciolki. Zastanow sie nad tym. Ona nie
              > chce byc z Toba, byc moze bedzie chciala zwiazac sie z jakas kobieta i wtedy
              > bedzie liczyc na to, ze to Cie ucieszy, a Ty jej zafundujesz zazdrosc? Nie jest
              >
              > Twoja wlasnoscia, a takie zachowanie okresla sie mianem syndromu psa
              > ogrodnika...
              > Wszystkie rady, zeby poczekac i walczyc o milosc sa kompletnie bez sensu. I
              > ogladanie filmu "Chasing Amy" nic tu nie pomoze, bo nie o tym jest ten film.
              > Wiem, ze serce nie sluga, ale takie zachowanie jest gleboko nieodpowiedzialne i
              >
              > przykre dla tej drugiej osoby. Do milosci nikogo nie zmusisz, bez wzgledu na
              > orientacje seksualna. Ciesz sie z przyjazni, bo to piekny dar, a uczucia
              > sprobuj ukokowac gdzie indziej
              > Pozdrawiam

              Nierozumiem dlaczego od razu mieszasz mnie z błotem. Czytasz coś i od razu
              uaktywnia ci się w głowie stereotyp tępego chłopka, który jest przekonany, że
              każda kobieta maży tylko o penisie? Chcesz tolerancji, a sama nie umiesz się na
              nią zdobyć? Zadałem konkretne pytanie, interesowała mnie konkretna odpowiedź , a
              nie obelgi.
              Po pierwsze, nigdy do nieczego jej nie nakłaniałem. Po drugie, przykro mi bardzo
              ale niby jakim cudem ma mnie nie pociągać najwspanialsza, najinteligetniejsza i
              njbliższa mi dziewczyna jaką kiedykolwiek znałem i będę znał? I jakim cudem mam
              przelokować uczucia? Po trzecie ufa mi, więc jej o tym powiedziałem. Po czwarte,
              to nie są uczucia zazdrości, tylko utraty. To pewne, że kiedy się z kimś zwiąrze,
              nie będzie spędzała ze mną sześciu na siedem dni tygodnia. Chciałbym sobie z tym
              jakoś poradzić, bo raczej pewne, że będę się czuł źle. I nie obawiaj się, uczucia
              zazdrości zachowam dla siebie. Życzę mniej pochopnych i więcej przychylnych
              ludziom wypowiedzi na przyszłość.
              Largo
              • sloggi Re: Lesbijka 25.01.02, 14:33
                Czytam wypowiedzi z tego wątku i widzę w roli Twojej przyjaciółki siebie,
                kolesia, o którym wszyscy wiedzą, że jest gejem - a z drugiej strony, niektóre
                moje kumpelki wręcz robią ranking o to czy i gdzie można mnie dotknąć, czy jak
                zobaczę je nago to mi "dygnie" i.t.p.
                To śmieszne.
                Jeszcze śmieszniejsze jest to, że boisz się kobiety tej dziewczyny, która to
                kobieta nieuchronnie pojawi się w jej życiu. Otóż nie bój się. Znajomości,
                które straciłem bezpowrotnie to te, gdy partnerzy ( partnerki ) moich
                heteryckich znajomych nieakceptowali mojej inności. I wtedy okazywało się, że
                kontakty towarzyskie zamierały nie z mojej winy, bo ja się nie zmieniłem; po
                prostu nagle nie pasowałem do reszty.
                Nie szkoda mi utraconych kontaktów, oni nie byli warci określania ich
                jako "znajomych" nie mówiąc już o "przyjaciołach".
                Jeśli Ciebie nikt nie wyleczy z tej przyjaźni, to spokojnie Wasza znajomość
                przetrwa nie jedną burzę.
                Naturalnie przestań ( o ile to wogóle w tej kwestii robiłeś )myśleć o
                jakimkolwiek seksie, to bez sensu. Ty jesteś sobą, ona też i takimi
                pozostańcie. A, że oboje lubicie kobiety - to kolejna kwestia, która powinna
                Waszą przyjażń cementować.
                Nie życzę Ci źle.
                S.
              • mela1 Re: Lesbijka? 25.01.02, 18:21
                Largo!
                Nie mieszam Cie z blotem, przepraszam bardzo jesli to tak zabrzmialo. Po prostu
                zbulwersowaly mnie Twoje wypowiedzi. "Czy plec jest taka wazna? Co bedzie jak ona
                sobie kogos znajdzie?" Twoj problem mozna by porownac do "zwyklej"
                nieodwzajemnonej milosci. Kochasz kogos, kto z takich czy innych powodow nie moze
                z Toba byc. Wiem, ze do milosci nie mozna nikogo przekonac, a wydawalo mi sie, ze
                Twoj list ma taki charakter. Nikt Ci tu nie poradzi, co masz robic, Pan Doktor
                wyjasniel istote homoseksualizmu, sloggi takze, ale to i tak nie pomoze, z
                problemem bedziesz musial uporac sie sam. Nie wiem ile masz lat, ale jestem
                zdania, zekazde takie nieodwzajemnione uczucie w koncu mija, na przyklad po
                znalezieniu innego partnera. Moze to i brzmi okrutnie, ale nic innego poradzic
                nie mozna. Jej nie zmienisz, cierpial do konca zycia tez pewnie nie bedziesz.

                Moze ta rada wyda sie jeszcze bardziej kontrowersyjna, ale jesli nie mozesz
                poradzic sobie z tym uczuciem, przyjazn Ci nie wystarcza (choc jestem za opcja
                jej pielegnowani) moze ogranicz kontakty z nia. Srodek drastyczny, ale ciagle
                spotykanie sie nia, patrzenie na to, ze Cie lubi, zalezy jej na Twoim
                towarzystwie moze powodowac w tobie wrazenie, ze niewiele brakuje do milosci. Z
                jej strony natomiast barkuje wiele. Nie wiem, naprawde nie wiem co poradzic.
                Przepraszam, jesli poczules sie urazony, moze blednie odczytalam Twoje intencje
                Pozdrawiam
                • largo.kas Re: Lesbijka? 25.01.02, 21:01
                  mela1 napisał(a):

                  > Largo!
                  > Nie mieszam Cie z blotem, przepraszam bardzo jesli to tak zabrzmialo. Po prostu
                  >
                  > zbulwersowaly mnie Twoje wypowiedzi. "Czy plec jest taka wazna? Co bedzie jak o
                  > na
                  > sobie kogos znajdzie?" Twoj problem mozna by porownac do "zwyklej"
                  > nieodwzajemnonej milosci. Kochasz kogos, kto z takich czy innych powodow nie mo
                  > ze
                  > z Toba byc. Wiem, ze do milosci nie mozna nikogo przekonac, a wydawalo mi sie,
                  > ze
                  > Twoj list ma taki charakter. Nikt Ci tu nie poradzi, co masz robic, Pan Doktor
                  > wyjasniel istote homoseksualizmu, sloggi takze, ale to i tak nie pomoze, z
                  > problemem bedziesz musial uporac sie sam. Nie wiem ile masz lat, ale jestem
                  > zdania, zekazde takie nieodwzajemnione uczucie w koncu mija, na przyklad po
                  > znalezieniu innego partnera. Moze to i brzmi okrutnie, ale nic innego poradzic
                  > nie mozna. Jej nie zmienisz, cierpial do konca zycia tez pewnie nie bedziesz.
                  >
                  > Moze ta rada wyda sie jeszcze bardziej kontrowersyjna, ale jesli nie mozesz
                  > poradzic sobie z tym uczuciem, przyjazn Ci nie wystarcza (choc jestem za opcja
                  > jej pielegnowani) moze ogranicz kontakty z nia. Srodek drastyczny, ale ciagle
                  > spotykanie sie nia, patrzenie na to, ze Cie lubi, zalezy jej na Twoim
                  > towarzystwie moze powodowac w tobie wrazenie, ze niewiele brakuje do milosci. Z
                  >
                  > jej strony natomiast barkuje wiele. Nie wiem, naprawde nie wiem co poradzic.
                  > Przepraszam, jesli poczules sie urazony, moze blednie odczytalam Twoje intencje
                  > Pozdrawiam

                  Jesteś zaskakującą osobą, niewielu ludzi potrafi przyznać się do pomyłki, a na
                  tym forum naprawdę niewielu. Znając to miejsce spodziewałem się ponownego
                  zmieszania z błotem, a przywrócono mi "wiarę w człowieka":) Gratuluję otwartego
                  umysłu. Opcja odseparowania odpada. Bardziej zależy mi na osobie niż konkretnym
                  rodzaju ralacji z nią.
                  Pozdrawiam:)
                  Largo
    • andrzej.depko Re: Lesbijka? 03.01.02, 00:39
      Muszę Cię zmartwić. Ale nie jest możliwa zmiana orientacji seksualnej Twojej
      dziewczyny. Ona dobrze się z nią czuje, aprobuje ją i nie czuje motywacji do
      jej zmiany. Możesz ją kochać z całych sił, ale nie wpłynie to na zmianę jej
      postawy. Zostańcie raczej wspaniałymi przyjaciółmi.
    • jamorzeszek Re: Lesbijka? 03.01.02, 12:47
      Zadne techniki seksualne nie zrobia z leski dziewczyny heteroseksualnej.
      Pewnie, przyzwyczaic sie mozna prawie do wszystkiego, ale ile jest milosci w
      naklanianiu, zmuszaniu do robienia rzeczy obcej naturze? Bo natura Twojej
      przyjaciolki jest kochanie kobiet, nie mezczyzn. To nie ona powinna dorosnac do
      Twoich oczekiwan, a Ty do akceptacji jej takiej, jaka ona jest. Bo jak
      rozumiem, ona nie wymaga od Ciebie na przyklad tego, zebys zaczal nagle kochac
      mezczyzn, prawda?
      Plec oczywiscie mozesz zmienic. Tak jak robia to transseksualisci. Ale to nie
      jest wyjscie z sytuacji. Jak wielu innych ludzi pokochales niewlasciwa osobe. I
      to jest poprostu fakt. Pozdrawiam, orzeszek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka