W wątku szczur.w.sosie piszesz:
Z tego co piszesz o infekcji,to na Twoim miejscu zrobiłabym badania
na cytomegalię,toksoplazmozę i listeriozę,bo objawy jak przy
przeziębieniu,a pasują do tych chorób...a one właśnie powodują
poronienie do 3 miesiąca...
Mam do Ciebie pytanie. Otóż, na ok.2-3 tyg przed utratą synka( w 18 tc -
pisałam o tym w innym wątku), zaczęłam okropnie kaszleć, mój mąż tak samo, on
jeszcze wcześniej niż ja. Byliśmy oboje u lekarza, osłuchowo nic nie było. I
ja i mąż dostaliśmy antybiotyki, które nie pomogły. Kaszel utrzymuje się nadal
- u mnie już miesiąc, u niego półtora! W międzyczasie przyplątała mi się
również angina, potem infekcja grypowa ale to w czasie kiedy moje maleństwo
już prawdopodobnie nie żyło

Brałam rovamycine, potem amotaks, w szpitalu po
zabiegu dali mi ospamox - to samo co amotaks - amoksycylina. Brałam go 10 dni.
Ogólnie przez większość ciąży byłam chora

Teraz oprócz tego kaszlu znów coś
mnie bierze. Przez całą ciążę miałam okropnie osłabioną odporność. Możliwe, że
miałam którąś z tych chorób - tzn.tokso, cmv czy listerioze?I mój mąż też??
Czy mogą dawać objaw tylko długotrwałego kaszlu i nic poza tym? Tokso miałam
przy pierwszym synku, brałam antybiotyk całą ciążę. Lekarka mówiła że mam się
tokso już nie przejmować. Podejrzewa że utratę ciąży mogła spowodować
cytomegalia. Robiłam to badanie ok.8 tyg ciąży, teraz powtórzyłam ale jeszcze
nie mam wyniku. Wyniki z 8 tyg to: igg 395,5, igm 0,357 - było ujemne, nie
pamiętam jakie były normy. Z tego co wyczytałam to jeśli igm jest ujemne to
niby dobrze ale skoro mialam tak osłabioną odporność to mogło nastąpić ponowne
zakażenie? Nie daje mi to wszystko spokoju, nie umiem się pogodzić z utratą
synka, ciągle się obwiniam że może to ja go w jakiś sposób zabiłam

((