Dodaj do ulubionych

moja strata

14.08.10, 02:54
jestem świeżo po stracie 10 tyg dziecka w brzuchu,
od 17.07 po stwierdzeniu 7 tyg ciąży miałam średnio w tyg 2 wizyty i
usg, wszystko było ok - mam 40 lat i chciałąm zapisać się na badania
genetycz., więc 9.08 poszłąm z głupia frant do lekarza po
skierowanie na te badania /pomimo, iż byłam w piątek 6,08 i na usg
wszystko było ok/, a on na usg nie widzi akcji serca, woła kolegę na
konsltację, ten potwierdza i głupio gada '' to Pani 6 ciąża
po co pani to dziecko'' , dostaję skierowanie do szpitala na
potwierdzenie wyniku usg -
Obserwuj wątek
    • aga_agula82 Re: moja strata 14.08.10, 11:52
      Bardzo Ci współczuje i łączę sie z Tobą w bólu po stracie
      Maluszka.Szczerze powiedziawszy Twoja szpitalna historia jest
      strasznasad((jakbys była w szpitalu w sredniowieczu,mam nadzieje,ze
      wyniki hist. uspokoja twoje rozdarte serce.ściskam ciepło
      • 88monia Re: moja strata 14.08.10, 14:04
        bardzo ci wspolczuje...wiem co czujesz, mysle ze niemasz co sie obwiniac ze nie
        zarzadalas kolejnego UsG skoro 2 osoby stwierdzily brak akcji serca...to smutne
        i straszne dla osoby ktora to przezywa...niestety czasem tak sie zdaza(choc to
        najpaskudniejsze co mozna uslyszec w takiej syt)ze tak jak piszesz w pt wszytsko
        ok a nast wizyta...sadja tak mialam ale musisz w jakims stopniu zaufac ze
        lekarzom ze sie niepomylili bo dzieki temu bedzie ci latwiej chyba niewiem tak
        mi sie wydaje...a gadanie ze jak masz dzieci to po co to wogole bez komentarza a
        o zabiegu bez znieczulenia niewspomne...co moge doradzic?...znam dziewczyne
        ktora w podobny nieludzki sposob zostala potraktowana podczas zabiegu...zlozyla
        skarge niewiem jak sie sprawa teraz ma ale napewno pomoglo jej to psychicznie
        przelala swoj zal za nieludzkie potraktowanie i zrobilo jej sie lzej...
        w kazdym razie tule Cie cieplo i wierze ze zaswieci dla ciebie slonce choc teraz
        ciezko w to uwierzyc...
    • me_destiny Re: moja strata 14.08.10, 14:51

      mamapa, bardzo ci współczuję, wszystkie tu czujemy to samo, żal,
      ból nie do ukojenia i tęsknotę za straconym dzieciątkiem, przytulam--

      destiny
    • schnappikt Re: moja strata 14.08.10, 18:21
      Mamapa po pierwsze przesyłam Ci moc ciepłych fluidów ode mnie. Po
      drugie proszę Cię, błagam, zarzekam - nie rozmyślaj czy Twoje
      dziecko jednak może żyło. To Ci teraz nic już nie da, poza tym, że
      oszalejesz od tego rozmyślania. Zrobiłaś wszystko co mogłaś,
      WSZYSTKO! I uwierz w to! Nie szukaj też informacji w necie o
      podobnych sytuacjach, bo możesz strasznie się w to wkręcić, wiem co
      mówię - każda sytuacja jest inna i na wiele pytań nie uzyskasz
      odpowiedzi, także wynik histo może Ci nic nie powiedzieć...
      Trzymaj się dzielnie!
      • mamapa Re: moja strata 14.08.10, 21:27
        wiem , że nakęcanie się, iż może akcja serca była, ale jakoś 4
        lekarzy jej nie wypatrzyło tylko mnie będzie jeszcze bardziej dobijać
        /pomijając , że 4 lekarzy nie powinno się pomylić w czymś, co jest
        ich codziennym chlebem/ jednak jakiś leciutki niepokój zostaje

        za to z pewnością skomentuję na stronie znanylekarz ten durny tekst
        gina ''po co mi ta ciąża?'', narazie odwołałam mailowo wizytę w
        poradni genetycznej, choć być może ta coś by wyjaśniła, jeszcze mam
        kilka wizyt do odwołania -badanie przezierności karkowej na usg,
        konsultacje u jakiegoś profesora gin.
        • mamapa mojego koszmaru ciąg dalszy 18.08.10, 20:58
          dziś wróciłam ponownie ze szpitala, tym razem podkurzona na maxa
          po powrocie z kliniki na tyle się dobrze czułam /nawet na basenie
          byłam w czwartek w białym stroju -bez kąpania oczywiście/ , że 15.08
          w niedzielę pojechaliśmy do Polanicy zdrój na wycieczkę /bez opcji
          łażenia po górkach, czy innych wyczerpujących siłowo spacerach/
          ledwo o 12 zajechaliśmy do knajpki na naleśniki, to podczas czekania
          na zamówienie biegałam do wc i poszłam w końcu kupić najgrubsze
          podpaski /choć dotychczas zwykłą cieńka wkłądka wystarczała/ i
          łaziłam od ławki do ławki posiadując, pijąc wodę ichniejszą i
          generalnie odpoczywając, po 15 sama jeszcze namówiłam męża na jego
          rowerowe przejażdżki w Zieleńcu, gdzie tylko na kocu urzędowałam
          doglądając dzieci przez godzinę a potem do domu, tyle, że coś mnie w
          drodze tknęło, że to nienormalne, żeby 5 podpasek w 5godz zużyć i
          dalej się źle czuć, wstąpiłam na stację benzynową po nospę, ale
          sprzedawczyni mówi, że blisko szpital, więc wolałam z nimi
          skonsultować czy taki lek nie koliduje z krwotokiem, a tam mnie po
          daniu zastrzyku z pyralgine domięsniowo, chcieli puścić do doma z
          nakazem wizyty u gina nazajutrz rano, ale ledwo uszłąm 3 kroki i
          znów potok krwi więc mnie zatrzymali do....natychmiastowego
          łyżeczkowania
          mąz pod szpitalem z 3 dzieci w aucie czeka, a ja już w koszulce na
          fotel mam wejść
          • schnappikt Re: mojego koszmaru ciąg dalszy 18.08.10, 23:12
            nie wiem co powiedzieć, czytałam Twoją historię jakbym czytała jakąś
            książkę fantasy... Nie wyobrażam sobie siebie w takiej sytuacji, tak
            nagłej wizyty i jeszcze takiego jej końca. Cieszę się, że wszystko
            dobrze się skończyło i jesteś już w domu. Ta walka ze szpitalem to
            czuję, że będzie walką z wiatrakami, ale na Twoim miejscu też
            byłabym wkurzona. To tak ważne by zabieg był porządnie zrobiony.
            Trzymaj się dzielnie!

            Mój Aniołek:
            www.wirtualnygrob.pl/grob,141.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka