Dodaj do ulubionych

Wrazenia z..... homelamduuuuuuu

08.09.05, 05:51
A wiec jak pewna czesc z was wie wlasnie wrocilam po 3 tygodniowym pobycie w
Polandzie. Przyznam sie ze po raz pierwszy naprawde odpoczelam podczas
odwiedzin ojczyzny. Mysle ze bylo to wynikiem pieknej pogody a i rowniez
doborowego towarzystwa. Moje wrazenia w skrocie bardzo pozytywne, wyglada na
to ze cos sie wreszcie ruszylo ku lepszemu, ludzie zyja jak by troche
spokojniej i pewniej. Przypuszczam ze jest to wynikiem wstapienia do EU te 2
lata temu. Oczywiscie czeka nas jeszcze duzo duzo zmian i przeistoczen, ale
dla wytrwalych i cierpliwych jest juz plomyk nagdzieji. Oczywiscie opieram
moje obserwacje na podstawie pobytu tylko w Warszawie i Trojmiescie ( info
dla marxa: fladry nie bylo ale za to pyszna kargulena).
Powiem wiecej, rozwazam powrot jak tylko wymysle sposob na zycie w
tamtejszych realiach .
Ciao, Anya
Obserwuj wątek
    • macko74 Re: Wrazenia z..... homelamduuuuuuu 08.09.05, 06:21
      A jak moje ulubione DORSZE ??? ;-)
      Pozdrowka.
      Macko.
      • rysunkowapostac Re: Wrazenia z..... homelamduuuuuuu 08.09.05, 06:28
        A widzicie! Jednak ludzie chca tam wracac. Nie zebym chcial prorokowac ale
        zdaje mi sie , ze to sie zrobi ogolna tendencja. Ameryka nie jest taka jak
        dawniej...
        • anyaw73 Re: Wrazenia z..... homelamduuuuuuu 08.09.05, 15:01
          Macko: Dorsze trzymaja sie dobrze, ogolnie jedzonko
          pycha........................mniam :)
        • dandelion Re: Wrazenia z..... homelamduuuuuuu 12.09.05, 18:58
          Byłam w kraju w tym roku i stwierdzam,ze nareszcie wiele osób zarabia wiecej
          niż niektórzy w Chicago. W sklepach sporo towaru etc. Oczywiście srednia
          zarobków jest ciagle zbyt mała , ale idzie na dobre...mam nadzieje.W porownaniu
          z tym co było 15 lat temu to nie ma co mówić.Szkoda tylko,ze mój ojciec tego
          nie doczekał. Nie musiałby już stac w kolejce po szynke na święta itd.Poza tym,
          uważam, że już nie ma sensu wozic ciuchów na prezenty ze Stanów, w Polsce jest
          sporo dobrego towaru. Sama kupiłam pare dobrych rzeczy.
          • w5w7 Re: Wrazenia z..... homelamduuuuuuu 12.09.05, 20:03
            Az mnie korci..ale nie skomentuje. Kolejny hurra optymizm oparty na wizji
            Polski z perspektywy turystycznego pobytu..echhh:((
    • evek Re: Wrazenia z..... homelamduuuuuuu 08.09.05, 16:15
      co wy wszyscy tak z tym powrotem???!!!!
      ja tam sie bede upierac jednak przy zostaniu tutaj! Polska moze i lepiej
      wyglada, ale to wedlug mnie zludzenie - jak czlowiek sobie na kilka dni na
      wakacje wpada. zycie niestety jest tam nadal mniej kolorowe. choc ja mam
      juz "dane" sprzed roku... moge sie mylic ;O)
      wiec... pozdroofka dla tych, co zostaja... tutaj!
    • marxx Re: Wrazenia z..... homelamduuuuuuu 08.09.05, 18:38
      No fajnie ze jestes juz tu!
      Co do polski to sadze, ze jest fajnie , wczesniej tez bylo fajnie, i jestem
      pewny ze pewne elementy zycia w latach 50 tez byly rewelacyjne.
      Ale patrzac na i te mniej fajne rzeczy to jest tragicznie, kupno sejczento to
      impreza ze hoho, mieszkanie to bez pomocy rodzicow sprawa nie do przeskoczenie,
      zarcie drozsze niz tu, elektronika domowa drozsz niz tu, ciuchy nie markowe i
      drogie, pensja dla absolwenta szkoly wyzszej, 12000pln.

      Ale tak jak pisalem, sa elementy ktore stale sie poprawiaja.

      Kargulena jest rewelacyjna!!!
      • w5w7 Re: Wrazenia z..... homelamduuuuuuu 08.09.05, 19:17
        >pensja dla absolwenta szkoly wyzszej, 12000pln.

        Zapomniałeś dodac że to kwota za rok pracy i najczęściej brutto, czyli przed
        opodatkowaniem.
      • marxx Re: Wrazenia z..... homelamduuuuuuu 08.09.05, 19:26
        chodzilo mi o 1200 pln miesiecznie :(
        • w5w7 Re: Wrazenia z..... homelamduuuuuuu 08.09.05, 19:32
          to ok:)
      • dana1958 Re: Wrazenia z..... homelamduuuuuuu 14.09.05, 12:39
        a po których studiach daja taka pensje?bo moje koleżanki, o wiele młodsze od
        mnie, skończyły studia i jakoś nie dostały podwyżki po 10000.00
    • littlewing Re: Wrazenia z..... homelamduuuuuuu 08.09.05, 22:37
      No to wracajcie.A ja szybciorkiem na tamta strone.Sztuka jest sztuka.Poland
      widziany z perspektywy wakacyjnych odwiedzin jest do zniesienia,ale dla
      niektorych (ja sie do nich zaliczam)jak tak sie obejrze najpierw przez
      prawe ,pozniej przez lewe ramie,dolem,gora i spod pachy to czasami wydaje mi
      sie ze naprawde to tu sie nic nie zmienilo od chwili gdy na polkach zaczely
      stac oprocz octu i papieru sniadaniowego,serki homogenizowane,soczki i takie
      tam... Bo wludziach nie zmienilo sie nic. Pokolen trzeba czterech lub
      szesciu ,aby powiedziec ze jestesmy obok Unii.Mamy potwornie trudne lekcje do
      odrobienia. Musimy nauczyc sie usmiechac,byc zadowolonymi z siebie,pozdrawiac
      sasiada,dazyc do czegos dzieki wlasnej fachowosci a nie ukladom i
      ukladzikom,nauczyc sie pokory wobec wlasciwie wszystkiego.Wiem ,ze wielu z Was
      jest ciezko bez rodziny ,zostawionych w Polsce
      przyjaciol,zapachow,smakow,tradycji (no wlasnie gdzie jest Tradycja?),ale ja
      powiem krotko. Masz GC wracaj ,posiedz dluzej ,rozejrzyj sie... Nie masz ---
      mocno sie zastanow.Ameryka z pewnoscia nie jest ta Ameryka co kiedys. Mam tam
      duza rodzine od prawie 30 lat. Mowia to samo. Lecz Polska nie zmienia sie w
      takim zawrotnym tempie ,nie zaistnialo nic co dalo wiare ...wprost przeciwnie.
      Rzadza nami Wolodzie C, Leszki M,Aleksandry K. A wiec o jakiej UE mowimy???
      Reszta tej Europy obchodzi nas szerokim lukiem.Wiele wyksztalconych osob ,co
      pisalem juz w poprzednich postach ---wyjezdza stad do
      UK,Hiszpanii,Cypr,Holandii,,,,Jak myslicie dlaczego? Powstaje pierwotny impuls-
      musze zapewnic byt sobie i swojej rodzinie(jezeli ja posiadam) To takie
      przeciez proste.I nie da sie tego sklepac do wlasnej li tylko sytuacji. Nie da
      sie tego obracac wokolo wlasnej osi. Zyje wsrod ludzi.Zyje z ludzmi. Chwala
      Panu Najwyzszemu ---jezeli uda sie nam zaczepic w koncernie ,ktory placi 3000-
      5000 PLN miesiecznie. Pokazcie mi wielu takich.Popracuja na takie pieniadze 3-5
      lat i zostana zamienieni na nowych-lepszych-zdolniejszych.Nie wyrobia normy-
      planu i do zobaczenia w posredniaku badz 1500 CV,Niby tak jest wszedzie. Ktos
      zarzuci mi ,ze pisze o tym o czym wszyscy wiedza.Niech zarzuca.Ja mam na swoj
      region dosc dobre pobory,umiem dosc duzo.Pracuje dosc ciezko. Kocham
      smaki,zapachy,wspomnienia--o czym dalem swiadectwo w niejednym poscie na tym
      fajnym Forum.Jestem sentymentalny,nieuleczalnym romantykiem jestem.I tylko nie
      w tym pokoleniu sie zalapalem.Ale wolna wola. Napisalem co wiedzialem,co
      czuje.Kazdemu wolno --prawda?Homeland jest tam gdzie ??? ....no wlasnie ??? I
      znowu wraca odwieczny problem ---Gdzie jest? lw (bo lubie tu pisac i juz)
      • marxx Re: Wrazenia z..... homelamduuuuuuu 08.09.05, 22:51
        ja tam czekam na Ciebie LW....chociazby dlatego zebys mi wyperswadowal przy
        piwku jakiekolwiek chorobliwe sentymenty
        • littlewing Re: Wrazenia z..... homelamduuuuuuu 08.09.05, 22:54
          a jasie bardzo staram i dobrne do Chicagowa,chocby nie wiem co i Ci w tym
          pomoge.Darz Bor!! lw
          • evek Re: Wrazenia z..... homelamduuuuuuu 12.09.05, 22:45
            by the way - mi tam niczego wyperswadowac nie trzeba, ale bardzo chetnie
            napilabym sie pifka w takim towaryzstwie ;O) tym bardziej, ze wiedze na
            interesujace mnie tematy masz LW wielka! wiec... ??? ;O)))))
            • anyaw73 Re: Wrazenia z..... homelamduuuuuuu 12.09.05, 23:35
              Panowie i Panie cieszy mnie ze az tak wielu z was zechcialo zabrac glos w tym
              watku. Mysle ze kazdy z nas ma i powinnienm miec opinie, oddczucia czy
              doswiadczenia dotyczace zycia w kraju, natomiast chcialam tylko przypomniec ze
              celem tego posta bylo podzielenie sie z wami mojmi zpostrzezeniami akurat
              pozytywnymi a nie tym co kazdy z nas dobrze zna............czyli brak tego i
              owego.........i mozna by tak dalej............ale po co?
              Ludzie koncentrujmy sie na tym co dobre, pozytywne , optymistyczne!!!!!!!!!!!
              Anya
      • w5w7 Re: Wrazenia z..... homelamduuuuuuu 08.09.05, 23:31
        Dzieki littlewing za ten post.Juz myslałam,że tylko ja tu w Polsce mam takie
        malo pozytywne odczucia.Ale napisałes cała prawdę o dzisiejszej
        Polsce.Osobiscie nie mam powodów do wielkich narzekań, ale jak czytam tutaj
        tych mlodych ludzi, co to wrócili na miesiąc do Polski i piszą, jak to juz tu
        jest fajnie, to mi ich zal.Tu trzeba pozyc znacznie dlużej niz tylko bedąc z
        wizyta, żeby pojąc co sie naprawde dzieje.Patriotyzm, sentymenty OK, ale zycie
        mamy tylko jedno. Ostatnio duzo tu czytam o powrotach, o radosci z
        tego...hmmmm..bardzo bym chciala uslyszec od tych ludzi tą radość z powrotu za
        pól roku, rok.
        I oby sie nie okazało, że pomimo wyksztalcenia, znajomosci języka i
        doswiadczenai zdobytego w USA pracy jednak znależc nie mogą. Bo taka niestety
        jest prawda.No chyba, ze sie "załapią" na wyścig szczurów, w duzych zachodnich
        firmach.Popracuja po 12-14 godz.dzienie za przyzwoite pieniadze, a kiedy juz
        zrobia swoje, wypala się, to bardzo szybko zostana wymienieni na innych.Nie
        wspomne juz nawet o bardzo częstych praktykach naszych biznesmenów, którzy
        zatrudniaja ludzi na maly kawałeczek etatu z pensja na papierze liczona
        proporcjonalnie od najnizszej krajowej, zeby tylko zaoszczędzic na ZUS-ie. Niby
        do "reki" daja troche wiecej, ale do czasu. Nie daj Bóg wtedy zachorowac.
        Chorobowe wtedy zgodnie z tym co na papierze, czyli prawie nic.No i zapomniec
        trzeba o kredytach, kartach kredytowych i tym podobnych rzeczach. Żaden bank
        ich na podstawie takich umow nie da.
        Kazdy zrobi co zechce, ale ja chociąz juz nie najmłodsza zastanawiam sie co tu
        jeszcze robie? W kraju, gdzie prawie połowę pensji zabiera nam fiskus i ZUS i
        pomimo niezlych zarobków czeka mnie emerytura w smiesznej wysokosci, o ile
        bedzie ja z czego wyplacac, bo póki co to ZUS wiecznie zadłuzony. Echhh..szkoda
        gadać.
        Ale tym wszystkim z radoscia i optymizmem wybierajacym sie nad Wisłę życzę
        oczywiscie oby im sie udało i nie musieli co dnia budząć sie rano myśleć..po co
        ja tu wrócilem? :(
        • marxx Re: Wrazenia z..... homelamduuuuuuu 08.09.05, 23:43
          Tak
          jakos mi blizej (niestety) do wersji LW...Polska kiedys lezala w Europie ale to
          byly czasy renesansu. Teraz jest dosc dziwny pokraczy twor , gdzie ludzie mowia
          ze jest dobrze...jesli IM jest dobrze!!!!
          Niestety zeby zobaczyc cos wiecej nalezy wyjsc ze swojej skorupki a moze nawet
          wyjsc z siebie i stanac obok...

          Jest tragicznie
          Dlaczego? Polska jako kraj z niesamowitym potencjalem, 40 mln. ludzi i
          co...jedyna Warszwa bez problemu bezrobocia!!!!! Ludzie po studiach z praktyka,
          wiedza, jezykiem , w pracy po 10 godzin zarabiaja po 1500 czy 2000 pln to
          max... a jak juz maja prace to pracodwacy sie smieja w twarz mowiac ze nie ma
          szans na podwyzki. Autostrady niewybudowane, najwieksze banki w rekach
          zagranicznych, huty , stocznie to samo......

          i tylko te wiecznie kolorowe czasopisma gdzie panie zapiepszaja z motorkami w
          pupach miedzy spa, dilerem merca, domem w Konstancinie i swoja firma....
          Polska :(
          • macko74 Re: Wrazenia z..... homelamduuuuuuu 08.09.05, 23:59
            Gdzies przeczytalem ostatnio wypowiedz:

            "Dom Twoj gdzie Praca twoja !!!"
            I mysle ze wiele w tym prawdy.
            Zdradze wam moj sposob na "tesknotki":
            Sciagam sobie Teleekspress + Wiadomosci + poczytam rewelacje na WP , Gazeta,
            Interia , Onet itp....i ide po piwo klnac pod nosem "Co za mistrzostwa swiata
            tam sie wyprawiaja, Kraj Absurdu ".
            Po takiej sesji juz mi lepiej i dziekuje Panu na Gorze ze jestem w "Skunksowie".
            Pozdrowka @ll.
            Macko.

            • marxx Re: Wrazenia z..... homelamduuuuuuu 09.09.05, 00:01
              chyba masz racje
              • rysunkowapostac Re: Wrazenia z..... homelamduuuuuuu 09.09.05, 01:22
                Spoko, spoko...

                Sprawa pierwsza... Tego mnie nauczyl jeden kolega z pracy. Kazdego z nas
                przypadek jest inny. Trudno az tak uogolniac, ze wcale nie warto wracac. Trudno
                bo czy sytuacje kogos z zielona karta mozna porownywac do kogos, kto np. tak ja
                od ponad trzech lat porusza sie bez prawa jazdy... Jak to zawsze mowie: mnie w
                ameryce nie ma... I co mi z tych pieniedzy... Zreszta w przypadku takich ludzi
                jak ja to kwestia zarobkow jest oczywista: jest taki pulap, ktorego sie nie
                przeskoczy... I ok to co w Polsce wydawaloby sie moze nawet ponad przecietna:
                dom, dwa samochody i te inne "luksusy" to jest tutaj standard. Ale naprawde to
                przeciez wszytsko jest na kredyt. I nikomu nie zycze przekonac sie jak w razie
                jakis problemow ze zdrowiem czar pryska... No i jeszcze aspekt
                psychologiczny... Nie wydaje mi sie zeby ktokolwiek w Polsce chcial byc
                malarzem...
                Bardzo wazny jest aspekt tego co sie ma w Polsce... Jak sie ma bylejakie
                wyksztalcenie, rodzina zostawila nam conajwyzej dlugi a jedyna praca wiaze sie
                i tak z byciem robotnikiem to radze zostac. Zawsze robotnik tutaj bedzie zyl na
                wyzszym standarcie niz robotnik w Polsce. Ale jak sie ma jakies ambicje to
                zarobic co potrzebne i uciekac.
                Acha, "tam dom twoj , gdzie serce twoje". Ja to mysle, ze fajnie , ze teraz
                wracajac do Polski zawsze mamy szanse, gdyby cos nie wyszlo w homelandzie udac
                sie do Anglii, Irlandii czy gdzie kto chce. I napewno to juz teraz bedzie
                latwiejsze po pobycie w USA bo juz jestesmy nauczeni sie uczyc nowych miejsc i
                dostosowywac sie do nowych realiow. Zawsze to blizej domu...
                Acha, i jeszcze do Pani o szachowym nicku. Takie pytanko...A czy Pani juz tu
                kiedys byla?

                Sorki za chaos w wypowiedzi ale te kwestie duzo emocji u mnie wywoluja...
                • marxx Re: Wrazenia z..... homelamduuuuuuu 09.09.05, 01:31
                  ok
                  caly pic polega aby pokazac swoj punkt widzenia i dobrze! Ale zalezy on glownie
                  od punktu sziedzenie , nie dobrze. Ciekawe czu jestesmy obiektywni? Mam
                  nadzieje ze troche.
                  Prawda jest taka, ze pomimo ze amerykanie zyja na kredyt to i tak im sie lepiej
                  zyje niz przecietnemu polakowi, jest mniejsze bezrobocie itp... to sa fakty
                  ktore nie maja nic wspolnego z moja/twoja tesknota.
                  Ambitni polacy tu lepiej sobie radza niz w Polsce...dlaczego...jak pokazuja na
                  co ich stac na uniwerstytetach to sa po prostu promowani , daje im sie stypedia
                  i wrecz blaga sie ich aby pracowali na uczelni...pomimo ze jestem tlumokiem bez
                  jakiejkolwiek uczelni wiem co pisze , bo wielu miich znajomych wlasnie robi
                  takie kariery... oni wiedza ze byloby to w Polsce nie do wyobrazenia!

                  Ameryka to nadal lepszy kraj dla ludzi ambitnych niz Polska!
                  • rysunkowapostac Re: Wrazenia z..... homelamduuuuuuu 09.09.05, 01:53
                    Oki , tez spotykam sie z tym , ze ludzie faktycznie dosc daleko na tutejszych
                    uczelniach zachodza. Ale tez nie wszyscy maja tylko ambicje uczelniane. No i
                    zawsze zostaje argument, ze europejskie uniwersytety tez Polakow przyjmuja.
                    Bardziej mialem na mysli ambicje zyciowe...

                    Oki zgadzam sie rowniez , ze to zycie na kredyt takie calkiem zle nie jest.
                    Zwracam tylko uwage, ze to sie odbywa jakims kosztem. Nie tylko wiele rzeczy
                    kosztuje nas wiecej niz powinno ale tez wielu ludzi sie zajerzdza do granic
                    mozliwosci zeby jakies tam kredyty posplacac. I placimy gorszym kontaktem z
                    rodzina.
                    No i przy okazji rodziny to jest tez kwestia wychowania dzieci... Tutejsze
                    przepisy potrafia byc tak absurdalne, ze czesc rodzicow polskiego pochodzenia
                    ma problemy z tym prawem. Ze nie wspomne o calym tym systemi wartosci jakie
                    dzieci wynosza z tutejszych szkol i przejmuja od swoich amerykanskich
                    rowiesnikow.
                    I jeszcze raz podkreslam : kazdego sytuacja jest indywidualna.
                  • marxx Re: Wrazenia z..... homelamduuuuuuu 09.09.05, 01:53
                    Jeszcze jedno o czym czesto tu bedac (chicago) zapominamy tym bardziej jesli
                    jestesmy tu juz kilka latek .....tesknimy za czyms co idealizujemy sobie w
                    naszych glowicach. Polskie mile wspomnienia/sprawy staja sie bardziej rozowe, w
                    myslach godzimy sie z rodzina czy pokloconymi przyjaciolmi. Zapominamy ile nas
                    trudu kosztowalo wziecie kredytu na 1000 zl. Zapominamy ze kupno jednych
                    dzinsow lub pary adidasow z chin to impreza na jeden rok. zapominamy , ze nie
                    stac bylo normalnego ambitnego mlodego czlowieka na wczasy w pod Giewontem czy
                    w Miedzyzdrojach. Zapominamy ze nasza darmowa sluzba zdrowia leczy tak , ze o
                    dupe rozbic i trzeba miec koperte z sumami ktore chcialoby sie miec tutaj.
                    Zapominamy ze nasze szkoly daja takie wyksztalcenie , ze zeby byc douczonym czy
                    innym fachowcem rodzice kupowali korepetycje w podstawowce i LO, a w czasie
                    studiow ci ktorym sie udalo z usmiechem spadali z Polski na zachod aby sie
                    naprawde czegos nauczyc.

                    Tak jest caly czas ale co sie zmienia?

                    Mieszkania coraz drozsze, sluzba zdrowia ledwo zipie i poloficjalnie musisz
                    placic ale nadal byle jak zostanies zobsluzony, szkoly przepelnione bo przeciez
                    im wiecej studentow tym wiecej kasy, profesorstwo robi bokami aby dorobic,
                    dzinsy 501, 100$, zaliczka na samochod 25%, kredyt na dom z oprocentowaniem
                    plynnym, oprocentowanie kredytow na kartach do 30 kilku % , autostrady budowane
                    od 10 lat, ceny na internet zaporowe na dormalna rodzine , mozna zapomniec o
                    calorodzinnych wczasach w Polsce, mozna by wymieniac (te info sa od znajomych i
                    oczywiscie z tego co sam dowiedzialem sie z polskich
                    mediow) ....................

                    Taka jest sytuacja polskich szarakow czyli polskiego narodu..co oczywiscie nie
                    oznacza ze wiele osob nie jest autentycznie szczesliwych w Polsce tylke dzieki
                    uczciwej wlasnej pracy

                    Polska to piekny kraj
                    • marxx Re: Wrazenia z..... homelamduuuuuuu 09.09.05, 01:55
                      Musze spadac a teraz dyskusja dopiero sie rozpoczyna :(
                      Chodzi mi wlasnie raczej o ogolna polska sytuacje a nie nasze
                      indywidualne...dlatego wlasnie tak pisze.

                      Ale temat jest oooogromny!
                      m
                    • rysunkowapostac Re: Wrazenia z..... homelamduuuuuuu 09.09.05, 02:00
                      Marxx! Ja sie zgadzam. Polska napewno nie jest idealna... I latwo to tam nie
                      jest. Ale mysle, ze czasem jednak warto zawalczyc. I jednak Ci ludzie tez jakos
                      tam zyja. I jak widze jak sobie radza moi znajomi to wiem , ze jest naprawde
                      roznie. Ale naprawde jak sie jakos madrze ustawic to da sie zyc. I pewnie niby
                      tu tez sie da. Ale nigdy nie bedziemy tu u siebie... I nie wyobrazam sobie
                      zebym mogl kiedykolwiek po angielsku wyrazic naprawde wszystko co bym
                      chcial...Zreszta jakie to ma znaczenie jak ja np. nie mam najmniejszych szans
                      zeby tu byc legalnie...
                      • anyaw73 Re: Wrazenia z..... homelamduuuuuuu 09.09.05, 05:12
                        To ja moze tak.....zyje w tym kraju od 15 lat i zgadzam sie ze latwiej jest tu
                        do czegos dojsc, cos osiagnac i poprostu zyc godnie. Ja naleze do tych osob
                        ktore czasem lubia powalczyc..........................nawet jesli jest to walka
                        z wiatrakami. Nie twierdze ze Polska to kraj miodem plynacy, poprostu zauwazam
                        pozytywne zmiany, ktorych przez cale lata 90 te nie bylo. Ja jestem optymistka
                        ze bedzie co raz lepiej.........mam tu na mysli mentalnosc ludzi ich podejscie
                        do zycia i wychowanie dzieci bo to od tego wszystko( przyszlosc) zalezy i nie
                        jest tak do konca jak Marxx twierdzi, ze korepetycje, ze wszystko be i syf.
                        Mlodzi ludzi ( moji znajomi ) wiedza ze maj wybor i musza swiadomie podejmowac
                        decyzje ktore beda mialy wplyw na ich i inych ludzi zycie...............to dla
                        tego posylaj swoje dzieci do szkol intergarcyjnych pomimo tego ze wiaze sie to
                        z nie dogodnoscia dowozu dzieciakow na drugi koniec warszawa lub dodatkowymi
                        wydatkami. Oczywiscie nie kazdy jest w sytacji ze ma ten wybor..............ale
                        jak go jak na razie mam i zamierzam nadal go miec i dla tego miedzy innymi
                        mysle o powrocie a przynajmniej probie..........
                        Anya,
                        • macko74 Re: Wrazenia z..... homelamduuuuuuu 09.09.05, 06:23
                          Musze sie zgdzic a w.w opinia Maarx-a i dodac ze naprawde juz nie wierze w
                          ta "lepsza Polske" , moze to zle tak myslec ,ale tak mysle...
                          I najbardziej sie obawiam , ze najgorsze jest dopiero przed Polska, ile jeszcze
                          ludzie wytrzymaja ....??? No wlasnie ile ??? Czy poleje sie krew ? , w/g mnie
                          jest to bardziej prawdopodobne niz to "bedzie lepiej".
                          Sorki za pesymizm .
                          Pozdrowka.
                          Macko.
                          • marxx Re: Wrazenia z..... homelamduuuuuuu 09.09.05, 13:29
                            zeby nie bylo watpliwosci ...ale teraz bardzo krotko bo do pracy trza
                            uciekac.....ja wiem ze zycie w Polsce tez moze byc i czesto jest cudowne i
                            czesto luczie sa cudowni i miejsca oczywiscie tez, ale jako kraj/panstwo Polska
                            stoczyla sie do poziomu panstw trzeciego swiata europy...czyli niedobrze:(

                            I w tym wypadku nie ma sie z czego cieszyc ze Polska ma "swoja" historie cztery
                            razy dluzsza niz usa
                • w5w7 Re: rysunkowapostac 09.09.05, 16:08
                  Zostalam chyba wywolana do odpowiedzi co tez czynie.

                  >Acha, i jeszcze do Pani o szachowym nicku. Takie pytanko...A czy Pani juz tu
                  kiedys byla?

                  Nie rysunkowapostaci, nie byłam. Napisalam tylko o swoich odczuciach jakie mam
                  czytając pełne zachwytu Polska posty osób, które wybraly sie na krótko nad
                  Wisłe, pewnie w ramach wypoczynku i odwiedzin. Żeby wiedzieć, jak tu naprawdę
                  jest trzeba tu mieszkać, pracowac i zyc jak ja.
                  Na ktoryms z wątkow juz pisałam, ze wszędzie pracowac trzeba, nigdzie manna z
                  nieba nie leci.Tyle, że róznica pomiedzy praca tu w Polsce, a gdziekolwiek na
                  zachodzie z USA włacznie jest w tym, co mozna za za swoja ciężka pracę kupic.
                  Róznica jest również w tym, że wszędzie indziej bezrobocie nie wynosi ok.20%
                  jak w Polsce. I nie namawiam nikogo do zostania na obczyznie.Kazdy ma wolna
                  wole i sam wie co ma robic.Jesli mu sie Ameryka nie podoba, albo nie umie sie w
                  niej znależć to oczywiscie niech wraca, ale niech nie wierzy tym hura
                  optymistycznym opowiastkom jak to sie poprawilo, bo to nieprawda.Stracilismy
                  jako naród kolejne 25 lat, nie wykorzystalismy szansy i niestety w najbliższej
                  przyszlości lepiej nie bedzie. Oby tylko nie bylo znacznie gorzej.A jesli juz
                  gdzies jest odrobine lepiej to tylko chwalic władze lokalne i spoleczeństwo.Ale
                  to wyjatki. Polacy pogrążyli sie w marazmie...niestety.
                  • marxx LALALA ale fajna ta Mandaryna taka nasza polska 10.09.05, 01:46
                    Zostawmy biedne dzieci ktore trzeba dowozic autobusami do szkol integracyjnych
                    i inne odosobnione przypadki... :)

                    Na pietnascie lat zmagan, reform, zmian, ludzi ktorzy mieli blysnac intelektem
                    to qrewsko malo sie zmienilo........poniewaz niebudowano Polski z gówna, bylo
                    niesamowite zaplecze ekonomiczno gospodarcze plus ludzie ktorzy mogli cos
                    zrobic.
                    To co sie zmienilo , to i tak by sie zmienilo bez "reform" tych pietnastu lat,
                    polki uginajace sie od zarcia, multipleksy, zamkniete osiedla dla bogatych ,
                    tv. kablowe, Era, Idea......To po prostu jest normalna sprawa , , czas idzie do
                    przodu!

                    To co pozwala normalnie zyc to tez : sadownictwo, aparat przymusu (policja),
                    podatki, sluzba zdrowia, szkolnictwo.

                    No niech mi ktos wyskoczy ze tu jest OK....

                    To niech spierdziela do Polski zaklada firme i zachoruje w jednym momencie
                    dodatkowo procesujac sie z urzedem skarbowym ktoremu cos sie przypomnialo po
                    dwoch latach...no mercy....
                    bye
                    m
                    • bar_nata Re: LALALA ale fajna ta Mandaryna taka nasza pols 11.09.05, 02:41
                      Czytam Wasze wypowiedzi i robi mi się coraz smutniej.....Macie dużo racji co do
                      życia w Polsce. Pracy nie ma, albo jest kiepsko opłacana, łapownictwo kwitnie w
                      najlepsze, pieniędzy na szkoły i służbę zdrowia brak.....A ja głupia,
                      sfrustrowana matka siedzę przed komputerem i czekam na jakiś sygnał od syna z
                      Chicago, wymyslając argumenty które mają Go skłonić do powrotu. Czy mi się
                      uda???
                      Pozdrawiam z Polski!
                      • smiechy.w.ciemnosci Re: LALALA ale fajna ta Mandaryna taka nasza pols 11.09.05, 04:16
                        Kiedy wyjechal Twoj syn? Na dlugo?
                        Moi rodzice tez od samego poczatku, jak tu jestem, ciagle namawiali mnie do
                        powrotu. Postanowilam wyjechac ze Stanow, ale nie wybieram sie wcale do Polski.
                        Tu nie widze dla siebie perspektyw rozwoju, w ojczyznie .. moze. Najpierw chce
                        sprobowac gdzie indziej. Wiadomo, ze wszyscy rodzice tesknia i chcieliby miec
                        swoje dzieci, jak nablizej, tak wiec nie pisz, ze jestes glupia!!!
                        Trzymaj sie, moze pewnego dnia sama odwiedzisz Chicago?:)
                        pozdrawiam:)
                        • bar_nata Re: LALALA ale fajna ta Mandaryna taka nasza pols 11.09.05, 08:25
                          smiechy.w.ciemnosci napisała:

                          > Kiedy wyjechal Twoj syn? Na dlugo?
                          > Moi rodzice tez od samego poczatku, jak tu jestem, ciagle namawiali mnie do
                          > powrotu. Postanowilam wyjechac ze Stanow, ale nie wybieram sie wcale do
                          Polski.
                          > Tu nie widze dla siebie perspektyw rozwoju, w ojczyznie .. moze. Najpierw chce
                          > sprobowac gdzie indziej. Wiadomo, ze wszyscy rodzice tesknia i chcieliby miec
                          > swoje dzieci, jak nablizej, tak wiec nie pisz, ze jestes glupia!!!
                          > Trzymaj sie, moze pewnego dnia sama odwiedzisz Chicago?:)
                          > pozdrawiam:)

                          Wyjechał w lipcu, jak mówił na trzy miesiące.......z uwagi na rozpoczynające
                          sie zajęcia na uczelni planował wrócić na początku października.
                          Ostatnio wpadł na pomysł wzięcia urlopu dziekańskiego i chce zostać dłużej.
                          I nawet nie chodzi mi o to że chcę mieć Go blisko siebie (chociaż bardzo
                          chcę),lecz o to że jest studentem na V roku UW i martwię sie żeby nie narobił
                          sobie w przyszłości kłopotów. Został mu tylko rok nauki w tym jeden semstr na
                          uczelni w Austrii ( ramach wymiany z Erasmusa) boję się że to zaprzepaści.
                          Jak był w ubiegłym roku w Chicago takie pomysły mu nie przychodziły do głowy, a
                          teraz sama nie wiem co otym myśleć.
                          Pozdrowienia z W-wy!
                          • bar_nata Re: Więc chyba sama przyznasz 11.09.05, 08:29
                            mi rację że w jego sytuacji byłoby to totalną głupotą....... a przecież głupi
                            nie jest (jestem tego pewna-jakem matka)
                            • w5w7 Re: Więc chyba sama przyznasz 11.09.05, 09:26
                              Oj te nasze dzieci..one maja swoja wizje życia, a my się tu zamartwiamy.
                              Uparcie twierdze, że nie ma do czego wracac,ale studia trzeba by skonczyc.Moje
                              dziecie też obiecuje, że wróci, skończy, a potem ew, poleci spowrotem. Ale kto
                              to wie..? Pewnie już próbowalas z synem rozmawiac, przekonać. Próbuj dalej,w
                              końcu to tylko rok. Trzymam kciuki:)
                              Pozdrawiam
                              • bar_nata Re: Więc chyba sama przyznasz w5w7 11.09.05, 13:49
                                Dzięki! Jeszcze nie tracę nadziei że uda mi się przemówić dziecku do rozumu.
                                Chociaż widzę że będzie trudno (ma tam dziewczynę której nie chce
                                zostawić).Obiecał że zadzwoni dzisiaj, ale już mi przedstawił masę argumentów
                                za (za - wg. niego, nie mnie).Pocieszam się że jeszcze jest trochę czasu.......
                                może jednak dojdzie do wniosku że lepiej wrócić i skończyć studia w terminie,
                                niż zasuwać ciężko gdzieś tam na budowie.
                                Pozdrawiam
                                • irenkap Re: Więc chyba sama przyznasz w5w7 11.09.05, 16:49
                                  Witaj. No to masz problem. Sprobuj mu przetlumaczyc, ze wcale jej nie zostawia,
                                  wrecz przeciwnie robi to dla niej, zeby mieli w zyciu latwiej...a jesli ona go
                                  kocha, to powinna go sama namowic na powrot, dla jego dobra. Jesli uczucie
                                  jest silne, to przetrwa taka probe.. Zrob wszystko co mozliwe, zeby go
                                  przekonac, bo nie mam watpliwosci, ze masz racje. Za dlugo zyje :)) Kiedys syn
                                  Ci podziekuje.. Powodzenia!!
                                  • bar_nata Re: Więc chyba sama przyznasz w5w7 11.09.05, 18:25
                                    Witaj! Dziękuję! oj bardzo mi się przyda. Myślę że ich uczucie jest silne.
                                    Już jedną próbę mają za sobą. Rok rozłąki. W zeszłym roku razem wyjechali za
                                    Wielką Wodę, Ona została.... syn wrócił do domu i na uczelnię. A teraz ma inny
                                    pomysł.......chce zostać dłużej bo jak twierdzi i tak nie napisze pracy w
                                    terminie przez wyjazd na stypendium do Austrii (od lutego cały semestr) więc
                                    chce zostac i zarobić na (jak się wyraził) godziwe życie w Austrii, niby Go
                                    rozumiem ale się boję że tak się zacznie odwlekanie powrotu i wreszcie wsiąknie.
                                    Pozdrowienia
                                    • w5w7 Re: 11.09.05, 18:49
                                      No tak..teraz to juz czarno ten powrót widze:( Nie mamy wyjscia bar_nata,
                                      dzieci sa dorosle i tak zrobia co zechcą, czy nam sie to podoba, czy nie.No ale
                                      przekonywac warto jednak.
                                      Powodzenia.
                                      • bar_nata Re: 12.09.05, 00:00
                                        No i nie zadzwonił......Pewnie bał się "trucia" jak ostatnio.....ze złości nie
                                        wiem czy zasnę. Wszystkim tym co mogą spać życzę miłych snów. Pa pa
                                        • marxx trucie 12.09.05, 01:17
                                          Dziewczeta !
                                          Czy tego chcecie czy nie, czlowiek w jakims tam momencie sam musi podejmowac
                                          decyzje, nawet tylko po to aby sie sparzyc.
                                          A trucie moze tylko spowodowac stawanie okoniem...lepiej zapodac swoje rozsadne
                                          argumenty i czekac na ew. odpowiedz

                                          m
                                          • bar_nata Re: trucie 12.09.05, 07:45
                                            Mądrze piszesz.....ale matki tak mają że te oparzenia bolą je bardziej niż
                                            własne....... i to bardzo bolą.....
                                            Pozdrawiam
                                            • smiechy.w.ciemnosci Re: trucie 13.09.05, 23:29
                                              Bar-nata...nie chce Cie jeszcze bardziej denerwowac, ale musze przyznac, ze znam
                                              sporo osob, ktore tu przyjechaly dla( do) Kogos,porzucajac dobra prace, studia i
                                              swoje marzenia, a na miejscu okazalo sie, ze zwiazki jednak nie przetrwaly( albo
                                              trwaja, ale ludzie zyja obok siebie a nie ze soba)i teraz te osoby wyrzucaja
                                              sobie, ze zdecydowaly sie na przylot tutaj... czas mija, a frustracja rosnie
                            • smiechy.w.ciemnosci Re: Więc chyba sama przyznasz 13.09.05, 23:23
                              Hmm ja tak sie rwalam do Stanow( nie znajac oczywiscie tutejszych realiow), ze
                              wpadlam na durny pomysl napisania tylko pracy magisterskiej, a bronic sie
                              postanowilam po powrocie( zalozenie-6 miesiecy w Stanach)Na szczescie jednak,
                              rodzice staneli okoniem i zapowiedzieli mi, ze nie wyjade dopoki nie obronie.
                              Tak tez zrobilam i w tej chwili uwazam, ze mieli racje, bo oczywiscie Stany tak
                              "wciagaja", ze po pol roku nie chcialam wracac, wiec nadal mialabym
                              niedokonczone studia. Co prawda nie korzystam wcale z tego, co sie uczylam, ale
                              to, ze mam juz jakis stopien naukowy, daje mi mozliwosc studiowania gdzie
                              indziej. Teraz przenosze sie do WB i tam w niektorych ofertach pracy( zaznaczam-
                              tych, ktore mnie interesuja) jest wymog posiadania "papierka". Nie wiem co
                              studiuje Twoj syn, jakie ma plany i jak wazne jest dla niego nauka, czy jest
                              tylko nastawiony na zarabanie $$$ czy zamierza wrocic i szukac pracy zgodnie z
                              wyksztalceniem, takiej, ktora bedzie ju dawala satysfakcje... Z wlasnego
                              doswiadczenia moge powiedziec tylko, ze jesli nie ma sie tu szans na
                              zalegalizowanie pobytu i nie chce sie do konca zycia praciwac dla kogos, kto to
                              bedzie wykorzystywal, a jednoczesnie chce sie rozwijac, to nie warto zostawac w
                              Stanach i zaprzepascic szanse na stypendium, skonczenie nauki itp. W tej chwili,
                              jest sporo molziwosci w Europie i chociaz zycie tutaj moze sie wydawac
                              latwiejsze( szybciej mozna zarobic $$$), to moim zdaniem nie warto.Oczuwiscie
                              punk widzenia zalezy od punktu siedzienia:)
                              • bar_nata Re: Więc chyba sama przyznasz 13.09.05, 23:58
                                Mój syn do tej pory rozsądnie twierdził że ameryka to nie miejsce do życia na
                                stałe. Był w Chicago w ubiegłym roku i nie powaliło go na kolana, pomimo
                                niezłych zarobków. Pracował bardzo ciężko na budowie, co zarobił to prawie i
                                wydał bo pokupował sobie trochę fajnych rzeczy i zaszalał na koniec fundując
                                sobie i swojej dziewczynie luksusowe wakacje w Cancun. Nie jest typem ciułacza.
                                W tym roku pracuje u tego samego kontraktora. Pomimo doskonałej znajomości
                                angielskiego z wiadomych przyczyn na lepszą pracę liczyć nie może.
                                Nauka jest dla Niego ważna, tym bardziej że nie miał z nią nigdy problemu.
                                Studiuje na Uniwersytecie Warszawskim na wydz. Zarządzania jest na V roku
                                a dodatkowo od lutego zakwalifikował sie na jeden semestr na studia w Austrii.
                                W związku z tym wymyślił sobie że i tak nie napisze w Gratzu pracy
                                magisterskiej więc teraz weźmie urlop dziekański na pół roku, zarobi sobie na
                                pobyt w Austrii, a po powrocie dokończy studia, tym bardziej że wiele zajęć z
                                piątego roku już ma zaliczone. Niby brzmi to nie całkiem głupio, ale ja mam
                                wątpliwości..... co będzie jak mu odbije i zarabianie dolarów zacznie mu się
                                podobać, poza tym jeszcze sprawa dziewczyny co będzie jak Ona nie będzie
                                chciała wracać? O i tak sprawy się mają? Twoi rodzice mogli zadziałać wcześniej
                                a ja no cóż w tej sytuacji nie pozostaje mi nic innego jak tylko modlić się o
                                rozum dla Niego.
                                • marxx wsio jest wpariadkie 14.09.05, 00:13
                                  Nata...przypominam ze Twoj syn jest na 5 roku zarzadzania, niedosyc ze na pewno
                                  umysl ma analityczny to i przeszedl juz najgorszy okres buntu i naporu ,
                                  jestem pewny ze dokladnie zdaje sobie z ew. konsekwencji machniecia reka na
                                  nauke, no i zakwalifikowal sie na Austrie (tam to dopiero bedzie mial fajnie,
                                  Wieden jest cuuudowny) .
                                  Nie wierze ze o tym wszystkim zapomnial, jedyne co mi przychodzi na mysl to ,
                                  ze laduje akumulatory przed koncowym etapem nauki , laduje tez kabze bo kasa w
                                  Austrii sie przyda (strasznie drogie knajpy) i ze ma kochajaca i ciut
                                  przewrazliwiona mame... :)
                                  m
                                  • bar_nata Re: wsio jest wpariadkie 14.09.05, 00:19
                                    MOŻE ZROZUMIESZ JAK CI POWIEM ŻE SYŃCIO JEST JEDYNAKIEM
                                    • marxx Re: wsio jest wpariadkie 14.09.05, 00:43
                                      jak juz to zostalo TAK powiedziane....to juz nic nie mowie.....ale nadal mysle
                                      ze wszystko jest OK
                                      • smiechy.w.ciemnosci Re: wsio jest wpariadkie 14.09.05, 00:47
                                        Bar-Nata... Cokolwiek Twoj syn zadecyduje, niech tylko mu to wyjdzie na dobre:)
                                        • bar_nata Re: wsio jest wpariadkie 14.09.05, 01:00
                                          Dzięki Wam za dobre słowo......co ja bym bez Was zrobiła ....
                                          • bar_nata Re: wsio jest wpariadkie 14.09.05, 01:03
                                            .....a jeszcze..... Elbridge bliżej Kimball to też taka niebezpieczna okolica?
                                          • bar_nata Re: ......a jeszcze pytanko..... 14.09.05, 01:05
                                            ..... Elbridge bliżej Kimball to też taka niebezpieczna okolica?
                                            • marxx Re: ......a jeszcze pytanko..... 14.09.05, 01:14
                                              po pierwsze bez histerii :))))
                                              czasami balbym sie bardziej przejsc po Warszawie w centrum niz tu!!!!!!!!

                                              Skrzyzowanie Elbridge z Kimball jest moze 100/150 m od Milwaukee
                                              • bar_nata Re: ......a jeszcze pytanko..... 14.09.05, 01:29
                                                Obiecuję już więcej nie będę........ a co z moim pierścionkiem .....(pardon co
                                                też mi się marzy)......chciałam powiedzieć obiecanym sygnetem
                                                forumowym ......wygrałeś???
                                                • marxx Re: ......a jeszcze pytanko..... 14.09.05, 01:32
                                                  jeszcze nie...musze kupic losy...losowanie bedzie ok naszej 22...do wygrania
                                                  200mln $. co przy wyplacie gotowkowej po odtraceniu wszystkich podatkow da
                                                  kwote ciut ponad 100 baniek w $...dobre i to
                                                • smiechy.w.ciemnosci Re: ......a jeszcze pytanko..... 14.09.05, 03:00
                                                  Nata... zeby Cie uspokoic troszke. Ja sie poruszam tutaj bez samochodu prawie
                                                  trzy lata, wracam do domu o roznych porach( czasami z Jackowa:)ganiam na
                                                  piechote, jak nie ma akurat autobusu i raz jedyny tylko ktos mnie zaczepil. Nie
                                                  slyszalam tez, zeby ktos z moich znajomych zostal napadniety( dopiero Irenka
                                                  niedawno). Naprawde bardziej balam sie czasami w Warszawie ( chociaz bardzo
                                                  lubie to miasto).
                                                  • bar_nata Re: ......a jeszcze pytanko..... 14.09.05, 09:04
                                                    Dzięki Wam wszystkim za słowa pociechy! Obiecuję że więcej histeryzować nie
                                                    będe. Jak bym kiedykolwiek zaczęła.......przywołajcie mnie ostro do porządku;)
                                                    Pozdrawiam i życzę Wam by Wasze wspomnienia i wrażenia z Polski były jak
                                                    najlepsze.
                                                    Baśka
    • marxx Re: Wrazenia z..... homelamduuuuuuu 14.09.05, 01:34
      Powracam do tematu watku.

      nie mam wrazen z homelanduuu...mam tylko wspomnienia z rowno 5 i pol roku temu
      • bar_nata Re: Wrazenia z..... homelamduuuuuuu 14.09.05, 09:07
        Nie jestem pewna czy dobrze odbieram Twój nastrój, ale jakoś mi smutkiem
        powiało.......
        • marxx Re: Wrazenia z..... homelamduuuuuuu 14.09.05, 13:18
          troszke mnie tak wzielo...czlowiek czasami teskni
          • monkglobe Re: Wrazenia z..... homelamduuuuuuu 16.09.05, 01:31
            Wrocilem wlasnie niedawno z urlopu i zaczalem czytac zaleglosci na forum.
            Przyznam sie, ze ten watek wzruszyl mnie maksymalnie bowiem dotyczy problemu, z
            ktorym obecnie sam tez musze sie uporac. Przyjechalem tu 1.5 roku temu,
            oczywiscie tylko na chwile, na pol roku. Na szczescie nie przyjechalem na wizie
            turystycznej, co pozwolilo mi na legalne zdobycie SS i DL. W Polsce bylem
            studentem 3 roku na UW. Od kiedy pamietam, zawsze marzylem o wyjezdzie do
            Ameryki, mowilem tez, ze jesli kiedys tu przyjade, to na pewno tu zostane. To
            byl taki moj American Dream.
            Kiedy tu przyjechalem zaczalem od zwiedzania Chicago, samo miasto zrobilo na
            mnie dosc dobre wrazenie, szczegolnie noca... W ciagu dnia, wlasciwie od
            drugiego dnia po przyjezdzie, pracowalem fizycznie przy malowaniu domow.
            Zarabialem $7 na godzine i marzylem o zmianie pracy. W goracym czerwcowym sloncu
            malujac budynki spedzalem 10, 12 godzin dziennie. Po kilku tygodniach
            zdecydowalem sie na zmiane pracy, postanowilem zajac sie opieka.
            Rodzice nie byli do konca przeciwni mojemu zostaniu tutaj, ale w pierwszych
            miesiacach mojego pobytu problen ten nie byl zbyt czesto poruszany. Sadzili, ze
            6 miesiecy to duzo czasu... Szczegolnie mama, dla ktorej bardzo wazny jast fakt
            abm ukonczyl uczelnie. Zaznaczam, ze i dla mnie nie jest to sprawa malo istotna.
            Zaczalem prace przy opiece, w bardzo sympatycznej rodzinie, gdzie spedzilem rok
            czasu. Wiec jednak zostalem. Przez ten rok, spedzony wlasciwie w wiezieniu, nie
            mialem zbytnio czasu na "amerykanskie zycie". Chyba jak syn jednej z
            forumowiczek, rowniez i ja nie naleze do bardzo oszczednych, wiec mimo ze nie
            mialem wiekszych wydatkow, zawsze znalazlo sie miejsce na ulokowanie funduszy.
            Zatem sen o odlozeniu fortuny jednak zostal rozwiany. Przyznam ze bardzo pomogl
            mi ten rok "z inna rodzina", bo udalo mi sie troche jednak uzbierac i kupic
            auto. W te wakacje przyjechala do mnie mama z siostra, stesknione tak jak i ja.
            Zobaczyly jak tu sie zyje, poznaly troche kraj i obie doszy do wniosku, ze mimo
            iz chcialyby zebym byl gdzies blisko w Polsce, to jednak nie beda mnie juz do
            tego przekonywaly... Wiem, ze wybor miejsca (tu czy w Polsce) nie polega tylko
            na liczeniu gotowki. To przede wszystkim decyzja dotyczaca naszych
            INDYWIDUALNYCH wartosci. Z perspektywy czasu (a szczegolnie juz po wyjezdzie
            mamy i siostry) dochodze do wniosku, ze nie jestem w stanie zyc tu i nie miec
            mozliwosci powrotu. Jak na razie nie zapowiada sie na mozliwosci uzyskania
            legalnego pobytu, a pewnie i posiadacze GC wiedza, ze takie wyjazdy do Polski
            nie sa zbyt czeste...
            Zycie w Ameryce jest z cala pewnoscia bardziej proste niz zycie w Polsce, ale ja
            staram sie myslec realnie: tu nie mam wlasciwie niczego. Mieszkanie trzeba
            wynajac, placac wciaz wlasciwie za cos, co nigdy nie bedzie twoje... (albo kupic
            za kredyt i przez kolejne 30 lat pracowac w pocie czola aby podolac oplatom).
            Mnie sie wydaje, ze Ameryka to jeszcze jeden problem - im wiecej masz, tym
            wiecej chcesz... Oczywiscie pieniazki zarabia sie latwiej niz w Polsce, ale i
            nasze potrzeby, a co za tym idzie i wydatki - sa rowniez duzo wieksze. Odezwa
            sie zaraz glosy, ze Tu przynajmniej mozna sobie na to pozwolic. Tak, to prawda,
            ale wlasnie dlatego nie mozna generalizowac. Jesli w kraju ma sie w miare dobra
            sytuacje materialna, to wydaje mi sie, ze nie warto siedziec tu nielegalnie. Ja
            (majac wlasne M3 w Polsce) nigdy nie zaplacilbym za wynajem 2000zl/mc - tu w
            ameryce jest jednak oczywistym, ze musze taka kase wydac. Zatem pytanie: czy
            warto pracowac na cos, co jest dostepne nad wisla za free?

            Powiem tak, mnie sie wydaje, ze w Ameryce najlepiej zyje sie wlasnie tym osobom,
            ktore w Polsce nia mialy nic, albo mialy bardzo wiele. Czyli biednej klasie
            robotniczej i najbogatszym vipom. Ci biedni robiac to samo (praca na budowie,
            sprzatanie) zyja na duzo wyzszym poziomie niz zyli w Polsce, dla tych
            najbogatszych Ameryka daje wiecej mozliwosci rozwoju, inwestycji, przyjemnosci.
            Sam naleze wlasnie do klasy sredniej i chyba dlatego nadal nie moge zdecydowac.
            Za kilka dni przyjedzie do mnie dziewczyna, z ktora nie widzialem sie od roku.
            Ona twierdzi, ze przyjedzie tu aby mnie zabrac do Europy. Mysle, ze jesli w
            ciagu nastepnego roku nie uda mi sie zdobyc satysfakcjonujacej mnie pracy,
            ulozenia sobie zycia na poziomie "sredniej amerykanskiej", to zdecyduje sie na
            powrot. Byc moze 2 lata to zbyt krotki czas aby osiagnac wszystko co planuje,
            ale zdaje mi sie, ze nie warto tu zaczynac od zera, kiedy w Europie mozna
            zbudowac to samo na juz powstalych fundamentach...

            Poza tym jednak rodzina jest dla mnie wazna. Zawsze mowie, ze tesknoty nie
            odczuwa sie jesli nikomu z bliskich nie dzieje sie krzywda...

            Doszedlem do wniosku, ze warto tu zostac i zgromadzic fundusze, choc to wcale
            nie tak latwe jak myslalem... Przed wyjazdem bylem przekonany, ze 50 000$ w rok,
            to nie problem, teraz wiem, ze jesli w 2 lata uda sie odlozyc taka kwote, mozna
            byc bardzo zadowolonym... Pieniadze zarabia sie tu coraz ciezej, odklada coraz
            wolniej...

            Jesli wroce do Polski, to tylko aby dokonczyc studia. Jesli uzbieram odpowiednia
            kwote, to moze zainwestuje aby otworzyc cos swojego. Jesli Polska mnie
            rozczaruje - zawsze mozna pojechac do UK, Irlandii... bo do Kanady czy Australii
            juz bym raczej nie pojechal... mam dosc tych odleglosci...

            Sorry za dlugosc tego wywodu, ale jakos tak zdolowany jestem po wyjezdzie
            rodzinki i nie mam sie komu po polsku wygadac, a okazuje sie ze gadanie o tym z
            amerykaninem to tak jak tlumaczenie najedzonemu, co znaczy glod...

            Pozdrawiam i zycze wszystkim powodzenia:)
            • marxx Re: Wrazenia z..... homelamduuuuuuu 16.09.05, 02:02
              Medal za Taki post, i niedotyczy to tylko dlugosci a glownie chodzi mi o Twa
              szczerosc.

              Masz racje, decyzja TU czy TAM to decyzja dotyczaca naszych indywidualnych
              wartosci!
              tak naprawde dzieki takim postom, widac, ze najwiekszy problem z podejmowaniu
              decyzji mamy my sami majac wlasne wizje, nadzieje, czy tesknoty. Zderzamy sie z
              nimi codziennie , zyjemy miedzy nadzieja a rzeczywistoscia, no i w zwiazku z
              tym ze nasze nadzieje czy marzenia nigdy nie beda odzwierciedlone w dniu
              codziennym zyjemy jak na kacu tylko ze moralnym...booooliii :(
              Nauczmy sie podejmowac decyzje a nie od nich uciekac ...do Polski czy
              gdziekolwiek (nie pije do nikogo!)

              Dopiero na dalszym planie powodem podjeci adecyzji o wyjezdzie/zostaniu jest
              sytuacja materialna danego kraju.

              Jedyne co, to nadal bede powtarzal , ze posiadanie w Polsce nawet takiego M3 i
              bieganie po starych smieciach nie spowoduje spokojnosci ducha, mowienie
              codzinnie po polsku tez nie widze w kategoriach szczescia czy spokojnego zycia.

              Rodzina, jakas tam stabilizacja, tez troszke adrenaliny moze w trakcie
              pozdrozy, satysfakcjonujace i przynoszace kase zajecie, moze jakies dodatkowe
              hobby czy ich cala masa, zaspokojenie kilku spraw ambicjonalnych, zdrowie,
              przyjaciele.....sadze ze to jest OK, jak widac niekoniecznie w Polsce
              niekoniecznie w USA............. i zeby miec ta druga osobe

              PS: co jakis czas widze w postach zaznaczona sprawe studiow...czy to cos znaczy
              dla Was , ze posiadajac indeks pracujecie fizycznie badz w niespecjalnie milej
              pracy?

              m


              • monkglobe Re: Wrazenia z..... homelamduuuuuuu 16.09.05, 02:17
                Zgodze sie z Toba, ze chyba jednak najwazniejsze jest posiadanie drugiej osoby,
                bo bez niej i sukcesy nie ciesza i porazki sa ciezsze do przezwyciezenia.
                I zgodze sie, ze nie chodzi o sytuacje materialna kraju, chodzi o indywidualne
                decyzje.

                A co do uczelni...
                Ja zawsze powtarzam, ze jesli ktos studiuje na medycynie, prawie, czy innych
                kierunkach - ale robi to z pasja, studiuje to co go bardzo ciekawi, z czym wiaze
                swoja przyszlosc i z czego nie zrezygnowalby za zadna kase, to warto sie temu
                poswiecic. Jesli jednak studia maja byc jedynie papierkiem, to zdaje sie ze nie
                sa az tak istotne, choc... z doswiadczenia wiem, ze np. przy rekrutacji do prac
                biurowych czesto pyta sie o papierek. Poza tym czasami awans uzalezniony jest od
                papierka, sa osoby ktore nie moga pojsc wyzej na kolejne szczeble kariery, bo
                mimo wiedzy i osiagniec, alby zajac lepsze stanowisko trzeba miec papierek...

                Poza tym dla mnie to jakas forma dowartosciowania chyba... moze to moja malosc,
                a moze... sam nie wiem. Bede sie czul lepiej wewnetrznie jesli uda mi sie
                skonczyc studia. Ale to rowniez jest kwestia indywidualna.

                Otwieram winko, moze mi dolek minie...
                • smiechy.w.ciemnosci Re: Wrazenia z..... homelamduuuuuuu 16.09.05, 20:28
                  Podpisze sie Monklobe pod kazda litera Twoich dwoch postow!!!!
                  Co do studiowania...Mam "papierek", ale z wiedzy zdobytej na studiach niewiele
                  jak do tej pory korzystalam( z mojej winy). To jest jednak rodzaj trampoliny,
                  ktory pozwala mi skoczyc wyzej.
                  I tak..zle sie czulam, jak musialam zaraz po obronie, zamiatac zaplecze sklepu,
                  w ktorym pracowalam po przyjezdzie do Stanow, albo sluchac szefowej, ktora
                  wrzeszczala, ze obetnie z pensji, jak zmarnuje plasterek wedliny. Jak sie nie ma
                  pozwolenia na prace, to niestety, ale jest sie traktowanym "per noga". Normalne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka