Dodaj do ulubionych

no i jestem

04.01.06, 19:06
29 grudnia przylecialam do Chicago. Nie bylo mnie 11 miesiecy. Podroz z moja
5 miesieczna corka znioslysmy bardzo dobrze. Teraz mieszkamy w Indianie.
Troche pomarudze, ale co tam. Jak weszlysmy do mieszkania to syf totalny, moj
malzonek wykrecil sie, ze jego prawa reka jeszcze nie jest sprawna po
wypadku, ktory mial, i ze bardzo duzo czasu zajelo mu ukladanie dvd w
kolejnosci alfabetycznej. Co za cham. Tesknilam za nim a teraz chce wracac do
domu do Warszawy. O wszystko ma do mnie pretensje. Przy dziecku nic nie
zrobi, chocby nie wiem jak plakala to on moze spac. Oglada tylko telewizje
albo spi, no albo jest w pracy. Nie podoba mu sie, ze mowie do Mai po polsku.
Tu gdzie mieszkamy nie ma nawet chodnikow zebym mogla z nia na spacer wyjsc,
nie mam nawet swoich kluczy. Tak wiec cale dnie siedze z corka w domu.
Myslalam, ze bedzie inaczej. chyba stad zwieje jak najszybciej. No troche
sobie ulzylam.
Obserwuj wątek
    • marxx Re: no i jestem 04.01.06, 23:02
      Nie znam Waszego ukladu...ale po tym co napisalas to skurczybyk...widac ze mu
      ciut popsulas plany przyjazdem...no i jeszcze te pretensje o jezyk polski do
      dziecka

      trzymaj sie
      • evek Re: no i jestem 04.01.06, 23:06
        ja bym zaczela od zmiany meza - na innego. bo jego to juz sie zmienic nie da.
        3mam kciuki za Ciebie!
        • martal Re: no i jestem 04.01.06, 23:18
          tych planow to mu nie popsulam bo bardzo chcial zebysmy jak najszybciej
          przyjechaly, a teraz jak juz u jestesmy jakos o tym zapomnial. A po polsku i
          tak bede mowic do niej. Postaram sie jeszcze nad nim poracowac, a jak nie
          wyjdzie do zwijam manatki i do warszawy. Najgorsze jest to, ze jestem zdana na
          niego, nie mam prawa jazdy, a tu gdzie teraz mieszkam nie ma innej mozliwosci
          poruszania sie, poza tym nie pracuje na razie. Najbardziej to szkoda mi mojej
          corki, ze musi byc w takich warunkach.
          • marxx Re: no i jestem 04.01.06, 23:54
            Rozumiem ze jestes legalnie...to w czym problem aby wyrobic sobie prawko?
            • martal Re: no i jestem 05.01.06, 00:06
              bo chyba kurcze boje sie jezdzic samochodem, ha ha
              • sorbet5 Re: no i jestem 05.01.06, 00:21
                To wez od meza troche kasy (jesli nie masz swojej), powiedz, ze to na zakupy i
                idz do pierwszej lepszej szkoly jazdy, wykup sobie pare godzin jazdy z
                instruktorem i przestaniesz sie bac! A poza tym, jesli jestes tu legalnie, to
                mozliwosci pracy, nauki i rozwoju masz niegraniczone. Nie daj sie zdusic zadnemu
                facetowi, nawet jesli jest Twoim mezem :)
              • himera24 Re: no i jestem 05.01.06, 01:54
                martal napisała:

                > bo chyba kurcze boje sie jezdzic samochodem, ha ha

                ja am ten sam problem, chociaz prawko mam :)
              • marxx Re: no i jestem 05.01.06, 23:30
                no to niezle...dawno nie spotkalem kobiety ktora boi sie jezdzic autem...moze
                lepiej by bylo abys tam zrobila prawko jesli faktycznie w dre wchodzi
                strach.....
                • anyaw73 Re: no i jestem 06.01.06, 16:47
                  no tak niestety dla wielu Panow rodzicielstwo ogranicza sie do niedzilnych
                  zabaw. Ale z drugiej stony nie dziw sie ze on nie ma takich instynktow jak ty,
                  wydaje mi sie ze mowials ze bylas 11 miesiecy w Polsce, tak? Po takim czasie
                  wasza corka to abstrakcja (wie ze ja ma ale to wszystko) .......daj mu czas na
                  przyzwyczjenie sie z powrotem do was a wszczegolnosci do niej, on sam sie musi
                  nauczyc byc ojcem, popros go aby i on spedzal a nia czas, zajmowal sie, karmil
                  ubierla. Wszystko powoli.......i nie wymagaj od niego tego co ty jej dajesz....
                  • marxx Re: no i jestem 06.01.06, 19:39
                    Bez jaj...dla normalnego rodzica dziecko nie bedzie abstrakcja nigdy pomimo
                    dlugiej rozlaki.....chociaz oczywiscie mozna przewidziec problemy z wzajemnym
                    dotarciem sie...ale jak sie ludziska kochaja nawzajem to i sie dotra
    • himera24 Re: no i jestem 05.01.06, 01:56
      martal napisała:

      > 29 grudnia przylecialam do Chicago. Nie bylo mnie 11 miesiecy. Podroz z moja
      > 5 miesieczna corka znioslysmy bardzo dobrze. Teraz mieszkamy w Indianie.
      > Troche pomarudze, ale co tam. Jak weszlysmy do mieszkania to syf totalny, moj
      > malzonek wykrecil sie, ze jego prawa reka jeszcze nie jest sprawna po
      > wypadku, ktory mial, i ze bardzo duzo czasu zajelo mu ukladanie dvd w
      > kolejnosci alfabetycznej. Co za cham.


      wspolczucia.
      niestety tacy faceci potrafia byc, myslac ze jak pracuje i do domu kase
      przynosi to juz nic robic nie musi zapominajac o tym ze tak naprawde opieka nad
      domem i dziecmi jest najciezsza z mozliwych prac.
      • rysunkowapostac Re: no i jestem 05.01.06, 02:03
        Zaraz, zaraz....

        Po pierwsze to nie wiem jak reszta ale ja nie znam calej historii wiec tak
        jednoznacznie bym faceta nie skreslal... Strsznie dziwna sprawa bo rozumiem ze
        corka sie urodzila w Polsce... Wiem, ze ludzie specjalnie jezdza do Stanow zeby
        sie tu dzieci urodzily. Obywatelstwo maja i te sprawy...

        Po drugie... Najwazniejsze jest co sie ma w glowie... Jesli bedzie sie
        dziewczyna umiala zatrzymac to jakos sobie poradzi... Musi pomyslec... I
        argument ze boje sie jezdzic samochodem jest do przeskoczenia... Sposoby juz
        inni podali...

        Dziewczyno - do przodu!!!
        • himera24 Re: no i jestem 05.01.06, 02:09
          rysunkowapostac napisał:

          > Zaraz, zaraz....
          >
          > Po pierwsze to nie wiem jak reszta ale ja nie znam calej historii wiec tak
          > jednoznacznie bym faceta nie skreslal... Strsznie dziwna sprawa bo rozumiem
          ze
          > corka sie urodzila w Polsce... Wiem, ze ludzie specjalnie jezdza do Stanow
          zeby
          >
          > sie tu dzieci urodzily. Obywatelstwo maja i te sprawy...
          >
          > Po drugie... Najwazniejsze jest co sie ma w glowie... Jesli bedzie sie
          > dziewczyna umiala zatrzymac to jakos sobie poradzi... Musi pomyslec... I
          > argument ze boje sie jezdzic samochodem jest do przeskoczenia... Sposoby juz
          > inni podali...
          >
          > Dziewczyno - do przodu!!!

          wiesz z tym radzeniem sobie to nie jest az tak latwo, szczegolnie kiedy ma sie
          male dziecko przy sobie, uwierz mi wiem.
          facet zamiast dawac jej wsparcie to ja jeszcze zalamuje. poradzic to ona sobie
          moze w Polsce, w jej kraju, gdzie ma znajomych ludzi i znajome tereny, ale
          tutaj?
          no chyba ze ma kogos kto jej moze pomoc, np. dziecko przypilnowac gdy ona
          bedzie chciala sie troche uniezaleznic od meza.
          • rysunkowapostac Re: no i jestem 05.01.06, 03:06
            Zgadzam sie w 100%... Latwo nie jest... Ale takie jest zycie ... trzeba
            walczyc...
            • evek Re: no i jestem 05.01.06, 06:40
              teoretyzujemy tu kochani. dzieciak to nie jest tak hop siup wyjsc sobie z domu
              i sobie zycie zmienic...
              ale swoja droga - masz wieksza motywacje dziewczyno! wlasnie do zmian na lepsze!
              i chcialam powiedziec ze jezdzenie samochodem jest cool'aste!!! ;O) tylko
              sprobuj! :O)
              ciagle trzymam za CIEBIE kciuki!
              • anyaw73 Re: no i jestem 05.01.06, 17:12
                Sluchaj a ty dlugo jestes z tym facetem???? dziwi mnie to ze nagle sie tak
                zmienil? ale to oddzielna bajka .
                Przypuszczam ze jest ci ciezko odnalezdz sie ponownie tu w stanach i
                macierzynstwo napewno cie wyczerpuje, ale sporobuj sie nie koncentrowac tylko
                na sobie i jak ci jest zle. Wiem z obserwacji ze mlode matki maja tendecje do
                tego aby czuc sie osamotnione, nieszczesliwe i tak dalej. Jestes w sytuacji
                jakiej jestes i juz..... postaraj sie spojrzec na to z innej strony.
                Przypuszczam ze kochasz ojca swojego dziecka? inaczej by cie tu nie bylo.
                Anya
                • martal Re: no i jestem 05.01.06, 22:44
                  faceta znam od 2002r. malzenstwem jestesmy od 2004. Wiem ze mnie kocha ale ma
                  wady nie do przeskoczenia. Tu gdzie teraz mieszkamy jest kompletne zadupie. Jak
                  mieszkalismy w Chicago to przynajmniej mialam gdzie wyjsc, a tu nie ma nawet
                  chodnika gdzie moglabym pospacerowac z wozkiem. Teraz to cora jest dla mnie
                  najwazniejsza i nie istotne czy jestem zmeczona czy nie, zawsze jestem dla
                  niej. On tak bardzo chcial miec dzieci a teraz narzuca koldre i potrafi spac a
                  ona placze.
                  • marxx Re: no i jestem 06.01.06, 20:10
                    Bo ten facet pewnie caly czas chcialby miec dziewczyne tylko dla siebie , a
                    teraz niestety musi ja dzielic z dzieckiem
                    • marxx Re: no i jestem 06.01.06, 20:18
                      Przepraszam za "ten facet" ...on jest Twoim mezem
                      • martal Re: no i jestem 06.01.06, 20:49
                        dzisiaj juz mialam wszystko zalatwione zamowilam sobie taxi na O'Hare i bilety
                        na samolot juz prawie mialam tylko moja karta kredytowa cholercia nie dzialala.
                        Wiec odwolalam taxi i daje mu jeszcze szanse a jak jej nie wykorzysta to
                        trudno. Ja bede sie starac jak najlepiej moge, zobaczymy moze jeszcze cos z
                        tego bedzie. W koncu nie on jeden na tym swiecie, prawda?....


                        Marta i Maja
                        www.bobasy.pl/?u=1406&s=e067ecb2f89872901ad7a1af4c74e053&tt=12&
                        • marxx Re: no i jestem 06.01.06, 20:56
                          Prawda....
                          Swoja droga jestem ciekawy czy powodem problemow jest oprocz charakteru , np
                          narodowosc ...
                          • martal Re: no i jestem 06.01.06, 21:04
                            on jest Amerykaninem, bez zadnych powiazan z Polska. Czasem dogryza mi za moj
                            akent, ktory nie da sie ukryc jest inny. Tez czasem mam problemy z powiedzeniem
                            czegos po angielsku, bo niestety wszystkich slow nie znam. Ale on uwaza ze
                            potrafie tylko mi sie nie chce. Staram sie jak moge.
                            • marxx Re: no i jestem 06.01.06, 21:08
                              Prawdopodobnie dogadujecie sie tylko z tego powodu , ze Ty znasz angielski , bo
                              on po polsku tylko kilka wyrazow.....Co do dogryzania , troszke nie fair ,
                              delikatnie piszac.....

                              Jednak tu w Chicago pod tym wzgledem jest lepiej, tu amerykanie doceniaja ze
                              starasz sie mowic po angielsku, a nie daj Boze , zak juz z nimi rozmawiasz to
                              jeszcze potrafia ci powiedziec ze masz fajny (inny ale ciekawy ) akcent.

                              Troszke to wszystko wyglada dziwnie :(
                              • martal Re: no i jestem 06.01.06, 21:23
                                wiesz my wczesniej mieszkalismy w Chicago i on jest z Chicago, tu sie urodzil i
                                prawie cale zycie mieszkal. Wiem, ze duzo rzeczy w zyciu mu nie wyszlo i staram
                                sie zeby bylo lepiej ale to nie tylko ja powinnam sie starac. Ah takie zycie.
                                Zaluje tego ze nie mieszkamy juz w Chicago moze jeszcze sie kiedys przeprowadze
                                tam, bo polubilam to miasto.
                                • anyaw73 Re: no i jestem 06.01.06, 22:13
                                  Tak dziwne to wszystko, dziwne......
                                  Jakos trzymaj sie!
                                  • marxx Re: no i jestem 07.01.06, 06:19
                                    Ja do tej pory sobie poradzila i jak widzi sytuacje w sposob zupelnie
                                    realistyczny a nie poprzez rozowe okulary , poradzi sobie na pewno.

                                    Poradzi sobie pewnie lepiej niz niektorzy bez dzieci czy w
                                    zupelnie "normalnych" zwiazkach.
                                    m
                                    • mika_1 Re: no i jestem 07.01.06, 19:06
                                      Poradzi sobie, jak przestanie być nastawioną na "nie". Wyjechać do Polski jest
                                      najłatwiej, a tam co? Znowu narzekać? Błędne koło.
                                      Gdzie jak gdzie, ale właśnie w Stanach ma się okazję, żeby zmienić swoje życie,
                                      jak tylko się bardzo chce.
                                      I chyba od tego trzeba zacząć, a nie obwiniać faceta za całe zło. Nie mówię, że
                                      jest bez skaz - zresztą nie wiemy, znamy relację jednej strony - ale nie ma co
                                      zwalać wszystkiego na niego, tylko pogłówkować i do przodu. Łatwo nie będzie,
                                      to pewne, ale może się opłacić!
                                      • martal Re: no i jestem 07.01.06, 19:12
                                        ja nie zwalam wszystkiego na niego. Ja tez nie jestem bez wad. Tylko, ze on
                                        moglby chociaz postarac sie dla dziecka jesli nie dla mnie. A on mysli tylko o
                                        sobie. Oczywiscie jest to relacja tylko z jednej strony ale szczera.
                                        • himera24 Re: no i jestem 07.01.06, 20:34
                                          martal napisała:

                                          > ja nie zwalam wszystkiego na niego. Ja tez nie jestem bez wad. Tylko, ze on
                                          > moglby chociaz postarac sie dla dziecka jesli nie dla mnie. A on mysli tylko
                                          o
                                          > sobie. Oczywiscie jest to relacja tylko z jednej strony ale szczera.
                                          >

                                          Marta, jaki diabel cie podkusil za hamburgera wyjsc?
                                          malo to polskich fajnych chlopakow z obywatelstwem tu jest?
                                          • martal Re: no i jestem 08.01.06, 04:14
                                            ja nigdy nie chcialam tu wyemigrowac, po prostu zakochalam sie i tyle. Stany
                                            nie byly czyms o czym marzylam.
                                            • sorbet5 Re: no i jestem 08.01.06, 18:11
                                              Martal, przestan sie tlumaczyc, dziewczyno! Nie ma nic zlego w tym, ze wyszlas
                                              za maz za faceta, ktorego kochasz! A co do meza: rozumiem, ze Maja urodzila sie
                                              w Polsce, a maz byl tu, wiec moze daj mu troche czasu, niech sie do niej
                                              przyzwyczai, niech sie nauczy bycia z nia. Pozdrawiam cieplo.
    • macko74 Re: no i jestem 07.01.06, 21:29
      Pozdrawiam szczesliwie urodzona ;-)
      Ja rowniez z 11 Lipca hihi...
      Pozdrowka i nos do gory.
      macko.
      • martal Re: no i jestem 08.01.06, 04:31
        my tez Cie pozdrawiamy
        • marxx Re: no i jestem 08.01.06, 07:51
          Macko tak naprawde jest z 22 lipca!
    • agakoza1 Re: no i jestem 09.01.06, 11:12
      Martal,
      wiem, ze to nie latwo samej z malym dzieckiem, ale nie myslisz o samodzielnym
      zyciu? bez narzekajacego meza? wracaj do Chicago, znajdz opiekunke, idz do
      pracy, miedzy ludzi. Dowartosciuj sie troche, licz sama na siebie.
      • marxx Re: no i jestem 09.01.06, 13:36
        A moze najzwyczajniej w swiecie nalezy przedstawic swoje racje, nastepnie
        wysluchac drugiej strony, podsumowac i postawic ultimatum .....cos w tym stylu.
        Moze czas "wymusic" zmiany na drugiej stronie?
        m
        • martal Re: no i jestem 09.01.06, 18:00
          oczywiscie ze powiedzialam mu czego oczekuje, ze musimy wspolnie dojsc do
          jakiegos porozumienia, ze trzeba pojsc na jakis kompromis. Tylko, ze dla niego
          najwazniejszy jest caly czas on sam. Ja moge zrezygnowac z wielu rzeczy, aby
          tylko moje dziecko bylo szczesliwe. Nigdy nie zgodze sie aby cos odbywalo sie
          jej kosztem. On chyba tego nie rozumie, ze dla rodzicow najwazniejsze powinno
          byc dobro dziecka. Ja moge nie jesc tak jakbym chciala, moge zrezygnowac z
          wielu zachcianek, zeby tylko Maja miala wszystko. On natomiast nie. No coz
          zobaczymy jak to sie ulozy, jak sie nie zmieni to podejme radykalniejsze kroki.
          • anyaw73 Re: no i jestem 09.01.06, 19:24
            wiesz ja tam sie nie wtracam ale chyba wspomnialas ze fact ma na koncie 2
            nieudane zwiazki..........to moze oczyms swiadczyc :( np. ze sie nie da rade
            zmienic.
            Anya

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka