brakuje mi NYC

21.07.03, 12:05
Sto lat temu, a tak na prawdę to dziesięć, spędziłam w NYC ponad półtora roku.
Wtedy brało się dziekankę i się jechało.
Cały ten pobyt wspominam z łezką w oku i nieco Wam zazdroszczę. Mi po prostu
NYC brakuje.
Cały czas myślę, że jeszcze kiedyś tam wyskoczę... Może nie zupełnie jako
turystka, na hotel w dalszym ciągu mnie nie stać, ale i owszem z celem
podróży czysto turystycznym.
Połazić po parku, pójść nad East River... Skusić się na lody Haagen Dazs ...
Pobuszować po GAP'ie (wciąż mam jakieś ich stare ciuchy - nie do zdarcia)...
Pokarmić wiewiórki ...
Tym, które są w Wiekim Jabłku tymczasowo z całego serca radzę korzystajcie z
tego pobytu. Znajdźcie czas na zwiedzanie, pójście do muzeum czy na Broadway -
będziecie miały co wspominać. Ja uważam, że mój czas wykorzystałam dość
dobrze. Praca była dodatkiem do długich wakacji.
PS. Niestety teraz tylko w sieci mogę sprawdzać, co słychać w GAP'ie.
Niestety nie prowadzą sprzedaży wysyłkowej do Polski. A niestety koszulki z
napisem GAP na piersiach jakoś lepiej mi się noszą. I don't know why???

Pozdrawiam z Gdańska
Ania
    • bozena73 Re: brakuje mi NYC 21.07.03, 16:50
      Czesc Aniu-
      Masz racje..skoro mieszkamy w takim miejscu powinnismy korzystac z tego co Nowy
      Jork nam oferuje..ja tez musze sie przyznac czesto zapominam o tym i weekendy
      spedzam w tych samych miejscach, a w tygodniu tylko praca dom,i tak w kolko..
      No i przyznam sie ze na Broadway show ostatni raz bylam kilka lat temu. Jakos
      ciagle nie moge sie wybrac chociaz teraz moja kolezanka byla niedawno na Nine
      z Banderasem, wiec jednak to musze zobaczyc gdyz go bardzo lubie..
      A co do Gap-u to myslalam ze jest w Polsce..ktos mi mowil ze jest nawet
      b.popularny..wiec moze powinnam cos kupic tam na prezenty dla moich mlodych
      siostr ciotecznych.....
      No i Gdansk jest tak pieknym miastem ze tez masz te szczescie ze mieszkasz w
      takim miejscu...


      • awe26 Re: brakuje mi NYC 22.07.03, 07:19
        W Europie GAP jest tylko we Francji, Wielkiej Brytanii i w Niemczech (chyba
        tylko w Berlinie).
        Niestety ceny w Euro nijak się mają do amerykańskich, nie mówiąc już o
        obniżkach.
        Jest bardzo drogo. A i wybór nie ten.
        W Polsce marka GAP nie jest powszechnie znana. To marka dla "wtajemniczonych" -
        tych, którzy byli w USA i połknęli "bakcyla".
        Pozdrowienia
        Ania
    • jarekp01 Re: brakuje mi NYC 21.07.03, 17:21
      awe26 napisała:

      > Sto lat temu, a tak na prawdę to dziesięć, spędziłam w NYC ponad półtora roku.
      > Wtedy brało się dziekankę i się jechało.
      > Cały ten pobyt wspominam z łezką w oku i nieco Wam zazdroszczę. Mi po prostu
      > NYC brakuje.
      > Cały czas myślę, że jeszcze kiedyś tam wyskoczę... Może nie zupełnie jako
      > turystka, na hotel w dalszym ciągu mnie nie stać, ale i owszem z celem
      > podróży czysto turystycznym.
      > Połazić po parku, pójść nad East River... Skusić się na lody Haagen Dazs ...
      > Pobuszować po GAP'ie (wciąż mam jakieś ich stare ciuchy - nie do zdarcia)...
      > Pokarmić wiewiórki ...
      > Tym, które są w Wiekim Jabłku tymczasowo z całego serca radzę korzystajcie z
      > tego pobytu. Znajdźcie czas na zwiedzanie, pójście do muzeum czy na Broadway -
      > będziecie miały co wspominać. Ja uważam, że mój czas wykorzystałam dość
      > dobrze. Praca była dodatkiem do długich wakacji.
      > PS. Niestety teraz tylko w sieci mogę sprawdzać, co słychać w GAP'ie.
      > Niestety nie prowadzą sprzedaży wysyłkowej do Polski. A niestety koszulki z
      > napisem GAP na piersiach jakoś lepiej mi się noszą. I don't know why???
      >
      > Pozdrawiam z Gdańska
      > Ania


      dojezdzajac do pracy zatloczonym metrem pelnym smutnych i zmeczonych ludzi lub
      obijajac sie o spieszacych przechodniow na zatloczonej Madison Avenue czasem
      mysle o czasach gdzie beztrosko spacerowalem Monciakiem w Sopocie.
      A lody, choc nie jestem tu jakims autorytetem, sa lepsze na Starowce w Gdansku.
      O zimnym kufelku Heveliusza w knajpce przy Sopockim molu nawet nie wspomne...
      • aniutek Re: brakuje mi NYC 21.07.03, 17:52
        hehehhehe
        "the grass is always greener on the other side"
        jak Ty wspominasz NYC tak ja tesknie za Warszawa ......
        ale fakt Nowy Jork ma cos w sobie niesamowitego, za czym sie
        teskni nawet po krotkim tutaj pobycie. Mnie serce rosnie gdy spojrze
        na Manahttan wieczorowa ( mam fajny widok z okna :)
      • awe26 Re: brakuje mi NYC 22.07.03, 07:28
        jarekp01 napisał:

        > dojezdzajac do pracy zatloczonym metrem pelnym smutnych i zmeczonych ludzi
        lub
        > obijajac sie o spieszacych przechodniow na zatloczonej Madison Avenue czasem
        > mysle o czasach gdzie beztrosko spacerowalem Monciakiem w Sopocie.
        > A lody, choc nie jestem tu jakims autorytetem, sa lepsze na Starowce w
        Gdansku.
        > O zimnym kufelku Heveliusza w knajpce przy Sopockim molu nawet nie wspomne...

        No, tak o Sopot i jego atmosferę w NYC raczej ciężko.
        Nie wiem, kiedy ostatnio spacerowałeś, ale Sopot i owszem zmienia się i
        pięknieje. Tylko teraz w sezonie ludzi nieco dużo ... Ale tęsknotę rozumiem.
        Pozdrowienia z upalnego dzisiaj Gdańska
        Ania

        • light Re: brakuje mi NYC 22.07.03, 10:17
          Moge sie podpisac pod tym watkiem obiema rekami.... Bylam w NYC dwa razy, za
          kazdym razem po 4 miesiace. Czasami tak strasznie tesknie za tym miastem, ze az
          mnie w zoladku sciska... :) Planuje nawet przeniesc sie tam kiedys na stale,
          ale na razie jeszcze nie moge... Mam niesamowite wspomnienia z tych wyjazdów,
          poznalam wspanialych ludzi (wszelkich narodowosci ;-) i znalazlam mnóstwo
          uroczych zakatków NYC. Nie bylo sielankowo, bo pracowalam w restauracji jako
          kasjerka i zaczynalam prace o 7.00 (mozecie spobie zajrzec do mojej restauracji
          101 Cityfood Cafe na rogu Park Ave i E41st.) wiec czasami bylam strasznie
          zmeczona, ale bylo GENIALNIE.... Ja chce do NYC :)))

          A tymczasem siedze sobie w biurze i czytam Wasze forum. Echhhh....
          Pozdrawiam serdecznie,

          PS. Aniutek pozdrawiam od Ciebie Warszawe, gdzie jest aktualnie chyba ze 40
          stopnii...
          • dobbi Re: brakuje mi NYC 16.08.03, 20:42
            Taaaa, ja tez mialam to szczescie ze trafilam do NYC...spedzilam tam tylko 2
            miesiace, ale za to jakie intensywne. Pobyt tam to byla dla mnie szkola zycia.
            Sama musialam znalezc prace, i znalazlam a w wolnych (rzadko) chwilach
            samodzielna nauka "jak poruszac sie metrem" :), w ogole sama odkrywalam tajnik
            zycia w NYC. Bo to inne zycie niz tu...
            Niejednokrotnie snil mi sie Nowy Jork, jak zywy :)
            Wiem, ze NAPEWNO tam wroce...zostawilam tam kawalek serca. A kto raz byc w NYC
            ten MUSI tam wrocic. Totalnie utozsamiam sie z haslem reklamowym Wielkiego
            Jablka - I LOVE NY!!!
          • oksanka1 Re: brakuje mi NYC 17.10.03, 07:48
            HEJ..WLASNIE WESZLAM SOBIE NA TA STRONKE...I PZRCZYTALAM CO ANPISLAM NIE
            MOGLAM UWIRZYC..MUSIALS DAWNO PRACOWACW RESTURACJII CITY FOOD CAFE...BO JA TAM
            PRACOWALAM..OKOLO ROK TEMU..NIE MA JUZ TEJ RESTURACJI....ZAMKNELI..JA OKLO 3
            MIESICE TEMU...KOREANCZYK ZBANKRUTOWAL..A ZRSEZTAA MENADZER DZEJ..ODSZEDL
            NAPSZI...MOZEMY WYMIENIMY SIE RELACJAMI MASZ FOTEKE..ONI MI SPOMINALI Z EKIDY
            PRACOWALA KASJERKA BARDZO LADNA...AHA A CHOSE DO CIEBIE ZAGINAL PEWNIE
            CO...HEHE...ION CHYBA KAZDA TAM...OK.NARAZIE,,,
        • jack39nyc Re: brakuje mi NYC 17.08.03, 02:28
          no tak... ciekawe to miasto ten NYC, nie wiem jak to jest ale gdziekolwiek
          jestem zawsze ciagnie mnie do domu (NYC jest moim domem od 15 lat)...
          polecam dwie rzeczy na broadwayu: Mama Mia (bylem na koncercie ABBY w polsce
          jako dzieciak to byl chyba 77 rok) nigdy nie myslalem ze bede sie tak swietnie
          bawic na ich muzyce 26 lat pozniej ... oraz Movin' out... muzyka super...

          a tym ktorym tak tutaj w NYC nie dobrze to polecam spakowanie sie i wyjazd do
          Polski czy gdziekolwiek chca, przeciez nikt na sile tutaj nikogo nie trzyma...

          zreszta co tu gadac kazde miejsce ma cos w sobie trzeba tylko znalezc to cos
          dla siebie... moze byc to Sopot... czy Krynica... moze byc Warszawa lub NYC...
          wazne sa wspomnienia i wykorzystanie czasu w ktorym sie jest...
          a co do zakupow to przyznam ze i Gap i Banana Republic to dwa niezle sklepy...
          kiedys lubilem Eddie Bauer ale ostatnio nie maja zbyt ciekawych rzeczy... no
          tak zapomnialem o cenach nowojorskich.... tu ciekawostka moja rodzina z Kanady
          i Niemiec przyjezdza wlasnie tutaj na zakupy... tego na codzien sie nie
          docenia ale to napewno jest dla nas tutaj w NYC takim malym "bonusem"...heheh
          pozdrowienia dla teskniacej.....
          wpadaj tutaj...
          wlaczyli juz swiatlo...hehehe
          • sondra Re: brakuje mi NYC 17.08.03, 05:03
            Kocham to miasto, chociaz tam nie mieszkam. Ale jak kiedys na innym forum
            rozplywalam sie nad Nowym Jorkiem (tzn. Manhattanem - przyznaje od razu ze inne
            czesci NYC mnie nie biora) to troche oberwalam, ze glupia jestem, ze przeciez
            brud, syf i nedza i ze w ogole okropnie. A i na tym forum raz mi sie dostalo,
            jak sie zachwycalam nowojorskimi restauracjami - ze tu tylko MacDonaldy, a w
            ogole nie ma gdzie zjesc... (a ja tu przyjezdzam kilka razy do roku, miedzy
            innymi po to zeby sie wyszalec kulinarnie - kiedys planowalismy to starannie,
            czytalismy Zagata, robilismy rezerwacje - a teraz lubimy przejsc sie ulica i
            wstapic do pierwszego z brzegu bistro i tez jest swietnie).
            Ja nie krytykuje tych osob, ktore tak pisaly... pisaly szczerze... Tylko to
            dowodzi, ze kazdy widzi te same rzeczy inaczej. Mnie lacza z NYC cudowne
            wspomnienia z przeszlosci, a teraz kiedy obroslismy w piora, jest to po prostu
            miasto, gdzie jezdzimy na kilka dni dla przyjemnosci - taka namiastka Paryza
            ale blizej (mieszkamy w Bostonie) i taniej :-). I zaden pobyt jeszcze nie byl
            rozczarowaniem. Moglabym godzinami lazic po East Village, SoHo, czy nawet po
            tych nieefektownych, ale tetniacych zyciem okolicach Midtown pomiedzy 1-sza a
            3-cia Avenue - taka tu intensywnosc wszystkiego, az zarazliwa. Lubimy tez
            przespacerowac sie po Upper East Side i popatrzec na sztywnych doormanow, na
            wyprowadzaczy psow - pudelkow w szmacianych pantofelkach (naprawde widzialam!)
            i na eleganckie paniusie. A do Galerii Fricka moglabym chodzic codziennie :-).
            Lubie tez Upper West Side, gdzie niby nic ciekawego nie ma (ale mozna pojsc do
            dinera, gdzie rozgrywa sie akcja "Seinfelda"). I mysle, ze nawet gdyby nie bylo
            mnie stac na obiad w restauracji, z radoscia wcinalabym parowki na ulicy - jak
            kiedys.
            I to prawda, nie wiem dlaczego, ze nawet zakupy "smakuja" tutaj jakos lepiej -
            nawet w tych popularnych sieciowkach, ktore sa przeciez w kazdym obskurnym
            strip-mallu w kazdym zakatku Ameryki (a do tego w NYC doliczaja podatek do
            ubrania, wiec niby nie ma sensu tu nic kupowac).
            Czy chodzi o to ze trawa jest zielensza po drugiej stronie plotu - czy to po
            prostu urok wakacji (bo dla mnie NYC to zawsze wakacje)?

            P.S. A ze spraw praktycznych - do poszukiwan hotelu na Manhattanie polecam
            priceline.com - mozna tam "licytowac" miejsca hotelowe, podajac cene jaka sie
            jest gotowym zaplacic i okreslajac klase hotelu i dzielnice (np. Upper East,
            Midtown, Times Square etc.). Mozna podawac dowolnie niska cene, z tym ze system
            pozwala danemu uzytkownikowi tylko na kilka podejsc w ciagu 72 godzin - wiec
            nie ma sensu zaczynac licytacji od 20 dol, bo nie bedzie przyjeta. Nigdy nie
            probowalam w tej firmie niczego innego (oferuja hotele w calych Stanach, bilety
            lotnicze itd.) ale dla Nowego Jorku sprawdza sie to doskonale - przy odrobinie
            szczescia mozna zatrzymac sie w pieciogwiazdkowym hotelu za $100! Trzeba tylko
            uwazac, bo jesli sie wygra licytacje, karta kredytowa jest automatycznie
            obciazona i nie ma zwrotow.
            • jot-23 fantastyczne 17.08.03, 15:45
              sondra napisała:

              >> Ja nie krytykuje tych osob, ktore tak pisaly... pisaly szczerze... Tylko to
              > dowodzi, ze kazdy widzi te same rzeczy inaczej.

              fantastyczne jest twoje zachowanie! gdy powoduje toba strach przed
              ostracyzmem, wypisujesz takie pierdoly jak powyzej

              gdy czujesz sie pewnie, bo trafilas na lokalnego chloca do bicia, ktoremu
              wrecz w dobrym tonie jest dokopac piszesz tak:

              "> Nasza rozmowa ma tyle
              > sensu co dwoch rabinow w jednym przedziale kolejowym: kazdy z nich wie
              swoje

              > Nie, nie probuj ocalic resztek godnosci. Jak juz masz byc ulegly, to idz na
              > calego - niektorym kobietom to sie bardzo podoba ;-).

              jak w stopce ponizej!
              • sondra Re: fantastyczne 17.08.03, 17:45
                jot-23 napisa?:

                > gdy czujesz sie pewnie, bo trafilas na lokalnego chloca do bicia, ktoremu
                > wrecz w dobrym tonie jest dokopac


                Ja zawsze czuje sie pewnie, thank you very much :-)))

                Chlopca do bicia?!!? Raczej enfant terrible, ktory jest tolerowany z gracja,
                mimo ze dosc bezceremonialnie poczyna sobie z wieloma osobami...

                Jesli jestes corn_flakiem, to przykro mi, ze Cie urazilam w innym watku, ale
                jestem zaskoczona ze najwyrazniej nie wyczules zartu, ani w ogole o co chodzi.
                Inny watek, inny ton rozmowy. Poza tym sam nadales jej taki... frywolny
                charakter wypisujac cos o waleniu w zyle, pufaniu marychy etc.

                Jesli nie jestes - no coz, gratuluje wybranego sposobu spedzania czasu w
                weekend - na tropieniu i analizie postow w roznych watkach autorstwa tej samej
                osoby. A moze piszesz opracowanie z psychologii netu? Ja w miedzyczasie ide sie
                opalac :-)

                A ten watek jest o NYC - moze napiszesz cos konstruktywnego?
                • jot-23 Re: fantastyczne 18.08.03, 18:06
                  sondra napisała:

                  > jot-23 napisa?:
                  >
                  > Ja zawsze czuje sie pewnie, thank you very much :-)))
                  >
                  > Chlopca do bicia?!!? Raczej enfant terrible, ktory jest tolerowany z gracja,
                  > mimo ze dosc bezceremonialnie poczyna sobie z wieloma osobami...

                  zle sie wyrazilem "wentyl bezpieczenstwa" ktory wam pomaga bezpiecznie
                  odreagowac i zapobiega skakaniu sobie do gardel, pasuje znacznie lepiej :>
                  on chyba te jakze pozyteczna role bardzo lubi.

                  > Jesli nie jestes - no coz, gratuluje wybranego sposobu spedzania czasu w
                  > weekend - na tropieniu i analizie postow w roznych watkach autorstwa tej
                  samej osoby. A moze piszesz opracowanie z psychologii netu? Ja w miedzyczasie
                  ide sie opalac :-)
                  > A ten watek jest o NYC - moze napiszesz cos konstruktywnego?

                  zaraz tropienie, analiza i psychologia... rzucilo mi sie w oczy po prostu,
                  duzo tu tropic nie trzeba skoro jest tylko pare osob ktore maja cos do
                  powiedzenia (sensownego, bo oczywiscie, babskiego (haha co ciekawsze,
                  uprawianego nie tylko przez baby) mielenia jezorami tutaj mnostwo). uwazam ze
                  takie delikatne zwrocenie uwagi jest jak najbardziej konstruktywne.

                  co do tesknoty za NYC, to nie mam wiele do powiedzenia, mieszkam tu przez
                  ostatnie 12 lat i nie bylo mnie nigdy poza miastem na tyle dlugo zebym zaczal
                  tesknic.. haha podejzewam ze musi to byc spooory kawalek czasu. co do +/- tego
                  miejsca, to mozna dlugo gadac. jednego i drugiego jest bardzo duzo. co
                  powoduje ze jest to "interesujace" miejsce, i nie latwe do zycia. turysta, co
                  jest normalne ma inny punkt odniesienia, i calkowicie rozumiem sentyment
                  ktorym moze dazyc to miejsce, kiedy z premedytacja, selektywnie doswiadcza jak
                  najwiecej plusow i najmniej minusow.
    • martaatlanta Re: brakuje mi NYC 17.08.03, 05:24
      GAP zeszedl na psy. Ceny za wysokie a jakosc nie ta. U
      nas na poludniu moda na Ralpha Laurena, DKNY i Tommy'ego.
      Express tez jest w modzie. Wlasnie - jak u Was na
      polnocy? Co jest modne? Czego nie wypada nosic (np. J.Lo.)?
      • jack39nyc Re: brakuje mi NYC 17.08.03, 16:19
        na poczatek.... no coz kazdy widzi NYC (lub inne miasta) tak jak chce i
        tak "jak go stac na to" a wiec ci od MCDONALDOW widza moze je inaczej i Ci
        ktorzy zainwestuja w ZAGATa widza je inaczej, stwierdzam ze ilosc i
        roznowrodnosc kawiarni i restauracji itd w NYC jest tak ogromna ze to nawet
        nie da sie opisac, no ale jesli ktos tylko chce MCDONALDA... no coz nie mu tak
        bedzie... raz jeszcze mozna skrytykowac wszystko... mozna tez zauwazyc ciekawe
        rzeczy wszedzie...
        co do rzeczy... no coz Gap moze troche stracil z atrakcyjnosci ale z tego co
        widze to nadal ma niezle rzeczy, mysle ze polaczenie GAP, Banana rep i Eddie
        Bauer nie zrobilo im na dobre do konca bo zamiast konkurowac ze soba .. no
        coz.. tak to czasmai bywa ale nadal nie sa zle... poza tym mnie osobiscie
        Tommy nigdy sie nie podobal... tak zauwazylem ze coraz wiecej jest DKNY i RL,
        ostatnio tez ciutke stanial tutaj Hugo Boss (ma niezla jakosc) polecam te
        firme ma niezle garnitury i koszule (niestety tak musze sie ubierac do pracy i
        zazdroszcze tym ktory lataja w tym czasie w krotkich spodniach i na
        luzno...brrr) poza tym z garnitorow polecam tez Giancarlo Ferre, maja
        wyprzedarz w sklepach Rifflesi (sklepy dwa na Madison Ave). Mozna garnitury
        ktore normalnie kosztuja 800-1200$ kupic u nich po 400-500$ (widac roznice
        miedzy juz nie istniejacym SYMS, today's man lub sklepami tego typu). Tak masz
        racje Express, aeropostale, club monaco, ann taylor i chyba American Eagle
        robia ostanio tutaj niezle interesy (widze po mojej corce...i moich kartach
        kredytowych... no coz dobrze jest byc 16 latka w NYC). Dobrze sie tez wiedzie
        Old Navy niezla jakosc i ceny niskie....
        pozdrawiam i zycze udanychn zakupow...
        • sondra Ciuchy 18.08.03, 01:33
          Gap zawsze robil rzeczy bardzo podstawowe a solidne i mysle, ze ciagle z ich
          jakoscia jest nienajgorzej. Na naszej Dalekiej Polnocy Gap, Old Navy i Banana
          Republic kwitna, natomiast Eddie Bauer cienko przedzie i kilka sklepow
          zamkneli. Kupuje u nich ciagle na sieci koszule dla ukochanego, ale damskie
          rzeczy maja bez polotu. Poza tym zaopatruje go w ciuchy w Brooks Brothers, L.L.
          Bean i Banana Republic. On na szczescie nie musi nosic garniturow, wiec jeden
          klopot odpada.

          Z sieciowek damskich najbardziej odpowiada mi Banana Republic, czasem (rzadko)
          cos upoluje w J. Crew albo w DKNY. Niestety jakosc wiekszosci wyrobow DKNY jest
          bardzo niska, chociaz wzornictwo czesto O.K. - ale stosunek jakosci do ceny
          moim zdaniem tragiczny. Z kolei Ann Taylor wydaje mi sie bardzo
          konserwatywno-biurowa, a Ralph Lauren zbyt "preppy". Ale nie wszyscy tak
          uwazaja i obie marki sa tu bardzo popularne. Express tez, ale wsrod nastolatek.
          Ja od dawna dostaje od nich dwa razy do roku "gift certificate" na $15 - i
          zawsze staram sie znalezc jakas panienke zeby jej to oddac, bo nic mi sie tam
          nie podoba.

          Moja ulubiona firma jest Eileen Fisher (stosunkowo malo znana, ale akurat na
          Manhattanie jest szereg ich sklepow): minimalistyczne ciuchy dla kobiet
          dojrzalych :-) z zacieciem "artystycznym". Powazniejsze zakupy: MaxMara i
          Emporio Armani (poluje na przeceny). Mam tez szczescie, ze w Bostonie jest
          sporo malych butikow z ubraniami mniej znanych firm, albo importowanymi z
          Europy (glownie z Wloch).

          A czego nie wypada nosic? Wszystko wypada! Przeciez to Ameryka!
          • bozena73 Re: Ciuchy 18.08.03, 17:48
            Tez sie zgadzam z tym ze GAP to juz nie jest ten dawny Gap. Prawie tam nie
            chodze bo przeraza mnie ta burosc kolorow i zwykle nudne fasony ktore naprawde
            nijak nie maja sie do ich cen. Banana tez byla lepsza kiedys, no ale ciagle ma
            dobre jakosciowo rzeczy i zawsze mozna cos tam wybrac. Korzystajac z bogatej
            oferty NY sklepow, czesto chodze do Daffy's, Century21, lub Filene's Basement
            gdzie naprawde mozna natrafic na extra rzeczy po wspanialych cenach..i co
            najwazniejsze sa oryginalne i w naszym europejskim stylu..A na codzien
            najblizej pracy mam Express, wiec czesto tam wskakuje i przyznaje ze weekendowe
            ciuchy maja naprawde fajne i jezeli jeszcze masz rozne kupony ktore mi
            przysylaja prawie non stop, to cenowo sa bardzo atrakcyjne.
            • aniutek Re: Ciuchy 18.08.03, 18:15
              lubie century 21 lubie TJMax- sklep dla cierpliwych :), fajny jest
              Loehmans - buty!!!!! a najbardziej Banane R i Ann Taylor ( super
              sklep w seaport, na pietrze super przeceny), czasem bebe.
              a gdzie dziewczyny kupujecie buty??? ja ostatnio mam z tym klopot,
              nic mi sie nie podoba - albo plaskie albo wysokie i jedynie
              znalazlam cos fajnego w tootsi ( hmmm chyba tak sie ten sklep
              nzywa...) na rogu lafayette and prince- fajne ewropejskie czesto
              smiszne buty
              • bozena73 Re: Ciuchy 18.08.03, 20:07
                Czesc Aniutek-
                Z butami tez mam problem w NY..niby duzo sklepow ale ostatnio na wesele
                znajomego potrzebowalam ladnych wieczorowych i caly NY przebieglam i nic
                ladnego nie znalazlam. No ale to tak czasami jest jak gdy cos potrzebujesz na
                gwalt to jest trudno znalezc ale gdy akurat tego nie szukasz to widzisz mnostwo
                roznych wyborow...
                Ale moimi stalymi sklepami gdy chodzi o buty sa:
                Aldo
                NineWest
                DSW Shoe Warehouse
                Century21
                i..MarcoPolo na Greenpoincie..czasami naprawde zdarza mi sie kupic fajne
                wloskie buty po niezlej cenie..A bielizne jaka tam maja..Victoria Secret sie
                chowa...
                PS> Ale i tak takich ciekawych i kobiecych butow jakie widzialam w Polsce to
                tutaj nie znajde.. :-((
      • sublustris Re: brakuje mi NYC 18.08.03, 18:24
        Moim zdaniem: RL, TH, DKNY-beda zawsze noszone, zawsze symbol US, o nich
        najlatwiej, sa wszedzie i jest to duzy plus dla niektorych osob, ktore nie
        maja czasu na chodzenie po sklepach:-) z tego co widze, RL jest niemal
        stalowym zestawem do pracy dla panow w polaczeniu z rolexem i krawatem. jako
        ze pracuje z samymi mezczyznami-jako minimalistka -do pracy najchetniej
        nosilabym uproszczony chinski mundurek pod szyje(pozbawiony detali)i jakies
        plaskie obuwe, np diesla. w sumie lubie RL "do i po" pracy dla ich prostych
        koszul, golfow (nie opinaja ale tez nie sa bezksztaltnymi worami)a zwlaszcza
        dodatkow: niektore okulary i torebki. TH - dla koszul juz o bardziej "cargo"
        stylu i ostatnio prostych spodni z kantem-wydaje mi sie ze robia postepy
        szyjac cos dla szczuplych i wysokich.
        Wspominana E.Fisher-kolekcje zdecydowanie dla kobiet mocno zaawansowanych
        wiekiem(soma/psyche) lub figura..."nie nie i nie" - mimo mego umilowania
        prostoty i bezwzorkowosci. Banana R.-"lubie" i zawsze staram sie cos kupic
        ale...na mierzeniu sie konczy-kiepskie wykonanie, bezksztaltne fasony, glownie
        nieciekawe materialy, a jak cos ok, to wymiary nie te. Gap-podobnie-moze i
        dobre ale na weekend za miastem, pomijajac fakt ze topy sa zbyt obszerne w
        przykrotkich rekawach, a spodnie ...
        Express-swoje rabaty oddaje...mezowi, The Limted takze przysyla certifikaty-
        ale ich juz nie oddaje-Limited ok, zwlaszcza odkad staraja sie
        wprowadzic "dlugie" spodnie (ujda do plaskich obcasow).
        • franka4 Re: brakuje mi NYC 18.08.03, 22:10
          Jezu, Dziewczyny (i chlopacy)- co wy tu wypisujecie-???

          Wlos sie na glowie jezy.....

          Caly ten watek o ciuchach jest przerazajacy. Tak wam kapitalizm juz wypral
          mozgi??? GAP ktorym sie tak zachwycacie to jedna z najbardziej zdzierczych
          firm jakie znam. Byle koszulka z krotkim rekawkiem kosztuje $30 !!!- TAKA SAMA
          koszulka- 100% cotton, ten sam kolor, tylko BEZ napisu GAP kosztuje we
          wszystkich innych (przyzwoitych)sklepach $12-15 dolarow. Nie glupio wam
          kupowac te koszulke w GAPie, zamiast na przyklad wydac na to $15 i reszte
          poswiecic na nakarmienie glodnego dziecka w Afryce, czy na ocalenie zwierzecia
          ze schroniska przed niechybna eutanazja..??!!! Co wam daje tak naprawde to,
          ze jestescie od stop do glow poubierane/i w GAPy, Ralph Laureny czy DKNY ???
          Czy czujecie sie lepsza osoba przez to ze was stac na drogie szmaty? Kto wam
          wmowil, ze ta koszulka z malym "GAP" na piersi jest lepsza niz ta bez-???
          Kupujac tego GAPa kupujecie sobie tak naprawde "wyzszy" status, kupujecie
          etykietke- "stac mnie na to", a nie ubranie. Dlaczego wam takie zewnetrzne
          oznaki statusu sa tak desperacko potrzebne?
          Czy zatrzymujecie sie czasami i zastanawiacie sie kiedys nad tym, co wam tak
          naprawde to kupowanie "posh" ciuchow daje? Czy na lozu smierci pomyslicie
          sobie- "bylam/em dobrym czlowiekiem bo mialam 5 torebek od Gucci i 4 garnitury
          od Hugo Bossa"- ???
          Ludzie ktorzy dobrze zarabiacie- nie dajcie sobie wmawiac przez te
          lachmaniarskie firmy i przez reklamy, ze wlasnie logo tej firmy na waszej
          piersi kupi wam szczescie i spelnienie w zyciu. Warto sie czasami zastanowic
          nad tym, jakie sa pilne potrzeby tego swiata i jak my jako czlonkowie tego
          swiata mozemy mu pomoc. Nawet te kretynskie $15 zaoszczedzone na koszulce GAPa
          sie liczy- NAPRAWDE.
          • fragilexoxo DO Franki 4 18.08.03, 22:28
            Nareszcie sie odezwala jakas normalna osoba na tym forum.
            Czekaj teraz Franka jak Cie beda wirtualnie linczowac za to co napisalas...
            Pozdrawiam serdecznie
            Martyna
            • bozena73 Re: DO Franki 4 18.08.03, 22:45
              Martyna-
              Zastanawia mnie tylko co tu ciagle robisz wsrod wszystkich nienormalnych ludzi
              naszego forum?? Pewnie musisz sie czuc troche osamotniona...
            • xoxo Re: DO Franki 4 18.08.03, 23:08
              jeszcze tu jestes per "rozczarowana(y)"z rodziny flaka i alki?
              chociaz po tym jak wnioslas az tak zajebiscie ciekawy i intelektualnie
              wzniosly watek o niczym - "podnoszac tym" poziom forum, (he heh heeee), mozna
              sie spodziewac dalszych popisow...
              • franka4 Re: DO Franki 4 18.08.03, 23:29
                xoxo napisała:

                > jeszcze tu jestes per "rozczarowana(y)"z rodziny flaka i alki?
                > chociaz po tym jak wnioslas az tak zajebiscie ciekawy i intelektualnie
                > wzniosly watek o niczym - "podnoszac tym" poziom forum, (he heh heeee),
                mozna
                > sie spodziewac dalszych popisow...

                Przykro mi, ale nie rozumiem tej wypowiedzi, i czy w ogole jest do mnie
                kierowana, ale chyba tak, sadzac po tytule...
                Czy watek jest ciekawy i intelektualnie wzniosly-?- nie zalezy mi na tym, jest
                prawdziwy. "Podniesienie poziomu"- rowniez nie jest moim celem.
                Flak i alka- nie wiem kto to jest?
                • xoxo Re: DO Franki 4 18.08.03, 23:33
                  to bylo nie do ciebie, a do bi-wrazliwego buziaczka.
          • bozena73 Re: brakuje mi NYC 18.08.03, 22:29
            Czesc Franka-
            Witam na Forum. Nie za bardzo rozumiem dlaczego zwykla babska dyskusja o
            szmatkach tak Cie poruszyla. Po prostu rozmawiamy o swoich ulubionych sklepach
            i nie ma chyba potrzeby dodawania tutaj czegos wiecej..Po prostu swiata nie
            zmienisz, wiekszosc ludzi na tej ziemi jest nastawiona konsumpcyjnie i tak juz
            bedzie. Nie widze zbytniej korelacji z tym ze jezeli lubie podkoszulki z GAP-u
            to robi mnie zlym czlowiekiem ktory nie pomoze na przyklad dziecku w Afryce..
            Moje nastoletnie lata przypadly na czasy gdy w Polsce nie bylo wyboru ciuchow,
            trzeba bylo sie naprawde nastarac by kupic cos fajnego i teraz gdy mam wybor,
            to lubie sie ubrac w dobrym sklepie... i nie uwazam ze to jest cos zlego.
            Zgadzam sie z Toba ze ceny sa o wiele zawyzone np. w GAP-ie ale tez zauwazylas
            jakie maja ekstra przeceny?? Czasami sa rzeczy przecenione nawet o 70%..wiec
            zawsze mozna cos wykombinowac szczegolnie gdy sie mieszka w takiej aglomeracji
            jak NY. Jak juz wspomnialam tez lubie kupowac w sklepach gdzie sa dobre rzeczy
            jakosciowo z dobrych firm i to sie naprawde oplaca..
            Najwazniejsze wedlug mnie to nie dac sie zwariowac i po prostu kupowac to w
            czym sie dobrze czujemy.. :-))
            PS/ Po moim pobycie w Polsce wlasnie zauwazylam te zjawisko szczegolnie u
            mlodych ludzi pogoni za metka, nawet bardziej niz tu w Stanach, gdzie wiekszosc
            ludzi stawia na luz i wygode..
          • superkret Re: brakuje mi NYC 18.08.03, 22:55
            no wlasnie...
            co prawda nie uratowalem ani jednego zwierzatka ze schroniska, nie nakarmilem
            ani jednego Murzynka w Afryce, nawet nie dalem dolara dla zebrzacych w metrze,
            ale ciuchy kupuje tam gdzie sa tanie.
            Skarpetki w Genovese (chyba tak sie pisze), gacie w Dee-Dee (tez nie pamietam
            czy to tak sie pisze), a koszule i reszte ciuchow czesto na Williamsburgu na
            wage. I co, i zyje, i mam sie dobrze i mam wiecej na piwo.
            Napisz Franciszko gdzie kupujesz majteczki lub biustonosik? jaki rozmiar nosisz?
            superkret
          • xoxo Re: brakuje mi NYC 18.08.03, 23:13
            frania alter ego flak napisala:

            > Jezu, Dziewczyny (i chlopacy)- co wy tu wypisujecie-???..."<

            amen

            • sondra Metki? 18.08.03, 23:28
              Tu nie chodzi o metki, ale o styl - rozne wymienione firmy reprezentuja rozny,
              jedne bardziej mlodziezowy, inne "profesjonalno-biurowy", jeszcze inne hip-hop,
              czy "preppy". Dorabiac do tego duzej filozofii nie trzeba, ale zainteresowanie
              stylem ubierania nie jest chyba oznaka jakiejs specjalnej umyslowej
              degeneracji? Dla jednych jest to wyraz ich sklonnosci estetycznych czy
              artystycznych, dla innych "statement" - kulturowy czy polityczny (dla tego
              wlasnie powodu sa osoby bojkotujace Gap czy Nike, ze wzgledu na watpliwe
              etycznie prakktyki tych firm w Trzecim Swiecie).

              A Gap jest firma na amerykanskie stosunki tania, zdecydowanie "plebejska" i
              nikomu tym nie mozna zaimponowac. W NYC zeby imponowac metkami, trzeba miec
              przynajmniej torbe Kelly od Hermesa, najlepiej taka, co wczesniej nalezala do
              Carolyn Bessette Kennedy :-). Juz krateczki Burberry i torebki Louis Vuitton
              wywoluja u tubylcow skojarzenia z "Tunnels and Bridges" (donosze za pismem "W"
              - tam chyba wiedza).
              • xoxo Re: Metki? 18.08.03, 23:32
                przeciez to zwykla podpucha starego pykacza.
                kto by w ogole pomyslal by imponowac w ameryce podkoszulkiem za 30.
              • franka4 Re: Metki? 18.08.03, 23:38
                sondra napisała:

                > Tu nie chodzi o metki, ale o styl

                Styl?- trudno dopatrywac sie stylu w T-shirtcie. A jednak ludzie kupuja
                T-shirty z GAPa, choc taki sam mogliby kupic o polowe taniej gdzie indziej,
                NIE CHODZI o styl, chodzi o te 3 literki nadrukowane na koszulce i o "dobre
                samopoczucie", ktorzy sobie ci ludzie tym samym kupuja.
                • sondra Nineczkas 18.08.03, 23:42
                  Koszulka za $10, dobrze lezy, mieciutka, nie do zdarcia. Biale nie zolkna za
                  bardzo. Od kilka sezonow maja je w kazdym sklepie. Bez logo.

                  www.gap.com/asp/product.asp?wdid=202510&wpid=692040

                  (Mam nadzieje, ze wszystkim zaimponowalam)
                  • nineczkas Re: Nineczkas 18.08.03, 23:46
                    Dzieki.
                    Ja bylam kilka razy w GAP ale jakos nigdy nic tam nie kupilam.. a moze dlatego,
                    ze zawsze przechodzilam przez GAP i nie przypatrywalam sie tym ciuchom.. no i
                    to, ze z tutejszych sklepow to wpadam na zakupy do Forever21, to taki z
                    ciuchami dla nastolatek.. i tam mozna kupic podkoszulki za $6 do $10.. no i
                    jeszcze to, ze 90%mojej szafy to ubrania uszyte przez moja mame i przyslane do
                    USA (zawsze smieje sie, ze powinno byc odwrotnie i paczki powinny isc z Ameryki
                    do Polski a nie z Polski do Ameryki)..no i m.in dlatego ani teraz, ani w Polsce
                    nie nalezalam do osob ozeznanych z firmowymi czy tez niefirmowymi sklepami.
                    • sondra Re: Nineczkas 18.08.03, 23:55
                      Masz fajna mame...

                      A ta rozmowa jest oczywiscie bez sensu, przeciez nie bede nikogo na sile
                      przekonywac, ze kupowalam podkoszulki i spodnie z Gapa (zawsze bez logo), bo
                      lubie ich bezpretensjonalnosc i prostote. Jakosc maja ciagle bardzo dobra i
                      naprawde sa tani - ja nie mam w mojej okolicy innego sklepu, gdzie moznaby
                      dostac spodnie khaki za $30, ktore bedzie mozna nosic przez nastepne 10 lat.
                      Teraz juz troche "wyroslam" z ciuchow z Gapa, ale rozpoznaje i doceniam ten
                      styl i ciagle kupuje tam rzeczy wakacyjno-sportowe czy do spania.
                      • sondra Sublustris 18.08.03, 23:59
                        Hej, tylko nie dewotow - sama takie nosze ;-)

                        Przypomina mi sie forum Uroda sprzed pol roku - nie mozna bylo napisac slowa
                        "Lancome", bo zaraz sie dowiadywalas, ze jestes utrzymanka dresiarza...
                        • sublustris Re: Sublustris 19.08.03, 00:08
                          sondra napisała:

                          > Hej, tylko nie dewotow - sama takie nosze ;-)
                          >
                          > Przypomina mi sie forum Uroda sprzed pol roku - nie mozna bylo napisac slowa
                          > "Lancome", bo zaraz sie dowiadywalas, ze jestes utrzymanka dresiarza...

                          Calkowicie rozumiem, ale tu "dewoci" nie jako konsumenci, ale jako ci, ktorzy
                          krytykowali dana firme podporzadkowujac jej grupie "kapitalistycznych
                          egoistow".
                  • sublustris Re: Nineczkas 18.08.03, 23:52
                    Jeez, o co w ogole to halo? imponowanie...Gape'em ponad jakosc i wygode? tak
                    dla scislosci firma ta ma najmniej wyeksponowane metki, zdaje sie ze
                    generalnie zadnych nie umieszcza na wierzchu pozostajac swego rodzaju
                    anonimowym. Sondra, chyba tym podkoszulkiem zadowolilas najwybredniejsze
                    gusta "forumowych dewotow".
                    • franka4 Re: Nineczkas 19.08.03, 00:13
                      sublustris napisała:

                      >Sondra, chyba tym podkoszulkiem zadowolilas najwybredniejsze
                      > gusta "forumowych dewotow".

                      Za dewote sie nie uwazam (dewota kwestowalaby na Kosciol i na Ksiedza
                      Proboszcza- he, he)... Ale masz racje- zamykam sie, nie ma sensu prawic kazan
                      i nawracac. Tylko nastepnym razem kiedy siegasz do portmonetki i masz zamiar
                      sobie kupic kolejna pare firmowych butow, zatrzymaj sie

                      i pomysl ze POLOWA z tych pieniedzy ktore masz wlasnie zamiar wydac, moglaby
                      ocalic komus zycie. I tyle. A potem kupuj do woli, niech ci sie nogi uginaja
                      od wynoszonych ze sklepow siat. :)
                      • sublustris Re: Nineczkas 19.08.03, 00:24
                        franek4 napisał:

                        nastepnym razem kiedy siegasz do portmonetki i masz zamiar
                        > sobie kupic kolejna pare firmowych butow, zatrzymaj sie
                        >i pomysl ze POLOWA z tych pieniedzy ktore masz wlasnie zamiar wydac, moglaby
                        > ocalic komus zycie. I tyle. A potem kupuj do woli, niech ci sie nogi uginaja
                        > od wynoszonych ze sklepow siat. :)"

                        Od "noszenia siat" mam swego szofera, a od wybierania metek osobista
                        stylistke. A ty na czym oszczedzasz w imie ratowania swiata? Raczej nie na
                        elektrycznosci sadzac po ilosci nickow, ktore produkujesz w sieci.
            • nineczkas ciuchy 18.08.03, 23:34
              Ja zupelnie nie znam sie na tych wszystkich GAP'ach :) czy innych sklepach i
              uwazam, ze kazdy ma prawo wydawac pieniadze na co chce. Mam natomiast kilka
              pytan:
              1. Czy naprawde koszulki kupowane w takich sklepach, za te $30jak ktoras
              wspomniala (choc pewnie sa i tansze) maja taka wspaniala jakosc niz te za 5,
              czy 10dolarow w innych sklepach
              2. Jezeli tak, to moze warto kupic lepsza ale czy jak kupuje sie biala
              podkoszulke, to i tak po ktoryms praniu nie bedzie juz taka ladna jak byla wiec
              czy warto... a jezeli nie, to czy warto tyle przeplacac
              • franka4 Re: ciuchy 18.08.03, 23:49
                nineczkas napisała:

                > i
                > uwazam, ze kazdy ma prawo wydawac pieniadze na co chce.

                Oczywiscie, ze kazdy MA prawo... Tak jak kazdy ma prawo NIE pomagac innym, nie
                myslec o glodnych, nie zastanawiac sie nad losem tysiecy zwierzat idacych z
                dymem, bo nie ma $ na ich utrzymanie. Tak- wszyscy MAMY do tego prawo. Jednak
                dokad korzystanie z tych praw prowadzi?
          • jack39nyc Re: brakuje mi NYC 20.08.03, 03:50
            no coz dostalo mi sie za ciuchy...
            jedno tylko powiem to kwestia jakosci materialu i wykonczenia, masz racje
            koszula tania wyglada (z daleka) tak samo jak koszula droga, ale jak sie
            przyjzysz to widac roznice a juz po praniu koszuli czy czyszczeniu garnituru
            to widac, i to co wazne to bardzo material na garnitur musi byc dobry aby po
            paru godzinach w pracy nie byl pognieciony, koszule mozna zmienic szybko
            (zawsze mam pare w biurze) ale garnitur... no coz troche to uciazliwe... wiec
            musi byc z dobrego materialu, poza tym buty mozna kupic za 10 dolcow i za 200-
            300 (polecam bruno magli albo mefisto, ostatnio kupilem cichobiegi born super
            sie w nich chodzi) osobiscie wybieram te za 200 bo i sa lzejsze i wygodniejsze
            no i nie ma porownania jesli sie w nich musi lazic 10 godzin dziennie noga sie
            nie meczy (a co za tym idzie nie poci jesli ktos ma z tym problemy)... i nie
            trzeba kupowac tanich 10 razy w roku...co na jedno w zasadzie wyjdzie, mnie
            osobiscie na tanie rzeczy nie stac bo musialbym kupowac ich duze ilosci (a juz
            i tak mam urwanie glowy na zakupach z kobietami)... no coz takie jest moje
            zdanie, ktos moze miec inne.
    • fragilexoxo Droga Bozenko 19.08.03, 15:44
      Martyna-
      Zastanawia mnie tylko co tu ciagle robisz wsrod wszystkich nienormalnych ludzi
      naszego forum?? Pewnie musisz sie czuc troche osamotniona...

      Trzy czy cztery wizyty na forum to nie jest ciagle, moge zagladac tam gdzie mi sie podoba...
      osamotniona???...... rzeczywiscie niesamowicie "wnikliwa" analiza psychologiczna...
      Pozdrawiam cieplo
      M


      • aniutek Re: Droga Bozenko 20.08.03, 04:12
        nie stac mnie na kupowanie tanich ciuchow, butow , torebek czy
        plaszczy- lubie wygladac przyzwoicie, uprasowana, pachnaca,
        elegancka. nawet w szortach i podkoszulce ( jeansach czy
        sztruksach) i jakosc wodac odrazu, podkoszulka dobrej jakosci nie
        zwija sie w trabki, bokow nie mam na brzuchu, kostium nie gniecie
        sie jak psu z gardla wyjety, buty mozna oddac do szewca po nowa
        zelowke czego nie mozna zrobic z plastikowymi.
        a o biednych staram sie nie zapominac, moze kiedys sie spotkamy w
        "soup kitchen " w Tompkins Sq park :)
        • malexa Ciuszki 20.08.03, 17:39
          No wlasnie...
          To, ze ktos lubi ubrania dobrej jakosci nie jest jednoznaczne z faktem ze nie pomaga biednym.
          Pozdrawiam Cie Franko bardzo serdecznie... i musze przyznac, ze masz tzw. "guts", zeby isc pod prad.
          T

          • xoxo Re: Ciuszki 20.08.03, 18:43
            malexa napisała:

            > Pozdrawiam Cie Franko bardzo serdecznie... i musze przyznac, ze masz
            tzw. "guts
            > ", zeby isc pod prad.

            szkoda tylko ze na jej "isciu pod prad" sie konczy. zale frani co do wydanych
            15-30$ sa zalosnie i bez sensu. jak z niej taka zwolenniczka karmienia
            sierotek z kosowa, niech wyskrobie emaila do zony kobiego b. co dostala
            pierdzionek za 4 mld $, lub madonny posiadajacej kolekcje torebek Hermesa po
            13 000$ kazda.

            • malexa Re: Ciuszki 20.08.03, 19:00
              xoxo napisała:
              zony kobiego b. co dostala
              > pierdzionek za 4 mld $, lub madonny posiadajacej kolekcje torebek Hermesa po
              > 13 000$ kazda.

              Tego nie wiem gdzie jej dzialanie sie konczy, a swoja droga osoby, ktore Ty wymieniasz, mysle, ze
              przeznaczaja dosc duze sumy na cele charytatywne (ulgi podatkowe).
              A wsrod naszych rodakow "roznie" bywa z tym dzieleniem sie z innymi...cale szczescie, ze ja akurat
              znam sporo osob, ktorym nie jest obojetna niedola bliznich, aczkolwiek nadal jest to grupa, nalezaca do
              miniejszosci...Wiekszosc jednak cent do centa skalda na ten upragniony "dum".
              Ot taka moja obserwacja... nie mniej jednak staram sie nie krytykowac wyborow innych (glosno),
              moje opinie na ten temat zachowuje dla siebie.
              Pozdr.
              T

              • xoxo Re: Ciuszki 20.08.03, 19:12
                malexa napisała:
                >mysle, ze przeznaczaja dosc duze sumy na cele charytatywne (ulgi podatkowe).<

                ta, niektorzy przeznaczaja nawet z 10% bo musza - ave!

                >ktorym nie jest obojetna niedola bliznich,<

                mnie tez nie jest obojetna, dlatego teraz na tym forum komentuje roznych
                glupoli.

                >aczkolwiek nadal jest to grupa, nalezaca do miniejszosci...<

                tak, jak to bylo.., moze persona o nicku "matka boska" vel cmok/tera/flak
                poprawi? jeden grosz wdowy cenniejszy od zlota kupca? (to juz bylo mniej
                ironicznie, w sumie masz duzo pozytywnych przeslan).
                • malexa Re: Ciuszki 20.08.03, 19:16
                  persona o nicku "matka boska" vel cmok/tera/flak

                  No wlasnie o co tu na prawde chodzi???
                  Po co trzysta nickow... czy Ci ludzie nie maja normalnej pracy??
                  jestem to nowa, wiec niezoorietnowana.
                  T
                  • xoxo Re: Ciuszki 20.08.03, 19:21
                    napykaj do jednego z nich na priva a moze odpowie -nie dziw sie ze moze pod
                    postacia 30to letniej kobiety z pms.
                    • malexa Re: Ciuszki 20.08.03, 19:32
                      xoxo napisała:
                      > napykaj do jednego z nich na priva a moze odpowie -nie dziw sie ze moze pod
                      > postacia 30to letniej kobiety z pms.

                      No nie az tak bardzo mnie to nie interesuje, ale dlaczego akurat kobiety i z pms?
                      T
                      • xoxo Re: Ciuszki 20.08.03, 19:37
                        przykladowa 30cha z takich samych powodow jak i "matka boska", "alka" czy inna
                        martyna - wszystkie mowiace tenorem.
                        czuj- czuj- czuwaj!
                        • malexa Do xoxo 20.08.03, 19:48
                          Nie wiem o kogo Ci chodzi, ale niech Ci bedzie.
                          Dziwny jest ten swiat... a zwlaszcza wirtualny...
                          Pozdrawiam
                          T
          • franka4 Re: Ciuszki 20.08.03, 19:24
            malexa napisała:

            > No wlasnie...
            > To, ze ktos lubi ubrania dobrej jakosci nie jest jednoznaczne z faktem ze
            nie p
            > omaga biednym.
            > Pozdrawiam Cie Franko bardzo serdecznie... i musze przyznac, ze masz
            tzw. "guts
            > ", zeby isc pod prad.

            Czesc Malexa,
            dzieki za pozdrowienia. Wiesz co, wcale nie wiem czy ide pod prad, znam wielu
            ludzi ktorzy maja podobna opinie na ten temat (nie na tym forum). Tutaj wiele
            osob RACJONALIZUJE sobie to co robi- bo wlasnie forma racjonalizacji jest
            mowienie sobie- "kupuje te firmowe bo maja lepsza jakosc". To pozwala im sie
            lepiej czuc, a ta "lepsza jakosc" jest im notorycznie wmawiana i wzmacniana
            przez firmy ktore te ciuchy produkuja- jest to czesc ich strategii
            marketingowej.

            Ktos tu takze pisal ze nie jestem kobieta- to tez czesc racjonalizacji- skoro
            to nie kobieta pisze tylko jakis narwany facet to latwiej to zignorowac, bo
            przeciez kazda kobieta lubi firmowe laszki. A tu nie- ja wlasnie jestem
            kobieta z krwi i kosci.:) Nie zrozum mnie zle- nie jestem minimalistka i
            ascetka- nie mam na tyle sily woli zeby sobie WSZYSTKIEGO odmawiac. Nie
            wygladam tez jak aktywistka Greenpeace-u (nie obrazajac takowych)- w dredach,
            spodnicy do kostek i rozciagnietym swetrze. Wrecz przeciwnie- LUBIE sie
            ladnie, schludie i z klasa ubrac. Ale z firmowymi ciuchami po prostu
            przejzalam na oczy, ze KROL JEST NAGI!!! Najlepsza jakosc ciuchow jaka znam ma
            pewna malo znana i tania firma odziezowa z Polski.(Ale noszenie takich ciuchow
            oczywiscie nie byloby dostatecznie spektakularne dla niektorych, bo tak
            naprawde nie jakosc sie liczy, a poczucie ze stac nas na luksus). Po 2 latach
            prania i prasowania moje koszule, spodniczki i spodnie do pracy nadal
            wygladaja jak nowe. A w "tlumaczeniu" na dolary kosztowalyby pewnie z $10 a
            piece.

            W sumie jak juz pisalam- nic swoimi kazaniami nie zmienie, pewni ludzie zawsze
            beda przyciagani do markowych rzeczy jak cmy do lampy. I nie pisze wcale ze
            skoro masz ciuchy z "metkami" = nie pomagasz innym, bo sa tacy co pomagaja.
            Wielu jednak uwaza, ze zeby pomagac innym trzeba byc Madonna, zona Koby B. ,
            Michealem Jacksonem albo Billem Gatesem. A to jest BZDURA. Te obsmiewane tu
            $15 jest w stanie zapewnic dziecku z kraju Trzeciego Swiata cieply posilek na
            tydzien. Ale oczywiscie dla niektorych ludzi satysfakcja z tego wynikajaca nie
            dorownuje satysfakcji z posiadania 5 kostiumow od Channel.

            Obserwuje moich sasiadow i tak sie zastanawiam- po co oni robia to co robia?-
            jaka funkcje spelnia w ich zyciu kupowanie jeszcze jednego flat screen TV,
            jeszcze jednego wypasionego samochodu, jeszcze 5ciu nowych par butow za $300
            kazda. I dochodze do wniosku, ze wypelnia im to pustke, brak sensu zycia. Daje
            im to natychmiastowa (choc krotkotrwala) gratyfikacje. Kupujac te wszystkie
            rzeczy kupuja sobie tak naprawde dobre samopoczucie. Wydaje mi sie to zgubne,
            bo przeciez nie iloscia samochodow, markowych ciuchow, i innych gadzetow
            odmierza sie wartosc czlowieka. To jest jednak moje zdanie, ja szukam sensu
            mojego zycia gdzie indziej- nie w otaczaniu sie dobrami materialnymi, ale jak
            juz pisalam- kijem rzeki nie zawroce, dlatego nie widze sensu kontynuowania
            tej dyskusji i narazania sie na inwektywy od osob ktorym moj punkt widzenia
            psuje radoche z "kupowania" sobie dobrego samopoczucia.
            • malexa Franko 20.08.03, 19:45
              Wiele fajnych mysli zawaralas w swoim komentarzu.
              Nie mam niestety czasu, zeby szczegolowo odpowiedziec na kazda.
              Jestes jak najbardziej mile widziana na tym forum.
              Nie wszyscy musza sie z Toba zgadzac, chociaz mysle, ze wiele osob po ciuchu przyznaje Ci racje.
              Nie bierz sobie do serca ironiczno/sarkastycznych komentarzy.
              Pozdr.
              T
              • aniutek i tu sie z Toba zgadzam Frania :) 20.08.03, 22:45
                o tu wlasnie:
                >I dochodze do wniosku, ze wypelnia im to pustke, brak sensu
                zycia. Daje im to natychmiastowa (choc krotkotrwala) gratyfikacje.
                Kupujac te wszystkie rzeczy kupuja sobie tak naprawde dobre
                samopoczucie. Wydaje mi sie to zgubne, bo przeciez nie iloscia
                samochodow, markowych ciuchow, i innych gadzetow odmierza sie
                wartosc czlowieka. To jest jednak moje zdanie, ja szukam sensu  
                mojego zycia gdzie indziej- nie w otaczaniu sie dobrami
                materialnymi<

                a moglabys opowiedziec jak szukasz sensu zycia, jak sobie
                poprawiasz humor etc?
                i nie jestem wcale zlosliwa, pytam serio i chce serio odpowiedzi, jesli
                Ty zechcesz oczywiscie :)
                • macacz Jam nie Polka ino Polak ;-)) 21.08.03, 15:54
                  A propos ciuchow:
                  Nikt nie nosi Abercrombie & Fitch ???
                  • sondra Abercrombie 21.08.03, 16:00
                    Ja nie nosze, ale czasem kupuje dla dwoch kuzynek (wiek college'owy), ktore ten
                    styl uwielbiaja. Ciuchy O.K., ale bardzo mlodziezowe.
                    • macacz Woodbury 22.08.03, 17:25
                      sondra napisała:

                      > Ja nie nosze, ale czasem kupuje dla dwoch kuzynek (wiek college'owy), ktore
                      ten
                      >
                      > styl uwielbiaja. Ciuchy O.K., ale bardzo mlodziezowe.

                      Ja tam lubie te rzeczy, chociaz 4 dychy przekroczylem, cha , cha !
                      Unikam tylko tych bardzo postrzepionych i tych ciagnietych po polnej drodze za
                      traktorem....
                      Natomiast dzinsy maja niezle.
                      PS
                      Jezdzicie czasem do Woodbury Common na zakupy

                  • jack39nyc Re: Jam nie Polka ino Polak ;-)) 21.08.03, 17:46
                    ta... znam to, corka to nosi, poza tym tez ostatnio jest w modzie na American
                    Eagle i jak zwykle aeorpostale... pamietacie kiedys ludzie czesto latali do
                    benettona, dzis to jakos malo popularne... a raczej bardziej popularne w EU...
                    pamietam ze mieli dobre reklamy...
                    aha... zapomnialem, ale jak juz przejdziecie przez temat biedy to polecam butik
                    Boticelli na rock'r center (na przeciwko katedry na 5th ave) rzeczy maja cene
                    ale tez wykonanie jest ok...
                    KC tez jest ok.....
                    • sondra Re: Jam nie Polka ino Polak ;-)) 22.08.03, 02:47
                      jack39nyc napisa?:

                      > aha... zapomnialem, ale jak juz przejdziecie przez temat biedy to polecam
                      butik
                      >
                      > Boticelli na rock'r center (na przeciwko katedry na 5th ave) rzeczy maja cene
                      > ale tez wykonanie jest ok...

                      He, he, nie chce mi sie jeszcze raz opisywac moich wrazen z Botticelli, wiec
                      wklejam linka do watku na innym forum:
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10092&w=4969363&a=4999283

                      (nota bene, to byl dopiero watek o NYC, az wiory lecialy :-))
                      • jack39nyc Re: Jam nie Polka ino Polak ;-)) 22.08.03, 18:42
                        no coz salamandra to dobra firma, i wcale nie mam nic przeciwko temu aby cos
                        tam bylo z tej firmy tutaj,
                        no coz jak wiesz globalizacja jest na swiecie i firmy czasami wspolpracuja ze
                        soba nawet jak sprzedawcy o tym nie wiedza....
                        ostatnio znalazlem dosc dobry sklep z butami na 5th ave (i chyba miedzy 36-37
                        street) niezle ceny maja i buty niezle....
                        ide popatrzec na te "bitwy na tym poleconym przez Ciebie topiku" no coz nie ma
                        to jak sie z rana poklocic po poludniu dac sobie pyska.... czyz to nie
                        piekne...heheheheh
                        pozdrowionka
                        J
                        PS... a tak swoja droga to popatrzecie na dyskusje o forum, przewaznie
                        najbardziej kontrowersyjne sa tematy o NYC .... zadne inne miasto a przeciez
                        istnieje Chicago, Boston, Montreal, Toronto... Hamburg, Londyn... Sydney,
                        Melbourne... Warszawa Poznan... nawet Moskwa... albo Tokio czy Honk Kong...
                        zawsze NYC, czyli cos to mowi... jest to stolica swiata jakby nie bylo mozna to
                        miasto lubic, nie lubic moze sie ono podobac lub nie... ale to do tego miasta
                        sie wszystko porownuje... czyz to juz samo nie mowi o czyms?.....

                      • jack39nyc Re: Jam nie Polka ino Polak ;-)) 22.08.03, 18:52
                        Sondra
                        dodam ze wlasnie jakas tam "nouline" przeczytalem o ona twierdzie ze w NYC sa
                        buty brzydkie... usmialem sie niesamowicie, oferuje sklepy w Polsce...
                        normalnie to szkoda gadac, mysle ze ona nie ma pojecia co mowi, ja osobiscie
                        duzo podrozuje i stwierdzam ze nie widzialem takiego miejsca na swiecie gdzie
                        moglbym kupic lepsze buty niz w NYC... kazda marke, i duzo taniej mozna kupic
                        wlasnie tutaj.. a co do Polskich sklepow to nawet nie bede komentowal bo tam
                        ani wyboru a jak juz cos ciekawego jest to 2-3 razy drozsze niz w NYC...
                        wymienia tez ona dwa sklepiki w NYC... eee... ludzie to maja fantazje...
                        ta... aby dowalic temu NYC... co za ludzie...
                        pozdrowionka
                        J
                        • sondra Re: Jam nie Polka ino Polak ;-)) 22.08.03, 22:10
                          jack39nyc napisał:

                          > PS... a tak swoja droga to popatrzecie na dyskusje o forum, przewaznie
                          > najbardziej kontrowersyjne sa tematy o NYC .... zadne inne miasto a przeciez
                          > istnieje Chicago, Boston, Montreal, Toronto... Hamburg, Londyn... Sydney,
                          > Melbourne... Warszawa Poznan... nawet Moskwa... albo Tokio czy Honk Kong...
                          > zawsze NYC, czyli cos to mowi... jest to stolica swiata jakby nie bylo mozna
                          > to
                          > miasto lubic, nie lubic moze sie ono podobac lub nie... ale to do tego miasta
                          > sie wszystko porownuje... czyz to juz samo nie mowi o czyms?.....
                          >

                          No wiesz, to forum jest o USA, wiec trudno zebysmy sie rozpisywali o Hamburgu
                          czy Tokio ;-).

                          A poza tym, oczywiscie, NYC budzi emocje. Dla mnie nie ulega watpliwosci, ze to
                          stolica swiata.

                          Taki Boston - cicho, czysto, zielono, spokojnie, prawie Europa - o czym tu
                          pisac.


                          > a co do Polskich sklepow to nawet nie bede komentowal bo tam
                          > ani wyboru a jak juz cos ciekawego jest to 2-3 razy drozsze niz w NYC...

                          A ja akurat przy prawie kazdej podrozy do Warszawy oblowie sie w jakies ciuchy,
                          buty czy torebki. Ale to dlatego ze trawa jest zielensza z tej drugiej strony i
                          o ile zwykle nie spedzam duzo czasu na zakupach, to lubie chodzic po sklepach
                          jak jestem daleko od domu.
                          • jack39nyc Re: Jam nie Polka ino Polak ;-)) 24.08.03, 00:50
                            no coz akurat Sondra nie masz racji, podoba mi sie Boston i malo bym tam nie
                            wyladowal (rodzinka jednak nie chciala sie tam przeprowadzac)... spokojniejsze
                            miasto, rozkopane ale to znaczy ze bedzie zmienialo sie (miasto w budowie).. a
                            NYC.. jak to stolica swiata zawsze sie cos dzieje...
                            pozdrawiam...
                            PS... zdradz gdzie robisz te zakupy w w-wie, nic tam nigdy nie udalo mi sie
                            kupic, ja osobiscie zmiasta zbytnio nie znam ale moi znajomi z w-wy no coz
                            znaja, za to chwala sobie oni zakupy w NYC... ta... znow ta zielona trawa..
                            • sondra Re: Jam nie Polka ino Polak ;-)) 24.08.03, 14:51
                              jack39nyc napisa?:

                              > no coz akurat Sondra nie masz racji, podoba mi sie Boston i malo bym tam nie
                              > wyladowal (rodzinka jednak nie chciala sie tam przeprowadzac)...
                              spokojniejsze
                              > miasto, rozkopane ale to znaczy ze bedzie zmienialo sie (miasto w budowie)..
                              a
                              > NYC.. jak to stolica swiata zawsze sie cos dzieje...
                              > pozdrawiam...
                              > PS... zdradz gdzie robisz te zakupy w w-wie, nic tam nigdy nie udalo mi sie
                              > kupic, ja osobiscie zmiasta zbytnio nie znam ale moi znajomi z w-wy no coz
                              > znaja, za to chwala sobie oni zakupy w NYC... ta... znow ta zielona trawa..

                              He, he, to o Bostonie mialo byc troche sarkastyczne, ja to miasto bardzo lubie,
                              mimo ze zimy tu okrutne. Najlepszy dowod, ze mieszkam tu od 18 lat i nie mysle
                              o przenosinach. Jeszcze tylko 2 - 3 lata, a skoncza kopac :-), zreszta to jest
                              imponujace jak mozna realizowac najwiekszy projekt komunikacji miejskiej w
                              historii ludzkosci nie zatrzymujac ruchu ani na godzine.

                              W Warszawie robie zakupy tylko dla siebie, o meskich ciuchach nie umialabym nic
                              powiedziec. Dla siebie zawsze udaje mi sie cos upolowac w butiku na rogu
                              Zurawiej, Brackiej i Placu Trzech Krzyzy (zapomnialam nazwy). Maja sporo rzeczy
                              wloskich, sporo epatowania markami (Moschino, Trussardi Jeans), ale tez i
                              fajne, dobrze wykonczone rzeczy "no name". W zimie bardzo przyzwoite plaszcze,
                              z miekkiej welny z kaszmirem i dobrze sie nosza. Teraz kupilam tam bardzo
                              stylowa torbe typu chlebak. Niestety wszystko drogie jak diabli, ale odkrylam,
                              ze mozna sie targowac! (tzn. na moje krecenie nosem ze drogo, pani wziela
                              kalkulatorek i opuscila chyba ze 20%). Zaraz obok, na Zurawiej jest sklep
                              Sergio Rossi - to dopiero zdzierstwo i pozerstwo, nigdy tam nic nie kupilam.
                              Natomiast lubie sklepik z butami "Kobieta Magiczna" na Wilczej, zwykle mieli
                              doby wybor pantofli Bruno Magli. Takze Salamander - chociaz ostatnio tam
                              posucha. Z drugiego konca spektrum cenowego - bardzo podobala mi sie polska
                              firma Reserved - tanie, bezpretensjonalne, ladne ciuszki mlodziezowe.
                              No i wszyscy chwala torby polskich producentow (Wittchen, Batycki). Mnie sie
                              tam ostatnio nic nie spodobalo, ale jakosc bardzo dobra, zwlaszcza Batycki to
                              torby nie do zdarcia.
                              • jack39nyc Re: Jam nie Polka ino Polak ;-)) 25.08.03, 15:53
                                czasami jestem w Bostonie... no coz lubie tam nastroj w starym Bostonie, a
                                swoja droga to wlasnie Boston, Phila i NYC to sa w zasadzie historyczne miasta
                                w USA, dzieki portom to one sie najszybciej rozwijaly.... musi w nich byc cos
                                ciekawego, no i miasteczka akademickie sa wspaniale... w MIT zaliczylem jeden
                                semestr kiedys (dawne lata) oni mnie chcieli abym zostal tam i dokonczyl
                                program (ktory zaczalem ) ale moja rodzinka sie wtedy tez nie zgodzila (ciezkie
                                lata szkolne.. ale bylo fajnie..), choc nadal tam jezdzimy to jakos moi nie
                                chcieli tam zostac, dobrze ze Ty sie tam znalazlas... poza tym zima jest
                                brutalna masz racje bylem tam raz... i wiesz ten wiatr od oceanu byl
                                niesamowity, mamy podobny w NYC ale nie tak zimny...heheh
                                a co do W-wy, znam te sklepy (a raczej zna je moja zona) ale wiesz ja wole cos
                                meskiego zalozyc...hehehe co do batycki to masz racje swietne wyroby, Wittchen
                                ee powiedzmy ze niezle... co do jakosci niektorych wyrobow sprzedawanych tam w
                                sklepach (ktore wymienilas) no coz moj ekspert (zona) stwierdzila ze
                                wykonczenie maja niestety nie najwyzszej jakosci za cene ktora jest
                                astronomiczna czasami, no coz ja sie osobiscie nie znam na tym ale ona wie co
                                mowi wiec.....
                                no coz jak pamietam -nascie lat temu sklepy i obsluge .. napewno sie zmienilo w
                                w-wie ale wiesz czasami nadal mozna spotkac gburowatych sprzedawcow, to idzie
                                im opornie zmienic...
                                pozdrowionka z NYC
                • franka4 Do Aniutka 21.08.03, 22:58
                  aniutek napisała:

                  > a moglabys opowiedziec jak szukasz sensu zycia, jak sobie
                  > poprawiasz humor etc?
                  > i nie jestem wcale zlosliwa, pytam serio i chce serio odpowiedzi, jesli
                  > Ty zechcesz oczywiscie :)
                  >
                  Wiesz co Aniutku, nie czuje sie na tym forum na tyle pewnie, zeby publicznie
                  opisywac moje prywatne przezycia (bo przeciez szukanie sensu zycia jest sprawa
                  bardzo prywatna). Mam nadzieje ze mnie zrozumiesz i ze sie nie pogniewasz-TO
                  NIE JEST KIEROWANE PRZECIW TOBIE!Ja chetnie o tym rozmawiam w gronie ktore
                  jest zyczliwe i nie ironiczno-przesmiewcze, i choc WIEM, PEWNA JESTEM ze sa tu
                  na tym forum tacy ludzie, to jednak przekonuje sie coraz czesciej czytajac
                  tutejsze posty, ze mozna sie na pisaniu o sprawach dla siebie waznych
                  sparzyc. Nie chce sie narazac na wysmianie przez ludzi, dla ktorych kazda
                  okazja jest dobra do wykarykaturzenia tego o czym sie pisze, do ironiczno-
                  agresywnych komentarzy, itd. Mam nadzieje ze to rozumiesz...
                  Pozdrawiam serdecznie!
                  F.
                  • aniutek Re: Do Aniutka 23.08.03, 06:00
                    franka4 napisała:

                    > aniutek napisała:
                    >
                    > > a moglabys opowiedziec jak szukasz sensu zycia, jak sobie
                    > > poprawiasz humor etc?
                    > > i nie jestem wcale zlosliwa, pytam serio i chce serio odpowiedzi,
                    jesli
                    > > Ty zechcesz oczywiscie :)
                    > >
                    > Wiesz co Aniutku, nie czuje sie na tym forum na tyle pewnie, zeby
                    publicznie
                    > opisywac moje prywatne przezycia (bo przeciez szukanie sensu
                    zycia jest sprawa
                    > bardzo prywatna). Mam nadzieje ze mnie zrozumiesz i ze sie nie
                    pogniewasz-TO
                    > NIE JEST KIEROWANE PRZECIW TOBIE!Ja chetnie o tym rozmawiam
                    w gronie ktore
                    > jest zyczliwe i nie ironiczno-przesmiewcze, i choc WIEM, PEWNA
                    JESTEM ze sa tu
                    > na tym forum tacy ludzie, to jednak przekonuje sie coraz czesciej
                    czytajac
                    > tutejsze posty, ze mozna sie na pisaniu o sprawach dla siebie
                    waznych
                    > sparzyc. Nie chce sie narazac na wysmianie przez ludzi, dla
                    ktorych kazda
                    > okazja jest dobra do wykarykaturzenia tego o czym sie pisze, do
                    ironiczno-
                    > agresywnych komentarzy, itd. Mam nadzieje ze to rozumiesz...
                    > Pozdrawiam serdecznie!
                    > F.

                    :)
                    rozumiem
                    i czesto czuje podobnie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja