Dodaj do ulubionych

Polska knajpa

31.08.03, 02:41
mam do Was, kochani pytanie i refleksje jednoczesnie :)
w NYC ( +queens i brooklyn) nie ma ( a moze ja nie wiem o niej?)
ladnej, eleganckiej, na poziomie (tzn nie okienko do wydawania
potraw, nie cerata na stole, nie polonijny diner jak teresa etc)
restauracji - czy zgodzicie sie?
jest masa innych knajpek, kafejek ze stolikami na zewnatrz, dobra
kawa, salatami i przysmakami z calego swiata, natomiast polska
knajpa = tanie i duzo.
Czy chodzilibyscie do polskiej knajpy gdzie ladnie, antyczno i
swojsko, sledzia z razowym daja, talerz naszych wedlin, pasztet,
jakas dobra zupa etc? Czy czujecie brak takiego miejsca gdzie
znajomych mozna zaprosic aby sprobowali Polskich przysmakow
w ladnym, nastrojowym miejscu?
Pytam gdyz zastanawiam sie nad charakterem knajpy , ktora lada
dzien otwieram, nie moge zadecydowac czy isc w polskie smaki
czy tez sobie darowac ( choc kusi ....)
Pomozcie, bede wdzieczna :)
Obserwuj wątek
    • takietam1 Re: Polska knajpa 31.08.03, 04:05
      "Czy chodzilibyscie do polskiej knajpy gdzie ladnie, antyczno i
      swojsko, sledzia z razowym daja, talerz naszych wedlin, pasztet,
      jakas dobra zupa etc?"

      Rany, aniutek no pewnie!

      Pasztet! Sledzik w smietanie, taki maly, pod wodeczke, albo piwko. Mniam.
      Kazde pieniadze wart. Nawet mielony, ale dobry, jest rarytasem.

      Tylko widzisz, w takiej knajpie nie moze byc ciemno. Naprawde.
      Tu jest kolo nas fajne miejsce, dosc dobre jedzenie i bardzo obficie, ale
      niestety jest naprawde ciasno, ciemno, i to powoduje, ze rzadko tam chodze.

      Jakby byl kolo mnie taki bar, najlepiej z debowymi stolami BEZ obrusa,
      Wiesz, taki zwykly stol, jak to tylko w polskich zajazdach gruby jednostronnie
      gladzony blat, z wypuklym sekatym spodem. Ale do tego wygodne,
      miekkie, "wpadajace" krzesla. Fajnym, dyskretnym i nastrojowym swiatlem i
      duzymi oknami, to wtedy schabowszczak 2x lepiej smakuje. Ze dwa lata temu bylem
      w takiej jednej knajpce na Greenpoincie i tam facet puszczal muzyke a la TV
      Polonia, a na scianie wisial telewizor i szedl program martyrologiczny o II
      wojnie swiatowej. Stoly mial chyba kwadratowe i paskudne brudne obrusy.
      Nigdy do niego wiecej nie pojde.

      KOSZMAR. Zepsul mi zupelnie smak. Nawet nie zdawalem sobie sprawy jak to na
      mnie wplynelo przygnebiajaco. No i jedzenie mial slabe. Zadna rewelacja.

      Muzyka musi byc, byle nie polka, ani disco polo. I piwo musi byc polskie.
      Koniecznie. Jak tak zrobisz to kupie bilet za stowke i polece do Ciebie na
      otwarcie.

      Acha, sluchaj, koniecznie trzeba serwowac zupy. To jest podstawa dobrego
      marketingu. Jak ktos chce, to dac mu gar barszczu. Na miejscu. Wtedy mozesz
      mniej miecha na drugie. Ale Ty na pewno jestes ekspertem, co ja tu bede smety
      rzucal.

      Gdybym mieszkal w NY to bylbym stalym klientem. Conajmiej 2x tygodniowo.
      A moze nawet przeprowadzilbym w poblize? Kto wie?

      Sledzik. Pasztecik. Ha!

    • bozena73 Re: Polska knajpa 31.08.03, 15:52
      Aniutek-
      Nie wiem czy czytasz Nowy Dziennik ale chyba tydzien lub dwa tygodnie temu w
      weekendowym wydaniu byl opis polonijnej restauracji i z tego co przeczytalam
      to moze byc chyba to o czym pisalas. Elegancka, z fajnym klimatem, ladny
      wystroj, bar, kelnerki, dobre polskie jedzonko. Nie pamietam nazwy tej
      restauracji i tez dokladnego miejsca gdzie sie znajduje, wiem ze gdzies w New
      Jersey. Poszukam u rodzicow w domu, oni nie sa tak skorzy do wyrzucania
      starych gazet jak ja wiec moze ciagle maja te wydanie, to wtedy Ci powiem
      gdzie sie znajduje. Ale z tego opisu wywnioskowalam ze to jest to czego tu w
      Nowym Jorku nie ma.
      U nas na Maspeth jeden Polak zalozyl restauracje, nawet ladnie ja urzadzil ale
      calkowicie nie mogl sie zdecydowac czy to ma byc jadalnia czy tez restauracja
      z kelnerkami. Ceny wysokie ale calkowicie niewspolmierne z jakoscia jedzenia,
      zatrudnil kelnera ktory swoim zachowaniem wzbudzal we mnie zalosc i smiech
      zarazem. Jeden raz tam bylismy. Zamowilismy schabowego, czekalismy okolo pol
      godziny, w koncu dostajemy kotleta na talerzu bez niczego. Pytamy sie gdzie sa
      ziemniaki, jakies surowki, on sie strasznie zdziwil i pyta, a to wy ziemniaki
      tez chcieliscie???
      Wiec to byla nasza ostatnia wizyta w tym miejscu, tym bardziej ze smak tego
      schabowego nie naklanial do dalszych wizyt..Dalismy tej restauracji trzy
      miesiace, przetrwala 5 miesiecy, ale to tylko dlatego ze wlasciciel w koncu
      sie zdecydowal na weekendowe potancowki..No ale i to chyba nie pomoglo..
      To tez nie bylo miejsce na taka restauracje, przy Metropolitan Avenue, ludzie
      wychodza z autobusu, spiesza sie do domu, pewnie bardziej by im sie przydala
      jadalania gdzie mogliby wziasc jedzonko do domu, a nie czekac godzinami na
      przeplacone jedzenie albo uzerac sie calkowicie niedoswiadczonym kelnerem.
      Wlasnie wczoraj odkrylam kolejne miejsce ktore kolo mnie sie otworzylo, polski
      bar i restauracja. Z wyglada wyglada calkiem calkiem ale jeszcze tam nie bylam
      tylko widzialam z daleka..Dam znac co to jest, ale to tez nie sadze ze to jest
      to co masz na mysli..
    • doris-ek Re: Polska knajpa 01.09.03, 05:07
      W Santa Monica byla (i moze jeszcze jest, ostatnim razem bylam w 1992) polska
      restauracja pt "Warszawa". Do takiej to chodzilabym czesto. Czysto, pyszne
      jedzenie, mila obsluga, Chopin w glosnikach i szklankach, i tylko nalesniki
      zwiniete jak enchiladas bo w kuchni Meksykanie:o)

      The Old Warsaw w Dallas to kuchnia jak z luksusowej restauracji i bardzo
      krolewska, ale przystosowana do miejscowych gustow. Taka porcja miesa to by
      moja mama nas przez tydzien karmila;o)

      Tutejsza miejscowa polska restuaracja wyszla z businessu. Na poczatku byly
      tlumy i euforia, ale jedzenie bylo niedobre. Teraz pan od polskiego sklepu
      bedzie otwieral nowa.

      Najwiekszy sukces ze znanych mi restauracji z polskim jedzeniem odniosla
      restauracja "polnocno europejska" w ktorej bylo polskie, rosyjskie (m. in bliny
      z kawiorem podawane z naparstkiem wodki), ukrainskie (barszcz i solanka),
      czeskie (ponoc swietne kolaches i piwo), i niemieckie jedzenie w amerykanskich
      ilosciach. Istnieje przynajmniej 20 lat i sa w niej zbite tlumy biesiadnikow, a
      orginalny wlasciciel dawno juz sie wyniosl na Karaiby.

      A do Twojej przyjde na pewno przy nastepnej bytnosci w NYC i jeszcze kolegow
      sciagne!
    • aniutek Re: Polska knajpa 01.09.03, 06:19
      milo sie czyta Wasze knajpiane refleksje, pouczajace - szczegolnie
      uwagi o marnej obsludze, moze napiszcie co Was najbardziej razi,
      co zniecheca - oprocz brudu i marnego jedzenia rzecz jasna :)
      a ceny jakie co by nie zniechecic ?
      wczoraj ukladalam menu i juz wiem, ze obecnosci sledzia bede
      bronila do krwi ostatniej chodzbym miala sama go jesc ; )
      hehehehhe.
      dziekuje za input i prosze o wiecej
      aaaaa zaproszenie na otwarcie juz niedlugo :::))))))
      Dorisek, Bozenka, Marta, Maruda - licze na Was :)
      • takietam1 Re: Polska knajpa 01.09.03, 07:25
        aniutek napisała:
        > dziekuje za input i prosze o wiecej
        > aaaaa zaproszenie na otwarcie juz niedlugo :::))))))
        > Dorisek, Bozenka, Marta, Maruda - licze na Was :)


        No to ja sie obrazilem. Pa Aniutek.
        • aniutek Re: Polska knajpa 01.09.03, 23:51
          takietam1 napisała:

          > aniutek napisała:
          > > dziekuje za input i prosze o wiecej
          > > aaaaa zaproszenie na otwarcie juz niedlugo :::))))))
          > > Dorisek, Bozenka, Marta, Maruda - licze na Was :)
          >
          >
          > No to ja sie obrazilem. Pa Aniutek.

          ej mam nadzieje, ze zartem ta obraza ::))
          Zapraszam oczywiscie i Ciebie Takietam, goscie z daleka mile
          widziani :)
    • adda75 Re: Polska knajpa 01.09.03, 15:57
      A jaka wlasciwie knajpe lubicie na Greenpoincie.Gdzie serwuja najlepsze wedlug
      Was jedzenie, jest czysto i mila obsluga.
      • virus_forumowy Konkurencja 02.09.03, 00:11
        Przy drodze (autostradzie) Taconic (nitka północna/North) w Nowym Jorku
        ("upstate"/Westchester Co.), mniej więcej na wysokości Yorktown Hights jest
        nowy polski hotelik p.t. Zodiac z podobno wyśmienitą knajpką a właściwie
        żarełkiem.
        • aniutek Re: Konkurencja 02.09.03, 00:41
          virus_forumowy napisał:

          > Przy drodze (autostradzie) Taconic (nitka północna/North) w
          Nowym Jorku
          > ("upstate"/Westchester Co.), mniej więcej na wysokości Yorktown
          Hights jest
          > nowy polski hotelik p.t. Zodiac z podobno wyśmienitą knajpką a
          właściwie
          > żarełkiem.

          zapodaj dokladniejsze namiary, jutro jade upstate moze uda mi sie
          tam trafic?
          • virus_forumowy Re: Konkurencja 02.09.03, 01:14
            Przejeżdżałem tamtędy wczoraj, hotel nazywał się "Zodiac Inn" - wyglądał na
            kilka-kilkanaście pokoi - podobno jeszcze w budowie, ale knajpka już działa i
            miejscowy koleżka, który tam już jada melduje mi że "żeberka paluszki lizać
            jak nigdzie dotąd".
            Z Taconic-a jest kilka (bodaj 3) zjazdy na Yorktown Hights. Tuż przed 3-cim
            zjazdem - jadąc na północ czyli "upstate" tuż obok autostrady jest ten
            hotelik - z kolorowym jak pamiętam neonem. Nic tam innego nie stoi tak blisko
            drogi więc nie przeoczysz a zjazd jest zaraz potem. O ile się nie mylę nie
            jest to więcej niż kilka mil od zjazdu na Saw Mill Parkway.
            • virus_forumowy Malutka sugestia... 02.09.03, 02:25
              Może jest to dla Ciebie oczywiste, może sama to wiesz, może wreszcie masz inne
              zdanie ale napiszę mimo tych przed-zastrzeżeń...

              Znam wielu Żydów. Jak zapewne wiesz, gdzie jak gdzie ale w Nowym Jorku jest to
              poważna część społeczeństwa. Tzn ta wpływowa. (Napisze o Tobie dobrze (aby w
              rubryczce kulinarno - turystycznej) NYT i jesteś ustawiona.)
              Można ich lubieć bądź kompletnie na odwrót, ale warto sie z ich obecnością
              liczyć. Są zresztą - jak wiesz - bardzo różni, od ... zresztą nie o tym
              chciałem.
              Chciałem o menu.
              Otóż wielu z tych, których znam i którzy mają jakieś minimalne pojęcie o
              Polsce czy Europie - mają je z powodu potraw jakie z dzieciństwa jeszcze
              pamiętają. Wiele z tych potraw jest identycznych lub b. podobnych do tych
              jakie my znamy jako polskie.

              Jeden taki tak się rozrzewnił na widok i barszczu i bigosu na jednym stole, że
              o mało (W OSTATNIM MOMENCIE GO POWSTRZYMAŁEM!) nie zalał talerza bigosu
              barszczem czerwonym, trzecią ręką łapiąc jeszcze dwa krokiety dla pewności.
              • virus_forumowy Re: Malutka sugestia nr 2. 02.09.03, 02:43
                We wszystkich nieomal restauracjach w jakich w życiu byłem a w których mi się
                nie podobało miało prawie zawsze miejsce następujące zjawisko: POTRAWY BYŁY
                PRZESOLONE, co jest n.p. cechą wszystkich gotowych, półgotowych, puszkowanych
                itd., które stanowią często "zaczyn" potraw instytucjonalnych.
                Weź JAKĄKOLWIEK puszkę zupy i przeczytaj rubryczkę "Sodium - %"...

                Niedosolone - da się dosolić z solniczki. Na odwrót - niekoniecznie.
              • aniutek Re: Malutka sugestia... 02.09.03, 04:17
                Virus :)
                o zydach wiem, pamietam i.... lubie ich, sa od lat moimi sasiadami (
                lower east side - to ich skupisko na Manhattanie) uwielbiam ich
                bialis, kiszone ogorki czy kapuste, barszcz od bidy tez moze byc :)

                przesolone powiadasz.... co by bylo jasno - NIC nie bedzie z puszki
                czy polfabrykatu, gotujacych upomne aby z sola ostroznie- masz
                racje, a sama moze nie zwrocilabym na to uwagi.
                niestety menu bedzie ograniczone - nie mozemy miec pelnej kuchni
                - zapomniec musze o bigosie i innych wonnych potrawach, gdzies z
                "tylu sklepu" bede warzyla zupy, bliny , zobaczymy co bedzie mozna
                • virus_forumowy A postawnego "bramkarza" będziesz miała jakby co? 02.09.03, 18:40
                  "Bijatyka w polskiej restauracji na Ridgewood -
                  Dzgnal 3 osoby, potem siebie.

                  W piatek rano doszlo do zabojstwa na Greenponcie. Nie zyje 82-letnia Julia
                  Szymanski. Z kolei w sobote 4 Polakow, w tym napastnik, zostalo rannych
                  podczas makabrycznej bojki w Cafe Del Mar na Ridgewood.

                  W piatek o 9:58 rano doszlo na Greenpoincie do makabrycznego wydarzenia.
                  Wedlug informacji udzielonych "Nowemu Dziennikowi" przez przedstawicieli biura
                  Deputy Commissioner of Public Information zdarzenie mialo miejsce na 616
                  Morgan Avenue. 74-letni Victor Colon, ktory byl zmuszony do opuszczenia
                  mieszkania swej bylej zony, 82-letniej Julii Szymanski, strzelil najpierw do
                  kobiety, trafiajac ja w glowe, a nastepnie wycelowal sobie w usta. Oboje
                  zmarli na miejscu. Z informacji udzielonych nam przez policje wynika, ze na
                  miejscu znaleziono tez pistolet kaliber 22. Policja podala, ze para, ktora
                  wedlug sasiadow byla malzenstwem od okolo12-15 lat, rozwiodla sie 4 sierpnia.
                  Polka zazadala, by Colon wyprowadzil sie z przyznanego jej w podziale majatku
                  dwupietrowego domu. Ten nie mogl sie z tym pogodzic. Policja podala do
                  wiadomosci, ze mezczyzna byl kolekcjonerem bron ­ oficerowie z 94. posterunku
                  usuneli z domu dziesiatki sztuk broni. Sasiedzi na tej spokojnej ulicy byli
                  zszokowani makabrycznym incydentem, twierdzac, ze Julia wraz ze swoja rodzina
                  mieszkala w tym miejscu od co najmniej 40 lat. Wielu twierdzilo, ze nigdy nie
                  widzieli, by malzonkowie sie klocili, czesto natomiast widziano ich robiacych
                  wspolnie zakupy czy uprawiajacych kwiaty w ogrodku. "To niewiarygodne ­
                  powiedzial jeden z sasiadow, 35-letni Jeff Nunziato, specjalista ds.
                  komputerow. ­ To byla bardzo mila para". "Czesto widywalismy ich razem ­ dodal
                  inny sasiad, ktory nie chcial podac swego nazwiska. ­ Zawsze trzymali sie za
                  rece".

                  W dzien pozniej 30 sierpnia o 1:35 rano doszlo do innej tragedii, tym razem na
                  Ridgewood, w restauracji Cafe Del Mar przy 67-14 Forest Avenue. 39-letni
                  Mieczyslaw Dabrowski zaatakowal nozem byla malzonke, Agate. Desperat wszedl do
                  restauracji trzymajac w rekach sporych rozmiarow noz. Podszedl do kobiety,
                  ktora nie chciala z nim rozmawiac, zadajac, zeby wyszedl. Wtedy Dabrowski
                  zaczal grozic jej nozem. Do akcji, zgodnie z relacja DCPI, wkroczylo wowczas
                  dwoch pracownikow restauracji ­ 28-letni Pawel Dubiel i 22-letni Marcin Gorz ­
                  oraz jeden z gosci, ktorego tozsamosci nie udalo nam sie ustalic. Dabrowski
                  odpowiedzial atakujac nozem, raniac ich, na szczescie nieznacznie, w rece i
                  ramiona. Nastepnie dzgnal samego siebie w twarz, szyje i klatke piersiowa,
                  najprawdopodobniej usilujac sie zabic. Poszkodowanych zabrano do pobliskiego
                  szpitala, ich zyciu nie zagraza niebezpieczenstwo. Napastnik, ktorego
                  aresztowano wkrotce potem, przebywa obecnie w stanie krytycznym w Elmhurst
                  Hospital. Policja twierdzi, ze motywem byla zazdrosc. Podobnego zdania sa
                  mieszkajacy w okolicy Polacy. "To wszystko przez zazdrosc, choc nie byli juz
                  malzenstwem i nie mieszkali ze soba ­ mowi sprzedawca z pobliskiego sklepu
                  Kabanos. ­ Mieszkam tu juz 13 lat i dawno nie stalo sie tutaj nic podobnego.
                  Ale w koncu to Nowy Jork".

                  Pracownik Cafe Del Mar, ktory w poniedzialek w poludnie rozkladal parasolki
                  przed lokalem, powiedzial reporterowi "Nowego Dziennika" tylko tyle, ze ranni,
                  poza Dabrowskim, po zmianie opatrunku zostali wypisani ze szpitala i sa juz w
                  domach. Ich zyciu nie zagraza niebezpieczenstwo. "Ja nie moge nic powiedziec
                  na ten temat, nie jestem do tego upowazniony ­ tlumaczyl. ­ W ogole byla to
                  pechowa noc: potem ktos probowal sie do nas wlamac, a gdzies jeszcze niedaleko
                  na Brooklynie strzelali. Nie wiem, co sie dzieje, moze to wplyw Marsa?" ­
                  dodal. "Nowy Dziennik" probowal tez skontaktowac sie z wlascicielka lokalu,
                  ale w poniedzialek byla nieuchwytna."

                  • virus_forumowy Aniutek, patrzaj ! 02.09.03, 19:57
                    "Jakie z dostępnych środków należy stosować w przypadku wysokiego ciśnienia?
                    Wiem, że sok pomarańczowy na pewno, ale co jeszcze pomaga?"

                    Prof. Tadeusz Petelenz:
                    "Na czacie nie mogę zastępować lekarza leczącego, a zatem na temat
                    farmakoterapii nie będę się wypowiadał. Natomiast wiadomo, że do nadciśnienia
                    prowadzi: nadmierne spożywanie soli kuchennej, nadwaga, palenie tytoniu i
                    stresy życia codziennego. ..." (?!!!!)

                    PRZESOLENIE na pierwszym miejscu???
                    • sawa8 Re: Aniutek, patrzaj ! 03.09.03, 09:24
                      virus_forumowy napisał:

                      > Natomiast wiadomo, że do nadciśnienia
                      > prowadzi: nadmierne spożywanie soli kuchennej, nadwaga, palenie tytoniu i
                      > stresy życia codziennego. ..." (?!!!!)
                      >
                      > PRZESOLENIE na pierwszym miejscu???

                      Dlatego nalezy sol zastepowac ziolami: pietruszka, bazylia, origano, rozmaryn,
                      estragon, majeranek, szalwia, mieta, tymianek, kminek itp.

                      A co do knajpy- Aniutku, trzymam kciuki i zycze powodzenia!

                      Gdybym to robila ja, na pewno zdecydowalabym sie na wersje elegancka. To tez
                      oczywiscie jest umowne, nie musi byc od razu kelner z muszka i po trzy
                      kieliszki na osobe, ale niech to aby nie bedzie jadlodajnia z okienkiem do
                      wydawania posilkow....

                      Bylam kiedys w Toronto w polskiej restauracji "Polonez"- (to juz jest dla mnie
                      restauracja a nie jadlodajnia)- skromnie ale porzadnie, czysciutko. W menu caly
                      zestaw polskich zup- barsz bialy z jajkiem i kielbaska, barszczyk czerwony z
                      pasztecikiem, rosol, z drugich dan kopytka z sosem , galabki i co dusza
                      zapragnie. Obsluga mila. Ceny bardzo przystepne.

                      Aniutku, powodzenia!

                      Ach- i jeszcze jedna rada: dobra woda mineralna koniecznie powinna byc.
                      • virus_forumowy Re: Aniutek, patrzaj ! 03.09.03, 12:25
                        Z wodą to święta prawda.
                        A ta do picia, którą się za darmo podaje powinna nie być wstrętną kranówą jak
                        w 90% knajp.
                        Z Ebay-a kupiłem z Kanady porządny zestaw 5 stopniowych filtrów, wraz z
                        baniakiem do odwróconej osmozy. Z zapasowym kartonem 24 filtrów (standard
                        rozmiar, tyle że 1/4 ceny HomeDepot) zapłaciłem nieco poniżej $200.

                        Czy sa na to jakies przepisy? Bo w bardzo wielu knajpach chyba chcą
                        tą "kranową basenówą" zachęcić do kupienia napoju albo wydezynfekować mnie
                        wewnętrznie.
                • kct Re: Malutka sugestia... 06.09.03, 04:55
                  aniutek napisała:

                  > niestety menu bedzie ograniczone - nie mozemy miec pelnej kuchni
                  > - zapomniec musze o bigosie i innych wonnych potrawach, gdzies z
                  > "tylu sklepu" bede warzyla zupy, bliny , zobaczymy co bedzie mozna

                  nie zapomnij prosze o pierogach!
                  znajoma Amertkanka zaprosila mnie kiedys na obiad, polski! kupila pierogi
                  ruskie i podala z ... kurczakiem! pierogi z ziemniakami to takie "polskie
                  frytki" pomyslala....
                  bylam kiedys w poslkiej knajpie, tanio, duzo i TLUSTO...
                  w Norwalk, CT jest knajpa Pirat, podobno fajna, nie wiem, nigdy nie bylam

                  powodzenia i podaj jak wszystko bedzie gotowe
    • corn_flake Nonsens 05.09.03, 15:27
      napisalem caly elaborat ale zaraz ktos sie odezwie skad mam czas, druga powie
      ze jestem negatywnycm sk..nem, a trzecia (autorka watku) cos przekreci w
      czytaniu jak to juz bylo. Dlatego skasowalem odpowiedz-lepiej dla ludzkosci.

      Masz wieksza szanse na malzenstwo niz na zarobienie $1 na tym wszystkim.
      Przepraszam ale jestem straszliwym chamem ale wszystkim jest to znane.
      Najlepiej to mnie wykreslic z tego cacy-forum bo bede sie zachowywal duzo
      gorzej.
      • jot-23 Re: Nonsens 05.09.03, 15:46
        corn_flake napisał:

        > napisalem caly elaborat ale zaraz ktos sie odezwie skad mam czas, druga
        powie
        > ze jestem negatywnycm sk..nem, a trzecia (autorka watku) cos przekreci w
        > czytaniu jak to juz bylo. Dlatego skasowalem odpowiedz-lepiej dla ludzkosci.
        >
        > Masz wieksza szanse na malzenstwo niz na zarobienie $1 na tym wszystkim.
        > Przepraszam ale jestem straszliwym chamem ale wszystkim jest to znane.
        > Najlepiej to mnie wykreslic z tego cacy-forum bo bede sie zachowywal duzo
        > gorzej.


        nie dlaczego? skasowales? o czas nikt sie nie bedzie pytal, ci in the know,
        rozumieja ze sezon na dachy siem powoli konczy....so...there...

        co do knajpy to uzywajac slownictwa z press releases publicznie tradowanych
        kompanii, jestem "cautiously optimistic" (po takim oswiadczeniu stock
        zazwyczaj tankuje). Nie ma powodu dla ktorego nie mialoby byc miejsca na
        jeszcze jedna elegancka restauracje w nowym jorku, tym razem o "slowianskim"
        profilu. w skrocie, zeby nikt nie wydziwial skad mam tyle czasu.... mozna
        zaczynac od wysokiej klasy od razu i czekac az popyt wzrosnie (to pewnie
        dolozenie miliona $ albo okolice w pierwszysch paru latach), albo zaczynac od
        stolowki i powoli podnosic poziom...to co prawda jest dluzsza droga...5-10
        lat?...ale za to "soundniejsza" finansowo.
        • pinkink powodzenia, aniutku! 06.09.03, 02:42
          Czesto spotykam sie z pytaniem od moich nie-polskich przyjaciol gdzie mozna by
          cos zjesc w okolicy 'po polsku'.
          Niestety.
          Nie mam ich dokad zaprowadzic. Ani blizej, ani dalej, choc wokol zatrzesienie
          najrozmaitszych etnicznych knajp, ludzie kochaja 'wychodzic', maja pieniadze -
          - polskiej restauracji po prostu nie ma!

          Wspominana przez doriska Warszawa w Santa Monica (czesc Los Angeles) to
          dzisiaj smetna buda, do ktorej raczej nie nalezy nikogo zapraszac. Nie bylabym
          zdziwiona, gdyby w ogole skonczyla swa egzystencje... Przejezdzalam w poblizu
          kilka miesiecy temu i jeszcze podobno byla czynna. Nie wiem, jak dzis.

          Zaluje, aniutku, ze nie ma Cie w Kaliforni a wiec nadal nie mam dokad
          prowadzic moich ciekawych polskich smakow, znajomych.

          Zycze powodzenia i kto wie, moze z czasem zalozenia sieci Twoich restauracji
          m.in na Zachodnim Wybrzezu? Smialo!



        • corn_flake Re: Nonsens 06.09.03, 05:19
          w ogole to ten temat knajpy jest dla mnie bez sensu: polska czy nie polska -
          kazda knajpa to syf i jeszcze do tego sie czepiaja ze tylko 15% napiwku sie
          dalo. Zarcie na ogol jest lewe, bo przeciez na muzyce cygana czy muzyka emeryta
          mi nie zalezy. Nawet emerytowany spiewak chodzacy od stolu do stolu tez mi
          rowno zwisa. Z tego calego pisania o zarciu zanioslo mnie do polskiego sklepu z
          mala lada jedzenia gotowanego codziennie na swiezo. Tylko na wynos. Kiedys
          mieli kilka stolikow laminowanych ale zlikwidowali. Wzialem zeberka: na dwa
          trafilem jedno dobre ale warto bylo! Dwie kluski ciete nozem, ziemniaki i
          jakis 'bigos mysliwski'. W Polsce to na takie cos bym kiedys nie spojrzal a tu
          sie rzucilem (z pudelka w samochodzie zeby nie bylo niedomowien, a co? a jak?)
          jakby nie bylo jutra. Mam na jakis czas dosyc patriotyzmu zeberkowego. A zeby
          wieczor byl urozmaicony to po wyjsciu z mall, nagle mnie cos najechalo w tylny
          zderzak. Glowa podskoczyla ale nie na tyle zeby ja urwalo. Samochod podskoczyl
          jakby go ktos zdzielil gumowym mlotkiem. Mysle tepo: pewnie ktos najechal...
          Wychodze, maly CZERWONY (zawsze musi byc czerwony!) samochod Huyday, w srodku
          towar i placze 'poor me'. Towar wychodzi, mini spodniczka, ryczy (wiadomo ze te
          placza lepiej niz zawodowe placzki arabskie), potem naciaga mini i prosi zeby
          wylaczyc ten wyjacy sygnal w jej samochodzie. Dwie poduszki rozwalone, przednia
          szyba popekana, przod rozwalony. Pan glina prosi zeby podjechac do przodu aby
          zobaczyc co sie stalo w moim. Ano nic sie nie stalo. Nawet draska, lakier. NIC.
          Tylko leb mi odskoczyl nawet nie za daleko.. Teraz mysle: a gdybym nie cwiczyl
          kravki, a gdyby trener wczoraj nie ryknal o tej glowie jak trzymac, to przeciez
          whiplash murowany. Na trening nie doszedlem bo strach cos tam dalej naruszyc a
          jutro sprawdzian kwalifikujacy....moze wydobrzeje. Mialem duzo szczescia, auto
          doskonale wytrzymalo a Huyday nic nie wart - teraz wiem na pewno. Szmelc
          ostatniego kalibru. Wypadek ani chybi zaplata za czepianie sie restauracji
          Aniutka albo i jej samej. Acha, 98% restauracji pada w ciagu pierwszych 2 lat.
          Prawie wszystkie zamykaja podwoje przed uplywem 5 lat. Wg Small Business
          Bureau 'restaurant business jest najtrudniejszym biznesem do utrzymania. Radze
          wsadzic te 30 kola w jakas grzasc zamiast sie jeszcze przy tym narobic.
          PS To drugie zeberko (niejadalne) bylo na pewno z tego zwierzecia ktore niegdys
          widywalem pod sklepem. Mysle ze byl to pies ale nie jestem pewien bo za jezyk
          go nie ciagnalem. A czas mam!
          • matko_boska Re: Nonsens 06.09.03, 05:47
            Należałoby jeszcze dodać do tego smutnego obrazka że:
            story.news.yahoo.com/news?tmpl=story&u=/030905/170/567iw.html
    • warszawiankagreenpointka Stylowa na Manhattan i Norman Ave 09.09.03, 01:59
      Naprawde dobra, nie taka siermiezna. No i daja najlepsze na swiecie polskie
      jedzenie. A te ruskie pierogi (koniecznie podsmazane) to niebo w gebie. Swietne
      sa tez jablka w ciescie, nalesniki, kotlet pozarski, pyzy i placek wegierski.
      Wlasciwie moglabym wymienic cale menu.
      A najlepsze jest to, ze te pyszne, dosyc duze i ladnie podane porcje kosztuja
      najwyzej 6 dolarow. Porcja pierogow na przyklad 3,5 dol, a pierogow jest az
      szesc.
      A z potraw niskokalorycznych? Polecam salate domowa. Salata z pomidorem,
      cebula, papryka i dressingiem on the side.
      Pycha.
      • jot-23 Re: Stylowa na Manhattan i Norman Ave 09.09.03, 02:44
        warszawiankagreenpointka napisała:

        > dressing on the side.
        > Pycha.

        hej! mysle ze nie masz sie czego obawiac przed powrotem! naprawde.
    • jack39nyc Re: Polska knajpa 09.09.03, 14:48
      aniutek jak juz otworzysz knajpke to daj znac,
      lubie polskie zarcie i moj dylemat polega na tym ze nie mam gdzie zaprosic
      kolegow z pracy aby im pokazac prawdziwa polska kuchnie i niezla obsluge ktore
      wie co i jak, zabralem kiedys ludzi do "stylowej" na greenpoint owszem zarcie
      nie bylo zle ale podawanie do stolu no coz to juz zupelna stolowka, dobrze ze
      dziewczyny wygladaly niezle... poza tym niezle gotuja w knajpce chyba "u
      raymunda" (tak jakos sie to nazywa) ale to tez stolowka, w teresie (brooklyn
      hts) zauwazylem cos co mi sie bardzo nie spodobalo, polsko mowiacych klientow
      obsluguje sie gorzej!!... tak tak dobrze slyszycie, zarcie maja w normie nie ma
      sie czym tam zachwycac, ale za te obsluge no coz... poza tym kiedys zjadlem cos
      w knajpie "pod wiechami" (czy cos takiego..) tez na greenpoint, bylo tlusto...
      niezle nalesniki zjadlem ostatnio w stolowce "pyza" (tez greenpoint) ale to
      taka samoobsluga.... bozena73 jak juz znajdziesz te polska knajpe w NJ podziel
      sie ze mna tez... sprobuje zarelka tam...
      a wiec aniutek masz pole do popisu, jesli to twoje miejsce bedzie dobre
      niestety skazana bedziesz na mnie (z rodzinka) co sobote... no i teraz pewnie
      nigdy nie dowiem sie gdzie ta restauracja jest....
      no wlasnie dlaczego w NYC nie ma knajpy polskiej ktora mozna sie pochwalic i
      isc do niej z ludzmi ktorzy do nas zawitaja....
      nie wiem jak to jest w detroit ale nie znalazlem nic takiego w chicago co mozna
      nazwac ciekawa restauracja polska... nie ma tez tego w toronto... nie ma w
      montrealu (ale tam malo jest polakow), nie znam nic ciekawego w new jersey, a
      przeciez jest nas tutaj ogromna ilosc... czym tlumaczyc to ze nie ma popolskich
      ciekawych eleganckich restauracji?
      zycze powodzenia
      • aniutek Re: Polska knajpa 09.09.03, 15:37
        witaj :)
        adres :
        45 E1 Str ,"QUHNIA" -pomaranczowa markiza ( jeszcze jej nie ma
        zakladaja chyba w piatek )
        no polskie zarcie jest pycha ale jak wspominalam nie bedzie to tylko
        i typowo polska knajpka, raczej wine bar z jedzeniem, kanapki
        (paninis ale na nasza modle) sledz, sucha kielbaska , zakaski, zupa -
        nie moge miec pelnej kuchi. Jak sie rozkrece, poprobuje co mozna
        robic a co absolutnie nie przejdzie.
        Dleczego napisales ,ze nie podam adersu? Knajpe otwieram aby
        -zarobic
        -poznac ludzi
        - robic cos dla siebie co lubie
        -byc na swoim
        - podawac to co lubie i jak lubie
        mam sie wstydzic czy ukrywac ? po co????????
        jesli bedziesz moim kilentem to ja sie bardzo uciesze :::))))) i odnosi
        sie do wszystkich tutaj piszacych.
        Zapraszam ( za 2 tygodnie jak dobrze pojdzie :)
        • corn_flake Re: Polska knajpa 09.09.03, 17:03
          wiesz co? Jak wroce z urlopu to zaraz sie zamelduje. W koncu coz to znaczy
          jakis 1500 mil zeby zjesc prawdziwa polska kanapke. Gratuluje progresu.
        • jack39nyc Re: Polska knajpa 09.09.03, 17:48
          brooklyn?... queens???... manhattan?...
          • aniutek Re: Polska knajpa 10.09.03, 02:38
            jack39nyc napisał:

            > brooklyn?... queens???... manhattan?...

            hehehehe Manhattan / 1 Str pomiedzy 1st Ave/ 2nd Ave, telefonu
            jeszcze niet, zapraszam :)
            • greta3 Re: Polska knajpa 11.09.03, 04:45
              Wytam!
              Mam takie nie typowe pytanie...
              A mianowicie,dlaczego w "Zagat" nie ma any jedney recenzij o polskiej
              restauracij w NYC lub NJ?
              Polska kuchnia jest naprawde pyszna i szkoda ze 99% amerikanskiego
              spoleczenstwa kojarzy Polska kuchnia z Kielbasy( rodem z Shop Rite) i pierogow;(
              Pozdrawaiam
              • mojito Zagat a restauracja polska. 11.09.03, 05:39
                Witaj,
                Aby "zaistniec" w Zagacie niezbedna jest znaczna liczba nadeslanych
                pozytywnych komentarzy od konsumentow. Nie tylko od jednej grupy etnicznej.
                Musza one byc zweryfikowane przez szerszy ogol. W przypadku polskich
                restauracji dotychczas nie mialo to miejsca.
                Byc moze restauracja "Quhnia" przelamie bariere zagatowa. I tego jej
                serdecznie zycze,
                pozdrowienia,
                mojito.
                • jot-23 Re: Zagat a restauracja polska. 11.09.03, 15:33
                  czy wy dziewczyny kiedykolwiek trzymalyscie Zagat w raczkach?

                  "Teresa" i "Krystyna" byla tam od zawsze

                  mojito napisał:

                  > Witaj,
                  > Aby "zaistniec" w Zagacie niezbedna jest znaczna liczba nadeslanych
                  > pozytywnych komentarzy od konsumentow. Nie tylko od jednej grupy etnicznej.
                  > Musza one byc zweryfikowane przez szerszy ogol. W przypadku polskich
                  > restauracji dotychczas nie mialo to miejsca.
                  > Byc moze restauracja "Quhnia" przelamie bariere zagatowa. I tego jej
                  > serdecznie zycze,
                  > pozdrowienia,
                  > mojito.
      • adda75 Re: Polska knajpa 13.09.03, 00:26
        a jak Wam sie podobala stolowka o polsko brzmiacej nazwie ¨Staropolska¨.Jak
        oceniacie tamtejsze jedzonko.
    • astygmatyk Bo polszczyzna to nie chinszczyzna 24.09.03, 10:32
      Przeciez w Polsce tez ze swieca w reka szukac "ladnej, eleganckiej, na
      poziomie"...

      Pomijajac nasze wlasne jedynie sluszne opinie, widzieliscie kiedys
      obcokrajowcow wracajacych z nad Wisly i piejacych o tamtejszych kulinariach????

      Niesmaczne polskie jedzenie nie jest bynajmniej odziedziczone po komunie,
      poczytajcie sobie co inostrancy maja do powiedzenia "w temacie sprzed 1939".
      Tez zadnych zbiorowych zachwytow nie znajdziecie.

      GUYS, TIME TO FACE THE MUSIC!!!!!

      Sa kraje i narodowosci, ktore nie powinny sie pchac do kuchni.
      Dla pocieszenia: Czy slyszeliscie o dobrej restauracji angielskiej, irlandzkiej
      albo szkockiej na Manhattanie etc.etc.??? Bo przeciez jesli ktos kiedykolwiek
      sprobowal czeskiego, niemieckiego, belgijskiego lub alzackiego piwa to .....

      A jesli juz koniecznie potrzeba komus duszoszczypatielnowo nastroju to mozna
      sie zawsze wybrac to jakiejs rosyjskiej knajpy. I nawet pierogi jakos smakuja
      bardziej jak pierogi, nie mowiac o tym, ze jak zaczna spiewac to tylko sluchac
      i sluchac (bron Boze spiewac, bo nam Polakom slon nastapil zbiorowo na ucho).

      Aniutek, jesli naprawde umiesz gotowac to daruj sobie polskie jedzenie a
      wszyscy beda szczesliwsi. I ci juz cos w zyciu widzieli i ci co tylko
      "okienko do wydawania potraw, cerata na stole i polonijny diner..."
    • astygmatyk Bo poszczyzna to nie chinszczyzna 24.09.03, 10:33
      Przeciez w Polsce tez ze swieca w reka szukac "ladnej, eleganckiej, na
      poziomie"...

      Pomijajac nasze wlasne jedynie sluszne opinie, widzieliscie kiedys
      obcokrajowcow wracajacych z nad Wisly i piejacych o tamtejszych kulinariach????

      Niesmaczne polskie jedzenie nie jest bynajmniej odziedziczone po komunie,
      poczytajcie sobie co inostrancy maja do powiedzenia "w temacie sprzed 1939".
      Tez zadnych zbiorowych zachwytow nie znajdziecie.

      GUYS, TIME TO FACE THE MUSIC!!!!!

      Sa kraje i narodowosci, ktore nie powinny sie pchac do kuchni.
      Dla pocieszenia: Czy slyszeliscie o dobrej restauracji angielskiej, irlandzkiej
      albo szkockiej na Manhattanie etc.etc.??? Bo przeciez jesli ktos kiedykolwiek
      sprobowal czeskiego, niemieckiego, belgijskiego lub alzackiego piwa to .....

      A jesli juz koniecznie potrzeba komus duszoszczypatielnowo nastroju to mozna
      sie zawsze wybrac to jakiejs rosyjskiej knajpy. I nawet pierogi jakos smakuja
      bardziej jak pierogi, nie mowiac o tym, ze jak zaczna spiewac to tylko sluchac
      i sluchac (bron Boze spiewac, bo nam Polakom slon nastapil zbiorowo na ucho).

      Aniutek, jesli naprawde umiesz gotowac to daruj sobie polskie jedzenie a
      wszyscy beda szczesliwsi. I ci juz cos w zyciu widzieli i ci co tylko
      "okienko do wydawania potraw, cerata na stole i polonijny diner..."
      • aniutek Re: Bo poszczyzna to nie chinszczyzna 24.09.03, 13:57
        darowac ???? dlaczego??? dlatego ,ze nie ma nic tutaj fajnego czy ze
        polska kuchnia nie ma nic do zaoferowania ( Twoim zdaniem rzecz
        jasna) ????
        zeby nie byc goloslowna i odeprzec Twoje ataki bezpodstwane - ze
        to niby w PL nie ma gdzie dobrze zjesc to:
        a Fukier, a Polska, a Chlopskie Jadlo, Carska, Pod zlotym linem-
        Gadnsk, europejski i naprawde bardzo wiele innych nowych, starych
        , przed i po komunie powstalych knajp w ktorych pysznie mozna
        zjesc, masa tego ot chodzby przydrozne zajazdy -sliczne, tanie i
        pycha micha ...... oj dawno chyba w PL nie byles.
        • bozena73 Re: Bo poszczyzna to nie chinszczyzna 24.09.03, 15:47
          Aniutek-
          Wlasnie mi przypomnialas "Chlopskie Jadlo" w Zakopanem..ten chlebek ze
          smalcem..palce lizac..i ten zurek..cos niesamowitego..smak tego jedzenia
          przewaza nawet fakt ze tydzien takiego jadla i w zadna spodnice bym sie nie
          zmiescila..:-))
      • jack39nyc Re: Bo poszczyzna to nie chinszczyzna 24.09.03, 14:18
        astygmatyk napisał:
        > Przeciez w Polsce tez ze swieca w reka szukac "ladnej, eleganckiej, na
        > poziomie"...

        stary, ty chyba nigdy w dobrej knajpie w polsce nie byles, sa potrawy typowo
        polskie ktorymi zajadali sie i zajadaja sie ludzie do tej pory, nie jest to juz
        kuchnia serwowana za komuny tlusta i taka sama... ale potrafi byc wytrawna i
        wyobrona...
        jesli chcesz dobre knajpy irlandzkie czy niemieckie to moge pare polecic... ale
        ja chce polska bo polskie zarcie jest tez dobre... widze ze nie byles pewnie w
        dobrych knajpkach... oj biedaku... pogadaj ze znajomymi, nie musisz brac
        informacji od nas...
        zaznaczam jednak ze knajpy typu belveder czy fukier sa jak na polska kieszen
        drogie, ja za obiad tam na dwie osoby zaplacilem mniej wiecej 400 zlotych (100
        $) wiec nie kazdy sie tam garnie... ale jedzenie jest wysmienite... sluchaj
        sandacz w belwederze byl wysmienity... polecam... maja nawet wina
        californijskie na zyczenie...
        co do knajp rosyjskich, no coz sa niezle, (polecam odesse...) ale serwuja
        tlusto, oni tak lubia....
        aniutek nie sluchaj goscia powiedz tylko czy juz ta knajka jest otwarta....
        bo jestem glodny....
        co do polskiego sluchu... eee kolega skad ty jestes?... a moze ty jestes z
        jakiejs propagandy rosyjskiej?....
        • corn_flake W Polsce jedzenie w knajpach jest do kitu 24.09.03, 21:47
          Wlasnie wrocilem z Polski i przyznaje ze gotowac to tam juz nie umieja. W
          jednej z restaracji wdalem sie w dyskusje z 'chefem' ktory sam z siebie
          powiedzial ze 'obecnie w Polsce juz sie tak nie gotuje jak kiedys'. Na
          moje 'naiwne' zapytanie 'ooo, co sie zmienilo?', odpowiedzial ze teraz to nie
          robi sie sosow, ciezkich potraw, itp w tym stylu. TERAZ gotuje sie LEKKO, czyli
          od razu mi przyszlo na mysl stwierdzenie pewnego inteligentnego forumowicza
          ktory juz bardzo dawno stwierdzil ze wspolczesne jedzenie to tylko 'gra cieni i
          swiatel na talerzu klienta', tylko ze on to troche trafniej ujal.
          Na potwierdzenie swoich slow przyniosl deser czyli sernik ulozony i ciety
          diagonalnie, z listkiem miety i kilkoma owockami dyskretnie ulozonymi w kaciku.
          Enough said.

          Najbardziej nacieto mnie na 'jagniecinie' co okazalo sie byc czescia wiekszego
          kotka albo malego pieska ale na szczescie tylko jego czescia (z zeberkiem
          nawet), utopionym w ciescie. Syf nie do jedzenia a obok szumiala rzeka i
          spgladalem na sredniowieczne belki nad glowa. Na scianach obrazy na sprzedaz
          faceta ktory wrocil do Polski z Danii po 10u latach usilowan odbicia sie od dna.

          Flaczki jak papierek lakmusowy: w jednej knajpie byly po prostu brudne
          (zajezdzaly bo byly gotowane w niezmienianej wodzie) i twarde jak male wezyki
          oraz takiejz wielkosci. W drugiej byly rozgotowane do nieprzytomnosci i
          poszarpane na takie drobiazgi ze mysle ze byly wieprzowe. Barszcz byl kwasny
          jak ocet ktorym go doprawiono a sznycel byl dosyc bez wyrazu ale wszystko bylo
          z pieknym widokiem na odlegkle gory.

          Raz mi ktos powiedzial o wspanialej restauracji wiec pognalem jak wyzel ale
          okazalo sie ze bogracz to dla nich oznacza srebrny kociolek z wieprzowina.
          Proba zjedzenia pstraga w hodowli tychze spelzla na niczym jak nieopatrznie
          zajrzalem do kuchni...

          Jedzenie w Tesco jest dosyc monotonne bo wszystkie salatki sa z szatkowanej
          kapusty przyprawiane to cukrem to octem to salatka ogorkowa w occie. Jedna z
          nich nawet nazywa sie kosmopolitycznie 'salatka zydowska' czyli calkowicie do d.

          Hypernova ma lepsze kurczaki i fajna szynke ktora mozna zjesc na stojaco ale za
          to za grosze i duzo lepiej niz 'renomowane' restaracje..

          U McDonalda daja zetony na toalete...

          Co jest dobre: Real w Zgorzelcu - WSPANIALY a kurczaki najlepsze na swiecie.
          Ten sam real gdzie indziej moze sobie tylko pomarzyc o jakosci. Ale tez w
          Zgorzelcu kupuje 95% Niemcow. Prosze jak sie czasy odwrocily a nie tak dawno
          morde darli jak czlowiek kupil pare deko kielbasy w Goerlitz..

          Serniki, jagodzianki, i chleby ciemne sa doskonale. Ale niemieckie chleby sa
          lepsze.
          Wakacje byly fajne, dziewczyny polskie nie tak ladne jak niegdys, spotkalem
          tylko jedna ktora miala spojrzenie ktore uwielbiam, a okreslam
          mianem 'spojrzenia kurewskiego'... Jak ktos chce detale jak takie spojrzenie
          wyglada zeby sie nauczyc, to chetnie podam szczegoly. Acha, teraz wiem juz na
          pewno, ze ten bajkopisarz 'Stary' (z Australii) to jest powaznie chory
          umyslowo. Na granicy sa wszyscy super i w obie strony. Cyganie przed marktami
          sprezedaja skory czyli skay ktore dla zmylki przypalaja zapalniczka. Na koniec
          dorzucaja zegarek albo dwa... Ilosc kurtek wzrasta w miare szybkosci
          odchodzenia klienta. Cyganie pozuja na Wlochow a gwarantuje ze niejedna Polka
          da sie na to nabrac bo robia to calkiem niezle.
          Jednak nie ma to jak jedzenie i zycie w USA. Nawet flaki sa duzo lepsze.
          • jack39nyc Re: W Polsce jedzenie w knajpach jest do kitu 24.09.03, 22:24
            Wakacje byly fajne, dziewczyny polskie nie tak ladne jak niegdys, spotkalem
            > tylko jedna ktora miala spojrzenie ktore uwielbiam, a okreslam
            > mianem 'spojrzenia kurewskiego'... Jak ktos chce detale jak takie spojrzenie
            > wyglada zeby sie nauczyc, to chetnie podam szczegoly.

            no tak... no to prosze o dokladniejszy opis... czekam z wywalonym jezorem,
            bede czytal z piwem w reku.....
            a co do restauracji... eeee.... szkoda gadac... sa fajne, tylko czasami trzeba
            jechac dosc daleko...
            co do "rum-akow" (okreslenie obywateli z rumunii...) i cyganie to sa nachalni
            troche wszedzie nie trzeba do zgorzelca...
            co jest niesamowite to kieszonkowcy... niech ich diabli wezma, trzeba miec sie
            na bacznosci w kazdym miejscu gdzie jest wiecej ludzi...
            • virus_forumowy Bajdurzenie o Polsce. Knajpy takie czy owakie. 25.09.03, 02:35
              G. prawda. Są różne knajpy i różne jedzenia. Polecam "Kredens" w Warszawie.
              Naprawdę klasa z kibelkiem włącznie.
              Trzeba tylko wiedzieć gdzie i do którego knajpierza/fryzjera/dentysty* pójść.
              (Niepotrzebne skreslić).
              www2.gazeta.pl/cjg/0,33253.html

              Knajpy to kij. Najlepsza przebitka póki co:
              Pomigany ząb wyleczony kanałowo w Stanach: $1100 w dwóch wizytach
              u "specjalisty" i wcześniej dwóch dentystach, którzy chcieli rwać mimo, że nie
              bolał. Drugi - taki sam tyle że dłużej/wolniej dłubany t.j.
              uważniej/staranniej: 300 zł w 3-ch wizytach. Pełny profesjonalizm, sprzęt na
              oko 2x lepszy niż ten w Stanach itd.
              No to nawet z biletem po $650 ma to naprawdę sens i nikt mi nie powie, że w PL
              jest to czy tamto.


              A w sprawie poruszonej przez szanownego przedmówcę to pozwolę sobie zauważyć z
              uśmiechem, że:

              Stoi "grzybiarka" przy szosie. Zatrzymuje się facet, odmyka okienko i pyta:
              "Podwieźć Cię"?
              "Nie. Po dwieście pięćdziesiąt".

              (Dla tych co nie załapią to trzeba przeczytać głośno.
              Pozdro.)
              • jack39nyc Re: Bajdurzenie o Polsce. Knajpy takie czy owakie 25.09.03, 14:28
                cholera to gdzie ty chodzisz do dentysty?...
                nie watpie ze w polsce moga byc wspaniale urzadzone gabinety, ale to nie znaczy
                ze tutaj ich nie ma, chodze do tego samego dentysty od paru lat, i stwierdzam
                ze przynajmniej raz na rok cos sie w jego gabinecie zmienia... zaczynajac od
                urzadzen diagnozujacych po urzadzenia urzywane do plombowania...itd...
                szczerze mowiac to jak rozmawialem z dentystami, ktorych mam dwoch w rodzinie,
                to oni sie zastanawiali kiedy do polski dojda urzadzenia z zachodu...
                co do miejsc gdzie mozna zjesc czy sie ostrzyc itd... no to niestety ale trzeba
                wiedziec gdzie i jak... i jest loteria trafisz lub nie...
                no ale schabowca mozna zjesc wszedzie....
                nie wiem czy pamietacie bary mleczne w polsce... i te slynne fasolki po
                bretonsku...heheheheh (ulubiona potrawa studenta...)

                oo aniutek dziala juz ta knajpa?
            • corn_flake Re: W Polsce jedzenie w knajpach jest do kitu 25.09.03, 02:51
              Cyganie atakowali mnie we Wroclawiu. Zajechal mi droge jakis samochod i facet
              zaczal proponowac kurtke. Spiel polegal na tym (zabawne): "Ale to zostanie
              miedzy nami?" i wciskal kurtke do reki zeby 'miec kontakt z towarem. Katem oka
              zauwazylem jakis VW Bus z boku. Potem okazalo sie ze to byl ich 'ruchomy
              magazyn'. Rozmowa z ochrona marktu wykazala ze takie numery sa stale robione.

              Jezeli chodzi o kieszonkowcow to masz racje. Czulem sie caly czas nieswojo- tak
              jakbym byl 'atakowany' przez jakies zorganizowane bandy. Poniewaz ten moj nowy
              sport zmienil moje nastawienie do wszystkiego co wokol mnie, wiec poruszalem
              sie w miejscach publicznych jak na macie. Dowodow nie mam, ale przysiegam ze
              wielokrotnie robilo sie wokol mnie 'gesto'. A jak juz zauwazylem jakies mlode
              laski robiace jakis tlok to juz wiedzialem co sie szykuje. Z reka na paszporcie
              w kieszeni caly czas miedzy ludzmi; kalkulowalem ze brzytwa nie odwazy sie
              ciachnac po kieszeni z reka. Co do opowiesci o spojrzeniu, to oferta byla
              skierowana do kobiet zeby sie podszkolily a ty przeciez wyraznie sie nie
              kwalifikujesz...

              Ale... Coz za zmiany w kraju!!! Generalnie obserwuje ze spoleczenstwo starsze
              niz 20 lat zostalo odpisane na straty. Podreczniki do szkol sa tak piekne ze
              mozg sie lasuje, no moze z wyjatkiem tych co wychwalaja opowiesci biblijne.
              Wszystkie ksiazki obecnie to tlumaczenia. Prawda staje sie co mowiono o
              zamierzeniach Hitlera, ze chce sprowadzic Polakow do roli technikow i roli
              ogolnie pomocniczych. Wszystkich ogarnal szal nauki jezykow obcych; rezultaty
              do przewidzenia. W telewizji co drugi film pokazuje jak to maz musi zrozumiec
              zone ktora poszla na lewizne i wrocila... Ciezko widac byc mezem swojej zony w
              Polsce.

              Ceny ziemi w gorach: 15 do 25 zl za m^2, minimum to 20 arow. 1ha to 10,000m^2
              czyli min 150,000zl, czyli prawie $40,000. Za nieuzbrojony plac. Pelno chetnych
              do sprzedazy. Ci co nie maja pobytu niech sobie zdadza sprawe ze w Polsce beda
              mieli gorzej. Na czarno ludzie zarabiaja po 3zl (wg dzisiejszej Gazety). Acha,
              Adas Michnik moglby sobie pozwolic rozdawac Gazete za darmo bo oplacaja ja
              ogloszenia. Pelno jest Adasia w roznych samo-ogloszeniach telewizyjnych. Lepiej
              sie prezentuje niz 90% polskich politykow.

              PS Nowe polskie slowo to 'premix' w znaczeniu 'skladniki do mieszania pasz'. Od
              przyszlego roku zakaz uboju na sprzedaz - tylko na potrzeby wlasne. Pasze tylko
              z klucza.
      • astygmatyk Do Aniutka, Bozeny73, Jacka39NYC ..... 26.09.03, 19:58
        Nie chcialam nikomu odmawiac przyjemnosci polskiego jedzenia. Bigos, zur,
        smalec, pierogi, to naprawde indywidualne. Tyle, ze kudy nam z popularnoscia do
        kuchni chinskiej, wloskiej czy tureckiej. Jak zauwazylam, nie tylko nam. Jest
        wiele innych narodow, ktore gotuja jeszcze gorzej. I nie bez kozery nie od dzis
        nasz kraj do slaw gastronomicznych na swiecie nie nalezy.
        Wystarczy sobie poczytac przewodniki restauracyjne np. po NY zeby zrozumiec co
        inni mysla na temat polskich restauracji i jedzenia. Zreszta sam Aniutek
        rozpoczal ten watek od niezachecajacego, ale jakze trafnego opisu ceraty i
        wydawania dan.
        W czasie moich polskich wakacji moglam sie wielokrotnie przekonac, ze jedzenie
        i jego wybor sa obecnie na calkiem przyzwoitym poziomie, zwlaszcza w duzych
        supermarketach. Ale to jeszcze nie swiadczy o poziomie restauracji, ktory jest
        nadal bardzo mierny i to nie dlatego, ze jedzenie jest zle, ale poniewaz sztuka
        kulinarna jest pod zdechlym azorkiem. Oczywiscie, nie znaczy to bynajmniej, ze
        w Polsce daja jesc gorzej niz w Szwecji, Anglii, Niemczech, Holandii, Irlandii,
        Czechach itd.itp. Ale, ze knajpom polskim daleko do wegierskich, wloskich,
        chorwackich, chinskich etc etc to nie jest zadna tajemnica. Bylem niedawno na
        ogromnym przyjeciu w luksusowej knajpie w Warszawie i jadlem swietne mieso,
        ktorego jakoscia naprawde bylem zaskoczony. Ale to byl niedoprawiony,
        nieruszony przez kucharza tatar. Natomiast czegokolwiek kucharz sie dotknal to
        bylo na poziomie domowego jedzenia z pretensjami. Nowojorskich restauracji po
        400 PLN za dinner jest sporo, ale tylko niektore z nich sie licza. W Polsce
        takich ktore biora pieniadze i moglyby sie liczyc nie ma. I dlatego nikt o nich
        (poza nami Polakami) nie pisze. W zeszlym roku bylem w sopockim Grand Hotelu,
        gdzie ceny prawie jak w Baden Baden. Znakomite, eleganckie ciastka towarzyszyly
        okropnej niepijalnej kawie. Obsluga mila, ale zupelnie niekompetentna na
        poziomie naliczanych cen. O ile sredniej klasy restauracji nie brakuje, o tyle
        te naprawde drogie sa okropne i strasza bardziej pretensjonalnoscia i fatalna
        obsluga niz wysokimi cenami. W innej, goraco polecanej przez GW restauracji
        gdanskiej na Starym Miescie, pasztecik do czerwonego barszczu wyszedl prosto z
        kuchenki mikrofalowej, a sam barszcz czerwony kolor zawdzieczal wylacznie
        farbie z proszku. A ceny jak w Berlinie. Moje kulinarne doswiadczenia w
        Krakowie tez nie wypadly lepiej. Pewna kawiarnia ze stuletnimi tradycjami w
        Rynku wyglada gorzej niz kiedykolwiek (kiedy oni wreszcie odkurza i
        wywietrza?). W jednej z drogich restauracji (z tych co to nawet maja swoja
        strone po angielsku w internecie) swietny byl wystep ukrainskiego zespolu
        muzycznego. Natomiast karmiono obskubujac klientow na zasadzie "my wiemy, ze i
        tak wiecej do nas nie wrocicie, wiec musimy do konca wykorzystac wasza obecna
        wizyte". I choc obsluga najwyrazniej w Wersalu nie byla wychowywana, to pobila
        wszelkie rekordy dopiero po zaplaceniu rachunku.
        Oczywiscie sa miejsca gdzie mozna dobrze zjesc, ale jak je znalezc? Zapytajcie
        mieszkajacych w Polsce obcokrajowcow!!!! Zwlaszcza tych "umiejacych jesc", t.j.
        Wlochow, Francuzow, Hiszpanow, Chinczykow, Arabow, bo jest ich tam na szczescie
        coraz wiecej...
        Albo za te pieniadze, ktore mielisce wydac u nieszczesnego Fukiera, kupcie
        dobrego polskiego miesa, swietnej wedliny, francuskich i wloskich serow,
        wyjatkowych ciastek i dobrego francuskiego lub wloskiego wina i urzadzcie
        wlasne przyjecie, ktore i wam i waszym przyjaciolom trudno bedzie zapomniec.

        Na zakonczenie: Aniutku, to ze Fukier ani Chlopskie jadlo nie zrobily na mnie
        wrazenia, to nie znaczy ze wyszlabym zachwycona z Twojego lokalu. Jesli masz
        ambicje i umiejetnosci to powinnas zrobic wszystko, zeby swego dopiac. Mam
        jednak nadzieje, ze barszczu z proszku nie bedziesz nam serwowala jako
        staropolskiego specjalu....
        • jack39nyc Re: Do Aniutka, Bozeny73, Jacka39NYC ..... 26.09.03, 21:29
          no coz wszedzie mozna sie zawiesc, i jedna tendencje ktora tutaj poruszylas tez
          zauwazylem, skubanie klienta przy kazdej mozliwej okazji, no coz i fukier i
          belveder itd to knajpy na pokaz i w zasadzie powinny byc na najwyzszym
          poziomie, poziom zalezy od ludzi pracujacych tam, moze czasami za duzo widzimy
          i krytykujemy?... byc moze... moze czasami chcemy abysmy byli na swiatowym
          poziomie (ale fajnie to ujete co?) i wymagamy od siebie i od innych zbyt duzo?
          nie wiem...

          > Oczywiscie sa miejsca gdzie mozna dobrze zjesc, ale jak je znalezc?
          >Zapytajcie mieszkajacych w Polsce obcokrajowcow!!!! Zwlaszcza tych "umiejacych
          jesc", t.j. Wlochow, Francuzow, Hiszpanow, Chinczykow, Arabow, bo jest ich tam
          na szczescie coraz wiecej...


          no coz co do tego ze tylko zagraniczni potrafia jesc no coz jakos nie mialem z
          tym problemu, wczesniej i teraz, i nie sadze aby to jedynie tamte narody
          wiedzialy jak i co jesc... my polacy tez potrafimy... a jak masz z tym problemy
          to nie ma problemu wiesz poduczymy cie...
          a co do chinczykow czy arabow cholera to przesadzilas (es) mysle ze maja oni
          duzo do uczenia sie od nas...

          fakt, pozostaje wiele do zyczenia ale nie znaczy to ze jestesmy komplentym
          trzecim swiatem

          aniutek czy masz juz otwarte?
          • aniutek Re: Do Aniutka, Bozeny73, Jacka39NYC ..... 27.09.03, 02:38
            jeszcze nie..... czekam na inspekcje z Health Dept etc

            obiecalam ,ze zaprosze i slowa dotrzymam a poki co padam na pysk
            i czasem sobie mysle - po kiego mi to bylo????
            ale bedzie dobrze, musi byc :)
            i bez barszczu z torebki napewno !!!!!
            Astygmatyk - dzieki za mily i sensowny post, ustosunkuje sie
            niebawem.
    • marcepanna Re: Polska knajpa 28.09.03, 20:29
      Pani agnostyk jest smieszna. Droga Pani kuc.nia polska jak najbardziej istnieje
      tylko Pani jak i Aniutek macie balde pojecie o niej.
      Czy Pani Aniutek bedzie podawac jesiotra? NIE
      Moze pstragi w sosie niebieskim? NIE
      No to szczupak? TEZ NIE
      Moze sarnine nadziewana galaretka z czerwonyc, porzeczek? NIE
      Moze kwiczoly (takie male ptaszki) na zimno? NIE
      Moze kuropatwe? NIE
      Moze pasztety ktore uwielbiano na stolac. arystokracji i szlac.ty? TEZ NIE

      To co bedzie?
      Pierogi.
      No wlasnie.
      Widac c.yba na czym to polega. tradycja wykwintnego jedzenia u nas umarla wraz
      z pewna epoka, to i trudno aby Pani Aniutek kierowala swa oferte do kogos kto
      zre pieroga a nie jesiotra i placki ziemniaczane a nie sarnine


      Co do knajp
      Oczywiscie Wierzynek to cepeliada i zenada. Zgadzam sie
      Ale porownujac kanjpy warszawskie do krakowskic te drugie sa lepsze.
      Maly przykladzik.
      Belvedere w Warszawie gdzie mozna zjesc pyszny clodnik z melonow, tylko ze
      przepis mozna bez trudu znalezc w sieci.
      Krakowowski Grand przy ul Slawkowskiej clodnik z cytryn. Pzrepis nie jest
      dostepny w sieci dla kazdego.

      Nie twierdze ze Krakowski Grand przypomina w czyms nowojorski Plaza , mialam
      cos innego na mysli.

      marcee



      • aniutek Re: Polska knajpa 29.09.03, 02:26
        marcepanna napisała:

        > Pani agnostyk jest smieszna. Droga Pani kuc.nia polska jak
        najbardziej istnieje
        >
        > tylko Pani jak i Aniutek macie balde pojecie o niej.
        > Czy Pani Aniutek bedzie podawac jesiotra? NIE
        > Moze pstragi w sosie niebieskim? NIE
        > No to szczupak? TEZ NIE
        > Moze sarnine nadziewana galaretka z czerwonyc, porzeczek? NIE
        > Moze kwiczoly (takie male ptaszki) na zimno? NIE
        > Moze kuropatwe? NIE
        > Moze pasztety ktore uwielbiano na stolac. arystokracji i szlac.ty? TEZ
        NIE
        >
        > To co bedzie?
        > Pierogi.

        dementi - pierogow nie bedzie

        co bedzie cytuje sama siebie

        witaj :)
        adres :
        45 E1 Str ,"QUHNIA" -pomaranczowa markiza ( jeszcze jej nie ma
        zakladaja chyba w piatek )
        no polskie zarcie jest pycha ale jak wspominalam nie bedzie to tylko
        i typowo polska knajpka, raczej wine bar z jedzeniem, kanapki
        (paninis ale na nasza modle) sledz, sucha kielbaska , zakaski, zupa -
        nie moge miec pelnej kuchi. Jak sie rozkrece, poprobuje co mozna
        robic a co absolutnie nie przejdzie.
        Dleczego napisales ,ze nie podam adersu? Knajpe otwieram aby
        -zarobic
        -poznac ludzi
        - robic cos dla siebie co lubie
        -byc na swoim
        - podawac to co lubie i jak lubie
        mam sie wstydzic czy ukrywac ? po co????????
        jesli bedziesz moim kilentem to ja sie bardzo uciesze :::))))) i odnosi
        sie do wszystkich tutaj piszacych.

        i dodam,ze PASZTET tez bedzie bo uwielbiam i robie pyszny :)

        > No wlasnie.
        > Widac c.yba na czym to polega. tradycja wykwintnego jedzenia u nas
        umarla wraz
        > z pewna epoka, to i trudno aby Pani Aniutek kierowala swa oferte do
        >kogos kto zre pieroga a nie jesiotra i placki ziemniaczane a nie
        sarnine >Co do knajp
        > Oczywiscie Wierzynek to cepeliada i zenada. Zgadzam sie
        > Ale porownujac kanjpy warszawskie do krakowskic te drugie sa
        lepsze. Maly przykladzik.
        > Belvedere w Warszawie gdzie mozna zjesc pyszny clodnik z melonow,
        tylko ze przepis mozna bez trudu znalezc w sieci.
        > Krakowowski Grand przy ul Slawkowskiej clodnik z cytryn. Pzrepis nie
        >jest dostepny w sieci dla kazdego.
        > Nie twierdze ze Krakowski Grand przypomina w czyms nowojorski
        Plaza , mialam
        > cos innego na mysli.
        >
        > marcee

        heheheheh Marcelina a to sie Magda Gesler zmartwi Twoja opina
        heheheheh az jej sie wlosy wprostuja
    • tojakuvapije ech, szkoda slow. 29.09.03, 04:44
      ntxt

    • inz_mamon Re: Polska knajpa 09.10.03, 05:27
      No i co z ta knajpa? Kiedy otwarcie?
    • aniutek Re: Polska knajpa 14.10.03, 04:19
      juz otwarte :)
      zapraszam, ino wino i piwo bedzie dopiero za tydzien, licencje
      przyznali teraz "tylko " musza przyslac......
      • bozena73 Re: Polska knajpa 14.10.03, 15:17
        Aniutek-
        Gratulacje!!!
        Wpadne do Ciebie w tym tygodniu z kolezanka ktora wlasnie mieszka w tej
        okolicy.
        Musze Ci osobiscie pogratulowac i usciskac.
        Bozenka
      • jot-23 Re: Polska knajpa 14.10.03, 15:54
        aniutek napisała:

        > juz otwarte :)
        > zapraszam, ino wino i piwo bedzie dopiero za tydzien, licencje
        > przyznali teraz "tylko " musza przyslac......


        powodzenia! :)... hehe moze przyjde obadac incognito, i damy tu recenzje! jak
        w najlepszej tradycji michelina!
        • aniutek Re: Polska knajpa 15.10.03, 00:49
          hehehehe zapraszam ::)))
          Bozenak wpadaj ino mig, moze cos doradzisz ? pogadamy.... ::))))

          Jotek, przyjacielu, incognito powiadasz.... nie lodz sie lata
          doswiadczenia robia swoje :)
          wpadaj, pod lada( hehehe jak to brzmi) mam cos na jesienne chlody
          :)
    • malexa Knajpeczka Aniutka 17.10.03, 15:20
      Wczoraj przechodzialam kolo knajpki Aniutka, wyglada bosko.
      Dzisiaj wybieramy sie ze znajomymi na kolacyjke, zeby przetestowac jedzonko.
      Podziele sie wrazeniami
      Pozdr.
      T
      • bozena73 Re: Knajpeczka Aniutka 17.10.03, 15:44
        Hej Malexa-
        Koniecznie opisz wrazenia, mialam tez dzisiaj isc ale niestety nie bede mogla
        sie wyrobic z czasem, ale w nastepnym tygodniu chce tam pojsc z kolezanka tez
        z forum :-))
        Usciskaj ode mnie Aniutka.
        Mam nadzieje ze juz wkrotce bedzie mogla serwowac winko.. :-))
        • malexa Re: Knajpeczka Aniutka 17.10.03, 16:03
          Dobra,
          A byc moze w przyszlosci zrobimy tam forumowe spotkanko, jesli Aniutek sie zgodzi.
          Pozdr.
          T


          bozena73 napisała:

          > Hej Malexa-
          > Koniecznie opisz wrazenia, mialam tez dzisiaj isc ale niestety nie bede mogla
          > sie wyrobic z czasem, ale w nastepnym tygodniu chce tam pojsc z kolezanka tez
          > z forum :-))
          > Usciskaj ode mnie Aniutka.
          > Mam nadzieje ze juz wkrotce bedzie mogla serwowac winko.. :-))
          • bozena73 Re: Knajpeczka Aniutka 17.10.03, 16:46
            Malexa-
            Extra pomysl z tym spotkaniem forumowiczek i forumowiczow u Aniutka.
            Mam nadzieje ze Aniutek podziela moj entuzjazm.
            Czekam na twoj feedback :-)
    • malexa Aniutek? Serwujesz juz winko? 22.10.03, 22:13
      Dzisiaj mam chandre i mam ochote na dobre wineczko.
      Daj znac
      T
      • aniutek Re: Aniutek? Serwujesz juz winko? 23.10.03, 02:13
        .... no jeszcze nie......
        wsciec sie mozna, urzedy dzialaja jak w komunie- pismo
        zatwierdzajace dostalismy juz prawie 3 tygodnie temu i na cholerny
        certyfikat kaza tyle czasu czekac...
        tak mi przykro.... jak tylko dostaniemy glejt odezwe sie
        natentychmiast
        • malexa Re: Aniutek? Serwujesz juz winko? 23.10.03, 15:15
          Niestety tak to jest z urzedami, czy tu czy tam.
          Ale sie tym nie przejmuj, co sie odwlecze to nie uciecze.
          Ja Cie odwiedze czy tak czy tak..
          T


          aniutek napisała:

          > .... no jeszcze nie......
          > wsciec sie mozna, urzedy dzialaja jak w komunie- pismo
          > zatwierdzajace dostalismy juz prawie 3 tygodnie temu i na cholerny
          > certyfikat kaza tyle czasu czekac...
          > tak mi przykro.... jak tylko dostaniemy glejt odezwe sie
          > natentychmiast
          • jack39nyc Re: Aniutek? Serwujesz juz winko? 28.10.03, 14:29
            Aniutek, w sobote podjechalem pod Twoja knajpke aby cos zjesc wygnalem corke z
            zona na "przeszpiegi" (nie wiedzialem czy szukac parkingu) i obie stwierdzily
            ze z tego menu ciezko cokolwiek wybrac, spodobala im sie muzyczka ... lokal
            malutki, i nie wiem co bylo Twoim zamiarem, to tak jakos moja corka stwierdzila
            skrzyzowanie starbucksa z "polska atmosfera" z tym ze sa kanapki ale nie
            polskie ani nawet spolszczone ... poza tym problem z parkingiem niesamowity,
            poza tym jest to gdzies na bocznej ulicy wogle nie widoczne ...ale i tak panie
            nie chcialy zostac
            sorry za byc moze nie najlepsza ocene, ale obiecuje ze zjawie sie tam sam
            probujac jakiegos "fooda" ...
            pozdrowionka
            i zycze powodzenia....
            • zenobia_a Re: Aniutek? Serwujesz juz winko? 28.10.03, 15:45
              jack39nyc napisał:

              > Aniutek, w sobote podjechalem pod Twoja knajpke aby cos zjesc wygnalem corke
              z
              > zona na "przeszpiegi" (nie wiedzialem czy szukac parkingu) i obie stwierdzily
              > ze z tego menu ciezko cokolwiek wybrac, spodobala im sie muzyczka ... lokal
              > malutki, i nie wiem co bylo Twoim zamiarem, to tak jakos moja corka
              stwierdzila
              >
              > skrzyzowanie starbucksa z "polska atmosfera" z tym ze sa kanapki ale nie
              > polskie ani nawet spolszczone ... poza tym problem z parkingiem niesamowity,
              > poza tym jest to gdzies na bocznej ulicy wogle nie widoczne ...ale i tak
              panie
              > nie chcialy zostac
              > sorry za byc moze nie najlepsza ocene, ale obiecuje ze zjawie sie tam sam
              > probujac jakiegos "fooda" ...
              > pozdrowionka
              > i zycze powodzenia....

              Czyli po prostu panny z jacka nie mialy co jesc... Ja bym sie tym akurat nie
              przejmowala bo to jakies zazdrosne kobietki i zdziwilabym sie bardzo gdyby im
              sie cos podobalo. Samo to ze powiedzialy ze to skrzyzowanie starbucksa z polska
              to jest bardzo duza pochwala. Male bo taki jest kapital na poczatek, parkingu
              nie ma no bo tak sie wynajmuje zeby bylo taniej... czyli wszystko ok. Teraz
              tylko potrzebujesz dealera dragow i wszystko sie rozkreci... acha, jakby byly
              dziewczynki to i faceci sie zaraz znajda... droga przez meke...do kapitalizmu
              na wlasnym grzbiecie.
              • jack39nyc Re: Aniutek? Serwujesz juz winko? 28.10.03, 17:11
                no coz nikt nikomu nie zazdrosci zenobia my "nie takie ludzie" ciesze sie ze
                ktos moze sam miec jakies cos ciekawego i dobrze zyc, widze ze oceniasz ludzi
                przez pryzmat swoich przemyslen...
                mimo wszystko aniutek mam nadzieje ze sie rozkreci

                zenobia_a napisała:

                > jack39nyc napisał:
                >
                > > Aniutek, w sobote podjechalem pod Twoja knajpke aby cos zjesc wygnalem cor
                > ke z zona na "przeszpiegi" (nie wiedzialem czy szukac parkingu) i obie
                stwierdz ily ze z tego menu ciezko cokolwiek wybrac, spodobala im sie
                muzyczka ... lokal malutki, i nie wiem co bylo Twoim zamiarem, to tak jakos
                moja corka ...............
                • bozena73 Re: Aniutek? Serwujesz juz winko? 28.10.03, 17:16
                  Jack-
                  Nie wiem dlaczego ale Zenobia jest osoba bardzo krytyczna i niezadowolona z
                  zycia, jej watki sa bardzo niesympatyczne, moze po prostu ma jakies klopoty i
                  to jest jej sposob odreagowania.
                  W kazdym badz razie, ja w czwartek chyba bede u Aniutka wiec zobacze co tam
                  slychac..i dam Ci znac jaka jest moja opinia.
                  Wiem jedno, poczatki sa zawsze trudne a szczegolnie w biznesie restauracyjnym
                  w NY przebic sie jest niesamowicie ciezko.
                  Ale z calego serca zycze aby wlasnie Aniutkowi sie udalo.. :-))
                  • malexa Re: Aniutek? Serwujesz juz winko? 28.10.03, 17:47
                    Zenobia to jest jakis facet....
                    Jedno z wcielen cmoka/cornflake's itd.
                    Najzwyczajniej bawie sie z nami.
                    Ignoracja jest jedynym rozwiazaniem, gosc celowo prowokuje.
                    Pozdr.
                    Malexa
                    • pochwica Re: Aniutek? Serwujesz juz winko? 29.10.03, 00:35
                      Ja sie wybieram do Aniutka w sobote to wam napisze jak tam jest naprawde.
    • aniutek Re: Polska knajpa 30.10.03, 00:17
      skrzyzowanie starbucksa z czymstam hehehehe
      no rozne ludzie maja skojarzenia jak mawia moj maz - jedni lubia
      rybki drudzy akwarium ;)
      przykro,ze przyszly na przeszpiegi a nie weszly normalnie jak
      hmmmm ludzie na kawe, pogadac.
      no coz... a wnetrze sie przynajmniej podobalo?? bo muzyka jak
      czytam OK???
      • jack39nyc Re: Polska knajpa 30.10.03, 02:56
        no coz "przeszpiegi" to mialo znaczyc weszly poogladaly zobaczyly co mozna
        zjesc i wyszly zawiedzione tym co wyczytaly w menu... nie chcialem byc
        doslowny... ale coz wyjasniam to czego nie dopisalem...
        ja jednak mam zamiar tam wejsc i cos zjesc... kawy nie pijam (oprocz
        karmelowego frapuczino strasznie dobra ta cholera jest w starbucksie...)
        w sumie moj zamiar byl zjesc a nie napic sie kawy... po to tam podjechalem
        wnetrze no coz nie komentowaly tego wiec nie wiem... oo mowily maly lokal...
        to wszystko
        pozdrawiam i zycze sukcesow... niech sie kreci jak najlepiej...
        • zenobia_a Re: Polska knajpa 30.10.03, 16:02
          Posted: 2003-10-21

          NOTICE IS HEREBY given that a license for beer,


          liquor, and wine has been applied for by Quhnia Incorporated, to sell beer,
          liquor, and wine at retail in a Restaurant under the Alcoholic Beverage Control
          Law at 45 East 1st Street, New York, NY 10003 for on-premises consumption.
          403205 o20-M o27

          www.nylawyer.com/publicnotices/todaysads/112.html
          • bozena73 Re: Polska knajpa 30.10.03, 23:09
            Dzisiaj ide do Aniutka!!!
            Zdam relacje jutro...
            Idziecie z nami? :-))
            • aniutek Re: Polska knajpa 31.10.03, 03:31
              heheheh to tylko notice......
              ale spryciarz ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka