Dodaj do ulubionych

do krytyki

15.04.06, 17:36

Ta cholerna wódka zniszczyła nam życie, normalność naszego życia. Ojciec
bił mamę. Często, mocno ... Nie mów mi, że tak się dzieje w wielu
rodzinach. U nas było inaczej. To nie pijany ojciec bił mamę. Ojciec bił
mamę bo to ona piła. Przynosiła mu wstyd. Bijąc ją chciał spowodować, żeby
się opamiętała.

...


Kochałam ją mocno, zawsze, nawet równocześnie nienawidząc jak znów była
pijana. Ojca nienawidziłam za to, że jej nie starał się pomóc tylko ją
krzywdził...
Wyobraź sobie małe 8,9 letnie dziecko, które stara się ochronić matkę
przed uderzeniami dorosłego mężczyzny.
Pamiętam taką sytuację, mama siedzi a raczej słania się pijana w fotelu,
ojciec jak zwykle rozłoszczony krzyczy na nią i stara się ją uderzyć.
Siadam na jej kolanach i staram się całym swoim ciałkiem zasłonić jak
największą powierzchnię jej ciała. Chudymi rączkami obejmuję jej głowę,
przytulam swoją twarz do jej twarzy i modlę się aby tylko ojciec nie
uderzył,żeby nie znalazł wolnego miejsca.
Rzadko się to udawało, ze względu na nierówne siły.
Jednak ja zawsze czułam się w obowiązku ją obronić, chociaż wiedziałam ,że
ona postępuje źle pijąc.
Całe życie byłam jej tarczą ochroną...


....
Często się zdarzało,że ojciec nie chciał wpuścic pijanej mamy do domu.
Krzyczał: - Idź tam,gdzie piłaś!
...
Foliowa mała torebka. W niej drobne monety,które wcześniej były w mojej
skarbonce.
Kładę torebkę na półce pomiędzy zeszyty i książki.
Wkładam do niej kartkę - mamusiu, kup sobie chleb
Moja dziecięca wrażliwość. Taka naiwna ale dawało mi to poczucie
bezpieczeństwa.
Jak ojciec nie wpuści mamy do domu to jutro zaniosę jej to do pracy ten
woreczek,żeby nie była głodna...

....



Proszę o krytykę. Czy pisać więcej. To niestety moje własne wspomnienia
Obserwuj wątek
    • ajtra Re: do krytyki 15.04.06, 19:12
      Zastanów się, czy piszesz, bo chciałabyś to w przyszłości opublikować, czy
      piszesz, bo czujesz potrzebę przelania na papier, swojego cierpienia z
      dzieciństwa?
      Jeśli chciałabyś to opublikować, musisz napisać, co najmniej, 30 stron
      maszynopisu. A potem spróbuj wysłać do wydawnictwa.
      Hmm... Może do: Jacek Santorski & Co Agencja Wydawnicza?

      PS Nie będę krytykować. Powiem tylko, że bardzo wzruszająco to opisałaś.

      Dobrych dni i spokoju Ci życzę....
    • primadonna5 Re: do krytyki 16.04.06, 00:52
      nawet jeśli tylko dla siebie - koniecznie.

      Jeśli dla innych, którzy mogą odnależć w tym siebie - także

      Smutno mi się zrobiło...

      Pozdrawiam
    • komar77 up 08.05.06, 10:16
      up
    • saskiaplus1 Re: do krytyki 31.05.06, 10:52
      A o czym to ma być? Bo jeśli tylko wspomnienia z dzieciństwa, to nie wiem, czy
      da się z nich coś interesującego i oryginalnego zbudować. Jestem zwolenniczką
      pisania "o czymś", a nie tylko "jakoś".
      • zielonamysz Re: do krytyki 31.05.06, 14:36
        Jak sie nie da zbudowac bedzie dla pokolen domowych.Zawsze warto -probowac.
        Prawdziwa Saskia mysle,ze bardziej wspierala....powinno byc minus.
        • saskiaplus1 Re: do krytyki 31.05.06, 23:05
          To była prośba do krytyki, a nie do pokoleń domowych. Jako przyszły ewentualny
          czytelnik zapytuję więc autora, o czym to ma być.
          "Prawdziwa Saskia mysle,ze bardziej wspierala...." - bo była żoną, taki psi
          obowiązek żony.
          "powinno byc minus." - ???
          • millefiori Hmmmmmmm... 01.06.06, 00:12
            saskiaplus1 napisała:
            >"Prawdziwa Saskia mysle,ze bardziej wspierala...." - bo była żoną, taki psi
            > obowiązek żony.

            Jako zona, w dodatku dwukrotna, stwierdze, ze jak pamiecia siegne, nie mialam
            zadnego psiego obowiazku.
            Psa wyprowadzali mezczyzni.

            Temat, ze wroce do sedna watku, przynajmniej dla mnie, Saskioplus1, jest
            widoczny jak na dloni. A nawet jesli samo pisanie jest terapia, to czy to komu
            szkodzi, ze - zgodnie z zyczeniem autora - beda i czytelnicy?
            Iluz pisarzy tworzylo z powodu traumy... spora biblioteka by sie zebrala.
            • saskiaplus1 Re: Hmmmmmmm... 01.06.06, 08:52
              Ja nie pytam o temat, tylko o czym to ma być. Znaczy, co autor chce nam
              przekazać, oprócz własnych traumatycznych przeżyć, rzecz jasna.
              • millefiori Re: Hmmmmmmm... 01.06.06, 09:08
                Np. doswiadczenie. I, np., wskazac sposoby, jak z impasu mozna wyjsc, albo
                przynajmniej starac sie to zrobic. I jak, mimo wszystko ( czy to beda ucieczki w
                niepamiec, czy rozmaite terapie), przezycia ciagna sie za czlowiekiem.
                Widze tu caly wachlarz mozliwosci.
              • skajstop Re: Hmmmmmmm... 01.06.06, 10:52
                Widzisz, czasem już spisane takie przeżycia są wartościową literaturą.
                Dzienniki, paradzienniki, coś fifty-fifty, czyli trochę podkoloryzowana proza na
                kanwie własnych doświadczeń... masa tego.

                Chyba nie da się na tak krótkim fragmencie ocenić ewentualnego wydźwięku. A z
                drugiej strony, jeżeli autor powie jednym zdaniem, o czym tekst ma być, to jako
                krytyczna czytelniczka i tak nie uwierzysz, bo aby uwierzyć, musiałabys poznać
                całość, nie? :P

                Tak na marginesie, ja taki tekst bym chętnie przeczytał.
                • saskiaplus1 Re: Hmmmmmmm... 01.06.06, 11:00
                  Jeśli miałyby to być tylko spisane przeżycia, to na podstawie zaprezentowanego
                  fragmentu nie kupiłabym tej książki. Jeśli autor powie (no, może w trzech
                  zdaniach), o czym chce pisać, to może się zachęcę - i uwierzę na słowo! :). A
                  jak opublikuje, to zaryzykuje i kupię, aby krytycznym okiem spojrzeć na
                  całość :P
                  Właśnie, może by się tak autor wypowiedział, bo bez sensu tak sobie gdybać "co
                  poeta miał na myśli".
                  • skajstop Re: Hmmmmmmm... 01.06.06, 11:13
                    saskiaplus1 napisała:

                    > Jeśli miałyby to być tylko spisane przeżycia, to na podstawie zaprezentowanego
                    > fragmentu nie kupiłabym tej książki.

                    Jasne, ale należy założyć, że to tylko "palcówka", bardzo brudny brudnopis :-)

                    Wołajmy autora, niech szybko zeznaje, póki jest zainteresowanie jego osobą i
                    twórczością :D
                    • saskiaplus1 Re: Hmmmmmmm... 01.06.06, 11:26
                      Autor, autor!!!
    • yanga Re: do krytyki 02.06.06, 14:37
      To jest dobrze napisane i w dodatku "pod prąd" - tzn. obala stereotypy. Bo
      przecież w społeczeństwie powielany jest model pijanego ojca bijącego zahukaną
      matkę. Może kogoś zaciekawi, że bywa inaczej. Na pewno warto pisać dalej.
    • yanga Re: do krytyki 02.06.06, 14:40
      Aha, i popracuj nad interpunkcją, zwłaszcza przed wysłaniem próbki do
      wydawnictwa. Nawet nie wiesz, jakie to ważne.
    • marusia100 Moje skromne zdanie 05.06.06, 13:48
      Według mnie tekst w tytułowym wątku jest niezły, ma w sobie jakiś powiew
      świeżości, ten tekst po prostu żyje... Moja opinia odnosi się do stylu i
      języka, temat uważam za rzecz podrzędną. I w tym moje zdanie chyba różni się od
      zdania większości forumowiczów - jeśli wyjść z założenia, że o alkoholizmie po
      prostu powinno się pisać, to owszem, wszystko „ujdzie”, natomiast jestem pewna,
      że autorce chodziło raczej o ocenę walorów literackich tego fragmentu.
      Zaryzykowałabym też stwierdzenie, że komar77 niepotrzebnie podkreśla, iż to jej
      własne przeżycia; od razu stawia to utwór w jakimś specyficznym kontekście
      (spowiedzi itp.) i odziera go według mnie z czegoś literackiego właśnie (znane
      jest mi oczywiście pojęcie autobiografii, ale jednak...).
      Interpunkcja jest do poprawienia, ale nie tylko (nie powinno być „jak ojciec
      nie wpuści mamy’, tylko „jeśli ojciec nie wpuści mamy”).
      To wszystko to oczywiście tylko moje skromne zdanie.
      Ogólnie: podoba mi się i uważam, że Komar 77 powinna pisać dalej.
      • komar77 dalej 19.03.07, 14:07
        Rocznica Komunii Świętej. Mam 9 lat. Ubieram się w swoją komunijną sukienkę i
        czekam na koleżankę z którą mam iść na rocznicową mszę.
        Nie chcę iść – mama znów pijana. Na szczęście tata w pracy to chociaż mogę ją
        zostawić. Niech trzeźwieje.
        Nieopatrznie wpuszczam koleżankę do domu. Widzi mamę pijaną.
        Wychodzimy.
        Koleżanka mówi Twoja mama to pijaczka! Moja mama mi tak powiedziała.
        To jedyny raz kiedy ktoś otwarcie powiedział mi, że wie o jej pijaństwie.
        Całe życie starałam się to ukrywać. Przecież to wstyd.
        Pijana kobieta! Pijana matka! Wstyd. Musiałam to ukrywać.

        Nie mogłam tego tak zostawić. Tłumaczę mamę przed koleżanką.
        Bo wiesz to nie jej wina. Ktoś jej systematycznie w pracy dolewał do wody wódki
        i ją uzależnił.
        Skąd wtedy takie głupie tłumaczenie?
        Może sama chciałam w to wierzyć. Chciałam wierzyć, że jej pijaństwo to nie jej
        wybór, że tak jej narzucono.


        .......................................................

        Za trzy godziny tata wróci z pracy. Mama musi wytrzeźwieć. Może ujdzie jej na
        sucho.
        Mamo proszę połóż się spać. Proszę, prześpij się. Znów walka słowna i jej
        zapewnienia ,że przecież nie jest pijana, nie potrzebuje snu.
        Mamo proszę. Ja Cię obudzę zanim wróci tata.
        Układam ją do snu jak małe dziecko. Przykrywam kocem, żeby nie zmarzła. Uchylam
        okno, żeby wytępić unoszący się smród alkoholu.
        Czekam aż głęboko zaśnie a potem myję jej twarz mokrą szmatką i czesze jej
        włosy. Delikatnie przywrócić jej trzeźwość. Nie mogę jej obudzić. Delikatnie...
        Mam jeszcze godzinę do powrotu taty. Teraz czas na naukę. Potem będzie znów
        szarpanina...
        • dlaczegodlatego Re: dalej 23.03.07, 11:09
          A dla mnie to już stało się - niestety - nudne.
          Wciąż tylko "mama pijana". Za dużo tego. Człowiek przestaje się przejmować.
          Poza tym ten suchy styl powoduje u mnie zobojętnienie; byle reportaż w Dużym
          Formacie brzmi lepiej.
          Dochodzi też niekonsekwencja stylistyczna. Odnoszę wrażenie, że narratorem jest
          osoba starsza; gdyby "pozowała się" na ową małą dziewczynkę, wtedy być może
          wszystkie niedociągnięcia stylistyczne i w sumie mało odkrywcze zdania, zwroty,
          te wykrzykniki byłby na miejscu.
    • bezuchow Re: do krytyki 05.06.06, 22:05
      Ja potraktowałabym ten tekst jak skończoną, zamkniętą całość. Taki obrazek z życia dziecka. Jest w nim jakaś siła wynikająca z prawdy przeżytych doświadczeń.Taka forma miniatury literackiej moim zdaniem pasuje tu jak najbardziej, tekst robi się to mocniejszy w wyrazie.
    • kerry_weaver Re: do krytyki 19.03.07, 19:37
      Sama nie wiem...
      Styl jest niezły, podobają mi się krótkie, suche zdania.
      Z drugiej za dużo w tym pamiętnika, za mało dystansu.
      Jeśli to mają być wstawki, retrospekcje, fragmenty monologu (wewnętrznego?)
      bohaterki w przerwach między czymś innym (teraźniejszością, fabułą osadzoną w
      chwili obecnej czy idącą od urodzenia bohaterki do teraz, cokolwiek) to OK.
      Jeśli całość książki ma być taka - traumatyczne wspomnienia z dzieciństwa w
      formie obrazków z narracją w 1. osobie to jako czytelniczka mówię - odłożę to
      po 10 stronie. Wspomnienia zwykle są interesujące głównie dla autora
      wspomnień :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka