Gość: milicjant
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
15.09.04, 23:11
Za GW ;
Policyjny patrol z Zabrza wypuścił wolno zatrzymanego do kontroli pijanego
kierowcę. Funkcjonariusze twierdzą, że zrobili to, bo w czasie kontroli na
telefon komórkowy zadzwonił do nich wysoki rangą oficer z innego komisariatu
w mieście i mocno na to nalegał. - Niestety, takie praktyki są bardzo częste -
twierdzą policjanci. Sprawę wyjaśnia prokuratura.Do kontroli doszło 7
czerwca. Na ulicy Bytomskiej w Zabrzu policjanci z II komisariatu zauważyli
opla omegę, który wykonywał dziwne manewry na drodze. Auto zatrzymano do
kontroli. Jechało nim małżeństwo. Od kierowcy wyraźnie śmierdziało alkoholem.
Kobiecie funkcjonariusze pozwolili pójść do domu.
Kilka minut później zadzwonił prywatny telefon komórkowy kierowcy patrolu.
Telefonował oficer X., wiceszef innego komisariatu w mieście. Miał nalegać,
aby policjanci puścili wolno kierowcę, który jest jego znajomym.
- Chłopcy mu ulegli. Zniszczyli też notatki służbowe - mówi policjant z
Zabrza (prosi o nieujawnianie nazwiska).
Prawdopodobnie jeden z policjantów patrolu opowiedział o zdarzeniu kolegom i
w komisariacie zawrzało. - Przyjęło się, że nie odmawia się takim prośbom
oficerów, nawet jeżeli pracują w innym komisariacie. Ludzie nie chcą mieć
problemów - dodaje nasz informator.
Kilka dni po kontroli oficer X. zawiadomił przełożonych, że patrol wypuścił
pijanego kierowcę w zamian za łapówkę. Policjanci potwierdzili, że odstąpili
od kontroli, ale wyłącznie na prośbę X.
- Przesłuchaliśmy kierowcę omegi. Potwierdził, że żadnej łapówki nie dawał -
przyznaje inspektor Ryszard Wloka, zastępca komendanta zabrzańskiej policji.
Tymczasem dyżurny komisariatu II przypomniał sobie, że tego dnia oficer X.
dzwonił do niego i pilnie prosił o telefon komórkowy do członków patrolu.
- Tłumaczył, że dzwonił z ciekawości, bo chciał wiedzieć, czy faktycznie
zatrzymano jego znajomego - dodaje komendant Wloka. O sprawie zawiadomił
prokuraturę. - Niech ustalą, jak było naprawdę - mówi.
- Śledztwo zostało wszczęte siedem dni temu. Przesłuchaliśmy już pierwszych
świadków i mogę powiedzieć, że sprawa zapowiada się na długą - mówi
prokurator Małgorzata Wasielke z Rudy Śląskiej.
Członkowie patrolu zostali już ukarani dyscyplinarnie za zniszczenie notatek
służbowych. Dostali nagany i stracili premie. Nie chcą jednak rozmawiać o
sprawie. Oficer X. wyjechał na wakacje i nie ma z nim kontaktu.
Z nieoficjalnych danych Komendy Wojewódzkiej Policji wynika, że co roku w
Zabrzu pijani kierowcy powodują kilkadziesiąt wypadków i kolizji