Gość: prawicowiec
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
11.10.05, 23:08
Za www.obserwator.pl - warto przeczytać !
Poza tym czy nie dziwi Was, ze wszędobylski "łowca afer" Przemysław Jarasz z
Głosu Zabrza nie zauważa w dziwny sposób super-afery workowo - bouckowej ?
Setki tysięcy złotych wypłynęły z magistratu a Jarasz nic... zero
zainteresowania od ponad 2 lat . Pytanie brzmi - dlaczego ? Ja znam
odpowiedź ... Ale o tym innym razem.
"Pracowita, profesjonalna. Świetny szef. Czy ktoś taki może być oszustem?
Halina B., naczelnik wydziału ekologii w Zabrzu zdefraudowała co najmniej 374
tys. zł z miejskiej kasy płacąc za 400 tys. worków na śmieci, które okazały
się być przedwyborczymi ulotkami.
Pieniądze wpłynęły na konto prywatnej firmy z Siemonii WCI Natcol, która za
część tych pieniędzy sfinansowała kampanię prezydencką. Tak się składa, że ta
sama firma pomagała budować dom pani naczelnik, popieranego w ulotkach byłego
prezydenta i skarbnika miasta. Jaką tajemnicę, a może kogo kryje Halina B.?
Halina B. jest główną bohaterką tzw. afery workowej w Zabrzu. Ale nie jedyną.
Śledztwo zatacza coraz szersze kręgi.
Sprawa pewnie nigdy nie wyszłaby na jaw, gdyby nie zmiana ekipy rządzącej
Zabrzem. Roman Urbańczyk przegrał bowiem w 2002 r. wybory z Jerzym
Gołubowiczem. Wtedy B. zrobiła błąd, który kosztował ją utratę stanowiska i
prokuratorskie zarzuty. - Aby ukryć niedobór przy zakupie worków zaczęła
poprawiać dokumenty. To że chciała sprawę zatuszować jest dowodem na świadome
działanie na szkodę miasta. Zrobiła to jednak nieprofesjonalnie - opowiada
nam osoba znająca kulisy śledztwa.
B. wpadła podczas kontroli gminnych wydatków przeprowadzonych przez
Regionalną Izbę Obrachunkową. W kasie stwierdzono brak 300 tys. zł. Zaczęto
liczyć, sprawdzać. Kiedy pojawiły się fikcyjne faktury za zakup worków tyle
że w Czechach (worki miały być sprowadzane z Niemiec) było pewne, że doszło
do nadużyć.
Partia tysiąca worków została wysłana pocztą do odbiorców indywidualnych
między jedną i drugą turą kampanii prezydenckiej w listopadzie 2002 r., co
ciekawe pocztą teleadresową, choć nie było na to zgody urzędu. Nadawcą był
WCI Natcol, a w paczce zamiast worków ulotki przedwyborcze
komitetu "Skuteczni dla Zabrza" popierające Romana Urbańczyka. W 100 tys.
ulotek, które trafiły do zabrzańskich domów na rzecz Urbańczyka agituje
Małgorzata Szulik, dyrektorka liceum plastycznego w Kończycach. Sama
przegrała wybory na prezydenta (w pierwszej turze dostała 15 proc.,
Urbańczyk - ponad 34 proc.). Szulik miała dostać fotel wiceprezydenta ds.
oświaty.
Trudno uwierzyć, aby WCI Natcol angażował się w miejską kampanię prezydencką
z własnej woli. Kto był zleceniodawcą? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć
prokuratura. Zarówno Urbańczyk, jak i Małgorzata Szulik odcinają się od
ulotek, a Halina B. nie przyznaje się do winy. Halina B. przebywa na
wolności. Ma zakaz opuszczania kraju, zawieszona została w funkcji
naczelnika. Właśnie złożyła zażalenie na decyzję prokuratury o zatrzymaniu i
poręczeniu w wysokości 40 tys. zł. Współpracy z prokuraturą odmawiają
szefowie WCI Natcol Wiesław L. i jego żona.
Ciekawe dla prokuratury okazać się mogą związki Wiesław L., prezesa WCI
Natcol i zabrzańskich urzędników, którego druga firma Interm z Chorzowa
wygrywała intratne przetargi w mieście. Jednym z najważniejszych jest
wielomilionowe zlecenie na remont pl. Wolności. Firma L. wykonywała program
logistyczny dla priorytetowej inwestycji w ostatnich latach w tym mieście -
Zakładu Segregacji i Kompostowni. Właśnie sprawdzany jest wątek budowy domów
trzech prominentnych urzędników m.in. Haliny B. i Romana Urbańczyka. Już
wiadomo, że część robót wykonywała firma Wiesława L. Czy wypada aby firma
prowadząca interesy z gminą, prywatnie budowała domy gminnych urzędników?
Prokuratura zamierza porównać kosztorys aby wyjaśnić czy nie doszło do
zaniżenia kosztów.
Prokuratura ma dowody, że Halina B. faworyzowała firmę Wiesława L. Obeszła
nawet ustawę o zamówieniach publicznych nie ogłaszając przetargu na zakup
worków (gmina mogła na tym stracić kolejne kilkaset tysięcy złotych). W 2003
r. Halina B. ogłasza przetarg ograniczony na dostawcę drzewek dla Zabrza
(koszt 200 tys. zł). Wygrywa Mag-Pol Eksport, firma rodzinnie powiązana z
Wiesławem L..
Halina B. pracowała w Urzędzie Miasta w Zabrzu 10 lat. Została naczelnikiem
za kadencji Romana Urbańczyka, w czasach kiedy w mieście postawiono na
ekologię (wybudowano zakład segregacji odpadów). Jako szefowa wydziału
dysponowała ogromnym funduszem ekologicznym (w tym roku sięgał 12 mln zł).
Przez lata B. rządziła i dzieliła ogromnymi pieniędzmi, wydawała warte
majątek decyzje dla przedsiębiorców. W urzędzie miała bardzo mocną pozycję.
Choć sprawa worków wyszła na jaw półtora roku temu, nowy prezydent nie
odsunął Haliny B. od obowiązków. We wtorek zarzuty przyjęcia korzyści
majątkowej (ulotki) postawiono Janowi Sz., pełnomocnikowi sztabu
wyborczego "Skutecznych dla Zabrza", obecnie kierownikowi domu kultury w
Kończycach. Kłopoty może mieć również były wiceprezydent Zabrza, któremu
podlegał wydział ekologii. Jemu również prokuratura zamierza postawić zarzuty
niedopełnienia obowiązków.